Cyfrowe wyzwanie edukacyjne: przeszkody w edukacyjnym wykorzystaniu materiałów chronionych prawem autorskim w epoce cyfrowej. Podstawowa biała księga

0
468

SPIS TREŚCI

STRESZCZENIE

CZĘŚĆ PIERWSZA: PRZEGLĄD

1. Wprowadzenie
1.1. Obietnica cyfrowego uczenia się
1.2. Krótkie wprowadzenie na temat prawa autorskiego
1.2.1. Podstawy praw autorskich
1.2.2. Ograniczenia praw autorskich
1.2.3. Ustawa Digital Millenium Copyright Act

2. Streszczenia studiów przypadków
2.1. Sieć nauczycieli historii: prawo autorskie utrudnia nauczycielom udostępnianie zasobów edukacyjnych
2.2. Płyty DVD na lekcjach filmoznawstwa: DRM i DMCA kolidują z edukacyjnym wykorzystaniem treści filmowych
2.3. The Database of Recorded American Music: Copyright Burdens Educational Distribution of Music
2.4. WGBH: Statuty oparte na przestarzałych założeniach technologicznych uniemożliwiają edukacyjne wykorzystanie treści w radiofonii i telewizji publicznej

CZĘŚĆ DRUGA: PRZESZKODY W KSZTAŁCENIU CYFROWYM

3. Przeszkoda: niepewne lub niekorzystne prawo autorskie
3.1. Wyjątki dotyczące użytku edukacyjnego
3.1.1. Wyjątek dotyczący używania w klasie
3.1.2. Ustawa NAUCZANIE
3.1.3. Wyjątek dotyczący bibliotek i archiwów
3.1.4. Wyjątek dotyczący nadawania publicznego
3.2. Doktryna dozwolonego użytku
3.2.1. Pewne ograniczone podstawy do optymizmu
3.2.2. Stosowanie statutu
3.2.3. Wynegocjowane wytyczne dotyczące dozwolonego użytku
3.3. Odszkodowania ustawowe i opłaty prawne
3.4. Edukacja i prawo autorskie w systemach spoza USA

4. Przeszkoda: technologia DRM
4.1. Zachęty do korzystania przez posiadaczy praw z systemów DRM
4.1.1. Piractwo
4.1.2. Dyskryminacja cenowa
4.1.3. Wpływ różnych rynków
4.2. Zachęty do korzystania przez nauczycieli z systemów DRM
4.2.1. Surowe wymagania licencyjne
4.2.2. Unikanie pozwów
4.2.3. Zainteresowanie nauczycieli ochroną własności intelektualnej
4.2.4. Wpływ edukacyjny
4.2.5. Architektura systemów zarządzania kursem

5. Przeszkoda: uciążliwy proces zatwierdzania praw
5.1. Określenie konieczności licencji
5.2. Lokalizowanie posiadacza praw
5.2.1. Licencjonowani pośrednicy
5.1. Prace osierocone
5.3. Negocjowanie licencji
5.4. Płacenie za licencję
5.5. Przestrzeganie innych warunków licencji

6. Nadmiernie ostrożni odźwierni
6.1. uniwersytety
6.2. Wydawcy i inni dystrybutorzy
6.3. Ubezpieczyciele

CZĘŚĆ TRZECIA: NIEKTÓRE ŚCIEŻKI DO REFORM

7. Niektóre ścieżki do reform
7.1. Reforma prawna
7.1.1. Ukierunkowane reformy prawne
7.1.2. Szersze reformy prawne
7.1.3. Kompleksowe licencje obowiązkowe
7.2. Usprawnienie procesu odprawy dzięki technologii
7.3. Opracowywanie najlepszych praktyk określonych przez nauczycieli
7.4. Obietnica bardziej otwartej dystrybucji
7.5. Niektóre obszary do dalszych badań

WNIOSKI

8. Wnioski

9. Podziękowania i współautorzy

 


PODSUMOWANIE WYKONAWCZE

Ta podstawowa biała księga zawiera sprawozdanie z całorocznego badania przeprowadzonego przez Berkman Center for Internet and Society, sfinansowanego z grantu Fundacji Andrew W. Mellona, ​​dotyczącego związku między prawem autorskim a edukacją. W szczególności chcieliśmy zbadać, czy ograniczenia wynikające z praw autorskich utrudniają innowacyjne zastosowania technologii cyfrowej w celach edukacyjnych. Stwierdziliśmy, że przepisy prawa autorskiego dotyczące edukacyjnego wykorzystania materiałów chronionych prawem autorskim oraz ukształtowane przez to prawo struktury biznesowe i instytucjonalne są jedną z najważniejszych przeszkód w realizacji potencjału technologii cyfrowych w edukacji.

Dokument opiera się na czterech szczegółowych studiach przypadków inicjatyw, które napotkały takie przeszkody. Każda z tych inicjatyw posuwa się naprzód, ale tylko poprzez walkę z systemem związanym z prawami autorskimi, który zamiast tego powinien pomagać nauczycielom w osiąganiu ich celów. Cztery studia przypadków to:

  • Plan wykorzystania oprogramowania sieci społecznościowych, aby pomóc nowym nauczycielom nauk społecznych w interakcji i udostępnianiu zasobów klasowych, co wiąże się z problemami z prawami autorskimi, gdy nauczyciele włączają treści osób trzecich do swoich materiałów;
  • Konieczność obejścia przez profesorów filmoznawstwa szyfrowania płyt DVD – prawdopodobnie z naruszeniem prawa federalnego – w celu pokazania studentom wybranych fragmentów filmów;
  • Próba udostępnienia cyfrowej bazy danych trudnej do znalezienia, ale ważnej muzyki amerykańskiej na kampusach uniwersyteckich, która napotkała ogromne przeszkody w procesie ustalania praw;
  • Wady specjalnych przepisów ustawowych, które miały przynosić korzyści nadawcom publicznym, ale ograniczały się do nadawania naziemnego, tak że stały się one prawie nieistotne w miarę wzrostu potrzeby dystrybucji treści na wielu platformach cyfrowych.

Opierając się na tych studiach przypadków, innych badaniach i komentarzach przekrojowych naukowców, prawników, bibliotekarzy i edukatorów, którzy uczestniczyli w dwóch całodniowych warsztatach zorganizowanych w ramach projektu, wyłoniono następujące najważniejsze prawa autorskie: powiązane przeszkody w edukacyjnym wykorzystaniu treści:

  • Niejasne lub nieodpowiednie przepisy dotyczące praw autorskich dotyczące kluczowych postanowień, takich jak dozwolony użytek i użytek edukacyjny;
  • Szerokie przyjęcie technologii „zarządzania prawami cyfrowymi” w celu blokowania treści;
  • Praktyczne trudności w uzyskaniu praw do korzystania z treści, gdy konieczne są licencje;
  • Nadmierna ostrożność ze strony strażników, takich jak wydawcy lub administratorzy oświaty.

Podczas gdy podstawowym zadaniem białej księgi założycielskiej było zidentyfikowanie tych przeszkód, dokument kończy się omówieniem ścieżek prowadzących do reform, które mogą poprawić sytuację. Sugeruje to, że niektóre rodzaje reform prawnych, ulepszenia technologiczne w procesie ustalania praw, porozumienie nauczycieli w sprawie najlepszych praktyk oraz szersze wykorzystanie dystrybucji w otwartym dostępie pomogłyby przezwyciężyć zidentyfikowane przez nas przeszkody.

Powrót do spisu treści


CZĘŚĆ PIERWSZA: PRZEGLĄD

1. Wstęp

Technologia cyfrowa rewolucjonizuje wiele sposobów codziennego otrzymywania i wykorzystywania informacji. Dostępność zasobów internetowych zmieniła wszystko, od poszukiwania nowego domu, przez czytanie gazet, po kupowanie biletów lotniczych, w wyniku czego zakłóciła ustalone struktury (takie jak nieruchomości, wiadomości i linie lotnicze). Praca zdalna stała się powszechna. Rynek muzyki popularnej zmienił się diametralnie. Telefonia internetowa stanowi prawdziwe wyzwanie dla firm telekomunikacyjnych o ugruntowanej pozycji. Miliony blogów, serwisów społecznościowych i interaktywnych gier online stworzyły nowe tryby interakcji i ekspresji. Krótko mówiąc, pojawienie się technologii cyfrowej dotyka niemal każdego aspektu współczesnego życia.

Być może żaden obszar nie ma większego potencjału do takiej transformacji niż edukacja. Wiele różnorodnych i ekscytujących inicjatyw pokazuje, jak bogate źródła informacji cyfrowych mogą usprawnić transfer wiedzy. Jednak w tym samym czasie zmiana w edukacji prawdopodobnie była mniej radykalna, zwłaszcza w porównaniu z przyziemnymi przedsięwzięciami, takimi jak sprzedaż używanego roweru lub rezerwacja pokoi hotelowych. Istnieje wiele złożonych przyczyn tego powolnego tempa zmian, w tym brak zasobów i opór wobec nowych praktyk. Jak jednak wyjaśnia niniejsza biała księga, wśród najważniejszych przeszkód w realizacji potencjału technologii cyfrowej w edukacji są przepisy prawa autorskiego dotyczące edukacyjnego wykorzystania treści, a także ukształtowane przez to prawo struktury biznesowe i instytucjonalne.

W 2005 r. Berkman Center for Internet and Society w Harvard Law School rozpoczęło badanie, finansowane z grantu Fundacji Andrew W. Mellona, ​​mające na celu zbadanie związku między prawem autorskim a edukacją. W szczególności chcieliśmy zbadać, czy ograniczenia wynikające z praw autorskich utrudniają innowacyjne zastosowania technologii cyfrowej w celach edukacyjnych. Przeprowadziliśmy badania na rok akademicki 2005-2006, w tym zorganizowaliśmy dwa warsztaty z przekrojem czołowych ekspertów – naukowców, prawników, bibliotekarzy i pedagogów (oraz niektórych osób, które są tymi czterema rzeczami naraz). Ta podstawowa biała księga przedstawia wyniki tych wysiłków. Ma na celu identyfikację problemów utrudniających edukacyjne wykorzystanie treści cyfrowych i rozpoczyna analizę odpowiednich rozwiązań.

Ta część wprowadzająca kładzie podwaliny pod analizę pod dwoma względami. Podsekcja 1.1 zawiera przykłady niezwykłej obietnicy technologii cyfrowej dla edukacji. Podsekcja 1.2 zawiera bardzo podstawowe informacje na temat prawa autorskiego (dalsze sekcje, jak również wolnostojące moduły towarzyszące białej księdze, znacznie rozwijają to podstawowe wyjaśnienie).

Pozostała część tego opracowania dotyczy analizy. [ Część 2 ] podsumowuje cztery szczegółowe studia przypadków inicjatyw, które przezwyciężyły niektóre przeszkody związane z prawami autorskimi, które napotkały, ale zostały również zmuszone do ograniczenia swoich planów w ramach odpowiedzi. Opierając się na tych studiach przypadków, biała księga przechodzi następnie do analizy przeszkód w edukacyjnym wykorzystaniu treści:

  • Niejasne lub nieodpowiednie przepisy dotyczące praw autorskich dotyczące kluczowych postanowień, takich jak dozwolony użytek i użytek edukacyjny [ sekcja 3 ];
  • Szerokie przyjęcie technologii podobnej do DRM w celu blokowania treści [ sekcja 4 ];
  • Praktyczne trudności w uzyskaniu praw w razie potrzeby [ sekcja 5 ];
  • Nadmierna ostrożność ze strony strażników, takich jak wydawcy lub administratorzy oświaty [ sekcja 6 ].

Wreszcie artykuł kończy się wstępną eksploracją możliwych ścieżek prowadzących do przezwyciężenia tych przeszkód [ sekcja 7] .

Powrót do spisu treści


1.1. Obietnica nauki cyfrowej

Technologia cyfrowa ułatwia znajdowanie treści informacyjnych, dostęp do nich, manipulowanie nimi, remiksowanie i rozpowszechnianie. Wszystkie te kroki mają kluczowe znaczenie dla nauczania, stypendiów i studiów. Razem tworzą dynamiczny proces „cyfrowego uczenia się”.

Ogólnie rzecz biorąc, ta biała księga jest zgodna z pojemną definicją edukacji. Rodzaj nauczania i uczenia się, który ma miejsce w tradycyjnych instytucjach edukacyjnych, takich jak szkoły podstawowe, kolegia i uniwersytety, leży w centrum naszego rozumienia edukacji. Podobnie koncepcja wyraźnie obejmuje stypendia podejmowane przez wykładowców, studentów i innych badaczy powiązanych ze szkołami wyższymi, uniwersytetami lub innymi uznanymi instytucjami badawczymi (takimi jak centra medyczne i think tanki). Jednak cyfrowe uczenie się wykracza poza te bardziej formalne instytucje i obejmuje wszystkich, którzy mają dostęp do Internetu. W niektórych przypadkach tradycyjne instytucje udostępniają swoje treści edukacyjne ogółowi społeczeństwa online. W innych sprawach, osoby, które mogą nie mieć związku z formalnymi środowiskami akademickimi, mogą mimo to angażować się we wzajemne nauczanie i uczenie się za pomocą nowych technologii. Poniższe przykłady obejmują wszystkie te rodzaje cyfrowego uczenia się.

Ten szeroki zakres naszej definicji edukacji jest zgodny z otwartą, opartą na współpracy i niezapośredniczoną naturą środowiska cyfrowego. Rzeczywiście, jedną z najbardziej ekscytujących cech technologii cyfrowej jest jej zdolność do przenikania społeczeństwa bez ograniczeń murami szkoły lub formalnymi rolami nauczycieli i uczniów. Oczywiście niektóre kwestie, które tutaj omawiamy, są specyficzne dla konkretnych potrzeb bardziej formalnych instytucji akademickich. Należy jednak pamiętać o szerokim spektrum działań, które zawiera się w pojęciu „cyfrowego uczenia się”.

Rzeczywiście, być może żadna inicjatywa lepiej nie uosabia koncepcji cyfrowego uczenia się niż ta podjęta przez prywatną firmę, a nie szkołę: wysiłki firmy Google zajmującej się wyszukiwarką, mające na celu digitalizację i indeksowanie książek znajdujących się w pięciu głównych bibliotekach naukowych. (Uniwersytet Harvarda jest jedną z pięciu bibliotek uczestniczących w programie; pozostałe to Uniwersytet Stanforda, Uniwersytet Oksfordzki, Uniwersytet Michigan i Biblioteka Publiczna Nowego Jorku). Jak wyjaśnia firma, „ostatecznym celem” Google Library Projectjest „współpraca z wydawcami i bibliotekami w celu stworzenia obszernego, możliwego do przeszukiwania, wirtualnego katalogu kartkowego wszystkich książek we wszystkich językach, który pomaga użytkownikom odkrywać nowe książki, a wydawcom – nowych czytelników”. Użytkownicy Google będą mogli wprowadzać wyszukiwane hasła, które dawałyby „fragmenty” kilku zdań z książek wciąż chronionych prawem autorskim i całej książki, jeśli jest ona w domenie publicznej. Firma Google uważa, że ​​takie ograniczone cytowanie jest zgodne z prawem jako dozwolony użytek [patrz sekcja 3.2 ] i podkreśla, że ​​posiadacze praw mogą zdecydować o usunięciu z bazy danych książek chronionych prawem autorskim.

Jak szeroko informowano, federalne pozwy wytoczone przez grupę wydawców Gildię Autorówtwierdzą, że Google Library Project narusza amerykańskie prawo autorskie. Krótko mówiąc, ci posiadacze praw twierdzą, że sam akt digitalizacji stanowi naruszenie ich praw autorskich, niezależnie od celu, w jakim Google wykorzystuje kopie. Ożywiają je również co najmniej dwie inne kwestie praktyczne. Po pierwsze, autorzy i wydawcy wyrażają obawy co do bezpieczeństwa zdigitalizowanej bazy danych ich książek Google – obawiają się, że hakerzy mogą dowiedzieć się, jak nielegalnie skopiować pełny tekst przechowywanych tam książek. Po drugie, autorzy i wydawcy argumentują, że są uprawnieni do uzyskiwania przychodów z licencji z tytułu korzystania z książek. Podsumowując, argumentują, że Google stara się czerpać zyski reklamowe z nielegalnego wykorzystania materiałów chronionych prawem autorskim należących do innych osób.

Google Library Project przypomina zarówno projekty wymienione tutaj, jak i bardziej szczegółowe studia przypadków, które znajdują się w sekcji 2 pod kluczowymi względami. Z jednej strony motywacją stojącą za projektem jest pomysłowe, edukacyjne wykorzystanie technologii cyfrowej. Z drugiej strony prawo autorskie i powiązane struktury biznesowe i instytucjonalne okazują się raczej przeszkodą niż ułatwieniem takiego cyfrowego uczenia się. Obie strony wysuwają rozsądne argumenty, zarówno z punktu widzenia obowiązującego prawa, jak i najmądrzejszej przyszłej polityki. Ich konflikt rodzi podstawowe pytanie: w jaki sposób możemy i powinniśmy zachęcać zarówno do powszechnego korzystania z treści, jak i do zachowania zachęt dla twórców i dystrybutorów? Adwokaci i prawnicy doszli do bardzo rozbieżnych wniosków dotyczących zasadności tych pozwów, co utrudnia przewidywanie wyniku.

A teraz przejdźmy do innych przykładów. Niezależnie od przeszkód opisanych w innym miejscu tego opracowania, zaangażowani pedagodzy wszelkiego rodzaju wykorzystali technologię cyfrową, aby rozpocząć wszelkiego rodzaju ekscytujące nowe inicjatywy. Samo pobieranie próbek, które tutaj oferujemy, ma na celu zademonstrowanie niezwykłej obietnicy tej technologii, a tym samym stworzenie kontekstu dla następującej analizy.

Nauczanie i uczenie się w tradycyjnych szkołach , od przedszkola po szkołę wyższą, korzysta z technologii cyfrowej, która umożliwia stosowanie nowych metod pedagogicznych i umożliwia łatwy dostęp do ogromnych ilości treści edukacyjnych. Przykłady zmian wykorzystujących ten potencjał obejmują:

  • Planowana sieć internetowa dla nauczycieli historii szkół średnich, umożliwiająca im dzielenie się poradami i zasobami klasowymi (przedmiot bardziej szczegółowego studium przypadku znajduje się w sekcji 2.1 );
  • Nauczanie w klasie wzbogacone o nowe media, takie jak slajdy PowerPoint lub klipy wideo i audio (w tym wykorzystanie klipów DVD na lekcjach filmoznawstwa, temat bardziej szczegółowego studium przypadku w sekcji 2.2 )
  • Rozszerzenie dialogu w klasie poprzez mechanizmy takie jak poczta elektroniczna lub klasowe blogi i wiki;
  • Autorstwo uczniów różnorodnych treści wykraczających poza tradycyjną pracę terminologiczną i dioramę, od wideo i audio po strony internetowe z hiperłączami;
  • Kilka szkół zamierza całkowicie zastąpić podręczniki laptopami i różnorodnymi materiałami multimedialnymi, w tym Empire High School w Tuscon w Arizonie; inne szkoły, takie jak Johnson Elementary School w Forney w Teksasie, używają laptopów, aby umożliwić cyfrowe dostarczanie tradycyjnych podręczników.

 

Tradycyjne stypendia cieszą się obecnie bezprecedensowym dostępem do materiałów źródłowych, jak również do cyfrowych metod dystrybucji. Zamiast książki i artykułu w czasopiśmie, drukowanych na papierze z kilkumiesięcznym terminem realizacji i wysyłanych pocztą do bibliotek, prace naukowe są coraz częściej prezentowane w Internecie. Pozwala to na:

  • Wygodniejszy dostęp (np. dostawa na komputer przez internet);
  • Szybszy zwrot w przypadku pracy, w której liczy się czas (np. niektórych prac z zakresu nauk politycznych lub medycyny);
  • Wykorzystanie hipertekstu, aby umożliwić czytelnikom zapoznanie się z nauką na wielu poziomach szczegółowości (np. łącza do tabel, narzędzi ankietowych lub zestawów danych dla tych, którzy chcą uzyskać więcej informacji);
  • Włączanie treści cyfrowych, takich jak klipy audio lub wideo (np. w tym fragmenty nagrań w pracy muzykologicznej lub zarchiwizowane wideo z odpowiedniej konferencji naukowej);
  • Bieżąca wspólna dyskusja nad pracą (np. umożliwianie czytelnikom przesyłania odpowiedzi; udostępnianie linków do innych zasobów, takich jak fora dyskusyjne).

 

Instytucje oświecają opinię publiczną , wykorzystując technologię cyfrową do udostępniania treści edukacyjnych, które tworzą lub kontrolują, znacznie szerszemu gronu odbiorców:

  • MIT OpenCourseware udostępnia online materiały wykorzystywane na kursach prowadzonych na MIT, podczas gdy projekt LionShare w Penn State stworzył system wymiany plików peer-to-peer, mający pomóc użytkownikom uniwersytetów w wyszukiwaniu treści akademickich przechowywanych w innych instytucjach;
  • New World Records, niedochodowa wytwórnia płytowa specjalizująca się w niedocenianych kompozytorach, utworzyła bazę danych nagrań muzyki amerykańskiej do użytku na uniwersytetach (również temat bardziej szczegółowego studium przypadku znajduje się w sekcji 2.3 );
  • Nadawcy publiczni korzystają z różnych narzędzi cyfrowych, od specjalnych stron internetowych, przez internetowe transmisje strumieniowe, po podcasty (szczegółowe studium przypadku znajduje się w sekcji 2.4 );
  • Muzea, takie jak Smithsonian Institution , British Museum i Metropolitan Museum of Art , poświęciły znaczne zasoby na swoją obecność edukacyjną w Internecie;
  • BBC prezentuje duże ilości swoich treści edukacyjnych w Internecie i stworzyło stronę „edukacyjną” na swojej stronie internetowej.

 

Wreszcie, bardziej „otwarte” formy cyfrowego uczenia się umożliwiają obecnie efektywne tworzenie i dystrybucję różnorodnych treści edukacyjnych przy niewielkim bezpośrednim zaangażowaniu tradycyjnych instytucji. Jak wspomniano powyżej, nowa technologia pozwala każdemu stać się nauczycielem i uczniem – tworząc cyfrowe narzędzia do nauki, szeroko je rozpowszechniając w Internecie i ucząc się z treści cyfrowych publikowanych przez innych. Oto kilka przykładów:

  • Własny projekt H2O Berkman Center , który umożliwia użytkownikom tworzenie „playlist” odpowiednich polecanych treści na dowolny temat;
  • projekt Connexions Uniwersytetu Rice , który zapewnia narzędzia programowe do tworzenia, modyfikowania i używania internetowych „modułów” i kursów;
  • Treści edukacyjne zebrane przez autorytatywnego „redaktora” i prezentowane w Internecie, takie jak Red Hot Jazz Archive i Victorian Web ;
  • Oddolne zasoby edukacyjne o otwartym kodzie źródłowym, które umożliwiają publiczną edycję, takie jak Wikipedia lub internetowy Dziennik Samuela Pepysa ;

 

Wszystkie te różnorodne przykłady ilustrują potencjał cyfrowego uczenia się w przekształcaniu edukacji. Studia przypadków omówione w części 2 dostarczają bardziej szczegółowych informacji zarówno na temat tej obietnicy, jak i problemów, jakie stwarza system praw autorskich. Aby położyć podwaliny pod tę dyskusję, konieczne jest podstawowe wyjaśnienie prawa autorskiego.

Powrót do spisu treści


1.2. Krótkie wprowadzenie na temat prawa autorskiego

[Omówienie prawa, które jest bardziej szczegółowe niż pozwala na to ten krótki opis, ale nadal dostępne dla osób niebędących prawnikami, można znaleźć w okólniku nr 1 Urzędu ds. Praw Autorskich USA, Podstawy praw autorskich , który jest dostępny online w niedawno zaktualizowanej formie].

Powrót do spisu treści


1.2.1. Podstawy prawa autorskiego

Federalne prawo autorskie Stanów Zjednoczonych przyznaje twórcy oryginalnego dzieła autorskiego (w tym dzieł literackich, dramatycznych, muzycznych, wizualnych, architektonicznych i innego rodzaju) zestaw wyłącznych praw obejmujących różne sposoby eksploatacji dzieła. Obejmują one między innymi prawo do powielania, rozpowszechniania, wyświetlania lub wykonywania utworu. Prawo autorskie przyznaje również wyłączne prawo do przygotowania „utworów pochodnych” z oryginału, takich jak kontynuacja powieści opartej na tych samych postaciach, tłumaczenie na inny język lub skrócona lub zredagowana wersja utworu. Wszystkie prawa powstają automatycznie po „naprawieniu” utworuw trwałej, materialnej formie, takiej jak zapisanie na papierze lub utrwalenie w formie cyfrowej. Ogólnie rzecz biorąc, w ramach ostatniego przedłużenia okresu obowiązywania praw autorskich , uchwalonego przez Kongres w 1998 r., prawa najczęściej trwają przez siedemdziesiąt lat po śmierci autora lub łącznie przez dziewięćdziesiąt pięć lat, jeśli „autorem” jest korporacja. (Ten schemat sporządzony przez profesora Timothy’ego K. Armstronga z University of Cincinnati zawiera więcej szczegółów na temat notorycznie złożonego obliczania czasu trwania praw autorskich).

Najczęściej podawanym uzasadnieniem przyznania tak silnych praw jest chęć dostarczenia zachęt do tworzenia oryginalnych dzieł. Zapewniając ochronę prawną przed kopiowaniem i innym nieuprawnionym wykorzystaniem utworu, prawo autorskie ma na celu zapewnienie, że twórcy i dystrybutorzy utworów czerpią korzyści pieniężne z ich wysiłków. Z kolei dostępność tych nagród powinna pobudzić do dalszej twórczej pracy. Bez praw autorskich inni mogliby z łatwością skopiować dzieło autorskie i nigdy nie zapłacić za to twórcom. Technologia cyfrowa i towarzysząca jej możliwość wykonywania doskonałych kopii treści jeszcze bardziej zwiększyły tę cechę własności intelektualnej.

W praktyce twórca utworu często udziela licencji lub przenosi część lub całość tych praw na inne podmioty (takie jak wydawcy, uniwersytety, wytwórnie płytowe lub czasopisma), które następnie mogą same egzekwować te prawa. Podobnie, gdy twórcy umierają, ich spadkobiercy zazwyczaj dziedziczą prawa, które zachowali. W związku z tym niniejsza biała księga odnosi się do „posiadaczy praw”, a nie tylko do „autorów”, gdy omawia osoby, które mogą pozwać innych za naruszenie.

Właściciel praw autorskich może pozwać innych, którzy naruszają prawa wyłączne objęte w czasie ich obowiązywania. Najbardziej podstawowym rodzajem naruszenia jest kopiowanie lub rozpowszechnianie utworu bez zgody właściciela praw. Ponadto ci, którzy pomagają lub umożliwiają innym działania naruszające prawo, mogą sami zostać pociągnięci do odpowiedzialności na mocy prawa autorskiego. Na przykład, jak orzekł Sąd Najwyższy w swojej decyzji Grokster z 2005 r., usługa wymiany plików peer-to-peer, która zdecydowanie zachęca do nielegalnego kopiowania i wymiany, może przegrać w sądzie w ramach takiej teorii „wtórnej” odpowiedzialności.

Powrót do spisu treści


1.2.2. Granice praw autorskich

Oczywiście posiadacze praw nie mają nieograniczonej władzy kontrolowania wszystkich potencjalnych zastosowań treści. Samym celem systemu prawa autorskiego jest zapewnienie wzbogacenia dyskursu publicznego pracą twórczą, a nadmierna kontrola udaremniłaby ten cel. Dlatego od samego początku prawo autorskie dążyło do znalezienia odpowiedniej równowagi między zachowaniem wynagrodzenia dla twórców utworów (a tym samym zachęt do tworzenia) a wspieraniem późniejszego wykorzystania tych treści.

Niektóre z najbardziej fundamentalnych elementów prawa autorskiego wspierają tę równowagę. Na przykład prawo autorskie nie daje żadnej kontroli nad faktami lub ideami, a jedynie nad szczególnym wyrazem tych faktów lub idei w utworze. W rezultacie historyk może pozwać kogoś, kto kopiuje język, którego używała do opisu wydarzeń, ale nie podstawowe informacje. Prawa autorskie dają również kontrolę jedynie nad niematerialną treścią twórczą dzieła, a nie fizycznym przedmiotem zawierającym treści, takim jak książka czy płyta CD. Ograniczenie to jest wzmocnione przez doktrynę „pierwszej sprzedaży”, która pozwala osobie, która kupuje autoryzowany egzemplarz książki, rozporządzać nią w dowolny sposób, w tym sprzedawać lub wypożyczać komuś innemu.

Kongres i sądy stworzyły również szereg wyjątków zezwalających na korzystanie z treści niezależnie od wyłącznych praw przyznanych twórcom. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę centralne znaczenie edukacji dla celów systemu praw autorskich, wiele z tych wyjątków ma zastosowanie do edukacyjnego wykorzystania treści. Doktryna dozwolonego użytku jest najbardziej znaną z nich. Ogólnie rzecz biorąc, dozwolony użytek pozwala na pewne ograniczone wykorzystanie treści do celów związanych z dyskursem publicznym, takich jak komentowanie, krytyka i parodia; doktryna została wyjaśniona bardziej szczegółowo poniżej w sekcji 3.2 . Zestaw wyjątków dotyczących zastosowań edukacyjnych, omówionych szerzej w sekcji 3.1 , ma na celu zwiększenie dozwolonego użytku, szczególnie w granicach tradycyjnego środowiska szkolnego. To, czy te wyjątki są skuteczne, zwłaszcza w kontekście cyfrowego uczenia się, to inna sprawa.

