Kleopatra Napoleona (Scenariusz filmu fabularnego) / Piotr Kotlarz

0
20

Napoleon przed Sfinksem (obraz z 1868). Domena publiczna.

 Z cyklu: Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi

Logline

Młoda, ambitna żona porucznika przedostaje się w męskim przebraniu do armii płynącej na podbój Egiptu. Kiedy zostaje kochanką Napoleona, oboje próbują wykorzystać romans do odzyskania utraconej kontroli nad własnym życiem. Uczucie, które miało być narzędziem, staje się zagrożeniem — aż wódz opuszcza Egipt potajemnie, a Pauline rusza za nim do Francji, gdzie odkrywa, że z legendą nie można wygrać prywatnej wojny.

Dwie osie filmu

Małżeństwo Pauline i Jean-Noëla zaczyna się od brawurowej wierności: ona ryzykuje życie, aby nie zostać rozdzielona z mężem. Kończy się wtedy, gdy jego miłość ujawnia w sobie potrzebę posiadania, a jej potrzeba wolności zostaje przejęta przez człowieka o władzy nieporównanie większej.

Małżeństwo Napoleona i Józefiny zaczyna film od rozdzielenia. Ona pozostaje w świecie salonów, długów, wygody i adoratorów; on odpływa z przekonaniem, że może kontrolować zarówno historię, jak i uczucia. Gdy docierają do niego wieści o zdradzie, romans z Pauline staje się odwetem, próbą odzyskania męskiej wartości, testem płodności i namiastką dworu. Po powrocie do Paryża Józefina nie wygrywa dlatego, że jest niewinna, ale dlatego, że lepiej rozumie mechanizm zależności, rodzinnej presji i politycznego wizerunku.

Obie osie spotykają się w motywie zamkniętych drzwi. Najpierw Józefina błaga za drzwiami Napoleona i zostaje wpuszczona. Później Pauline stoi przed innymi drzwiami i nie zostaje wpuszczona. Ta sama sytuacja przynosi dwie odpowiedzi, ponieważ zmieniła się polityczna wartość stojącej za nimi kobiety.

Bohaterowie i ich łuki

Pauline Bellisle Fourès

Ma około dwudziestu lat. Jest atrakcyjna, ale nie sprowadza się do atrakcyjności: zna poezję, śpiewa, rysuje, ma talent literacki i wyrobioną kulturę, której nie potwierdza jej mieszczańskie pochodzenie. Zaczyna jako kobieta gotowa zniknąć w cudzym mundurze, by pozostać przy mężu. W Kairze po raz pierwszy doświadcza, że potrafi wpływać na ludzi nie tylko urodą, lecz inteligencją, humorem i umiejętnością obserwacji. Romans z Napoleonem ma dać jej samostanowienie; stopniowo odkrywa, że wolność otrzymana od władcy jest tylko inną formą zależności. Jej ostatecznym zwycięstwem nie jest odzyskanie Napoleona, lecz odmowa przyjęcia wersji, w której istnieje wyłącznie jako jego porzucona „Kleopatra”.

Napoleon Bonaparte

Ma dwadzieścia dziewięć lat i już rozumie, że rzeczywistość można zdobywać podwójnie: armią i opowieścią. Publicznie wyzwala Egipcjan, prywatnie zmienia cudze życie rozkazem. Wiadomość o Józefinie uderza w punkt, którego nie potrafi obronić żaden regiment. Pauline jest dla niego odwetem, trofeum, możliwością dziecka, figurą europejskiego dworu i autentycznym zauroczeniem. Nie umie oddzielić miłości od posiadania. W finale wybiera Francję, władzę i Józefinę, lecz nie potrafi wprost powiedzieć Pauline, że ją porzuca. Jego największe kłamstwo ma formę zwyczajnego słowa: „inspekcja”.

Józefina de Beauharnais

Nie jest bierną żoną czekającą w pałacu. Jest mistrzynią życia w sieci zależności, prezentów, długów, dzieci, przyjaciół i adoratorów. Przez znaczną część filmu pozostaje daleko od głównej akcji, ale jej nieobecność działa na Napoleona silniej niż obecność innych ludzi. Kiedy wraca, rozumie, że nie może obalić zarzutów; może natomiast sprawić, by rozpad małżeństwa kosztował Napoleona więcej niż pojednanie. Romans Pauline staje się jej bronią: winy małżonków można uznać za wzajemnie znoszące się, a wspólny wizerunek ocalić.

Jean-Noël Fourès

Kocha Pauline, lecz z czasem miłość przechodzi w prawo własności. Jest odważny, niepozbawiony czułości i autentycznie skrzywdzony. Jednocześnie zazdrość i urażona duma prowadzą go do przemocy. Wysłany do Europy jako pionek prywatnego planu wodza, powraca dzięki świadomej decyzji brytyjskiego oficera, który chce rozbić francuską komedię. Jean-Noël widzi system wyraźniej niż inni, ale umie mówić o nim jedynie językiem honoru i posiadania. Po powrocie do Francji jego roszczenia są już nie tylko prywatne: grożą politycznym skandalem.

Kléber, Duroc i Fouché

Kléber jest człowiekiem pozostawionym z armią, długami, wojną i kochanką poprzednika. Jego stosunek do Pauline pozostaje dwuznaczny, lecz film nie potwierdza romansu. Duroc jest wykonawcą prywatnych poleceń ubranych w administracyjną formę; ma dość empatii, by odczuwać wstyd, i zbyt wiele lojalności, by odmówić. Fouché pojawia się dopiero w części francuskiej. Nie musi wymyślać kłamstwa. Wystarczy, że wybierze spośród krążących wersji tę, która jest użyteczna dla państwa.

Scenariusz

1. WNĘTRZE. DOM PRZY RUE DE LA VICTOIRE – SALON – WIECZÓR

Drzwi salonu nie przestają się otwierać. Goście wchodzą parami, otrzepując z ramion wilgoć wiosennego wieczoru. Świece odbijają się w lustrach. Kwiaty zajmują każdy wolny stolik, jakby miały zasłonić nieobecność gospodarza. JÓZEFINA przesuwa się między gośćmi bez pośpiechu. Pamięta, kto stracił urząd, kto czeka na pożyczkę, czyja córka szuka męża. Każdemu poświęca dokładnie tyle uwagi, ile potrzeba. Lokaj wnosi na srebrnej tacy LIST. Gruby papier, wojskowa pieczęć, nazwisko nadawcy zapisane gwałtownym pismem.

LOKAJ
Od generała.

Józefina przyjmuje list, nie przerywając rozmowy ze starszym GOŚCIEM. Przesuwa kciukiem po pieczęci, jakby sprawdzała jakość wosku.

STARSZY GOŚĆ

Francja powinna mu być wdzięczna.

JÓZEFINA
Francja ma dobrą pamięć, kiedy jej to służy.

Starszy gość nie jest pewien, czy to żart. Józefina uśmiecha się, uwalniając go od konieczności odpowiedzi. Kładzie list na stoliku pomiędzy bukietem róż a rachunkiem dostawcy win. Nie otwiera go. Przy drzwiach dwóch MĘŻCZYZN rozmawia półgłosem. Na jej widok milkną. Zostaje po nich tylko urwane nazwisko: „…Charles”. Józefina odpowiada lekkim skinieniem na zbyt głęboki ukłon jednego z nich. Idzie dalej.

ZARZĄDCA DOMU zastępuje jej drogę. Trzyma złożone kartki. Nie musi nic mówić. Józefina bierze rachunki. Przy pierwszej sumie unosi brwi. Drugi przekłada na spód. Trzeci zatrzymuje.

JÓZEFINA
Jutro.

Zarządca nie odchodzi.

JÓZEFINA
Jutro będzie niewiele więcej pieniędzy niż w dzisiejszy wieczór.

Oddaje mu dwa rachunki. Muzyka przyspiesza. Ktoś otwiera kolejną butelkę. W salonie robi się coraz cieplej. Józefina dotyka wilgotnego jedwabiu pod ramieniem. Przy wejściu nowi goście otaczają HORTENSJĘ. Dziewczyna szuka wzrokiem matki.

JÓZEFINA
W ich stronę. Powiedz, że zaraz wrócę.

Hortensja wraca w stronę przybyszów. Józefina znika za drzwiami sąsiedniego pokoju. Na stoliku pozostają róże, rachunek i list Napoleona. Chwilę później Józefina wraca w innej sukni — ciemniejszej, lżejszej, bez rękawiczek. Krótka cisza wita ją skuteczniej niż ukłon. Przejmuje kieliszek od lokaja i wraca między gości. Śmiech przykrywa szepty. Suknie i mundury wirują wokół niej. List pozostaje na stoliku.

——-

PÓŹNIEJ

Salon pustoszeje. Lokaje gaszą część świec. Na dywanie leżą płatki kwiatów i porzucona rękawiczka. Józefina żegna ostatnich gości. Jej uśmiech znika wraz z odgłosem zamykanych drzwi. Wraca do stolika. Bierze rachunek. Dopiero potem list. Nie otwierając go, wsuwa go pod rachunki i wychodzi z salonu.

  1. WNĘTRZE. DOM PRZY RUE DE LA VICTOIRE – POKÓJ JÓZEFINY – NOC

Na toaletce leżą rachunki, zaproszenia, flakoniki perfum i wyjęte z włosów szpilki. Józefina siedzi przed lustrem w samej koszuli. Pokojówka rozczesuje jej włosy. List Napoleona leży na skraju toaletki, nadal zamknięty. Józefina przegląda rachunki. Jeden odkłada na lewo, drugi na prawo. Przy trzecim liczy w pamięci. Wyciąga dłoń po kolejną kartkę, ale dotyka listu. Patrzy na odbicie pokojówki.

JÓZEFINA
Możesz odejść.

Pokojówka dyga i wychodzi. Józefina zostaje sama. Małym nożykiem otwiera kopertę równo, nie uszkadzając papieru. Wyjmuje kilka gęsto zapisanych stron oraz mniejszą, urzędową kartkę. Czyta. Jej oczy przesuwają się po słowach namiętności. Bez uśmiechu, ale uważnie. Przewraca stronę. Czyta szybciej. W dolnej części kartki odnajduje wzmiankę o pieniądzach. Wraca do początku zdania. Sprawdza sumę, potem porównuje ją z urzędową kartką. Napięcie wokół jej ust nieznacznie ustępuje. Odkłada miłosne strony. Kartkę z sumą przysuwa do najpilniejszego rachunku. W drzwiach stoi HORTENSJA. Boso, w nocnej koszuli. Józefina widzi ją w lustrze.

HORTENSJA
Pojedziesz za nim?

Józefina wygładza zagięty róg listu.

JÓZEFINA
Egipt jest daleko.

HORTENSJA
On chce, żebyś przyjechała.

Józefina składa list wzdłuż dawnych zgięć. Bardzo starannie.

JÓZEFINA
Bonaparte zawsze chce, żeby ktoś za nim jechał.

Hortensja czeka. Józefina wraca wzrokiem do rachunku.

HORTENSJA
Dobranoc, mamo.

JÓZEFINA
Dobranoc.

Hortensja odchodzi.

Józefina wkłada miłosne strony do koperty, a kopertę do płytkiej szuflady, obok innych listów przewiązanych wstążkami. Kartkę dotyczącą pieniędzy zostawia na wierzchu, przy rachunkach. Gasi świecę i wchodzi do łóżka. Szuflada z listem pozostaje niedomknięta.

  1. WNĘTRZE. KWATERA FOURÈSÓW – DZIEŃ

Na stole leżą nici, guziki i odcięte kawałki wojskowego sukna.

