O KOSIE ZABOBONNIE
na wiekowym wiązie kos
od świtu
mozolnie tworzy
pożegnalną pieśń
we wsi nikt jeszcze
nie mówi
o tym głośno
żeby nie wywołać paniki
kogo uczci swoją melodią
i odprowadzi
pomiędzy świerki i tuje
za ceglany mur
na ławce przed domem
77 letnia Michalina przewiduje
że to dla niej
zaśpiewa kosi chór
nie martw się babciu
rozczyniaj drożdżowe ciasto
nie wychodź z domu
pierwszym w kolejce jest 90 letni Jan
jutro w chlebowym piecu
ławka spłonie
a dziarscy starcy
kosa do Zarośli wygonią
—————————————————————-
AŻ TYLE
długie życie
a do zapamiętania
tyle
co nic
listy spalone
wspomnienia banalne
nierzeczywiste
a fotografie
nieczytelne
majątku brak
przyjaciół i butów
też
———————————————————————-
KASZTANY
z przedszkolakami
i panią nauczycielką
zbieram z chodnika
kasztany
wieczorem przy biurku
wskrzeszam
swojego Pinokia
i takie śmieszne ludziki
na zapałkach
z którymi latami
się przyjaźniłem
i to jest dopiero frajda
dzwonię do synów
pamiętacie
pomieszkują znów ze mną
poustawiałem ich na parapecie
jak w Sitniku
nie pamiętają bo przecież
jeszcze ich nie było
na świecie
chyba je pomyliłeś z naszymi
bawiłeś się z nimi
i z nami
—————————————————————————-
OSIEDLOWY KOCUR
chyba się wstydzi
że jest kotem
przemyka pod balkonem
kryje się w łopianach
wlazłby pewnie
do nory chomika
ale gdy go zapraszam
na balkon
kuszę kiełbasą
ucieka
pewnie zamordował kreta
zadusił myszkę
odarł z piór bogatkę i mazurka
i ma wyrzuty
sumienia
———————————————————————
JESIEŃ DREPCZE PO RELAKSOWEJ
na dębczaku i bzach
skręcają się już w trąbkę liście
nie wiem
nie pamiętam
kto w nich w zimie mieszka
ale przypilnuję
dowiem się
co z nich wiosną
z tej lichej chaty
wyfrunie
czy wypełznie
za to nawłoć jeszcze się trzyma
i pokrzywa
a gdy wieczór się zbliża
na balkon wychodzę
by posłuchać
jak szepczą i szeleszczą
pogłębiają norki
chrząszcze norniki i robaki
w trawach
i pod balkonem
gdzie bezpiecznie
ciepło i sucho
i można ukryć się
przed lisem czy gawronem
i pomiędzy gwiazdami
sobie fruwam
nie przewiduję żeby nagle
zaspą kłopotów
przykryła mnie zima
taki kurwa tego dnia
był ze mnie
optymista
———————————————————————————-
ZE SPACERU Z J.S.
prawdopodobnie przyjacielu w ciągu
swojego długiego życia
nie uczyniłem nic z czego
mógłbym być dumny
byłem taki zwyczajny
że aż nadzwyczajny
zero przewinień
zero zasług
zero medali
zero kary
a przecież nie jestem zerem
zera są dostojne z reguły
pełnią funkcje
ważne
albo bardzo ważne
zapełniają swoimi zdjęciami
pierwsze strony gazet
mizdrzą się do nas w telewizji
nie podziwiałem ich
i się nimi nie zachwycam
prawdopodobnie
przede wszystkim zawsze
wolałem kochać ciebie
*
———————————————————–
HENRYK J. KOZAK – poeta, prozaik. Urodził się 15 lipca 1945 roku w Kolonii Krasna, gmina Huszlew. Dzieciństwo i młodość spędził w Sitniku koło Białej Podlaskiej. Ukończył Liceum Pedagogiczne w Leśnej Podlaskiej oraz studia historyczne w Uniwersytecie Marii Curie – Skłodowskiej. Debiutował w ” KAMENIE” w 1968 roku. Debiutem książkowym był tomik wierszy W KRAJOBRAZIE ŁAGODNYCH SŁÓW, opublikowany w 1973 roku w Wydawnictwie Lubelskim. Dotychczas wydał 22 książki poetyckie, dwie powieści i zbiór opowiadań. Jego wiersze i fragmengty prozy tumaczono na j. obce, m.in. białoruski, duński, rosyjski, rumuński, ukraiński. Od pięciu lat Gminny Ośrodek Kultury w Białej Podlaskiej organizuje w lecie rajd rowerowy Śladami Poezji Henryka Kozaka gdyż poeta wciąż wraca w wierszach do swoich stron rodzinnych.
Henryk Kozak jest laureatem wielu konkursów i nagród literackich, m.in. Józefa Czechowicza, Józefa Łobodowskiego, Anny Kamieńskiej, Józefa I. Kraszewskiego oraz nagrody honorowej Sławy Przybylskiej ” In Arte Libertas”. Był stypendystą Prezydenta Miasta Lublin ( 2022 r). Posiada dyplom Stowarzyszenia Pisarzy Polskiech w Lublinie : Literacki Laur 700 – lecia Miasta Lublina . W serii Lubelskiej Biblioteki Stowarzyszenia ” Książki Duma Lublina” został opublikowany w 2022 r tom jego wierszy pt. Bez szczegółów”sfinansowany przez Instytut Literatury w Krakowie.
Zamierza wydać jeszcze tomik wierszy pt. Który nadchodzi i zbiór opowiadań pt. Dziwne czasy.