Powrót do spisu treści


1.2.3. Ustawa Digital Millennium Copyright Act

Kolejnym dodatkiem do arsenału posiadaczy praw jest możliwość korzystania z mechanizmów technologicznych w celu zapobiegania nieuprawnionemu kopiowaniu utworów, omówiona szerzej w studium przypadku w sekcji 2.2 i 4 . Takie mechanizmy są najbardziej znane jako systemy zarządzania prawami cyfrowymi („DRM”) (nazwa użyta w tym dokumencie), chociaż czasami są również nazywane środkami ochrony technologicznej („TPM”) lub technologią zapobiegania kopiowaniu. Bez względu na nazwę systemy DRM są kodowane w treściach cyfrowych za pomocą różnych środków, takich jak szyfrowanie lub znak wodny, dzięki czemu użytkownicy nie są w stanie uzyskać dostępu do treści ani korzystać z nich w sposób, któremu właściciel praw chce zapobiec. Czasami, jak w przypadku większości komercyjnych płyt DVD, system DRM ma na celu po prostu uniemożliwienie kopiowania bez wyjątku.

Prawo autorskie wzmacnia moc systemów DRM poprzez ustawę Digital Millennium Copyright Act („DMCA”), którą można znaleźć w rozdziale 12 statutu. Ogólnie rzecz biorąc, DMCA ma na celu zakazanie obchodzenia systemu DRM – zdefiniowanego jako „środek technologiczny, który skutecznie kontroluje dostęp do dzieła chronionego [prawem autorskim]”. Zabrania również opracowywania lub handlu jakimkolwiek urządzeniem lub technologią do obejścia DRM.

Istnieją bardzo ograniczone wyjątki od odpowiedzialności na mocy ustawy DMCA, ale w szczególności nie obejmują one żadnej obrony opartej na twierdzeniu o obowiązujących wyjątkach wynikających z prawa autorskiego, takich jak dozwolony użytek. Pozwani, którzy mają prawo dozwolonego użytku do powielania treści, nie mają zatem obrony, jeśli muszą obejść system DRM, aby uzyskać dostęp do tych treści. Istnieje również zwolnienie z odpowiedzialności cywilnej dla niektórych określonych instytucji edukacyjnych zgodnie z sekcją 1203(c)(5), ale jest dostępny tylko wtedy, gdy na oskarżonym oskarżonym o obejście „ciężał udowodnienia, a sąd stwierdzi, że biblioteka, archiwum, placówka oświatowa lub nadawca publiczny nie wiedział i nie miał powodu sądzić, że jego działania stanowiły naruszenie”. Każdej odpowiedzialnej instytucji edukacyjnej byłoby niezwykle trudno wykazać taką nieznajomość dobrze znanego ograniczenia prawnego, a osoby fizyczne nie kwalifikują się do takiej samej pobłażliwości.

W związku z tym edukatorzy są potencjalnie narażeni na sankcje cywilne, a nawet karne, jeśli ingerują w jakiekolwiek ograniczenia technologiczne, które posiadacze praw zdecydują się nałożyć na korzystanie z treści.

Powrót do spisu treści


2. Podsumowania studiów przypadków

W tej sekcji podsumowano cztery studia przypadków ukończone w ramach badań do tego opracowania. Bardziej szczegółowe wersje każdego badania są również dostępne jako osobne dokumenty.

Każdy z opisanych tutaj wysiłków w zakresie cyfrowego uczenia się postępuje pomimo przeszkód związanych z przepisami prawnymi, strukturami instytucjonalnymi i siłami rynkowymi. Edukatorzy zaangażowani w te studia przypadków poświęcili ciężką pracę i zgodzili się na kompromis. Walczą z systemem związanym z prawami autorskimi, który zamiast tego powinien pomagać im w osiąganiu ich celów.

Powrót do spisu treści


2.1. Sieć nauczycieli historii: prawo autorskie utrudnia nauczycielom udostępnianie zasobów edukacyjnych

[Bardziej szczegółowa wersja tego studium przypadku jest tutaj ]

Centrum Historii i Nowych Mediów ( CHNM ) na Uniwersytecie George’a Masona jest ośrodkiem badawczym zajmującym się wykorzystaniem „mediów cyfrowych i technologii komputerowej do demokratyzacji historii” oraz ulepszania prezentacji i zachowania przeszłości. W ramach tej misji CHNM planuje serwis społecznościowy online, który pozwoli nauczycielom szkół podstawowych i średnich komunikować się na odległość i zapewniać wzajemne wsparcie zawodowe.

Firma CHNM wcześnie zauważyła, że ​​jedną z najbardziej pożądanych przez użytkowników funkcji takiej sieci jest możliwość dzielenia się nimi z kolegami, którzy opracowali skuteczne zasoby klasowe. Wymiana zasobów obejmujących zdjęcia, animacje, mapy, klipy dźwiękowe i tym podobne pozwala nauczycielom czerpać ze wzajemnej kreatywności w celu wykorzystania ich ograniczonego czasu i budżetów oraz zaoferowania swoim uczniom bogatego, wieloaspektowego doświadczenia edukacyjnego. Dzięki takiemu systemowi nauczyciel, który stworzył, powiedzmy, doskonałą prezentację PowerPoint na temat wczesnych kultur afrykańskich lub relację medialną z wojny w Wietnamie, mógł udostępnić ją innym nauczycielom w całym kraju. Ponadto, dzięki technologiom oceniania i tagowania społecznościowego,

CHNM został zmuszony do ograniczenia swoich planów dotyczących komponentu wymiany zasobów sieci ze względu na ryzyko wtórnej odpowiedzialności za naruszenie praw autorskich. CHNM obawia się, nie bez powodu, że nauczyciele mogą wykorzystywać sieć do publikowania zasobów zawierających treści z innych źródeł w sposób naruszający prawa autorskie. Wymienione powyżej hipotetyczne prezentacje PowerPoint mogą na przykład zawierać nagranie wczesnej muzyki afrykańskiej lub słynne zdjęcie wietnamskich dzieci uciekających przed napalmem. Ponieważ oba są prawdopodobnie chronione prawami autorskimi, CHNM musi uważać, aby nie ponosić wtórnej odpowiedzialności za ich dystrybucję przez użytkowników sieci.

Jak na ironię, prawo autorskie nie zabrania nauczycielom, którzy tworzą taki zasób, pokazywania go na własnych zajęciach, nawet jeśli zawiera treści chronione prawem autorskim. Ogólnie rzecz biorąc, wyjątki dotyczące wykorzystania edukacyjnego w prawie autorskim, w szczególności te w sekcji 110 statutu [dodatkowo wyjaśnione w sekcji 3.1.1 niniejszego opracowania] chronią tego nauczyciela przed odpowiedzialnością. Ponadto doktryna dozwolonego użytku [dodatkowo wyjaśniona w sekcji 3.2 niniejszej białej księgi] powinna wypełnić wszelkie luki, jakie mogą istnieć w zakresie tych wyjątków.

Problem pojawia się tylko wtedy, gdy nauczyciele, którzy tworzą taki zasób, przekazują go innym nauczycielom do wykorzystania w swoich klasach. Rozpowszechnianie prawdopodobnie wykracza poza zakres wyjątków od odpowiedzialności za użytek edukacyjny i dozwolony użytek. W związku z tym nauczyciele, którym zezwolono by na produkcję i używanie własnych cyfrowych pomocy dydaktycznych „zrób to sam”, nie mogą pożyczać ich kolegom do użytku w swoich klasach. (Na przykład Biblioteka Brytyjska, która jest właścicielem praw autorskich do nagrania muzyki afrykańskiej w powyższym hiperłączu, wyraźnie określa to ograniczenie w swoim oświadczeniu o prawach autorskich .)

CHNM nadal planuje włączyć funkcję wymiany lekcji w Sieci Nauczycieli Historii, ale zabroni użytkownikom udostępniania jakichkolwiek materiałów chronionych prawem autorskim i przedstawi wyraźne ostrzeżenie w punkcie przesyłania, aby tego nie robić. Firma CHNM podejmie również inne środki ostrożności, takie jak zapewnienie dostępu tylko użytkownikom powiązanym z okręgami szkolnymi, ustanowienie procedur powiadamiania i usuwania zgodnie z ustawą Digital Millennium Copyright Act oraz publikowanie zrzeczenia się odpowiedzialności.

Z punktu widzenia nauczycieli jest to co najwyżej druga najlepsza opcja, ponieważ wyklucza potencjalnie wysokiej jakości materiały dydaktyczne, które zawierają utwory chronione. Nauczyciele, którzy pierwotnie opracowali lekcje do użytku we własnych klasach, nie mieli powodu, aby zwracać uwagę na status praw autorskich do treści, więc prawdopodobnie nie będą pewni, czy mogą przesyłać te zasoby. Organizatorzy CHNM obawiają się również, że groźnie brzmiące ostrzeżenia o prawach autorskich zniechęcą nauczycieli do przesyłania materiałów, których dystrybucja byłaby w rzeczywistości legalna. Na przykład nauczyciel mógł stworzyć prezentację zawierającą materiał, który, choć nie jest własnością publiczną, posiada pozwolenie właściciela praw na kopiowanie i rozpowszechnianie w celach edukacyjnych (takie jak licencja Creative Commons do użytku niekomercyjnego). Albo nauczyciel mógł wykorzystać dane naukowe, które ze względu na fakty i nietwórczość nie podlegają ochronie praw autorskich. Nauczyciele nie są ekspertami w dziedzinie praw autorskich i niechętnie podejmują decyzje niezbędne do ustalenia, czy przesyłanie jest dozwolone. Firma CHNM obawia się, że użytkownicy systemu będą zachowywać nadmierną ostrożność, starając się sumiennie przestrzegać ostrzeżeń o naruszeniu praw autorskich.

Rezultat: bogactwo wartościowych, kreatywnych materiałów edukacyjnych, które mogą być legalnie wykorzystane przez nauczycieli, którzy je pierwotnie zaprojektowali, nie przysłuży się dodatkowym dzieciom w innych szkołach. Lekcje z nagraniami muzyki afrykańskiej lub zdjęciami z wojny w Wietnamie nie mogą być rozpowszechniane wśród nauczycieli rówieśniczych w ramach obecnego systemu praw autorskich. Największą wartością takich zasobów jest właśnie integracja bogatego materiału źródłowego z treściami edukacyjnymi, które go wyjaśniają i analizują. W większości przypadków ta wartość jest tracona. Jest to szczególna przeszkoda w powstających przedmiotach nauczania, takich jak historia świata (alternatywa dla bardziej tradycyjnych kursów cywilizacji zachodniej), gdzie wydawcy podręczników mogą nie zaspokajać odpowiednio potrzeb nauczycieli, przez co poleganie na samodzielnie stworzonych materiałach staje się koniecznością.

To studium przypadku ilustruje jedną z najtrudniejszych kwestii związanych z technologią cyfrową: jak można pogodzić interesy nauczycieli i uczniów w zakresie elastycznego korzystania z treści z potrzebą zachowania rozsądnych zachęt dla twórców i dystrybutorów treści? Chociaż przestrzeganie wcześniejszego prawa opracowanego w kontekście analogowym rezygnuje z wielu potencjalnych korzyści płynących z cyfryzacji, usunięcie wszelkich ograniczeń byłoby krokiem w przeciwnym kierunku.

Podobnie jak we wszystkich naszych studiach przypadków, firma CHNM znalazła sposób na pójście naprzód dzięki bardziej ograniczonej wersji swoich pierwotnych planów. Jednak prawo autorskie, dalekie od wspierania wysiłków na rzecz pomocy nauczycielom w wykorzystaniu mocy technologii cyfrowej, zamiast tego stanęło na drodze CHNM.

Powrót do spisu treści


2.2. Płyty DVD na lekcjach filmoznawstwa: DRM i DMCA kolidują z edukacyjnym wykorzystaniem treści filmowych

[Bardziej szczegółowa wersja tego studium przypadku jest tutaj .]

Niedawny dodatek do akademii, filmoznawstwo stosuje techniki uznanych dyscyplin, w tym psychoanalizę, literaturoznawstwo i językoznawstwo, do badania sztuki filmowej. Chociaż niewielka grupa intelektualistów dostrzegała znaczenie filmu jako środka artystycznej ekspresji na początku XX wieku, filmoznawstwo nie pojawiło się jako akceptowana dziedzina badań aż do lat 60. XX wieku. Od tamtej pory popularność filmoznawstwa wzrosła dramatycznie, tak że dziesiątki szkół wyższych oferuje obecnie studia licencjackie i magisterskie z filmoznawstwa, a wiele innych oferuje kursy w tej dziedzinie. Rozwój technologiczny, w tym rozwój DVD, napędza ten wzrost. A wraz z pojawieniem się kina jako kluczowego elementu współczesnej kultury,

Zdolność nauczycieli i uczniów do oglądania i krytykowania fragmentów filmów – zasadniczo klipów filmowych – jest podstawowym budulcem poważnych badań w tej dziedzinie. Jednym z najczęstszych sposobów nauczania studentów o filmie przez profesorów jest pokazywanie serii fragmentów różnych filmów, które ilustrują wspólny punkt. Na przykład profesor może chcieć wyświetlić klipy z różnych filmów, które wykorzystują określony kąt kamery, aby uzyskać określony efekt wizualny. Profesorowie filmoznawstwa również prezentują i omawiają odpowiednie fragmenty z zadanych prac podczas wykładu, tak jak profesorowie literatury badają powieści na zajęciach, czytając na głos ważne fragmenty.

Tworzenie kompilacji takich fragmentów (lub, jak się je czasami nazywa w nawiązaniu do starszej technologii, „clip reels”) powinno być stosunkowo prostym procesem przy użyciu płyt DVD. Technologia cyfrowa powinna również zwiększać możliwości uczniów w zakresie dostępu do nagrań do odrabiania zadań domowych lub innej nauki poza klasą, w trybie online lub za pośrednictwem dystrybuowanych płyt DVD. W rzeczywistości nasze badania i wywiady z profesorami filmoznawstwa pokazują, że z kombinacji przyczyn technologicznych i prawnych stało się coś przeciwnego. Systemy DRM używane na płytach DVD oraz ograniczenia DMCA kolidują z edukacyjnym wykorzystaniem treści filmowych. Odkryliśmy, że mimo to wielu profesorów filmoznawstwa czerpie korzyści z technologii cyfrowej w swoim nauczaniu – ale tylko poprzez obejście systemów DRM, co prawdopodobnie narusza prawo autorskie.

Posiadacze praw prawie zawsze rozpowszechniają treści filmowe na płytach DVD z systemami DRM i szeregiem innych ograniczeń technologicznych osadzonych na płytach. Te bariery technologiczne są wzmacniane barierami prawnymi. Jak omówiono powyżej w sekcji 1.2.3 , ustawa DMCA zakazuje obchodzenia systemów DRM oraz tworzenia lub dystrybucji narzędzi do obchodzenia. Mimo że pokazywanie fragmentu filmu w klasie jest bezsprzecznie dopuszczalne, zarówno w ramach wyjątków dotyczących nauczania bezpośredniego (patrz sekcja 3.1.1 ), jak i obrony dozwolonego użytku (patrz sekcja 3.2 ), ustawa DMCA nie uznaje żadnych porównywalnych wyjątków. Profesorowie, którzy obchodzą systemy DRM na płytach DVD, aby umożliwić takie wykorzystanie, narażają się tym samym na sankcje cywilne, a nawet karne.

Najważniejszą barierą DRM jest CSS. Dostępne na rynku płyty DVD są kodowane w CSS, schemacie szyfrowania i uwierzytelniania, który zapobiega kopiowaniu plików wideo bezpośrednio z płyt DVD. CSS nie tylko blokuje kopiowanie DVD. CSS to raczej system szyfrowania, który szyfruje zawartość DVD i ogranicza odtwarzanie do licencjonowanych urządzeń wyposażonych w klucze do dekodowania zaszyfrowanej zawartości. To szyfrowanie, w połączeniu z warunkami licencji CSS, zapobiega kopiowaniu poprzez regulację urządzeń odtwarzających DVD. Innymi słowy, CSS ogranicza dostęp do płyt DVD, a także ich powielanie.

Właściciele praw autorskich dodatkowo ograniczają dostęp do DVD, ograniczając obszary geograficzne, w których płyta może być odtwarzana, poprzez kodowanie regionu, inny system DRM. Mapa systemu kodowania jest przedstawiona poniżej.

Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/DVD_region

Kod regionowy
Obszar
 0 / WSZYSTKIE
Płyty są odtwarzane na całym świecie. Te dyski mają ustawione wszystkie 
flagi regionów od 1 do 8, co umożliwia odtwarzanie dysków we wszystkich
 regionach.
 1
Płyty są odtwarzane w Stanach Zjednoczonych (w tym w Puerto Rico ), 
Kanadziena Bermudach
 2
Płyty są odtwarzane w Europie (bez BiałorusiRosjiUkrainy i WNP ), 
Grenlandii, Brytyjskich Terytoriach ZamorskichFrancji zamorskiej, Turcji ,
 Bliskiego WschoduEgiptuTunezjiEswatini , Lesotho , RPA i Japonii
 3
Płyty są odtwarzane w Azji Południowo-Wschodniej , Korei PołudniowejTajwanie , Hongkongu i Makau
 4
Płyty są odtwarzane w Ameryce Łacińskiej (z wyjątkiem Gujany FrancuskiejPortoryko ), Karaibów (z wyjątkiem Francuskich Indii Zachodnich )
 i Oceanii (z wyjątkiem Polinezji Francuskiej , Nowej Kaledonii , Wallis i Futuny oraz Hawajów )
 5
Płyty są odtwarzane w Afryce (z wyjątkiem Egiptu , Tunezji , Lesotho ,
 Eswatini , RPA , Majotty i Reunion ), Rosji , Białorusi , Ukrainy , 
Azji Środkowej , Azji Południowej , Mongolii i Korei Północnej
 6
Płyty są odtwarzane w Chinach kontynentalnych
 7
Dyski to DVD związane z MPAA i „kopie multimedialne” przedpremierowych 
wydań w Azji
 8
Płyty są odtwarzane w międzynarodowych obiektach, takich jak samolotystatki wycieczkowe i statki kosmiczne

Na przykład płyt DVD sprzedawanych w Europie (region 2) nie można odtwarzać na odtwarzaczach DVD sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych (region 1). Posiadacze praw wykorzystują te ograniczenia dostępu do kontrolowania czasu wydawania DVD na całym świecie, tak aby możliwe było wydawanie filmu na DVD w jednym regionie, a w kinach w innym, bez ryzyka, że ​​dostęp do wersji DVD tego filmu będzie wyciekać między regionami i zakłócać frekwencję w teatrach.

Wreszcie, każdy, kto ogląda DVD w domu, jest boleśnie świadomy, że wiele z nich zawiera ograniczenia nawigacyjne, które wymuszają odtwarzanie zapowiedzi, ostrzeżeń o prawach autorskich, a nawet treści reklamowych (i często uniemożliwiają szybkie przewijanie do przodu) przed uzyskaniem dostępu do filmu fabularnego. Chociaż formalnie nie są to systemy DRM, takie funkcje uniemożliwiają łatwe przechodzenie między różnymi sekcjami na płycie DVD w sposób, który dodatkowo podważa praktyczną zdolność profesora filmoznawstwa do wykorzystania jej zawartości. Z pewnością zaprzeczają wszelkim argumentom, że profesor mógłby po prostu włożyć DVD do odtwarzacza i wywołać żądaną scenę podczas zajęć, zamiast tworzyć rolki z klipami. Na przykład, aby podczas jednej lekcji pokazać uczniom klipy z pięciu różnych płyt DVD,

Nasze badania wskazują, że wielu profesorów filmoznawstwa – prawdopodobnie większość z nich – reaguje na te trudności, obchodząc CSS, kodowanie regionu i kontrolki nawigacji, pomimo prawdopodobnej nielegalności takiego postępowania. Ci, którzy przestrzegają prawa, napotykają ogromne praktyczne trudności w codziennym nauczaniu.

Narzędzia programowe zdolne do obejścia tych systemów DRM stały się dostępne już w 1999 roku. Od tego czasu programiści stworzyli wiele narzędzi, które umożliwiają użytkownikom kopiowanie i manipulowanie zawartością DVD. Na przykład Fast DVD Copy 4 firmy Velan to popularny program wśród profesorów filmoznawstwa, który umożliwia użytkownikom kopiowanie płyt DVD chronionych przez CSS i usuwanie ograniczeń dotyczących regionu i nawigacji z tworzonych kopii. Dostępne są również inne programy o podobnej funkcjonalności, takie jak Forty-Two DVD-VX Plus i MacTheRipper. Warto zauważyć, że producenci i dystrybutorzy tych programów narażają się na sankcje na mocy ustawy DMCA. Sądy nakazały kilku producentom oprogramowania służącego do obchodzenia zabezpieczeń, zakazując dalszej dystrybucji ich programów. Niemniej jednak profesorowie filmoznawstwa nadal polegają na tych programach,

Po utworzeniu kopii filmu bez DRM można wyizolować i wyodrębnić żądane fragmenty filmu za pomocą narzędzi do edycji, takich jak Cinematize. Cinematize umożliwia użytkownikom wyodrębnianie klipów wideo i audio z płyt DVD i zapisywanie ich w różnych formatach zgodnych z popularnymi aplikacjami do edycji filmów i dźwięku. Twórcy Cinematize, świadomi kwestii związanych z odpowiedzialnością związaną z produkcją i dystrybucją oprogramowania zdolnego do obejścia CSS, nie uwzględnili w programie takiej funkcji deszyfrowania. Niemniej jednak, jak reklamowano na stronie internetowej Cinematize , „Cinematize jest w pełni kompatybilny z odszyfrowanymi danymi wyjściowymi ze wszystkich popularnych [] dostępnych narzędzi do deszyfrowania”. Łącząc narzędzia, takie jak Fast DVD Copy 4 i Cinematize, profesorowie mogą (i robią) wykorzystać pełną moc formatu DVD.

Korzyści z badań filmowych treści cyfrowych w porównaniu ze starszymi formatami analogowymi są znaczące. Uwolnione od ograniczeń CSS cyfrowe informacje przechowywane na płytach DVD umożliwiają szybkie powielanie bez jednoczesnego pogorszenia jakości. Po zastąpieniu kodów regionalnych profesorowie mogą przedstawiać studentom filmy, które nigdy wcześniej nie były dostępne w ich regionie geograficznym. Ponadto, bez ograniczeń nawigacyjnych, zawartość DVD jest łatwiejsza do przeszukiwania niż nośniki analogowe, umożliwiając natychmiastową nawigację według tytułu, rozdziału i kodu czasowego. Podsumowując, płyty DVD pozbawione tych systemów DRM pozwalają profesorom filmoznawstwa powielać treści, tworzyć kompilacje klipów, które mogą pokazywać w klasie, oraz nawigować po płytach DVD, aby uniknąć marnowania czasu.

Klipy wzięte z kaset wideo lub innych formatów analogowych nie są odpowiednimi substytutami potrzeb edukacyjnych tych profesorów. Najwyraźniej powstałe kopie są gorszej jakości niż oryginały (które najprawdopodobniej były już gorsze od płyt DVD z tym samym filmem). Wyrafinowana analiza kina wymaga dostępu do wersji filmu w doskonałej jakości, a nie do ziarnistych obrazów, które można znaleźć na bootlegach wideo. Taśma musi być również kopiowana w czasie rzeczywistym, co sprawia, że ​​tworzenie większych szpul z klipsami jest nierealne. Wreszcie, niektóre formaty analogowe w ogóle nie nadają się do tworzenia kompilacji klipów. Na przykład większość profesorów nie ma dostępu do sprzętu niezbędnego do powielania i łączenia klipów z kliszy 16 mm.

Jako uzupełnienie prezentacji fragmentów prac na zajęciach, profesorowie filmoznawstwa okazjonalnie przekazują studentom fragmenty utworów w ramach programu studiów – poprzez rozdawanie kopii fizycznych lub umieszczanie treści w intranecie. Tworzenie kopii DVD z fragmentami jest najbardziej wydajnym i ekonomicznym sposobem dystrybucji tych treści wśród uczniów. Dyski DVD są szybsze w kopiowaniu i tańsze w tworzeniu niż inne nośniki. A te pięciocalowe plastikowe dyski dają wyższą jakość i trwalsze kopie niż inne formaty. Co więcej, odtwarzacze DVD są wszechobecne w kampusach uniwersyteckich – dostępne na komputerach, w bibliotekach iw akademikach. Natomiast niektóre formaty analogowe, takie jak 16-milimetrowy, są trudne do powielenia, a nawet gdyby powielanie było możliwe, większość uczniów nie miałaby dostępu do projektorów potrzebnych do oglądania większości takich formatów. Chociaż magnetowidy są łatwo dostępne, tworzenie kopii fragmentów filmów na kasetach wideo dla poszczególnych uczniów jest zbyt drogie i czasochłonne. Z tych powodów profesorowie filmoznawstwa polegają na płytach DVD do tworzenia fizycznych kopii nośników dla studentów.

Profesorowie, którzy chcą rozpowszechniać klipy filmowe w Internecie, napotykają problemy podobne do tych, z którymi borykają się podczas dystrybucji fizycznych kopii treści. Publikowanie treści analogowych w Internecie (lub intranecie na terenie kampusu) jest kosztowną i czasochłonną propozycją, ponieważ konieczne jest zdigitalizowanie treści analogowych przed umieszczeniem ich w Internecie. Ta konwersja obniża jakość formatów, takich jak klisza 16 mm, ponieważ część rozdzielczości jest tracona podczas digitalizacji. Z kolei klipy z płyt DVD można łatwo kompilować i przesyłać do nich za pomocą narzędzi programowych, takich jak Fast DVD Copy 4 i Cinematize. Nic dziwnego, że większość profesorów filmoznawstwa, którzy publikują treści online, czerpie je z płyt DVD.

Obecnie istnieje niepewna równowaga, która milcząco pozwala profesorom filmoznawstwa na kontynuowanie systematycznych naruszeń ustawy DMCA w celach edukacyjnych. Studia filmowe wydają się niechętne do podjęcia potencjalnie niepopularnego kroku polegającego na pozwaniu profesorów za studiowanie ich pracy; wydaje się, że uniwersytety generalnie przymykają oko na naruszenia DMCA popełniane przez ich wydział. Ta pozorna równowaga jest jednak niebezpiecznie niestabilna. Po pierwsze, posiadacze praw mogą w dowolnym momencie wycofać swoją dorozumianą tolerancję dla naruszeń DMCA. Rzeczywiście, nastolatki i studenci, którzy korzystali z usług wymiany plików peer-to-peer, prawdopodobnie uważali, że ich działania prawdopodobnie nie doprowadzą do sporów sądowych, dopóki przemysł fonograficzny nie przyjmie agresywnej strategii ścigania takich spraw.

Po drugie, nawet jeśli sami nauczyciele nie staną się celem, mogą utracić dostęp do narzędzi obejścia, które są im niezbędne do skutecznego korzystania z płyt DVD. Już teraz rząd USA i przemysł filmowy agresywnie atakują takie produkty za pośrednictwem systemu prawnego. Ponadto trwa „wyścig zbrojeń” między dystrybutorami DVD a hakerami tworzącymi narzędzia do obejścia zabezpieczeń, przy czym często wprowadzane są nowe systemy DRM, a następnie opracowywane są nowe technologie umożliwiające ich obejście. Połączenie jednoczesnego ulepszenia technologii DRM dla płyt DVD i rozprawy prawnej z naruszeniami dotyczącymi handlu DMCA może pozostawić profesorów filmoznawstwa bez praktycznych środków technologicznych do obejścia systemów DRM. Podczas gdy nieliczni mogą mieć zaawansowanie technologiczne, aby zaprojektować własne mechanizmy obejścia,

Tutaj, podobnie jak w innych studiach przypadków, wiele edukacyjnych zastosowań treści odbywa się pomimo przeszkód. Jednak w tym przypadku korzyści są realizowane tylko poprzez łamanie prawa. Zwiększenie egzekwowania prawa, skierowane przeciwko samym nauczycielom lub twórcom i dystrybutorom narzędzi do obejścia, zapobiegłoby takiemu używaniu. Wdrożenie CSS i egzekwowanie ustawy DMCA może być motywowane uzasadnionymi obawami przed piractwem na dużą skalę hollywoodzkich nowości. Mają jednak dziwaczny efekt uboczny, zamieniając filmoznawców w banitów.

Powrót do spisu treści


2.3. The Database of Recorded American Music: Copyright Burdens Educational Distribution of Music

[Bardziej szczegółowa wersja tego studium przypadku jest tutaj ]

New World Records (NWR) to korporacja non-profit, która postrzega siebie jako analogię do prasy uniwersyteckiej zajmującej się muzyką amerykańską. Jej misją jest promowanie świadomości i dostępu do dzieł amerykańskich kompozytorów, którzy nie są dystrybuowani przez mainstreamowe wytwórnie płytowe. NWR sprzedaje klientom indywidualnym, ale jej głównym rynkiem zbytu są biblioteki, które „prenumerują” wydawnictwa NWR, co oznacza, że ​​otrzymują egzemplarz każdego albumu wydawanego przez NWR po obniżonej cenie.

NWR jest zaangażowana w ideę, że dostarczanie cyfrowe to przyszłość muzyki. Rozpoczęła wielomilionowe wysiłki w celu stworzenia cyfrowej bazy danych muzyki do użytku bibliotecznego i naukowego, Database of Recorded American Music (DRAM), modelu analogicznego do JSTOR dla czasopism naukowych i ARTstordla obrazów artystycznych. Początkowe fundusze na projekt, który ma stać się samowystarczalny, pochodzą z Fundacji Andrew W. Mellona i Fundacji Roberta Sterlinga Clarka. DRAM, opracowany we współpracy z New York University, będzie oferowany na około 100 uniwersytetach do końca 2006 roku, albo jako płacący klienci, albo na zasadzie bezpłatnej wersji próbnej, w nadziei, że szkoły wykupią subskrypcję, gdy tylko doświadczą korzyści z DRAM. Baza danych zawiera nagrane pozycje już dystrybuowane przez NWR poprzez jej istniejący katalog płyt CD oraz te wybrane z wytwórni partnerskich z podobnymi listami.