PAULINE, w spodniach i koszuli, kończy skracać rękaw munduru szasera. Wbija igłę, odgryza nić i wkłada kurtkę. Mundur jest wciąż za szeroki w ramionach, ale nie wygląda już na pożyczony. JEAN-NOËL obserwuje ją z krzesła. Pauline przygląda się sposobowi, w jaki siedzi: nogi rozstawione, łokcie oparte na udach, dłonie swobodne. Siada naprzeciwko niego. Kolana trzyma zbyt blisko siebie. Natychmiast to poprawia. Wygładza połę kurtki, zauważa własny gest i cofa rękę. Jean-Noël wstaje. Pauline rusza za nim przez pokój, naśladując jego cięższy krok. Za pierwszym razem biodra ją zdradzają.

JEAN-NOËL
Krócej.

Pauline próbuje ponownie. Mniej elegancji, więcej ciężaru w piętach. Jean-Noël odwraca się gwałtownie.

JEAN-NOËL
Czego się gapisz?

Pauline powtarza niższym głosem:

PAULINE
Czego się gapisz?

Brzmi zbyt starannie. Jean-Noël kręci głową.

JEAN-NOËL
Nie pytaj. Powiedz to tak, jakbyś już wiedziała, że nie ma dobrej odpowiedzi. Pauline patrzy mu w oczy.

PAULINE
Czego się gapisz?

Tym razem Jean-Noël nie odpowiada. Pauline bierze jego czako i próbuje wcisnąć pod nie włosy. Zbyt wiele kosmyków wymyka się po bokach.

Sięga po nożyce. Jean-Noël chwyta ją za nadgarstek.

JEAN-NOËL
Jeżeli cię znajdą, odeślą cię do domu. Mnie postawią przed sądem.

Pauline patrzy na jego dłoń. Jean-Noël ją puszcza.

JEAN-NOËL
To szaleństwo.

PAULINE
Bardziej szalone byłoby pozwolić, żeby cudzy rozkaz rozstrzygnął nasze małżeństwo.

Unosi nożyce. Pierwsze pasmo spada na podłogę. Potem następne. Pauline nie patrzy na włosy. Obserwuje swoją twarz w małym lustrze, szukając tego, co jeszcze może ją zdradzić. Jean-Noël wyrównuje tył. Jego palce zatrzymują się na chwilę na jej karku. Pauline wkłada czako. Ponownie przechodzi przez pokój. Siada na krześle, opierając łokcie o uda. Tym razem niczego nie poprawia. Jean-Noël patrzy na nią jak na żonę.

PAULINE
Nie tak.

Jean-Noël opuszcza wzrok, po czym przygląda jej się ponownie — jak obcemu żołnierzowi. Pauline wytrzymuje spojrzenie.

  1. PLENER. PORT W TOULONIE – DZIEŃ

Las masztów wypełnia zatokę. Okręty liniowe i transportowce stoją burta przy burcie. Po trapach wnoszone są działa, skrzynie z amunicją i beczki. Konie szarpią się w uprzężach. Uczeni pilnują instrumentów, map i szklanych naczyń, jakby były cenniejsze od prochu. Rodziny tłoczą się przy nabrzeżu. Kobiety wciskają żołnierzom chleb i zawiniątka. Dzieci biegną za ojcami, dopóki nie zatrzymuje ich wojskowy kordon. Wśród szaserów idzie PAULINE. W mundurze, z torbą przewieszoną przez ramię. Kilka kroków przed nią JEAN-NOËL. Nie idą razem. Okrzyk przesuwa się wzdłuż portu szybciej niż człowiek:

„Bonaparte”.

Rozmowy cichną. Oficerowie prostują plecy. Robotnicy odsuwają się od drogi. NAPOLEON wchodzi na nabrzeże w otoczeniu adiutantów. Nie zatrzymuje się, by przyjąć powitanie. Sprawdza ustawienie dział, stan trapów, kolejność załadunku. Jednym wskazaniem dłoni zmienia kierunek kolumny wozów. Ruch portu zaczyna układać się wokół niego. Mija rannych żołnierzy wracających jeszcze z poprzedniej wojny, uczonych chroniących skrzynie przed tragarzami, płaczącą kobietę trzymającą oficera za rękaw. Na każdego patrzy krótko, jakby wszyscy należeli już do przedsięwzięcia większego niż ich strach. Pauline zwalnia. Jean-Noël nie odwraca głowy.

JEAN-NOËL
Nie patrz.

PAULINE
Wszyscy patrzą.

Napoleon przechodzi w odległości kilkunastu kroków. Nie zauważa Pauline. Ona widzi, jak ludzie odwracają się za nim, a potem ruszają szybciej, jakby samym przejściem wyznaczył przyszłość. Napoleon zatrzymuje się przy skraju nabrzeża. Spogląda na flotę. Za nim tysiące ludzi czekają na następny ruch.

  1. PLENER. NABRZEŻE / POKŁAD „LA LUCETTE” – DZIEŃ

Przed trapem „LA LUCETTE” żołnierze ustawiają się do kontroli. Oficer przesuwa palcem po liście. Jean-Noël staje przed nim.

OFICER
Fourès.

Jean-Noël potwierdza skinieniem. Oficer wskazuje trap. Jean-Noël rusza, nie oglądając się za siebie. Kilku ludzi później przychodzi kolej na Pauline.

OFICER
Nazwisko?

PAULINE
Paul Bellisle.

Głos ma niższy niż w kwaterze. Nie przesadnie niski. Oficer odnajduje nazwisko. Przygląda się twarzy Pauline, potem zbyt obszernemu mundurowi.

OFICER
Ile masz lat, Bellisle?

PAULINE
Wystarczająco, żeby wejść na pokład.

Żołnierze za nią parskają śmiechem. Oficer również się uśmiecha i odsuwa listę.

OFICER
Przekonamy się.

Pauline wchodzi na trap. Przy ostatnim kroku podeszwa ześlizguje się z wilgotnej deski. Jean-Noël, stojący już na pokładzie, odruchowo wyciąga rękę. Zatrzymuje ją w połowie ruchu. Inny SZASER chwyta Pauline za ramię i wciąga ją na pokład.

SZASER
Morze jeszcze nie ruszyło, a ty już przegrywasz.

Pauline uwalnia rękę.

PAULINE
Dlatego wolę walczyć na lądzie.

Szaser odchodzi rozbawiony. Pauline mija Jean-Noëla bez spojrzenia. Ustawia się przy burcie pomiędzy obcymi żołnierzami. Jean-Noël stoi kilka kroków dalej. Bosman wykrzykuje polecenia. Trap zostaje podniesiony. Liny spadają na pokład. Pauline i Jean-Noël patrzą przed siebie. Po raz pierwszy od ślubu muszą zachowywać się tak, jakby nigdy się nie spotkali.

  1. PLENER. BALKON NAD PORTEM / POKŁAD „ORIENTA” – DZIEŃ

Na balkonie nad portem stoi JÓZEFINA. Trzyma przy oku lunetę. W okrągłym polu widzenia odnajduje pokład „ORIENTA”. Napoleon przechodzi między oficerami. Zatrzymuje się przy relingu, przyjmuje dokument od adiutanta i składa podpis. Wiatr porusza jego włosami i połami munduru. Józefina reguluje ostrość. Przez chwilę widzi tylko jego twarz. Na „Oriencie” Napoleon oddaje dokument. Adiutant biegnie z nim w stronę rufy. W górę idzie flaga sygnałowa. Odpowiadają jej kolejne maszty. Rozkaz przechodzi przez całą flotę. Huk działa. Józefina nie odrywa lunety od oka.

Na „LA LUCETTE” Pauline stoi w szeregu przy burcie. Wzdryga się na dźwięk wystrzału, lecz natychmiast nieruchomieje jak pozostali. Marynarze wybierają liny. Żagle rozwijają się jedno po drugim. Okręt odsuwa się od nabrzeża. Jean-Noël stoi po drugiej stronie pokładu. Dopiero gdy między burtą a kamiennym brzegiem pojawia się pas wody, pozwala sobie spojrzeć na Pauline. Ich oczy spotykają się. Nie uśmiechają się. Jeszcze nie.

Przez lunetę Józefiny Napoleon staje się coraz mniejszy. Ktoś przechodzi przed nim. Józefina przesuwa lunetę, szuka go między masztami i żaglami. Odnajduje już tylko sylwetkę w mundurze.

Na „La Lucette” podmuch zrywa Pauline czako. Przytrzymuje je w ostatniej chwili. Jean-Noël wykonuje krok w jej stronę, ale zatrzymuje się, zanim ktokolwiek mógłby go zauważyć. Brzeg oddala się.

Józefina opuszcza lunetę. Gołym okiem nie potrafi już odróżnić Napoleona od pozostałych ludzi na pokładzie „Orienta”.

Pauline patrzy na malejący port. Potem odwraca się ku morzu.

Flota wychodzi z Tulonu.

7. PLENER. TRANSPORTOWIEC – POKŁAD – DZIEŃ

Morze kołysze pokładem. Żołnierze nauczyli się już stać z szeroko rozstawionymi nogami. PAULINE obserwuje ich i poprawia własną pozycję, zanim kolejny przechył rzuci ją na burtę. Pod mundurem ciasne opasanie wrzyna się jej w żebra. Każdy głębszy oddech zdradza ból. Kilku SZASERÓW siedzi na zwiniętych linach. Grają w kości i opowiadają, co zrobią z pierwszymi kobietami napotkanymi w Egipcie. Opowieści stają się coraz bardziej obsceniczne. Pauline czyści karabin. Nie podnosi wzroku. Szaser obok trąca ją kolanem.

SZASER
A ty, Bellisle? Co zostawiłeś w Tulonie?

Pauline patrzy, jak pozostali czekają na odpowiedź.

PAULINE
Długi. Z pewnością nie będę za nimi tęsknić.

Żołnierze wybuchają śmiechem. Pauline śmieje się razem z nimi, choć opasanie zaciska się przy każdym oddechu. Jeden z szaserów spluwa za burtę. Drugi robi to samo. Pauline odwraca głowę i spluwa krótko, bez namysłu. Nikt nie zwraca na nią uwagi. Przy drugiej burcie kilku żołnierzy zaczyna się rozbierać i załatwiać do morza. Jeden z nich przywołuje Pauline gestem.

SZASER
Bellisle!

Pauline wstaje. Przez ułamek sekundy nie wie, co zrobić. Okręt gwałtownie się przechyla. Pauline rzuca się do przeciwnej burty i pochyla nad wodą, jakby zbierało jej się na wymioty. Żołnierze ryczą ze śmiechu.

SZASER
Zostawcie go. Morze zabrało mu męskość.

Pauline zaciska dłonie na relingu. Czeka, aż tamci odejdą. Potem prostuje się i ociera usta rękawem, tak jak widziała u innych. Pada komenda do zbiórki. Żołnierze ustawiają się w szeregu. Pauline staje pomiędzy nimi. Sprawdza kątem oka położenie ich stóp, dłoni i podbródków. Naśladuje ich, zanim oficer zdąży dostrzec różnicę.

  1. WNĘTRZE. TRANSPORTOWIEC – POD POKŁADEM – NOC

Pomiędzy skrzyniami z prochem i beczkami pali się osłonięta latarnia. PAULINE siedzi na zwoju liny. Ma rozpiętą kurtkę. JEAN-NOËL rozluźnia opasanie na jej piersiach. Na skórze zostały ciemne ślady.

JEAN-NOËL
Za ciasno.

PAULINE
Inaczej widać.

Jean-Noël przesuwa palcami po otarciu. Pauline wstrzymuje oddech. Całuje ją w ramię, tuż nad siniakiem. Przez chwilę są znowu tylko małżeństwem. Nad ich głowami skrzypi pokład. Czyjeś kroki przechodzą blisko zejścia. Jean-Noël nasłuchuje.

JEAN-NOËL
Od jutra nie siadasz z nimi do gry. Nie podchodzisz sama do burty. Jeżeli któryś zacznie pytać, odchodzisz.

