Wiersze / Michał Kaczmarek

0
464

Ustawka

trzecia może czwarta klasa
wokół starsze chłopaki
czekają na zwycięzcę
przegrany
przełknie pierwszą ość
zaskoczony
że to on

bijemy się
chorowity
z małą liczbą punktów po urodzeniu
przegrywam

mścić się
kłócić
nie ma z kim
i co

odchodzą
Artur bo tak miał na imię
otoczony
uśmiechy
gratulacje

otrzepuję plecak
podnoszę się z kolan
ze łzami w oczach

bez względu na wszystko
muszę iść do świetlicy
i idę
tą samą drogą
co tamci
innego wejścia do szkoły
nie ma

 

 

Prace w ogrodzie przed zimą

przed telewizorem
z matką wieszającą bieliznę
czekałem na ciebie

zegar na ścianie
odczepiony od plecaka
prezent od cioci z Anglii
w szkole by zniszczyli

kolejne kreski
sekundy
cyk cyk po tarczy
jeden za drugim
kieliszki wódki

papieros alkohol sok
może zadzwoń do wujka
przestań co to da

kiedy przychodzi wujek
wieczór z tatą można znieść
raz nawet sąsiad
opowiadał kawały
wszyscy się uśmiechaliśmy

nie wiem czy rozumiałem
ich obecność nic nie da
czy
jak dzieciak wierzyłem
nie wyjdą
on nie wytrzeźwieje
ale oni
ochronne wiadra na kwiatach
zostaną na zawsze

 

Ostatnia płyta stadionu miejskiego

byłem może piętnastoletnim dzieciakiem
członkiem młodzieżowej drużyny piłkarskiej
wrażliwy zestresowany
nie potrafiłem nawiązać relacji z kolegami
on
dwa trzy lat młodszy
co dziwne
postawił mnie jako wzór
ćwiczył te same sztuczki
pytał czy gram dziś w pierwszym składzie
nie dążyłem do bliższej znajomości
grzeczny
ale nie przyjacielski
oznaki zapatrzenia
odczułem kilkukrotnie
zniechęcony słabymi meczami
zrezygnowałem z treningów
bez żalu także z niego
trener powiedział kiedyś
że jednemu z naszych umarła mama
nie wolno dokuczać
nie wiem czy to był on
nie znałem nawet imienia
mam nadzieję że teraz
ćwierć wieku później
wszystko u tego chłopca w porządku

 

 

Placyk gdzie kiedyś był pomnik

idąc z ulicy Niedziałkowskiego
na ulicę Sienkiewicza
jako nastolatek usłyszałem od ojca
kiedyś piłem tu wódkę

ścieżka między kortami tenisowymi a strumykiem
trzecia ławka od kiosku
sześćdziesiąt minut bełkotu
ty musisz się za to wziąć
gdybyś był twardy miałbyś brygadzistę

przechodzień
pies
wylana popitka

pożegnanie na mostku
schodami na drugie piętro
powolny krok
zamroczenie

w domu żona i ośmioletni syn
rytuał czekania
miał być o piątej
jest dziesięć po
może spotkał kolegę
zagadał się
dwadzieścia
wpół do
za piętnaście szósta
nadzieja odchodzi
jak obserwowani przez okno
dwaj nieznajomi 

                                                Michał Kaczmarek

 

Michał Kaczmarek, ur. w 1986 w Głogowie. Z wykształcenia nauczyciel języka angielskiego. Publikował w pismach i na portalach, m. in.: „Afront”, „artPAPIER”, „eleWator”, „Format Literacki”, „Kalejdoskop”, „Migotania”, „Ósmy Arkusz Odry”, „Pole”, „Projektor”, „Pro Libris”, „Protokół Kulturalny”, „Suburbia”, „Śląsk”, „Tlen Literacki”, „Wytrych”, „Zupełnie Inny Świat” oraz w języku angielskim: „Versopolis” i „Highland Park Poetry” . Laureat konkursów poetyckich.