Paoli, Neuhoff i źródła politycznej wyobraźni Napoleona / Piotr Kotlarz

0
136
Pasquale Paoli, portret autorstwa Sir Williama Beecheya. Domena publiczna.

 

Historia Korsyki nie była dla młodego Napoleona jedynie rodzinnym dziedzictwem ani malowniczym tłem jego dzieciństwa. Stanowiła jego pierwszą szkołę polityki — opowieść o utraconej wolności, obcej dominacji, zdradzie, rozbiciu wewnętrznym i jednostkach, które próbowały podporządkować chaos swojej woli. Zanim Bonaparte zaczął myśleć o Francji i Europie jako przestrzeni własnego działania, wyobrażał sobie Korsykę jako ojczyznę upokorzoną, lecz zdolną do odrodzenia pod przewodnictwem wybitnego człowieka.
Najważniejszą postacią tego politycznego obrazu Korsyki był dla niego Pasquale Paoli — przywódca narodowy, prawodawca i dowódca walki o niezależność. Napoleon widział w nim nie tylko bohatera historycznego, lecz także wzór człowieka, który dzięki sile charakteru, talentowi politycznemu i poparciu rodaków potrafił nadać rozproszonemu społeczeństwu wspólny cel. Paoli uosabiał możliwość przekroczenia granic prywatnego życia i wejścia do historii jako twórca państwa.
Już jako uczeń francuskich szkół wojskowych Napoleon ostentacyjnie manifestował swoje przywiązanie do Korsyki. Według późniejszej relacji Louisa Antoine’a Fauveleta de Bourrienne’a szczególnie drażniły go lekceważące uwagi pod adresem Paolego. Miał wówczas zarzucać własnemu ojcu, Carlowi Buonapartemu, że po klęsce korsykańskiego ruchu oporu pogodził się z panowaniem francuskim, zamiast podzielić los Paolego i udać się wraz z nim na wygnanie. Bourrienne przedstawiał młodego Bonapartego jako człowieka zamkniętego, drażliwego i przeżywającego podbój rodzinnej wyspy niemal jak osobiste upokorzenie. Relację tę należy traktować ostrożnie, ponieważ pamiętniki Bourrienne’a ukazywały się dopiero od 1829 roku i zawierają wiele późniejszych stylizacji, jednak dobrze oddaje ona obraz Napoleona utrwalony przez tradycję pamiętnikarską.
Z tym etapem jego życia wiążą się również przypisywane mu słowa:
„Na Korsyce dano mi życie, a wraz z nim dano mi także żarliwą miłość do mojej nieszczęsnej ojczyzny i żarliwe pragnienie jej niepodległości”. Późniejsza tradycja streszczała tę ambicję przypisywaną mu formułą: „Pewnego dnia będę Paolim”.
Niezależnie od tego, czy zdanie to zachowało się w dokładnie takiej formie, trafnie wyraża młodzieńczą ambicję Napoleona. Nie chciał on jedynie służyć sprawie korsykańskiej. Pragnął odegrać w niej rolę pierwszoplanową. Paoli był dla niego nie tyle patronem skromnej działalności patriotycznej, ile figurą politycznego założyciela — człowieka, którego nazwisko staje się synonimem ojczyzny. Fernand Ettori, analizując Paolego jako osobowy wzór młodego Bonapartego, wskazywał, że Napoleon chciał nie tylko wspierać korsykańskiego przywódcę, lecz w pewnym sensie stać się nowym Paolim.