Ponownie napina opasanie.

PAULINE
Za mocno.

Rozluźnia je odrobinę.

JEAN-NOËL
I nie odpowiadaj im w ten sposób. Zapamiętają cię.

PAULINE
Właśnie dlatego przestali pytać.

JEAN-NOËL
Masz robić to, co ci mówię.

Pauline przygląda mu się.

PAULINE
Przed Tulonem mówiłeś: „zrobimy”. Teraz mówisz: „zrobisz”.

JEAN-NOËL
Teraz widzę, co może się stać.

PAULINE
Ja też.

Jean-Noël sięga po jej kurtkę, ale Pauline bierze ją pierwsza. Zapina mundur i wkłada czako. Kroki zbliżają się ponownie. Jean-Noël chwyta ją za ramię i przesuwa za skrzynie.

Pauline patrzy na jego dłoń. Jean-Noël puszcza ją dopiero wtedy, gdy kroki cichną.

JEAN-NOËL
Poczekaj, aż—

Pauline wychodzi spomiędzy skrzyń, zanim kończy zdanie. Jean-Noël zostaje przy latarni.

  1. PLENER. TRANSPORTOWIEC – POKŁAD – DZIEŃ

CYRULIK ustawia na pokładzie miskę, dzban wody i skrzynkę z przyborami. Przed nim stoi półnagi żołnierz. Cyrulik ogląda wysypkę na jego plecach. OFICER z odrazą patrzy na drapiących się ludzi.

OFICER

W formie rozkazu: Oddział! Kurtki i koszule zdjąć!

Żołnierze zaczynają się rozbierać. Padają żarty i przekleństwa. Pauline stoi nieruchomo.

Jean-Noël obserwuje ją z drugiego końca szeregu. Robi krok do przodu. Pauline powstrzymuje go spojrzeniem.

SZASER obok zdejmuje koszulę.

SZASER
Bellisle, potrzebujesz zaproszenia?

Pauline odpina kurtkę. Powoli, guzik po guziku. Zdejmuje ją i kładzie na pokładzie. Pod koszulą widać zarys ciasnego opasania. Śmiechy cichną. Oficer podchodzi.

OFICER
Koszulę także.

Pauline patrzy na otaczających ją mężczyzn. Jeden z podoficerów wyciąga rękę w stronę jej kołnierza. Pauline odsuwa jego dłoń. Sama zdejmuje koszulę. Opasanie nie pozostawia wątpliwości. Zapada cisza.

PAULINE
Pauline Fourès.

Wszystkie głowy odwracają się w stronę Jean-Noëla. Jean-Noël nie zaprzecza. Najpierw śmieje się jeden z żołnierzy. Potem drugi. Po chwili śmieje się niemal cały oddział. Oficer próbuje zachować powagę.

OFICER
Jak dostała się pani na ten okręt?

PAULINE
Po trapie. Jak wszyscy.

Śmiech staje się głośniejszy. Nawet cyrulik opuszcza głowę, ukrywając uśmiech.

OFICER
Czy zdaje sobie pani sprawę, co zrobiła?

PAULINE
Od dnia, w którym zaczęłam skracać mundur.

Oficer spogląda na morze. Wokół nie widać lądu.

OFICER
Nie zawrócę transportowca z powodu jednej kobiety.

PAULINE
Nie prosiłam.

Oficer patrzy na Jean-Noëla.

OFICER
O karze porozmawiamy w Egipcie.

Jean-Noël salutuje. Pauline schyla się po koszulę. Jean-Noël chce podać jej kurtkę, lecz ona podnosi ją sama. Wkłada mundur pod spojrzeniami całego oddziału. Tym razem nikt nie bierze jej za młodego szasera.

  1. PLENER. TRANSPORTOWIEC – POKŁAD – PÓŹNIEJ

Pauline nadal ma na sobie mundur, lecz bez czaka. Krótkie włosy porusza wiatr. Wokół zwiniętej liny zebrało się kilku żołnierzy. Jeden z nich opowiada historię grupie, która nie widziała porannego zajścia.

SZASER
Przeszła przez kontrolę, nawet nie mrugnęła.

GRENADIER
Jaką kontrolę? Wspięła się po cumie, kiedy okręt już odbijał.

MŁODY ŻOŁNIERZ

Podobno strażnik ją rozpoznał.

SZASER
Rozpoznał, ale bał się powiedzieć.

Żołnierze spostrzegają Pauline. Robią jej miejsce.

SZASER
Jak było naprawdę, pani Fourès?

PAULINE
Strażnik spojrzał na mundur. Mundur miał właściwą odpowiedź.

GRENADIER
A włosy?

PAULINE
Ścięłam.

SZASER
Bagnetem.

PAULINE
Nożycami.

Widząc rozczarowanie słuchaczy, dodaje:

PAULINE
Bagnet był tępy.

Wybucha śmiech.

Przechodzi OFICER, który ją przesłuchiwał. Słyszy ostatnie zdanie. Zatrzymuje się na chwilę, ale nie przerywa opowieści. Odchodzi z cieniem uśmiechu. Kolejni żołnierze dołączają do kręgu. JEAN-NOËL stoi poza nim. Pauline dostrzega go między ramionami słuchaczy. Później, gdy żołnierze rozchodzą się po nową porcję wina, Jean-Noël podchodzi do niej.

JEAN-NOËL
Po co pomagasz im kłamać?

Pauline obserwuje, jak szaser opowiada tę samą historię następnej grupie. Teraz w jego wersji pokonała dwóch wartowników i przepłynęła ostatnie metry wpław.

PAULINE
Bo w ich wersji nikt nie pyta, jak mnie ukarać.

Po drugiej stronie pokładu ktoś woła:

ŻOŁNIERZ
Pani Fourès! To prawda, że miała pani dwa pistolety?

Pauline spogląda na Jean-Noëla.

PAULINE
Jeden.

Odchodzi w stronę żołnierzy.

Jean-Noël zostaje sam. Zanim Pauline dociera do następnego kręgu słuchaczy, w ich opowieściach ma już trzy pistolety.

  1. PLENER. ALEKSANDRIA – BRZEG / MIASTO – DZIEŃ

Łodzie desantowe uderzają o płyciznę. Żołnierze wyskakują do wody. Niektórzy zanurzają się po pas, inni tracą grunt pod nogami. Karabiny, tornistry i skrzynie przechodzą z rąk do rąk ponad głowami. PAULINE schodzi do morza w mundurze. Mokre sukno natychmiast staje się ciężkie. Fala obraca ją bokiem, lecz odzyskuje równowagę, zanim JEAN-NOËL zdąży jej pomóc. Obok koń wyrwany z uprzęży próbuje dopłynąć do brzegu. Oczy ma szeroko otwarte. Żołnierze przepychają się obok niego, nie mając czasu go ratować. Na piasku leżą porzucone plecaki, uszkodzone instrumenty uczonych i działo, którego koło ugrzęzło w wodzie. Ranny żołnierz woła za oddziałem. Nikt się nie zatrzymuje. Pauline podaje mu manierkę. Mężczyzna pije łapczywie.

JEAN-NOËL
Musimy iść.

Pauline odbiera pustą manierkę. Rusza za kolumną.

—–

PÓŹNIEJ

Francuzi wchodzą do miasta. Flaga zostaje zatknięta na murze. Pada okrzyk zwycięstwa, podchwycony przez kolejne oddziały. Pod flagą cyrulicy amputują rannemu nogę. Pauline przechodzi obok. Patrzy na francuskie barwy, potem na krew spływającą między kamieniami. Kolumna rusza dalej.

  1. PLENER. PUSTYNIA – KOLUMNA MARSZOWA – DZIEŃ

Białe niebo. Piasek. Marsz bez cienia. Żołnierze idą z opuszczonymi głowami. Usta mają popękane, mundury białe od pyłu. Jeden z ludzi upada. Towarzysze omijają go, oszczędzając siły. Pauline niesie pustą manierkę. Każdy krok wznieca kurz, który osiada na jej twarzy. Od czoła kolumny nadjeżdża NAPOLEON. Niewielki, szczupły, na koniu równie zmęczonym jak ludzie. Towarzyszą mu adiutanci. Żołnierze prostują się, zanim do nich dociera. Napoleon zatrzymuje konia przy oddziale.

NAPOLEON
Za tym piaskiem jest Kair. Za Kairem ziemia. Każdy, kto dojdzie, będzie miał udział w tym, co zdobędziemy.

Nikt nie wiwatuje. Napoleon patrzy po twarzach, jakby ziemia, o której mówi, już do niego należała.

NAPOLEON
Jeszcze kilka dni.

Ruszając dalej, mija leżącego żołnierza. Adiutant zeskakuje z konia i podaje rannemu wodę. Kolumna ponownie nabiera rytmu. Ludzie poprawiają tornistry. Ktoś powtarza słowo „Kair”. Ktoś inny mówi o ziemi. Pauline odprowadza Napoleona wzrokiem.

JEAN-NOËL
Uwierzyłaś?

PAULINE
On uwierzył pierwszy.

Idzie dalej.

  1. WNĘTRZE/PLENER. KAIR – KWATERY FRANCUZÓW – DZIEŃ

Na łóżku leży mundur szasera. Pauline zdejmuje opasanie. Na skórze pozostały ślady otarć i pustynnego pyłu. Myje się wodą z miski, która natychmiast ciemnieje. Z dna torby wyjmuje prostą suknię. Materiał jest pognieciony od wielotygodniowego ukrycia. Wkłada ją. Krótkich włosów nie próbuje zasłaniać. Jean-Noël patrzy, jak zapina ostatni guzik.

JEAN-NOËL
Wszyscy będą się gapić.

PAULINE
Już się gapili.

Wychodzi na dziedziniec. Rozmowy żołnierzy cichną. Jeden z szaserów, który płynął z nią na transportowcu, zdejmuje czako. Inni robią to samo. Pauline przechodzi między nimi bez pośpiechu. Mundur pozwalał jej zniknąć w tłumie. Suknia sprawia, że tłum rozstępuje się przed nią.

  1. WNĘTRZE. KWATERA OFICERÓW – WIECZÓR

Kilkunastu oficerów siedzi przy stole zastawionym niepasującymi do siebie naczyniami. Wino rozcieńczono wodą. Pauline kończy francuską pieśń. Śpiewa bez akompaniamentu. W otwartych oknach drżą płomienie lamp. Zapada krótka cisza, po czym wybuchają oklaski. Jean-Noël uśmiecha się z dumą.

JEAN-NOËL
Zna ich więcej.

ZAROZUMIAŁY ADIUTANT opowiada o wejściu do Kairu. W jego wersji sam przełamał opór miasta. Pauline słucha i rysuje na skrawku papieru. Adiutant zauważa.

ADIUTANT
Portretuje mnie pani?

PAULINE
Jeszcze nie zdecydowałam.

Kończy rysunek i przesuwa go do siedzącego obok oficera. Na karykaturze adiutant siedzi na maleńkim koniu. Jego szabla jest większa od piramidy, a za nim całe miasto ucieka przed jego nosem. Oficer parska śmiechem. Rysunek przechodzi z rąk do rąk. Adiutant próbuje zachować godność, lecz w końcu śmieje się razem z innymi.

OFICER
Musi go pani podpisać.

Pauline bierze pióro i pisze: „Pauline Fourès”.

Jean-Noël widzi swoje nazwisko pod jej rysunkiem. Jego uśmiech powraca. Inny oficer przysuwa krzesło bliżej Pauline.

OFICER II
Co pani sądzi o naszym Kairze?

Jean-Noël otwiera usta, ale pytanie nie jest skierowane do niego. Pauline odpowiada. Ktoś prosi o następną pieśń. Ktoś inny pokazuje jej instrument przywieziony z Francji. Rozmowa zamyka się wokół niej. Jean-Noël siedzi coraz dalej, choć nie zmienił miejsca. Jego kieliszek pozostaje nietknięty.

