Losy Marii Stuart (1542 – 1587) w dramacie Fryderyka Schillera / Agnieszka Banaś

0
860
Maria I Stuart (autor François Clouet). Domena publiczna.

 

Maria Stuart, znana w historii jako królowa Szkocji, przez swoje zawiłe losy, została omówiona i przedstawiona w licznych tekstach literacko – historycznych. Jednym z autorów, który podjął się urzeczywistnienia jej „potencjalnych” losów był właśnie romantyczny pisarz, Fryderyk Schiller,  który uważał jej postać za niezwykle interesującą i godną uwagi.

Fryderyk Schiller (1759 – 1805)

Był niemieckim poetą, dramaturgiem, teoretykiem teatru, uznawany tuż obok J.W. Goethego za najznakomitszego  reprezentanta tzw. klasyki weimarskiej. Rzadko bowiem w historii kultury spotykało się osoby o tak intensywnej i znaczącej biografii jak Fryderyk Schiller. Jego żywot można śmiało określić dziełem, bo od początku zmagał się on z niełaskawym dla siebie losem, który musiał sam zwalczyć. Żył i tworzył w sercu epoki romantyzmu, w okresie „burzy i naporu”. Jego życie było dodatkowo związane ze słynnymi postaciami niemieckiej kultury końca XVIII w. Był dobrym obserwatorem, aktorem oraz współautorem wielu dzieł.
Twórczość Schillera łączy się ze wspomnianym okresem „burzy i naporu”. Dzieje Marii Stuart zainteresowały młodego Fryderyka Schillera już we wczesnym okresie jego twórczości. Już w 1799 r. powróciła bowiem myśl o napisaniu dramatu o Marii Stuart i nie dała się wyprzeć innym projektom. Pisał w marcu 1799 r. w liście do wybitnego pisarza dobry romantyzmu, Goethego, że chciałby zająć się tematem, który będzie w dużej mierze wymyślony i niehistoryczny, ale pełen namiętności z zachowaniem ludzkiego tematu  jakim były osławione dzieje Marii Stuart.
26 kwietnia 1799 r. Schiller zaczął już studiować historię szkockiej królowej.  4 czerwca zaczął pisać utwór, a ukończył go rok później, 9 czerwca 1800 r. W druku jednak dzieło ukazało się dopiero z końcem kwietnia następnego roku. Przed jego opublikowaniem Schiller dokonał nieco zmian w samym tekście, a jego pierwotny rękopis się nie zachował. Pięć dni po ukazaniu się dzieła odbyła się także premiera dramatu w Weimarze, a sam tekst ukazał się drukiem w 1801 r.

Dramat Fryderyka Schillera – „Maria Stuart”