Historia Korsyki jako narodowa epopeja

Najpełniejszym świadectwem sposobu, w jaki Napoleon rozumiał przeszłość rodzinnej wyspy, są jego młodzieńcze teksty poświęcone Korsyce. Należą do nich między innymi szkice „O Korsyce”, „O historii Korsyki”, „Nowa Korsyka”, list do Giubegi oraz powstałe około 1789–1790 roku „Listy o Korsyce do księdza Raynala”. Te ostatnie stanowiły pozostałość większego projektu — planowanej książki o dziejach wyspy. W czerwcu 1789 roku Bonaparte informował Paolego, że chce napisać historię Korsyki, nawet jeżeli dzieło narazi go na wrogość francuskich urzędników zarządzających wyspą. Treść listu odpowiada innym młodzieńczym pismom Bonapartego, jednak ponieważ jego oryginał nie jest znany, należy traktować go jako świadectwo wymagające krytycznej ostrożności. Sam Paoli odnosił się do tego zamierzenia z rezerwą i przypominał młodemu autorowi, że historii nie pisze się w młodości.
Napoleon nie próbował jednak stworzyć bezstronnego opracowania historycznego. Jego tekst miał być zarazem oskarżeniem, apologią i narodową epopeją. Dzieje Korsyki przedstawiał jako nieustanną walkę niewielkiego ludu, który chce żyć w wolności, z potężniejszymi sąsiadami pragnącymi go podporządkować. Historia stawała się w ten sposób trybunałem, przed którym należało osądzić Genueńczyków, francuską administrację, miejscowych kolaborantów oraz wszystkie siły odpowiedzialne — w przekonaniu autora — za polityczne i moralne poniżenie wyspy.
Antyfrancuska retoryka młodego Bonapartego pozostawała w napięciu z jego rzeczywistym położeniem. Pisał jako korsykański patriota, ale wykształcenie, stopień oficerski i perspektywy kariery zawdzięczał monarchii francuskiej. Należał więc jednocześnie do wspólnoty przedstawianej jako podbita i do aparatu państwa, które dokonało podboju. Początkowo próbował godzić te role, oddzielając francuską administrację na Korsyce od własnej służby wojskowej. Dopiero rewolucja pozwoliła mu uwierzyć, że sprzeczność może zostać rozwiązana: Francja miała przestać być państwem zdobywców, a stać się wspólnotą równych obywateli, w której Korsykanie zachowają polityczną podmiotowość.
Obraz wyłaniający się z „Listów” był jednak znacznie bardziej niejednoznaczny, niż zamierzał młody patriota. Napoleon dokonywał przeglądu korsykańskich bohaterów, którzy zdobywali pozycję poprzez spiski, zdrady, intrygi i zabójstwa. Kolejni przywódcy walczyli ze sobą, zawierali nietrwałe sojusze, eliminowali rywali i padali ofiarą podobnych metod. W tym świecie granica pomiędzy bohaterstwem a zbrodnią pozostawała płynna, a czyny przedstawiane jako obrona wolności często nie różniły się od prywatnej zemsty albo walki o dominację. Napoleon pisał o ludziach dochodzących do władzy „siłą intryg i zabójstw” oraz o wyspie podzielonej na tyle odrębnych potęg, ile znajdowało się na niej wpływowych rodzin.
Młody autor próbował rozwiązać tę sprzeczność, obarczając główną odpowiedzialnością obcych władców. Jego zdaniem Genua świadomie skaziła Korsykę duchem rozłamu, podsycając konflikty pomiędzy partiami, klikami i rodami. Arcydziełem genueńskiej polityki miało być „uzbrojenie syna przeciwko ojcu, siostrzeńca przeciwko wujowi, brata przeciwko bratu”. W tej interpretacji kolonizator nie panował wyłącznie dzięki przewadze militarnej. Rządził poprzez demoralizację społeczeństwa, niszczenie więzi zaufania i kierowanie energii Korsykanów przeciwko nim samym.
Była to jedna z najważniejszych lekcji, jakie Napoleon wyciągał z historii wyspy: niewielki naród może być odważny, wojowniczy i przywiązany do wolności, a mimo to pozostawać bezsilny, jeżeli nie potrafi przezwyciężyć wewnętrznych podziałów. Sama gotowość do walki nie tworzy jeszcze państwa. Przeciwnie, energia pozbawiona jednolitego kierownictwa może przerodzić się w niekończącą się serię prywatnych konfliktów.