  1. PLENER. KAIR – PLAC / ULICE – DZIEŃ

Na placu stoi francuski URZĘDNIK z drukowaną proklamacją. Obok TŁUMACZ odczytuje jej treść po arabsku. Wokół zgromadzili się mieszkańcy Kairu. Za nimi stoją francuscy żołnierze z karabinami.

URZĘDNIK
Republika nie przybyła odebrać wam wiary ani własności. Przynosi wolność i szacunek dla waszej religii.

Tłumacz powtarza słowa. Pauline stoi z boku. Nie rozumie arabskiego, lecz obserwuje twarze słuchaczy. Nikt nie odpowiada. Żołnierze rozdają drukowane egzemplarze.

—–

CHWILĘ PÓŹNIEJ

Francuski patrol wyważa drzwi pobliskiego domu. Wynoszone są worki z ziarnem. WŁAŚCICIEL próbuje zatrzymać jeden z nich. Żołnierz odpycha go kolbą.

DOWÓDCA PATROLU

Podatek dla Republiki.

Kobieta krzyczy z wnętrza domu. Tłumacz, który przed chwilą odczytywał proklamację, stoi pod ścianą i unika jej wzroku. Jedna z kartek o wolności wpada pod but żołnierza. Błoto zasłania druk. Pauline podnosi ją. Właściciel domu patrzy na nią, jakby oczekiwał wyjaśnienia. Pauline spogląda na francuskie słowo „wolność”, potem na wynoszone worki. Nie znajduje odpowiedzi.

  1. PLENER. WYBRZEŻE / HORYZONT POD ABUKIREM – DZIEŃ / ZMIERZCH

Na horyzoncie unosi się dym. Francuscy żołnierze i mieszkańcy wybrzeża zbierają się na plaży. Pauline i Jean-Noël przepychają się bliżej wody. Daleko w zatoce płoną okręty. Najpierw słychać głuchy huk. Chwilę później nad jednym ze statków wyrasta kula ognia. Odległa fala uderzeniowa dociera do brzegu. Żołnierze milkną.

MARYNARZ
„Orient”.

Płonące szczątki spadają do morza. Jean-Noël patrzy na kolejne francuskie jednostki obejmowane ogniem.

JEAN-NOËL
Brytyjczycy.

Młody żołnierz obok nich ściska pasek tornistra.

MŁODY ŻOŁNIERZ

A kiedy wracamy?

Nikt mu nie odpowiada.

——

PÓŹNIEJ – ZMIERZCH

Morze wyrzuca na brzeg osmaloną deskę pomalowaną francuską farbą.

Pauline zatrzymuje ją butem. Podnosi wzrok na płonący horyzont.

JEAN-NOËL
Wrócimy.

PAULINE
Nie ma czym.

Ogień odbija się w wodzie, zamykając drogę ku Europie.

  1. WNĘTRZE. DOM PRZY RUE DE LA VICTOIRE – DZIEŃ

Józefina stoi przy oknie z rozłożoną depeszą. Czyta pierwszą stronę. Potem drugą. Jej dłoń zaczyna drżeć.

POSŁANIEC czeka przy drzwiach.

JÓZEFINA
Bonaparte był na okręcie?

POSŁANIEC
Nie, obywatelko. Armia jest na lądzie.

Józefina zamyka oczy. Przyciska depeszę do ust.

ZARZĄDCA DOMU stoi przy biurku z kolejnymi rachunkami. Nie odzywa się. Józefina odzyskuje oddech. Składa depeszę.

JÓZEFINA
Czy wierzyciele mogą zająć dom wdowy po generale?

Zarządca nie wie, czy pytanie jest poważne.

ZARZĄDCA
Nie jest pani wdową.

JÓZEFINA
W takim razie niech poczekają.

Odkłada depeszę na rachunkach. Tym razem wiadomość o Napoleonie pozostaje na wierzchu.

  1. PLAC. PLAC AZBAKIJJA – DZIEŃ

W szczelinach placu pozostały ciemne ślady. Robotnicy posypują je piaskiem. Francuscy żołnierze ustawiają kordon. Za karabinami gromadzą się mieszkańcy Kairu. Na środku placu UCZENI przygotowują ogromny papierowy balon. Francuskie barwy, republikańskie hasła i symbole nauki mają przykryć jego cienkie poszycie. Pauline obserwuje MALARZA prowadzącego ornament wzdłuż papieru. Linia załamuje się i traci symetrię. Malarz próbuje ją poprawić. Pogarsza efekt. Pauline wyciąga rękę.

PAULINE
Mogę?

Malarz niechętnie oddaje jej pędzel. Pauline klęka przy balonie. Jednym ruchem wyrównuje krzywiznę, potem przedłuża ornament bez odrywania włosia od papieru. Jeden z UCZONYCH przygląda się jej dłoniom.

UCZONY
Uczyła się pani malarstwa?

PAULINE
Uczyłam się patrzeć.

Po drugiej stronie kordonu CHŁOPIEC wychyla się, żeby zobaczyć obraz. Żołnierz odpycha go kolbą karabinu. Pauline przerywa na moment. Potem kończy linię.

  1. PLAC. PLAC AZBAKIJJA – CHWILĘ PÓŹNIEJ

Balon napełnia się gorącym powietrzem. Papierowe poszycie drży i napina liny. Na plac wchodzi Napoleon w otoczeniu oficerów. Dostrzega Pauline przy namalowanym ornamencie. Podchodzi.

NAPOLEON
Skąd pani wie, jak prowadzić pędzel?

PAULINE
Z pracy.

Napoleon spogląda na jej dłonie poplamione farbą.

NAPOLEON
Pani Fourès.

Nie jest to pytanie. Pauline wstaje. Uczeni wołają, że balon jest gotowy. Żołnierze napinają liny. Tłum podnosi głowy. Liny zostają zwolnione. Balon wznosi się ponad plac. Francuzi wiwatują. Przez kilka sekund papierowa kula góruje nad dachami Kairu. Nagły podmuch spycha ją w bok. Poszycie zahacza o drewniany maszt. Papier rozdziera się. Balon przechyla się i opada na pustą część placu. Ogień z paleniska przenosi się na powłokę. Tłum cofa się w panice. Żołnierze gaszą płonący papier piaskiem. OFICER podbiega do Napoleona.

OFICER
Próba w pełni udana, generale. Potrzeba jedynie mocniejszego poszycia.

Napoleon patrzy na dymiące szczątki. Potem na Pauline.

NAPOLEON
A pani? Co pani widziała?

PAULINE
To zależy, czy pyta pan przed raportem, czy po.

Napoleon przygląda jej się uważniej. Po raz pierwszy się uśmiecha.

  1. WNĘTRZE. KWATERA DUROCA / KORYTARZ ADMINISTRACJI – DZIEŃ

Na biurku leżą raporty, listy żołdu i spisy pasażerów transportowców. DUROC odnajduje nazwisko: „Paul Bellisle”. Obok, dopisane innym atramentem: „Pauline Fourès, żona porucznika”. Porównuje zapis z krótką notatką przyniesioną przez adiutanta Napoleona. Duroc bierze czyste zaproszenie. Pisze: „Madame Pauline Fourès”. SEKRETARZ czeka z drugim blankietem.

SEKRETARZ
Porucznik Fourès?

DUROC
Generał nie pytał o męża.

Sekretarz odkłada blankiet. Duroc posypuje atrament piaskiem, strząsa go i składa zaproszenie. Pieczęć zamyka kopertę.

  1. WNĘTRZE. KWATERA FOURÈSÓW – WIECZÓR

Zaproszenie leży na stole. Pauline stoi przed niewielkim lustrem. Poprawia prostą suknię. Jean-Noël zakłada mundurową kurtkę.

JEAN-NOËL
Pójdziemy razem.

PAULINE
Zaproszono jedną osobę.

JEAN-NOËL
Jesteś moją żoną.

PAULINE
Na zaproszeniu jestem Pauline.

Jean-Noël bierze kopertę i ponownie czyta jej treść.

JEAN-NOËL
Bonaparte nie zaprasza kobiet bez powodu.

PAULINE

Mnie zaprosił.

JEAN-NOËL
Właśnie o tym mówię.

Pauline wkłada kolczyk. Drugi zostawia na stole. Z jednym wygląda mniej oficjalnie, z dwoma — jakby zbyt długo przygotowywała się do spotkania. Jean-Noël staje przy drzwiach.

JEAN-NOËL
Nie pójdziesz sama.

Pauline patrzy na niego w lustrze.

PAULINE
Nie po to przedostałam się przez morze, żeby w Kairze prosić o pozwolenie na wejście do salonu.

JEAN-NOËL
Chcę cię ochronić.

PAULINE
Znów mówisz jak dowódca.

JEAN-NOËL
Jestem twoim mężem.

PAULINE
Wiedzieć, dokąd idę — to prawo męża. Decydować za mnie — nie.

Jean-Noël kładzie dłoń na klamce. Pauline podchodzi. Nie próbuje go ominąć. Czeka. Przez chwilę stoją naprzeciwko siebie. Jean-Noël zdejmuje rękę. Pauline otwiera drzwi.

JEAN-NOËL
Pauline.

Zatrzymuje się, ale nie odwraca.

JEAN-NOËL
Napoleon zabiera wszystko, czym się interesuje.

PAULINE
W takim razie nie powinien był mnie zapraszać.

Wychodzi. Jean-Noël zostaje z drugim kolczykiem na stole.

22. PLENER?WNĘTRZE. TIVOLI EGYPTIEN – WIECZÓR

Przed wejściem stoi francuski WARTOWNIK. Za jego plecami, ponad murem ogrodu, kołyszą się papierowe lampiony. Słychać skrzypce, śmiech i brzęk szkła. Kilka kroków dalej egipska ulica pozostaje ciemna. Patrol sprawdza przechodniów przy barykadzie z nieuprzątniętych kamieni. PAULINE podaje wartownikowi zaproszenie. Ma prostą jasną suknię i tylko jeden kolczyk. Drugi został na stole w kwaterze. Wartownik porównuje nazwisko z listą.

WARTOWNIK
Madame Fourès.

Oddaje jej zaproszenie i odsuwa się. Pauline wchodzi sama. W ogrodzie Francuzi zbudowali wspomnienie Paryża z tego, co udało się znaleźć w Kairze. Dywany przykrywają nierówną ziemię. Pomiędzy palmami wiszą trójkolorowe girlandy. Stoły zastawiono francuskim winem, miejscowymi owocami i naczyniami, które nie należą do żadnego kompletu. Wojskowa orkiestra gra melodię operową w rytmie kontredansa. Oficerowie rozmawiają z uczonymi. Kilka EUROPEJEK siedzi pod płóciennym zadaszeniem. Egipscy służący przesuwają się między gośćmi prawie bezszelestnie. Pauline zatrzymuje się przy wejściu. Czuje spojrzenia. Nie szuka znajomej twarzy. Bierze kieliszek z tacy i idzie dalej. Przy jednym ze stołów trzech UCZONYCH pochyla się nad szkicem balonu. Jeden z nich rozpoznaje Pauline.

UCZONY Z PLACU

Pani uratowała ornament, zanim spłonęła reszta.

PAULINE
Ornament był jedyną częścią, która nie miała wzlecieć.

Uczeni robią jej miejsce.

MŁODY UCZONY wskazuje orkiestrę.

MŁODY UCZONY

Poznaje pani melodię?

Pauline słucha przez chwilę.

PAULINE
Grétry.

MŁODY UCZONY

Kontredans.

PAULINE
Teraz kontredans. Wcześniej Grétry.

MŁODY UCZONY

Muzyka także musi się przystosować do warunków wyprawy.

