Czadzki obóz dla przesiedleńców, którzy uciekli przed przemocą w Darfurze na granicy Czadu i Sudanu. Ponad 90 000 osób uciekło, a tysiące zostało przesiedlonych. Domena publiczna.
Seria „Wojna w Sudanie” to wspólny projekt Centrum Studiów Ekonomicznych, Prawnych i Społecznych oraz Dokumentacji w Chartumie (CEDEJ-K) , Sudańsko-Norweskiej Współpracy Akademickiej (SNAC) oraz Afrykańskich Argumentów – Debata nad Ideami. Poprzez szereg tematów, eksplorujących powiązania wojny, przesiedleń, tożsamości i kapitału, sudańscy badacze, z których wielu jest przesiedlonych, podkreślają własne doświadczenia, unikalną dynamikę w obrębie większych społeczności dotkniętych wojną oraz interpretacje ich możliwych przyszłości.

Catering na imprezy świadczony przez kobiety przedsiębiorców w Port Sudan w Sudanie.
Kiedy w kwietniu 2023 roku w Chartumie wybuchła wojna, populację miasta szacowano na prawie 9 milionów. Chartum był nie tylko politycznym i biurokratycznym centrum, ale także gospodarczym centrum kraju, skupiając większość infrastruktury fizycznej, sektora usług i większości fabryk w sektorze przemysłowym zdominowanym przez przemysł spożywczy. Los tej ogromnej populacji, której źródła utrzymania były głęboko powiązane z formalnymi i nieformalnymi kanałami ekonomicznymi miasta, po jego jednodniowym rozpadzie, pozostaje niewyobrażalny.
Śledzę dynamikę, która ukształtowała doświadczenia życiowe milionów osób wysiedlonych z Chartumu, koncentrując się na historiach kobiet przesiedlonych z przemysłu chałupniczego w szczególności z domowej produkcji żywności. Przemysł chałupniczy jest rozumiany jako domowa, niskowartościowa produkcja towarów, takich jak tekstylia i przetworzona żywność, przy użyciu prostych metod i narzędzi. Domowy charakter tego przemysłu historycznie doprowadził do jego skojarzenia z kobietami i marginalizacji jego znaczenia jako źródła utrzymania i samowystarczalności. Choć tradycyjnie uważany za przedsięwzięcie wiejskie, jego znaczenie miejskie rośnie ze względu na niepewność społeczności w szybko rozwijających się miastach globalnego Południa. Miasta te charakteryzują się rosnącym odsetkiem migrantów ekonomicznych, konfliktów i osób przesiedlonych z powodu zmian klimatycznych, które zwracają się ku niezliczonym nieformalnym zajęciom.
Chociaż w wielu kontekstach, szczególnie w sektorze spożywczym, istnieją szczegółowe ramy regulacyjne dla przemysłu chałupniczego, w Sudanie sytuacja wygląda inaczej. Większość tych przedsięwzięć można zaklasyfikować do miejskiej gospodarki nieformalnej, zgodnie z powszechną definicją nieformalności. Zazwyczaj odnosi się ona do działalności, która wymaga minimalnej organizacji, często definiowanej jako jednostki produkcyjne należące do osób fizycznych lub rodzin, które nie są prawnie niezależne od swoich właścicieli. Obecnie szacuje się, że około 65% całkowitego zatrudnienia w Afryce przypada na sektor nieformalny.
Badania nad nieformalnością miejską podkreślają jej znaczącą rolę i głęboką integrację z miastami w krajach globalnego Południa. Ujawniają one również zróżnicowaną grupę podmiotów, rzucając światło na ich role, interakcje i strategie. Co więcej, ukazują, jak różne grupy radzą sobie zarówno z możliwościami utrzymania, jak i awansem społecznym, jednocześnie zmagając się z wyzyskiem i wykluczeniem w wielu dziedzinach.
Dwie historie przesiedleń: manewrowanie przetrwaniem
Nadia i Hala [i] uciekły przed wojną w Chartumie i schroniły się w Port Sudan, stolicy administracyjnej Sudanu, po wybuchu konfliktu zbrojnego w Chartumie. Wraz z rodzinami przybyły do miasta z nadzieją na bezpieczeństwo i lepsze życie. Ich pasja i doświadczenie kulinarne skłoniły je do założenia małych, domowych biznesów spożywczych – dwie przygody, które potoczyły się zupełnie różnymi ścieżkami.