„Złowrogie prawo! Ono jest jedynym
Źródłem mych wszystkich cierpień i udręki!”
Przeraża ją fakt, że kuzynka bez cienia wątpliwości odda ją w przyszłości katu. Dla Brytyjczyków takie wydarzenia są bowiem świetnymi widowiskami, niczym przerażającym. Lud angielski dopomina się jej [Marii] głowy bez względu na to czy jest winna czy nie. Odtąd Maria wie, że będzie jej ciężko walczyć o swoją wolność i to nie będzie łatwa walka. 
Przez wzgląd na kształt dramatu i cel Schillera, który jak zostało wspomniane, spory nacisk wywarł na wizerunek postaci, najbardziej wyraziście nakreślona jest właśnie postać najważniejszej osoby w dramacie, Marii. Jest ona tutaj osobą pełną wdzięku i godności. Niegdyś dziecko szczęścia – córka królewska przez wszystkich wielbiona, wychowana w przepychu na dworze francuskim. Początkowo dobra władczyni, która w pewnym stopniu umiała sobie poradzić z  rządami. Miała do tego niezwykła urodę, mawiają także iż była bardzo wysoka jak na tamte czasy. Posiadała wiele talentów: wdzięczny głos, była bardzo muzykalna, uwielbiała grać i polować. Z czasem jednak doświadczona przez los musiała porzucić wszystkie przyjemności życia i dorosnąć. Straciła grunt pod nogami i zaczęła szukać schronienia poza krajem. Ostatecznie pozbawiona wolności i władzy oraz bliskich, więdła w murach obcych jej zamków poza granicami ojczyzny. Niesłusznie oskarżona, bezsilna na decyzje osób, od których była zależna. Żyła przez ostatnie lata wspominając to co miała i co utraciła przez takie, a nie inne podjęte przez nią decyzje. W młodości uważana za impulsywną, bardzo uczuciową. Jej miłość nie trwała długo – związek z Darnleyem był z powodu porywów jej młodego serca  bardzo nieprzemyślany i lekkomyślny. Wówczas bowiem nie obawiała się stracenia męża i to tylko pokazuje, że była całkowicie pozbawiona skrupułów. To jednak Marii niczego nie nauczyło, bo nie potrafiła powstrzymać się przed kolejnym złym dla niej wyborem, obdarzeniem uczuciem lorda Bothwella. To tylko dodatkowo spowodowało, że czekał ją zgubny koniec. Nawet jej ucieczka do Anglii była złym pomysłem, a o czym przekonała się dopiero po czasie. Maria Schillera jest więc pełna słodyczy, ofiarą nieszczęsnej miłości do Bothwella, ale niepozbawiona współuczestnictwa w morderstwie na Darnley’u. 
Zupełnie inna jest natomiast w dramacie Schillera Elżbieta. Nieszczęśliwe dzieciństwo, wychowanie bez matki i panowanie bezlitosnego ojca – to wszystko rzucało cień na jej młodość. Dopiero w testamencie została oficjalnie ujęta przez ojca jako pretendentka do tronu. Od dziecka musiała nauczyć się bowiem walczyć ze znoszeniem upokorzeń i cierpień, a także z nieokazywaniem uczuć. W końcu objęła po latach wymarzony angielski tron i zyskała w kraju ogromny szacunek. Jedyne co sprawiało, że nie była bezpieczna, to właśnie Maria Stuart będąca jej wieloletnią rywalką. Kiedy ta jednak oddała się w ręce Elżbiety, wówczas angielska królowa była już pewna swojej pozycji na arenie Europy. 
Więzienie, mówią historycy, mogło nauczyć Marię refleksji nad życiem. Zrozumiała w końcu błędy młodości i szczerze ich żałowała. Nie uchyliła się także od śmierci męża, za co oskarżono ją nader surowo. Była otwarta i bezpośrednia, nie kryła swoich postępków. Od dziecka była nauczona, że należy mówić  prawdę i być absolutnie szczerym. Nie traciła jednak do końca życia nadziei, że zostanie uwolniona co z resztą było widać po jej wypowiedziach do Elżbiety. Nawet najmniejszą okazję widziała jako możliwość odmiany jej nędznego losu. 
Daremne trudy! Mnie nie uratuje
Podstęp ni przemoc. Wróg czujny i możny.
Nie tylko Paulet z chmarami strażników,
Mega więzienia cała Anglia strzeże.
Tylko Elżbieta z wolnej swojej woli
Może otworzyć te bramy. 
Ten fragment dramatu pokazuje nam, że osobą co mogła uwolnić Marię była jedynie Elżbieta i to od niej zależał los królowej. Scena spotkania z Elżbietą (co była jedynie fikcją Schillera) ukazuje najbardziej znamienne cechy charakteru Marii. Na pierwszy plan wysuwa się jej emocjonalność uosobienia. Szuka współczucia u swojej bezlitosnej kuzynki, którego u niej brakuje. Próbuje ją przekonywać argumentami, że należy się jej zwrócenie wolności: 
Niesłusznie sobie ze mną poczynałaś,
Bo jestem równą tobie majestatem,
Ty zaś kazałaś mnie trzymać w więzieniu;
Przybyłam tutaj jak człowiek w potrzebie,
Ty zaś najświętsze prawa gościnności,
Prawo narodów obraziwszy, więzić
Mnie poleciłaś, przyjaciół i sług
Mnie pozbawiono, wydano na pastwę
Niegodnej nędzy, przed sądem haniebnym…
Obie są królowymi, każda jest sobie równa, a kuzynka bez znaczących podstaw do oskarżenia przetrzymuje Marię w więzieniu. Sama Elżbieta jednak uważa, że to ona jest królową, a nie Maria. Ma jednak wokół siebie samych wrogów, którzy tylko czekają na jej niefortunny ruch. Jest świadoma swojego pochodzenia z nieprawego łoża i ma przez to wielkie wyrzuty do ojca, Henryka VIII: 

Wokół wrogowie – tylko miłość ludu 
trzyma mnie jeszcze na niepewnym tronie. (…) 
Musze pokrywać niedostatek prawa, 
zmazę królewską nieprawego łoża, 
Którą mnie własny mój ojciec pohańbił.