PAULINE
Muzyka nie musi. Muzycy tak.

Starszy uczony uśmiecha się i podaje jej szkic.

STARSZY UCZONY

Co tym razem zrobiliśmy źle?

Pauline ogląda rysunek.

PAULINE
Pytają panowie przed próbą czy po raporcie?

Śmieją się. Młody uczony pokazuje jej obliczenia zapisane na marginesie. Pauline przesuwa palcem po jednym z symboli, próbując zrozumieć układ. Nie udaje wiedzy, której nie ma. Przy sąsiednim stole OFICER recytuje wiersz młodej kobiecie. Myli słowo i gubi rytm. Pauline podnosi wzrok znad szkicu.

PAULINE
„I noc ukryje to, czego dzień nie ośmielił się zobaczyć”.

Oficer odwraca się.

OFICER
Zna pani ten wiersz?

PAULINE
Teraz już pan także.

Kobieta przy oficerze tłumi śmiech. Pauline oddaje szkic uczonemu i rusza dalej. Po drodze zatrzymuje ją kolejna rozmowa. Potem następna. Nie stoi już przy wejściu. Po drugiej stronie ogrodu NAPOLEON rozmawia z MONGE’EM i kilkoma oficerami. Duroc mówi mu coś półgłosem. Napoleon spogląda w stronę Pauline. Widzi, jak uczony nachyla się, żeby usłyszeć jej odpowiedź. Jak oficer ustępuje jej miejsca. Jak kobieta, która przyszła sama, po kilku minutach stoi w środku grupy, której nikt jej nie przedstawił. Pauline czuje jego wzrok. Nie odwraca się od razu. Kończy zdanie, oddaje pusty kieliszek służącemu i dopiero wtedy patrzy przez ogród. Napoleon lekko unosi kieliszek. Pauline odpowiada równie małym gestem. Orkiestra kończy melodię. Przez krótką ciszę zza muru dochodzi głos muezina. Potem Francuzi zaczynają bić brawo.

  1. WNĘTRZE/PLENER. TIVOLI EGYPTIEN – PARKIET – NOC

Pary przesuwają się po dywanach rozłożonych na ubitej ziemi. Pauline tańczy z MŁODYM UCZONYM. Prowadzi lepiej od niego, choć pozwala mu zachować pozory. Napoleon staje przy skraju parkietu. Młody uczony dostrzega go i natychmiast gubi krok. Muzyka trwa. Napoleon wyciąga rękę w stronę Pauline. Młody uczony cofa się z ukłonem. Pauline patrzy na podaną dłoń. Potem na Napoleona. Przyjmuje ją. Wchodzą pomiędzy pary.

NAPOLEON
Mówiono mi, że przepłynęła pani morze w mundurze szasera.

PAULINE
Mundur przepłynął. Ja byłam w środku.

NAPOLEON
Oszukała pani kontrolę.

PAULINE
Nie. Pokazałam jej to, czego się spodziewała.

Napoleon kładzie dłoń na jej plecach. Pauline nie odsuwa się, ale sama ustala odległość między nimi.

NAPOLEON
Moi oficerowie nie są aż tak łatwowierni.

PAULINE
Mężczyźni bardziej wierzą mundurom niż twarzom.

Zmiana figury rozdziela ich na moment. Pauline przechodzi pod ramieniem innego tancerza, po czym wraca do Napoleona.

NAPOLEON
Podobno zna się pani także na balonach.

PAULINE
Wiem, kiedy jeden spada.

NAPOLEON
Wzniósł się nad plac.

PAULINE
Na kilka sekund.

NAPOLEON
Wystarczająco długo, żeby przeprowadzić próbę.

PAULINE
I za krótko, żeby uciec przed wynikiem.

Napoleon prowadzi ją w kolejną figurę. Tym razem zbyt późno zmienia krok. Pauline musi go ominąć, żeby nie nadepnąć mu na but.

NAPOLEON
To moja wina?

PAULINE
Balon czy taniec?

Napoleon patrzy na nią. Pauline zachowuje powagę. Napoleon wybucha śmiechem. Nie jest to uprzejmy śmiech gospodarza ani reakcja przełożonego, któremu podwładni pozwalają wygrać żart. Przez chwilę śmieje się po prostu młody mężczyzna. Kilku oficerów odwraca głowy. Duroc obserwuje ich z boku.

NAPOLEON
Raport mówi, że próba się powiodła.

PAULINE
Raport nie musiał wracać pieszo.

NAPOLEON
Pani nie lubi raportów.

PAULINE
Lubię. Pokazują, czego najbardziej boi się człowiek, który je napisał.

Muzyka zwalnia. Pary zbliżają się do siebie.

NAPOLEON
A czego boję się ja?

PAULINE
Jeszcze nie czytałam pańskiego.

Muzyka się kończy. Pauline cofa dłoń. Napoleon nie zatrzymuje jej, choć przez moment wyraźnie chce to zrobić. Wokół rozlegają się brawa. Pauline wykonuje niewielki ukłon.

PAULINE
Generale.

Odchodzi z parkietu. Napoleon zostaje pośród rozstępujących się par.

  1. WNĘTRZE. TIVOLI EGYPTIEN – KORYTARZ – PÓŹNA NOC

Przyjęcie dobiega końca. Służący gaszą część lampionów. Oficerowie wychodzą grupami, głośniejsi niż wcześniej. W korytarzu prowadzącym ku bramie leżą zwinięte dywany i puste skrzynki po winie. Pauline narzuca szal na ramiona. DUROC dogania ją przed wyjściem.

DUROC
Madame Fourès.

Pauline zatrzymuje się. Duroc trzyma niewielkie etui obciągnięte ciemną skórą. Podaje je Pauline.

DUROC
Od generała Bonapartego.

Pauline nie bierze etui od razu.

PAULINE
Z jakiej okazji?

DUROC
Generał rzadko dołącza wyjaśnienia do prezentów.

Pauline przyjmuje pudełko. Otwiera je. W środku leży złota bransoleta. Cięższa i droższa niż wszystko, co ma na sobie. Pauline ogląda ją przez chwilę. Nie dotyka metalu. Zamyka etui i oddaje Durocowi.

DUROC
Nie podoba się pani?

PAULINE
Nie znam jeszcze odpowiedniej okazji.

DUROC
Generał nie przywykł do zwracanych prezentów.

PAULINE
W takim razie będzie wiedział, od kogo wrócił.

Duroc zatrzymuje etui. Przez chwilę mierzy Pauline wzrokiem — nie jak kobietę, lecz jak nowe zadanie, którego nie uwzględniał żaden formularz.

DUROC
Mam mu coś przekazać?

PAULINE
Pudełko wystarczy.

Pauline wychodzi. Duroc zostaje w korytarzu ze złotą bransoletą w dłoni. Z ogrodu dobiega krótki dźwięk przewróconego kieliszka.

  1. WNĘTRZE. KWATERA FOURÈSÓW – DZIEŃ

Pukanie do drzwi. Pauline otwiera. ORDYNANS stoi na korytarzu z trzema przesyłkami: bukietem świeżych kwiatów, książką oprawioną w skórę i płaską paczką zawiniętą w płótno. Za nim czeka chłopiec z Tivoli, trzymający wazon. Pauline wpuszcza ich. Ordynans ustawia kwiaty na stole. Kładzie obok książkę i rozwiązuje płaską paczkę. W środku znajduje się ryza dobrego francuskiego papieru. Równe, jasne arkusze. Na górnym widoczny jest znak wodny.

ORDYNANS
Od generała Bonapartego.

Pauline bierze książkę. Tom poezji. Otwiera na stronie zaznaczonej cienką wstążką. Nie czyta zaznaczonego fragmentu. Zamyka książkę. Dotyka płatka kwiatu. Potem przesuwa palcami po papierze.

JEAN-NOËL stoi w drzwiach sąsiedniego pokoju. Jest bez kurtki, z niedopiętym kołnierzem. Nie wiadomo, od jak dawna patrzy.

JEAN-NOËL
Wróciła bransoleta?

Ordynans spuszcza wzrok.

PAULINE
Wróciła.

JEAN-NOËL
Więc przysłał więcej.

Pauline zwraca się do ordynansa.

PAULINE
Kwiaty i książkę proszę zabrać.

Ordynans jest zaskoczony. Pauline wysuwa ryzę papieru spomiędzy pozostałych rzeczy.

PAULINE
Papier zostaje.

Ordynans zbiera książkę i bukiet. Chłopiec podnosi pusty wazon. Wychodzą. Jean-Noël zamyka za nimi drzwi. Pauline przenosi papier na stół przy oknie. Ogląda arkusz pod światło.

JEAN-NOËL
Dlaczego papier?

PAULINE
Bo wiem, co z nim zrobić.

JEAN-NOËL
Kwiaty też mogłaś zatrzymać.

PAULINE
Zwiędłyby.

JEAN-NOËL
A książka?

PAULINE
Była jego.

Jean-Noël podchodzi do stołu. Dotyka rogu papieru, lecz Pauline wysuwa arkusz spod jego palców.

JEAN-NOËL
Ile kosztuje?

PAULINE
Papier?

JEAN-NOËL
To, że go zatrzymałaś.

Pauline patrzy na pusty arkusz.

PAULINE
Cena jeszcze nie została podana.

Jean-Noël odsuwa rękę. Pauline wyjmuje z pudełka kawałek węgla. Przykłada go do papieru. Pierwsza linia jest zbyt mocna. Rozciera ją palcem. Zaczyna ponownie. Rysuje fragment ogrodu Tivoli: lampion, pień palmy i skraj dywanu kończącego się na gołej ziemi. Jean-Noël przygląda się powstającemu obrazowi.

JEAN-NOËL
Narysujesz także jego?

PAULINE
Jeżeli znajdę dla niego właściwe miejsce.

Nie podnosi wzroku znad papieru.

  1. WNĘTRZE. MALMAISON – DZIEŃ

Atrament spływa ze stalówki na dokument. JÓZEFINA unosi pióro, zanim powstanie kleks. Siedzi przy długim stole w niemal pustym salonie. Ściany noszą jaśniejsze ślady po zdjętych obrazach. W kominku pali się zbyt mały ogień. Pod jednym z okien stoi wiadro zbierające wodę z przeciekającego sufitu. Naprzeciwko Józefiny siedzą WŁAŚCICIEL POSIADŁOŚCI i NOTARIUSZ. HORTENSJA stoi przy oknie. Za szybą widać zaniedbany ogród, nagie drzewa i ogrodnika prowadzącego kulawego konia. Notariusz wskazuje kolejne miejsce na dokumencie.

NOTARIUSZ
Tutaj.

Józefina podpisuje. Właściciel obserwuje jej dłoń.

WŁAŚCICIEL
Pierwsza należność przypada za trzy miesiące.

JÓZEFINA
Pamiętam.

WŁAŚCICIEL
Pozostałe zobowiązania także pozostają w mocy.

JÓZEFINA
Gdyby nie pozostawały, nie potrzebowalibyśmy tylu podpisów.

Notariusz przesuwa w jej stronę następny dokument.

NOTARIUSZ
Gwarancja zostanie potwierdzona po powrocie generała.

Józefina nie sięga od razu po pióro.

JÓZEFINA
Gwarancja zostanie potwierdzona wcześniej.

NOTARIUSZ
Przez kogo?

JÓZEFINA
Przez człowieka, który nie będzie chciał odmówić generałowej Bonaparte.

Notariusz i właściciel wymieniają spojrzenia. Hortensja odwraca się od okna.

HORTENSJA
A jeżeli odmówi?

Józefina patrzy na córkę.

JÓZEFINA
Wtedy poprosimy następnego.

Podpisuje. Właściciel zbiera dokumenty. Jeden arkusz zostaje na stole.

