Korsyka jako szkoła władzy: Paoli, Neuhoff i narodziny napoleońskiego mitu / Piotr Kotlarz

0
34
Pasquale Paoli, portret autorstwa Sir Williama Beecheya. Domena publiczna.

Historia Korsyki nie była dla młodego Napoleona jedynie rodzinnym dziedzictwem ani malowniczym tłem jego dzieciństwa. Stanowiła jego pierwszą szkołę polityki — opowieść o utraconej wolności, obcej dominacji, zdradzie, rozbiciu wewnętrznym i jednostkach, które próbowały podporządkować chaos swojej woli. Zanim Bonaparte zaczął myśleć o Francji i Europie jako przestrzeni własnego działania, wyobrażał sobie Korsykę jako ojczyznę upokorzoną, lecz zdolną do odrodzenia pod przewodnictwem wybitnego człowieka.

Najważniejszą postacią tego korsykańskiego imaginarium był dla niego Pasquale Paoli — przywódca narodowy, prawodawca i dowódca walki o niezależność. Napoleon widział w nim nie tylko bohatera historycznego, lecz także wzór człowieka, który dzięki sile charakteru, talentowi politycznemu i poparciu rodaków potrafił nadać rozproszonemu społeczeństwu wspólny cel. Paoli uosabiał możliwość przekroczenia granic prywatnego życia i wejścia do historii jako twórca państwa.

Już jako uczeń francuskich szkół wojskowych Napoleon ostentacyjnie manifestował swoje przywiązanie do Korsyki. Według późniejszej relacji Louisa Antoine’a Fauveleta de Bourrienne’a szczególnie drażniły go lekceważące uwagi pod adresem Paolego. Miał wówczas zarzucać własnemu ojcu, Carlowi Buonapartemu, że po klęsce korsykańskiego ruchu oporu pogodził się z panowaniem francuskim, zamiast podzielić los Paolego i udać się wraz z nim na wygnanie. Bourrienne przedstawiał młodego Bonapartego jako człowieka zamkniętego, drażliwego i przeżywającego podbój rodzinnej wyspy niemal jak osobiste upokorzenie. Relację tę należy traktować ostrożnie, ponieważ pamiętniki Bourrienne’a ukazywały się dopiero od 1829 roku i zawierają wiele późniejszych stylizacji, jednak dobrze oddaje ona obraz Napoleona utrwalony przez tradycję pamiętnikarską.

Z tym etapem jego życia wiążą się również przypisywane mu słowa:

„Na Korsyce dano mi życie, a wraz z nim dano mi także żarliwą miłość do mojej nieszczęsnej ojczyzny i żarliwe pragnienie jej niepodległości. Ja też pewnego dnia będę Paolim”.

Niezależnie od tego, czy zdanie to zachowało się w dokładnie takiej formie, trafnie wyraża młodzieńczą ambicję Napoleona. Nie chciał on jedynie służyć sprawie korsykańskiej. Pragnął odegrać w niej rolę pierwszoplanową. Paoli był dla niego nie tyle patronem skromnej działalności patriotycznej, ile figurą politycznego założyciela — człowieka, którego nazwisko staje się synonimem ojczyzny. Badacze zwracają uwagę, że młody Bonaparte mógł myśleć o nim w kategoriach osobowego wzoru: chciał nie tylko wspierać Paolego, lecz w pewnym sensie stać się nowym Paolim.

Historia Korsyki jako narodowa epopeja

Najpełniejszym świadectwem sposobu, w jaki Napoleon rozumiał przeszłość rodzinnej wyspy, są jego młodzieńcze teksty poświęcone Korsyce. Należą do nich między innymi szkice „O Korsyce”, „O historii Korsyki”, „Nowa Korsyka”, list do Giubegi oraz powstałe około 1789–1790 roku „Listy o Korsyce do księdza Raynala”. Te ostatnie stanowiły pozostałość większego projektu — planowanej książki o dziejach wyspy. W czerwcu 1789 roku Bonaparte informował Paolego, że chce napisać historię Korsyki, nawet jeżeli dzieło narazi go na wrogość francuskich urzędników zarządzających wyspą. Sam Paoli odnosił się do tego zamierzenia z rezerwą i przypominał młodemu autorowi, że historii nie pisze się w młodości.

