Harcerska sprawność
Będąc w harcerstwie
wiele się nauczyłem.
Choć
by tego
że nigdy nie pije się piwa
przed południem
że w lesie nie ma kiosków ruchu
z prezerwatywami
że najważniejsze w życiu
to zaufanie.
Jednak
jednej sprawności
mi nie przyznano.
Sprawności odchodzenia
żegnania się z czymś lub kimś
znikania zawsze we
właściwym momencie.
Dzisiaj można ją zdobyć
na wieczorowych kursach
otrzymując zamiast naszywki
kolorowy certyfikat.
Podziw
Podziwiam piękno za to że istnieje
za jego ulotność – niedoskonałość.
Za to że każdy ma do niego prawo
i może je definiować
tak jak chce.
Podziwiam życie za szczerość
za to że wszystko jest mu obojętne
szczególnie to kim jesteśmy
co się z nami stało
lub stanie.
Podziwiam również to
pełne naiwności
zdziwienia
drogowskazów
donikąd.
W nim gubię się
z zachwytem.
Algorytm
W równaniach które rozwiązuję od lat
coraz mniej niewiadomych.
Przestały już przypominać
rachunki prawdopodobieństwa.
Rachunkami sumienia nie były nigdy
tym bardziej uwerturą jakichkolwiek
teorii spiskowych.
Pełne uzupełnień, skreśleń, korektur
już nie czekają na rozwiązanie.
Są.
Czym stał się zatem po latach
mój algorytm?
Nieodrobionym domowym zadaniem?
Zbędną aplikacją po aktualizacji systemu?
Wiedza
Czego się nie dowiedziałem
już nie chcę wiedzie.
O czym nie mam pojęcia
tego nie chcę pozna.
Labirynty, tajemnice, zagadki
wszystko co przeoczyłem
pozostawiam innym.
Nareszcie czuje się dobrze.
Nauczyłem się stawiać pytania
na które nie chcę
słyszeć odpowiedzi.
Poezja
Miedzy poezją a umieraniem niewielka różnica.
Wszyscy poeci jeszcze za życia
jakby już w zaświatach.
Wiosny w duszach
bitew pełnych poetyckiej kawalerii
zrozumienia u innych
tego im za mało.
Świat w ich oczach zawsze winny
a każdy z nich niby inkasent
żąda, wymusza i jakby dla zasady
protestuje codziennie
literackie weksle.
Odejść im gdzie spokój – niedopuszczalne.
W obcych sercach cierpieć – życiowym zadaniem.
Ich lament zagnieżdżony w genach
na romantycznej chabecie – nie cwałuje –
gna z wiersza na wiersz
z pokolenia na pokolenie.
Może trzeba by było na poezję
jakąś szczepionkę?
Pokonać kolektywną psychozę
powielanie obłędu?
Tylko strach pomyśleć co by z tego wyszło
pustka – albo nie daj Boże –
wszechobecna nuda.
Jacek T. Zieliński – Urodzony w Gdańsku. Od lat zamieszkały w Niemczech. Publikacje wierszy w prasie polskiej i niemieckiej. Zdobywca honorowej nagrody GTPS za tomik „Bigos, kawior i konkwista czyli nowy polski romantyzm“. Współzałożyciel Gdańskiej Grupy Poetyckiej.
Książki:
„Bigos, kawior i konkwista czyli nowy polski romantyzm“- wiersze.
„Balet nosorożca“- wiersze.
„Mein Zahir“-wiersze.
„Ein Sommer voller Engel“- powieść.