Honor, zemsta i niemożność trwałego zjednoczenia

W napoleońskim obrazie Korsyki centralne miejsce zajmowały honor, uraza i zemsta. Nie były one tylko prywatnymi uczuciami. Zastępowały słabe lub nieuznawane instytucje państwowe, tworząc swoisty system społecznej sprawiedliwości. Obowiązek odpowiedzi na zniewagę przechodził z jednostki na rodzinę, a niekiedy na następne pokolenia. Osobista krzywda łatwo stawała się sprawą rodu, wioski albo stronnictwa.
Napoleon dostrzegał siłę tego kodeksu, ponieważ pozwalał on jednostce bronić własnej godności i przeciwstawiać się narzuconej władzy. Jednocześnie widział jego destrukcyjny charakter. Jeżeli każdy człowiek i każdy ród samodzielnie określał, czym jest sprawiedliwość, przemoc stawała się potencjalnie nieograniczona. Nie służyła wyłącznie obronie wolności przed zewnętrznym przeciwnikiem, lecz obracała się przeciwko sąsiadom, dawnym przyjaciołom i krewnym.
Trzeba przy tym podkreślić, że nie należy traktować młodzieńczych opisów Bonapartego jako obiektywnej charakterystyki „natury Korsykanów”. Są one świadectwem jego sposobu myślenia, a zarazem częścią nacjonalistycznej retoryki końca XVIII wieku. Napoleon idealizował wyspę jako ojczyznę ludzi wolnych, ale równocześnie z coraz większym niepokojem dostrzegał, że społeczeństwo oparte na prywatnym honorze, rodzinnych lojalnościach i doraźnych sojuszach nie jest zdolne do trwałej jedności. Starał się więc pogodzić patriotyczną apologię z obrazem przemocy, którego nie mógł już pominąć.
Rozwiązaniem tej sprzeczności stawała się idea silnej władzy publicznej. Skoro prywatna zemsta była pierwotną formą sprawiedliwości, należało zastąpić ją jednolitym prawem. Skoro rody i stronnictwa nie potrafiły trwale się zjednoczyć, potrzebny był przywódca stojący ponad nimi. Skoro obce mocarstwa wykorzystywały wewnętrzne antagonizmy, warunkiem niepodległości stawała się centralizacja. W młodzieńczych tekstach Napoleona można więc odnaleźć zalążek późniejszego przekonania, że wolność polityczna nie utrzyma się bez porządku, a porządek wymaga skutecznej egzekutywy, wojska oraz prawa obowiązującego wszystkich.
Nie oznacza to, że jego późniejszy autorytaryzm można po prostu wyprowadzić z korsykańskiego dzieciństwa. Widać jednak pewien trwały schemat rozumowania: społeczeństwo pozostawione samo sobie rozpada się na konkurujące interesy, natomiast zadaniem państwa jest narzucenie im kierunku, hierarchii i wspólnego celu. Polityka nie jawiła się Napoleonowi jako naturalna harmonia, lecz jako sztuka przekształcania konfliktu w posłuszeństwo i zbiorowe działanie.