Napoleon nie próbował jednak stworzyć bezstronnego opracowania historycznego. Jego tekst miał być zarazem oskarżeniem, apologią i narodową epopeją. Dzieje Korsyki przedstawiał jako nieustanną walkę niewielkiego ludu, który chce żyć w wolności, z potężniejszymi sąsiadami pragnącymi go podporządkować. Historia stawała się w ten sposób trybunałem, przed którym należało osądzić Genueńczyków, francuską administrację, miejscowych kolaborantów oraz wszystkie siły odpowiedzialne — w przekonaniu autora — za polityczne i moralne poniżenie wyspy.

Obraz wyłaniający się z „Listów” był jednak znacznie bardziej niejednoznaczny, niż zamierzał młody patriota. Napoleon dokonywał przeglądu korsykańskich bohaterów, którzy zdobywali pozycję poprzez spiski, zdrady, intrygi i zabójstwa. Kolejni przywódcy walczyli ze sobą, zawierali nietrwałe sojusze, eliminowali rywali i padali ofiarą podobnych metod. W tym świecie granica pomiędzy bohaterstwem a zbrodnią pozostawała płynna, a czyny przedstawiane jako obrona wolności często nie różniły się od prywatnej zemsty albo walki o dominację. Napoleon pisał o ludziach dochodzących do władzy „siłą intryg i zabójstw” oraz o wyspie podzielonej na tyle odrębnych potęg, ile znajdowało się na niej wpływowych rodzin.

Młody autor próbował rozwiązać tę sprzeczność, obarczając główną odpowiedzialnością obcych władców. Jego zdaniem Genua świadomie skaziła Korsykę duchem rozłamu, podsycając konflikty pomiędzy partiami, klikami i rodami. Arcydziełem genueńskiej polityki miało być „uzbrojenie syna przeciwko ojcu, siostrzeńca przeciwko wujowi, brata przeciwko bratu”. W tej interpretacji kolonizator nie panował wyłącznie dzięki przewadze militarnej. Rządził poprzez demoralizację społeczeństwa, niszczenie więzi zaufania i kierowanie energii Korsykanów przeciwko nim samym.

Była to jedna z najważniejszych lekcji, jakie Napoleon wyciągał z historii wyspy: niewielki naród może być odważny, wojowniczy i przywiązany do wolności, a mimo to pozostawać bezsilny, jeżeli nie potrafi przezwyciężyć wewnętrznych podziałów. Sama gotowość do walki nie tworzy jeszcze państwa. Przeciwnie, energia pozbawiona jednolitego kierownictwa może przerodzić się w niekończącą się serię prywatnych konfliktów.

Honor, zemsta i niemożność trwałego zjednoczenia

W napoleońskim obrazie Korsyki centralne miejsce zajmowały honor, uraza i zemsta. Nie były one tylko prywatnymi uczuciami. Zastępowały słabe lub nieuznawane instytucje państwowe, tworząc swoisty system społecznej sprawiedliwości. Obowiązek odpowiedzi na zniewagę przechodził z jednostki na rodzinę, a niekiedy na następne pokolenia. Osobista krzywda łatwo stawała się sprawą rodu, wioski albo stronnictwa.

Napoleon dostrzegał siłę tego kodeksu, ponieważ pozwalał on jednostce bronić własnej godności i przeciwstawiać się narzuconej władzy. Jednocześnie widział jego destrukcyjny charakter. Jeżeli każdy człowiek i każdy ród samodzielnie określał, czym jest sprawiedliwość, przemoc stawała się potencjalnie nieograniczona. Nie służyła wyłącznie obronie wolności przed zewnętrznym przeciwnikiem, lecz obracała się przeciwko sąsiadom, dawnym przyjaciołom i krewnym.

