Wiersze / Piotr Kominek

0
10

 

***

tak pięknie pachnie tylko deszcz
kołysząc do snu tysiące kwiatów

a na naszym deszczowym spacerze
głównym tematem jest miłość

w twoim spojrzeniu niewiele dzieli
marzenie od spełnienia

gdy jesteśmy tak niepewni
z dala od codziennych gonitw

modlę się do światła twoich oczu
a chwile zmieniają się w wiersze

gdy na dworze krok po kroku
moknie nasza miłość

 

rysunek z dzieciństwa

przypomnijmy sobie tamtych siebie
kiedy kreśliliśmy ten rysunek

dom do którego prowadziły wszystkie ścieżki
stare drzewo które znało nasze tajemnice

chmury które pokazało nam akurat niebo
kwiaty w ogrodzie które zaczarował wiatr

czas przykrył już wszystko kurzem
ten sam czas wspólny dla wszystkich
tęskniących za tym co minione

teraz widzimy świat przez szybę okna
nie mogąc dotknąć tego co jest

obejmuję to drzewo które wciąż czeka
czy ono wie co będzie dalej

został nam tylko ten rysunek z dzieciństwa
czy zdążymy go jeszcze dokończyć

 

***

w swoich dłoniach
zamknę światło
wszystkich naszych gwiazd
i oddam je tobie

noc wskaże nam drogę
drogowskazami wszechświata
oświetli naszą miłość
aż do kolejnego świtu

schowaj we mnie
namiętność
kolejnych tęskniących nocy
namiętność jesiennego wiatru
strącającego liście

zostań
gdy znów pytam siebie
ile jeszcze danych nam chwil

 

nas dwoje

przychodzi do nas
co dzień wiatr
znad brzegu rzeki
gdzie mieszkają
leśni bogowie

biegniemy lasem
oddalamy się
już nie widać nas
we mgle jesieni

przed nami cała noc
i gwiazdy
w promieniach księżyca
piosenka o miłości

tak bezsenni
wciąż myślimy o sobie
zaczarowani magią lasu
dotykiem wiatru

nas dwoje
co łączy nas
dzień i noc
wśród naszych spraw

 

gdzie jesteś

gdzie jesteś ty
którego przecież nie ma

jesteś ulotną chwilą
ruchem gałązki drzewa na wietrze
spadającym na chodnik kasztanem

jesteś każdym kolorem
jesiennego krajobrazu

czekasz na nas tuż za rogiem ulicy
gdy wciąż jesteśmy spóźnieni

przychodzisz gdy nie wiemy
jak to się dzieje
że niebo nocą wypełnia się gwiazdami

wybierasz gwiazdę
która nas do ciebie poprowadzi

jesteś nocą modlitwy
gdy nie możemy zasnąć

gdy kiedyś przyjdziesz
ta cisza zamieni się w twoje słowa

zostałeś w ogrodzie naszego domu
do którego już nigdy nie wrócimy
wśród dojrzałych grusz i jabłoni

jesteś przy nas
kiedy inni już odeszli

jesteś tak blisko
i tak daleko

 

samotność

tak trudno kogoś pokochać
łatwiej biec przed siebie samemu

samotność jest milczeniem
niemówieniem nikomu o miłości

kiedy tęsknisz i patrzysz przez okno
cały świat jest samotny

latem jak drżą listki kwiatów
na wietrze
czekające aż spadnie deszcz

a zimą gdy wróble przylatują
do karmnika
którym jest tak zimno jak tobie

gdy otwierasz i zamykasz oczy
chciałbyś by był obok ciebie ktoś jeszcze

naprawdę istnieje tylko ten
kto istnieje z kimś innym

otwórz swoje okno samotności
i zobacz jak niebo jaśnieje miłością

 

liść klonu

gdy przychodzi jesień
świat wskazuje nam nową drogę

wszystko wokół się zmienia
a ty skradasz zawsze moje serce

otwierasz dla mnie bramę parku
krainę z baśni
w której zakochani spacerują
trzymając się za ręce

pamiętam tamto jesienne spotkanie
gdy przenikała nas deszczowa noc

pod ciemnymi chmurami
świeciły latarnie
które odtąd odmierzały czas

witały nas stare drzewa
przystrojone w barwne liście
opowiadając nam
o dawnych miłościach

dzięki tej opowieści wiedzieliśmy
że to co było musiało się stać

może byliśmy ostatnią parą
która tej nocy się w sobie zakochała

czerwony liść klonu
spadł i zapukał w moje okno

znaczy to że będziesz ze mną
przez całą jesień

 

miłość – pragnienie Feniksa

jesteś przedziwnym ptakiem
każde słowo twojej przypowieści
nigdy nie straci sensu

znów będziesz leciał pięćset lat
by dać nam miłość

czasem tak długo trzeba czekać
by zrozumieć kim się jest dla siebie

przypominasz nam
że nieustannie zmierzamy do domu

za oknem którego jest kraina
wiecznego szczęścia

gdzie nie ma już płaczu i smutku
z drzew nie spadają jesienne liście
nie targają nimi burzliwe wiatry

dzięki tobie świat
umiera i odradza się na nowo

gdy odchodzą od nas piękne chwile
nie tracimy nadziei
że powtórzą się jeszcze

jesteś prawdą
która wciąż powstaje z popiołów

                                Piotr Kominek

 

Piotr Kominek urodził się 18 maja 1985 roku w Starachowicach. Jest prawnikiem i historykiem. Wydał do tej pory kilka tomików wierszy. Publikował także w czasopismach literackich: Radostowa, Akant, Pro libris, Migotania, e-elewator, Moja przestrzeń kultury, poeci w sieci, Post scriptum i ypsilon. Interesuje się także filozofią, głównie filozofią spotkania Emmanuela Levinasa.