WŁAŚCICIEL
Generał widział posiadłość?

JÓZEFINA
Nie.

WŁAŚCICIEL
Wie o zakupie?

Józefina odkłada pióro.

JÓZEFINA
Wie, że lubię róże.

Właściciel nie znajduje odpowiedzi. Józefina wstaje. Hortensja podaje jej szal. Przechodzą przez pusty salon. Przy drzwiach czeka ZARZĄDCA z listą koniecznych napraw.

ZARZĄDCA
Dach nad skrzydłem północnym. Okna od ogrodu. Dwa kominy. Stajnie—

JÓZEFINA
Najpierw ogród.

ZARZĄDCA
Madame, bez dachu—

JÓZEFINA
Dach zatrzyma deszcz. Ogród sprowadzi ludzi.

Zarządca zapisuje.

JÓZEFINA
Róże wzdłuż tarasu. Egzotyczne odmiany przy południowym murze. Trzeba także oczyścić staw.

ZARZĄDCA
To będzie kosztowało.

Józefina rusza ku drzwiom prowadzącym do ogrodu.

JÓZEFINA
Wszystko, czego jeszcze nie mamy, kosztuje.

Otwiera drzwi. Do zimnego salonu wpada światło. Za progiem ziemia jest mokra, ścieżki zarośnięte, a gałęzie drzew splątane. Józefina wychodzi na taras. Staje pośrodku zaniedbanej posiadłości, jakby przyjmowała gości w domu, który już od lat do niej należy. Na stole za jej plecami atrament wysycha pod szeregiem podpisów.

27. WNĘTRZE. KWATERA NAPOLEONA – GABINET – D ZIEŃ

Napoleon pracuje przy stole zasłanym mapami. BERTHIER dyktuje sekretarzowi rozmieszczenie oddziałów. Adiutant kładzie przed Napoleonem niewielki pakiet. ADIUTANT

Poczta prywatna z Francji, generale.

Napoleon rozpoznaje pismo na kopercie. Przerywa Berthierowi gestem. Otwiera list. Czyta. Na drugiej stronie pojawia się nazwisko: HIPPOLYTE CHARLES. Napoleon wraca do początku. Czyta raz jeszcze, wolniej. W gabinecie słychać tylko skrzypienie pióra sekretarza.

BERTHIER
Generale?

Napoleon starannie składa list. Wsuwa go pod mapę.

NAPOLEON
Trzecia dywizja ma przyspieszyć marsz. Nie chcę następnego meldunku o braku wody. Chcę wiedzieć, gdzie ją znajdą.

Berthier podejmuje dyktowanie. Napoleon przesuwa znacznik na mapie. Dostrzega, że drugi stoi odrobinę krzywo. Poprawia go.

NAPOLEON
Kawaleria ma być gotowa przed świtem.

BERTHIER
Tak, generale.

NAPOLEON
Nie przed południem. Nie rano. Przed świtem.

Sekretarz zapisuje.

Napoleon bierze cyrkiel i mierzy odległość między dwiema pozycjami. Ostrze cyrkla wbija się w mapę mocniej, niż potrzeba. Spod jej krawędzi wystaje fragment listu z nazwiskiem Józefiny. Napoleon przykrywa go raportem wojskowym.

28. WNĘTRZE. KWATERA NAPOLEONA – GABINET – NOC

Gabinet jest pusty. Na stole dopalają się świece. Napoleon siedzi bez mundurowej kurtki. Przed nim czysta kartka. Pisze: „Mój drogi Józefie, wiesz już zapewne…” Skreśla zdanie. Zaczyna od nowa. „Nie piszę do ciebie jako generał…” Zatrzymuje pióro. Skreśla także to. Na kolejnej kartce: „Józefina zapomniała…” Napoleon gniecie papier. Wstaje. Podchodzi do mapy Egiptu. Przesuwa jeden ze znaczników, lecz po chwili odstawia go na dawne miejsce. Wraca do biurka. „Chcę, żebyś jej powiedział…” Pióro nieruchomieje. Kropla atramentu rozlewa się na końcu zdania. Napoleon zrywa kartkę. Przez chwilę patrzy na list, który przyniósł adiutant. Potem bierze nowy arkusz. Pisze szybko, bez poprawek: „Józefie, przygotuj w tajemnicy wszystko, co konieczne do mojego rozstania z Józefiną. Nie pisz do niej w moim imieniu.” Czyta. To brzmi jak rozkaz. Tylko adresat świadczy, że nim nie jest. Napoleon składa list i zalewa kopertę lakiem. Przyciska pieczęć z taką siłą, że wosk wypływa na boki.

29. WNĘTRZE. REZYDENCJA NAPOLEONA – SALON – WIECZÓR

W sąsiednim pokoju kilku oficerów gra w karty. Wśród nich JEAN-NOËL. Jego śmiech dochodzi przez otwarte drzwi. Pauline stoi przy stole, na którym rozłożono ryciny przywiezione przez uczonych. Na jednym z arkuszy szkicuje profil egipskiej rzeźby. Napoleon przygląda się rysunkowi.

NAPOLEON
Papier się przydał.

PAULINE
Był lepszy od prezentu.

NAPOLEON
Prezent wrócił.

PAULINE
Papier jeszcze nie.

Napoleon uśmiecha się. Bierze jej rysunek, ale Pauline przytrzymuje arkusz.

PAULINE
Nie jest skończony.

NAPOLEON
Dlatego jest interesujący.

Ich dłonie przez moment pozostają na papierze. Pauline pierwsza cofa rękę. Z sąsiedniego pokoju znów dobiega głos Jean-Noëla.

JEAN-NOËL (O.S.)

Pauline?

PAULINE
Tutaj.

Jean-Noël nie pojawia się w drzwiach. Gra toczy się dalej. Napoleon odkłada rysunek.

NAPOLEON
W tym kraju każdy jest sam. Nawet przy pełnym stole.

PAULINE
Pan nigdy nie jest sam.

NAPOLEON
To samo można powiedzieć o więźniu.

Pauline spogląda na niego uważniej. Po raz pierwszy nie słyszy w jego głosie uwodzicielskiej pewności.

NAPOLEON
Pani też zna samotność Egiptu.

PAULINE
Mój mąż siedzi w sąsiednim pokoju.

NAPOLEON
Tym gorzej dla samotności.

Napoleon podchodzi bliżej.

PAULINE
Nie.

NAPOLEON
Jeszcze o nic nie poprosiłem.

PAULINE
Właśnie dlatego odpowiadam teraz.

Napoleon zatrzymuje się. Między nimi pozostaje niewiele miejsca, ale nie próbuje go zmniejszyć.

PAULINE
Jeżeli chciał pan kupić moją wdzięczność, wybrał pan zły prezent.

NAPOLEON
Nie chcę wdzięczności.

PAULINE
Wiem.

Powinna odejść. Nie odchodzi. Napoleon odwraca się ku oknu.

NAPOLEON
Można wygrać bitwę i tego samego dnia dowiedzieć się, że w domu zostało się pokonanym. Pauline dostrzega na biurku opieczętowany list do Francji. Nie pyta.

PAULINE
Porażka nie daje panu prawa do następnej bitwy.

NAPOLEON
Pani zawsze mówi o mnie jak o armii?

PAULINE
Kiedy zachowuje się pan jak armia.

Z sąsiedniego pokoju dobiega przesuwanie krzeseł. Gra się kończy. Pauline zabiera rysunek.

PAULINE
Dobranoc, generale.

NAPOLEON
Dobranoc, obywatelko Fourès.

Pauline idzie do drzwi. Zatrzymuje się na ułamek sekundy, jakby chciała jeszcze coś powiedzieć. Nie odwraca się. Wychodzi. Napoleon patrzy na puste miejsce, w którym stała. Jej zawahanie zachowuje w pamięci jak obietnicę.

30. WNĘTRZE. KWATERA FOURÈSÓW – NOC

Pauline siedzi przed lustrem. Jean-Noël rozpina zapięcie jej naszyjnika. Jego dłonie są delikatne.

JEAN-NOËL
Zmarzłaś.

Okrywa jej ramiona szalem. Całuje ją w kark.

PAULINE
Nie wiedziałam, że wieczory tutaj mogą być chłodne.

JEAN-NOËL
Mówiłem, żebyś włożyła niebieską suknię.

PAULINE
Ta jest cieplejsza.

Jean-Noël odkłada naszyjnik.

JEAN-NOËL
Gdzie byłaś, kiedy cię wołałem?

PAULINE
W salonie.

JEAN-NOËL
To wiem. Z kim?

Pauline spotyka w lustrze jego spojrzenie.

PAULINE
Z generałem Bonaparte.

JEAN-NOËL
Sami?

PAULINE
Drzwi były otwarte. Siedziałeś kilka kroków dalej.

JEAN-NOËL
Nie pytałem o drzwi.

Pauline wstaje.

PAULINE
Dlaczego pytasz, skoro widziałeś?

JEAN-NOËL
Widziałem, że nie wracałaś.

PAULINE
Rozmawialiśmy.

JEAN-NOËL
O czym?

PAULINE
Nie pamiętam każdego zdania.

Jean-Noël staje przed nią. Wciąż mówi cicho.

JEAN-NOËL
Pamiętałaś melodię w Tivoli. Pamiętałaś jego balon. Pamiętałaś, jaki papier lubisz. A teraz nie pamiętasz, o czym rozmawialiście?

PAULINE
Nie jestem żołnierzem. Nie muszę składać raportu.

Pauline chce go wyminąć. Jean-Noël chwyta ją za nadgarstek. Oboje patrzą na jego dłoń. Jean-Noël rozluźnia uścisk, ale nie puszcza jej od razu.

JEAN-NOËL
Przepłynęłaś za mną morze. Ryzykowałaś dla mnie życie.

PAULINE
To był mój wybór.

JEAN-NOËL
Właśnie. Żadna żona nie zrobiłaby dla męża tego, co ty zrobiłaś dla mnie.

PAULINE
Czego ode mnie chcesz?

JEAN-NOËL
Żebyś pamiętała, do kogo należysz.

Pauline nieruchomieje.

JEAN-NOËL
Po tym wszystkim należysz do mnie bardziej niż inne żony do swoich mężów.

PAULINE
Moje poświęcenie nie daje ci więcej praw.

JEAN-NOËL
Daje mi prawo wiedzieć.

PAULINE
Nie. Daje ci powód, żeby mi ufać.

Jean-Noël puszcza jej rękę. Na nadgarstku Pauline pozostaje jasny ślad jego palców.

JEAN-NOËL
Nigdy bym cię nie skrzywdził.

Wyciąga rękę, żeby jej dotknąć. Pauline cofa się odruchowo. Jean-Noël widzi jej strach. Ona widzi, że go zobaczył.

31. WNĘTRZE. SZTAB – GABINET – DZIEŃ

Berthier stoi przy biurku Napoleona z wykazem oficerów i kurierów.

BERTHIER
Okręt może wyjść pojutrze. Dyrektoriat otrzyma raporty najwcześniej za kilka tygodni.

Napoleon przesuwa palcem po liście nazwisk. Zatrzymuje się przy jednym.

NAPOLEON
Fourès.

BERTHIER
Jean-Noël Fourès?

NAPOLEON
Jaki ma stopień?

BERTHIER
Porucznik. Nie jest kurierem.

NAPOLEON
Będzie.

Berthier spogląda na Napoleona, potem na nazwisko.

BERTHIER
Pakiet jest przeznaczony dla oficera sztabowego.

NAPOLEON
Od dziś Fourès może nim być.

BERTHIER
Awans?

NAPOLEON
I pochwała w rozkazie dziennym.

Berthier nie zapisuje od razu.

BERTHIER
Porucznik jest żonaty.

NAPOLEON
To nie jest przeszkoda w służbie.

BERTHIER
Nie, generale.

