Wiersze / Przemysław Trenk

0
611

 

człowieczy, dotykalny…

widziałem kamienie
które raniły stopy
w oknach starych kamienic
świece wciąż płoną

oświetlając drogę
do wczoraj

pielgrzymi wędrują
ścieżkami wiary
całują dziwne przedmioty

mówią że to relikwie

w drodze powrotnej
zawsze zachodzą do mnie
dają mi fragmenty przeszłości
cząstki siebie

trzymam je w dłoniach
delikatnie bo to przecież
człowiecze

wieczorami
kładę obok siebie
na miękką poduszkę

dotykam
płacząc aż do świtu

 

O jeden most za daleko

o jeden most za daleko
zatem dokąd pójść?
ciemne ulice
domy bez firan

w tych zamieszkałych
twarze bez wyrazu
lampy świecą ostrym światłem
imię
nazwisko
skąd
dokąd
dla kogo pracujesz?

światło blednie
szare ściany
skrywają domowników
o mętnych oczach

o jedną ulicę za daleko
dokąd pójść
dokąd pobiec?

z domu naprzeciw
dobiega marsz żałobny
sąsiad nie wytrzymał presji
przyszli koledzy
przynieśli zimne litanie
piątaka za każdą

można kupić w każdym supermarkecie
spiesz się człeku
promocja tylko do wyczerpania zapasów
zwątpienia

przystaję w biegu
zamykam oczy
spłycam oddech

o jeden most za daleko
by dojść
by dobiec

w bramach śmierdzących człowiekiem
pęka kolejna butelka
znikają bariery
problemy spływają żółtą strużką
wprost do gardeł oślizłych szczurów

wijące się węże poręczy
do zamkniętych od zawsze drzwi
spękane mury
wyszukane graffiti
j…ć Policję
j…ć wszystkich

warto szukać raju skoro wszystko mam pod nosem?

o jeden most za daleko

i co z tego?
idę
po drodze wejdę do supermarketu
kupię cztery litanie
odegram hejnał jednym haustem

a potem obejrzę serial
nadawany odkąd pamiętam
Polakom żyje się coraz lepiej”

Zatem na pohybel wszystkim

 

myśli o tobie – czyli jak zabić komara

siedzę w rogu pokoju
w starym fotelu
obok starego łóżka
starym długopisem
piszę wiersz

nikt mi nie przeszkadza
bo zamknąłem się na klucz
stary, pordzewiały klucz

czasem sprawdzam
czy jeszcze żyję
przykładając lusterko
do ust

opar upewnia mnie
że jeszcze oddycham

jeszcze….

moją czaszkę wypełniają
myśli o tobie
wsączają się do mózgu
świdrują jak wiertło
starego dentysty

to przy życiu mnie trzyma
a może jestem martwy?
nieważne
dziś się tego nie dowiem

komar wysysa ze mnie krew
napełnia się nią
napełnia się mną
przeniesie na innego człowieka
moje o tobie myśli

siedzę w rogu pokoju
w starym fotelu
obok starego łóżka
i zabijam komara

nie chcę by ktoś inny
myślał o tobie
przyglądam się plamce krwi
a jeśli ona nie moja?

jeśli to krew mojego kota
albo psa
albo szczura z mojej piwnicy

rozmazuję plamkę krwi
na starej kartce
jeszcze troszkę
jeszcze jedna kropelka

zamykam oczy
czekam aż plama
zrobi się czarna
a myśli o tobie
świdrują mój łeb

i nagle dostrzegam że…

że kartka znowu zrobiła się
śnieżnobiała

 

Od przybytku głowa…

myślisz, że powiedzą coś więcej
niż powinieneś wiedzieć?
myślisz, że wiedzą o tobie więcej

niż ty sam?

