Podziemny szczyt / Marek Baran

0
306

Taki tytuł wymaga wytłumaczenia – Ogólnopolski Szczyt Energetyczny odbył się (prawdopodobnie) w dniach 5 i 6 czerwca w Muzeum II Wojny w Gdańsku. Piszę – prawdopodobnie, bo nie zostałem na niego zaproszony, więc pewności mieć nie mogę, czy odbył się i czy jego ambitny program został zrealizowany.

Podziemny charakter Szczytu wynika też z faktu jego organizacji w podziemiach Muzeum – na poziomie minus dwa i minus trzy. 

Felieton zamiast relacji

Niestety nie mając akredytacji nie mogłem go zrelacjonować, mimo, że od lat relacjonuję najważniejsze kongresy i konferencje w Trójmieście. Tym razem mogę jedynie opisać to wydarzenie na podstawie materiałów (pozyskanych z wykorzystaniem metod dziennikarstwa śledczego) i mając nadzieję, że zapowiedziani goście przybyli i nic im nie przeszkodziło w wygłoszeniu przemówień.

Ogień z wodą – czyli ponad podziałami

Każdy, kto śledzi polską scenę polityczną wie, że jest ona dramatycznie podzielona. Tymczasem organizatorom udało się pozyskać patronat z obu stron sporu politycznego. Obok zdjęcia marszałka Grodzkiego widzimy zdjęcie ministra Sasina. Obok marszałka Struka – wojewodę Drelicha, a obok Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi – Prezydent Gdańska. Nie wszystkie zdjęcia są podpisane, więc jak ktoś nie zna nazwiska prezydent Gdańska to ze zdjęcia się tego nie dowie.

Czy ci wszyscy ludzie mogli spotkać się na jednej scenie? Raczej nie – z programu wynika, że jedynym, który wystąpił był podsekretarze stanu Karol Rabenda. Czy wystąpił nie wiem, bo mnie nie wpuszczono. Może przysłał tylko list, który odczytał młodszy inspektor w zastępstwie zajętego szefa?

Prywatna impreza i bogaci sponsorzy

Impreza miała charakter prywatny- sponsorami były głównie firmy energetyczne – Tauron, Enea, Energa (grupa Orlen) i PGE oraz wiele mniejszych spółek zajmujących się energią, jak Węglokoks czy PERN. Wyjątek stanowi Samorząd Województwa Pomorskiego, ten patronat sprawia pozory imprezy publicznej. Jednym z patronów medialnych było publiczne Radio Gdańsk. Obie te instytucje wyglądają jak listek figowy dla konferencji, która miała – moim zdaniemm – charakter prywatny.

Persona non grata

Jak wspomniałem wcześniej – nie dostałem akredytacji na Ogólnopolski Szczyt Energetyczny. Negatywna odpowiedź była umiarkowanie uprzejma za to stanowcza: 

„Jest nam niezmiernie przykro poinformować że Pani/ Pana zgłoszenie na XI Ogólnopolski Szczyt Energetyczny OSE Gdańsk 2023, który odbędzie się w dniach 5-6 czerwca 2023 do udziału osobistego nie zostało przyjęte”.

Nie podano przyczyny, więc pomyślałem, że może nie ma już wolnych miejsc, dlatego poprosiłem znajomego, żeby spróbował się zgłosić. Okazało się, że dla niego miejsce się znalazło, mimo, że aplikował po udzielonej mi odmowie. Wyciągam z tego taki wniosek, że organizatorzy Szczytu mnie nie lubią lub z jakiś powodów nie chcą, żebym o ich szczycie pisał. 

Tylko niegrzeczność?

Dziennikarz to osoba, która ma obowiązek sprawdzać, czy deklarowane założenia zostały spełnione, czy pieniądze (na przykład na zorganizowanie Szczytu) zostały wydane w sposób właściwy. Dziennikarz ma swoje obowiązki, ale też prawa. 

„Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową-
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.
Ustawa „Prawo Prasowe” Art. 44″

Nie udzielenie akredytacji według Rzecznika Praw Obywatelskich może być traktowane jako przejaw takiego tłumienia (VII.564.5.2020) 

Prawie setka prelegentów

W materiałach drukowanych Szczytu zaprezentowano 90 zdjęć prelegentów. Suma wszystkich występujących stanowi 88 czyli brakuje 2 osób. Na przykład Mieczysław Struk nie wystąpił i nie wiem, czy w ogóle był obecny. Dlaczego nie wiem – wiadomo, nie będę powtarzał.

Warto też zauważyć, że wynajęta sala Muzeum II Wojny im. Olszewskiego może pomieścić 303 osoby. Czyli prelegenci zajęli jedną trzecią miejsc siedzących. Dla innych uczestników (i prasy) zostało niewiele miejsca.

Anty promocja

Ogólnopolski Szczyt Energetyczny mógłby być ciekawą imprezą wpisującą się w pomorski kalendarz ważnych imprez konferencyjnych. Niestety – zorganizowanie go w oddalonym od centrum Muzeum marginalizuje jej rangę. Przyglądając się OSE przez chwilę – nielegalnie – odniosłem wrażenie, że był on pretekstem do spotkania prezesów. Wabikiem był pewnie również atrakcyjny wypad nad morze w ramach delegacji do Gdańska.

Niepotrzebne generowanie śladu węglowego

Na koniec mała konstatacja. Na Szczyt przywieziono banery, balony i tradycyjne gadżety. Postawiono je w miejscu, gdzie prawie nikt ich nie zobaczył. Było to działanie przeciwskuteczne. Najbardziej paradoksalna była instalacja Węglokoksu przypominająca sławną ławeczkę stulecia, która uległa autodestrukcji po kilku miesiącach. 

Z uśmiechem przyjąłem gadżet promocyjny firmy Fortum – ocieplacz do rąk. Chyba liczą na srogą zimę. Zwłaszcza, że ocieplacze rozdają już na progu lata. Firma Fortum wydała pieniądze na całostronicową reklamę, z której dowiadujemy się jakie jest hasło promocyjne (w tym po angielsku). Pieniądze wydane na promocję w czasie Szczytu Energetycznego można by potraktować jako wyrzucone w błoto, ponieważ faktyczną działalnością firmy jest sprzedaż energii końcowym użytkownikom, którzy nigdy nie dowiedzą się o ofercie z reklam i gadżetów rozdawanych na branżowej imprezie. Nieskromnie zakończę, że pewnie więcej osób z potencjalnej grupy docelowej dowie się czegoś o firmie z mojego felietonu niż z całego Szczytu Energetycznego. Przynajmniej marketing wirusowy zadziałał.

                                                     Marek Baran

 

Obraz wyróżniający i pozostałe zdjęcia: Marek Baran