Trzeba przy tym podkreślić, że nie należy traktować młodzieńczych opisów Bonapartego jako obiektywnej charakterystyki „natury Korsykanów”. Są one świadectwem jego sposobu myślenia, a zarazem częścią nacjonalistycznej retoryki końca XVIII wieku. Napoleon idealizował wyspę jako ojczyznę ludzi wolnych, ale równocześnie z coraz większym niepokojem dostrzegał, że społeczeństwo oparte na prywatnym honorze, rodzinnych lojalnościach i doraźnych sojuszach nie jest zdolne do trwałej jedności. Starał się więc pogodzić patriotyczną apologię z obrazem przemocy, którego nie mógł już pominąć.

Rozwiązaniem tej sprzeczności stawała się idea silnej władzy publicznej. Skoro prywatna zemsta była pierwotną formą sprawiedliwości, należało zastąpić ją jednolitym prawem. Skoro rody i stronnictwa nie potrafiły trwale się zjednoczyć, potrzebny był przywódca stojący ponad nimi. Skoro obce mocarstwa wykorzystywały wewnętrzne antagonizmy, warunkiem niepodległości stawała się centralizacja. W młodzieńczych tekstach Napoleona można więc odnaleźć zalążek późniejszego przekonania, że wolność polityczna nie utrzyma się bez porządku, a porządek wymaga skutecznej egzekutywy, wojska oraz prawa obowiązującego wszystkich.

Nie oznacza to, że jego późniejszy autorytaryzm można po prostu wyprowadzić z korsykańskiego dzieciństwa. Widać jednak pewien trwały schemat rozumowania: społeczeństwo pozostawione samo sobie rozpada się na konkurujące interesy, natomiast zadaniem państwa jest narzucenie im kierunku, hierarchii i wspólnego celu. Polityka nie jawiła się Napoleonowi jako naturalna harmonia, lecz jako sztuka przekształcania konfliktu w posłuszeństwo i zbiorowe działanie.

Théodore von Neuhoff — król stworzony przez okoliczności

Obok Paolego w historii Korsyki istniała jeszcze jedna postać, której znaczenie dla politycznej wyobraźni Napoleona warto szerzej uwzględnić: Théodore von Neuhoff, efemeryczny król Korsykanów.

Neuhoff był niemieckim szlachcicem, żołnierzem, dyplomatycznym agentem i politycznym awanturnikiem, który przez lata poruszał się pomiędzy europejskimi dworami. Nie należał do żadnego z wielkich korsykańskich rodów i nie posiadał dziedzicznych praw do wyspy. Potrafił jednak przekonać przywódców korsykańskiego powstania, że dzięki zagranicznym kontaktom, dostawom broni i własnym zdolnościom dyplomatycznym może pomóc im w walce z Genuą. Wiosną 1736 roku wylądował na Korsyce, a 15 kwietnia został ogłoszony królem. Przyjął imię Théodore I i tytuł króla Korsykanów. Jego władzę miała ograniczać reprezentacja wyspy, a decyzje dotyczące między innymi podatków wymagały współdziałania z korsykańskim zgromadzeniem. Rzeczywiste panowanie Neuhoffa trwało zaledwie kilka miesięcy.

Nie był więc dosłownie „człowiekiem znikąd”, ponieważ miał doświadczenie wojskowe, pochodzenie szlacheckie i rozległe kontakty. Z punktu widzenia korsykańskiej polityki pojawił się jednak z zewnątrz, bez własnego zaplecza rodowego i bez tradycyjnego prawa do korony. Jego królewskość została skonstruowana niemal na oczach współczesnych. Opierała się na wyborze dokonanym przez Korsykanów, obietnicy wyzwolenia, dostarczonych zasobach, ceremoniale, tytule, symbolach monarszych oraz próbie stworzenia nowych instytucji.