powiedzą tylko tyle
ile muszą
powiedzą tylko tyle

ile wynajęty speaker tele(wizyjny)
nie będzie przerwy na reklamę i
modlitwę

na rachunek sumienia
tylko suche fakty
jak żyłeś i jak umarłeś

kilka uciętych fotek
obraz kaplicy
i wynajęte płaczki

nie będzie tacy
świeczek i kwiatów
przemowy i smutku

będą twarze wycięte
z lokalnego szmatławca
tanie wino i catering za trzy grosze

będzie sztuczny tłum
sztuczne łzy
i…

nie powiedzą ci jak tam jest
nie przeprowadzą na drugą stronę
ale pomogą ci przyjść na świat

tylko po to abyś wcale nie miał lepiej
niż ich bóg zamknięty w czterech ścianach
grząskiej wiary żeś kurwa nieśmiertelny

nie wierzysz?

dotknij zimnych drutów
wystających z ich twarzy
a jeśli chodzi o mnie?

w moim wewnętrznym spokoju
jest człowiek na wskroś czytelny
jego obecność niesie mnie gładko

jak łódkę po wodach spokojnego oceanu
ów człowiek bywa czasem podobny
do obrotów Ziemi

liczby gwiazd
i przymiotników
określających jego we mnie

mam w sobie spokój
w którym ukryłem
pewną sumę moich nagich ja
i miłość w liczbie nieparzystej

czy to aby nie za dużo?

 

sezon przepalonych żarówek

telefon się rozładował
telewizor nie odbiera
radio milczy
ta cholerna cisza więzi
moje ciało
zakłada kajdany

a to dopiero początek tygodnia
wystarczy wyspowiadać i wypruć
z siebie wszystkie żyły
aby dostąpić rozgrzeszenia

zaczyna się sezon przepalonych żarówek
i wywoływania prześwietlonych kliszy
cisza trzyma mnie za mordę
nie pozwala oddychać
prowadzi przez krainę ślepców

leżę i słucham ulicznych rozmów
odkuwam wspomnienia
zamarznięte w brudnych kałużach
zaciągam się dymem z pękniętej fajki

na mokrej szybie ktoś rozmazał niebo
Wenus już nie spogląda jak dawniej
księżyc wyprzedza na ciągłej
a ja?

z mordą przy ziemi
modlę się aby pozostać w zasięgu
nie zapomnieć własnego imienia
w porę chwycić linę ratunkową

 

Poezja

Poezja…
sześć liter
tylko lub aż

wciąż zastanawiam się
czymżeś dla mnie jest
Bogini myśli pachnącej atramentem
na wykrochmalonej bieli kartki?

Tyś jest pragnieniem wolności
Tyś jest obcowaniem z Nią
w(nie)prawym łożu

reszta to tylko nawóz pod
ukochane przeze mnie frezje
akceptacja tego co nieokreślone
nienazwane
niedotykalne
a zarazem współczulne

ograniczenia?
ja zawsze piszę prawdę
Poezja nie strawi kłamstwa
nawet po kilku kolejkach
w podrzędnej knajpie

prędzej czy później
musisz wyrzygać prawdę 

                                    Przemysław Trenk

 

Przemysław Trenk ur. 21 stycznia 1976 r. w Toruniu. Opiekun medyczny, pielęgniarz i rehabilitant, a także publicysta i poeta. Tata piątki dorosłych już dzieci i gromadki zwierząt. Publikuje na kilku stronach i forach internetowych poświęconych literaturze, między innymi: pisarze.pl, E-literaci i Emultipoetry oraz w wirtualnych grupach poetyckich Jego wiersze zostały ponad czterdziestokrotnie wyświetlone na ścianie kamienicy przy ulicy Brackiej w Krakowie w ramach międzynarodowego projektu „Wiersze na murach”. Znalazły się też w antologii związanej z tym projektem oraz w kilku innych. Opublikowane zostały m.in. w antologii charytatywnej “Solidarni z Ukrainą” wydanej przez wydawnictwo EduArt, “Mundus Poeticus” a także czasopiśmie „Akant” W roku 2018 otrzymał drugą nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Rynna Poetycka, a w roku następnym zasiadał w jury owego konkursu. W 2020 otrzymał wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie im. Wacława Iwaniuka, a jego wiersz znalazł się w antologii pokonkursowej. Jest współautorem tomiku poetyckiego „W zwierciadłach wersów”. W roku 2025 otrzymał wyróżnienie w konkursie Rynna Poetycka. Jego zainteresowania i fascynacje to literatura, sztuka, filozofią, muzyka, teatr, sztuki walki oraz żużel.