Wiersze /  Michał Kaczmarek

0
14

wyznanie

uporczywie unikam
drobnych napraw domowych

połączenie rynien
kapie woda

wyrwany z krawężnika
gumowy ogranicznik furtki
leży w trawie

przyjacielskie ręce
usztywniają klony
wyrównują zapadnięty chodnik

kiedy zabraknie ojców budowniczych
zostanę sam
z pękającym kamiennym ogrodzeniem
albo
przyjdą nowi
narzeczeni córek
aby i mnie
dziadka Michała z wnukiem na kolanach
ułożyć do snu

 

***

straciłem możliwość zakupu tabletek
na twoje nazwisko

wrzodziejące zapalenie jelita grubego
rak na horyzoncie
a ja
bóle podbrzusza po obfitych posiłkach

pani naprawdę to bierze
pielęgniarki nie miały odwagi pytać

kiedy odeszłaś
powiedziałem prawdę
lekarka zaleciła konsultację gastrologiczną
i spożycie warzyw

tęsknie do czasów gdy fiolki
wypychane z aluminiowych listków
spadały w dłoń
lekko
posłusznie

 

zbiór dzieł znika powoli

szpargały w bibliotece
poezja współczesna
proza niesklasyfikowana
wydruki rękopisy
stos makulatury i piec

odwiedzam stary dom
zieje pustką jak kontener
pół godziny po przyjeździe śmieciarki

ostatnia strażniczka
rozdaje zdekompletowane wydanie

wieczorna lektura
kilka lat to zajęło
ale
wszystkie mam już za sobą
mówi mężczyzna którego nie znam

 

ogród i morze

Szeptałem w dół ładowni
Coraz głębiej i ciszej, jakby
Wzdłuż odwróconego masztu
Zbigniew Jankowski

ile razu muszę zniszczyć własne dzieło
by was nauczyć
że to jest wasza kara:

jednym gestem osadziłem was
w czasie i w raju
Louise Glück

I

łowił dziesiątki kilogramów
wydawane przez morze w nieskończoność
jak papierosy na taśmie produkcyjnej

wszedł do wody
chciał
nie kropli popiołu
a powietrza które wypełnia naczynie
stojącym i jednolitym przypływem

zeskrobał z języka smołę lufek
czwarta nad ranem
on i dwóch pomocników

czarny Bałtyk
rozrzedzony żarówką
żar ćwiartowanych zwitków tytoniu

II

wymazała ślady wiecznego pióra
nastała biel
oskrobanych włókien papieru

boleśnie pojedyncza i śmiertelna
chodziła wśród ożywających roślin
nieskończonego pola

zimny wiatr spływał do studzienek
osy żądliły i tonęły
w szklankach owocowych soków

III

jedno patrzyło w morze
obietnica przemiany
ciała w słoną wodę

drugie słuchało kwiatów
dla których śmierć była tak samo straszna
ojciec czy tylko hodowca
rani łąkę wiosennym ochłodzeniem

oboje znacie odpowiedź
odeszliście z nadzieją
w te same albo odwrotne drogi

ze zbiorami waszej poezji
siadam jesienią na ławce
kołobrzeskiej plaży

łowię głosy
z przypływów drzew i szeleszczących fal 

                       Michał Kaczmarek

Michał Kaczmarek, ur. w 1986 w Głogowie. Absolwent Instytutu Filologii Angielskiej we Wrocławiu. Publikował w pismach i na portalach, m. in.: „Akcent”, „Afront”, „artPAPIER”, „Dwutygodnik”, „eleWator”, „Epea”, „Format Literacki”, „Kalejdoskop”, „Migotania”, „Ósmy Arkusz Odry”, „Pole”, „Pro Libris”, „Protokół Kulturalny”, „Suburbia”, „Śląsk”, „Tlen Literacki”, „Wyspa”, „Wytrych” oraz w języku angielskim: „Versopolis” i „Highland Park Poetry” . Laureat konkursów poetyckich. Mieszka w Starym Ochędzynie.