Imperium Rzymu – wielkie osiągnięcie, czy wielki cywilizacyjny błąd? / Piotr Kotlarz

0
6340

[Tę mapę wraz z poniższym wpisem oraz załączonymi komentarzami znalazłem dziś wśród wielu innych informacji na Facebooku. Ponieważ w jakiejś mierze wiążą się one z jednym z celów, jakie stawiamy sobie wydając WOBEC, mianowicie próbą weryfikowania naszego spojrzenia na historię, postanowiłem ten post zamieścić na łamach naszego portalu opatrując go i istniejące pod nim komentarze własnymi uwagami.

Mapa ta i komentarze dowodzą, że wielu z nas wciąż nie potrafi dokonać prawidłowej oceny wydarzeń historycznych, że wciąż posługujemy się stereotypami, schematami. Cóż, wiedza dotycząca naszej historii jest tak ogromna, że nikt nie jest w stanie jej ogarnąć. Moje dwie książki odnoszące się do dziejów człowieka tylko do pierwszego  tysiąclecia p.n.e. („Narodziny cywilizacji” i „Początki państwowości”) liczą po około 700 stron. Dwie następne, które zamierzam wydać w tym roku „Czas pierwszych imperiów: i „Stracony czas imperiów” będą równie obszerne.

Myślę jednak, że aby móc właściwie ocenić pewne fakty i wydarzenia wystarczy tylko spojrzeć na nie z nieco innej perspektywy. W wypadku Rzymu nie tylko z perspektywy zdobywców, ale np. z perspektywy podbitych Gallów, których Rzymianie wymordowali miliony (łącznie z niewolnikami wyniszczyli prawie połowę ich populacji, pozostałych później brutalnie eksploatowali), czy też z perspektywy  byłych mieszkańców całkowicie zniszczonych i już nigdy nie odbudowanych miast na Półwyspie Bałkańskim (choć to już i zaraz po tych wydarzeniach było niemożliwe, gdyż świadkowie zostali albo wymordowani, albo zniewoleni).

Już tu dodam, że taka polityka Rzymian (ich cesarzy) była główną przyczyną upadku przyszłego imperium oraz regresu cywilizacyjnego tego okresu. Rzymianie niszcząc społeczeństwa podbite, niszczyli jednocześnie swe rynki zbytu. Uniemożliwiali w ten sposób rozwój własnego rzemiosła. Ciągłe zaś wojny pochłaniały ogromne środki, które w innym wypadku można byłoby przeznaczyć choćby na rozwój nauki, sztuki i innych dziedzin.

                                                                 Piotr Kotlarz]

The Roman Empire at its Territorial largest in 117 AD. Now you see why one of our names for it is the „Mediterranean Super Power” It is astonishing that something this large could be relatively well held together for so many centuries.
Source: Federali – Reddit.
Tłumaczenie:
Imperium Rzymskie w największym terytorium w 117 roku n.e. Teraz widzicie, dlaczego jedną z naszych nazw dla niej jest „Śródziemnomorska Super Moc” To niesamowite, że coś tak dużego mogło być stosunkowo dobrze trzymane razem przez tyle wieków.
Źródło: Federali – Reddit.

Komentarze

„To jest tak proste, jak to tylko możliwe. Rzymianie, zwłaszcza pod rządami Juliusza Cezara, opracowali zasady postępowania z podbitymi terytoriami i ludami. Inne religie były akceptowane, jeśli religia była zgodna z prawem i zasadami rzymskimi. Zakładnicy z rodzin szlacheckich zostali wzięci i wysłani do Rzymu, aby ich wyszkolić lub „prać mózgi”, aby upewnić się, że szlachta posiadająca władzę jest trzymana na dystans. Weteranom dano ziemie, głównie w pobliżu granic, aby się upewnić, weterani nadal zdolni do walki tam, gdzie tam są. Bez wątpienia wiele innych powodów, dla których się udało. Im większe było imperium rzymskie, tym większe było zepsucie, które ostatecznie doprowadziło do końca. Nie zapominajmy też o masowej migracji tak zwanych „barbarzyńców”.”