Proces przejścia na nowy sposób dostawy wymagał szczegółowego przeglądu praw własności intelektualnej. Ponieważ NWR jest orędownikiem niedocenianych kompozytorów, jest szczególnie zaangażowana w ochronę ich interesów finansowych związanych z prawami autorskimi, dlatego zapewnienie godziwej rekompensaty dla tych twórców było priorytetem. Nawet uzbrojony w to zaangażowanie i stosunkowo hojne fundusze na projekt edukacyjny non-profit, DRAM napotkał wiele trudności w swoich staraniach o uzyskanie niezbędnych licencji.

Jeszcze przed pojawieniem się technologii cyfrowej kwestie prawne związane z licencjonowaniem muzyki były bardzo skomplikowane. Nagranie muzyczne jest chronione dwoma odrębnymi prawami autorskimi, jednym dla podstawowej kompozycji muzycznej, a drugim dla nagrania jako utrwalenia określonego wykonania muzycznego. Jako wytwórnia płytowa, NWR posiada prawa autorskie do nagrań dźwiękowych większości pozycji w swoim katalogu (z wyjątkiem kilku nagrań zawartych w poszczególnych albumach objętych licencjami). Jednak NWR nadal musiał zabezpieczyć prawa do cyfrowej dystrybucji kompozycji muzycznych. Ponadto te prawa związane z muzyką wiążą się z dwoma dość skomplikowanymi aspektami reżimu praw autorskich. Po pierwsze, sekcja 115ustawy o prawie autorskim tworzy przymusowe licencje na określone prawa do nagrań dźwiękowych. Zgodnie z przepisem dotyczącym licencji przymusowej posiadacze praw nie mogą odmówić zezwolenia na użytkowanie objęte tym przepisem, a stawka opłaty licencyjnej, którą otrzymują, jest ustalana przez pewien mechanizm ustawowy. Drugą komplikacją jest przewaga pośredników (takich jak „organizacje zajmujące się prawami wykonawczymi”, ASCAP, BMI i SESAC) w udzielaniu licencji na niektóre prawa do muzyki chronionej prawem autorskim. Pośrednicy ci służą jako izby rozliczeniowe, zarządzając działaniami licencyjnymi w imieniu wielu odrębnych posiadaczy praw. Na przykład w najprostszym przypadku nadawcy radiowi płacą tym pośrednikom za ogólne licencje obejmujące wszystkie prawa, którymi zarządzają, a opłaty są następnie rozdzielane między poszczególnych posiadaczy praw według skomplikowanych formuł.

Ta złożona plątanina prawna stała się jeszcze bardziej zagmatwana wraz z pojawieniem się cyfrowej dystrybucji muzyki. Istnieje duża niepewność co do tego, komu należy płacić za dystrybucję cyfrową iw jakiej wysokości. Zgodnie z warunkami dobrowolnej umowy zawartej w 2001 roku pomiędzy Recording Industry Association of America (RIAA) a National Music Publishers Association (NMPA), wytwórnie płytowe należące do RIAA płacą zaliczki na tantiemy za prawa do wykorzystania utworów muzycznych w formie cyfrowej, nawet chociaż rzeczywista stawka opłaty licencyjnej nie została jeszcze ustalona. Agencja Harry Fox, pośrednik używany przez wielu wydawców do zarządzania tantiemami, pobierała te płatności w imieniu NMPA. W międzyczasie jednak stowarzyszenia zajmujące się prawami wykonawczymi również wydały licencje na interaktywne przesyłanie strumieniowe kompozycji. Zatem, ostrożne podmioty mogą w tych niepewnych warunkach zapłacić dwukrotnie za prawo do streamowania utworu na żądanie. Chociaż Kongres rozważa obecnie ustawodawstwo,Sekcja 115 Reform Act , która próbowałaby zracjonalizować proces licencjonowania i opłat licencyjnych za cyfrowe dostarczanie muzyki, szczegóły ustawodawstwa są bardzo kontrowersyjne, a perspektywy przejścia pozostają niepewne w tym piśmie.

NWR zapuściła się w to bagno, starając się oczyścić prawa niezbędne do uruchomienia DRAM. Oryginalna koncepcja bazy danych NWR obejmowała udostępnianie profesorom plików muzycznych do pobrania do użytku w klasie. Ponadto pamięć DRAM dałaby studentom dostęp do interaktywnego przesyłania strumieniowego na żądanie — możliwość słuchania żądanego nagrania online, bez możliwości pobierania kopii do wykorzystania w przyszłości.

Prawa do kompozycji dla ponad połowy zawartości w pamięci DRAM są kontrolowane przez około 700 oddzielnych podmiotów, które nie są reprezentowane przez Harry’ego Foxa i nie są objęte umową RIAA-NMPA. Ponieważ nie było centralnego pośrednika, z każdym trzeba było się kontaktować indywidualnie. NWR napisała listy do tych wydawców, wyjaśniając DRAM i prosząc o pozwolenie na (1) rozszerzenie istniejących praw do dystrybucji płyt CD i warunków licencyjnych na pobieranie cyfrowe oraz (2) śledzenie danych dotyczących wykorzystania dla transmisji strumieniowej na żądanie, ale opóźnianie płatności tantiem do czasu, gdy system prawny wyraźnie ustali, że ma to zastosowanie zasady i stawki. Wielu wydawców i kompozytorów pozytywnie odpowiedziało na te prośby o licencje, ale ci, którzy nie wymagali dalszej komunikacji, czasami wielokrotnie.

Wyczyszczenie pozwolenia na około 38 procent prac DRAM reprezentowanych przez agencję Harry Fox okazało się w rzeczywistości czymś więcejtrudne, pomimo scentralizowanego źródła licencji. NWR kilkakrotnie prosiła o niezbędne pozwolenia i nie była w stanie uzyskać odpowiedzi. Wyglądało na to, że Harry Fox nie był skłonny do zwracania uwagi na tak niskonakładowy, niskodochodowy projekt. Jak stwierdziła NWR: „Frustrująca przeszkoda pojawia się często, gdy opisujemy funkcję Nowych Rekordów Świata i naszą działalność jako „nienastawioną na zysk” i „edukacyjną”. W końcu NWR zdecydowała się ubiegać o członkostwo w RIAA w nadziei, że korzystając z umowy RIAA-NMPA. Wzmianka o tym wniosku o członkostwo w końcu zwróciła uwagę Harry’ego Foxa. Doprowadziło to do zaakceptowania wniosku NWR o licencje na pobieranie, a po zatwierdzeniu wniosku RIAA o licencje na interaktywne przesyłanie strumieniowe zgodnie z umową RIAA z NMPA.

Kolejnym wyzwaniem było radzenie sobie z w pełni zautomatyzowanym procesem ubiegania się o licencję Harry’ego Foxa. Harry Fox wymaga sformatowanego pliku komputerowego zawierającego 28 pól danych dotyczących kompozycji, które mają być objęte licencją, takich jak tytuł, kompozytor, wydawca i tak dalej. Brak ustalonych standardów branżowych oznaczał, że dane, które NWR i jej wytwórnie partnerskie utrzymywały już w celu opłacenia tantiem, różniły się od danych śledzonych przez Harry’ego Foxa. Po pewnym dodatkowym przetworzeniu i sformatowaniu danych, NWR w końcu była w stanie przesłać wymagane informacje i zabezpieczyć licencje od Harry’ego Foxa.

Wreszcie, jak wyjaśniono bardziej szczegółowo w pełnym studium przypadku , NWR starała się również o inne różne licencje wymagane w pewnych okolicznościach: dodatkowe (i być może duplikaty) licencje od organizacji zajmujących się prawami wykonawczymi, takich jak BMI i ASCAP; wielkie prawa do utworów teatru muzycznego; oraz prawa do powielania niektórych materiałów tekstowych, takich jak przypisy, w celach naukowych.

Ogólnie rzecz biorąc, zatwierdzanie praw do DRAM pochłonęło kilka lat i pochłonęło ogromne nakłady pracy i koszty personelu. Niewielka skala i status inicjatywy non-profit często powodowały, że właściciele praw lub ich pośrednicy byli mniej zainteresowani reagowaniem na te wysiłki.

Nawet po całkowitym oczyszczeniu DRAM napotyka kolejną przeszkodę, która nie została jeszcze w pełni pokonana. Wszystkie licencje na pobieranie od Harry’ego Foxa zawierają określone wymagania dotyczące korzystania z DRM w celu zabezpieczenia plików. Obecnie jedyne dostępne zgodne rozwiązania DRM, takie jak te oferowane przez iTunes firmy Apple i Microsoft MSN Music, są skierowane do dystrybutorów nastawionych na zysk i dla nich wycenione. NWR nie była w stanie znaleźć systemu DRM, który pozwoliłby jej skorzystać z licencji na pobieranie. Na razie komponent projektu Database umożliwiający profesorom pobieranie muzyki został odłożony na półkę.

Daleki od narzekania na te problemy, NWR powiedział nam, że wierzy, że system praw autorskich zasadniczo zadziałał w rozwoju DRAM. Ze względu na swoje zaangażowanie w zapewnianie wynagrodzenia kompozytorom za ich pracę oraz dzięki ciężkiej pracy swoich pracowników, NWR wytrwała i obecnie udostępnia cenne źródło pomocy w nauce muzyki w szkolnictwie wyższym.

Jednak nawet NWR była zmuszona do pójścia na kompromis, zarówno poprzez pominięcie tytułów, których nie można było wyczyścić, jak i rezygnację z opcji pobierania ze względu na niewykonalność wdrożenia DRM. Ponadto należy zauważyć, że NWR odniosła pewne korzyści, których brakowałoby wielu edukacyjnym użytkownikom treści. Na przykład NWR kontrolowała już znaczną część praw niezbędnych do realizacji projektu; był stosunkowo dobrze finansowany i mógł pokryć wysokie koszty transakcyjne związane z odprawą celną, a także same opłaty licencyjne; był w stanie dołączyć do RIAA iw ten sposób zwrócić na siebie uwagę Harry’ego Foxa i skorzystać z umowy RIAA-NMPA; i poświęcił pracowników do zadań związanych z odprawą celną, którzy zgromadzili wiedzę fachową w tym procesie. Mniejsze wysiłki edukacyjne nie przyniosłyby tych korzyści – w rzeczywistości

Względnie szczęśliwe zakończenie DRAM-u jest powodem zarówno do świętowania, jak i niepokoju. Ostateczny sukces NWR jest oczywiście pokrzepiający. Z drugiej strony system praw autorskich, podobnie jak w innych naszych studiach przypadków, raczej utrudniał niż wspomagał wysiłki NWR.

Powrót do spisu treści


2.4. WGBH: Statuty oparte na przestarzałych założeniach technologicznych uniemożliwiają edukacyjne wykorzystanie treści w radiofonii i telewizji publicznej

[Bardziej szczegółowa wersja tego studium przypadku jest tutaj ]

WGBH Boston („WGBH”), członek Public Broadcasting Service („PBS”), zarządza publicznymi stacjami telewizyjnymi w Massachusetts, a także produkuje około jednej trzeciej treści PBS w czasie największej oglądalności. WGBH odpowiada za niektóre z najbardziej znanych i szeroko oglądanych programów PBS, takie jak Frontline , American Experience i Nova . WGBH jest również jednym z największych dostawców treści na stronie internetowej PBS.org. Podobnie jak inne stacje PBS, działa jako przedsiębiorstwo non-profit, którego celem jest produkcja mediów edukacyjnych z korzyścią dla społeczeństwa. WGBH polega na połączeniu prywatnych dotacji i składek oraz funduszy rządowych na finansowanie swojej pracy. W rezultacie musi produkować treści podlegające ograniczeniom zasobów, które nie mają zastosowania do nadawców komercyjnych. Rząd federalny zapewnia obecnie tylko 15 procent finansowania telewizji publicznej. Subemitenci korporacyjni lub fundacyjni są ważnymi źródłami dla pozostałych i zazwyczaj wymagają szerokiej dystrybucji treści jako warunku wsparcia programu.

Uznając ograniczone zasoby dostępne dla nadawców publicznych i ważne cele edukacyjne, do których dążą, Kongres zawarł kilka specjalnych przepisów, omówionych poniżej, na rzecz nadawców publicznych w ustawie o prawie autorskim z 1976 r. WGBH w pełni korzysta z tych specjalnych praw, które zostały zaprojektowane w celu złagodzenia trudności związanych z rozliczaniem i kosztów dla nadawców publicznych. Niestety, te 30-letnie przepisy nie są dobrze dostosowane do nowych technologii i cyfrowych formatów dystrybucji. W rezultacie przepisy stały się niemal bezsensownymi reliktami czasów, gdy jedyną metodą dystrybucji była transmisja na antenie. Coraz częściej WGBH i wszyscy nadawcy publiczni stają w obliczu wyzwań związanych z produkcją i dystrybucją zarówno nowych treści, jak i starszych, zarchiwizowanych materiałów.

Większość szczególnych przepisów ustawowych jest nieco skomplikowana. Jedna z nich, zawarta w art. 114 lit. b ustawy, po prostu zezwala nadawcom publicznym na wykorzystywanie w programach nagrań dźwiękowych chronionych prawem autorskim bez zezwolenia i zapłaty. Bardziej szczegółowy program licencjonowania przymusowego w sekcji 118pozwala nadawcom publicznym, takim jak WGBH, uniknąć czasochłonnego i kosztownego procesu negocjowania umów licencyjnych na korzystanie z „opublikowanych niedramatycznych dzieł muzycznych oraz opublikowanych dzieł obrazowych, graficznych i rzeźbiarskich”. W takich przypadkach nadawca publiczny nie musi pytać o pozwolenie i zamiast tego płaci określoną z góry stawkę tantiem. Wyłączenie na mocy sekcji 114(b) dotyczy programów edukacyjnych „rozpowszechnianych lub transmitowanych przez nadawców publicznych lub za ich pośrednictwem”. Licencja przymusowa na podstawie sekcji 118 jest dostępna dla kwalifikujących się treści zawartych „przez lub w trakcie transmisji dokonywanej przez niekomercyjną edukacyjną stację nadawczą”. Wreszcie, sekcja 118 przewiduje zwolnienie z przepisów antymonopolowych, na mocy którego nadawcy publiczni mogą negocjować z posiadaczami praw licencje ogólne.

W przeszłości przepisy ustawowe były pomocne WGBH w jego misji tworzenia wysokiej jakości programów edukacyjnych przy ograniczonych zasobach. Jednym z takich przykładów jest produkcja WGBH LAPD Blues , dokument z 2001 roku o korupcji w Departamencie Policji Los Angeles i powiązaniach między niektórymi skorumpowanymi funkcjonariuszami a kontrowersyjną wytwórnią muzyczną Death Row Records . Producenci LAPD Bluesw dużym stopniu polegali na wykorzystaniu muzyki rap do zobrazowania „kultury gangsterskiej”, która, jak twierdzą, przeniknęła do policji Los Angeles. Prawa do kompozycji tej muzyki były objęte systemem licencji przymusowych, podczas gdy specjalne zwolnienie dla nagrań dźwiękowych eliminowało wszelkie opłaty za te odrębne prawa. Dlatego WGBH nie wymagało pozwolenia na wykorzystanie, któremu posiadacze praw z pewnością mogliby próbować zapobiec, biorąc pod uwagę krytyczne światło, w jakim program umieścił wytwórnię płytową. Opłata za korzystanie z treści była ograniczona i przewidywalna (nie zawsze tak jest w przypadku współczesnej komercyjnej muzyki popularnej), a WGBH uniknęła trudności i kosztów negocjacji z właścicielami praw. Byłoby niemożliwe, aby WGBH użyło tej muzyki w LAPD Bluesbez powoływania się na te szczególne prawa ustawowe. Wynikowy program byłby mniej wydajny.

Obecnie nadawcy publiczni uważają, że muszą rozpowszechniać swoje programy za pośrednictwem nowych formatów, takich jak strumieniowe przesyłanie strumieniowe w Internecie, domowe wideo i DVD, podcasty audio i wideo oraz wideo na żądanie. Korzystanie z tych platform wyraźnie poprawia publiczny dostęp do treści i pomaga WGBH w realizacji celów edukacyjnych. Ponadto, podczas gdy WGBH i inni producenci dystrybuują za pośrednictwem niektórych z tych technologii bezpłatnie, przychody dostępne z innych formatów (takich jak DVD) pomagają nadawcom publicznym finansować produkcję programów i realizować ich misję non-profit.

WGBH starało się również wdrażać nowe technologie jako narzędzia, które lepiej służą jego podstawowym celom edukacyjnym poprzez rozpowszechnianie treści w różnych konfiguracjach. Wyczerpującym tego przykładem jest witryna internetowa WGBH dla nauczycieli WGBH . Domena nauczycieli to internetowa usługa edukacyjna, która oferuje nauczycielom różnorodne materiały, które poprawiają doświadczenia uczniów w klasie i ich własne umiejętności nauczania. Witryna zawiera materiały multimedialne do użytku w klasie, z których wiele zawiera klipy z programów takich jak Nova i American Experience . Materiały te są podzielone na sekcje w zależności od tematyki i poziomu docelowego, co ułatwia nauczycielom dostęp do narzędzi i informacji odpowiednich dla ich poszczególnych klas.

W tym środowisku WGBH zdecydowało, że wszystkie produkowane przez niego programy muszą nadawać się do dystrybucji na wielu platformach, nie tylko poprzez krajowe programy telewizyjne w stacjach telewizji publicznej. To przejście na cyfrowe technologie dystrybucji poważnie osłabia skuteczność przepisów ustawowych, na których opierali się nadawcy publiczni. Ze względu na odniesienie do „transmisji dokonywanej przez niekomercyjną rozgłośnię edukacyjną”, ustawa ustanawiająca system licencji przymusowych wyraźnie wyklucza nośniki nie nadające, takie jak płyty DVD. Status innych cyfrowych form transmisji, takich jak streaming internetowy, pozostaje w najlepszym razie niejasny. Konflikt między rozwijającą się technologią a prawem statycznym stawia przed nadawcami publicznymi dwa odrębne wyzwania:

Po pierwsze, jeśli nadawcy publiczni polegali na swoich prawach ustawowych, kiedy pierwotnie wykorzystywali treści w programach, i jeśli prawa te nie rozciągają się na nowe formaty dystrybucji, wówczas skarbce pełne wartościowych treści będą się kurzyć, zamiast być udostępniane w efektywny sposób dla Edukacja publiczna. Z wielkim wysiłkiem i wydatkami WGBH może oczyścić prawa niezbędne do udostępnienia zarchiwizowanego programu, ale koszty są zbyt wysokie, aby stało się to czymś innym niż rzadkością. Jednym z sukcesów w tej kategorii jest Eyes on the Prize, dokument z 1987 roku o ruchu na rzecz praw obywatelskich, uważany za jeden z najlepszych i najbardziej fascynujących filmów tego typu. Program składał się w całości z materiałów osób trzecich, w tym muzyki, zdjęć, cytatów i materiałów informacyjnych. Wykorzystanie większości materiałów (takich jak piosenki Motown i inna muzyka tamtych czasów) było chronione specjalnymi przepisami ustawowymi – ale nie w przypadku nowych platform dystrybucyjnych. Wygaśnięcie niektórych licencji na korzystanie z treści i ograniczenie nadawania dla innych jeszcze bardziej skomplikowało scenariusz licencjonowania. W wyniku tych połączonych problemów uznany dokument był przez kilka lat całkowicie niedostępny. WGBH było w końcu w stanie, po herkulesowych wysiłkach, uzyskać wystarczająco dużo praw, aby ponownie wyemitować program i udostępnić go na niektórych platformach cyfrowych – ale nadal nie poprzez sprzedaż lub wypożyczanie DVD.

Bardziej powszechne są losy wyprodukowanego przez WGBH dziesięciogodzinnego serialu zatytułowanego Rock & Roll , który opowiada historię rock and rolla z perspektywy jego najwybitniejszych artystów i innowatorów. Pomimo dużego popytu, dokument nie został udostępniony na kasecie VHS ani DVD od czasu jego wyemitowania z powodu praktycznych trudności i przytłaczających kosztów związanych z oczyszczeniem praw do domowych nagrań wideo do piosenek i nagrań przedstawionych w filmie. Co więcej, brak możliwości wykorzystania treści z poprzednich programów w pochodnych pracach edukacyjnych bardzo utrudnia gromadzenie zasobów, takich jak Domena dla nauczycieli, które opierają się na segmentach programów zawartych w archiwach WGBH.

W niektórych przypadkach, chociaż jest to pracochłonne, producenci mogą modyfikować programy, usuwając treści użyte po raz pierwszy w ramach ochrony ustawowej, jeśli nie można ich wyczyścić dla innych formatów. WGBH stworzyło wersję LAPD Blues , która zawierała tylko oryginalną skomponowaną muzykę do użytku w domowych wideo i zagranicznych transmisjach. Nic dziwnego, że powstała produkcja straciła wiele ze swojego wpływu, gdy usunięto rap w centrum jej narracji. Co więcej, tego rodzaju substytucja wywołuje niepokój wśród producentów. Wśród ich zmartwień jest obawa, że ​​takie modyfikacje są równoznaczne z „przynętą i zamianą”, co dezorientuje i potencjalnie denerwuje widzów, którzy szukali programów po obejrzeniu ich nadawanych w oryginalnej, lepszej formie.

Wątpliwości te prowadzą bezpośrednio do drugiego problemu, który wynika z wąskiej wykładni przepisów ustawy dotyczących nadawców publicznych. WGBH i inni producenci często podejmują decyzje redakcyjne dotyczące tego, jaki rodzaj treści umieścić w programach, które produkują do emisji, w oparciu o to, w jaki sposób wykorzystanie tych treści może ograniczyć przyszłą dystrybucję w innych formatach. Nawet jeśli producenci mają możliwość powoływania się na licencje przymusowe w celu nabycia praw do treści na potrzeby emisji, coraz bardziej niechętnie korzystają z tego przywileju. Jedna mała firma produkcyjna, która współpracuje z WGBH, zdecydowała, że ​​cała muzyka w jej programach dla nadawców publicznych będzie oryginalnie oceniana, ponieważ to rozwiązanie jest bardziej wydajne i opłacalne niż wykorzystywanie istniejącej muzyki i praw do rozliczania. Zatem,

Te podstawowe problemy zmieniającej się technologii to tylko najpoważniejsze wady przepisów ustawowych, wszystkie spotęgowane przez technologię cyfrową. Pozostałe problemy omówiono dalej w pełnym studium przypadku. W połączeniu niedociągnięcia sekcji 114 i 118 oznaczają, że WGBH rzadko może już na nich polegać.

Społeczeństwo korzysta dziś z mediów edukacyjnych zupełnie inaczej niż wtedy, gdy uchwalono ustawę o prawie autorskim z 1976 roku. Pomimo trudności wynikających z rozbieżności między statutem a realiami technologicznymi, WGBH kontynuuje dostarczanie programów użyteczności publicznej i wykorzystywanie w tym celu treści chronionych prawem autorskim. Jednak podobnie jak w innych studiach przypadków, prawo autorskie i związane z nim praktyki instytucjonalne raczej utrudniają tę edukacyjną misję niż ją rozwijają. WGBH uważa, że ​​w ostatecznym rozrachunku to społeczeństwo cierpi z powodu ograniczeń, z jakimi borykają się producenci publicznych programów telewizyjnych, gdy korzystają lub nie korzystają z treści chronionych prawem autorskim w cyfrowych zasobach edukacyjnych.

Powrót do spisu treści


CZĘŚĆ DRUGA: PRZESZKODY W KSZTAŁCENIU CYFROWYM

3. Przeszkoda: niepewne lub niekorzystne prawo autorskie

Prawnicy mają tendencję do patrzenia w pierwszej kolejności na systemy prawne, gdy badają krajobraz kwestii związanych z porządkiem publicznym. Czasami nie należy zaczynać od tego miejsca, ponieważ siły ekonomiczne lub społeczne odgrywają większą rolę w kształtowaniu praktyk. Jednak w badaniu wykorzystania treści w celach edukacyjnych naturalnym punktem wyjścia jest prawo: wszystkie inne siły działają w cieniu prawa autorskiego. Prawo autorskie samoistnie tworzy monopole, które leżą u podstaw interesów ekonomicznych w tej dziedzinie, a także głęboko kształtuje normy i praktyki instytucjonalne dotyczące korzystania z treści.

Kilka następnych podsekcji zawiera przegląd i analizę wyjątków od praw autorskich, które mogą chronić korzystanie z treści do nauki cyfrowej. Stwierdza, że ​​często są one wąskie, nieporęczne, niekompatybilne z nową technologią lub niejasne. W przedostatniej podsekcji omówiono potencjalne konsekwencje dla nauczycieli, których nieupoważnione użycie treści nie obejmuje tych wyjątków: potencjalny pozew o naruszenie, wysokie opłaty prawne i znaczne szkody. W ostatnim podrozdziale pokrótce omówiono różne sposoby traktowania tych kwestii prawnych w innych wybranych krajach poza Stanami Zjednoczonymi.

Powrót do spisu treści


3.1. Wyjątki do użytku edukacyjnego

Podczas gdy doktryna dozwolonego użytku (omówiona poniżej w podrozdziale 3.2 ) jest centralnym elementem wyjątków od praw autorskich mających zastosowanie do nauczania cyfrowego, istnieje kilka węższych przepisów, których celem jest korzystne wykorzystanie treści w celach edukacyjnych. Ogólnie rzecz biorąc, ich specyfika zapewnia wyraźną ochronę tych działań, które mieszczą się w ich granicach. Jednak ta sama specyfika często powoduje, że te wyjątki są wąskie i wiążą się z konkretną technologią.

Powrót do spisu treści


3.1.1. Wyjątek dotyczący korzystania z klasy

Najprostszym wyjątkiem dotyczącym wykorzystania w celach edukacyjnych jest wyjątek dotyczący wykorzystania w klasie, o którym mowa w art. 110 ust. 1 ustawy o prawie autorskim. Zgodnie z tym przepisem następujące działania są zwolnione z jakiejkolwiek odpowiedzialności z tytułu praw autorskich:

wykonanie lub wyświetlenie utworu przez instruktorów lub uczniów w ramach bezpośrednich zajęć dydaktycznych instytucji edukacyjnej typu non-profit, w klasie lub podobnym miejscu przeznaczonym na nauczanie, chyba że w przypadku filmu lub innego utworu audiowizualnego , wykonanie lub wyświetlenie poszczególnych wizerunków następuje w formie kopii, która nie została sporządzona zgodnie z prawem pod tym tytułem, a osoba odpowiedzialna za przedstawienie wiedziała lub miała powody sądzić, że została sporządzona niezgodnie z prawem;

Ten stosunkowo prosty język prawie nigdy nie był przedmiotem sporów sądowych. Jak zauważono w raporcie Kongresu , kiedy przepis ten został po raz pierwszy dodany do statutu w 1976 r.: „Wydaje się, że nie ma potrzeby ustawowej definicji zajęć nauczania „twarzą w twarz”, aby wyjaśnić zakres tego przepisu”. W raporcie zauważono, że język ten miał na celu wykluczenie technologii nadawczej (w tym transmisji w obwodzie zamkniętym), ale uwzględnienie wykorzystania przez nauczyciela innej technologii „o ile instruktor i uczniowie znajdują się w tym samym budynku lub w tym samym obszarze”.

Jednak pomimo tego zamiaru zaprojektowania szerokiego i neutralnego technologicznie wyjątku, Kongres nie aktualizował statutu. Może dość dobrze poradzić sobie z wykorzystaniem niegdyś aktualnych metod (takich jak mechaniczne pokazy slajdów i wykresy ścienne) w tradycyjnych warunkach (jak mówi statut, w „sali lekcyjnej lub podobnym miejscu” mieszczącym się w „instytucji edukacyjnej non-profit”). Niektóre cyfrowe zajęcia edukacyjne również wydają się pasować do tego języka: przypuszczalnie nauczyciele mogą stać przed klasą i pokazywać slajdy programu PowerPoint zawierające treści stron trzecich, wyświetlać strony internetowe lub odtwarzać zapisane cyfrowo klipy muzyczne zaprojektowane w celu zilustrowania aspektów lekcji. Uczniowie również mogą angażować się w podobne zajęcia w ramach klasy.

Wyjątek dotyczący wykorzystania w klasie może jednak nie mieć zastosowania do działań, które wykraczają poza dość wąską koncepcję czasu i przestrzeni. Coraz częściej cyfrowe uczenie się właśnie to robi. Na przykład klasowa strona internetowa, blog lub wiki wykraczałaby poza ściany klasy i być może poza wyjątek dotyczący korzystania z klasy – nawet jeśli dostęp online byłby ograniczony do nauczycieli i uczniów. Podczas gdy „uczniowie” należą do tych, którzy mają prawo do jego ochrony, wyjątek dotyczący wykorzystania w klasie nie wydaje się chronić projektów studenckich podejmowanych jako praca domowa, a jedynie wyświetlanie takich prac w ramach „nauczania twarzą w twarz”. Wreszcie, ten przepis nie ma oczywiście żadnego wpływu na cyfrowe uczenie się poza tradycyjną strukturą klas, niezależnie od tego, czy są to zajęcia pozalekcyjne, projekty edukacyjne oparte na sieci lub o otwartym kodzie źródłowym, czy też stypendia.

Chociaż wyjątek zwalnia nauczycieli z odpowiedzialności za prawa do publicznego odtwarzania związane z wyświetlaniem treści w klasie, inne prawa, w tym prawa do powielania, nie są objęte. Kiedy nauczyciele po prostu wyświetlali bezpośrednio analogową kopię pracy, było to wystarczające. Jednak w środowisku cyfrowym często zdarza się przypadkowe powielanie — na przykład gdy nauczyciel wstawia obraz do slajdu programu PowerPoint. Ten problem jest wyraźnie pokazany w studium przypadku Centrum Historii i Nowych Mediów . Chociaż istnieją dobre argumenty przemawiające za tym, że reprodukcja jest chroniona w ramach doktryny dozwolonego użytku, pominięcie innych praw z pewnością ogranicza skuteczność wyjątku dotyczącego wykorzystania w klasie.