Elżbieta mimo tych zawiłości, jest nieugięta, uważa siebie za osobę co może wszystko i nikt nie stanie jej na przeszkodzie, aby zgładzić swoją katolicką kuzynkę, pretendentkę do angielskiego tronu. 
Kto mnie powstrzyma?
Kościół rozwiąże wszystko, co związane.
Uświęci zdradę tudzież królobójstwo(…)
Jedyne na co Maria może liczyć ze strony swojej krewnej to drwina, złośliwość i wyższość nad biedną kuzynką. Wie, że będzie ciężko odzyskać wolność, o ile jest ona w ogóle możliwa do odzyskania: 
To jest twoja ponura podejrzliwość! 
Dla ciebie zawsze byłam tylko wrogiem
oraz przybłędą.

Maria od początku ich bliższej relacji wie, że jest dla Elżbiety jedynie konkurencją do tronu, ale jest skłonna oddać prawo do  Anglii byle odzyskać wolność i móc przeżyć swoje życie w ojczyźnie u boku jedynego syna: 

Ty rządź w pokoju! [Elżbieto] Ja zrzekam się wszelkich
Moich pretensji do tego królestwa
Prosi ją przede wszystkim o uwolnienie:
Powiedz: Jesteś wolna, 
Mario! Odczułaś potęgę mej władzy,
A teraz uczcij moją wielkoduszność.
To wymiana zdań nie daje jednak pożądanego skutku. Szkocka królowa sama przyznaje, że popełniła w życiu zbyt wiele błędów. Uznaje je oczywiście za błędy młodości, które każdy na pewnym etapie w życiu może popełnić. Wie, że mimo tego co uczyniła, będzie zapamiętana, nie jak Elżbieta, której pochodzenie do dzisiaj jest nieznane, a sama angielska królowa bardzo się kryła z tą informacją: 
Świat mnie zna
Z najgorszej strony i mogę powiedzieć,
Że jestem lepsza niżli moje imię.
Lecz tobie biada, jeżeli świat kiedyś
Zedrze z twych czynów cnotliwą sukienkę,
Pod którą kryjesz potajemne żądzę.
Po swojej matce czci nie dziedziczyłaś,
Bo wszyscy wiedzą, za jaką to cnotę
Musiała Anna Boleyn iść na szafot!
To jeszcze jednak nie były najgorsze słowa jakie wypowiedziała do swojej kuzynki. Prosto w twarz mówiła jej rzeczy, które bezpowrotnie zamknęły jej drogę do uwolnienia. W tym momencie straciła ona już jakiekolwiek szanse na uwolnienie z więzienia: 
Tron Anglii został ciężko zbezczeszczony
Takim bękarctwem, naród zaś brytyjski
Chytrym kuglarstwem oszukany.
Gdyby rządziło prawo, ty byś dziś przede mną 
Leżała w prochu, bo ja jestem królem.
Maria nie chciała jednak wolności za cenę uszczerbku godności królewskiej, ani za cenę godności osobistej. Spokojnie przyjęła wyrok śmierci i ostatnie chwile życia poświęciła na przygotowanie się do wieczności. Szła bardzo spokojna na śmierć, a miejsce, w którym została ścięta, było obite kirem, pośrodku znajdowało się wielkie rusztowanie, obite krepą. Na środku miejsca zbrodni stał czarny pień, poduszka, a także naostrzony topór. Wokoło stało wiele ludzi chcących obejrzeć scenę śmierci katolickiej królowej. Po Marii jednak nie było widać przerażenia. Starała się wręcz pocieszać innych, że to tylko koniec jej niedoli: 
Cieszcie się ze mną, że kres mym cierpieniom
Zbliża się wreszcie, że więzy kruszeją, 
Więzienie pęka i dusza się wzniesie
W wieczysta wolność na skrzydłach angielskich.
W ostatnich swoich chwilach życia Maria Stuart była ubrana na biało, na szyi miała łańcuch z drobnych paciorków z Barankiem Bożym, u jej pasa zwisał różaniec, a w ręku trzymała krucyfiks. We włosach znajdował się diadem, a wielki welon w czarnym kolorze miała zarzucony do tyłu. Przed śmiercią się wyspowiadała, aby łatwiej dostać się do królestwa bożego, uważała bowiem do samego końca, że jest niewinna. Miała też życzenie względem swojego pochówku: 
Ponieważ me ciało
W nie poświęconej ziemi pochowają,
proszę, ażeby wierni moi słudzy
Serce zawieźli do krewnych we Francji. – Zawsze tam było! 
Na sam koniec prosiła o przekazanie informacji, że wybacza wszystko co złe umiłowanej kuzynce, Elżbiecie i nie ma do niej o nic żalu. Elżbieta po śmierci Marii ogłosiła, że wyrok śmierci był podpisany bez jej zgody, a wszystko robiła pod swój lud i to nie ona była główną sprawczynią jej śmierci. Na takie ogłoszenie było już jednak za  późno. 
  Marie zapamiętano jako tragiczną królową. Prócz Schillerowskiego dzieła powstały też w XIX wieku inne dramaty poświęcone Marii: w Anglii i Szkocji (J. Grahame, J. Haynes, V. Fane), we Francji (P.A. Lebrun), we Włoszech (A. di Brenna) czy w Niemczech (H.A. Muller). 
  Wiek XIX był świadkiem rozkwitu romantycznej legendy o Marii, gdyż nawet jej przeciwnicy nie mogli oprzeć się urokowi Szkotki. Wiek XX już jedynie powielał stereotyp wcześniejszy, bazując na powstałym dziele Stefana Zweiga czy rodaczki, Marii Boguckiej. 
Na sam koniec ważne jest wspomnieć o legendzie Marii w Polsce, gdzie Skarga jako pierwszy polski pisarz przedstawił  polskiej opinii w swych „Żywotach świętych” opis procesu i egzekucji Marii kreując ją na męczennicę wiary. Odkryto też rękopisy świadczące o zainteresowaniu losami  szkockiej królowej przez polskich polityków XVI wieku w „Szkocja Marii Stuart według dwóch szesnastowiecznych manuskryptów z Biblioteki Jagiellońskiej” przetłumaczone przez M. Misztala. Pokazuje to nam, że polskie elity były zainteresowane losami królowej i można przypuszczać, że opinia publiczna przez lata czerpała informacje o Marii ze Skargi. Dopiero wznowienie i przetłumaczenie biografii Marii napisanej przez Zweiga sprawiło, że jej postać stała się popularna w Polsce odkąd wydana w 1936 roku przez wydawnictwo „Rój” spotkała się z ogromnym zainteresowaniem.