W tym znaczeniu Neuhoff stanowił niezwykły precedens. Pokazywał, że w epoce kryzysu człowiek obdarzony odpowiednią śmiałością może wejść pomiędzy istniejące siły polityczne i przedstawić siebie jako jedyne rozwiązanie. Nie musi posiadać starej, niepodważalnej legitymacji, jeżeli potrafi stworzyć nową: jako wódz, wyzwoliciel, prawodawca i osoba powołana przez wspólnotę.

Neuhoff usiłował połączyć monarchię z elementami umowy zawartej pomiędzy władcą a narodem. Planował również uporządkowanie prawa, wzmocnienie administracji, stworzenie nowej elity służby i wykorzystanie religii jako czynnika jedności społecznej. W późniejszych analizach dostrzegano w tych zamierzeniach podobieństwa do niektórych rozwiązań napoleońskich: połączenia silnej władzy osobistej z deklarowaną suwerennością ludu, kodyfikacji prawa, tworzenia nowej arystokracji opartej na służbie wojskowej i państwowej oraz podporządkowania instytucji religijnych interesowi państwa. Nie istnieją jednak dowody pozwalające stwierdzić, że Napoleon bezpośrednio skopiował program Neuhoffa. Można mówić raczej o wspólnych problemach i podobnych odpowiedziach albo o wpływie pośrednim, przekazywanym przez korsykańską tradycję polityczną i środowisko Paolego.

Giacinto Paoli, ojciec Pasqualego, należał do najważniejszych współpracowników króla Théodore’a. Pamięć o jego panowaniu była zatem obecna w środowisku, z którego wyrósł późniejszy przywódca korsykańskiej republiki. Jeżeli doświadczenie Neuhoffa oddziaływało na Napoleona, to zapewne przede wszystkim za pośrednictwem Paolego i opowieści o wcześniejszej fazie walki z Genuą.

Dla Bonapartego historia Neuhoffa mogła zawierać zarówno obietnicę, jak i ostrzeżenie. Obietnica polegała na tym, że władza nie musi być odziedziczona — może zostać zdobyta dzięki talentowi, odwadze, wojsku, odpowiedniej narracji i wykorzystaniu nadzwyczajnych okoliczności. Ostrzeżenie było równie wyraźne: sama korona, tytuł i entuzjazm zwolenników nie wystarczą. Bez stabilnych finansów, trwałych instytucji, zwycięskiej armii i międzynarodowego uznania osobista monarchia może zniknąć równie szybko, jak się pojawiła.

Od korsykańskiego awanturnika do cesarza Francuzów

Porównanie Neuhoffa z Napoleonem staje się szczególnie interesujące w kontekście późniejszych poszukiwań legitymizacji władzy przez Bonapartego. Napoleon również nie odziedziczył korony. Jego rodzina należała do drobnej szlachty, ale nic nie zapowiadało, że jeden z jej członków obejmie najwyższą władzę we Francji. Swoją pozycję zdobył dzięki wojsku, rewolucji, zwycięstwom, umiejętności budowania osobistego autorytetu i przedstawianiu siebie jako człowieka niezbędnego.

Podobnie jak Neuhoff nie mógł oprzeć władzy wyłącznie na tradycji dynastycznej. Musiał stworzyć własną tradycję. Posługiwał się więc wieloma uzupełniającymi się źródłami prawomocności: wolą narodu wyrażaną w plebiscytach, poparciem armii, zgodą instytucji państwowych, rewolucyjną zasadą kariery otwartej dla talentów, ceremoniałem monarchicznym, religijnym namaszczeniem oraz odwołaniami do Rzymu, Karola Wielkiego i historii Francji.

Neuhoff pokazywał w miniaturze, że suwerenność można w pewnym stopniu wytworzyć poprzez działanie. Najpierw pojawia się człowiek, który obiecuje zwycięstwo i porządek; następnie powstają tytuły, urzędy, symbole i ceremonie potwierdzające jego pozycję. Napoleon przeprowadził podobny proces na nieporównanie większą skalę i z nieporównanie większym powodzeniem. Nie wystąpił jednak jako przypadkowy pretendent do istniejącego tronu. Przedstawiał się jako zwieńczenie rewolucji i gwarant zachowania jej najważniejszych zdobyczy, nawet gdy stopniowo przekształcał republikę w dziedziczne cesarstwo.

