Li gui – naczynie rytualne typu gui upamiętniające nagrodę dla urzędnika nazwiskiem Li, ofiarowaną mu przez króla Wu siedem dni po jego zwycięstwie w bitwie pod Muye. Chińskie Muzeum Narodowe. Autorstwa Siyuwj – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=51271091
[Poniższy artykuł jest fragmentem zakończenia (podsumowania) kończonego właśnie przeze mnie trzeciego tomu moich „Dziejów świata” – „Czas pierwszych imperiów”. Mam nadzieję, że zainteresują Państwo moje przemyślenia, proszę zwłaszcza zauważyć ich sprzeczność z teorią Karola Marksa tzw. „walki klas”. Widzimy w tym czasie podboje, walki dynastyczne. Jak wyodrębnić tzw. „klasy”? Podkreślam tu również kwestie własności. To bardzo ważne zagadnienie, często przez historyków pomijane. Pozostawiam te zagadnienia Państwu do przemyślenia.
Najwyższy czas głupoty Karola Marksa nazwać terminem na jaki zasługują.
Promocja III tomu mich „Dziejów Świata” – „”Czas pierwszych imperiów” odbędzie się pod koniec lutego, zaś IV tomu pt. „Stracony czas imperiów” pod koniec kwietnia, najpóźniej w początkach maja b.r.
Promocje tych książek pragnę włączyć w przygotowywane przeze mnie wraz z grupą przyjaciół widowiska „Imperator”, które zamierzamy wystawić w amfiteatrze w Szczecinie i w Warszawie już w lipcu bieżącego roku.
Piotr Kotlarz]
Opisywany tu okres obejmuje czas kolejnego etapu powstawania państw. Powstawania nowych i odradzania tych, które powstały wcześniej, lecz z jakiegoś powodu pod koniec II tysiąclecia p.n.e. znalazły się w ogromnym kryzysie (przypuszczalnie w wyniku znacznego kryzysu klimatycznego). Czas upadku gospodarki, ale i ogromnego kryzysu demograficznego.
Państwa odbudowywały się według już wcześniej wypracowanych zasad. Choć często nowymi panującymi były rody wywodzące się spośród społeczeństw zewnętrznych, ale zasady organizacji ich państw były wciąż takie same. Powstawała kolejna warstwa panujących, którzy nie tylko przejęli w tych państwach władzę, ale przede wszystkim przejęli całą własność. Nowe państwa zaczynały swą dalszą historię od etapu monarchii patrymonialnej. Egipt, państewka helleńskie, państwo Etrusków, początki Rzymu, Kartagina, czy państwa na terenie dzisiejszych Chin, Półwyspu Indyjskiego, także w Ameryce Południowej i Środkowej rozpoczynały swą drogę od monarchii patrymonialnej, despotycznej władzy władców, których dziś określamy wspólnym mianem „królowie” (to pojęcie znacznie późniejsze).
Z czasem, w kolejnych pokoleniach społeczeństwa tych państw przekształcały się w społeczeństwa feudalne. Powstawali obdarowani ziemią feudałowie świeccy i kościelni. Wszyscy oni byli członkami rodziny lub przyjaciółmi, ewentualnie dowódcami wojsk pierwotnego władcy. Wraz ze wzrostem liczby ludności dochodziło do podziału własności między rodziny kolejnych panujących. Feudałowie byli jednak grupą bardzo nieliczną. Pozostała część społeczeństwa (grubo ponad 90%) mogła tę własność tylko dzierżawić. Koszt dzierżawy był niezwykle wysoki, wyśrubowany. W czasach ewentualnych kryzysów klimatycznych (kilku lat nieurodzaju) wręcz niemożliwy do spełnienia. To kończyło się dla dzierżawców zwiększeniem świadczeń (pańszczyzny) w kolejnych latach, a nawet niewolnictwem. Tak było na przykład w Atenach w czasach przed reformami Solona.
Tylko Atenom, jako państwo, udało się przetrwać w nienaruszonych granicach ponad pięćset lat (inne państwa trwały najczęściej najwyżej ok. 200-300 lat, później pogrążając się w kryzysach dynastycznych, które prowadziły do ich upadku lub wejściu na drogę ekspansji zewnętrznej). To czas wystarczająco długi, by mogło właśnie w społeczeństwie Aten dojść do wystarczająco dużych zmian społecznych (podziału własności, zmiany struktury zamieszkania, wzrostu liczby mieszkańców miasta w stosunku do mieszkańców wsi, wzrostu wiedzy), by społeczeństwo to musiało zreformować formę swej organizacji. Powstało pierwsze w historii społeczeństwo demokratyczne.