Nadia
Nadia, po czterdziestce, pochodzi z Chartumu Północnego. Po wybuchu wojny opuściła ten obszar, udając się do bezpieczniejszej dzielnicy Wschodniego Nilu w Chartumie, a następnie udała się do Shendi w stanie Nil, po czym dotarła do Port Sudan. Nadia ma dyplom ukończenia szkoły średniej i potrafi gotować szeroką gamę potraw, zarówno tradycyjnych, jak i zachodnich. Początkowo uczyła się gotowania od babci i ciotki. Później dołączyła do kursów gotowania, które na początku XXI wieku zostały zorganizowane przez Saygę, spółkę zależną sudańskiego konglomeratu Dal Group. Koncentracja działalności grupy w stolicy jest przykładem preferencji dużych podmiotów prywatnych dla lepiej rozwiniętej infrastruktury miejskiej i wykwalifikowanych ośrodków siły roboczej, co dodatkowo pogłębia hipercentralizację sudańskiej gospodarki.
Kiedy po raz pierwszy przybyła do Port Sudan, nie miała rodziny ani przyjaciół i znajdowała się w trudnej sytuacji finansowej, pożyczając pieniądze na podróż od sąsiadki. Nie mogła liczyć na mężczyzn w rodzinie – jej zamężna siostra straciła męża tuż przed wojną, a ich dwaj bracia, pracujący dla sił bezpieczeństwa, rzadko się ze sobą komunikują, ponieważ są zaangażowani w trwający konflikt. Nadia przebywa w centralnie położonym schronisku dla osób przesiedlonych, gdzie organizacje pozarządowe i zamożni przedsiębiorcy zapewniają wsparcie, takie jak woda, prąd, a w rzadkich przypadkach także żywność.
Kiedy po raz pierwszy przybyła do Port Sudan, przygotowywała świeże jedzenie w domu i sprzedawała je w małej restauracji, którą otworzyła z siostrami. Kilka dni po przyjeździe do Port Sudan z matką, dwiema siostrami i ich dziećmi, poznała kogoś, kto znał jej kuzyna. Zgodził się sfinansować ich nową restaurację w zamian za podział zysków 50/50. Zabrał je na targ, żeby kupić sztućce, krzesła i inne niezbędne rzeczy do restauracji.
Otworzyli restaurację w centrum miasta. Przez jakiś czas oferowali lokalne dania, takie jak faszerowane mięso, falafel, soczewica, ziemniaki z mielonym mięsem, taglia (gulasz z funta i suszonej okry) i inne. Bardziej złożone posiłki przygotowywali w domu i dojeżdżali do restauracji rikszą każdego ranka i wieczoru. Sprzedawali się dobrze, jednak Port Sudan okazał się bardzo drogi, a ich dochody pochłaniały wydatki. „W Chartumie wszystko było znacznie tańsze – warzywa, narzędzia, sztućce, meble. Myśleliśmy, że Port Sudan, położony obok portu, zaoferuje tańszą i lepszej jakości żywność w puszkach i importowaną, ale myliliśmy się. Jest znacznie drożej” – wyjaśniła Nadia.
Później musieli ograniczyć menu do fauli i falafeli, ponieważ ich dzienny zysk nie przekraczał 5000–6000 SDG (wówczas około 2–2,5 dolara amerykańskiego), czyli tyle, ile kosztował kilogram ziemniaków. „Jeśli podniesiemy ceny, nasi klienci nie będą mogli sobie na to pozwolić, a jeśli zmniejszymy porcję, będą narzekać” – wyjaśniła Nadia. Co gorsza, w pobliżu mieszkało wielu znajomych z ich sąsiedztwa w Chartumie, którzy oferowali im posiłki za darmo, nie mogąc pobierać opłat od znajomych.
Widząc, że projekt nie przynosił wystarczających zysków, by podzielić się nimi z fundatorem, postanowili dołączyć do funduszu obrotowego (Sandog), aby spłacić początkową kwotę pożyczki zaciągniętej na założenie firmy, około miliona funtów sudańskich (około 400 dolarów amerykańskich). Kiedy ich matka zachorowała, musieli przeznaczyć zaoszczędzone w Sandog pieniądze na jej leczenie. Zawstydzeni, skontaktowali się z fundatorem i wyjaśnili: „Uważamy, że sposób, w jaki przebiega ta współpraca, jest wobec ciebie niesprawiedliwy” i zwrócili mu aktywa, które dla nich kupił.

Zbliżenie na przykład posiłków dostarczanych przez firmy prowadzone przez przesiedlone kobiety.
Hala
Hala przyjechała z Chartumu do Port Sudan ze swoją mamą i rodzeństwem ponad rok temu, nie posiadając więcej niż 13 000 funtów (4,50 USD). Ma około trzydziestu pięciu lat i dyplom ukończenia studiów informatycznych. Miesiąc po przyjeździe postanowiła założyć firmę gastronomiczną. Z pasją do gotowania i doświadczeniem w prowadzeniu małych firm w Chartumie, postanowiła zaoferować unikalne opakowania dla usług cateringowych, używając przezroczystych pudełek zamiast powszechnych nieprzezroczystych aluminiowych. „Chciałam, żeby ludzie mówili: 'O Boże, to coś bardzo pięknego’. Wiesz, oko je pierwsze”, powiedziała Hala. Wzięła bardzo małą pożyczkę od przyjaciela, aby kupić niezbędne składniki i opakowania tylko na trzy talerze agashi (grillowane tłuczone mięso). Zapakowała je w przezroczyste pudełka i opublikowała na Facebooku. Natychmiast otrzymała zamówienia na 53 pudełka i płakała ze szczęścia.