Z tego punktu widzenia Neuhoff był nie tyle konkretnym wzorem do skopiowania, ile częścią korsykańskiego repertuaru politycznych możliwości. Jego kariera dowodziła, że w czasach rozpadu starego porządku granica pomiędzy awanturnikiem, wodzem, wyzwolicielem i monarchą może być niezwykle cienka. O tym, jak potomność zaklasyfikuje daną postać, decydują w dużej mierze trwałość sukcesu i zdolność narzucenia własnej interpretacji wydarzeń.

Neuhoff pozostał „awanturnikiem”, ponieważ jego monarchia upadła po kilku miesiącach. Napoleon został cesarzem i prawodawcą, ponieważ zdołał przekształcić osobisty sukces w rozbudowany system administracyjny, wojskowy, prawny i symboliczny. Różnica pomiędzy nimi nie polegała więc wyłącznie na skali ambicji, lecz przede wszystkim na zdolności trwałego zorganizowania zdobytej władzy.

Korsykańska lekcja Napoleona

Korsykański mit młodego Bonapartego składał się z kilku wzajemnie powiązanych elementów. Paoli uczył go, że jednostka może stać się uosobieniem narodu i twórcą państwowego porządku. Neuhoff pokazywał, że nawet przybysz pozbawiony dziedzicznego prawa do korony może w sprzyjających okolicznościach zostać wyniesiony na tron i stworzyć własną legitymację. Historia klanowych walk, wendet i nietrwałych sojuszy dostarczała natomiast negatywnej lekcji: wolność bez jedności i instytucji łatwo obraca się w chaos.

Napoleon nie wyciągnął z dziejów Korsyki wniosku, że przemoc należy po prostu odrzucić. Przeciwnie, uznawał ją za stały element polityki. Sądził jednak, że musi ona zostać podporządkowana jednolitej woli, prawu i racji państwa. Prywatną zemstę powinien zastąpić państwowy wymiar sprawiedliwości, rywalizację rodów — hierarchia administracyjna, a przypadkowe wybuchy wojowniczej energii — zdyscyplinowana armia.

Kiedy w 1793 roku doszło do ostatecznego konfliktu pomiędzy Bonapartem a Paolim, Napoleon opuścił wyspę i związał swoją przyszłość z Francją. Zerwanie z korsykańskim przywódcą nie oznaczało jednak całkowitego odrzucenia korsykańskiego dziedzictwa. Zabrał ze sobą podstawowe pytania, które stawiał już w swoich młodzieńczych pismach: jak przezwyciężyć rozbicie społeczeństwa, jak zbudować posłuszeństwo ponad lojalnościami lokalnymi, jak połączyć siłę z prawem i jak człowiek bez dziedzicznej korony może przekonać naród, że jego osobista władza jest konieczna.

W tym sensie Korsyka była dla Napoleona czymś więcej niż utraconą ojczyzną. Była laboratorium jego wyobraźni politycznej. Paoli dostarczył mu postaci narodowego bohatera, Neuhoff — przykładu władcy stworzonego przez własną śmiałość i historyczną okazję, a dzieje wyspy — przekonania, że społeczeństwo rozdarte przez prywatne konflikty może zostać zjednoczone jedynie przez silny ośrodek władzy. Późniejszy cesarz Francuzów nie został więc po prostu „nowym Paolim” ani skuteczniejszym Neuhoffem. Połączył elementy obu tych korsykańskich archetypów, nadając im skalę europejską.

                                            Piotr Kotlarz

Powyższy artykuł jest dostępny na Licencji CreativeCommons, Uznanienie autorstwa_Bez utworów zależnych  3,0 Polska) 

Powyższy tekst powstał przy pomocy redakcyjnej ChatGTP.