Napoleon przesuwa listę w jego stronę.

NAPOLEON
Odpłynie jutro.

BERTHIER
Mówił pan: pojutrze.

NAPOLEON
Zmieniłem rozkaz.

Berthier stawia znak przy nazwisku Fourès. Nie zadaje więcej pytań.

32. WNĘTRZE. SZTAB – SALA ODPRAW – DZIEŃ

Jean-Noël stoi pośród kilku oficerów. Berthier odczytuje rozkaz.

BERTHIER
Za odwagę, dyscyplinę i oddanie okazane podczas wyprawy obywatel Jean-Noël Fourès zostaje awansowany i wyznaczony do przewiezienia poufnych dokumentów dla Dyrektoriatu.

Oficerowie zwracają się ku Jean-Noëlowi. Ktoś pierwszy zaczyna bić brawo. Dołączają pozostali. Jean-Noël patrzy na Berthiera.

BERTHIER
Odpływa pan jutro rano.

JEAN-NOËL
Jutro?

BERTHIER
O świcie.

Adiutant podaje Jean-Noëlowi zapieczętowaną tekę. Pakiet jest zaskakująco cienki. Do sali wchodzi Napoleon.

NAPOLEON
Obywatelu Fourès.

Jean-Noël staje na baczność.

NAPOLEON
Francja potrzebuje ludzi, którym można powierzyć sprawy ważniejsze od ich własnego życia.

JEAN-NOËL
Dlaczego wybrano mnie, generale?

W sali zapada cisza.

NAPOLEON
Czy uważa pan, że nie zasługuje na ten zaszczyt?

JEAN-NOËL
Zasługuję.

NAPOLEON
W takim razie przyjmie go pan bez skargi.

Jean-Noël patrzy Napoleonowi w oczy.

JEAN-NOËL
Mam żonę.

NAPOLEON
Wielu żołnierzy je ma.

JEAN-NOËL
Moja jest tutaj.

NAPOLEON
Rozkaz dotyczy pana.

Napoleon wyciąga rękę. Po chwili Jean-Noël ją ściska.

NAPOLEON
Pomyślnej podróży.

Jean-Noël dostrzega, że na liście pasażerów jego nazwisko wpisano wcześniej niż datę wydania rozkazu. Rozumie, że zaszczyt przygotowano dla niego, zanim ktokolwiek zapytał, czy na niego zasługuje.

33. WNĘTRZE. KWATERA FOURÈSÓW – WIECZÓR

Otwarta skrzynia stoi na łóżku. Jean-Noël pakuje mundur, mapy i tekę z dokumentami. Pauline składa jego koszule. Jean-Noël wyjmuje z dna skrzyni stary wojskowy płaszcz Pauline — ten sam, w którym dostała się na statek w Tulonie. Rozkłada go na łóżku.

JEAN-NOËL
Popłyń ze mną.

Pauline przestaje składać.

PAULINE
Rozkaz nie przewiduje dla mnie miejsca.

JEAN-NOËL
W Tulonie też go nie przewidywał.

PAULINE
To było co innego.

JEAN-NOËL
Nie. Wtedy chciałaś być ze mną bardziej, niż bałaś się konsekwencji.

PAULINE
Teraz nie chcę znowu ukrywać się pod pokładem.

JEAN-NOËL
Nie musisz. Poproszę kapitana.

PAULINE
A jeśli odmówi?

Jean-Noël podaje jej płaszcz.

JEAN-NOËL
Umiemy sobie z tym poradzić.

Pauline nie bierze go.

JEAN-NOËL
Powiedz tylko, że chcesz.

PAULINE
Nie mogę.

JEAN-NOËL
Nie możesz czy nie chcesz?

Pauline milczy.

Jean-Noël odkłada płaszcz.

JEAN-NOËL
Kiedyś ruszyłaś za mną na wojnę.

PAULINE
Kiedyś wiedziałam, za kim płynę.

Jean-Noël przyjmuje cios bez słowa. Pauline natychmiast żałuje zdania, ale go nie cofa.

JEAN-NOËL
On cię ode mnie zabierze.

PAULINE
Nie jestem rzeczą, którą można zabrać.

JEAN-NOËL
Więc popłyń.

Pauline patrzy na mundur, w którym mogłaby znowu stać się kimś innym.

PAULINE
Poczekam tutaj.

Jean-Noël zamyka skrzynię.

JEAN-NOËL
Na mnie?

PAULINE
Wrócisz.

To nie jest odpowiedź.

Jean-Noël składa stary płaszcz Pauline i umieszcza go na samym wierzchu bagażu. Zamyka wieko.

34. PLENER. NABRZEŻE – DZIEŃ

Żołnierze wnoszą skrzynie na okręt. Marynarze odwiązują liny. Jean-Noël stoi przy trapie w nowym mundurze. Pauline naprzeciw niego.

JEAN-NOËL
Jeszcze możesz wejść.

PAULINE
Nie ma mnie na liście.

JEAN-NOËL
To nigdy wcześniej cię nie zatrzymało.

Pauline nie odpowiada. Wysoko, w oknie rezydencji, Napoleon obserwuje nabrzeże przez lunetę. Stoi na tyle daleko, że nie może usłyszeć ani słowa. Jean-Noël ujmuje twarz Pauline.

JEAN-NOËL
Będziesz czekać?

PAULINE
Tak.

Jean-Noël całuje ją. Początkowo czule, potem mocniej. Dłoń zaciska na jej karku, jakby pocałunek mógł przypieczętować obietnicę. Pauline pozwala mu, lecz nie odwzajemnia uścisku. W lunecie Napoleona ich twarze wypełniają całe pole widzenia. Jean-Noël odsuwa się. Dostrzega w oczach Pauline coś, czego nie chce nazwać.

JEAN-NOËL
Niedługo wrócę.

Wchodzi na trap. Pauline pozostaje na nabrzeżu. Jean-Noël ogląda się jeszcze raz. Czeka na gest pożegnania. Pauline podnosi rękę dopiero wtedy, gdy dzieli ich już kilka metrów wody. Okręt odpływa. Napoleon prowadzi go lunetą. Na pokładzie Jean-Noël staje się coraz mniejszą sylwetką pośród innych mundurów. Pauline nie odchodzi z nabrzeża. Napoleon opuszcza lunetę. Teraz patrzy już nie na okręt, lecz na nią.

35. WNĘTRZE/PLENER. OBIAD FRANCUSKICH KOBIET – DZIEŃ

W cieniu arkad nakryto stół dla kilkunastu osób. Francuskie kobiety, kilku oficerów, Duroc. Napoleon siedzi obok Pauline. Rozmowy są swobodne, lecz zbyt często milkną, kiedy Napoleon zwraca się do niej.

KOBIETA
Porucznik Fourès jest już na morzu?

PAULINE
Od wczoraj.

DRUGA KOBIETA

Musi być pani dumna. Awans i misja do Dyrektoriatu jednego dnia.

PAULINE
Tak wiele szczęścia naraz może budzić podejrzenia.

Kilka osób spuszcza wzrok. Napoleon słyszał.

NAPOLEON
W armii podejrzliwość bywa formą inteligencji.

PAULINE
A poza armią?

NAPOLEON
Formą rozrywki.

Krótki śmiech przy stole nie usuwa napięcia. Służąca podaje półmisek. Napoleon sięga po chleb. Pauline przesuwa serwetę. Duroc przechodzi za jej krzesłem. Stojący między nimi szklany dzban przechyla się. Woda zalewa przód jasnej sukni Pauline. Nie sposób powiedzieć, czyja dłoń poruszyła naczynie. Pauline odsuwa krzesło. Mokry materiał przylega do ciała. Kobiety natychmiast otaczają ją serwetami.

DUROC
W prywatnych pokojach generała czeka sucha suknia.

Pauline patrzy na niego.

PAULINE
Czeka?

Duroc wytrzymuje jej spojrzenie.

DUROC
Możemy też posłać po pani rzeczy. To potrwa dłużej.

Pauline spogląda na Napoleona. Nie udaje zaskoczenia ani niewiedzy.

NAPOLEON
Wybór należy do pani.

Pauline patrzy na mokrą suknię, potem na twarze przy stole. Wszystkie już dokonały własnego wyboru — co pomyślą.

PAULINE
Proszę mnie zaprowadzić.

Odchodzi z Durokiem. Napoleon pozostaje przy stole.

NAPOLEON
Proszę jeść. Woda nie powinna wystudzić obiadu.

Goście wracają do talerzy. Nikt nie podejmuje rozmowy. Napoleon czeka chwilę, zanim wstaje.

NAPOLEON
Mam jeszcze dokumenty do podpisania.

Teraz wszyscy wiedzą, dokąd idzie, choć nie powiedział tego wprost.

36. WNĘTRZE. PRYWATNE POKOJE NAPOLEONA – DZIEŃ

Na łóżku leży sucha suknia. Nowa, starannie dobrana, niemal dokładnie w rozmiarze Pauline. Duroc stawia lampę.

DUROC
Mogę przysłać kobietę do pomocy.

PAULINE
Nie trzeba.

Duroc wychodzi. Pauline dotyka materiału. Sprawdza szerokość talii. Nie ma już wątpliwości, że suknia nie znalazła się tutaj przypadkiem. Otwierają się drzwi. Wchodzi Napoleon.

PAULINE
Czy każdy pański rozkaz ma niewinną nazwę?

NAPOLEON
Tylko najważniejsze.

PAULINE
Obiad. Awans. Misja.

NAPOLEON
Suknia.

PAULINE
Mąż.

Napoleon zatrzymuje się kilka kroków od niej.

PAULINE
Posłał go pan na morze.

NAPOLEON
Tak.

PAULINE
Wiedząc, dlaczego to robi.

NAPOLEON
Tak.

PAULINE
I wiedząc, co mu pan robi.

Napoleon nie odpowiada natychmiast.

NAPOLEON
Wiedząc.

PAULINE
To ważne.

NAPOLEON
Dlaczego?

PAULINE
Bo człowiek, który nie rozumie cudzej krzywdy, może być głupcem. Pan nim nie jest.

NAPOLEON
Co wobec tego pani widzi?

PAULINE
Człowieka, który rozumie i robi to mimo wszystko.

Napoleon przyjmuje osąd.

PAULINE
Dał mu pan awans, żeby nazwać krzywdę zaszczytem.

NAPOLEON
Awans jest prawdziwy.

PAULINE
Krzywda także.

NAPOLEON
Tak.

Pauline wskazuje drzwi.

PAULINE
Przy tamtym stole siedzą kobiety, które będą opowiadały o tej wodzie przez następne dwadzieścia lat.

NAPOLEON
Nie pozwolę nikomu pani obrażać.

PAULINE
To znaczy, że będą milczeć przy mnie i mówić po moim wyjściu.

NAPOLEON
Ludzie zawsze mówią.

PAULINE
Dlatego tak starannie wybiera pan, co zobaczą.

Napoleon podchodzi do drzwi i otwiera je szerzej.

NAPOLEON
Może pani odejść.

PAULINE
I wrócić do stołu w mokrej sukni?

NAPOLEON
Każę sprowadzić pani rzeczy.

PAULINE
To niczego nie zmieni. Już weszłam do pańskich pokojów. Pan wejdzie chwilę po mnie. Resztę dopowiedzą sami.

NAPOLEON
Mogę wrócić pierwszy.

PAULINE
To również będzie wyglądało na rozkaz.

Napoleon pozostawia drzwi otwarte.

PAULINE
Powiedział pan, że wybór należy do mnie.

NAPOLEON
Należy.

PAULINE
Gdyby naprawdę należał, Jean-Noël nie byłby teraz na morzu.

Napoleon nie próbuje się bronić.

NAPOLEON
Nie mogę cofnąć rozkazu.

PAULINE
Nie chce pan.