Ponadto wykluczenie filmów i utworów audiowizualnych, jeśli nauczyciel pokazuje „kopię, która nie została sporządzona zgodnie z prawem”, wchodzi w zgubną interakcję z technologią podobną do DRM. Profesorowie biorący udział w naszych studiach filmowych studium przypadku omijają technologię szyfrowania na płytach DVD, aby tworzyć rolki klipów do wyświetlania na zajęciach. Ustawa DMCA zabrania takiego obchodzenia DRM. Tak więc, nawet jeśli jedynym sposobem, w jaki ci profesorowie wykorzystują treści, jest „osobiste nauczanie”, klauzula ta pozbawia ochronę wyjątku dotyczącego używania w klasie. Ponieważ coraz więcej treści jest obciążonych środkami technicznymi zapobiegającymi kopiowaniu, ten wyjątek od wyjątku będzie w coraz większym stopniu ograniczał skuteczność całego przepisu.

Zatem nawet tam, gdzie wykorzystanie edukacyjne jest zasadniczo niemożliwe bez odtwarzania treści cyfrowych lub obejścia DRM, korzyści wynikające z sekcji 110(1) nie mają zastosowania. Granice tego wyjątku nie pokrywają się dobrze z realiami technologii cyfrowej.

Powrót do spisu treści


3.1.2. Ustawa o nauczaniu

[Bardziej szczegółowy artykuł z projektu Digital Learning, analizujący wady ustawy TEACH, znajduje się tutaj . Wykres przygotowany przez profesor Laurę N. Gasaway podsumowuje postanowienia Ustawy TEACH i wyjątek dotyczący korzystania z sal lekcyjnych w formie graficznej ]

Ustawa o harmonizacji technologii, edukacji i praw autorskich z 2001 r. (Ustawa TEACH) stanowi próbę Kongresu, aby zaktualizować wyłączenia dotyczące wykorzystania edukacyjnego w świetle nowych realiów technologicznych. Artykuł 110 ust. 2 ustawy o prawie autorskim został uchwalony w czasie, gdy telewizja przemysłowa i radio były jedynymi technologiami nauczania na odległość. Pod koniec lat 90. jej postanowienia wyraźnie się zdezaktualizowały. Urząd ds. Praw Autorskich zalecił zmiany, a Kongres zezwolił na pełniejsze zbadanie tej kwestii w 1998 r. W miarę ewolucji propozycji legislacyjnej zawierała ona liczne kompromisy między przedstawicielami nauczycieli i posiadaczy praw, a także była przedmiotem znacznego lobbingu ze strony branży treści.

W swojej ostatecznej formie nowe przepisy dotyczące nauczania na odległość zapewniały pewną ograniczoną dodatkową ochronę edukatorom działającym w środowisku cyfrowym: rozszerzyły rodzaje treści, z których można było korzystać; umożliwił digitalizację i krótkotrwałe przechowywanie treści, których wymaga internet i podobne technologie; i wyeliminował przepis, który ogólnie wymagał od uczniów fizycznej obecności w tym samym miejscu. Jednak w statucie uwzględniono również szereg postanowień, o które zabiegali właściciele praw. W połączeniu te ograniczenia tak ograniczają zasięg ustawy TEACH Act i tak utrudniają nauczycielom przestrzeganie jej wymogów, że większość obserwatorów uważa, że ​​oferowany przez nią wyjątek od odpowiedzialności ma niewielką lub żadną wartość.

Jednym z głównych problemów statutu jest to, że zakres nauczania cyfrowego, który obejmuje, jest tak wąski. Ustawa TEACH ma zastosowanie tylko wtedy, gdy wykorzystanie treści w celach edukacyjnych jest „integralną częścią sesji klasowej oferowanej jako regularna część systematycznych działań instruktażowych organu rządowego lub akredytowanej instytucji edukacyjnej non-profit”. Co więcej, treść musi być przeznaczona wyłącznie do użytku „studentów oficjalnie zapisanych na kurs, którego dotyczy transmisja”. (Istnieją również wąskie wyjątki dotyczące szkoleń pracowników rządowych). Odniesienia do sesji klasowych, akredytowanych instytucji i oficjalnych zapisów jasno pokazują, że ustawodawcy wyobrażali sobie, że ustawa TEACH ma zastosowanie tylko do przedsięwzięć, które pod każdym względem przypominają tradycyjne nauczanie w klasie, poza tym, że występują one za pośrednictwem technologii cyfrowej, takiej jak Internet. Rzeczywiście, jego zasięg może stanowić jedynie skromną aktualizację standardu „nauczania twarzą w twarz” w ramach wyjątku dotyczącego wykorzystania w klasie. To uprzedzenie wyklucza na przykład zajęcia edukacyjne dla dorosłych oferowane przez niedochodową, ale nieakredytowaną instytucję; asynchroniczne instrukcje i dyskusje, które odbywają się poza sesjami lekcyjnymi w ustalonych jednolitych godzinach; a nawet dostęp do materiałów przez studentów innych powiązanych klas w tej samej instytucji. asynchroniczne instrukcje i dyskusje, które odbywają się poza sesjami lekcyjnymi w ustalonych jednolitych godzinach; a nawet dostęp do materiałów przez studentów innych powiązanych klas w tej samej instytucji. asynchroniczne instrukcje i dyskusje, które odbywają się poza sesjami lekcyjnymi w ustalonych jednolitych godzinach; a nawet dostęp do materiałów przez studentów innych powiązanych klas w tej samej instytucji.

Drugi zestaw problemów związanych z praktyczną implementacją ustawy TEACH dotyczy DRM i podobnych technologicznych ograniczeń dostępu, również szczegółowo omówionych w rozdziale 4 . Ustawa wymaga, aby instytucje oświatowe przekazujące treści cyfrowe w celu skorzystania z jej ochrony stosowały środki technologiczne, które „w uzasadniony sposób uniemożliwiają przechowywanie utworu … dłużej niż zajęcia lekcyjne” oraz „dalsze rozpowszechnianie utworu” innym osobom. Wdrożenie takich środków technologicznych wymaga znacznego poziomu zasobów finansowych, umiejętności i potencjału technologicznego. Nawet gdyby sądy odczytały ten przepis bardzo liberalnie – a dotychczasowa interpretacja ustawy DMCA z sądów wykazuje odwrotną tendencję – najkorzystniejsza z możliwych wykładnia wymagałaby, aby wychowawcy obchodzący zabezpieczenia DRM w celu korzystania z treści cyfrowych przywrócili tę DRM w całości przed jakimkolwiek rozpowszechnianiem treści. Jak widzimy zStudium przypadku Nowych Rekordów Świata , jest to kosztowna propozycja i prawdopodobnie niewykonalna dla wszystkich oprócz najbardziej zamożnych lub najbardziej zaawansowanych technologicznie instytucji. Poszczególni oddolni pedagodzy czy szkoły podstawowe i średnie nie byłyby w stanie dostosować się nawet do tej najbardziej hojnej interpretacji. Ponadto wymóg, aby treści były dostępne wyłącznie podczas zajęć lekcyjnych, oznacza, że ​​nauczyciel nie może pozostawiać treści, do których uczniowie mogą się odwoływać po zakończeniu lekcji.

Wreszcie i być może najważniejsze, dodatkowy wymóg uniemożliwia ingerencję w podstawowe ograniczenia DRM nałożone na treści przez posiadaczy praw. Ponieważ takie zabezpieczenia DRM stają się coraz bardziej powszechne, ta zasada może całkowicie wypatroszyć ustawę TEACH. Aby dystrybuować treści cyfrowe do nauczania na odległość, nawet w pełnej zgodzie ze wszystkimi innymi wymogami ustawy TEACH, nauczyciele niemal na pewno muszą obejść DRM – w końcu mają zamiar rozpowszechniać treści cyfrowe w sieci, a dokładnie systemy DRM mieć na celu zapobieganie. W miarę rozpowszechniania się systemów DRM ustawa TEACH zapewni teoretyczne prawo do korzystania z treści cyfrowych, ale jednocześnie zapewni, że niewiele takich treści będzie faktycznie dostępnych do legalnego użytku w świecie rzeczywistym. Ironicznie,

Powrót do spisu treści


3.1.3. Wyjątki dotyczące bibliotek i archiwów

Art. 108 ustawy o prawie autorskim kodyfikuje pewne wyjątki mające na celu umożliwienie bibliotekom lub archiwom zaangażowania się w ich misję ochrony treści i udostępniania ich publiczności. Na jej warunkach biblioteki lub archiwa mogą wykonywać ograniczone kopie treści znajdujących się w swoich zbiorach w celu zachowania lub zastąpienia uszkodzonych lub utraconych kopii dzieł. Sekcja 108 zezwala również na ograniczone kopiowanie niektórych dzieł przez patronów na własny użytek. Mary Rasenberger i Chris Weston z Urzędu ds. Praw Autorskich Stanów Zjednoczonych przygotowali dokument przedstawiający obszerną historię tych wyjątków oraz szczegółowe wyjaśnienie obecnej treści sekcji 108.

Nic dziwnego, ponieważ Kongres uchwalił większość tych przepisów w 1976 r., słabo odpowiadają one potrzebom bibliotekarzy i archiwistów zajmujących się treściami cyfrowymi, od płyt DVD po strony internetowe. W odpowiedzi na te obawy, Bibliotekarz Kongresu zwołał Grupę Studyjną Sekcji 108 z przedstawicielami różnych interesariuszy, aby dokonać przeglądu obecnych przepisów i zarekomendować zmiany. Grupa zorganizowała okrągłe stoły w kilku dużych miastach, przyjęła pisemne uwagi i w inny sposób zasięgnęła informacji zwrotnych od osób, których dotyczy sekcja 108, i spodziewa się przedłożyć bibliotekarzowi swoje ustalenia i zalecenia jeszcze w tym roku.

Na początku tego roku, przed okrągłymi stołami, Grupa ogłosiła dokument informacyjny podsumowujący niektóre kwestie, które mogą się pojawić podczas przeglądu ewentualnych poprawek do sekcji 108, w tym: (i) brak definicji kwalifikujących się bibliotek lub archiwów, pozostawiając niejednoznaczne status wirtualnych zbiorów wyłącznie cyfrowych, takich jak Internet Archive ; (ii) dozwolona ograniczona liczba kopii; (iii) zezwalanie na zastępcze kopie treści cyfrowych, które są niestabilne lub zagrożone utratą; (iv) zezwalanie na korzystanie z treści cyfrowych poza witryną; (v) związek sekcji 108 z ustawą DMCA; oraz (vi) specjalne kwestie związane z ochroną, w szczególności stron internetowych.

Jak wynika z tej długiej listy braków, sekcja 108 jest kolejnym przykładem wąskiego wyjątku do użytku edukacyjnego, który nie nadąża za zmianami technologicznymi. Perspektywy ewentualnych zalecanych zmian ustawowych pozostają w tej chwili niejasne. Jeśli Grupie uda się wypracować konsensus w sprawie aktualizacji sekcji 108, może ona posłużyć jako wzór dla innych inicjatyw legislacyjnych mających na celu ułatwienie wykorzystania treści w celach edukacyjnych.

Powrót do spisu treści


3.1.4. Wyjątki dotyczące nadawania publicznego

Jak wyjaśniono bardziej szczegółowo w studium przypadku WGBH , kilka przepisów w sekcjach 114 i 118 zawiera ukierunkowane przepisy z korzyścią dla nadawców publicznych. Jeden z takich przepisów, znajdujący się w art. 114(b) ustawy, po prostu zezwala nadawcom publicznym na wykorzystywanie w programach nagrań dźwiękowych chronionych prawem autorskim bez zezwolenia lub zapłaty. Program licencjonowania przymusowego zgodnie z sekcją 118umożliwia nadawcom publicznym, takim jak WGBH, uniknięcie czasochłonnego i kosztownego procesu negocjowania umów licencyjnych z niektórymi innymi posiadaczami praw podczas tworzenia treści do rozpowszechniania za pośrednictwem nadawców publicznych. Nieco skomplikowane ustalenia dotyczą praw autorskich do „opublikowanych niedramatycznych utworów muzycznych oraz opublikowanych dzieł obrazowych, graficznych i rzeźbiarskich”. Większość pośredników, którzy negocjują prawa do tych treści, zachęceni istnieniem licencji przymusowej, zawarła oddzielne umowy z PBS i jej podmiotami stowarzyszonymi regulujące korzystanie z treści. Ponieważ jednak nadawcy publiczni rozpowszechniają swoje treści w nowszych formatach cyfrowych, od płyt DVD po transmisje internetowe, przepisy ustawowe odnoszące się wyłącznie do tradycyjnej transmisji naziemnej mogą stać się zasadniczo bezużyteczne.

Powrót do spisu treści


3.2. Doktryna dozwolonego użytku

[Bardziej szczegółowy artykuł z projektu Digital Learning analizujący doktrynę dozwolonego użytku w odniesieniu do użytku edukacyjnego znajduje się tutaj . Niedawne badanie dozwolonego użytku przeprowadzone przez Brennan Center for Justice , choć nie ogranicza się do kontekstu edukacyjnego, dostarcza dalszych informacji i kontekstu. Biblioteki Uniwersytetu Stanforda prowadzą tutaj obszerną stronę zasobów na temat dozwolonego użytku .]

Jeśli wyjątki dotyczące użytku edukacyjnego są zbyt szczegółowe i wąskie, doktryna dozwolonego użytku przedstawia dokładnie odwrotny problem. Doktryna dozwolonego użytku ewoluowała przez ponad półtora wieku orzeczeń sądowych jako obrona przed odpowiedzialnością za prawa autorskie, podlegająca bardzo ogólnemu zestawowi standardów. Jedynym sposobem przewidzenia, czy doktryna uniezależni określone użycie od odpowiedzialności, jest porównanie faktów z innymi sprawami, które trafiały do ​​sądów w przeszłości. Ta otwarta struktura zapewnia doktrynie dozwolonego użytku znaczną elastyczność w radzeniu sobie z niezliczonymi sytuacjami, których nie obejmują różne szczegółowe wyjątki od naruszenia, takie jak wyjątki dotyczące użytku edukacyjnego, które nie przewidują nowej technologii. Równocześnie jednak

Istota obecnej doktryny dozwolonego użytku sięga co najmniej sprawy Folsom v. Marsh , decyzji sędziego Josepha Story z 1841 r. Doktryna ewoluowała przez ponad wiek. W swoim przeglądzie ustawy o prawie autorskim z 1976 r. Kongres po raz pierwszy skodyfikował doktrynę dozwolonego użytku, nie modyfikując doktryny ani nie pozbawiając władzy sądowniczej uprawnień do określania jej granic. Obecny przepis dotyczący dozwolonego użytku, znajdujący się w sekcji 107 statutu, brzmi:

dozwolony użytek dzieła chronionego prawem autorskim, w tym wykorzystanie poprzez powielanie w kopiach lub nagraniach fonograficznych … do celów takich jak krytyka, komentowanie, przedstawianie wiadomości, nauczanie (w tym wiele kopii do użytku w klasie), stypendium lub badania, nie stanowi naruszenia praw autorskich . Przy ustalaniu, czy korzystanie z utworu w danym przypadku stanowi dozwolony użytek, czynniki, które należy wziąć pod uwagę, obejmują:

  1. cel i charakter wykorzystania, w tym to, czy takie wykorzystanie ma charakter komercyjny, czy niekomercyjne cele edukacyjne;
  2. charakter dzieła chronionego prawem autorskim;
  3. ilość i istotność użytej części w odniesieniu do dzieła chronionego prawem autorskim jako całości; I
  4. wpływ wykorzystania na potencjalny rynek lub wartość dzieła chronionego prawem autorskim.

Fakt, że praca nie została opublikowana, sam w sobie nie stoi na przeszkodzie uznaniu za dozwolony użytek, jeśli takie stwierdzenie zostało dokonane po rozważeniu wszystkich powyższych czynników.

Od kodyfikacji z 1976 r. sądy nadal kształtują doktrynę dozwolonego użytku, stosując jej standardy w określonych sytuacjach. Podczas gdy większość sądów analizujących dozwolony użytek dokonuje przeglądu każdego z czterech wymienionych czynników przy podejmowaniu decyzji, czynniki te nie są testem mechanicznym, który można precyzyjnie zastosować. Ewolucja tej obrony jest projektem w toku.

Powrót do spisu treści


3.2.1. Pewne ograniczone podstawy do optymizmu

Na pierwszy rzut oka istnieją dwa powody do optymizmu, że doktryna dozwolonego użytku, ze względu na swoją elastyczność, może chronić wiele zastosowań edukacyjnych treści przed odpowiedzialnością, w tym niektóre inicjatywy w zakresie edukacji cyfrowej omówione w tym raporcie.

Pierwszym powodem do optymizmu jest sam tekst ustawy. W dwóch oddzielnych miejscach sekcja 107 wyróżnia zastosowania edukacyjne jako zasługujące na szczególny szacunek w rachunku dozwolonego użytku. Po pierwsze, preambuła wymienia działania edukacyjne, takie jak „krytyka, komentowanie, … nauczanie (w tym wiele kopii do użytku w klasie), stypendium lub badania” jako ilustrujące przykłady dozwolonego użytku. Następnie pierwszy czynnik bardziej szczegółowego czteroczęściowego testu kontrastuje zastosowania „komercyjne” z zastosowaniami o „charakterze edukacyjnym non-profit”, co wskazuje, że wykorzystanie tego drugiego typu z większym prawdopodobieństwem kwalifikuje się jako dozwolony użytek. W obu miejscach sama ustawa robi wszystko, co w jej mocy, aby zasygnalizować, że wykorzystanie edukacyjne jest szczególnie prawdopodobne, że będzie stanowiło dozwolony użytek.

Drugim powodem co najmniej ostrożnego optymizmu jest fakt, że w całym obszernym orzecznictwie dotyczącym dozwolonego użytku praktycznie żadna decyzja nie stosuje testu dozwolonego użytku bezpośrednio do pozwanych edukacyjnych, którzy wykorzystali treści do celów edukacyjnych. Najbliższymi przypadkami są prawdopodobnie te, w których komercyjne kserokopiarki produkują i sprzedają „zestawy kursów” z lekturami dodatkowymi zleconymi przez profesorów z pobliskich uniwersytetów. [Więcej informacji na temat tych przypadków jest dostępnych na tej stronie internetowejprowadzonej przez Biblioteki Uniwersytetu Stanforda.] Warto zauważyć, że decyzje te dotyczyły odpowiedzialności firm komercyjnych, które czerpały zyski ze sprzedaży materiałów do celów edukacyjnych, a nie nauczycieli wykorzystujących treści w celach edukacyjnych w celach edukacyjnych. Inna głośna sprawa dotycząca pakietu kursów dotyczyła Uniwersytetu Nowojorskiego jako pozwanego, ale została rozstrzygnięta przez strony w 1983 r. Przed jakąkolwiek decyzją sądową. Nawet skargi prawne wniesione przeciwko Google Library Project podkreślają komercyjny charakter wyszukiwarki wspieranej przez reklamy.

Ten niemal całkowity brak pozwów przeciwko edukatorom może sugerować, że posiadacze praw milcząco zaakceptowali fakt, że odpowiednia konstrukcja doktryny dozwolonego użytku pozostawia znaczną przestrzeń dla edukacyjnego wykorzystania treści lub że obawiają się negatywnej reakcji opinii publicznej, jeśli pozwą edukatorów. To powiedziawszy, uczestnicy warsztatów i inne osoby, z którymi przeprowadzono wywiady w ramach naszego badania, byli świadomi niedawnych zagrożeń sądowych ze strony przedstawicieli prawnych wydawców przeciwko kilku dużym uniwersytetom badawczym. Adwokat wydawców najwyraźniej uważał, że dystrybucja cyfrowa niektórych materiałów szkoleniowych wykracza poza granice dozwolonego użytku. Niektóre osoby zaznajomione z prywatnymi negocjacjami, które nastąpiły, powiedziały, że uważają, że radca prawny wydawców szukał własnego przypadku testowego, być może mając nadzieję na wymuszenie ugody, w ramach której uniwersytety dobrowolnie ograniczą korzystanie z technologii cyfrowej. Nie jest jeszcze jasne, czy dyskusje te doprowadzą do prywatnych ugody, czy przekształcą się w spory sądowe.

Ogólnie rzecz biorąc, kiedy konsultowaliśmy się z nauczycielami, prawnikami, bibliotekarzami i administratorami edukacyjnymi zaangażowanymi w te kwestie, byli oni generalnie pesymistycznie nastawieni do zakresu dozwolonego użytku w celu ochrony ich cyfrowych działań edukacyjnych. Niedostatek bezpośrednich wskazówek z przypadków dotyczących wykorzystania treści w celach edukacyjnych powoduje niepokój i niepewność w instytucjach edukacyjnych. Analizując najbardziej analogiczne orzecznictwo, można zauważyć, że powszechne zastosowania edukacyjne mogą nie skorzystać z doktryny dozwolonego użytku w jej obecnej wykładni. Niemniej jednak niektórzy uczeni i bibliotekarze, z którymi rozmawialiśmy, wierzyli, że nauczyciele, uniwersytety, biblioteki i osoby prywatne czują się teraz bardziej ośmieleni niż w przeszłości, aby polegać na solidniejszych interpretacjach dozwolonego użytku.

Powrót do spisu treści


3.2.2. Stosowanie statutu

Tekst ustawowy nie zawsze okazał się tak pomocny dla użytkowników edukacyjnych, jak można by przypuszczać, pomimo dwóch wyraźnych odniesień do zastosowań edukacyjnych. Sądy rzadko opierają się na preambule artykułu 107 jako podstawie decyzji dotyczących dozwolonego użytku. Druga wzmianka o wykształceniu, w pierwszym czynniku testu, również została w niektórych decyzjach zminimalizowana. Kilka wpływowych przypadków przesunęło punkt ciężkości pierwszego czynnika z komercyjnego charakteru użytkowania na istnienie jakichkolwiek korzyści dla użytkownika. W szczególności sprawa Sądu Najwyższego z 1985 r., Harper & Row Publishers, Inc. przeciwko Nation Enterprises, orzekł, że zapytanie w ramach pierwszego czynnika dotyczyło „nie tego, czy jedynym motywem wykorzystania jest zysk pieniężny, ale tego, czy użytkownik może czerpać zyski z eksploatacji materiału chronionego prawem autorskim bez płacenia zwyczajowej ceny”. To przesunięcie akcentu z korzyści pieniężnych na korzyści bardziej ogólne zostało powtórzone w kolejnych przypadkach. Na przykład w orzeczeniu sądu apelacyjnego stwierdzającym, że system udostępniania plików Napster nie jest uprawniony do obrony w ramach dozwolonego użytku, sąd podtrzymał ustalenie, że nawet użytkownik, który wysłuchał utworu tylko raz, aby zdecydować, czy kupić płytę CD, mimo to był zaangażowany w „komercyjne” wykorzystanie do celów analizy dozwolonego użytku.

Oczywiście, w logicznej konkluzji, przesłanka ta zniszczyłaby całą obronę dozwolonego użytku, ponieważ trudno sobie wyobrazić, dlaczego pozwany miałby w ogóle wykorzystywać jakiekolwiek treści, jeśli treści te nie przynoszą żadnych korzyści. Ponieważ nauczyciele i ich uczniowie z pewnością odnoszą korzyści z edukacyjnego wykorzystania treści, nadal mogą stracić na pierwszym czynniku – pomimo zawartego tam specyficznego języka o „celach edukacyjnych non-profit”.

Podobnie analiza czwartego czynnika, dotyczącego wpływu użytkowania na rynek, w coraz większym stopniu skupia się na wszystkich możliwych przyszłych przychodach, jakie posiadacz praw mógłby uzyskać, niezależnie od tego, czy takie rynki istnieją w danym momencie, czy nie. Na przykład na początku tego roku w sprawie Perfect 10 przeciwko Google sąd uznał, że funkcja Google „Wyszukiwanie grafiki”, która odpowiada na wyszukiwane hasła, pokazując miniaturowe „miniatury” obrazów dostępnych w Internecie, zaszkodziła potencjalnemurynek pobierania takich obrazów o niskiej rozdzielczości na telefony komórkowe. Będzie to również ważny punkt w sporze Google Library, ponieważ wydawcy i autorzy twierdzą, że odmawia się im opłat licencyjnych za indeksowanie ich książek, mimo że obecnie nie ma takiej możliwości. W środowisku wszechobecnego i często zautomatyzowanego licencjonowania powodowie prawie zawsze wskazują jakiś sposób, w jaki mogliby uzyskać dochód za rzekomo naruszające prawo wykorzystanie, nawet jeśli ilość wykorzystanej pracy jest niewielka, a kontekst ulega zmianie. W połączeniu z pierwszym czynnikiem interpretacja ta zamienia pozornie niekomercyjne zastosowania edukacyjne w utracone możliwości biznesowe i pochyla ten czynnik na korzyść powodów.

Dalsza ewolucja analizy w ramach pierwszego czynnika testu może być również niekorzystna dla użytkowników edukacyjnych. Coraz częściej sądy rozważające pierwszy czynnik pytają, czy użycie „przekształca” treść (jak w przypadku parodii lub satyry), zwiększając w ten sposób prawdopodobieństwo uznania za dozwolony użytek. Prawdopodobnie większość edukacyjnych zastosowań treści to wierne reprodukcje oryginalnych treści do celów analizy lub nauczania, w wyniku czego wypadłyby one słabo w tej ocenie. Z drugiej strony wiodąca sprawa Kelly v. Arriba Soft , dotycząca umieszczania bezpośrednich linków do obrazów w Internecie przez wyszukiwarkę wizualną, wykazała, że ​​użycie może być transformacyjne, jeśli służy innym celom informacyjnym niż oryginalna treść. Drugi obwód zastosował podobne rozumowanie w niedawnej sprawie,Bill Graham Archives przeciwko Dorling Kindersley Ltd. (chociaż wspomniana powyżej sprawa Perfect 10 przechyla się w drugą stronę). Zastosowania edukacyjne mogą wypadać lepiej w ramach tych szerszych artykulacji standardu transformacyjności.

Wreszcie, sprawy w obszarach poniekąd związanych z rdzeniem cyfrowego uczenia się sugerują, że sądy mogą mieć tendencję do przyjmowania wąskiego spojrzenia na dozwolony użytek do celów edukacyjnych. Jak omówiono bardziej szczegółowo tutaj , orzeczenia sądowe dotyczące pomocy naukowych, biografów, twórców filmów dokumentalnych i innych osób czasami odrzucały obronę dozwolonego użytku. Ponieważ te przypadki dotyczą różnych faktycznych różnic w stosunku do cyfrowego środowiska uczenia się, ich znaczenie jest otwarte na interpretację. Jednak przynajmniej nie dają żadnej pewności nauczycielom, którzy chcą polegać na obronie dozwolonego użytku.

Powrót do spisu treści


3.2.3. Wynegocjowane wytyczne dotyczące dozwolonego użytku

Kolejną komplikacją, która może powodować trudności w nauczaniu cyfrowym, jest opracowanie różnych zestawów „wytycznych”, które mają zwiększyć pewność w stosowaniu doktryny dozwolonego użytku. Zarówno w czasie obowiązywania ustawy o prawie autorskim z 1976 r., jak i później, pedagodzy i posiadacze praw od czasu do czasu próbowali negocjować wzajemnie akceptowalne wytyczne.

Wytyczne opracowane w czasie uchwalania ustawy z 1976 r. były szeroko krytykowane przez użytkowników edukacyjnych i organizacje jako przechylane na korzyść posiadaczy praw. Na przykład Wytyczne dotyczące kopiowania w klasie określają liczbowe ograniczenia ilości i częstotliwości kopiowania przez poszczególnych nauczycieli i wymagają pewnego stopnia „spontaniczności”, który krytycy uważają za nierealny. Wynikające z tego zasady zawężają zakres dozwolonego użytku i znacznie ograniczają elastyczność doktryny.

Pomimo takich zastrzeżeń, te i inne wytyczne zostały włączone do historii legislacyjnej ustawy z 1976 r., A niektóre sądy uznały je za przekonujący (choć nie wiążący) autorytet w sprawie konturów dozwolonego użytku. Ponadto, jak omówiono w sekcji 6.1 poniżej, wiele instytucji edukacyjnych dobrowolnie przyjęło wersje takich wytycznych jako polityki wewnętrzne, w tym szacunkowo 80 procent uniwersytetów amerykańskich.

Kolejne próby uzgodnienia wytycznych dotyczących dozwolonego użytku nie powiodły się. Co najważniejsze, Komisja ds. Dozwolonego Użytku (CONFU) zbierała się w połowie lat 90., ale nauczyciele i posiadacze praw nie byli w stanie osiągnąć porozumienia w większości podstawowych kwestii. W świetle tej historii komentatorzy, tacy jak Kenneth Crews, zalecają ostrożność zarówno przy stosowaniu istniejących wytycznych, jak i przy wszelkich przyszłych próbach osiągnięcia konsensusu między posiadaczami praw a użytkownikami.

Powrót do spisu treści


3.3. Odszkodowania ustawowe i opłaty prawne

[Bardziej szczegółowy dokument z projektu Digital Learning analizujący ustawowe odszkodowania związane z edukacyjnym wykorzystaniem treści znajduje się tutaj .]

Nawet jeśli użytkownicy treści w dobrej wierze wierzą, że ich zachowanie jest dozwolone na podstawie wyjątków dotyczących użytku edukacyjnego lub dozwolonego użytku, każde takie użycie wiąże się z co najmniej niewielkim ryzykiem sporu sądowego. Skuteczna obrona nadal wiąże się ze znacznymi opłatami prawnymi. Raport Amerykańskiego Stowarzyszenia Prawa Własności Intelektualnej szacuje, że średni koszt obrony w sprawie dotyczącej praw autorskich wynosi nieco mniej niż milion dolarów. Chociaż niektóre sprawy związane z edukacją z pewnością wymagałyby mniej niż ta średnia kwota, jest to szczególnie kosztowny rodzaj postępowania sądowego.