[Takie „zasady” nigdy nie zostały „opracowane”. Chyba, że uznamy za „zasadę” nieograniczone prawa zdobywców, później panujących. Łącznie z prawem do mordowania i zniewalania pokonanych. Odnośnie do akceptacji innych religii to  nieprawda (choćby prześladowanie chrześcijan), a przy tym w pierwszym okresie po podboju stosunek zdobywców do religii był obojętny. Cóż ich obchodziło w co wierzą podbici, których uważali za ludzi gorszych, za materiał na niewolników. Zrozumiałem to kiedyś zajmując się zajęciem Konstantynopola. W tłumaczeniu zdobywcy określali swych nowych poddanych mianem stada. Kogóż może obchodzić to, w co wierzy „stado”?] 

„Tak, chociaż niekoniecznie jestem fanem Rzymian, fakt, że mogli utrzymać razem tak ogromne imperium w tamtych czasach, jest niesamowity. Jednak z cesarzami popełnili poważny błąd. Rzym powinien zostać z Republiką.”

[Cezar ostatecznie obalił rządy republiki. Od tego czasu możemy mówić o rzędach jedynowładcy. Swego rodzaju powrocie do monarchii patrymonialnej. Początkowo cesarze zachowali pozory wcześniejszego ustroju, z czasem ich rządy stały się rządami władców absolutnych. Autor nie rozumie procesów historycznych. Np. powodów powstawania systemów demokratycznych. Historia Rzymu dowodzi m.in. i tego, że demokracja nie jest dana raz na zawsze (choć Rzymianie wychodząc od okresu monarchii nie doszli jeszcze do  demokracji. Przeszkodą na tej drodze była przede wszystkim ich polityka ekspansji.]

„W historii wielkość oznaczała nie tylko potęgę, ale i bezpieczeństwo. Ponieważ wielu ludzi w niezależnych miastach, plemionach i wioskach żyło w większej wolności, zawsze istniała szansa, że kolejny większy łobuz zapuka do ich drzwi. Jestem pod wrażeniem, że trzymają to razem tak długo, aw tamtych czasach posiadanie pewnych okrutnych i absolutnych praw było prawdopodobnie obowiązkowe, aby utrzymać imperium w ryzach.”

[Cesarstwo nie dawało poczucia bezpieczeństwa swym mieszkańcom. Przeciwnie poddani cesarza żyli w ciągłej obawie o swoje życie i własność. Nie tylko z powodu zagrożeń zewnętrznych (tych nigdy nie usunięto), ale głównie z powodu polityki wewnętrznej cesarzy. Pojęcie „wielkości” jest subiektywne.]

„Jeden (z wielu) powód, który odpowiada za imperialny sukces Rzymu: podbite ludy otrzymały obywatelstwo rzymskie i wszystkie jego korzyści (drogi, teatry itp.) W zamian za służbę w armii, zboże z pól i daninę. To trzymało imperium razem, a kiedy imperium zaczęło się wycofywać ze swoich kolonii, niektórzy przywódcy kolonialni błagali cesarzy, aby nie wyjeżdżali, ponieważ jedyna rzecz, jaką dawało im obywatelstwo, była prawie bezcenna, pomimo nieszczęść: porządek, bezpieczeństwo. Po odejściu legionów rzymskich wrota do plemion ze wschodu pękły. A jeśli myślisz, że Rzymu już nie ma, zobaczysz jego ślady w całej Europie w jego ruinach, w naszych językach i rządach.”

[Pojęcie „obywatelstwo” w okresie cesarstwa jest mylące. Mieszkańcy imperium (cesarstwa, czyli monarchii) byli poddanymi ich prawa polityczne były bardzo ograniczone. Teatr w czasach cesarstwa przeżywał okres regresu. „Widowiska”, choćby te w Koloseum miały często charakter zbrodniczy.]

 

Po lekturze wpisu i komentarzy dodałem własny:

„Takie coś” (Cesarstwo Rzymu) powstawało w wyniku wymordowania milionów mieszkańców terenów podbitych i zniszczenia ich dorobku. Oczywiście nie przetrwało. Zbudowane na takich „wartościach” cesarstwo musiało się rozpaść, wcześniej nękane nieustannymi konfliktami wewnętrznymi i podziałami. Dorobek cywilizacyjny niespełna pięciuset lat istnienia Cesarstwa (od czasów Cezara) był niezwykle skromny. Oczywiście w ten sposób przedstawiane granice są bardzo umowne, iluzoryczne (w zaokrągleniu, z różną jurysdykcją). Czas panowania Rzymian na różnych wskazanych tu obszarach w ciągu tych niespełna 500. lat ulegał zmianom. [Piszę o czasie istnienia Cesarstwa]

                                                        Piotr Kotlarz

 

