Głosy z ciemnej doliny (Recenzja tomiku wierszy „Bezsynność” Pawła Bilińskiego) / Ludwik Filip Czech

0
727
Paweł Biliński
„Bezsynność”
Fundacja Duży Format
Warszawa 2012
str.54

 

Paweł Biliński jest autorem tomiku „Bezsynność„. To jego drugi zbiorek wierszy. Autor jest laureatem wielu literackich potyczek, publikował w pismach tradycyjnych i internetowych. „Bezsynność” to książka wyjątkowa, na wskroś osobista, mająca cechy sprawozdania, lub dokumentu. Jest zapisem ojcowskich emocji po stracie syna, kroniką czasu żałoby, w której poetycki blichtr ustępuje miejsca zwykłym uczuciom. A te, chociaż zakorzenione w tragedii, nie epatują histerią, są stonowane i wyważone. Autor nie zawstydza czytelnika własnym dramatem, dyskretnie i powściągliwie opowiada nam swoją historię. Mając złamane serce nie filozofuje. Nie czuje się powołany do perorowania z katedry. Dlatego ten wiersze przekonują, skracają dystans. Pozwalają czytelnikowi, chociaż przez moment, uznać ten dramat za własny. Wiersz tytułowy:
cierpię na bezsynność
to choroba podstępna i nieuleczalna
lubi zaatakować nagle o nieprzewidzianej porze
na przykład w słoneczny poranek kolejnego dnia długiego lata
można się nią zarazić nawet przez telefon
zaraz po słowach „siedzi pan? a czy może pan usiąść?”
w miejscu gdzie dotąd miałeś syna
robi ci się dziura
12.09.2018
Owa „dziura” jest tylko z pozoru pusta. Nie dryfuje bowiem w niebycie. Z każdą kolejną sekundą wydaje się zapełniać. Ma swoistą moc przyciągania. Po pewnym czasie pełno w niej wspomnień, zdjęć, zapachów, strzępków rozmów. Nawet przedmiotów po zmarłym. A te, chociaż materialne, stają się nagle pustymi skorupami bez duszy. Tkwią bezużyteczne na półkach, w szafach, pudełkach. Przypominają rekwizyty z niedokończonego filmu, które już nigdy nie będą użyte. Czytamy o tym w wierszach „Rzeczy pozostałe” i „Człowiek ilustrowany„. Bywa jednak, że owe przedmioty mają niepokojącą aurę, emanują destrukcją. Odnajduję ją w „Butach„, gdzie autor staje na przysłowiowej krawędzi. Pogrążony w rozpaczy i bezsilności, gotowy jest podjąć decyzję ostateczną. W akcie desperacji chce dołączyć do syna. Przynajmniej tak ten tekst rozumiem. Przytaczam go w całości:
w twoich butach
które przywiozłeś z Norwegii
snuję twoje myśli
że świat jest cierpieniem
i tak trudno w nim o miłość
kiedy nadjeżdża pociąg patrzę na szyny
staram się wtedy myśleć o czymś dobrym
i że na mnie jeszcze nie czas
19.04.2019
Ale jest w tych wierszach, jakby na przekór „Sztuce płakania„, również nadzieja. Mozolny powrót do codzienności. Próby zaakceptowania niespodzianek dnia powszedniego, bycia w teraźniejszości. Początkiem takiego zwrotu jest dla mnie „Dziewczyna z Kłodzka„. Ale widać to wyraźniej w „Przy koszeniu trawy„. Tutaj kwiaty odzyskują swoje barwy, jest soczysta zieleń, zwykły trud przy koszeniu trawy. W tym wierszu przez mrok prześwituje światło, perspektywa szczęśliwszego jutra. I chociaż w kolejnym tekście „Maj” poeta ma nadal w sercu „ciemną mroźną zimę„, to jednak towarzyszy mu kolejna pora roku, symbolizująca powrót do życia, kwitnienie, odradzającą się witalność. A zatem – „jak to jest żyć dalej” – pyta w wierszu „Znaki„. Zapewne sam siebie. To wyjątkowy tekst – świetnie napisany, niejednoznaczny, kontynuujący się w wyobraźni czytelnika. Oto on:
dajcie mu spokój przebył długą drogę
z kraju bez śmierci aż na dno ciemnej doliny
dajcie mu spokój potrzebuje teraz czasu
żeby spróbować jak to jest żyć dalej
na razie ma nadzieję
że miłość nie obraca się w niebyt
wierzy że umie rozpoznawać znaki
13.11.2018
Wspomniałem o kilku wierszach z tego zbioru. Nie sposób pisać o wszystkich. Pozostałe im nie ustępują. Ta książka jest zamkniętą całością, również w warstwie stylistycznej. Potwierdza prawdę, że wyobraźnia jest poetom niezbędna, ale bez bagażu osobistych doświadczeń, często skrajnych przeżyć, ich robota przypomina dmuchany ryż. Tutaj autor nie konfabuluje, tkwi w centrum prawdziwego dramatu. Jest jego zakładnikiem i więźniem. Stąd taka wiarygodność tych wierszy. I taki żal, że musiały powstać.
Książkę polecam.

Ludwik Filip Czech