Jeśli użytkownik edukacyjny przegra sprawę, odszkodowanie może być wysokie, zwłaszcza ze względu na specjalną cechę prawa autorskiego, która przewiduje ustawowe odszkodowanie. Są to nagrody za szkody, w zakresach określonych przez ustawę o prawach autorskich, które są dostępne dla właścicieli federalnie zarejestrowanych praw autorskich w miejsce rzeczywistych możliwych do udowodnienia szkód.

Odszkodowanie ustawowe, podobnie jak odszkodowanie rzeczywiste, ma na celu ograniczenie zachęt do naruszania prawa autorskiego, tak aby oczekiwany koszt naruszenia nie był niższy od oczekiwanego kosztu uzyskania zezwolenia. Jednak ustawowe odszkodowania często wyraźnie i celowo są znacznie wyższe niż rzeczywiste szkody. W pewnych okolicznościach powszechnych w placówkach oświatowych, zwłaszcza gdy nauczyciel czerpie treści z wielu prac, maksymalne ustawowe odszkodowanie za naruszenia może osiągnąć bardzo wysoki poziom. Przedsiębiorstwa edukacyjne non-profit rzadko mogą ryzykować tak duże szkody oprócz znacznych opłat prawnych. Ponadto wiele czynników sprawia, że ​​ustawowe przyznawanie odszkodowań jest nieprzewidywalne, co jeszcze bardziej komplikuje rachunek ryzyka użytkowników edukacyjnych.

Kongres wyartykułował, że ustawowe odszkodowania służą wielu celom, którym nie służą faktyczne szkody. Po pierwsze, prawo zezwala na przyznanie odszkodowania przewyższającego faktycznie udowodnione szkody, ponieważ rzeczywiste szkody są uważane za niewystarczające w świetle trudności w wykrywaniu naruszeń praw autorskich oraz ciężaru i kosztów związanych z obliczeniem i udowodnieniem rzeczywistych szkód. Niedawno Kongres wskazał również, że wyższe nagrody za szkody mogą powstrzymać piractwo na dużą skalę, które umożliwiają nowe technologie kopiowania.

W stosownej części aktualny statut ( art. 504(c)(1) ustawy o prawie autorskim) brzmi:

[T] właściciel praw autorskich może zdecydować, w dowolnym momencie przed wydaniem ostatecznego wyroku, o odzyskanie, zamiast rzeczywistego odszkodowania i zysków, zasądzenie ustawowego odszkodowania za wszystkie naruszenia objęte powództwem, w odniesieniu do dowolnego utworu… w sumę nie mniejszą niż 750 USD lub wyższą niż 30 000 USD, jaką sąd uzna za słuszną. Do celów niniejszej podsekcji wszystkie części kompilacji lub utworu pochodnego stanowią jeden utwór.

Sekcja przewiduje ponadto podwyższenie ustawowego maksimum do 100 000 USD za naruszone dzieło, jeśli wykazano, że pozwany działał umyślnie, lub do 200 USD za naruszone dzieło za niewinne naruszenia. Prawo wymaga, aby minimalne odszkodowanie było przyznawane nawet w przypadkach, gdy sprawcy naruszenia nie czerpią zysków ze swojej działalności i nie powodują znacznych strat u powoda. Nie ma zastosowania żadne bezwzględne maksimum inne niż ustawowe maksimum za pracę. W związku z tym nauczyciel, który naruszył pięć dzieł, nawet „niewinnie”, byłby zobowiązany do zapłacenia co najmniej 1000 USD odszkodowania ustawowego i maksymalnie 250 000 USD. Dlatego nawet niekomercyjne wykorzystanie treści chronionych prawem autorskim do celów edukacyjnych może skutkować przyznaniem ustawowego odszkodowania w wysokości dziesiątek tysięcy dolarów lub nawet więcej.

Najważniejsza dla użytkowników edukacyjnych następna część przepisu dotyczącego odszkodowania ustawowego, sekcja 504(c)(2), stanowi, że sąd nie może przyznać odszkodowania ustawowego w żadnym przypadku, gdy sprawca naruszenia uważał i miał uzasadnione podstawy, by sądzić, że jego lub wykorzystanie przez nią dzieła chronionego prawem autorskim stanowiło dozwolony użytek, jeżeli sprawcą naruszenia był:

  1. pracownik lub przedstawiciel niedochodowej instytucji edukacyjnej, biblioteki lub archiwum, działający w ramach swojego zatrudnienia, który lub taka instytucja, biblioteka lub archiwum naruszył prawa reprodukując utwór w kopiach lub nagraniach fonograficznych; Lub
  2. nadawcy publicznego [lub pracownikowi lub agentowi], który w ramach stałej działalności non-profit nadawcy publicznego … naruszył, wykonując opublikowane niedramatyczne dzieło literackie lub reprodukując program nadawczy obejmujący wykonanie takiego utworu.

Duża liczba edukacyjnych użytkowników treści nie mieści się jednak w tych zawężonych kategoriach, w tym użytkownicy niezwiązani z takimi tradycyjnymi instytucjami lub ci, którzy korzystali z rodzajów treści nieobjętych wyjątkiem. (Przepisy dotyczące publicznego nadawania są szczególnie ograniczone, a WGBH donosi, że podchodzi do zasad dozwolonego użytku przy założeniu, że szkody mogą być znaczne.) Ponadto udowodnienie „rozsądnych podstaw” wiary w dozwolony użytek może być trudne. I chociaż kwestia ta nigdy nie pojawiła się w zgłoszonej opinii, wyjątek nie wspomina o przekonaniu w dobrej wierze o braku naruszenia w ramach jakichkolwiek innych wyjątków;

Oprócz możliwej wielkości, kilka okoliczności sprawia, że ​​szkody ustawowe są również nieprzewidywalne. Po pierwsze, ustawowe odszkodowania są w dużej mierze chronione przed odwołaniem. Ponadto Sąd Najwyższy orzekł w 1998 r., że powodowie mają prawo do wystąpienia z ławą przysięgłych w kwestii ustawowych odszkodowań, a nie do ustalania ich przez sędziego. W związku z tym, że ławy przysięgłych częściej obliczają odszkodowania ustawowe, można oczekiwać, że przewidywalność jeszcze bardziej się zmniejszy i istnieją powody, by sądzić, że ławy przysięgłych mogą przyznawać wyższe odszkodowania ustawowe. Wreszcie, chociaż niektóre sądy uznają ogólne zasady, zgodnie z którymi odszkodowanie ustawowe powinno być dwu- lub trzykrotnością możliwej do udowodnienia rzeczywistej szkody, zasady te różnią się w zależności od sądu; w każdym razie jest mało prawdopodobne, aby takie nieoficjalne „wzorce” zostały uwzględnione w instrukcjach jury.

Jak zauważono powyżej, praktycznie nie ma precedensów, w których sami pedagodzy byli oskarżonymi, więc trudno przewidzieć, czy sądy przyznałyby w takiej sprawie wysokie ustawowe odszkodowanie. Nie ma wątpliwości, na podstawie wypowiedzi uczestników naszych warsztatów i innych osób, że pedagodzy obawiają się takiego wyniku.

Nawet jeśli faktyczne ryzyko pozwu i przegranej jest niewielkie, ryzyko to jest mnożone przez potencjalne szkody. Tam, gdzie spodziewany koszt bezskutecznego polegania na przepisach prawnych dotyczących dozwolonego użytku lub użytku edukacyjnego – w tym zarówno opłaty prawne, jak i odszkodowania – przekracza koszt licencji, podmioty edukacyjne będą wolały polegać na licencji niż na ocenie prawa w dobrej wierze. W rezultacie, nawet jeśli większość obserwatorów doszłaby do wniosku, że wykorzystanie treści w celach edukacyjnych mieści się w granicach dozwolonego użytku lub ustawy TEACH, nauczyciele mogą wzbraniać się przed poleganiem na ich ochronie ze względu na (małe) ryzyko (bardzo dużego) ustawowego odszkodowanie.

Powrót do spisu treści


3.4. Edukacja i prawo autorskie w systemach poza Stanami Zjednoczonymi

Większość dotychczasowych dyskusji dotyczących kwestii prawnych koncentrowała się na prawie autorskim w Stanach Zjednoczonych. Chociaż różne umowy międzynarodowe w ciągu ostatniego półwiecza zbliżyły do ​​siebie różne krajowe przepisy dotyczące własności intelektualnej, nadal istnieją bardzo znaczące różnice między prawem amerykańskim a prawem innych krajów. Przynajmniej dwie różnice są warte krótkiej wzmianki.

Po pierwsze, większość innych krajów w ogóle nie ma doktryny dozwolonego użytku. Wielka Brytania i niektóre kraje Wspólnoty Narodów, które mają korzenie w prawie brytyjskim, przyjmują pokrewną doktrynę zwaną „uczciwym postępowaniem”, ale jej zakres jest węższy niż dozwolony użytek. W innych krajach edukacyjne wykorzystanie treści objęte zasadą dozwolonego użytku w Stanach Zjednoczonych jest zamiast tego rozpatrywane na podstawie różnych szczegółowych przepisów skierowanych bardziej bezpośrednio do edukacji. Tych wyjątków dotyczących użytku edukacyjnego nie należy mylić z wąskimi wyjątkami zawartymi w sekcji 110 amerykańskiego prawa autorskiego (i omówionymi powyżej w sekcji 3.1 ). Ogólnie rzecz biorąc, te wyjątki są szersze i mniej obciążone szczególnymi wymaganiami niż ich amerykańskie odpowiedniki. Rzeczywiście, w niektórych przypadkach zakres tych „specyficznych” wyjątków jest dość szeroki.

Po drugie, wiele innych krajów sprzeciwiło się przyjęciu ustaw równoważnych ustawie DMCA, aw niektórych przypadkach te, które uchwaliły jakąś formę ustawodawstwa przeciwdziałającego obchodzeniu przepisów, zapewniły więcej miejsca na edukacyjne wykorzystanie treści.

Aby dokładniej omówić status prawny edukacji cyfrowej w pozostałych częściach świata, zleciliśmy przygotowanie osobnych modułów omawiających prawo w kilku innych systemach prawnych:

Unia Europejska: dr Urs Gasser, Silke Ernst i Daniel Häusermann z Research Center for Information Law na Uniwersytecie w St. Gallen przygotowali artykuł pod kierunkiem prof. przez Internet w większości krajów Unii Europejskiej [dostępne tutaj ]. Ponieważ wszystkie te różniące się od siebie kraje wdrażają przepisy unijnej dyrektywy o prawie autorskim (EUCD), można sobie wyobrazić, że mają one niemal identyczne podejście do cyfrowego uczenia się. W rzeczywistości jednak autorzy tego artykułu podzielili kraje na co najmniej cztery różne grupy w oparciu o zakres ustawowych wyjątków mających zastosowanie do edukacji:

  • Niektóre kraje zezwalają na powielanie i udostępnianie artykułów i krótkich fragmentów książek (Belgia, Niemcy, Grecja, Węgry i Litwa);
  • Niektóre kraje zezwalają tylko na krótkie fragmenty (Luksemburg, Portugalia, Słowacja);
  • W niektórych krajach istnieją przepisy podobne do wyjątków dotyczących nauczania bezpośredniego w USA, ale praktycznie nie uznają żadnego innego nienaruszającego prawa wykorzystania edukacyjnego (Estonia, Słowenia);
  • Wreszcie, jeden kraj (Malta) wydaje się być bardzo liberalny, ponieważ transponował dyrektywę (prawie) dosłownie. Na wyjątek nakłada się jednak dodatkowe zastosowanie testu trójstopniowego – co powoduje znaczną niepewność prawną.

Ponadto wiele krajów (w tym Dania, Szwecja, Irlandia i Wielka Brytania) wdraża aspekty EUCD związane z edukacją przede wszystkim poprzez systemy zbiorowego licencjonowania (w niektórych przypadkach połączone z uczciwym postępowaniem), a nie poprzez ustawowe wyjątki.

Indie: Dr Mira Sundara Rajan z University of British Columbia napisała artykuł [dostępny tutaj] badający ewolucję prawa autorskiego w Indiach, które ma różne przepisy permisywne, motywowane w dużej mierze statusem Indii jako szybko rozwijającego się kraju. Nauka cyfrowa jest szczególnie pilna w kraju liczącym miliard osób i cierpiącym na niedobór zasobów edukacyjnych. Indyjska ustawa o prawie autorskim zawiera zatem przepisy dotyczące licencji przymusowych i uczciwego postępowania, które są łagodniejsze dla nauczycieli niż porównywalne aspekty prawa amerykańskiego, zwłaszcza jeśli chodzi o import treści edukacyjnych z bardziej rozwiniętych przemysłowo krajów. Na przykład szczegółowe i mocne przepisy zezwalają na tłumaczenie dzieł na języki indyjskie, które „nie są powszechnie używane w kraju rozwiniętym”, jeśli nikt nie przygotował takiego tłumaczenia w ciągu roku od pierwszej publikacji. Dzieła przeznaczone do „systematycznych działań instruktażowych” mogą być powielane, jeśli są niedostępne w Indiach lub droższe niż „porównywalne dzieła” w Indiach. Rozbudowany zestaw przepisów dotyczących uczciwego obrotu oprogramowaniem komputerowym umożliwia kopiowanie programów w celu ich studiowania. Jak pokazują te przykłady, indyjskie prawo zezwala na znaczące wykorzystanie treści edukacyjnych.

Przyszłość tej orientacji w prawie indyjskim stoi jednak pod znakiem zapytania. Rząd jest obecnie zaangażowany w przegląd ustawy o prawie autorskim. Stany Zjednoczone i inne kraje uprzemysłowione wywierają presję na Indie, aby dalej harmonizowały swoje prawo z międzynarodowymi trendami. Możliwe zmiany będące przedmiotem przeglądu obejmują modyfikację lub rezygnację z zasad uczciwego handlu oprogramowaniem, a także ewentualne uchwalenie pierwszego w kraju prawa dotyczącego obchodzenia systemów DRM, porównywalnego z ustawą DMCA. Ogólnie rzecz biorąc, trajektoria prawa autorskiego w Indiach może stworzyć tam nowe przeszkody dla cyfrowego nauczania.

Chiny: Firma Haochen Sun przygotowała artykuł wyjaśniający traktowanie treści w celach edukacyjnych zgodnie z chińskim prawem autorskim. Chiny postępują zgodnie z modelem dopuszczania dość konkretnych wyjątków od odpowiedzialności za określone działania, zamiast kodyfikowania jakichkolwiek ogólnych wyjątków, takich jak doktryna dozwolonego użytku. Te zastosowania, do których nie jest wymagana opłata ani pozwolenie, obejmują:

  • Wykorzystanie opublikowanej pracy do celów prywatnych studiów, badań lub oceny danej pracy przez użytkownika;
  • Właściwy cytat w celu przeglądu danej pracy lub udowodnienia argumentu;
  • Tłumaczenie lub powielanie w niewielkiej ilości opublikowanego dzieła wyłącznie w celu prowadzenia nauczania szkolnego lub badań naukowych.

Chińskie prawo autorskie przewiduje licencje przymusowe w szerszym zakresie sytuacji niż prawo amerykańskie. Najbardziej odpowiednie dotyczą podręczników przygotowanych w związku z krajową polityką edukacyjną, które na ogół mogą zawierać fragmenty opublikowanych utworów, krótkie utwory literackie lub utwory muzyczne albo kopię dzieła malarskiego lub fotograficznego objętego licencją przymusową. Redaktorzy podręczników nie muszą ubiegać się o pozwolenie, ale muszą płacić godziwe wynagrodzenie i podawać autorstwo.

Japonia: Ermal Frasheri przygotował podsumowanie japońskiego prawa autorskiego, z którego wynika, że ​​wykazuje ono duże podobieństwo do EUCD. Podobnie jak EUCD, japońskie prawo rzekomo pomija wszelkie ogólne przepisy porównywalne z dozwolonym użytkiem, a zamiast tego chroni określone działania przed odpowiedzialnością. Te przepisy szczegółowe obejmują kopie do użytku osobistego, wyjątek dotyczący ograniczonego cytowania oraz przepisy mające zastosowanie do bibliotek.

Jednak po dokładniejszej analizie niektóre przepisy zapewniają znaczną swobodę w zakresie wykorzystania treści w celach edukacyjnych. Podobnie jak Chiny, Japonia ma specjalne przepisy dotyczące podręczników, ale Japonia idzie dalej, po prostu zezwalając na reprodukcję opublikowanych dzieł „w zakresie niezbędnym” do celów edukacyjnych, zamiast ustanawiania licencji przymusowej. Japonia rozszerza również ten wyjątek na edukacyjne wykorzystanie treści „nadawanych lub rozpowszechnianych [d] drogą kablową”, pod warunkiem, że odbywa się to zgodnie z krajowymi przepisami programowymi. Ponadto prawo japońskie zezwala instytucjom edukacyjnym non-profit na powielanie i przekazywanie opublikowanych prac „w zakresie uznanym za niezbędny do wykorzystania w trakcie lekcji, pod warunkiem, że takie zwielokrotnianie nie narusza bezzasadnie interesów podmiotu praw autorskich, biorąc pod uwagę charakter i cel utworu oraz liczbę egzemplarzy i formę zwielokrotniania”. Ten język, daleki od wąskiego wyjątku, brzmi niezwykle podobnie do doktryny dozwolonego użytku.

Powrót do spisu treści


4. Przeszkoda: technologia DRM

[Bardziej szczegółowy artykuł komentujący przeszkody nałożone przez DRM można znaleźć tutaj .]

W środowisku, w którym naruszenie praw autorskich na dużą skalę wymaga niewiele więcej niż kliknięcia myszką, systemy DRM pojawiły się jako uzupełnienie – iw coraz większym stopniu zastępujące – środki prawne zapewniane posiadaczom praw na mocy prawa autorskiego. Systemy DRM oferują bezpieczne ramy technologiczne dystrybucji treści cyfrowych, które pozwalają na większą kontrolę nad utworami niż prawo autorskie. Taka dodatkowa kontrola może zachęcić do inwestowania w rozwój takich treści. Ale pozwala również posiadaczom praw zablokować cyfrowe dzieła, chroniąc je przed dostępem nauczycieli. Z kolei sami pedagodzy ograniczają pracę z systemami DRM, nakładając tym samym takie same obciążenia na innych użytkowników edukacyjnych.

System DRM to zestaw zabezpieczeń technologicznych, który zapewnia posiadaczom praw stałą kontrolę nad ich utworami cyfrowymi. Systemy DRM włączają warunki określone przez posiadaczy praw do zdalnych, automatycznych, technologicznych mechanizmów egzekwowania. Niezależnie od tego, gdzie znajduje się utwór lub czy był on udostępniany, sprzedawany czy odsprzedawany, systemy DRM umożliwiają posiadaczom praw stałe egzekwowanie ograniczeń – takich jak „zakaz kopiowania w jakimkolwiek celu” – za pomocą środków technologicznych. Ponadto systemy DRM umożliwiają posiadaczom praw dyskryminację cenową poprzez oferowanie zróżnicowanego dostępu do utworów po różnych kosztach.

Stała i automatyczna regulacja mediów cyfrowych dozwolonych przez systemy DRM, w połączeniu z zachętami ekonomicznymi do ich używania, motywuje posiadaczy praw do wykluczania wykorzystania utworów cyfrowych do celów edukacyjnych. Jest to problem, przed którym stoją profesorowie medioznawstwa w naszym studium przypadku . Stanie się to coraz bardziej powszechną przeszkodą w cyfrowym uczeniu się, ponieważ posiadacze praw zabezpieczają coraz większą ilość treści za pomocą systemów DRM.

Powrót do spisu treści


4.1. Zachęty do korzystania przez posiadaczy praw z systemów DRM

Posiadacze praw używają systemów DRM w racjonalnym własnym interesie, kierując się co najmniej dwoma wyraźnymi zachętami. Główną motywacją było zapobieganie piractwu. Patrząc w przyszłość, wielu uważa, że ​​możliwość angażowania się w dyskryminację cenową zapewni dalszy impuls do przyjęcia systemów DRM.

Powrót do spisu treści


4.1.1. Piractwo

Ekonomiczne zachęty dla posiadaczy praw do korzystania z systemów DRM w celu ochrony ich dzieł cyfrowych są łatwe do zrozumienia. Przede wszystkim kopiowanie dzieł cyfrowych jest znacznie łatwiejsze niż kopiowanie tradycyjnych dzieł analogowych, a kopie dzieł cyfrowych są identyczne z oryginałami i wolne od degradacji, która nęka kopie dzieł analogowych. Te doskonałe kopie cyfrowe mogą osłabić komercyjny rynek dzieł, ponieważ można je udostępniać za niewielką opłatą lub za darmo. Pamiętając o ogromnej popularności systemów współdzielenia plików peer-to-peer, takich jak Napster, zaniepokojeni posiadacze praw stosują systemy DRM, aby uniemożliwić użytkownikom kopiowanie, zmienianie lub rozpowszechnianie dzieł bez pozwolenia. Podobnie posiadacze praw opracowują i wdrażają coraz silniejsze,

Chociaż ta obawa może być uzasadniona, szczególnie w odniesieniu do głównego rynku konsumenckiego o dużym popycie, może być nieco przesadzona w kontekście edukacyjnym. Rodzaje mediów używanych przez edukatorów oraz sposób, w jaki te media są wykorzystywane, znacznie zmniejsza ryzyko piractwa. Artykuły z czasopism naukowych i dzieła sztuki są częściej ich domeną niż dzieła stworzone do szerokiego rozpowszechniania komercyjnego. Co więcej, niezależnie od rodzaju mediów, pedagodzy zazwyczaj nie rozpowszechniają wśród swoich uczniów pełnometrażowych, niechronionych dzieł. Zamiast tego włączają fragmenty, obrazy lub nagrania do cyfrowych prezentacji pokazów slajdów w klasie, tworzą kompilacje klipów filmowych do występów w klasie lub do wykorzystania w zadaniach uczniów oraz dostarczają małe fragmenty tekstu do recenzji przez uczniów.

Powrót do spisu treści


4.1.2. Dyskryminacja cenowa

Drugim czynnikiem ekonomicznym przemawiającym za stosowaniem systemu DRM jest dyskryminacja cenowa. Systemy DRM umożliwiają posiadaczom praw maksymalizację przychodów poprzez udostępnianie różnych wersji ich utworów z różnymi funkcjami w różnych cenach. Niektórzy komentatorzy argumentują, że taka dyskryminacja cenowa raczej zwiększy niż zagrozi edukatorom dostęp do dzieł cyfrowych. Argument ten pomija jednak realia dyskryminacji cenowej w kontekście cyfrowym.

Koszty informacji uniemożliwiają doskonałą dyskryminację cenową, tworząc zachęty dla posiadaczy praw do projektowania produktów, które zaspokajają jedynie potrzeby stosunkowo zamożnych instytucji edukacyjnych – pozostawiając instytucje o ograniczonych zasobach (takie jak kolegia społeczne lub szkoły podstawowe), indywidualni nauczyciele i edukatorzy nieinstytucjonalni bez dostęp. Rozbieżności między interesami posiadaczy praw i nauczycieli sprawiają, że jest szczególnie mało prawdopodobne, aby możliwość zaangażowania się w dyskryminację cenową zmotywowała posiadaczy praw do zapewnienia nauczycielom dostępu do stosunkowo niechronionych i możliwych do manipulacji wersji utworów wymaganych do użytku edukacyjnego. Aby skorzystać z użytku edukacyjnego, posiadacze praw musieliby zgodzić się na więcejdostępne wersje ich dzieł były dostępne dla nauczycieli po stawkach zbliżonych lub niższych od opłat pobieranych od innych konsumentów za mniej dostępne wersje. Wreszcie, posiadacze praw do treści, które nie są zasadniczo zorientowane na rynek akademicki, wykazali niezwykle małe zainteresowanie przyznaniem zróżnicowanego traktowania licencyjnego jakiegokolwiek rodzaju do użytku edukacyjnego, o czym świadczą trudne doświadczenia licencyjne udokumentowane w naszych studiach przypadków dotyczących zarówno Nowych Rekordów Świata, jak i WGBH .

Powrót do spisu treści


4.1.3. Wpływ różnych rynków

Siła rynkowa segmentu użytku edukacyjnego dla danego utworu jest ważnym czynnikiem, który służy do modulowania stopnia, w jakim posiadacze praw wykorzystują DRM do ograniczania utworów. Na przykład płyty DVD, które są szeroko stosowane i mają silny rynek komercyjny nieedukacyjny, są wyposażone w silne systemy DRM, które utrudniają wykorzystanie edukacyjne. Z kolei podręczniki cyfrowe, które trafiają na rynek edukacyjny i nie zostały entuzjastycznie przyjęte przez użytkowników, są chronione przez mniej restrykcyjne systemy DRM. Biorąc pod uwagę charakterystykę tych dwóch rynków, nie jest zaskoczeniem, że DVD są ściślej kontrolowane niż cyfrowe podręczniki.

Chociaż czynniki rynkowe mają znaczący wpływ na korzystanie z systemu DRM przez posiadaczy praw, wszyscy posiadacze praw zależni od DRM wykazują zaniepokojenie możliwością piractwa i związaną z tym niechęć do przyznania użytkownikom edukacyjnym dostępu do nieobciążonych lub mniej obciążonych wersji ich utworów. Istniejące zachęty ekonomiczne zazwyczaj zachęcają posiadaczy praw do pomijania edukatorów i wykluczania wielu edukacyjnych zastosowań dzieł cyfrowych.

Powrót do spisu treści


4.2. Zachęty do korzystania przez nauczycieli z systemów DRM

Drugi element zagrożenia DRM wynika z obowiązków i zachęt, które skłaniają samych nauczycieli do korzystania z systemów DRM w celu ograniczenia dostępu do treści cyfrowych, które generują lub rozpowszechniają. Restrykcyjne warunki licencyjne ustalane przez posiadaczy praw często wymagają od nauczycieli blokowania utworów cyfrowych, na których użycie uzyskali pozwolenie, w systemach DRM, co zwiększa koszty finansowe i zasoby związane z włączeniem dzieł cyfrowych do działań dydaktycznych. Ponadto obawa przed odpowiedzialnością za naruszenie praw autorskich motywuje niektórych edukatorów do stosowania systemów DRM przy dystrybucji dzieł cyfrowych. Wreszcie indywidualne zainteresowania edukatorów w regulowaniu własnej pracy zachęcają do korzystania z systemu DRM. Zbieżność tych czynników mogłaby stworzyć otoczone murem ogrody przy placówkach oświatowych, blokowanie przepływu wiedzy z instytucji edukacyjnych do społeczeństwa, pomiędzy różnymi instytucjami, a nawet w ramach poszczególnych instytucji. Jak zauważono w ostatnim podrozdziale, dominująca architektura oprogramowania do zarządzania kursami sprzyja temu niefortunnemu wynikowi.

Powrót do spisu treści


4.2.1. Surowe wymagania licencyjne

Nauczyciele często zabiegają o licencje na korzystanie z utworów cyfrowych. Jako warunek takich licencji, właściciele praw często wymagają od licencjobiorców regulowania dostępu użytkowników do treści i korzystania z nich – często nakazując przyjęcie w tym celu systemów DRM. W związku z tym korzystanie z licencjonowanych treści w celach edukacyjnych może podlegać znacznym ograniczeniom. Co więcej, wpływ ograniczeń licencyjnych może wykraczać poza samą licencjonowaną treść i wpływać na kompilacje zawierające utwory licencjonowane na takich warunkach. Jeśli na przykład licencja nauczyciela na włączenie tekstu z książki do witryny internetowej kursu zawiera warunek ochrony DRM, może być konieczne, aby nauczyciel ograniczył dostęp do całej witryny internetowej, aby się do tego zastosować. W ten sposób warunki licencyjne mogą stać się „wirusowe”, rozprzestrzeniając się na treści, które w innym przypadku byłyby dostępne bez ograniczeń.

Łatwo sobie wyobrazić wymagania ochrony systemu DRM, które wykluczają duże grupy potencjalnych użytkowników edukacyjnych z jakiejkolwiek możliwości licencjonowania treści. Mniejszym instytucjom i użytkownikom indywidualnym prawdopodobnie brakuje siły nacisku wymaganej do negocjacji z dostawcami treści. Co więcej, jeśli posiadacze praw będą nalegać na wymóg DRM, niektóre instytucje edukacyjne, zwłaszcza szkoły podstawowe i średnie, nie będą miały środków na wzmocnienie utworów systemami DRM i nie będą mogły udzielać licencji na te utwory. Indywidualni użytkownicy edukacyjni rzadko dysponują umiejętnościami lub zasobami niezbędnymi do wdrożenia takich zabezpieczeń i oni również nie będą mogli uzyskać licencji na takich warunkach. W związku z tym wymagania licencyjne nie tylko blokują niektóre treści, które w przeciwnym razie krążyłyby bez ochrony,

Powrót do spisu treści


4.2.2. Unikanie pozwu

Instytucje czasami wymagają od wykładowców i studentów publikowania treści cyfrowych na stronach internetowych chronionych hasłem, aby zmniejszyć ryzyko sporów o naruszenie praw autorskich. Ponadto polityki autorskie poszczególnych placówek oświatowych często wskazują, że preferowaną praktyką jest ograniczanie dostępu do utworów na odległość i „zasobów elektronicznych” (np. na czas trwania zajęć. Ten typ ogrodu otoczonego murem może stać się bardziej powszechny, gdy instruktorzy wprowadzą cyfrowe narzędzia do nauczania i dalej integrują media cyfrowe w swoim nauczaniu.

Powrót do spisu treści


4.2.3. Zainteresowanie nauczycieli ochroną własności intelektualnej

Instytucje edukacyjne i ich wykładowcy czasami używają systemów DRM do ochrony generowanych przez siebie treści. Instytucje edukacyjne dużo inwestują w infrastrukturę niezbędną do tworzenia i dystrybucji treści cyfrowych. W związku z tym są zainteresowani sposobem udostępniania tych treści. Twórcy treści wydziałowych są również zainteresowani utrzymaniem integralności swojej pracy, czerpaniem z niej uznania, a czasami otrzymywaniem wynagrodzenia. Własny interes naukowców ogranicza zatem przyjmowanie przez nich „otwartego dostępu” i powiązanych modeli dystrybucji treści nieobciążonych ograniczeniami praw autorskich. Impulsy te mogą również skłonić twórców treści akademickich do ograniczenia dostępu do ich dzieł za pomocą tych samych typów systemów DRM, z których korzystają inni posiadacze praw.

