Wojny a CO₂ – straty nie do odrobienia / Piotr Kotlarz

0
104
Obraz wyróżniający ChatGTP
Wojny Rosji z Ukrainą czy też Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem toczą się z naszej perspektywy gdzieś daleko. Oglądamy relacje telewizyjne, śledzimy mapy z przesuwającymi się liniami frontu, analizujemy doniesienia o kolejnych atakach. Zdarza się nawet, że zaczynamy postrzegać te wydarzenia niczym sportową rywalizację, zapominając, że za każdą informacją stoją miliony ludzi.
To ludzie, którzy każdego dnia podejmują decyzje dotyczące własnego przetrwania, tracą bliskich, domy, dorobek całego życia i kolejne szanse na normalną przyszłość. Wojna dotyka wszystkich mieszkańców walczących państw – bez względu na to, po której stronie granicy się znajdują.
Mało kto jednak dostrzega, że skutki tych konfliktów odczuwamy wszyscy. Każdy mieszkaniec Ziemi.
Zapewne wielu Czytelników pomyśli w tym momencie o gospodarce. O cenach ropy, paliw na stacjach benzynowych, kosztach energii czy żywności. To oczywiście prawda. Są to skutki widoczne niemal natychmiast i odczuwalne przez nasze portfele.
Istnieje jednak jeszcze jeden wymiar wojny, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko. To jej wpływ na klimat poprzez gigantyczne emisje dwutlenku węgla.

Wojna jako gigantyczne źródło emisji

Według raportów Initiative on GHG Accounting of War pełnoskalowa wojna Rosji przeciwko Ukrainie wygenerowała od lutego 2022 r. do lutego 2026 r. około 311 milionów ton ekwiwalentu CO₂. To wielkość odpowiadająca mniej więcej rocznym emisjom całej Francji.
Średnio oznacza to 75–80 milionów ton CO₂ rocznie, czyli ilość porównywalną z emisjami wielu średnich państw świata.
Największe źródła tych emisji to: 37% – bezpośrednie działania wojenne: spalanie paliw przez samoloty, czołgi, transport wojskowy i generatory; 23% – pożary lasów i terenów naturalnych wywoływane ostrzałem, bombardowaniami i eksplozjami; 23% – przyszła odbudowa zniszczonych miast, dróg, mostów, elektrowni i zakładów przemysłowych, wymagająca ogromnych ilości stali oraz cementu – materiałów należących do najbardziej emisyjnych w produkcji.
Do tego dochodzą emisje wynikające z korzystania przez ludność cywilną z generatorów dieslowskich po zniszczeniu infrastruktury energetycznej, transport uchodźców oraz milionów ton gruzu, które również trzeba będzie zagospodarować.

Wojna napędza zmianę klimatu

Jednym z najbardziej niedocenianych skutków konfliktu są pożary.
Tylko w 2025 roku na Ukrainie spłonęło około 1,39 miliona hektarów lasów i terenów naturalnych. W normalnych warunkach wiele z tych pożarów zostałoby szybko ugaszonych. Na terenach objętych działaniami wojennymi jest to jednak często niemożliwe.
Płonące lasy oznaczają podwójną stratę.
Po pierwsze – do atmosfery trafiają miliony ton dwutlenku węgla zgromadzonego przez dziesięciolecia w drzewach i glebie.
Po drugie – znikają naturalne magazyny węgla, które mogłyby przez kolejne lata pochłaniać CO₂ z atmosfery.
Wojna nie tylko więc zwiększa emisje, ale jednocześnie niszczy naturalne mechanizmy ograniczające zmianę klimatu.