Teodor von Neuhoff — król stworzony przez okoliczności

Obok Paolego w historii Korsyki istniała jeszcze jedna postać, której znaczenie dla politycznej wyobraźni Napoleona warto szerzej uwzględnić: Teodor von Neuhoff, efemeryczny król Korsykanów.
Neuhoff był niemieckim szlachcicem, żołnierzem, dyplomatycznym agentem i politycznym awanturnikiem, który przez lata poruszał się pomiędzy europejskimi dworami. Nie należał do żadnego z wielkich korsykańskich rodów i nie posiadał dziedzicznych praw do wyspy. Potrafił jednak przekonać przywódców korsykańskiego powstania, że dzięki zagranicznym kontaktom, dostawom broni i własnym zdolnościom dyplomatycznym może pomóc im w walce z Genuą. Wiosną 1736 roku wylądował na Korsyce, a 15 kwietnia został ogłoszony królem. Przyjął imię Teodor I i tytuł króla Korsykanów. Jego władzę miała ograniczać reprezentacja wyspy, a decyzje dotyczące między innymi podatków wymagały współdziałania z korsykańskim zgromadzeniem. Rzeczywiste panowanie Neuhoffa trwało zaledwie kilka miesięcy.
Nie był więc dosłownie „człowiekiem znikąd”, ponieważ miał doświadczenie wojskowe, pochodzenie szlacheckie i rozległe kontakty. Z punktu widzenia korsykańskiej polityki pojawił się jednak z zewnątrz, bez własnego zaplecza rodowego i bez tradycyjnego prawa do korony. Jego królewskość została skonstruowana niemal na oczach współczesnych. Opierała się na wyborze dokonanym przez Korsykanów, obietnicy wyzwolenia, dostarczonych zasobach, ceremoniale, tytule, symbolach monarszych oraz próbie stworzenia nowych instytucji.
W tym znaczeniu Neuhoff stanowił niezwykły precedens. Pokazywał, że w epoce kryzysu człowiek obdarzony odpowiednią śmiałością może wejść pomiędzy istniejące siły polityczne i przedstawić siebie jako jedyne rozwiązanie. Nie musi posiadać starej, niepodważalnej legitymacji, jeżeli potrafi stworzyć nową: jako wódz, wyzwoliciel, prawodawca i osoba powołana przez wspólnotę.
Neuhoff usiłował połączyć monarchię z elementami umowy zawartej pomiędzy władcą a narodem. Planował również uporządkowanie prawa, wzmocnienie administracji, stworzenie nowej elity służby i wykorzystanie religii jako czynnika jedności społecznej. Z dzisiejszej perspektywy zamierzenia te przypominają niektóre rozwiązania napoleońskie: połączenie silnej władzy osobistej z deklarowaną suwerennością ludu, kodyfikację prawa, tworzenie nowej arystokracji opartej na służbie wojskowej i państwowej oraz podporządkowanie instytucji religijnych interesowi państwa. Nie istnieją jednak dowody pozwalające stwierdzić, że Napoleon bezpośrednio przejął program Neuhoffa. Podobieństwa mogą wynikać ze zbliżonych problemów politycznych; ewentualny wpływ pośredni, przekazywany przez korsykańską tradycję i środowisko Paolego, pozostaje hipotezą.
Giacinto Paoli, ojciec Pasqualego, należał do najważniejszych współpracowników króla Teodora. Pamięć o jego panowaniu była zatem obecna w środowisku, z którego wyrósł późniejszy przywódca korsykańskiej republiki. Jeżeli doświadczenie Neuhoffa oddziaływało na Napoleona, to zapewne przede wszystkim za pośrednictwem Paolego i opowieści o wcześniejszej fazie walki z Genuą.
Dla Bonapartego historia Neuhoffa mogła zawierać zarówno obietnicę, jak i ostrzeżenie. Obietnica polegała na tym, że władza nie musi być odziedziczona — może zostać zdobyta dzięki talentowi, odwadze, wojsku, odpowiedniej narracji i wykorzystaniu nadzwyczajnych okoliczności. Ostrzeżenie było równie wyraźne: sama korona, tytuł i entuzjazm zwolenników nie wystarczą. Bez stabilnych finansów, trwałych instytucji, zwycięskiej armii i międzynarodowego uznania osobista monarchia może zniknąć równie szybko, jak się pojawiła.
Nie należy zatem uznawać Neuhoffa za udowodniony osobisty wzór Napoleona. Jego przypadek pozwala natomiast zobaczyć, że Korsyka znała już wcześniej eksperyment z władzą opartą na elekcji, obietnicy wyzwolenia, zagranicznych zasobach i wykreowanej symbolice monarszej.