PS

Powyższe „uwagi” pisałem nieco pośpiesznie, w reakcji na post na Facebooku. Zamieściłem je w WOBEC chcąc w ten sposób zapoczątkować dyskusję na temat oceny wydarzeń i postaci historycznych. Uważam bowiem, że poznając historię zbyt mało uwagi przywiązujemy do spraw aksjologii. Często bezkrytycznie przyjmujemy niektóre oceny nie zastanawiając się nad tym, kto i w jakim celu je tworzył. Dotyczy to zwłaszcza „wielkich bohaterów”, np. Aleksandra Macedońskiego, Cezara, Napoleona. Wystarczy jednak byśmy spojrzeli na ich działalność z innej perspektywy (np. z punktu widzenia ludów podbitych, zniszczonych kultur), by oceny nasze nie były już tak entuzjastyczne. A z punktu widzenia wartości? Czy zbrodnie możemy tłumaczyć tylko tym, że były „typowe” dla danej epoki? A może były to błędy, jakie popełnialiśmy budując naszą cywilizację? Do wyraźnego  przyśpieszenia cywilizacyjnego doszło około 20 tysięcy lat temu, głównie w wyniku ocieplenia klimatu. Cywilizacja nie rozwijała się jednak równomiernie, obserwujemy w tym rozwoju etapy znacznego postępu, ale i regresu. Przyczyny tego były rozmaite, naturalne (zmiany klimatyczne, kataklizmy, klęski żywiołowe, zarazy) oraz wynikłe z naszej działalności. Jeśli chodzi o regres to również z powodu naszych błędów. Zastanawiając się podczas rewolucji francuskiej 1789 roku nad przyczynami regresu Nicolas de Condorcet napisał niewielką książkę  „Szkic obrazu postępu ducha ludzkiego poprzez dzieje”, w której próbował obwinić za cywilizacyjny regres Kapłanów, Kościół w sensie jego hierarchów, którzy zawłaszczali wiedzę dla tylko własnych celów. Atak na Kościół tego francuskiego myśliciela był zrozumiały, religia bowiem legitymizowała ustrój feudalny, władzę monarchów. Czy jednak, to właśnie religia odpowiada za opóźnienie postępu? Rozmyślam nad tym już wiele lat, od czasu, gdy studiując religioznawstwo najpierw w Gdańsku, a później w Krakowie, poznałem pracę Condorceta. To nie Kościół wprowadził ustrój feudalny. Został on jednak i religia wprzęgnięty na służbę tego systemu w wyniku siłowego tworzenia państw. Nazwałem to błędem założycielskim państwowości. Powstawanie państw w wyniku podboju zburzyło wcześniejszy egalitarny porządek, było początkiem feudalizmu. To idea wojny, ona oraz idea podboju, były pierwszym cywilizacyjnym błędem, przyczyną regresu. Owszem, później w ramach państw cywilizacja wciąż się rozwijała (wraz ze wzrostem gęstości zaludnienia), ale kolejne wojny wciąż niszczyły dorobek poprzedników. Wraz w nieustannymi wojnami pojawiła się też idea imperium i inne związane z podbojami idee (np. idea obcości, niewolnictwa). Pięć tysięcy lat istnienia państwowości to czas cywilizacyjnego rozwoju, ale też i zniszczeń, a co za tym idzie i regresu. Z czasem uświadomiłem sobie, że to nie tylko wojny łączyły się z czasem regresu. Podobne zniszczenia przynosiły rewolucje. Siłowe próby zmiany stosunków społecznych zawsze kończyły się dyktaturą i przywróceniem relacji panujący-poddani. Zawsze łączyły się ze znaczną utratą wcześniejszego dorobku kulturowego i cywilizacyjnego społeczeństw nimi dotkniętych. Niby  żartem określiłem ustrój w sowieckiej Rosji feudał-komunizmem, który teraz niektórzy z byłych marksistów chcą przekształcić w feudał-kapitalizm (stąd oligarchowie – nowożytni arystokraci).

To tematy na długie dyskusje,  przemyślenia i wiele artykułów. Widząc jednak dość spore zainteresowanie moimi zamieszczonymi powyżej uwagami, postanowiłem już teraz w sposób szkicowy podzielić się z Państwem częścią swoich przemyśleń. W przyszłości zaś na łamach WOBEC spróbujemy podnosić te zagadnienia nieco szerzej.

                                                                                 P.K.