Wiersze / Henryk J. Kozak;

0
519

NOWE – 2025 – LUBLIN

O ŻYCIU

powiedział
ja się swojego
nie wstydzę
i nie wypieram
bo wiem
że jest
ze mnie
dumne

chociaż zdarza się
że odburknie
prawdą
niekiedy jak krokuta
zachichocze

już czas
nic tu
po tobie

wtedy myślę
a nawet
trochę się boję

że jednak
za wcześnie

i że zasłużyłem
na więcej

 

ON

udawał herosa
Martina Edena
drwił z losu

nie wiedział
że krok w krok za nim
czołga się
to znów przyśpiesza
egzekutor
z workiem trucizn
na plecach
i z mizerykordią
za paskiem

nagle pojął
( o życie za późno )
że był to
także
jego czas

 

PLISZKA Z PODWÓRKA

przez cały dzień
nie opuszczała mnie myśl
o śmierci

rano
gdy pakowałem do torby
książki i zeszyty
kot przybłęda
odkrył w stosie drewna
gniazdo szarej pliszki

zabił
i uciekł
z łupem w pysku
w przydrożne pokrzywy

tego dnia
nie poszedłem do szkoły
włóczyłem się po łąkach
obwiniałem siebie

pliszka
jeszcze pół tygodnia
łkała na płocie

domagała się sprawiedliwości

 

O POWROTNEJ DRODZE 
               Józkowi K.

kumie brachu
nie ma powrotnej
drogi

to mit
omam którym
karmi nas mózg

a jednak
wspaniale jest marzyć
i z tym żyć

 

SEN

śni mi się
że idziemy
czerwcowym świtem
do lasu
przez pola miedzami
pośród falujących zbóż

żeby sfotografować zielonego dzięcioła
naskubać do blaszanego kubka poziomek
pobyć z sobą
i posłuchać wiatru
hulającego nad sosnami

nie budzę się
bo wciąż pamiętam
że w drodze powrotnej
trzymaliśmy się za ręce

 

TAMTE POLA

wtedy jeszcze
sitnickie pola
nie były
urodzajne

na gnoju
rodziły się tylko
kartofle
rzepa
i żyto

ale dobrze się po nich
chodziło
za krowami
czy pługiem

równinne
z widoczną na przestrzał
dalą

ach jak znów
chciałoby się po nich pobiegać
puścić na przełaj
po rżysku
za zającem
schować za horyzontem
upiec w ognisku
podebrane na polu sąsiada
młode ziemniaki
w żwirowni zbudować zamek
w piasku ogrzać stopy
zabłądzić w olszynie

żeby usłyszeć o zmierzchu
jak matka wykrzyczy
Józiu Józiczku
chodź na ciepłe kluseczki

ale to
nie chodziło
o mnie

bardzo mu
zazdrościłem

 

TAK BĘDZIE

być może
pojadę tam wkrótce
lada dzień
po niedzieli
jak mawiała matka

gdy wrócą do obory jaskółki
wyfruną z uli pszczoły
i młode kawki z ceglanego komina
w starej szkole
a jastrząb
znów będzie polował nad łąkami
na moje gołębie

późnym wieczorem
już przy naftowej lampie
wejdzie do domu
ojciec

przemoknięty
w zabłoconych gumowcach
bardzo zmęczony
przyniesie zapach ziemi
odradzających się po zimie chwastów
i nadchodzącej wiosny

tylko nie wiem
po której niedzieli
i czy na pewno
tak będzie

 

ZAROŚLA POLA DROGI

a w Zaroślach
to ja
najbardziej lubiłem
drogi
rozpoznawałem tropy
zajęcy saren borsuków
szukałem wilczych
i kłusowników
udawałem Apacza

i poziomki na polanach
staw z zatopionymi obłokami
w którym żyły traszki
też piaszczyste pagórki
zarosłe na obrzeżach
dzikimi malinami

i wiatr odurzony zieleniną
gdy wracał wieczorem z pól
na krótką drzemkę
w koronach sosen
smukłych i strojnych
jak kawalerka z dożynkowej remizy

kołysał je delikatnie

jak dziadek ukochaną wnuczkę

skrzypiały

zrzucały szyszki
ocierały się zalotnie
o brzozy

i usypiał w gniazdach

krzykliwe
młode gawrony

wtedy jeszcze

nie wiedziałem
że je bezpowrotnie utracę

i że zatrują mnie
ulice
za którymi skrycie
tęskniłem

 

SAMOOCENA

dobry byłem
asysty zaliczałem
bliźnich szanowałem

i zdaje się
że ze wszystkim
zdążyłem

bo niczego
nie pominąłem
wszystkiego spróbowałem

ależ się działo
dzielnie mnie wspomagałeś
aniele stróżu mój

chciałbym cię zobaczyć
pokaż się wreszcie
i unieś mnie w powietrze 

                        Henryk J. Kozak

Henryk J. Kozak – poeta, prozaik, ur. 15 lipca 1945r w Kolonii Krasna (gm. Huszlew). Dzieciństwo i młodość spędził w Sitniku k. Białej Podlaskiej. Uczył się w Liceum Pedagogicznym w Leśnej Podlaskiej, następnie ukończył historię w UMCS. Mieszka w Lublinie od czasu studiów, choć w wierszach ciągle wraca na Podlasie. Dlatego też od pięciu lat Gminny Ośrodek Kultury w Białej Podlaskiej organizuje w lecie rajd rowerowy Śladami Poezji Henryka Kozaka. W latach 1990-1995 pracując w restauracjach, supermarketach i na budowach w Izraelu i w USA, w miarę możliwości, starał się poznać te kraje. Od 1980 r do 1991 należał do Związku Literatów Polskich w Lublinie.
Debiutował wierszami w „Kamenie” w 1968 r. Opublikował 25 książek poetyckich, dwie powieści oraz zbiór opowiadań. Za poezję i prozę otrzymał kilkanaście nagród i wyróżnień; m. in. im. J. Czechowicza, J. Łobodowskiego, A. Kamieńskiej, Józefa I. Kraszewskiego, Wacława Olszewskiego oraz honorową nagrodę Sławy Przybylskiej „In Arte Libertas”. Jego wiersze i fragmenty prozy były tłumaczone na języki obce. W 2018 roku został uhonorowany przez Stowarzyszenie Pisarzy Polskich w Lublinie, dyplomem LITERACKI LAUR 700 – LECIA MIASTA LUBLINA. W 2022 roku otrzymał stypendium Prezydenta miasta Lublin.
Wkrótce lubelskie wydawnictwo NORBERTINUM opublikuje obszerny tom wierszy pt. ZIM JUŻ NIE BĘDZIE, oraz zbiór opowiadań pt. DZIWNE CZASY. Będzie to 29 – ty i 30 – sty tytuł w dorobku autora z Sitnika.