Od korsykańskiego awanturnika do cesarza Francuzów

Porównanie Neuhoffa z Napoleonem staje się szczególnie interesujące w kontekście późniejszych poszukiwań legitymizacji władzy przez Bonapartego. Napoleon również nie odziedziczył korony. Jego rodzina należała do drobnej szlachty, ale nic nie zapowiadało, że jeden z jej członków obejmie najwyższą władzę we Francji. Swoją pozycję zdobył dzięki wojsku, rewolucji, zwycięstwom, umiejętności budowania osobistego autorytetu i przedstawianiu siebie jako człowieka niezbędnego.
Podobnie jak Neuhoff nie mógł oprzeć władzy wyłącznie na tradycji dynastycznej. Musiał stworzyć własną tradycję. Posługiwał się więc wieloma uzupełniającymi się źródłami prawomocności: wolą narodu wyrażaną w plebiscytach, poparciem armii, zgodą instytucji państwowych, rewolucyjną zasadą kariery otwartej dla talentów, ceremoniałem monarchicznym, religijnym namaszczeniem oraz odwołaniami do Rzymu, Karola Wielkiego i historii Francji.
Neuhoff pokazywał w miniaturze, że suwerenność można w pewnym stopniu wytworzyć poprzez działanie. Najpierw pojawia się człowiek, który obiecuje zwycięstwo i porządek; następnie powstają tytuły, urzędy, symbole i ceremonie potwierdzające jego pozycję. Napoleon przeprowadził podobny proces na nieporównanie większą skalę i z nieporównanie większym powodzeniem. Nie wystąpił jednak jako przypadkowy pretendent do istniejącego tronu. Przedstawiał się jako zwieńczenie rewolucji i gwarant zachowania jej najważniejszych zdobyczy, nawet gdy stopniowo przekształcał republikę w dziedziczne cesarstwo.
Z tego punktu widzenia Neuhoff był nie tyle konkretnym wzorem do skopiowania, ile częścią korsykańskiego repertuaru politycznych możliwości. Jego kariera dowodziła, że w czasach rozpadu starego porządku granica pomiędzy awanturnikiem, wodzem, wyzwolicielem i monarchą może być niezwykle cienka. O tym, jak potomność zaklasyfikuje daną postać, decydują w dużej mierze trwałość sukcesu i zdolność narzucenia własnej interpretacji wydarzeń.
Neuhoff pozostał „awanturnikiem”, ponieważ jego monarchia upadła po kilku miesiącach. Napoleon został cesarzem i prawodawcą, ponieważ zdołał przekształcić osobisty sukces w rozbudowany system administracyjny, wojskowy, prawny i symboliczny. Różnica pomiędzy nimi nie polegała więc wyłącznie na skali ambicji, lecz przede wszystkim na zdolności trwałego zorganizowania zdobytej władzy.