Chociaż wielu uczonych chce wyeliminować istniejącą obecnie strukturę opłat za dystrybucję cyfrowych wersji swoich dzieł, oferując bezpłatne kopie cyfrowe, nadal mają interes w ochronie swojej własności intelektualnej i regulowaniu sposobu jej wykorzystania. W związku z tym, nawet biorąc pod uwagę ruch otwartego dostępu [omówiony dalej w sekcji 7.4 ], ograniczone wykorzystanie systemów DRM przez poszczególnych nauczycieli i ich instytucje może z czasem wzrosnąć. Chociaż naukowcy zwykle odrzucają systemy DRM jako sposób pobierania opłat od użytkowników za dostęp do ich dzieł, mogą jednak używać systemów DRM w celu zapewnienia integralności swoich prac, przypisania ich wysiłków i egzekwowania ograniczeń dotyczących sposobu korzystania z ich dzieł.

Powrót do spisu treści


4.2.4. Wpływ edukacyjny

Pojawienie się systemów DRM zasadniczo zmieniło krajobraz praw autorskich dla edukacyjnych użytkowników dzieł cyfrowych. Przed rozwojem systemów DRM użytkownicy edukacyjni mogli dowolnie wykorzystywać dzieła chronione prawem autorskim, pozostawiając tarczę sporów o naruszenie praw autorskich jako środek zaradczy w celu przywrócenia posiadaczy praw do ich sytuacji sprzed naruszenia. Pojawienie się systemów DRM jako solidnych narzędzi technologicznych do ochrony dzieł cyfrowych przeniosło władzę z użytkowników treści na posiadaczy praw, umożliwiając posiadaczom praw technologiczną kontrolę wykorzystania ich utworów technologicznie ex ante. Wzmocnienie tych urządzeń technologicznych przepisami DMCA dotyczącymi przeciwdziałania obchodzeniu i handlowi ludźmi nadało tym ograniczeniom technologicznym dodatkową siłę prawnego przymusu.

Wykładnia sądowa przepisów dotyczących obejścia i handlu ludźmi w celu wykluczenia dozwolonego użytku i innych zwolnień z praw autorskich jako obrony przed działaniami na podstawie ustawy DMCA pozbawiła użytkowników edukacyjnych ich ochrony przed odpowiedzialnością za naruszenie praw autorskich, a ustawa TEACH nie stworzyła bezpiecznej przystani obiecał, skutecznie pozostawiając edukacyjnych użytkowników treści cyfrowych bez możliwości skorzystania z takich utworów na drodze prawnej.

Posiadacze praw nie są jedynymi stronami odpowiedzialnymi za ograniczanie dostępu do utworów cyfrowych. Edukatorzy ingerują także w dostęp do dzieł cyfrowych. Instytucjonalne bariery w dostępie – niezamierzone i celowe – blokują cyfrowe dzieła w otoczonych murami ogrodach. Troska instytucji o uzyskanie zwrotu z inwestycji w tworzenie utworów cyfrowych i wspierającą je infrastrukturę stanowi zachętę dla instytucji do stosowania systemów DRM w celu ograniczenia dostępu do utworów cyfrowych i korzystania z nich. Co więcej, znaczna liczba indywidualnych naukowców wyraziła zainteresowanie wykorzystaniem systemów DRM, aby zapewnić sobie uznanie za swoją pracę, zachować integralność swojej pracy oraz regulować, w jaki sposób i przez kogo są wykorzystywane ich prace. Te interesy przemawiają za akademickim wykorzystaniem systemów DRM.

Powrót do spisu treści


4.2.5. Architektura systemów zarządzania kursami

Te różne zachęty, w połączeniu z nadmierną ostrożnością uczelni co do potencjalnego ryzyka sporów dotyczących własności intelektualnej, przyczyniają się do przyjmowania zamkniętych systemów zarządzania kursami (CMS). Narzędzia te umożliwiają nauczycielom zarządzanie kursami poprzez publikowanie sylabusów, notatek z wykładów, prezentacji pokazów slajdów, odczytów, klipów multimedialnych i innych treści online, a także umożliwiają prowadzenie forów dyskusyjnych, na których studenci i instruktorzy mogą prowadzić dialogi związane z kursem. Większość treści zawartych na typowych witrynach CMS albo nie jest chroniona prawem autorskim, albo może być udostępniana na wolnej licencji przez twórców witryn. Wiele z nich jest tworzonych przez samych wykładowców uniwersyteckich, a duża część pozostałej części składa się z linków do zasobów należących do domeny publicznej. Publiczne udostępnianie takich treści znacznie usprawniłoby cyfrowe nauczanie.

Niestety, większość systemów CMS przyjętych przez uczelnie ma inną domyślną pozycję. Większość popularnych produktów CMS zabrania publicznego udostępniania treści zamieszczanych za pomocą systemu. Te produkty, takie jak Blackboard Academic Suite i WebCT Campus Editionzazwyczaj stosują systemy uwierzytelniania oparte na loginie i haśle, aby uniemożliwić niezarejestrowanym użytkownikom dostęp do opublikowanych treści. Co więcej, większość CMS-ów ogranicza dostęp do wszystkich treści do studentów zapisanych na uczelnię lub nawet do tych zapisanych na dany kurs. W ograniczonym zakresie, w jakim niektóre CMS pozwalają na szerszy dostęp do utworów, pozwalają one jedynie na udostępnianie wewnątrz systemu między zarejestrowanymi użytkownikami platformy CMS w różnych szkołach. Większość obecnie używanych popularnych CMS-ów nie oferuje nawet udostępniania wewnątrz systemu, a te, które to umożliwiają, pozwalają administratorom systemu blokować opcje udostępniania. Ta wąska koncepcja publicznego dostępu ogranicza zasięg dobroczynnych dzieł edukacyjnych.

Jednym z najważniejszych wyjaśnień przyjęcia takiej zamkniętej architektury CMS jest chęć uniknięcia skarg ze strony posiadaczy praw na szerszy dostęp do wszelkich treści zamieszczanych na stronach. Jak omówiono w sekcji 5.5 , licencje często wymagają DRM lub innych ograniczeń dostępu jako warunku dostarczania cyfrowego. Nawet jeśli podstawą korzystania z treści jest dozwolony użytek, instytucje obawiają się, że szersza dystrybucja może osłabić obronę. W odpowiedzi ostrożnie doradzają, aby wszystkie treści były dostarczane przez zamknięty CMS.

Oczywiście, w niektórych przypadkach stopień dostępu może być odpowiednim warunkiem dozwolonego użytku, a czasem rozsądnym warunkiem licencji może być ograniczenie dostępu do określonej liczby studentów. Takie rozwiązania mogą ułatwić edukacyjne wykorzystanie treści, w przypadku których konieczne są licencje, poprzez ograniczenie ich kosztów. Istnieją również przesłanki przemawiające za przyjęciem zamkniętej architektury CMS niezwiązanej z prawami autorskimi: ograniczenie obciążenia zasobów komputera poprzez ograniczenie liczby użytkowników; w celu ochrony wrażliwych danych, takich jak katalogi uczniów, przed nieautoryzowanym dostępem; oraz do selektywnego rozpowszechniania informacji lub ograniczania dyskusji do studentów zapisanych na określone kursy. Jednak co najwyżej są to argumenty za ustanowieniem ograniczeń dostępu do określonych rodzajów materiałów, a nie za zabezpieczeniem hasłem całego zasobu. Zamiast,

Pojawiające się alternatywy dla CMS, takie jak MIT OpenCourseware , iCommons , H2O i LionSharemają na celu rozwiązanie problemu ogrodów otoczonych murem. Najbardziej znany z zestawu, MIT OpenCourseware, oferuje bezpłatny dostęp online do materiałów niechronionych prawem autorskim z ponad 1400 kursów na MIT. Dzięki konsorcjum OpenCourseware uniwersytety w 13 krajach przyjęły podobne oprogramowanie na swoich własnych otwartych platformach. Podobnie jak OpenCourseware, iCommons i H2O umożliwiają publiczne udostępnianie materiałów szkoleniowych. Wszystkie te systemy oferują również wiele funkcji zapewnianych przez tradycyjny CMS, takich jak narzędzia do dyskusji. LionShare stosuje inne podejście, oferując sieć peer-to-peer zaprojektowaną w celu ułatwienia udostępniania materiałów dydaktycznych i badawczych. Te oferty CMS ewoluują, aby zapewnić nauczycielom i ich instytucjom niezawodne i pożądane alternatywy dla restrykcyjnych komercyjnych produktów CMS.

Inną alternatywą dla tradycyjnego CMS jest Connexions, projekt rozpoczęty na Rice University, który umożliwia nauczycielom tworzenie i udostępnianie małych modułów materiałów, które można łączyć w celu tworzenia planów lekcji. Treści publikowane w serwisie Connexions są dostępne do użytku przez wszystkich na podstawie licencji „uznania autorstwa” Creative Commons. W ramach tej licencji użytkownicy mogą używać, kopiować, udostępniać i tworzyć prace pochodne na podstawie opublikowanych treści. Zamiast zamykać wiedzę w otoczonym murem ogrodzie, Connexions ułatwia nauczycielom udostępnianie zasobów i współpracę. Connexions jest bardziej uzupełnieniem niż zamiennikiem tradycyjnego CMS, ponieważ nie jest zaprojektowany jako platforma do dystrybucji treści. Niemniej jednak Connexions umożliwia nauczycielom dzielenie się swoimi pracami,

Te wyjątki pokazują, że uniwersytety mogłyby unikać stosowania haseł i innych środków uniemożliwiających dostęp do treści edukacyjnych. Zamiast tego dominująca architektura CMS raczej utrudnia, niż promuje ogólnie dostępną cyfrową naukę.

Powrót do spisu treści


5. Przeszkoda: uciążliwy proces ustalania praw

Niezależnie od zakresu wyjątków dotyczących wykorzystania edukacyjnego i dozwolonego użytku od odpowiedzialności za prawa autorskie, przynajmniej niektóre rodzaje wykorzystania treści w celach edukacyjnych wymagają zgody posiadaczy praw. Rozważmy na przykład nauczyciela, który reprodukuje całą chronioną prawem autorskim książkę, film lub piosenkę w formacie analogowym lub cyfrowym i bez licencji rozprowadza ją wśród wszystkich uczniów w klasie do nieograniczonego użytku. Gdyby taka działalność była dozwolona, ​​a zatem powtarzana w salach lekcyjnych na całym świecie, wyrządziłaby znaczne szkody rynkowi kopiowanych utworów i mogłaby zmniejszyć zachęty do ich tworzenia. Przypuszczalnie taka dystrybucja stanowiłaby i powinna stanowić naruszenie praw autorskich.

Jednak ze względu na tak zwany „labirynt uprawnień” uzyskanie licencji może być niezwykle trudne, szczególnie dla osób i instytucji niekomercyjnych, które nie mają czasu i środków na zaangażowanie się w wyrafinowane „rozliczanie praw”, które jest obecnie powszechne w niektórych branżach treści. Doświadczenia udokumentowane w naszych studiach przypadków dotyczących New World Records i WGBHilustrują te problemy – a podmioty te dysponują stosunkowo większymi zasobami i wiedzą prawną niż większość innych użytkowników edukacyjnych. Poruszanie się po labiryncie uprawnień wymaga od użytkowników określenia, czy wymagana jest licencja; zlokalizować odpowiedniego posiadacza praw; zgodzić się na licencję; zapłacić za licencję; oraz realizować inne warunki i ograniczenia licencji. Kłopoty mogą pojawić się w każdym z tych punktów. Ogólnym rezultatem jest uciążliwy proces zatwierdzania, zwłaszcza dla indywidualnych nauczycieli lub małych przedsiębiorstw non-profit.

Powrót do spisu treści


5.1 Określenie konieczności licencji

Pierwszy krok, określający konieczność uzyskania koncesji, czasami wymaga skomplikowanej analizy prawnej. Jak pokazuje rozdział 3 niniejszego artykułu, przepisy prawa autorskiego mające zastosowanie do edukacji (a zwłaszcza dozwolonego użytku) są często wąskie, niejasne i zależne od faktów. W niektórych sytuacjach grono prawników zajmujących się własnością intelektualną nie osiągnęłoby konsensusu co do potrzeby uzyskania licencji. Jak omówiono w sekcji 6 poniżej, ta nieokreśloność często prowadzi instytucje do ubiegania się o licencje znacznie częściej, niż jest to prawnie konieczne. Nawet osoba lub instytucja, która podchodzi do wykorzystania treści w celach edukacyjnych z mniejszą niechęcią do ryzyka, może czasami nie być w stanie ocenić ryzyka i korzyści w sposób świadomy.

Instytucje akademickie napotykają dalsze komplikacje na tym etapie progowym, ponieważ często czerpią korzyści z wielu istniejących licencji – na dużym uniwersytecie jest ich tak wiele, że śledzenie ich w zorganizowany i scentralizowany sposób może być trudne. Uniwersytety posiadają licencje za pośrednictwem poszczególnych profesorów i wydziałów, za pośrednictwem swoich bibliotek (w tym licencje zbiorcze z niektórymi wydawcami lub dystrybutorami oraz udział w różnych konsorcjach bibliotecznych), a nawet za pośrednictwem swoich grup studenckich. Przyszli użytkownicy muszą ocenić, czy istniejące licencje obejmują już użytkowanie, które zamierzają podjąć. Ze względu na złożoność i niejasność wielu licencji jest to często trudne.

Wreszcie pytanie, kiedy licencja jest konieczna, szybko staje się obarczone implikacjami dla debaty na temat dozwolonego użytku. Im szerzej edukatorzy ubiegają się o licencje na korzystanie z treści, a posiadaczom praw łatwiej jest uzyskać takie licencje, tym większy nacisk kładzie się na analizę dozwolonego użytku, ilekroć licencje nie są wymagane. Sądy są bardziej skłonne do odrzucania obrony dozwolonego użytku, gdy istnieje wykazany rynek dla wykorzystywanych treści. Podczas gdy nauczyciele z pewnością powinni starać się o licencje, gdy są one naprawdę konieczne, robienie tego z nadmierną ostrożnością, gdy w przeciwnym razie miałby zastosowanie dozwolony użytek, jest szkodliwe. Takie zachowanie może skłaniać sądy do przeceniania odpowiedniej siły rynku edukacyjnego wykorzystania treści i odpowiednio zmniejszać żywotność dozwolonego użytku.

Powrót do spisu treści


5.2. Lokalizowanie posiadacza praw

Jeśli potencjalny użytkownik treści edukacyjnych uzna, że ​​potrzebna jest licencja, następnym krokiem jest zlokalizowanie właściciela praw. Czasami jest to proste zadanie, na przykład wtedy, gdy twórcę lub dystrybutora można łatwo zidentyfikować na podstawie samego dzieła, a podmiot można zlokalizować za pomocą szybkiego wyszukiwania w Internecie. Ale niektóre sytuacje są mniej oczywiste. W przypadku niektórych utworów, takich jak fotografie lub nagrania muzyczne, metadane dotyczące autorstwa lub posiadaczy praw nie są na ogół osadzone w samym utworze. Złożoność praw do wypowiedzenia wynikających z prawa autorskiego (znaleziona w sekcji 304 (c)ustawy), które w pewnych okolicznościach umożliwiają pierwotnym dawcom i ich spadkobiercom anulowanie przeniesienia praw autorskich dokonanych wiele lat wcześniej, zwiększają trudność prześledzenia łańcucha własności praw w czasie. I oczywiście świadomość, że Jane Smith napisała powieść w 1940 roku, nie daje pewności, że można ją zlokalizować, jeśli nadal żyje.

Powrót do spisu treści


5.2.1. Pośrednicy licencyjni

Pośrednicy mogą znacznie ułatwić proces lokalizowania posiadaczy praw i inicjowania negocjacji. (Strona z linkami do różnych pośredników znajduje się tutaj .) Być może najbardziej znanymi z takich pośredników są ASCAP i BMI , organizacje zajmujące się prawami do wykonań, które udzielają licencji na prawa do wykonań kompozycji muzycznych. Copyright Clearance Center (CCC) ma pełnić tę funkcję w przypadku treści tekstowych, zwykle literatury faktu, do wykorzystania przez nauczycieli i firmy. Wiele instytucji akademickich posiada rachunki w CCC, które umożliwiają szybkie rozliczanie praw.

Ponadto witryna internetowa CCC zawiera funkcję zezwoleń elektronicznych , która zapewnia zezwolenie na korzystanie z materiałów do zastosowań akademickich, takich jak kopiowanie w pakietach kursów lub publikowanie na stronie internetowej. (Harry Fox oferuje podobny system, Songfile , dla praw do kompozycji muzycznych). Czasami system CCC może podać cenę i udzielić zgody natychmiast. Na przykład nauczyciel, który chce przypisać zorientowany na politykę rozdział końcowy z Technologies of Freedom autorstwa Ithiela de Sola Poola, klasycznej, ale już nieco przestarzałej książki z 1983 roku, może przeprowadzić szybkie wyszukiwanie tytułów na stronie internetowej CCC. Wyszukiwanie pokazuje, że 27-stronicowy rozdział może być skserowany dla 30 studentów za nieco ponad 100 USD, a licencję można zamówić kilkoma kliknięciami myszy.

Ze względu na większą niechęć posiadaczy praw do licencjonowania cyfrowego wykorzystania treści, w przeciwieństwie do zastosowań analogowych, takich jak kserokopie, takie zastosowania zazwyczaj wymagają specjalnego zamówienia. Tym samym zapytanie na stronie internetowej CCC o umieszczenie tego samego rozdziału książki w intranecie przez 180 dni nie mogło zostać zrealizowane natychmiast. Jest to nieco ironiczne, ponieważ prawdopodobnie ograniczone w czasie publikowanie elektroniczne w sieci o ograniczonym dostępie, zwłaszcza jeśli towarzyszą mu ograniczenia DRM, w rzeczywistości zapewnia znacznie mniej powszechny i ​​długoterminowy dostęp do treści niż stała analogowa wersja papierowa.

CCC zarządza prawami do ponad 1,75 mln utworów w imieniu blisko 10 000 wydawców. Może się to wydawać dużą ilością i jest to liczba bezwzględna. Jednak w porównaniu z 29 milionami książek i innych materiałów drukowanych w zbiorach Biblioteki Kongresu, portfolio CCC to zaledwie kropla w morzu potrzeb.

Według CCC dwa najczęstsze powody, dla których posiadacze praw odmawiają udziału w jej programie, to przekonanie, że złożoność ustalania praw i parametrów licencyjnych nie jest warta niewielkiej zapłaty w opłatach licencyjnych, oraz chęć nieudzielania jakichkolwiek zezwoleń na wtórne zastosowania treści. Jeśli chodzi o pierwszy powód, istnieje prawdopodobieństwo, że niektóre treści interesujące do celów edukacyjnych będą miały mniejszy potencjalny popyt, a tym samym mniejsze potencjalne przychody z licencji. Z pewnością wysoce komercyjne treści są często pożądane również do celów edukacyjnych (takich jak muzyka rap używana przez producentów WGBH w LAPD Blues ). Ale „długi ogon” treści, w tym bardzo specjalistyczne materiały akademickie, może być mniej dostępny przez pośredników.

Powrót do spisu treści


5.2.2 Dzieła osierocone

Czasami skrupulatne starania o znalezienie posiadacza praw po prostu zawodzą. Gdy wymagana jest licencja, ale nie można zidentyfikować i zlokalizować posiadacza praw do utworu, korzystanie z tego utworu wiąże się ze znacznym ryzykiem prawnym. Jeśli właściciel praw autorskich pojawi się później i pozwie o naruszenie, niemożność ustalenia własności praw autorskich nie stanowi żadnej obrony. Utwory w tej sytuacji nazywane są „dziełami osieroconymi”. Zagadka dzieł osieroconych może być szczególnie powszechna w przypadku treści akademickich, które z większym prawdopodobieństwem są stare; mieć małą lub wyspecjalizowaną publiczność; oraz zawierać nieformalnie opublikowane lub nieopublikowane treści.

W ten sposób utwory osierocone zostają zamrożone w legalnej formie zawieszonej animacji do czasu, aż upłynie wystarczająco dużo czasu, aby w końcu trafiły do ​​domeny publicznej. Niedawne przedłużanie okresu obowiązywania praw autorskich zaostrza problem utworów osieroconych przez dalsze wydłużanie tego okresu oczekiwania. Kiedy Kongres ostatnio przedłużał okres obowiązywania praw autorskich w 1998 r., wprowadził bardzo niewielką zmianę w prawie, aby uwzględnić pewne obawy dotyczące dzieł osieroconych. Zgodnie z tym nowym przepisem w sekcji 108(h) biblioteka lub archiwum może kopiować i rozpowszechniać utwór osierocony „w celu zachowania, stypendiów lub badań”, pod warunkiem, że nie jest on „podlegający normalnemu wykorzystaniu komercyjnemu” ani nie jest dostępny „po rozsądna cena.” Ale inni użytkownicy edukacyjni pozostają narażeni na odpowiedzialność, jeśli korzystają z dzieł osieroconych bez pozwolenia.

Urząd ds. Praw Autorskich niedawno zakończył badanie dotyczące zawiadomień i komentarzy na temat utworów osieroconych i wydał raportw tej sprawie na początku tego roku. Ogólnie rzecz biorąc, w raporcie zaproponowano, aby w przypadku, gdy „wystarczająco staranne poszukiwanie” nie pozwoliło na zidentyfikowanie posiadaczy praw, środki zaradcze w kolejnym procesie o naruszenie prawa do wykorzystania utworu osieroconego powinny być ograniczone do „rozsądnej rekompensaty” – zasadniczo opłaty licencyjnej, która byłaby zostały naliczone opłaty za użytkowanie. Ponadto w raporcie zasugerowano, że żadne odszkodowanie nie powinno dotyczyć niekomercyjnego wykorzystania utworów osieroconych, pod warunkiem, że korzystanie z treści zostanie zawieszone na wniosek nowo ujawnionego właściciela praw. Chociaż niektórzy obserwatorzy mieli nadzieję, że zalecenia posuną się dalej, ta propozycja z pewnością pomogłaby w ułatwieniu edukacyjnego wykorzystania treści, gdy poszukiwanie posiadaczy praw nie powiedzie się.

W Izbie Reprezentantów wprowadzono przepisy, które ogólnie podążają za tymi zaleceniami, HR 5439 . Podkomisja uchwaliła ustawę głosowaniem w maju 2006 r., ale obecnie czeka ona na rozpatrzenie przez Komisję Sądownictwa Izby Reprezentantów. Prawdopodobieństwo ostatecznego przejścia jest niejasne.

Powrót do spisu treści


5.3 Negocjowanie licencji

Po zlokalizowaniu odpowiedniego posiadacza praw, potencjalny użytkownik musi rozpocząć negocjacje w sprawie licencji. To powinien być najprostszy krok, ale często jest najbardziej frustrujący dla użytkowników edukacyjnych. Jak szczegółowo zilustrowano w studiach przypadków dotyczących zarówno Database of American Music, jak i WGBH, duzi posiadacze praw i pośrednicy mogą po prostu ignorować podejście małych potencjalnych użytkowników edukacyjnych. New World Records wielokrotnie wysyłało prośby do agencji Harry Fox, zanim otrzymało odpowiedź. W wielu przypadkach te większe instytucje nie uważają potencjalnego dochodu z takiej licencji za wystarczający, aby zawracać sobie głowę kłopotami i kosztami transakcyjnymi negocjacji. Na przykład mała szkoła oparta na laptopach, taka jak Empire High School, prawdopodobnie miałaby jeszcze większe problemy niż NWR lub WGBH ze zwróceniem uwagi na prośby o licencje od dystrybutorów i pośredników.

Problem ten można rozwiązać poprzez licencje ogólne (jak w przypadku licencji negocjowanych przez PBS lub wiele konsorcjów bibliotecznych) i automatyczne licencjonowanie (jak w przypadku strony internetowej CCC). Takie rozwiązania nie są jednak uniwersalne i mogą być szczególnie rzadkie w dwóch strefach, które są przedmiotem tego opracowania: zastosowań edukacyjnych i treści cyfrowych. Jak omówiono powyżej, treści o charakterze wysoce specjalistycznym lub akademickim – które z większym prawdopodobieństwem zainteresują nauczycieli – są często tworzone z powodów innych niż wykorzystanie komercyjne i często mają mniejszy potencjał rynkowy niż inne utwory. Posiadacze praw są odpowiednio mniej zainteresowani inwestycjami mającymi na celu ułatwienie lub zautomatyzowanie negocjacji. Ponadto treści o charakterze wysoce komercyjnym prawdopodobnie generują mniejszą część swoich przychodów z zastosowań edukacyjnych,

Jeśli chodzi o utwory cyfrowe, CCC i inni odkryli, że posiadacze praw są bardziej ostrożni w kwestii licencji na wykorzystanie cyfrowe, dopóki nie zobaczą, jak rozwija się rynek tych nowych zastosowań i jak rozwiązuje się obawy dotyczące wycieku treści. Jak odkrył WGBH, szukając licencji na transmisję strumieniową w Internecie, punkty sprzedaży od NBC do C-SPAN przyjęły takie podejście do licencjonowania cyfrowego wykorzystania treści.

Powrót do spisu treści


5.4 Płacenie za licencję

Następna przeszkoda w procesie zatwierdzania jest łatwa do wyliczenia, ale często bardzo trudna do pokonania: licencje mogą być bardzo drogie. Wielu użytkowników edukacyjnych — twórców niezależnych, nietradycyjnych cyfrowych działań edukacyjnych; indywidualni nauczyciele; małe wydawnictwa; i okręgi szkół podstawowych – mają ograniczone środki na opłacenie licencjonowanych treści. Większość posiadaczy praw nie udziela żadnych rutynowych zniżek na edukacyjne wykorzystanie treści. Gdy poszukiwane treści trafiają na szersze rynki komercyjne (takie jak współczesna muzyka lub film), cena podyktowana ogólnym popytem często będzie wyższa niż gotowość i zdolność użytkowników edukacyjnych do zapłaty. Wreszcie, jak zauważono powyżej, wielu posiadaczy praw nie ma pewności co do formatów dystrybucji cyfrowej, a ta niepewność przekłada się na wyższe opłaty.

Powrót do spisu treści


5.5 Zgodność z innymi warunkami licencji

Wreszcie, w niektórych przypadkach sama licencja jest obciążona innymi wymaganiami poza zwykłą wymianą pieniędzy na ograniczone prawa do korzystania z treści. Najbardziej powszechnym i niepokojącym z tych warunków jest wymóg, aby użytkownicy edukacyjni stosowali systemy DRM do ochrony treści, co omówiono bardziej szczegółowo w sekcji 4 powyżej. Z pewnością zrozumiałe jest dążenie posiadaczy praw do ochrony zdigitalizowanych treści za pomocą DRM. Jednak te mandaty, zwłaszcza jeśli są bardzo szczegółowe lub uciążliwe, mogą wymagać dużych dodatkowych inwestycji ze strony użytkowników edukacyjnych. Na przykład New World Records zostało zmuszone do rezygnacji z opcji pobierania dla swojego projektu Database of Recorded American Music, przynajmniej na razie, ze względu na uciążliwe wymagania DRM. Użytkownicy edukacyjni dysponujący bardziej ograniczonymi zasobami często stwierdzają, że nawet jeśli mogą uiścić opłatę licencyjną, nie stać ich na systemy DRM, których wielu posiadaczy praw wymaga jako warunków korzystania z treści.

Nawet jeśli użytkownik edukacyjny ma środki na wdrożenie niekiedy skomplikowanych systemów DRM określonych w licencjach, rezultat jest niepożądany z innego powodu: sprawia, że ​​większa ilość treści edukacyjnych jest niedostępna dla ogółu społeczeństwa. „Misja pełzania” DRM wpływa na treści, które w przeciwnym razie mogłyby być swobodnie dostępne. Na przykład, gdy treść chroniona prawami autorskimi jest włączona do większego dzieła, całe nowe dzieło może zostać zablokowane przez system DRM. Ponadto rozprzestrzenianie się systemów DRM dla treści stron trzecich przyczynia się do kultury, w której nauczyciele domyślnie umieszczają treści w otoczonych murem ogrodach.

Powrót do spisu treści


6. Nadmiernie ostrożni odźwierni

Wszystkie omówione do tej pory naciski – niejasne i niekorzystne prawo, rozprzestrzenianie się systemów DRM i labirynt zezwoleń – składają się na czwartą przeszkodę w edukacyjnym wykorzystaniu treści: nadmierną ostrożność ze strony różnych instytucji pełniących funkcje strażnika. Chociaż te inne problemy są poważne, odźwierni często reagują na nie przesadnie. Często na przykład zastanawiają się nad teoretyczną możliwością dużych ustawowych szkód i nieokreślonością zasad dozwolonego użytku. W rezultacie mogą nalegać na kosztowne licencje tam, gdzie żadne nie są naprawdę potrzebne. Jak omówiono w sekcji 5.5 powyżej, mogą również żądać stosowania systemów DRM w celu blokowania treści tworzonych przez edukatorów, nawet jeśli nie ma ku temu dobrego powodu.

W wielu sytuacjach dostępność obrony dozwolonego użytku dla określonego wykorzystania jest całkowicie oczywista, a prawdopodobieństwo wszczęcia postępowania sądowego — a nawet sporu z posiadaczem praw — jest znikome. Skrajna niechęć do ryzyka ze strony dużych instytucji może oznaczać, że nauczyciele czasami nie są w stanie korzystać z treści lub udostępniać ich innym, nawet jeśli prawo, systemy DRM lub trudności w dostępie nie powinny im przeszkadzać. W tej części pokrótce omówiono problemy z trzema kategoriami potężnych strażników: uniwersytetami, wydawcami lub innymi dystrybutorami oraz ubezpieczycielami.