Niestety, wokół istniały społeczeństwa o innej formie organizacji, wciąż monarchii (gdyż powstały nieco później niż Ateny1). Państwa te powstawały wciąż w wyniku siłowego przejęcia władzy, podboju i w sposób nieuchronny musiały te podboje kontynuować. Ówcześni władcy nie potrafili bowiem rozwiązać problemu demobilizacji powołanych armii, nie znaleźli sposobu, by zabezpieczyć roszczenia tych, którzy pomogli im sięgnąć po władzę. Najprostszą drogą wydawała się im dalsza ekspansja. Kolejne podboje. W ten sposób rodziła się idea imperium. Możliwa również dzięki temu, że wzrosły możliwości komunikacyjne. Ujarzmienie, później osiodłanie koni oraz rozwój żeglugi.
Podboje obejmowały jednak społeczeństwa różniące się od społeczeństwa podbijającego kulturowo (językiem, religią, obyczajami, nawet formą gospodarki). Integracja wymagałaby wielu pokoleń. Na to imperatorzy nie mieli czasu, tym bardziej, że ich władza była ograniczana również od wewnątrz, przez członków ich rodzin, którzy domagali się dziedzictwa, chcieli dla siebie władzy i przywilejów. Konflikty dynastyczne wynikały też z modelu rodziny władców, którzy w celach wzmocnienia władzy przejmowali model rodziny poligamicznej. Żony miały rodziny, które domagały się współudziału we własności, również władzy.
Kolejne podboje, powstawanie imperiów wydawały się ówczesnym władcom jedyną drogą wiodącą do rozwiązania swych problemów. Angażowali coraz większe armie, których koszt utrzymania stawał się coraz większy. Koszt, który przerzucano na społeczeństwa podbite. Grabież w czasie podboju i późniejsze daniny narzucane na społeczeństwa podbite były głównym źródłem dochodów powstających imperiów. W szczytowych okresach dochodząc aż do 80% wszystkich przychodów (od 30-80%). Dochodów trafiających głównie do rodziny panujących. Ci znaczną ich część przeznaczali na swe zbytki, część tych dóbr ulegała tezauryzacji (była wycofana z obiegu) w postaci zamknięcia ich w grobowcach. To ważne zjawisko, które było jednym z czynników powstrzymujących postęp. Zjawisko niedostrzegane przez większość historyków, w tym historyków ekonomii.
Koniec tego rozdziału to czas walk między rodzącymi się imperiami (wojny diadochów, wojny Rzymu z Kartaginą itp.). Kolejny etap zniszczeń, po którym części z nowych imperiów uda się narzucić innym swą dominację (Rzym, cesarstwo Chin). Przyjdzie czas imperiów. Kolejny stracony czas w dziejach ludzkości, kiedy to dla dobra wąskich elit niszczono inne społeczeństwa, niszczono potencjalne rynki zbytu. To jednak już temat kolejnego tomu.
W omawianym okresie wokół powstających państw, również imperiów, wciąż istniały społeczeństwa pozostające na etapie wcześniejszych form gospodarki i kultury. Spychane poza granice imperiów, wciąż trwały, choć ich terytoria wciąż były ograniczane (bardzo widoczne było to na obszarach Półwyspu Indyjskiego, gdzie już wcześniej w celu ich wyparcia wycinano setki kilometrów kwadratowych dżungli). Społeczeństwa takie przetrwały aż do XX wieku, w początkach pierwszego tysiąclecia n.e. byli jeszcze i w Europie (np. opisywany przez Tacyta lud Fennów, ale to również już temat kolejnego tomu).
Piotr Kotlarz
Przypis:
1 Dotyczy to także obszaru dzisiejszego Egiptu i kolejnych dynastii faraonów. Państwa kolejnych dynastii, to także kolejne państwa. Nad Nilem, czy na obszarach dalekiego Wschodu, czy Półwyspu Indyjskiego nie było ciągłości państwowej.







