***
tak pięknie pachnie tylko deszcz
kołysząc do snu tysiące kwiatów
a na naszym deszczowym spacerze
głównym tematem jest miłość
w twoim spojrzeniu niewiele dzieli
marzenie od spełnienia
gdy jesteśmy tak niepewni
z dala od codziennych gonitw
modlę się do światła twoich oczu
a chwile zmieniają się w wiersze
gdy na dworze krok po kroku
moknie nasza miłość
rysunek z dzieciństwa
przypomnijmy sobie tamtych siebie
kiedy kreśliliśmy ten rysunek
dom do którego prowadziły wszystkie ścieżki
stare drzewo które znało nasze tajemnice
chmury które pokazało nam akurat niebo
kwiaty w ogrodzie które zaczarował wiatr
czas przykrył już wszystko kurzem
ten sam czas wspólny dla wszystkich
tęskniących za tym co minione
teraz widzimy świat przez szybę okna
nie mogąc dotknąć tego co jest
obejmuję to drzewo które wciąż czeka
czy ono wie co będzie dalej
został nam tylko ten rysunek z dzieciństwa
czy zdążymy go jeszcze dokończyć
***
w swoich dłoniach
zamknę światło
wszystkich naszych gwiazd
i oddam je tobie
noc wskaże nam drogę
drogowskazami wszechświata
oświetli naszą miłość
aż do kolejnego świtu
schowaj we mnie
namiętność
kolejnych tęskniących nocy
namiętność jesiennego wiatru
strącającego liście
zostań
gdy znów pytam siebie
ile jeszcze danych nam chwil
nas dwoje
przychodzi do nas
co dzień wiatr
znad brzegu rzeki
gdzie mieszkają
leśni bogowie
biegniemy lasem
oddalamy się
już nie widać nas
we mgle jesieni
przed nami cała noc
i gwiazdy
w promieniach księżyca
piosenka o miłości
tak bezsenni
wciąż myślimy o sobie
zaczarowani magią lasu
dotykiem wiatru
nas dwoje
co łączy nas
dzień i noc
wśród naszych spraw
gdzie jesteś
gdzie jesteś ty
którego przecież nie ma
jesteś ulotną chwilą
ruchem gałązki drzewa na wietrze
spadającym na chodnik kasztanem
jesteś każdym kolorem
jesiennego krajobrazu
czekasz na nas tuż za rogiem ulicy
gdy wciąż jesteśmy spóźnieni
przychodzisz gdy nie wiemy
jak to się dzieje
że niebo nocą wypełnia się gwiazdami
wybierasz gwiazdę
która nas do ciebie poprowadzi
jesteś nocą modlitwy
gdy nie możemy zasnąć
gdy kiedyś przyjdziesz
ta cisza zamieni się w twoje słowa
zostałeś w ogrodzie naszego domu
do którego już nigdy nie wrócimy
wśród dojrzałych grusz i jabłoni
jesteś przy nas
kiedy inni już odeszli
jesteś tak blisko
i tak daleko
samotność
tak trudno kogoś pokochać
łatwiej biec przed siebie samemu
samotność jest milczeniem
niemówieniem nikomu o miłości
kiedy tęsknisz i patrzysz przez okno
cały świat jest samotny
latem jak drżą listki kwiatów
na wietrze
czekające aż spadnie deszcz
a zimą gdy wróble przylatują
do karmnika
którym jest tak zimno jak tobie
gdy otwierasz i zamykasz oczy
chciałbyś by był obok ciebie ktoś jeszcze
naprawdę istnieje tylko ten
kto istnieje z kimś innym
otwórz swoje okno samotności
i zobacz jak niebo jaśnieje miłością
liść klonu
gdy przychodzi jesień
świat wskazuje nam nową drogę
wszystko wokół się zmienia
a ty skradasz zawsze moje serce
otwierasz dla mnie bramę parku
krainę z baśni
w której zakochani spacerują
trzymając się za ręce
pamiętam tamto jesienne spotkanie
gdy przenikała nas deszczowa noc
pod ciemnymi chmurami
świeciły latarnie
które odtąd odmierzały czas
witały nas stare drzewa
przystrojone w barwne liście
opowiadając nam
o dawnych miłościach
dzięki tej opowieści wiedzieliśmy
że to co było musiało się stać
może byliśmy ostatnią parą
która tej nocy się w sobie zakochała
czerwony liść klonu
spadł i zapukał w moje okno
znaczy to że będziesz ze mną
przez całą jesień
miłość – pragnienie Feniksa
jesteś przedziwnym ptakiem
każde słowo twojej przypowieści
nigdy nie straci sensu
znów będziesz leciał pięćset lat
by dać nam miłość
czasem tak długo trzeba czekać
by zrozumieć kim się jest dla siebie
przypominasz nam
że nieustannie zmierzamy do domu
za oknem którego jest kraina
wiecznego szczęścia
gdzie nie ma już płaczu i smutku
z drzew nie spadają jesienne liście
nie targają nimi burzliwe wiatry
dzięki tobie świat
umiera i odradza się na nowo
gdy odchodzą od nas piękne chwile
nie tracimy nadziei
że powtórzą się jeszcze
jesteś prawdą
która wciąż powstaje z popiołów
Piotr Kominek

