Korupcja (Z cyklu: Manifest demokratyczny) / Marek Weiss Grzesinski

0
352

Czym właściwie jest korupcja nie da się tak jednoznacznie ustalić. Istnieją liczne definicje w różnych zbiorach praw, ale co innego definicja, a co innego odwieczny zwyczaj wynagradzania bliźniego za wyświadczoną pomoc, czy usługę. Najprostszy i powszechny przykład jakim jest tak zwany napiwek pokazuje, że zlikwidowanie tego obyczaju chyba nie jest możliwe. Można sobie wyobrazić idealne społeczeństwo, w którym wszystkie opłaty są skodyfikowane, gotówka przestała istnieć i banki kontrolują przelewy nawet w szatni teatralnej. Odpadnie jednak wtedy szereg miłych chwil, kiedy kelnerka, taksówkarz, listonosz czy szatniarka uśmiechają się do nas z wdzięcznością i chowają drobniaki do kieszeni. Te skromne akty wdzięczności tworzyły pewną miłą więź społeczną. A koperty dla lekarzy? Czy w tym powszechnym procederze nie czuliśmy się bezpieczniej podczas napawających lękiem wizyt? A koperty dla księży? One nie są tym samym, co symboliczna ofiara dla kościoła „na tacę”. Wizyta „duszpasterska” w domu przebiega inaczej w cieniu koperty, a inaczej bez jej wsparcia. Kiedy szliśmy załatwić coś w urzędzie w mrocznych czasach minionych, czerwona stówka z góralem, lub kilka stówek ukrytych w złożonej na stole gazecie dawały gwarancję, że nasz trudna sprawa może zostać załatwiona pomyślnie. Ileż to biletów w pociągach bywało zastąpionych wspomożeniem rodzin konduktorskich żyjących w wiecznym niedostatku? Ileż to mandatów zostało zapłaconych w bieżącej gotówce ku obustronnej radości? Skuteczność napraw w warsztacie samochodowym, nie mówiąc już o naprawach hydraulicznych w mieszkaniu zwyczajowo wzmacniana była, a może nawet wciąż jest, dodatkową porcją gotówki. Im poważniejsza sprawa, tym większa łapówka. I tak dochodzimy do problemu korupcji, która zamiast podtrzymywać miłe więzi staje się plagą i zagrożeniem DEMOKRACJI. To dlatego, że granica pomiędzy napiwkiem, a łapówką jest płynna, a następna granica pomiędzy łapówką a groźną dla porządku społecznego korupcją właściwie nie istnieje. Służby walczące z tym paskudnym zjawiskiem mają karkołomne zadanie tym bardziej, że same są korumpowane jak zwyczajna policja i rzesza innych urzędników państwowych. Są kraje, które dają sobie lepiej radę z tą chorobą, jak Holandia, która właśnie jest blisko wyeliminowania obrotu gotówkowego i są takie, co grzęzną w bagnie powszechnej korupcji jak Ukraina i dlatego jeszcze długo nie będzie miała możliwości przystąpienia do Wspólnoty Europejskiej. Wielka jest rola prawników, sędziów, ustawodawców w sprawie uściślenia co jest korupcją, a co jeszcze nią nie jest. Niby namierzenie walizki z pieniędzmi jest możliwe i prokuratorskie zarzuty o łapownictwo zdarzają się coraz częściej w cywilizowanym świecie, nawet wobec posłów Europarlamentu, ale łapówka nie musi być zawarta w gotówce. Od prostej usługi seksualnej, poprzez rajskie wakacje z hurysami, aż do prezentów w postaci mniejszych lub większych nieruchomości – wersji jest mnóstwo. A nominacje na intratne posady? Udział w radach nadzorczych, prezesury w bankach i korporacjach, stopnie naukowe przyznawane bez trudnych egzaminów itd. itp. – wszystko to są łapówki na granicy legalnych beneficjów. Jak je wytropić i zneutralizować? Oto jest pytanie i ważne zadanie w DEMOKRACJI która trwa na fundamentach praworządności i nie może sobie pozwolić na tolerowanie przepływu kapitału bez społecznej kontroli. Jej brak zagraża istocie prawnego porządku i biada władzy, która przymyka na to oczy, lub co gorsza korzysta z korupcji w utrwalaniu swojej przewagi wśród nieświadomych wyborców. Najgorsze jest to, że korupcja demoralizuje również wyborców świadomych, którym wcale nie zależy na praworządności, skoro system korupcyjny gwarantuje im nieopodatkowane dochody i rosnące, jakże słodkie bogactwo.

                                                                 Marek Weiss Grzesinski

 

[Tekst publikowany był pierwotnie na Facebooku pana Marka Weiss Grzesińskiego. Tu za zgodą autora.]

Obraz wyróżniający: Obraz S K z Pixabay