Powrót do spisu treści


6.1. uniwersytety

Wydaje się, że kolegia i uniwersytety zajmą zdecydowane stanowisko na rzecz wykorzystania treści edukacyjnych przez ich wydziały z korzyścią dla studentów. Pewnie, że czasami tak robią. Ale uczestnicy naszych warsztatów i inne osoby, z którymi rozmawialiśmy, zgodzili się, że uniwersytety w ogóle, a ich kancelarie adwokackie w szczególności, są niezwykle ostrożne w unikaniu potencjalnego sporu o własność intelektualną. Stosowanie zamkniętego CMS-a jest jednym z rezultatów tej ostrożności. Innym reprezentatywnym przykładem jest przestrzeganie restrykcyjnych zasad dozwolonego użytku jako sposobu na uniknięcie sporów dotyczących praw autorskich, nawet jeśli prawo zezwala na wykorzystanie treści.

W 1983 r., w ramach rozstrzygania sporów sądowych wniesionych przez niektórych posiadaczy praw, Uniwersytet Nowojorski przyjął politykę ograniczającą kopiowanie materiałów edukacyjnych. Warunki nowej polityki wewnętrznej NYU odzwierciedlały restrykcyjne wymagania Wytycznych dotyczących kopiowania w klasie, który był omawiany w negocjacjach ustawy o prawie autorskim z 1976 r., ale ostatecznie został odrzucony przez Amerykańskie Stowarzyszenie Profesorów Uniwersyteckich i inne grupy edukatorów. Niniejsze wytyczne określają liczbowe limity słów dla kopii i nakładają na nauczycieli wymagania, aby ograniczali łączną częstotliwość kopiowania bez licencji (nawet jeśli każdy pojedynczy przypadek kopiowania można by bronić jako dozwolony użytek). Ponadto Wytyczne zezwalają na kopiowanie tylko wtedy, gdy nie ma wystarczająco dużo czasu, aby poprosić o pozwolenie – zasadniczo narzucając ogólne domniemanie, że nauczyciele ubiegają się o licencje we wszystkich przypadkach, z wyjątkiem najbardziej wyjątkowych. Raport Centrum Brennan na temat dozwolonego użytkucytuje profesora Claya Shirky’ego z Uniwersytetu Nowojorskiego, który nazywa te zasady „fenomenalnie restrykcyjnymi” i mówi: „Dozwolone jest, jeśli student jest w twoim biurze i myślisz o czymś, co powinien przeczytać, zdejmujesz książkę z półki i bierzesz ją w dół korytarza – wszystko bardziej przemyślane niż to musi przejść przez zezwolenie na prawa autorskie”.

Jednak według jednego z szacunków około czterech na pięć amerykańskich uniwersytetów przyjęło obecnie wewnętrzne zasady podobne do zasad i Wytycznych NYU. Wydawcom i innym posiadaczom praw nie udało się osiągnąć takich ograniczeń w przepisach, ale mimo to przekonali wiele instytucji do ich dobrowolnego przyjęcia. Te narzucone przez siebie ograniczenia są szczególnie niepokojące, biorąc pod uwagę, że ustawowa definicja dozwolonego użytku, opisana w sekcji 3.2 , konkretnie wymienia „wiele kopii do użytku w klasie” jako przykład dozwolonego użytku. Według kilku osób, z którymi rozmawialiśmy na potrzeby białej księgi, wydawcy grożą teraz sporami sądowymi i rozpoczynają prywatne negocjacje w celu uzyskania ograniczeń o podobnym zakresie dotyczących cyfrowego wykorzystania treści na uniwersytetach. Dopiero okaże się, czy nadmierna ostrożność, która 20 lat temu doprowadziła do przyjęcia polityki kserograficznej, powtórzy się w kontekście cyfrowym.

Powrót do spisu treści


6.2. Wydawcy i inni dystrybutorzy

Drugi zestaw nieśmiałych pośredników obejmuje instytucje rozpowszechniające prace naukowe wśród społeczeństwa. Wydawcy książek i czasopism, takich jak prasa uniwersytecka, są najbardziej oczywistymi przykładami takich strażników. W mniej powszechnych sytuacjach nadawcy, producenci filmowi lub wytwórnie muzyczne mogą pełnić tę samą funkcję. Nawet w dobie internetu ci pośrednicy są odpowiedzialni za udostępnianie opinii publicznej dużej części treści edukacyjnych. Niestety, uczestnicy naszych warsztatów i inne osoby, z którymi rozmawialiśmy, wyrażały wielką frustrację z powodu tego, w jakim stopniu wydawcy działają w obawie przed sporami sądowymi o naruszenie praw autorskich. Wiele osób, z którymi Brennan Center przeprowadziło wywiady w ramach raportu dotyczącego dozwolonego użytku, miało takie same obawy.

Jednym z przykładów takiej ostrożności ze strony wydawców jest reakcja na spory Stephena Joyce’a, wnuka i spadkobiercy Jamesa Joyce’a, który jest niesławny z tego, że stara się kontrolować i często niszczyć prace naukowe dotyczące pisarstwa i życia swojego dziadka. (Niektóre z długotrwałych bitew są opisane w tym artykule opublikowanym w New Yorker19 czerwca 2006 r.) W jednym przypadku, aby uniknąć groźby sporu sądowego, wydawca Farrar, Straus & Giroux usunął ponad 30 stron z 400-stronicowej książki o chorobie psychicznej córki Jamesa Joyce’a i jej wpływie na jego pracę. Autor książki, profesor Carol Loeb Shloss, uważał, że w rękopisie wykorzystano materiał tylko w sposób dozwolony przez prawo autorskie. Chociaż nalegała na swojego wydawcę, aby poszedł dalej, strach przed procesem sądowym doprowadził do usunięcia treści z powodu nadmiernej niechęci do ryzyka. Recenzje książki, choć ogólnie pozytywne, krytykowały (pozorny) brak dowodów na jej wnioski. Od tego czasu Shloss pozwał majątek Joyce’a w pozwie deklaratywnym, reprezentowanym przez Centrum Internetu i Społeczeństwa w Stanford Law School. Skarga prawnatwierdzi, że usunięty materiał stanowił ilustracyjny cytat de minimis objęty doktryną dozwolonego użytku; cytowana praca, która była w domenie publicznej na mocy prawa autorskiego; lub opisywał i polegał na treści materiałów chronionych prawem autorskim, zamiast powielać je w sposób naruszający prawa autorskie.

Jak udokumentowali Brennan Center i potwierdzili uczestnicy naszych warsztatów, takie historie zdarzają się aż nazbyt często. Podobny spór wybuchł, gdy Indiana University Press całkowicie wycofała egzemplarze Rebecca Clarke Reader , studium zmarłego kompozytora i altowiolisty (kontrowersje opisane w tym artykule z 16 lipca 2004 r. z Chronicle of Higher Education ). W tym przypadku autor i Rebecca Clarke Society przegrupowali się i sami opublikowali książkę , oferując ją do sprzedaży w Internecie. Do tej pory nie zostali pozwani.

Powrót do spisu treści


6.3. ubezpieczyciele

Trzecim typem strażnika, który często nakłada nadmiernie surowe wymagania dotyczące wykorzystania treści edukacyjnych, jest branża ubezpieczeniowa, w szczególności dostawcy ubezpieczeń „błędów i zaniedbań”. Zasadniczo niemożliwe jest podjęcie konwencjonalnego rozpowszechniania projektów filmów dokumentalnych bez ochrony polityki „E&O”, ponieważ dystrybutorzy filmowi odmawiają dystrybucji filmów bez niej. Jako warunek ubezpieczenia, ubezpieczyciele E&O wymagają, aby filmowcy przesłali formularze potwierdzające, że zabezpieczyli licencje na każde możliwe wykorzystanie treści osób trzecich w ich produkcie pracy. Po prostu nie ma mechanizmu polegającego na dozwolonym użytku lub innych wyjątkach zamiast licencji. Jak udokumentowało Centrum Mediów Społecznościowych wUntold Stories , w swoim raporcie na temat odstraszającego wpływu rozliczenia praw do filmów dokumentalnych, ubezpieczyciele E&O również stawiają nieuzasadnione wymagania dotyczące zakresu licencji, które często w ogóle uniemożliwiają twórcom filmów edukacyjnych korzystanie z treści.

Powrót do spisu treści


CZĘŚĆ TRZECIA: NIEKTÓRE DROGI DO REFORM

7. Niektóre ścieżki reform

Głównym celem tego opracowania była identyfikacja przeszkód w edukacyjnym wykorzystaniu treści cyfrowych. Odkryliśmy, że prawo autorskie i powiązane struktury utrudniają pełne obietnice technologii cyfrowej w edukacji, podczas gdy zamiast tego powinny umożliwiać kreatywne wykorzystanie treści. Jednak z każdą diagnozą przychodzą myśli o lekarstwie. Ta sekcja sugeruje zarys szerokiego zakresu możliwych lekarstw na dolegliwości związane z cyfrowym uczeniem się.

Ważne jest, aby powtórzyć w tym miejscu powracający temat przewijający się w białej księdze: reżim rządzący edukacyjnym wykorzystaniem treści, podobnie jak wszystkie prawa autorskie, wymaga równowagi. System musi zachęcać do opracowywania i rozpowszechniania treści oraz ułatwiać korzystanie z nich. Wszelkie zmiany nie mogą zniweczyć wystarczających zachęt dla twórców lub dystrybutorów. Dla pewności, jak omówiono w sekcji 7.4poniżej, technologia cyfrowa pozwala twórcom i dystrybutorom treści uniknąć wielu kosztów. Ponadto inne nagrody poza finansowymi z pewnością motywują do tworzenia wysoce akademickich treści – większość uczonych pisze z miłości do wiedzy, a przynajmniej z chęci zdobycia zawodowego prestiżu i stałego stanowiska, a nie dla pieniędzy. Niezależnie od tych uwag, prawa autorskie istnieją po to, aby zapewnić, że dostawcy treści zostaną wynagrodzeni za swoje wysiłki. A specjalne zachęty do tworzenia treści akademickich nie mają zastosowania do materiałów skierowanych na bardziej tradycyjny rynek komercyjny, który jest jednak ważny dla nauczycieli, jak w naszym studium przypadku dotyczącym hollywoodzkich filmów oglądanych na zajęciach z medioznawstwa. Rozwiązania muszą zatem utrzymywać – a może dokładniej – przywracać – odpowiednią równowagę.

Cztery ścieżki reform wydają się szczególnie obiecujące i spotkały się z największym entuzjazmem uczestników naszych warsztatów oraz innych osób, z którymi przeprowadzono wywiady w ramach badań do tego raportu:

  • Reforma przynajmniej niektórych problematycznych przepisów prawnych ( sekcja 7.1 );
  • Większe poleganie na technologii, aby pomóc użytkownikom przeanalizować potrzebę zabezpieczenia licencji na korzystanie z treści oraz, w razie potrzeby, pomóc w ustaleniu takich praw ( sekcja 7.2 );
  • Porozumienia między nauczycielami różnych kategorii dotyczące standardów i najlepszych praktyk w zakresie korzystania z treści, polegania na dozwolonym użytku i wdrażania DRM ( sekcja 7.3 );
  • Zwiększenie dystrybucji treści w ramach bardziej otwartych modeli licencjonowania, takich jak Creative Commons, a tym samym zwiększenie ilości treści dostępnych do swobodnego użytku edukacyjnego. ( punkt 7. 4 )

Poważne realizowanie tych czterech strategii będzie wymagało dalszych badań i działań ze strony Centrum Berkmana i innych. W tej części pokrótce omówiono każdą z nich po kolei iw konkluzji przedstawiono kilka innych możliwych wysiłków reformatorskich oraz obszary, w których dalsze badania byłyby owocne ( sekcja 7.5 ).

Powrót do spisu treści


7.1. Reforma prawna

Najbardziej bezpośrednim sposobem naprawy wad systemu prawnego byłaby zmiana prawa poprzez działania kongresowe lub sądowe. Oczywiście łatwiej to powiedzieć niż zrobić. Niektóre dotychczasowe próby osiągnięcia kompromisu w tych kwestiach prawnych przyniosły rozczarowujące wyniki, w tym proces CONFU i niepowodzenie ustawy TEACH. Niemniej jednak ważne jest rozważenie strategii prawnych w odpowiedzi na zespół problemów, które przecież mają swoje źródło w prawie.

Najbardziej znaczące zmiany w prawie musiałyby pochodzić z Kongresu. Ogólnie rzecz biorąc, problemy wynikają z samego federalnego prawa autorskiego, które może zmienić tylko Kongres. Doświadczenie sądowych interpretacji ustawy DMCA sugeruje, że jest mało prawdopodobne, aby sądy odgrywały agresywną rolę w promowaniu większości omawianych tutaj rodzajów reform.

Jedynym wyjątkiem od tego uogólnienia jest jednak doktryna dozwolonego użytku. Jak omówiono w sekcji 3.2, władza ustawodawcza w zasadzie przekazała sądownictwu przyszły rozwój doktryny dozwolonego użytku. Gdyby do sądów trafiły sprawy bezpośrednio związane z wykorzystaniem edukacyjnym, sędziowie mieliby możliwość udoskonalenia doktryny. Spór sądowy dotyczący Google Library Project, chociaż dotyczy pozwanego handlowego, może zapewnić taką możliwość (chyba że strony najpierw rozstrzygną spór poza sądem). Oznaki, że wydawcy mogą dążyć do pozwu sądowego przeciwko uczelni za domniemane naruszenie praw autorskich w zakresie lektur udostępnianych studentom w formie cyfrowej, na przykład za pośrednictwem internetowych „e-rezerw”, mogą również wnieść takie sprawy do sądu.

Niezależnie od tego, czy chodzi o władzę ustawodawczą, czy sądowniczą, rodzaje reform prawnych, które poprawiłyby status wykorzystania treści w celach edukacyjnych, można sklasyfikować na podstawie ich zakresu. Wąskie poprawki „z karabinu” dają największe szanse powodzenia, podczas gdy bardziej radykalne rozwiązania miałyby szerszy wpływ, ale prawdopodobnie wiązałyby się z dużo większymi wyzwaniami politycznymi. Istotne jest również uznanie ograniczonego zakresu obecnej dyskusji: są to jedynie różne potencjalne ścieżki reform, których dokładne cechy mogą być wysoce dyskusyjne. Jak w przypadku wszystkich przepisów, diabeł tkwi w szczegółach. Przyszłe badania w tym zakresie powinny wyraźniej wyznaczyć pożądane szczegółowe parametry rozwiązań prawnych.

Powrót do spisu treści


7.1.1. Ukierunkowane reformy prawne

W przypadku niektórych węższych problemów prawnych omawianych w tej białej księdze, dość ograniczone, „z karabinu” poprawki do ustawy o prawie autorskim mogą całkiem dobrze je rozwiązać. Oto kilka przykładów możliwych inicjatyw na taką skalę:

Rozwiązanie problemu utworów osieroconych: Wczesny sygnał dotyczący potencjału strategii legislacyjnych pojawi się szybko, począwszy od odpowiedzi Kongresu na propozycje legislacyjne Urzędu ds. Praw Autorskich , mające na celu ułatwienie korzystania z utworów osieroconych, jak omówiono w sekcji 5.2.2 . Jeśli Kongres zignoruje propozycję lub zacznie ją znacznie rozwadniać, będzie to oznaczać, że perspektywy znaczącej reformy prawnej dotyczącej innych kwestii omawianych w tej białej księdze są marne.

Wczesne oznaki są obiecujące. Po opublikowaniu raportu przez Urząd ds. Praw Autorskich przedstawiciele wielu kluczowych posiadaczy praw i użytkowników edukacyjnych zgodzili się na język legislacyjny, który mogliby poprzeć. Język ten został wprowadzony w Izbie Reprezentantów jako HR 5439, ustawa o utworach osieroconych . W dniu 24 maja 2006 r. Podkomisja ds. Sądów, Internetu i Własności Intelektualnej zatwierdziła ustawę głosowaniem, wysyłając ją do pełnej Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów.

Proponowane reformy z pewnością stanowią poprawę w stosunku do obecnej sytuacji. Zgodnie z zaleceniami Urzędu ds. Praw Autorskich, przepisy ograniczają odszkodowania i zadośćuczynienie w przypadku powództwa o naruszenie przeciwko użytkownikowi treści, który przeprowadził bezskuteczne „poszukiwanie z należytą starannością” w celu znalezienia właściciela praw. Proponowany zakaz retrospektywnego odszkodowania za niekomercyjne wykorzystanie utworów osieroconych wyeliminowałby największe ryzyko związane z sumiennym wykorzystywaniem takich treści w celach edukacyjnych.

Reforma wyjątków dotyczących bibliotek i archiwów: Jak omówiono w sekcji 3.1.3 powyżej, Grupa Sekcji 108 rozważa szeroko zakrojone propozycje aktualizacji sekcji 108 Ustawy o prawie autorskim. W chwili pisania tego tekstu Grupa Sekcji 108 nie przedstawiła jeszcze swoich formalnych zaleceń Bibliotekarzowi Kongresu, ale wkrótce spodziewany jest jej raport. Grupa odłożyła na bok pewne kwestie, które okazały się wysoce kontrowersyjne, w tym kwestie związane z obsługą e-rezerw przez biblioteki, aby umożliwić dalsze badania i wkład opinii publicznej.

W idealnej sytuacji ewentualne zalecenia poszerzą definicję bibliotek i archiwów o nietradycyjne podmioty niekomercyjne oraz „wirtualne” zbiory dostępne online. Ponadto powinni zaproponować złagodzenie niektórych ostrzejszych ograniczeń w obecnym statucie, takich jak liczba egzemplarzy.

Aktualizacja wyjątków dotyczących nadawców publicznych: Jak wykazano w studium przypadku WGBH, przepisy, które pierwotnie miały na celu umożliwienie nadawcom publicznym uniknięcia niektórych problemów związanych z zatwierdzaniem, które tak utrudniają edukacyjne wykorzystanie treści, stały się teraz prawie bezsensownymi reliktami. Ponieważ jesteśmy świadkami pojawienia się nowego rodzaju mediów publicznych, napędzanych technologią cyfrową, Kongres powinien ponownie przyjrzeć się i zaktualizować te przepisy.

Rozszerzenie licencji przymusowej z mocą wsteczną na dodatkowe formaty dystrybucji, któremu towarzyszyć będą odpowiednie podwyżki opłat licencyjnych, prawdopodobnie stanowiłoby sprawiedliwy wynik. Oczywiście przy definiowaniu kwalifikujących się organizacji non-profit w dzisiejszym znacznie mniej uporządkowanym środowisku informacyjnym należy wziąć pod uwagę trudne kwestie związane z rysowaniem linii. Aby uwzględnić obawy dotyczące wycieku, konieczne może być ograniczenie rozszerzonej licencji przymusowej do technologii, takich jak przesyłanie strumieniowe w Internecie lub wideo na żądanie, które nie pozwalają na łatwe kopiowanie cyfrowe. (Dziura analogowa utrzymałaby się w tych formatach, podobnie jak w przypadku transmisji na antenie objętej pierwotnymi przepisami).

Takie rozszerzenie zachowuje pierwotną intencję Kongresu, aby promować edukacyjną misję nadawców publicznych, przy jednoczesnym utrzymaniu opłat licencyjnych jako zachęty do tworzenia i rozpowszechniania treści. Wydaje się, że takie przedłużenie powinno co najmniej zapewnić, że istniejące programy pierwotnie stworzone w ramach tych szczególnych przepisów ustawowych – i przy częściowym wsparciu dolarów podatkowych – pozostaną dostępne publicznie za pośrednictwem nowych platform dystrybucji cyfrowej. Funkcjonalnie niedostępne archiwum treści publicznej telewizji to tragiczne marnotrawstwo, którego należy w miarę możliwości unikać.

Mandaty otwartego dostępu: Jak omówiono poniżej w sekcji 7.4 , Kongres rozważa wprowadzenie pewnego poziomu otwartego dostępu do wyników badań i prac naukowych finansowanych z dotacji publicznych; równoległa dyskusja na temat takich inicjatyw toczy się również w Europie. Poważne nakazy otwartego dostępu z pewnością promują nauczanie cyfrowe, ponieważ prowadzą do większego uniwersum treści, z których nauczyciele mogą swobodnie korzystać.

Powrót do spisu treści


7.1.2. Szersze reformy prawne

Przywracanie wykorzystania edukacyjnego uprzywilejowanego miejsca w analizie dozwolonego użytku: Jak wyjaśniono w sekcji 3.2 , sądy nie miały możliwości bezpośredniego orzekania w sprawie obrony dozwolonego użytku wniesionej przez edukacyjnego użytkownika treści – kilka orzeczeń sądowych dotyczących podstawowych zastosowań edukacyjnych dotyczyło komercyjnych kserokopiarek jako pozwanych. Pesymizm dotyczący stosowania zasad dozwolonego użytku w nauczaniu cyfrowym opiera się na ekstrapolacji decyzji podejmowanych w analogicznych, ale odrębnych sytuacjach faktycznych.

Nowa sprawa Google, wraz z groźbami sporów sądowych ze strony wydawców przeciwko wielu uniwersytetom, stwarzają perspektywę ponownej oceny sądowej dozwolonego użytku w kontekście edukacyjnym. Wychowawcy mogą zechcieć rozważyć wszczęcie postępowania deklaratoryjnego w starannie wybranej sprawie jako środka promowania decyzji opartej na faktach najbardziej korzystnych dla edukatorów. Jak zauważono powyżej, uczestnicy warsztatów i inni rozmówcy nie byli zgodni co do tego, czy taka ocena z większym prawdopodobieństwem doprowadzi do poprawy czy erozji zasad dozwolonego użytku.

Odpowiednia rekalibracja doktryny dozwolonego użytku poważnie potraktowałaby ustawowy język, który wyróżnia zastosowania edukacyjne zarówno w preambule, jak i wyjaśnieniu pierwszego czynnika. Te cele edukacyjne nadal należałoby porównać z innymi względami, takimi jak ilość kopiowanej pracy i rzeczywisty (nie teoretyczny) wpływ kopiowania na rynek. Niemniej jednak, podobnie jak charakter utworu jest uważany za istotny (uważa się, że ważniejsze jest, aby utwory oparte na faktach były dostępne do dozwolonego użytku niż utwory fikcyjne), tak samo charakter wykorzystania powinien mieć duży wpływ na równowagę. Tam, gdzie celem jest nauczanie i uczenie się, analizowanie, krytykowanie i umieszczanie w kontekście, stwierdzenie dozwolonego użytku powinno być znacznie bardziej prawdopodobne.

Nowelizacja ustawy o nauczaniu: Teraz, gdy minęło kilka lat od jej uchwalenia, jasne jest, że ustawa TEACH nie osiągnęła wzniosłych celów, które Kongres wyartykułował dla niej. Ze względu na wąskie definicje kwalifikujących się instytucji, ograniczenie czasowe do „sesji klasowych” i wysokie wymagania dotyczące korzystania z DRM, nauczyciele i szkoły nie uznały go za przydatne w zezwalaniu na edukacyjne wykorzystanie treści. Aby naprawić ustawę TEACH, Kongres może jednak potrzebować zacząć od zera. W szczególności całkowite wykluczenie asynchronicznego nauczania i uczenia się poświęca jedną z głównych korzyści technologii cyfrowej. Podobnie ograniczona konceptualizacja edukacji jako ściśle powiązanej z wysoce tradycyjnymi instytucjami akademickimi ogranicza skuteczność statutu w zdecentralizowanym środowisku cyfrowym.

Twórcy nowej ustawy TEACH powinni też mocniej zaangażować technologów w jej opracowanie. Uczestnicy warsztatów wielokrotnie opowiadali nam, że kiedy placówki oświatowe stawiały pierwsze kroki w kierunku wdrożenia mechanizmów nauczania na odległość zgodnych z ustawą TEACH, ich informatycy byli przerażeni niejasnością i niepraktycznością wielu jej pojęć. Nowa ustawa TEACH musiałaby realistycznie myśleć o zdolności nauczycieli do spełnienia wymogów DRM i innych wymagań systemowych.

Harmonizacja DMCA z tradycyjnymi wyjątkami dotyczącymi praw autorskich: Jak omówiono w sekcji 4 i wielokrotnie w tej białej księdze, powszechny zakaz DMCA dotyczący obchodzenia systemów DRM skutecznie narusza wiele tradycyjnych przepisów dotyczących praw autorskich, ważnych dla edukacyjnych użytkowników treści – w tym dozwolonego użytku, użytku w klasie i użytkowania dozwolone przez ustawę TEACH. Zgodnie z ustawą DMCA nie powinno być żadnej kary za obchodzenie systemów DRM wyłącznie w celu umożliwienia korzystania z treści edukacyjnych, dozwolonych prawnie i niekomercyjnych – być może z zastrzeżeniem, że zostaną podjęte rozsądne wysiłki w celu uniknięcia późniejszego wycieku treści.

Równoległa obrona powinna być dostępna na mocy przepisów dotyczących handlu ludźmi. Rozwijanie, dystrybucja, posiadanie lub wykorzystywanie technologii służącej do obejścia zabezpieczeń powinno być zgodne z prawem do celów czysto edukacyjnych. Posiadacze praw mają zrozumiałe obawy, że taka technologia, nawet jeśli początkowo służyła celom edukacyjnym, może ostatecznie migrować do użytkowników i zastosowań o bardziej komercyjnym charakterze. Istnieją co najmniej rozsądne metody zapewnienia właściwego i ograniczonego wykorzystania takiej technologii w instytucjach edukacyjnych. Być może mogłyby istnieć licencje na uzyskanie technologii lub rygorystyczne zasady mające na celu zapewnienie odpowiedniego użytkowania. Poza tym, jak pokazało nasze studium przypadku z udziałem profesorów medioznawstwa, obecnie nie ma większych trudności z uzyskaniem takiej technologii, więc ta obawa może być postrzegana jako dość teoretyczna.

Ograniczenie ustawowych odszkodowań: Jak omówiono w sekcji 3.3, możliwość wysokich ustawowych odszkodowań służy nie tylko jako środek zniechęcający do naruszeń, ale także jako blokada korzystania z dozwolonego użytku i innych praw. Niedawne podwyżki kwot ustawowych odszkodowań mogą być odpowiednie w porównaniu z dużymi przedsiębiorstwami zajmującymi się piractwem nastawionymi na zysk. Wyjątek od ustawowych odszkodowań za poleganie w dobrej wierze na dozwolonym użytku, obecnie ograniczony zarówno do niektórych rodzajów utworów, jak i określonych rodzajów użytkowników, powinien zostać rozszerzony na wszystkie zastosowania edukacyjne wszystkich utworów w dobrej wierze.

Powrót do spisu treści


7.1.3. Kompleksowe licencje obowiązkowe

Odpowiedzi prawne wymienione powyżej zakładają, że ogólne ramy prawa autorskiego pozostają na swoim miejscu. Bardziej kompleksowa odpowiedź na wszystkie przeszkody w wykorzystywaniu treści w celach edukacyjnych mogłaby obejmować system licencji przymusowych mający szerokie zastosowanie do takich zastosowań. Sformułowanie szczegółów takiej propozycji wymagałoby znacznych dalszych badań i dialogu między posiadaczami praw, edukatorami i ustawodawcami.

Jak podsumowano w sekcji 3.4 powyżej, inne kraje stosują licencje przymusowe w celu ułatwienia edukacyjnego wykorzystania treści w znacznie większym stopniu niż prawo Stanów Zjednoczonych. W Danii, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Indiach i Chinach niektóre szczególne zastosowania edukacyjne korzystają z takich przepisów. Rzeczywiście, z wyjątkiem specjalnych przepisów ukierunkowanych na nadawanie publiczne, w prawie amerykańskim nie istnieją żadne inne zasady dotyczące licencji przymusowych, które umożliwiałyby cyfrowe uczenie się. (Istnieje kilka innych licencji przymusowych w amerykańskim prawie autorskim, ale mają one niewielkie zastosowanie w edukacji).

Ogólnie rzecz biorąc, propozycja rozszerzenia licencji przymusowej na inne zastosowania edukacyjne wymagałaby: (1) wystarczająco precyzyjnej definicji użytkowników edukacyjnych, którzy kwalifikują się do uzyskania licencji przymusowej; (2) mechanizm ustalania sprawiedliwych opłat licencyjnych, (3) mechanizm zgłaszania przez użytkowników edukacyjnych korzystania z treści i uiszczania opłat; (4) mechanizm dostarczania licencjonowanych treści w formacie i z funkcjami DRM, które nie kolidują z pożądanymi zastosowaniami; oraz (5) rozsądne postanowienia dotyczące bezpieczeństwa treści w celu zapobieżenia wyciekowi. Stawki opłat licencyjnych musiałyby uwzględniać niekomercyjny status większości użytkowników oraz unikalne cechy rynku wielu treści o znaczeniu edukacyjnym. W niektórych okolicznościach, takich jak ograniczone użycie w klasie, odpowiednia byłaby bezpłatna licencja, być może z pewnymi warunkami związanymi z kwestiami takimi jak zapobieganie wyciekom i przypisywanie autorstwa. Powstała licencja może przypominać niektóre z licencji opracowanych przez Creative Commons.

Ten model wyeliminowałby potrzebę reform punkt po punkcie związanych z wieloma przeszkodami omówionymi w tej białej księdze. Wyjątki dotyczące wykorzystania w celach edukacyjnych zostałyby włączone do szerszego systemu. Proces rozliczania zostałby zracjonalizowany, a koszty transakcji obniżone. Zbyt ostrożne instytucje w większości przypadków mogłyby polegać na istnieniu jasnych praw.

