***
ktoś przedziera się
przez zasłony krzewów
ostatnie
które rosną z przyzwyczajenia
wśród kolców
owocuje
śmiertelna przepowiednia
wyznacza na nowo datę otwartego świata
wszelkie stworzenia nie stawiają już warunków
a ludzie wciąż nie żyją w zgodzie
idzie bezmyślnym krokiem
nie ma w pobliżu nikogo
kto zasługuje
na uwzględnienie
czy potępienie
droga minęła
jej koniec z każdą kolejną minutą
prowadzi ciszę na łańcuchu
wiatr i zamieć pochłonęły to co wartościowe
co da się sprzedać
albo zjeść
Paweł Lewandowski, 10/01/2026
On zawsze był sam
jego dziadek i ojciec byli sami
rzuceni z wysokości na wiatr
pchnięci w ramiona pracy
zagubiony los
w którym są tylko zabawki
zasłonięte żaluzje
żeby nikt nie patrzył
traumy rodzą w nas dorosłość
wiążą pętlę na szyi
jej długość
to chwila
tak długo jak stoisz na krześle
tak długo nie utoniesz
wezbrana woda zalewa każdy element życia
gdy go tak bardzo potrzebujesz
tworząc kolejne lata
następne pokolenia
nie zapomnij
wejść do pokoju
wpuścić trochę światła
Paweł Lewandowski, 01/01/2026
Rowerek
w sumie niedawno jadłem pączka na kolanach prababci
jeździłem trójkołowym rowerem
z sosnowego patyka dziadek wyrzeźbił pistolet
pierwsza klasa
druga
trzecia
a od dorosłości
picia
ślubu i rozwodu
po zapaść
góra w której mieszkałem
przerodziła się w dolinę
od tak wielu dni
lat
wygodnie lecz smutno
gdzie ciepło wytwarza gęstą atmosferę
mimo to próbuję przypomnieć sobie
tego pączka
rowerek
pistolet
bo zawsze będą ze mną
na pohybel dorosłości
wyjątkowo przereklamowanej
Paweł Lewandowski, 15/02/2026
***
pada śnieg i deszcz
jak słowa co same cisną się do ust
mam ochotę kogoś
zwyzywać
przewrócić
nie puścić w kolejce po bułki i kondomy
jednocześnie czytać i być oczytanym
mam wysokie ciśnienie
i dziś wszystko w poważaniu
powiązaniu
z tym organem co również puszcza bąka
wejdź mi w drogę
co najwyżej wyżyje się
trochę huknę
powarczę
pod nosem albo na głos
może jestem wariatem?
Paweł Lewandowski, 13/02/2026
Pamiętam każdą rocznicę
naprawdę chciałabyś żyć wiecznie?
wiem odejść
to przecież takie
pospolite
ciężkie
słowa
jak kości rzucone przez wiatr
lepiej byłoby wylosować prostą drogę
na końcu której jest wieczność
nie śmierć
nie śmierć we dwoje
lepiej byłoby słuchać wciąż wszystkich piosenek
które najlepiej brzmiały na żywo
mimo że puszczone z głośnika komputera
lepiej byłoby kłócić się w nieskończoność
i pogodzić
lepiej byłoby
płakać w tym samym momencie
miejscu
ze wzruszeni czy bezsilności
lepiej
żyć wiecznie
choć to takie trudne
Paweł Lewandowski, 10/02/2026
Żmija
zjadam
smakujesz miłością
obezwładniasz
przestaję czuć cokolwiek
nic mnie nie interesuje
trawiąc pokarm
robię się senny
zatrzymany w nieskończoności
tracę kolejne wcielenie
coraz bardziej się wykańczając
budzę się
kąsam
nienawidzę siebie i każdego z osobna
kto mi przeszkadza znów zjeść
cykl
trwa
dni
tygodnie
lata
lecz muszę go przerwać
definitywnie zatrzymać
mam przecież otwarte ramiona
możliwości
aby kochać i być kochanym
Paweł Lewandowski, 09/02/2026
Paweł Lewandowski – urodzony w 1990 r. Całe życie związany z Olsztynem. Uczestnik wielu slamów poetyckich oraz Olsztyńskiego Klubu Literackiego. Publikowany parokrotnie w czasopismach literackich m.in. VariArt.
Poezję tworzy, nieprzerwanie od czasów licealnych, tj. blisko osiemnaście lat.
Prywatnie, tata 8-letniego Cezarego.