 

Bibliografia: 

Abbott J. (1904). Makers of History. Mary Queen of Scots. Project Gutenberg.

Banaś A. (2022).  „En ma fin gît mon commencement…” – o miłości, kobiecej naturze  i śmierci w sonetach królowej Szkocji, Marii Stuart (1542-1587). Wybrane zagadnienia nauk humanistycznych. Historia. Edukacja. Literatura. Red. D. Kobylański, A. Janczak, R. Stachyra. Wydawnictwo Naukowe Archaegraph.

Bogucka M. (2009). Maria Stuart. Wydawnictwo Trio.

Fraser, A. (1969). Mary Queen of Scots. Weidenfeld and Nicolson.

Graham R. (2009). Niezawiniona tragedia Marii Stuart. Wydawnictwo Amber.

Schiller 

Zweig, S. (1971). Maria Stuart. Wydawnictwo „Śląsk”.

 

Agnieszka Banaś – absolwentka trzech kierunków na stopniu magisterskim – historii, filologii polskiej oraz turystyki i kultury śródziemnomorskiej WT. Redaktor działu historia nauki w czasopiśmie „Pharmacopola”, archiwistka w opolskiej Kurii Diecezjalnej, członkini Polskiego Towarzystwa Historyków oddział w Opolu, studentka Wydziału Teologicznego UO. Uczestniczka kilkudziesięciu konferencji oraz autorka ponad 100 publikacji z zakresu historii medycyny i literatury dawnej. Zainteresowania badawcze skupione głównie wokół epidemii, medycyny, literatury XVI – XIX wieku, historii kobiet, śmierci, orientalistyki chrześcijańskiej i hagiografii.