Od ucznia do przeciwnika: zerwanie z Paolim w latach 1790–1793

Powrót Pasqualego Paolego na Korsykę w 1790 roku wydawał się młodemu Bonapartemu spełnieniem patriotycznych marzeń. Rewolucja francuska umożliwiła emigrantom politycznym powrót, a człowiek, którego Napoleon przez lata traktował jako bohatera, prawodawcę i ojca ojczyzny, mógł ponownie stanąć na czele wyspy. Paoli został uroczyście przyjęty w Paryżu, a następnie powrócił na Korsykę po ponad dwudziestu latach wygnania. W lipcu 1790 roku Napoleon i jego brat Joseph znaleźli się wśród witających go w Bastii. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej Bonaparte zabiegał o jego aprobatę dla planowanej historii Korsyki. Teraz mógł zobaczyć swojego mistrza nie jako postać historyczną, lecz jako rzeczywistego przywódcę wchodzącego ponownie do czynnej polityki.
Spotkanie nie spełniło jednak wszystkich nadziei młodego oficera. Paoli odnosił się do jego literackich i politycznych ambicji z rezerwą. Uważał młodzieńcze pisma Bonapartego za zbyt stronnicze, a jego projekt historii wyspy za przedwczesny. Dla Napoleona Paoli był figurą niemal mityczną; dla Paolego Napoleon pozostawał natomiast jednym z wielu ambitnych młodych ludzi, których zapał należało raczej powściągać niż podsycać. Różnica wieku i doświadczenia od początku tworzyła pomiędzy nimi nierówną relację. Bonaparte oczekiwał uznania, politycznej bliskości i miejsca u boku bohatera. Paoli nie widział powodu, aby traktować go jak przyszłego partnera albo następcę.
Do różnicy pokoleń dochodziła pamięć o postępowaniu rodziny Bonapartów po klęsce korsykańskiej republiki. Carlo Buonaparte walczył wcześniej po stronie Paolego, lecz po francuskim zwycięstwie pozostał na wyspie, uznał nowe panowanie i zaczął szukać dla rodziny miejsca w administracyjnym oraz społecznym porządku ustanowionym przez Francuzów. To właśnie dzięki tej adaptacji Napoleon otrzymał możliwość nauki we francuskich szkołach wojskowych i rozpoczęcia służby w królewskiej armii. Dla części dawnych paolistów Bonapartowie byli zatem rodziną, która potrafiła szybko pogodzić patriotyczną przeszłość z korzyściami oferowanymi przez zdobywców. Sam Napoleon mógł potępiać kompromis ojca, ale w oczach otoczenia pozostawał jego beneficjentem — francuskim oficerem, mówiącym o korsykańskiej wolności językiem przyswojonym we Francji.
Początkowo sprzeczność tę łagodziła rewolucja. Francja roku 1790 nie była już dla Napoleona wyłącznie monarchią, która podbiła jego ojczyznę. Zaczynała jawić się jako państwo praw obywatelskich, reprezentacji politycznej i kariery otwartej dla ludzi utalentowanych. Włączenie Korsyki do wspólnego porządku konstytucyjnego można było przedstawiać nie jako dalszy ciąg podboju, lecz jako zniesienie odrębności narzuconej mieszkańcom wyspy przez dawny reżim. Napoleon nie musiał jeszcze wybierać pomiędzy korsykańskim patriotyzmem a rewolucyjną Francją. Mógł wierzyć, że rewolucja pogodzi oba te zobowiązania, zapewniając Korsykanom równość, samorząd i dostęp do urzędów bez powrotu do politycznej zależności sprzed 1789 roku.
Paoli patrzył na te przemiany ostrożniej. Przyjął amnestię i stanowiska nadane mu w nowym porządku, ale jego doświadczenia kształtowały się w walce przeciwko obcej kontroli nad wyspą. Nie ufał centralizacji i nie zamierzał bezwarunkowo podporządkować korsykańskich interesów decyzjom podejmowanym w Paryżu. Napoleon natomiast coraz silniej wiązał wolność Korsyki z powodzeniem rewolucji francuskiej. Różnica nie sprowadzała się jeszcze do prostego przeciwstawienia separatysty i zwolennika Francji. Dotyczyła raczej pytania, gdzie znajduje się ostateczne źródło politycznej prawomocności: w odrębnej wspólnocie korsykańskiej czy w rewolucyjnym narodzie francuskim, do którego Korsykanie mieli należeć jako równi obywatele.
Na konflikt ideowy nakładała się walka o wpływy. Rewolucja nie zniosła lokalnych więzi rodzinnych i stronnictw, lecz otworzyła przed nimi nowe urzędy, stopnie wojskowe i miejsca w administracji. Bonapartowie próbowali wykorzystać tę zmianę do wzmocnienia własnej pozycji. Napoleon angażował się w działalność klubów patriotycznych, uczestniczył w sporach wyborczych i zabiegał o dowództwo w korsykańskiej Gwardii Narodowej. Jego wybór na podpułkownika batalionu ochotników w 1792 roku odbywał się w atmosferze gwałtownej rywalizacji. Zamieszki w Ajaccio pokazały, że język rewolucyjnego obywatelstwa nie zastąpił dawnych lojalności. Za sporami programowymi nadal stały rodziny, klienci, miejscowi patroni oraz konkurenci walczący o kontrolę nad miastem i wyspą.
W tym układzie Paoli nie był tylko patriotycznym symbolem. Dysponował rozległą siecią osobistych zależności oraz autorytetem pozwalającym rozdzielać stanowiska i wpływy. W jego otoczeniu coraz większą rolę odgrywali ludzie, których Bonapartowie postrzegali jako swoich konkurentów, między innymi Carlo Andrea Pozzo di Borgo. Współpraca pomiędzy dawnymi sojusznikami stopniowo ustępowała walce stronnictw. Napoleon zaczynał odkrywać, że kult Paolego nie gwarantuje mu miejsca w paolistowskim systemie władzy. Przeciwnie, jego francuskie wykształcenie, jakobińskie sympatie i ostentacyjna ambicja mogły czynić go dla starszego przywódcy człowiekiem niewygodnym, a nawet potencjalnym rywalem.
