Uogólnienie – demagogia

0
228

Uogólnienie – demagogia

O erystyce, jako sztuce prowadzenia sporów pisał już Artur Schopenhauer. To do dziś podstawowa praca na ten temat. Myśliciel ten zwraca uwagę na wiele błędów, jakie zazwyczaj świadomie lub nie popełniamy broniąc w dyskusji swego stanowiska. Wspomniany filozof zwrócił uwagę na wiele nadużyć w dyskusji, pewne jednak pominął. Moim zdaniem, jednym z podstawowych błędów jaki popełniamy w naszych dyskusjach jest błąd uogólnienia.

Błąd taki popełniali nawet najwięksi myśliciele. Znajdujemy np. opinię Kanta o Polakach, a poznał on ich zapewne tylko kilku, może kilkunastu, zresztą powierzchownie. Podobnie i dziś takich uogólnień dokonują wydawałoby się „rozsądni” artyści, publicyści, politycy. Jakiś charakter „polski” dostrzegał np. Ernest Bryl, a nawet Witold Gombrowicz, podobną ocenę można wyczytać śledząc np. wiele artykułów „Gazety Wyborczej”, a przecież my Polacy, tak jak i wszelkie wielkie społeczeństwa, liczne narody, jesteśmy różni. Są wśród nas ludzie o różnych charakterach, postawach poglądach o różnym potencjale intelektualnym, wykształceniu… pochodzeniu, tradycji. Podziałów i różnic jest wśród nas, tak jak w każdym społeczeństwie, bez liku. Kim wreszcie są ci, którzy takie sądy formułują? Czy Bryl, kiedyś Gombrowicz, dziennikarze „Wyborczej” uważają się też za Polaków, których wydumany charakter krytykują? Trudno takie oceny zrozumieć. Jak w każdym społeczeństwie i wśród nas Polaków występują pewne cechy, które można uznać za wady (oczywiście każdy z nas jest inny i nie każdy te same cechy ocenia tak samo). Takimi były kiedyś np. mizantropia, dulszczyzna, hipochondria, skąpstwo. Walcząc z nimi różni twórcy obnażali te cechy. Powstawały na ich temat dramaty, powieści, satyry… O ile wiem, żaden z mniej czy bardziej wybitnych autorów tych utworów nie twierdził jednak, że krytykowane przez nich postawy są powszechne, raczej nie przypisywał ich wybranym grupom… to wady nas ludzi. Mogą dotyczyć wszystkich.

Osoby używające uogólnień dotyczących określonych grup narodowych nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak blisko są rasizmu. Bije z nich jakieś poczucie wyższości. Niestety zauważam, że ludzi takich jest bardzo wielu.

Inne uogólnienie, na jakie chciałbym tu wskazać, to te dotyczące podziału społeczeństwa według płci.

Ostatnio przeczytałem w jakimś artykule, że kobiety otrzymują o 20 proc. niższe wynagrodzenie od mężczyzn za tę samą pracę. Do tego ich emerytury są średnio niższe o 1000 zł od świadczeń wypłacanych mężczyznom. To kobiety wykonują gros nieodpłatnej pracy opiekuńczej nad dziećmi, osobami starszymi i chorymi. 

Czy powyższe twierdzenie jest prawdziwe? Przez ponad dwadzieścia lat pracowałem jako nauczyciel. Mężczyzn w tym zawodzie było rzeczywiście mniej niż kobiet (tak jest w Polsce, ale nie we wszystkich państwach), ale ich wynagrodzenie za tę samą pracę co moja i moich kolegów, mężczyzn, było takie samo. Mieliśmy podobne ulgi i świadczenia. Kobiety w Polsce mają prawo do wcześniejszej emerytury niż mężczyźni, a wiec jeśli chodzi o przywileje, to były bardziej od nas uprzywilejowane. Nie może tu być przy tym argumentem kwestia wychowywania dzieci, gdyż były i kobiety samotne, takie które dzieci nie wychowywały. Z drugiej strony, są również mężczyźni, którzy samotnie wychowują dzieci. Podobnie jest odnośnie pracy kelnerów i kelnerek, ekspedientek itd. Dziś jeszcze w naszym kraju mniej często spotykamy kobiety na stanowiskach dyrektorów banków, premierów itp., ale i to się zmienia, ale przecież pensja dyrektora banku i dyrektora nie zależy od płci.

Wypada tu wspomnieć również o innych, którzy z kolei próbują dokonywać innych uogólnień tylko w celu bezsensownego szokowania opinii. Czyni tak np. Korwin-Mikke pisząc np. Kobieta jest słabsza i musi zarabiać mniej. Po pierwsze nie każda kobieta jest słabsza od każdego mężczyzny, po drugie dziś nie siła fizyczna stanowi o zarobkach.

Argument o nierównomierności wynagrodzenia i zróżnicowania praw z powodu różnic płciowych jest dziś nieprawdziwy, jest tylko demagogicznym chwytem mającym służyć pozyskaniu ewentualnych zwolenników, głosów w wyborach.

Opowiadam się za równością wszystkich, niezależnie od płci (tym bardziej tzw. tożsamości płciowej), pochodzenia, poglądów itd. Jestem jednak przeciwko uogólnieniom, które prowadzą do fałszywych podziałów i których celem jest jedynie antagonizowanie społeczeństwa, próba pozyskania za wszelką cenę zwolenników dla swych egoistycznych celów (dojścia do władzy, zdobycia popularności).

Opowiadam się przeciwko uogólnieniom, demagogii. Należy ją demaskować, ukazywać prawdziwe cele używających takich „argumentów”.

Piotr Kotlarz