Ten model ma również wady. Po pierwsze, dozwolony użytek pozostanie poza jego granicami, a trudności związane z doktryną dozwolonego użytku, określone w niniejszym dokumencie, pozostaną nierozwiązane. Rzeczywiście, jak zauważono wcześniej, ponieważ nadmierne licencjonowanie może zaszkodzić uczciwemu użytkowaniu, taki schemat może w rzeczywistości zwiększyć trudności, z jakimi borykają się obecnie nauczyciele, polegając na tej obronie. Ponadto można przewidzieć, że taki system licencjonowania wymagałby opłat za korzystanie z treści w okolicznościach, w których nauczyciele nie muszą obecnie płacić; jeśli tak, mogłoby to spowodować problemy dla instytucji i osób o ograniczonych zasobach. Wreszcie, licencje przymusowe są kontrowersyjne, a przeciwnicy na ogół zauważają, że jednym z praw związanych z prawem autorskim jest prawo do odmowy zgody na wykorzystanie treści.

Te złożone zalety i wady zasługują na znacznie więcej badań, zanim taka propozycja zostanie zatwierdzona. Jednak w przeciwieństwie do skromniejszych strategii prawnych wymienionych w poprzednich dwóch podrozdziałach, model ten oferuje możliwość kompleksowego rozwiązania wielu powiązanych ze sobą przeszkód, przed którymi stoi dziś cyfrowe uczenie się.

Powrót do spisu treści


7.2. Usprawnienie procesu odprawy dzięki technologii

Jak omówiono w sekcji 3 , złożoność prawa dotyczącego wykorzystania edukacyjnego i dozwolonego użytku utrudnia zwykłym nauczycielom ustalenie, czy pożądane wykorzystanie treści podlega tym wyjątkom. Jak wyjaśniono w sekcji 5 , obecny proces zatwierdzania wykorzystania treści w celach edukacyjnych może przypominać labirynt zezwoleń obliczony na zapobieganie takiemu wykorzystaniu. Pedagog, który chce wykorzystać treści w cyfrowym projekcie edukacyjnym, często jest zdezorientowany i zakłopotany tymi bliźniaczymi problemami. Dwie typowe niepożądane reakcje to (1) kontynuacja i wykorzystanie treści w sposób, który może naruszać prawa autorskie lub (2) uniknięcie problemu poprzez autocenzurę i rezygnację z treści, nawet jeśli rozważane użycie może być prawnie dozwolone .

W tej sytuacji technologia może zaoferować lepszą trzecią opcję. Narzędzia cyfrowe mogą zautomatyzować i uprościć większość procesu odprawy celnej, od analizy, czy licencja jest konieczna, po zabezpieczenie licencji w razie potrzeby. Siły rynkowe już teraz zachęcają do rozwoju i rozszerzania takich mechanizmów. Dalsze badania nad rodzajami narzędzi, które najlepiej służyłyby użytkownikom edukacyjnym, mogą pomóc w przyspieszeniu ich przyjęcia i zwiększeniu ich rzeczywistej użyteczności. W tej podsekcji nakreślimy niektóre cechy idealnego narzędzia technologicznego.

Na potrzeby tego hipotetycznego przykładu wyobraź sobie program na komputerach stacjonarnych wykładowców w szkole lub na uniwersytecie. Przypuszczalnie taki system zostałby wdrożony najłatwiej, a zatem najwcześniej, w ramach takich tradycyjnych instytucji. Doradcy instytucjonalni mają motywację do naciskania na takie systemy jako skuteczny sposób edukowania wykładowców na temat ograniczeń własności intelektualnej, a scentralizowana administracja technologią informacyjną ułatwiłaby powszechną instalację. Nie ma jednak powodu, dla którego narzędzie takie jak opisane tutaj nie mogłoby zostać udostępnione do pobrania lub na stronie internetowej, tak aby wszyscy edukacyjni użytkownicy treści mogli z niego korzystać, niezależnie od ich przynależności instytucjonalnej (lub jej braku). Rzeczywiście, kiedy New World Records przełamało początkowy opór w Harry Fox, wykorzystał zautomatyzowane interaktywne licencjonowanie, aby wyczyścić większość pamięci DRAM. Istniejący system zautomatyzowanych uprawnień CCC jest również udostępniany ogółowi społeczeństwa.

Narzędzie najpierw przeprowadzi użytkownika przez zestaw pytań dotyczących treści i planowanego wykorzystania. Ten kwestionariusz progowy musiałby być przyjazny dla użytkownika, a także musiałby identyfikować pożądaną treść z pewną specyficznością. Instytucja musiałaby dokładnie przemyśleć zarówno pytania, jak i odpowiedzi oraz dostosować je, aby były zgodne z instytucjonalną polityką dotyczącą praw autorskich. Ponieważ można oczekiwać, że interfejsy dystrybuowane przez podmioty licencjonujące będą wymagać licencji w większej liczbie sytuacji, dostosowanie to ma kluczowe znaczenie.

Po wykonaniu tego kroku oprogramowanie spróbuje ustalić, czy mogą mieć zastosowanie wyjątki dotyczące użytku edukacyjnego lub dozwolonego użytku. W zależności od okoliczności narzędzie często było w stanie udzielić odpowiedzi „tak” lub „nie”. Chociaż dozwolony użytek jest notorycznie niejasny, jak omówiono w sekcji 3.2 , wiele codziennych zastosowań treści mieści się wyraźnie w jego granicach lub poza nimi. W sytuacjach granicznych oprogramowanie musiałoby pokierować użytkownika, aby skontaktował się z pracownikiem o bardziej specjalistycznym doświadczeniu (na przykład radcą prawnym lub pracownikiem biblioteki) i ewentualnie połączyć się z pocztą elektroniczną lub podobnymi mechanizmami, aby zrobić to na miejscu. Powszechne stosowanie tego narzędzia w instytucji posłużyłoby do segregacji zapytań, oszczędzając czas personelu na sytuacje, które naprawdę wymagają jego osądu.

Jeśli licencja jest konieczna, ponieważ nie ma wyjątków, program przeszuka licencje już dostępne w instytucji, w tym licencje ogólne oraz licencje związane z konsorcjami bibliotecznymi i podobnymi grupami. CCC przygotowuje się obecnie do zaoferowania klientom korporacyjnym właśnie takiego rozwiązania do zarządzania licencjami pod nazwą Rightsphere i planuje w najbliższym czasie udostępnić ten sam system placówkom edukacyjnym.

Idealnie byłoby, gdyby nie znaleziono licencji na konkretną żądaną treść, narzędzie byłoby również w stanie wyszukać porównywalny materiał, który jest dostępny do użytku. Ewentualne treści zastępcze mogą być objęte licencją instytucjonalną lub mogą być rozpowszechniane na zasadach otwartego dostępu, licencji Creative Commons lub podobnych warunkach. Ta funkcja wymagałaby wyrafinowanego i spójnego zestawu metadanych w celu dokonywania prawidłowych porównań i znajdowania pożądanych substytutów, których opracowanie może nie być praktyczne.

Wreszcie, jeśli ani wyjątek, ani wcześniejsza licencja nie były dostępne dla treści, oprogramowanie przeszukiwało bazy danych pośredników (i być może samych głównych wydawców i dystrybutorów) w celu uzyskania niezbędnych pozwoleń. Jak wspomniano w sekcji 5.2.1 , systemy takie jak funkcja uprawnień elektronicznych CCC i Songfile Harry’ego Foxa system pozwala użytkownikom na natychmiastowe licencjonowanie większości treści w ich portfelach. W powyższej dyskusji na temat tych systemów zwrócono również uwagę na ich ograniczenia, w szczególności utrzymującą się niechęć posiadaczy praw do licencjonowania zastosowań cyfrowych. Kolejny problem pojawiłby się, gdyby inni pośrednicy i dystrybutorzy niechętnie tworzyli bazy danych, które udostępniają CCC i Harry Fox. Miejmy nadzieję, że ironiczna niechęć posiadaczy praw do oferowania automatycznego licencjonowania zastosowań cyfrowych – czyli tych, które najprawdopodobniej skorzystają z prostego procesu uzyskiwania pozwoleń online – załamie się, gdy te zastosowania staną się bardziej powszechne, a ceny rynkowe ustabilizują się.

Z pewnością nie wszystkie problemy z prześwitem można rozwiązać za pomocą technologii. Dozwolonego użytku nie można sprowadzić do algorytmicznej prostoty. Posiadacze praw na małą skalę, którzy nie korzystają z pośredników, mogą nie zostać objęci takimi systemami. Zgoda na bardziej skomplikowane lub przełomowe inicjatywy w zakresie cyfrowego uczenia się, takie jak projekt DRAM, nadal wymagałaby pewnego poziomu zindywidualizowanego kontaktu. A trudności techniczne, zwłaszcza związane z niespójnymi metadanymi, stanowiłyby wyzwanie.

Niemniej jednak automatyzacja typowych aspektów procesu zatwierdzania — takich jak odpowiadanie na typowe pytania dotyczące dozwolonego użytku, wyszukiwanie istniejących licencji i uzyskiwanie zezwoleń — może usunąć przeszkody blokujące obecnie wiele potencjalnych zastosowań treści edukacyjnych. Na przykład, gdyby takie narzędzie było dostępne, Centrum Historii i Nowych Mediów mogłoby wbudować je w stronę przesyłania Sieci Nauczycieli Historii, zastępując groźbę, która zniechęca do korzystania z treści, narzędziem ułatwiającym korzystanie. Wydaje się, że zautomatyzowana odprawa celna jest ważnym elementem szerszego programu reform.

Powrót do spisu treści


7.3. Opracowywanie najlepszych praktyk zdefiniowanych przez nauczycieli

Część problemu z rozpoznaniem granic praw autorskich podczas rozważania edukacyjnego wykorzystania treści wynika z braku konsensusu nawet wśród nauczycieli co do odpowiednich granic. Uczestnicy naszych warsztatów generalnie zgłaszali, że w ich instytucjach, a już na pewno wśród kolegów z różnych instytucji, istniały różne punkty widzenia na temat najlepszych „zasad” korzystania z treści. Dla osób spoza instytucji o ugruntowanej pozycji trudność jest jeszcze większa, ponieważ nie ma żadnego wiarygodnego źródła wskazówek.

Niektórzy z uczestników naszych warsztatów wyrazili przekonanie, że nadmierna ostrożność niektórych instytucji – jak na przykład powszechne przyjęcie rygorystycznych zasad kserowania, o których mowa w punkcie 6.1 – jest częściowo spowodowana tym brakiem konsensusu. Wobec braku ugruntowanych norm każdy wychowawca jest pozostawiony samemu sobie w celu ustalenia najrozsądniejszego sposobu postępowania. Być może jest do przewidzenia, biorąc pod uwagę wrodzoną niejasność tak dużej części prawa i postrzegane koszty postępowania sądowego, że ci odizolowani pedagodzy mają awersję do ryzyka.

Innowacyjny projekt, którego inicjatorem jest Centrum Mediów Społecznościowychmoże być wzorem do kształtowania takiego konsensusu. Po szerokich konsultacjach z zainteresowanymi osobami i organizacjami Centrum opracowało zestawienie najlepszych praktyk w zakresie dozwolonego użytku przez twórców filmów dokumentalnych, które zostało zatwierdzone przez szerokie grono zainteresowanych stron. W oświadczeniu szczegółowo omówiono cztery czynniki testu ustawowego i zastosowano doktrynę w codziennych sytuacjach, z którymi często spotykają się dokumentaliści. Inicjatywa służy dwóm powiązanym celom. Po pierwsze, zapewnia bardziej praktyczną pomoc filmowcom w ustaleniu, czy określone pożądane wykorzystanie treści kwalifikuje się jako dozwolony użytek. Po drugie, oświadczenie służy jako jądro zestawu zwyczajowych praktyk, które z czasem mogą pomóc sądom w określeniu, jakie rodzaje wykorzystania są ogólnie akceptowane jako uczciwe w społeczności filmu dokumentalnego.

Zainspirowany tym projektem, powstają obecnie ruchy mające na celu wypracowanie podobnych artykulacji najlepszych praktyk w muzyce i sztukach wizualnych. Podobnie jak w przypadku wersji filmu dokumentalnego, wypowiedzi te miałyby na celu wierną interpretację prawa i poszanowanie praw wynikających z praw autorskich. (W końcu ich programiści sami są twórcami, którzy często posiadają prawa autorskie do swojej pracy). Ale stworzyliby również solidniejsze wspólne zrozumienie norm dozwolonego użytku w każdej społeczności.

Deklaracje najlepszych praktyk różnią się od wcześniej omówionych wytycznych, takich jak Wytyczne dotyczące kopiowania w klasie, ponieważ reprezentują konsensus między różnymi osobami wykonującymi podobną pracę, a nie kompromisy między przeciwnikami o rozbieżnych interesach. Nauczyciele, zarówno w wąskim znaczeniu podmiotów instytucjonalnych, jak i w szerszym znaczeniu wszystkich osób zaangażowanych w cyfrowe uczenie się, mogliby opracować podobne zestawienia najlepszych praktyk, z podobnymi korzyściami dla przyszłego dozwolonego użytku w kontekstach edukacyjnych.

Chociaż dozwolony użytek może być najbardziej widocznym obszarem, w którym budowanie konsensusu byłoby przydatne, w niniejszym dokumencie omówiono inne problemy, które również mogą skorzystać na wysiłkach zmierzających do zjednoczenia wokół wspólnych standardów. Wyjątki dotyczące użytku edukacyjnego mogą również być dojrzałe do takiego ćwiczenia. Zestawienie najlepszych praktyk w negocjacjach licencyjnych mogłoby ustanowić punkty odniesienia dla zakresu licencji; ich czas trwania; oraz rodzaje warunków, które wychowawcy mogą zaakceptować, a które powinni odrzucić. Zestawienie najlepszych praktyk wdrażania systemów DRM może uwypuklić sytuacje, w których systemy DRM są odpowiednie (a nie), a także niektóre taktyki projektowania systemów, które najlepiej odpowiadają potrzebom projektów edukacyjnych.

Niewielka liczba ekspertów mogłaby opracować takie standardy i stosunkowo łatwo je ogłosić, ale oddolny model zastosowany przez Centrum Mediów Społecznościowych wydaje się bardziej prawdopodobny, aby zaowocować praktycznymi i powszechnie akceptowanymi zasadami. Z podobnych powodów nie byłoby wskazane opracowywanie obszernego stwierdzenia obejmującego wszystkie różne przeszkody napotykane przez cyfrowe uczenie się. Należy raczej opracować bardziej zawężone zestawienia najlepszych praktyk z udziałem tych składników, na które każdy z nich ma największy bezpośredni wpływ.

Taki proces mógłby służyć jako punkt kontaktowy dla dalszego docierania do nauczycieli na temat cyfrowego uczenia się i praw autorskich. Nasze badania (takie jak opisane w raporcie Brennan Center) stwierdził nieporozumienie i dezorientację wśród edukacyjnych użytkowników treści co do odpowiednich zasad praw autorskich, zwłaszcza w związku z dozwolonym użytkowaniem, ale także w tym wyjątków dotyczących wykorzystania edukacyjnego, ustawy DMCA i odszkodowań. Jasne zestawienie najlepszych praktyk pomoże edukować samych edukatorów. Niniejsza biała księga i powiązane z nią raporty mają na celu osiągnięcie tego samego celu. Wielu innych, w tym administratorzy uniwersytetów i bibliotekarze, również pracowało nad wyjaśnieniem podstawowych zasad praw autorskich dotyczących wykorzystania treści w celach edukacyjnych. Inicjatywy tego rodzaju rozkwitły zwłaszcza w nauczaniu o dozwolonym użytku; Center for the Study of the Public Domain na Duke University opublikowało nawet komikswyjaśnienie doktryny dozwolonego użytku. Więcej tego rodzaju działań, zwłaszcza jeśli są one skoncentrowane na zastosowaniach edukacyjnych, powinno poprawić zrozumienie i być może zwalczyć apatię i ostrożność, które czasami prowadzą do niepotrzebnych ograniczeń i utrudniają przyjęcie praktyk otwartego dostępu.

Powrót do spisu treści


7.4 Obietnica bardziej otwartej dystrybucji

Profesor Peter Suber , znany orędownik otwartego dostępu do badań naukowych, przygotował tutaj doskonałe omówienie tematu .]

Wykorzystanie treści w celach edukacyjnych napotkałoby mniej przeszkód, gdyby więcej treści było dostępnych na mniej restrykcyjnych warunkach. Ruch w kierunku bardziej otwartej dystrybucji treści, zarówno w środowisku akademickim, jak i poza nim, nabrał w ostatnich latach znacznego rozpędu. Internet i inne zdigitalizowane sieci usuwają większość praktycznych przeszkód w rozpowszechnianiu informacji – koszty papieru, druku i wysyłki; potrzeba dostępu do fizycznej kopii utworu; marketing i związane z nim koszty niezbędne do nagłośnienia istnienia treści i pomocy zainteresowanym użytkownikom w ich znalezieniu. W odpowiedzi zapaleni zwolennicy ruchu otwartego dostępu promowali potencjał dystrybucji wiedzy w tych sieciach nieobciążonych większością ograniczeń związanych z prawami autorskimi.

Szereg udanych inicjatyw mających na celu szerszą dystrybucję treści przydatnych w edukacji pokazuje, że potencjał ten jest bardzo realny. Kompleksowa analiza wielu wysiłków podjętych przez tych adwokatów wykracza poza zakres tej białej księgi. Oto tylko kilka przykładów:

  • Programy licencjonowania „zastrzeżone pewne prawa” promowane przez Creative Commons i Science Commons , które można łatwo dostosować na ich stronach internetowych;
  • Licencja GNU Wolnej Dokumentacji Fundacji Wolnego Oprogramowania , przeznaczona do użytku w „podręcznikach i materiałach dydaktycznych na wszystkie tematy” i używana jako licencja na wpisy w Wikipedii ;
  • Liczne czasopisma o otwartym dostępie, takie jak te sponsorowane przez Publiczną Bibliotekę Naukową (PLoS) (listę można znaleźć w Katalogu czasopism o otwartym dostępie );
  • Wysiłki uniwersytetów, w tym Uniwersytetu Kalifornijskiego i Harvardu, mające na celu wymaganie od swoich wykładowców udostępniania kopii ich artykułów naukowych w repozytoriach o otwartym dostępie oraz zapewnienie wydziałowej pomocy technicznej w tym zakresie;
  • Zwiększona samodzielna archiwizacja przez profesorów i innych edukatorów na osobistych lub instytucjonalnych stronach internetowych;
  • Liczne inicjatywy mające na celu udostępnienie ogółowi społeczeństwa materiałów programowych, sylab i innych treści edukacyjnych, w tym Connexions , LionShare , MIT OpenCourseware oraz własny projekt H2O Berkman Center ;
  • Intensywna dyskusja na temat mandatów prawnych dotyczących otwartego dostępu do badań finansowanych z grantów rządowych – skutecznie obejmująca większość głównych badań biomedycznych w Stanach Zjednoczonych i Europie.

Pomimo tych ekscytujących zmian nadal istnieją poważne przeszkody w dalszym zwiększaniu ilości treści dostępnych na takich zasadach „copyleft”. Do najważniejszych z nich należą:

  • Opór ze strony branży wydawniczej akademickiej wobec zmian w jej podstawowym modelu biznesowym, który polega na egzekwowaniu praw własności intelektualnej (branża ta faktycznie obejmuje stowarzyszenia naukowe typu non-profit, które polegają na swoich czasopismach w celu uzyskania znacznych przychodów, prasa uniwersytecka oraz czasopisma, takie jak przeglądy prawa, które są związane z uczelniami wyższymi, a także dużymi wydawnictwami komercyjnymi);
  • Obawy naukowców, że publikowanie w czasopiśmie o otwartym dostępie lub podobnym miejscu może nie mieć prestiżu zawodowego związanego z publikowaniem w uznanych czasopismach tradycyjnych;
  • Apatia i inercja uczonych i instytucji edukacyjnych, które nie postrzegają korzyści płynących z otwartego dostępu jako usprawiedliwienia wysiłku, wydatków i wstrząsów związanych z przejściem na bardziej otwarte modele dystrybucji;
  • Nierówne przyjęcie między różnymi dyscyplinami akademickimi, z większym wykorzystaniem otwartego dostępu wśród naukowców, a mniej w naukach humanistycznych, społecznych i zawodowych.

Istnieje już prężna społeczność organizacji i aktywistów promujących otwarty dostęp w obliczu tych przeszkód. Nauczyciele mogą przyczynić się do tej sprawy na wiele sposobów, promując otwarty dostęp w swoich instytucjach i wykorzystując go we własnej pracy. Osoby publikujące w tradycyjnych czasopismach mogą negocjować zachowanie pewnych praw autorskich, w tym przynajmniej prawa do autoarchiwizacji. Projekt Scholar’s Copyright Project at Science Commons opublikował ostatnio trzy wersje wzorcowych załączników autorskich , które naukowcy ze wszystkich dziedzin mogą dołączać do formularzy umów o przeniesienie praw autorskich stosowanych przez wydawców czasopism.

Otwarty dostęp rozprzestrzenia się i będzie się rozwijał. Nigdy nie stanie się uniwersalnym sposobem rozpowszechniania treści, zwłaszcza treści o bardziej komercyjnym charakterze (które często chcą wykorzystywać edukatorzy w nauczaniu lub pisaniu). Niemniej jednak ciągłe wysiłki na rzecz zwiększenia otwartej dystrybucji pozostaną ważnym środkiem umożliwiającym edukacyjne wykorzystanie treści. Gdy treść jest dostępna, na przykład w ogólnodostępnym czasopiśmie lub na licencji Creative Commons, inne przeszkody omówione w tym dokumencie po prostu znikają. Ponieważ wpływ takich minimalnie ograniczonych treści jest tak głęboki, każdy wzrost ich ilości znacznie poprawi krajobraz dla edukacyjnych zastosowań treści.

Powrót do spisu treści


7,5. Niektóre obszary do dalszych badań

Jedną z najważniejszych lekcji wyciągniętych podczas opracowywania tej fundamentalnej białej księgi jest to, że kwestie związane z edukacyjnym wykorzystaniem treści w erze cyfrowej są złożone i wzajemnie powiązane. Nic dziwnego, że praca wygenerowała znacznie więcej pytań, niż byliśmy w stanie odpowiedzieć. Oprócz reform prawnych, technologicznych i instytucjonalnych sugerowanych w tej części, dalsze prace w tej dziedzinie powinny również obejmować dalsze badania nad niektórymi z tych trudnych kwestii. Obszary gotowe do dalszych badań obejmują:

  • Badanie w pełni analizujące różnice na rynku cyfrowych treści edukacyjnych w odniesieniu do szkół podstawowych i średnich, szkół wyższych i uniwersytetów oraz projektów nieinstytucjonalnych;
  • Próba udokumentowania, jak często użytkownicy treści edukacyjnych są w rzeczywistości zagrożeni pozwami o naruszenie praw autorskich i jak często takie pozwy są składane (brak spraw sądowych w tym obszarze sugeruje, że liczby te mogą okazać się zaskakująco niskie);
  • Ankieta na temat korzystania z systemów DRM przez instytucje edukacyjne w celu ochrony własnych treści, z dalszymi badaniami mającymi na celu określenie względnej częstości występowania różnych motywacji do korzystania z DRM (niezależnie od tego, czy jest to przymusowe jako warunek korzystania z treści stron trzecich; zainicjowane w celu ochrony treści tworzonych przez instytucję i jej pracowników lub wykorzystywane z innych powodów, takich jak prywatność studentów i domyślnie rozszerzone o dodatkowe treści);
  • Analiza tego, jak często posiadacze praw odmawiają zgody na wykorzystanie treści w celach edukacyjnych oraz typowe przyczyny takiej odmowy;
  • Zaktualizowane dane empiryczne dotyczące polityk i wytycznych przyjętych przez uczelnie i okręgi szkolne w zakresie edukacyjnego wykorzystania treści;
  • Bardziej wyrafinowana analiza ekonomiczna potencjału systemu licencji przymusowych w celu ułatwienia wykorzystania treści w celach edukacyjnych;

Powrót do spisu treści


WNIOSEK

8. Wniosek

Bez wątpienia technologia cyfrowa zapewnia nowe możliwości bogatego ponownego wykorzystania treści w wielu kontekstach edukacyjnych, od tradycyjnej klasy po najnowocześniejszą otwartość Wikipedii. Ten postęp będzie kontynuowany. Jednak istotne przeszkody napotykają również edukacyjne zastosowania treści. Samo prawo jest często niejasne lub niekorzystne. Powszechne stosowanie DRM i labirynt zezwoleń stworzony przez obecny system licencyjny dodatkowo utrudniają takie użycie. A pedagodzy i pośrednicy zbyt często reagowali na te problemy inercją lub strachem, a nie działaniem.

Ta biała księga zidentyfikowała ten zazębiający się zestaw przeszkód i zapoczątkowała dyskusję na temat ich usunięcia. Celem wyłącznych praw nadanych przez prawo autorskie jest udostępnianie wzbogacających treści każdemu z nas. Wielka obietnica ery cyfrowej jest prawie taka sama. Aby jednak w pełni wykorzystać potencjał technologii cyfrowej do przekształcania edukacji, nasze społeczeństwo musi zrozumieć potrzebę zmian i wspierać odpowiednie reformy. Mamy nadzieję, że ta biała księga pomogła położyć podwaliny pod taką przyszłość.

Powrót do spisu treści


9. Podziękowania i kontrybutorzy

Główny śledczy: William W. Fisher III
Dyrektor Wydziału, Berkman Center
Hale and Dorr Profesor prawa własności intelektualnej, Harvard Law School
Kierownik projektu: John G. Palfrey, Jr.
Dyrektor Wykonawczy, Berkman Center
Kliniczny Profesor Prawa, Harvard Law School
Koordynator projektu: William McGeveran
Fellow, Berkman Center (2005-2006)
profesor nadzwyczajny, University of Minnesota Law School
asp. Koordynator: Jackie Harlow
Student Fellow, Berkman Center (2005-2006)
Dodatkowi doradcy wydziałowi: Michael Carroll
Profesor nadzwyczajny, Villanova University School of Law
Rada Dyrektorów, Creative CommonsUrs Gasser
Profesor nadzwyczajny prawa, University of St. Gallen
Dyrektor, Research Center for Information LawPeter Jaszi
Profesor, Washington College of Law Uniwersytet
Amerykański
Badania i szkice: Ashley Aull
Asystent naukowy, Berkman CenterNicholas Bramble
Asystent naukowy, Berkman CenterRosalie Braunstein
Asystent naukowy, Berkman CenterJenevieve Maerker
Asystent naukowy, Berkman CenterGabriela Ruiz Begue
Asystent naukowy, Berkman Center
Autorzy Międzynarodowych Studiów Porównawczych: Silke Ernst
Asystent naukowy, Uniwersytet St. GallenErmal Frasheri
Asystent naukowy, Berkman CenterDaniel M. Häusermann
Asystent naukowy, Uniwersytet St. GallenMira Sundara Rajan
Kanada Katedra Naukowa Prawa Własności Intelektualnej Adiunkt
Prawa, Uniwersytet Kolumbii BrytyjskiejHaochen Sun
Asystent naukowy, Berkman Center
Asystent Administracyjny: Personel Arielle Silver
, Berkman Center
Uczestnicy warsztatów: Prudence Adler
Zastępca Dyrektora Wykonawczego
Stowarzyszenie Bibliotek Badawczych
Kimberley Bonner
Dyrektor Centrum Własności Intelektualnej
Uniwersytet Maryland
Stephen Carson
Starszy strateg
MIT OpenCourseWare
Kenneth D. Crews
Dyrektor Centrum Zarządzania Prawami Autorskimi
Indiana University School of Law
Jackie Ewenstein
Zastępca Radcy Prawnego
Andrew W. Mellon Fundacja
Jay Fialkov
Zastępca radcy prawnego
WGBH Boston
Vera Franz
Kierownik programu, program informacyjny
Instytut Społeczeństwa Otwartego
Jean-Claude Guedon
Profesor, literatura porównawcza
University of Montreal
Frederic Haber
Wiceprezes, główny radca prawny i sekretarz korporacyjny
Copyright Clearance Center
Michael J. Halm
Starszy strateg, LionShare
Penn State University
Georgia K. Harper
Zastępca radcy prawnego
University of Texas
Jonathan Hulbert
Adwokat z University of
Harvard University

Elizabeth Judge
Asystent profesora prawa
University of Ottawa

Lisa Kahlden
Wiceprezes i powiernik
Nowych rekordów świata

Sue Kantrowitz
Wiceprezes i radca prawny
WGBH

Eddan Katz
Dyrektor wykonawczy ds. projektu społeczeństwa informacyjnego
Yale Law School

George P. Landow
Profesor języka angielskiego i historii sztuki
Brown University

Denise Leary
Starszy radca prawny
National Public Radio

Mark McCabe
Adiunkt ekonomii
Georgia Institute of Technology

Tracy Mitrano
Dyrektor ds. Polityki IT i Polityki komputerowej oraz programów prawnych
Uniwersytet Cornell

Laura Quilter
Associate Counsel, Brennan Center Democracy Program
Wydział Prawa Uniwersytetu Nowego Jorku

Mary Rasenberger
Doradca ds. polityki ds. programów specjalnych
Biuro praw autorskich USA

Roy Rosenzweig
Dyrektor Centrum Historii i Nowych Mediów
George Mason University

Stuart Sheiber
Profesor informatyki
Uniwersytet Harvarda

Michael P. Spinella
Dyrektor wykonawczy
JSTOR

Luis Villa
Strateg i „starszy geek”, H2O Program
Berkman Center

Frederick Weingarten
Dyrektor Biura Polityki Informatycznej
Amerykańskie Stowarzyszenie Bibliotek

Sacha Wunsch-Vincent
Ekonomista, Informatyk, Informatyk i Wydział Polityki Komunikacyjnej
OECD

 

Projekt ten został hojnie sfinansowany przez Fundację Andrew W. Mellona.

Ta praca jest objęta licencją Creative Commons Attribution/Non-Commercial/ShareAlike, jak wyjaśniono dalej na stronie http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.5/.

Link do artykułu: https://cyber.harvard.edu/media/files/copyrightandeducation.html#5