Momentem, który nadał konfliktowi wymiar wojskowy, stała się wyprawa przeciwko Królestwu Sardynii na początku 1793 roku. Napoleon uczestniczył w ataku na archipelag La Maddalena, dowodząc artylerią rozmieszczoną na wyspie Santo Stefano. Operacja rozpoczęła się obiecująco, lecz zakończyła chaotycznym odwrotem. Dowódca sił korsykańskich, Pietro Paolo Colonna Cesari, nakazał przerwanie działań, zanim można było wykorzystać przewagę uzyskaną przez baterie Bonapartego. Napoleon został zmuszony do porzucenia dział i powrotu na Korsykę w poczuciu upokorzenia.
Nieudaną ekspedycję szybko zaczęto interpretować w kategoriach zdrady. Napoleon i jego polityczni sprzymierzeńcy podejrzewali, że Colonna Cesari działał zgodnie z tajnymi instrukcjami Paolego, który nie chciał zwycięstwa francuskiej wyprawy. Nie można jednak przedstawiać sabotażu jako bezspornie dowiedzionego faktu. Operacja była źle przygotowana, uczestniczyły w niej oddziały o niepewnej dyscyplinie, a pomiędzy dowódcami brakowało zaufania. Oskarżenie Paolego odpowiadało zarazem interesom Bonapartego: pozwalało wyjaśnić klęskę nie własnymi błędami, lecz polityczną nielojalnością zwierzchników. Niezależnie od rzeczywistych przyczyn porażki La Maddalena przekonała Napoleona, że paolistowskie kierownictwo stało się przeszkodą zarówno dla rewolucji, jak i dla jego osobistej kariery.
W tym samym czasie pogłębiał się konflikt pomiędzy Paolim a władzami w Paryżu. Radykalizacja rewolucji, obalenie monarchii i egzekucja Ludwika XVI budziły jego nieufność. Konwent podejrzewał natomiast, że korsykański przywódca prowadzi własną politykę, osłania przeciwników rewolucji i przygotowuje wyspę do zerwania z Francją. Po doniesieniach dotyczących sytuacji na Korsyce 2 kwietnia 1793 roku nakazano aresztowanie Paolego i Pozzo di Borgo. Decyzja ta wywołała na wyspie skutek przeciwny do zamierzonego. Zamiast odizolować Paolego, pozwoliła mu wystąpić jako obrońca Korsyki przed arbitralnością Paryża i skupić wokół siebie tysiące zwolenników.
Szczególną rolę w dalszej eskalacji odegrał Lucien Bonaparte. Tradycyjna opowieść przypisywała mu bezpośrednie spowodowanie decyzji Konwentu, jednak chronologia każe zachować ostrożność. Nie ma pewnego świadectwa, że jego oskarżenia poprzedziły kwietniowy dekret. Najprawdopodobniej dopiero w maju 1793 roku Lucien wystąpił w klubie jakobińskim w Tulonie, przedstawiając Paolego jako tyrana, który chce panować nad Korsyką jak samowładca. Klub przekształcił jego przemówienie w adres skierowany do Konwentu. Doniesienie nie zapoczątkowało więc konfliktu, ale publicznie związało całą rodzinę Bonapartów z przeciwnikami Paolego i uczyniło możliwość pojednania niemal iluzoryczną.
Położenie Napoleona było jeszcze przez pewien czas niejednoznaczne. Nie od razu uznał dawnego mistrza za zdrajcę i próbował zapobiec całkowitemu zerwaniu. Gdy jednak wystąpienie Luciena stało się znane na Korsyce, zwolennicy Paolego potraktowali je jako stanowisko całego rodu. W społeczeństwie opartym na solidarności rodzinnej indywidualny gest jednego z braci obciążał wszystkich Bonapartów. Konflikt polityczny nabrał cech zbiorowej odpowiedzialności, którą Napoleon tak dobrze znał z historii korsykańskich stronnictw.
W maju 1793 roku doszło do ostatecznego rozstrzygnięcia. Napoleon był ścigany i przez pewien czas musiał się ukrywać. Zwolennicy Paolego splądrowali rodzinny dom w Ajaccio, a korsykańskie zgromadzenie napiętnowało Bonapartów jako wrogów ojczyzny i wykluczyło ich ze wspólnoty politycznej. Rodzina utraciła nie tylko bezpieczeństwo, lecz także podstawę swojego majątku i pozycji społecznej. W czerwcu opuściła wyspę, przedostała się do Calvi, a następnie odpłynęła do Tulonu. Napoleon nigdy więcej nie zobaczył Korsyki.
Ucieczka nie była zatem prostym porzuceniem korsykańskiej ojczyzny na rzecz obiecującej kariery francuskiej. Stanowiła rezultat procesu, w którym stopniowo zamykały się inne możliwości. Napoleon związał się z rewolucją, ponieważ przez pewien czas wierzył, że pozwoli ona pogodzić korsykańską wolność z francuskim obywatelstwem. Jednocześnie rewolucja otwierała przed nim drogę awansu, której nie mógł zapewnić ograniczony świat wyspiarskich stronnictw. Gdy konflikt pomiędzy Paolim a Konwentem zmusił go do wyboru, opowiedzenie się po stronie Francji było zarazem decyzją ideową, obroną interesów rodziny i polityczną koniecznością.
Zerwanie z Paolim miało także wymiar osobisty. Człowiek, którego Napoleon uczynił zastępczym ojcem i uosobieniem korsykańskiej wolności, okazał się przywódcą niechętnym jego ambicjom, związanym z konkurencyjnym stronnictwem i gotowym wykluczyć Bonapartów z wyspy. Dawny podziw ustąpił oskarżeniom o despotyzm i zdradę. Można w tym dostrzec nie tylko zmianę lojalności, lecz również wyzwolenie się spod autorytetu mistrza. Napoleon przestał marzyć, że zostanie następcą Paolego na Korsyce. Odtąd miał szukać przestrzeni działania w państwie znacznie większym niż rodzinna wyspa.
Paradoks tej przemiany polegał na tym, że Napoleon opuszczał Korsykę, doświadczywszy na własnej skórze mechanizmów opisanych w młodzieńczej historii wyspy. Konflikt polityczny został podporządkowany lojalnościom rodzinnym, oskarżenie jednostki obciążyło cały ród, a walka o urzędy przekształciła się w groźbę przemocy, konfiskaty i wygnania. Korsyka potwierdziła jego przekonanie, że społeczeństwo rozbite na konkurujące stronnictwa nie potrafi zapewnić trwałego bezpieczeństwa. Francja oferowała mu natomiast armię, administrację i rewolucyjne instytucje, za pomocą których można było przekształcać osobistą ambicję w publiczną władzę. Wybór Francji nie oznaczał więc, że korsykańska lekcja została zapomniana. Oznaczał, że Bonaparte postanowił zastosować ją gdzie indziej i na nieporównanie większą skalę.

