Nie każdy musi być mną / Tomasz Socha

0
153

Nie każdy musi być mną

Jak mawiał poeta Stanisław Jerzy Lec: „Czasem trzeba przeczekać, aż się twoi przeciwnicy zachwalą na śmierć.”. Właśnie dlatego nie nazywam siebie poetą, mówię zaś, że ja po prostu piszę wiersz; iluż jest bowiem twórców mieniących się artystami, a muszących zweryfikować jakość swych dzieł po konfrontacji z krytyką bardziej doświadczonych autorów? Oto właśnie błąd początkujących pisarzy, niesionych ku spełniania swej nowej pasji lub nawet wypełnienia przeznaczenia, ba!, zbawianie świata przez nagłe przypływy natchnienia. Wielokrotnie bliski byłem wpadnięciu w sidła drugiego błędu pasjonatów, czyli uważaniu uprawianej pasji za coś nader niezwykłego, do czego skłaniać, wręcz przymuszać należy każdego, kto tylko zwróci na nas choć troszeczkę uwagi. Ale takie usilne namawianie do czegoś – czegokolwiek – nie jest odstraszające?

Troszkę pokory, proszę

Prezentując wiersze swojego autorstwa w różnych zakątkach Internetu, wydawałem ludziom pozwolenie na krytykę tychże tekstów. Po odebraniu jej mogłem albo odejść gdzieś obrażony – podążając za stwierdzeniem, iż: „oni się nie znają” – albo przyjąć uwagi, podziękować i działać dalej, kolejne utwory pisząc w oparciu o zdobyte porady. Przecież nie ma rozwoju bez nauki. Cytując włoskiego franciszkanina Antoniego Padewskiego: „Dobroć i pokora są najmilsze Bogu i ludziom. Człowiek dojrzewa w pokorze serca. Im bardziej się on umniejsza w sobie, tym więcej Bóg wzrasta w nim”. Pamiętając tę myśl, usiłuję każdą krytykę przyjmować z wdzięcznością, nie uważać siebie za jednostkę naznaczoną mistycznym natchnieniem oraz nie uważać pisania wierszy za aktywność cudowną, tę, która uświetnia, nawet uświęca naszą codzienność, sprawia, że zwyczajna egzystencja ewoluuje w prawdziwsze, najprawdziwsze życie oraz nie namawiać nikogo do oddawania czci Muzom, czy szerzenia kultu mitycznej Euterpe. Owszem, zdarza mi się pisać wiersze, w których wychwalam choćby terapeutyczne walory poezji, piszę to jednak w swoim imieniu, nie głosząc: „hej, jeśli masz jakiś problem, napisz o tym! Wypisz to! Sztuka pomagała ludziom od wieków! Wyżyj się!” A może ta osoba woli pobiegać? Albo pograć w Minecrafta? Albo posłuchać ambientu? Wolę pisać wiersze o dobroci, teksty pokrzepiające czytelnika. I tu wracamy do słów Antoniego Padewskiego, który powiedział nam, iż najmilsze ludziom są dobroć i pokora. Nie chcę być atencyjny, nie chcę moralizować na siłę. Chcę robić coś cieszącego zarówno mnie, jak i innych, bez rozdmuchiwania własnego ego wiarą w to, że robię coś dobrego, desperacko pragnąc być za to podziwianym.

 Zróbmy to razem

W rozwoju osobistym chodzi o współpracę – wspomniane już przeze mnie przyjmowanie krytyki, ale również czerpanie inspiracji od innych. W moim przypadku niekoniecznie od poetów i pisarzy. Wiele nauczyć mnie może wielbiciel filmów, fan sportu, pasjonat gotowania, miłośnik kwiatów, entuzjasta podróżowania, sympatyk nauki. Wtedy ja mogę dać coś komuś, ktoś może dać coś mnie. Rozwój osobisty jest bowiem możliwy dzięki poznawaniu samego siebie, budowaniu własnej wartości, wyznaczaniu sobie celów, ciągłym zdobywaniu wiedzy oraz przede wszystkim przebywaniu z ludźmi, którzy nas inspirują, umacniają nas i ubogacają. Przecież to właśnie ludzie pocieszają mnie w chwilach zwątpienia, asekurując przed kolejnym, być może tym razem ostatecznym upadkiem. I uczą.

Wobec tego myślę, że trzeba być z ludźmi.

I dla ludzi.

                                               Tomasz Socha

 

Obraz wyróżniający: Zdjęcie autorstwa Ken Tomita z Pexels