Bliski Wschód również pozostawia węglowy ślad

Podobne zjawisko obserwujemy podczas wojny Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem oraz działań prowadzonych na obszarze Bliskiego Wschodu.
Szacunki wskazują, że w ciągu pierwszych czternastu dni konfliktu do atmosfery trafiło ponad 5 milionów ton ekwiwalentu CO₂.
Największy udział miały: zniszczenia budynków i infrastruktury cywilnej – około 2,41 mln ton CO₂, pożary rafinerii, magazynów paliw i tankowców – około 1,88 mln ton CO₂, działania lotnictwa, marynarki wojennej i wojsk lądowych – około 0,52 mln ton CO₂, zniszczony sprzęt wojskowy – około 0,17 mln ton CO₂, wystrzelone rakiety i drony – około 0,05 mln ton CO₂.
To pokazuje, że nawet stosunkowo krótki konflikt zbrojny pozostawia ogromny ślad klimatyczny.
[Podane liczby odnośnie do tej wojny wymagają jeszcze weryfikacji, ale ich skala jest bardzo prawdopodobna.]

Polska dla porównania

Dla zobrazowania skali warto przypomnieć, że Polska emituje rocznie około 270–320 milionów ton CO₂.
Oznacza to, że cztery lata wojny w Ukrainie wygenerowały dodatkowe emisje porównywalne z całorocznym śladem węglowym naszego kraju.
Jeszcze bardziej wymowne jest porównanie z samą Ukrainą.
Obecnie, wskutek załamania gospodarczego wywołanego wojną, krajowe emisje związane z przemysłem i energetyką spadły do około 118 milionów ton CO₂ rocznie. Łączne emisje gazów cieplarnianych wynoszą około 200 milionów ton ekwiwalentu CO₂.
Jednocześnie sama wojna dokłada każdego roku kolejne 75–80 milionów ton. Oznacza to, że znaczna część obecnego śladu węglowego Ukrainy nie wynika z działalności gospodarczej, lecz z samego prowadzenia działań wojennych.

Są jeszcze straty, których nie da się policzyć

Liczby pokazują jedynie część problemu. Znacznie trudniej oszacować to, czego nie widać w statystykach.
Każdy rok wojny oznacza zatrzymane programy zalesiania, odłożone inwestycje w odnawialne źródła energii, zniszczone elektrownie, przerwane modernizacje przemysłu oraz opóźnienie transformacji energetycznej.
Państwa prowadzące wojnę przestają inwestować w przyszłość. Ogromne środki finansowe, potencjał naukowy i technologiczny kierowane są na produkcję uzbrojenia zamiast na rozwój nowoczesnej energetyki, badań czy ochrony środowiska.
To również są koszty klimatyczne, choć praktycznie niemożliwe do dokładnego wyliczenia.

Wojna to strata dla całej planety

Mam nadzieję, że przedstawione dane pozwalają spojrzeć na współczesne konflikty zbrojne z nieco szerszej perspektywy.
Wojna to nie tylko tragedia ludzi, zniszczone miasta i problemy gospodarcze. To także gigantyczny, często pomijany koszt środowiskowy, którego skutki odczuwamy wszyscy – niezależnie od tego, gdzie mieszkamy.
Warto jednak dodać jeszcze jedną refleksję.
Emisje CO₂ są tylko jednym z elementów rachunku strat. Być może najważniejszą konsekwencją jest marnowanie potencjału całych społeczeństw. Miliony Rosjan, Ukraińców, Irańczyków, Izraelczyków i mieszkańców innych państw zamiast poświęcać swój talent, wiedzę i pracę rozwojowi nauki, gospodarki czy nowych technologii, angażowane są w działania wojenne lub zmagają się z ich skutkami.
To strata, której nie da się przeliczyć ani na pieniądze, ani na tony dwutlenku węgla.
I właśnie o tym – o utraconym potencjale ludzi oraz całych narodów – warto będzie napisać w kolejnym artykule.
                                      Piotr Kotlarz

 

Powyższy artykuł jest dostępny na Licencji CreativeCommons, Uznanienie autorstwa_Bez utworów zależnych  3,0 Polska) 

 

Powyższy tekst powstał przy pomocy redakcyjnej ChatGTP.