Korsykańska lekcja Napoleona

Napoleon nie wyciągnął z dziejów Korsyki wniosku, że przemoc należy po prostu odrzucić. Uznawał ją za stały element polityki, który powinien zostać podporządkowany prawu i racji państwa. Prywatną zemstę miał zastąpić publiczny wymiar sprawiedliwości, rywalizację rodów — hierarchia administracyjna, a przypadkowe wybuchy wojowniczej energii — zdyscyplinowana armia.
Nie sposób rozstrzygnąć, w jakiej mierze młodzieńczy Napoleon rzeczywiście wyprowadzał z historii wyspy program silnej egzekutywy, a w jakiej to jego późniejsza kariera skłania do takiego odczytania. Korsyka niewątpliwie dostarczyła mu jednak podstawowych pytań: jak przezwyciężyć rozbicie społeczeństwa, podporządkować lokalne lojalności wspólnemu celowi, połączyć siłę z prawem i utrwalić władzę pozbawioną dawnej legitymacji dynastycznej. Była zatem nie gotowym modelem przyszłego cesarstwa, lecz pierwszym laboratorium politycznej wyobraźni Bonapartego.

                                            Piotr Kotlarz

Powyższy artykuł jest dostępny na Licencji CreativeCommons, Uznanienie autorstwa_Bez utworów zależnych  3,0 Polska) 

Powyższy tekst powstał przy pomocy redakcyjnej ChatGTP.