Od tego czasu działalność Hali stale się rozwija. Początkowo świadczyła usługi cateringowe na potrzeby organizacji pozarządowych, takie jak warsztaty i szkolenia, które po upadku infrastruktury państwowej znacznie się rozwinęły, przenosząc podstawowe usługi do sektora pomocy humanitarnej. Jej firma stopniowo przekształciła się w znaną, domową markę cateringową, obsługującą duże i małe imprezy, od wesel i uroczystości prywatnych, po długoterminowe sesje organizacji pozarządowych, firmy turystyczne, a także codzienne cateringi dla personelu szpitali i firm.
Jej sukces dodatkowo wzmocnił grant z inkubatora dla małych przedsiębiorstw, który pozwolił jej na zakup udziałów w fabryce ciast. Firma wsparła Halę i inne kobiety-producentki żywności tym grantem, zachowując jednocześnie 51% udziałów w fabryce. Mimo to, Hala nadal pracuje z domu, z pomocą czterech pomocników. Sprowadza niezbędny sprzęt z Egiptu, a jej skrupulatne pomysły na opakowania są regularnie wysyłane drogą lotniczą z Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Nieformalne spektrum
Szybka integracja Hali z lokalnymi, a nawet regionalnymi rynkami kontrastuje z trudnościami Nadii w utrzymaniu skromnych dochodów. Pomimo szczęśliwego partnerstwa Nadii z chętnym sponsorem, jej stosunkowo większego kapitału początkowego i dłuższego doświadczenia w branży spożywczej, wartość generowana przez jej produkcję żywności nie była w stanie pokryć podstawowych potrzeb jej rodziny, takich jak wyżywienie czy leczenie starszej matki. Klienci Nadii zmagali się z brakiem środków na utrzymanie, a ta sama sieć społeczna, która początkowo umożliwiła jej działalność, zaczęła ją prześladować. Rosnące trudności ekonomiczne klientów Nadii nie tylko ograniczyły jej możliwości finansowe, ale także nadwyrężyły tradycyjną równowagę między wsparciem społecznym a wzajemnością.
W odpowiedzi na moje pytanie o zainteresowanie znalezieniem formalnej i stabilnej pracy, Nadia odpowiedziała: „Nie, jeśli znajdę narzędzia i środki finansowe, wolę gotować. Praca na czarno jest lepiej płatna”. Hala natomiast stwierdziła: „Nie, biznes jest lepszy niż praca na czarno. Wolę pracę w domu; jest bardzo wygodna i opłacalna”. Chociaż ich odpowiedzi są podobne, sformułowanie – „praca na czarno” kontra „biznes” – odzwierciedla zróżnicowany kapitał kulturowy, który w sobie noszą, i wyobrażenia, jakie on budzi. To wyobrażenie pozwoliło Hali przeanalizować rynek gastronomiczny małego miasta, wyobrazić sobie jego alternatywy i nawiązać kontakt z odpowiednią siecią klientów i dostawców, aby wcielić swoją wizję w życie.
Ich kontrastujące trajektorie podkreślają zdolność nieformalnych praktyk do adaptacji w różnych warstwach społecznych, odzwierciedlając ich zdolność do radzenia sobie z różnymi wyzwaniami i szansami, co nawiązuje do argumentu Ananyi Roy, że nieformalność nie jest synonimem prekarności i nie jest jedynie strategią przetrwania dla ubogich. Zamiast traktować ją jako sektor odrębny od gospodarki formalnej, Roy sugeruje, że należy ją postrzegać jako „sposób urbanizacji”, charakteryzujący się serią transakcji łączących różne gospodarki i przestrzenie.
Przypis końcowy
[i] Tutaj użyto pseudonimów.

„Debating Ideas” odzwierciedla wartości i etos redakcyjny serii książek „African Arguments” , publikując zaangażowane, często radykalne, naukowe, oryginalne i aktywistyczne teksty z kontynentu afrykańskiego i spoza niego. Oferuje debaty i dyskusje, konteksty i kontrowersje, a także recenzje i odpowiedzi na książki „African Arguments”. Redakcją i zarządzaniem czasopismem zajmuje się Międzynarodowy Instytut Afrykański (International African Institute), działający na Uniwersytecie SOAS w Londynie, właściciel serii książek o tym samym tytule.
Powyższy artykuł ukazał się pierwotnie na stronie African Arguments.

Artykuły strony Afrikan Arguments są licencjonowane na podstawie licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe.
Link do artykułu:
Working from Homelessness: Informal Livelihoods of Displaced Women in Port Sudan