NAPOLEON
Nie.

Szczerość zatrzymuje Pauline mocniej niż obietnica.

PAULINE
Kim mam być? Pocieszeniem po Józefinie?

NAPOLEON
Nie tylko.

PAULINE
To niezbyt piękna odpowiedź.

NAPOLEON
Ale prawdziwa.

PAULINE
A kiedy przestanę być potrzebna?

NAPOLEON
Nie wiem.

PAULINE
Mógłby pan skłamać.

NAPOLEON
Pani by usłyszała.

Pauline patrzy na niego. Potem na otwarte drzwi.

PAULINE
Nie jestem pańskim zwycięstwem.

NAPOLEON
Nie.

PAULINE
Ani uratowaną kobietą.

NAPOLEON
Nie.

PAULINE
I nie będę panu wdzięczna.

NAPOLEON
Na to już przestałem liczyć.

Napoleon podchodzi. Zatrzymuje się, zanim jej dotknie. Pauline kładzie dłoń na jego piersi.

PAULINE
Bez obietnic.

NAPOLEON
Bez kłamstw.

PAULINE
To nie jest to samo.

NAPOLEON
Nie.

Pauline cofa dłoń. Nie odsuwa się. Napoleon całuje ją. Ostrożnie, jakby po raz pierwszy nie był pewien wyniku własnego natarcia. Pauline odpowiada. Po chwili odrywa usta. Patrzy mu w oczy, upewniając się, że rozumie: jej zgoda nie unieważnia sposobu, w jaki doprowadził ich do tego miejsca. Napoleon sięga ku drzwiom, żeby je zamknąć. Pauline zatrzymuje jego rękę. Przez moment drzwi pozostają otwarte. Potem Pauline sama je zamyka. Sucha suknia nadal leży nietknięta na łóżku.

37. PLENER/ WNĘTRZE. „LE CHASSEUR” / HMS „LION” – DZIEŃ

Brytyjski okręt góruje nad niewielkim francuskim statkiem. Otwarte furty działowe. Krzyki komend. Francuska bandera opada. Brytyjscy marynarze przechodzą na pokład. Jean-Noël stoi przy zapieczętowanej tece.

W kajucie HMS „LION” brytyjski KAPITAN przegląda francuskie depesze. Mówi poprawnie po francusku. Jean-Noël siedzi naprzeciw niego pod strażą.

KAPITAN
Raport o pozycjach, które zmieniono przed kilkoma tygodniami. Prośba o zaopatrzenie, którego Francja i tak nie może wam dostarczyć.

Odkłada następny dokument.

KAPITAN
I gratulacje dla Dyrektoriatu z okazji zwycięstwa, o którym wie już cała Europa.

JEAN-NOËL
Moim zadaniem było dostarczyć dokumenty, nie oceniać ich treść.

KAPITAN
Awansowano pana tuż przed wypłynięciem?

JEAN-NOËL
Tak.

KAPITAN
I rozkazano wyruszyć natychmiast?

JEAN-NOËL
Tak.

KAPITAN
Bez żony?

Jean-Noël milczy.

Kapitan zauważa obrączkę.

KAPITAN
Została w Kairze.

JEAN-NOËL
Rozkaz nie przewidywał dla niej miejsca.

Kapitan spogląda na francuskiego marynarza przesłuchiwanego przy drzwiach. Marynarz natychmiast odwraca wzrok od Jean-Noëla. Kapitan rozumie więcej, niż powiedzieli.

KAPITAN
Generał Bonaparte ma opinię człowieka, który nie marnuje statków, ludzi ani czasu.

JEAN-NOËL
Do czego pan zmierza?

KAPITAN
Te depesze nie są warte podróży do Francji. Ale pan najwyraźniej był wart usunięcia z Egiptu.

Jean-Noël wstaje.

JEAN-NOËL
Nie wie pan nic o mojej żonie.

KAPITAN
Nie muszę. Wystarczy, że wiem coś o generałach.

Zamyka tekę.

KAPITAN
Odwieziemy pana na wybrzeże.

JEAN-NOËL
Jako jeńca?

KAPITAN
Jako wolnego człowieka.

JEAN-NOËL
Dlaczego?

KAPITAN
Skoro Bonaparte tak bardzo pragnął mieć pana we Francji, interes Wielkiej Brytanii może wymagać, żeby wrócił pan do Kairu.

Jean-Noël patrzy na niego z nienawiścią.

KAPITAN
Proszę nie mylić tego z życzliwością.

Podaje mu pustą tekę. Depesze zostają na stole.

KAPITAN
Nie potrzebujemy pańskich dokumentów. Pan sam będzie wiadomością.

Brytyjska szalupa odpływa w stronę egipskiego brzegu. Jean-Noël siedzi między marynarzami. Otwiera tekę. W środku pozostała tylko zerwana wstążka po pakiecie. Zamyka ją. Za jego plecami HMS „LION” zawraca ku morzu. Przed nim wyrasta wybrzeże Egiptu. Jean-Noël trzyma pustą tekę jak dowód własnego upokorzenia. Nie wraca już tylko do żony. Wraca, by publicznie ujawnić to, co Napoleon próbował ukryć pod nazwami awansu, misji i zaszczytu.

38. PLENER/WNĘTRZE. KAIR – DOM PAULINE – DZIEŃ

Przed okazałym domem na placu Esbekiya zatrzymuje się wojskowy powóz. Tragarze wnoszą skrzynie, dywany, lustro, instrument muzyczny. Krawcowa niesie kilka nowych sukien. Za nią idzie kwatermistrz z księgą inwentarzową. Pauline wysiada. Przy wejściu czeka Duroc.

DUROC
Dom oddano do pani dyspozycji.

PAULINE
Do mojej czy generała?

DUROC
Czy to robi różnicę?

PAULINE
Dla właściciela zapewne.

Wewnątrz francuskie meble stoją pośród egipskich tkanin i naczyń. Wszystko jest kosztowne, ale jeszcze bezosobowe. Kwatermistrz otwiera księgę.

KWATERMISTRZ
Powóz, dwa konie, kucharz, dwóch lokajów, trzy kobiety do służby. Rachunki będzie zatwierdzał sztab.

PAULINE
A ja?

KWATERMISTRZ
Pani będzie je podpisywać.

Podaje jej pióro. W rubryce napisano: „DOM OBYWATELKI FOURÈS”. Pauline składa podpis: PAULINE BELLISLE FOURÈS. Przed domem przechodzą oficerowie.

PIERWSZY OFICER

Bellilota dostała pałac.

DRUGI OFICER

Nie Bellilota. Generałowa.

TRZECI OFICER

Kleopatra.

Śmieją się. Jeden z nich salutuje Pauline przez otwarte drzwi. Pauline odpowiada lekkim skinieniem. MARIAM, młoda egipska służąca, podchodzi z pytającym spojrzeniem.

MARIAM
Madame Cléopâtre?

PAULINE
Pauline.

Mariam powtarza z wysiłkiem:

MARIAM
Pauline.

Duroc podaje Pauline klucze.

DUROC
Generał przyjedzie wieczorem.

PAULINE
A jeśli mnie nie zastanie?

DUROC
W Kairze generał zawsze wie, gdzie kogo znaleźć.

Pauline bierze klucze. Na zewnątrz kolejni żołnierze pozdrawiają już nie ją, ale dom należący do kochanki wodza.

39. WNĘTRZE. DOM PAULINE / KORYTARZE ADMINISTRACJI – DZIEŃ

Przed Pauline stoją trzy osoby: francuska kobieta z niemowlęciem, młody żołnierz podtrzymujący chorego kolegę oraz Mariam.

KOBIETA
Męża przeniesiono do Gizy. Bez wojskowej przepustki nie wypuszczą mnie z miasta.

ŻOŁNIERZ
W lazarecie nie ma chininy. Powiedzieli, że oficerowie mają pierwszeństwo.

Pauline spogląda na Mariam. MARIAM pokazuje dokument z pieczęcią kwatermistrza. Oficer chce przenieść ją do innego francuskiego domu.

MARIAM
Ja zostać tutaj.

Pauline idzie korytarzem siedziby administracji. Za nią podążają petenci. W pierwszym biurze urzędnik nawet nie podnosi głowy.

URZĘDNIK
Przepustki dla osób cywilnych wydajemy tylko na polecenie sztabu.

PAULINE
Proszę wydać jedną.

URZĘDNIK
Z czyjego rozkazu?

PAULINE
Mojego.

Urzędnik uśmiecha się pobłażliwie.

Pauline kładzie przed nim kartę otrzymaną od Duroca. Widnieje na niej pieczęć Napoleona i zdanie: „Obywatelce Fourès należy udzielić wszelkiej koniecznej pomocy”. Uśmiech urzędnika znika. Wypisuje przepustkę.

W magazynie medycznym Pauline wskazuje nazwisko chorego.

MAGAZYNIER
Zapasy są przeznaczone dla sztabu.

PAULINE
Chory należy do armii.

MAGAZYNIER
Nie jest oficerem.

Pauline przesuwa w jego stronę kartę z pieczęcią. Magazynier wydaje lekarstwa.

W biurze kwatermistrza Pauline podaje dokument Mariam.

PAULINE
Ta kobieta zostaje w moim domu. Nie może być przeniesiona ani zatrudniona gdzie indziej bez jej zgody.

KWATERMISTRZ
To miejscowa służąca.

PAULINE
Dlatego potrzebuje ochrony bardziej niż pańscy oficerowie.

KWATERMISTRZ
Generał wydał takie polecenie?

PAULINE
Teraz je wyda.

Kwatermistrz patrzy na pieczęć, potem podpisuje.

Przed budynkiem kobieta z niemowlęciem otrzymuje przepustkę.

KOBIETA
Niech Bóg wynagrodzi generała.

PAULINE
Generał o tym nie wie.

Kobieta nie rozumie. Chory żołnierz dostaje lekarstwo.

ŻOŁNIERZ
Dziękuję, obywatelko generałowo.

Pauline chce go poprawić, ale żołnierze już odchodzą. Patrzy na zdobyte dokumenty. Na każdym widnieje pieczęć Napoleona. Pomogła trzem osobom. W papierach nie ma śladu, że decyzje należały do niej.

40. PL. KAIR – ULICA PRZED DOMEM PAULINE – DZIEŃ

Jean-Noël wchodzi do miasta z pustą teką przewieszoną przez ramię. Mundur ma zakurzony, twarz spaloną słońcem. Przy pierwszym posterunku żołnierz rozpoznaje go. Uśmiech znika mu z twarzy.

JEAN-NOËL
Gdzie znajdę porucznika Arnauda?

ŻOŁNIERZ
Nie wiem.

Żołnierz wie. Odchodzi zbyt szybko.

Na placu Jean-Noël spotyka dwóch kolegów z pułku.

PIERWSZY OFICER

Fourès. Myśleliśmy, że jesteś już we Francji.

JEAN-NOËL
Anglicy mieli inne plany.

Oficerowie wymieniają spojrzenie.

JEAN-NOËL
Gdzie jest Pauline?

DRUGI OFICER

Powinieneś najpierw zgłosić się w sztabie.

JEAN-NOËL
Gdzie jest moja żona?

Żaden nie odpowiada. Jean-Noël rusza dalej. Im bliżej placu Esbekiya, tym więcej ludzi go rozpoznaje. Rozmowy cichną. Niektórzy odwracają głowy, inni patrzą z nieukrywaną ciekawością. Przed okazałym domem stoją wojskowi wartownicy. Służący wyładowuje z powozu nowe suknie. Jean-Noël rozpoznaje jedną z własnych skrzyń podróżnych. Na wieku nadal widnieją ich inicjały. Podchodzi do wejścia.

WARTOWNIK
Nazwisko?

JEAN-NOËL
Fourès.

Wartownik sprawdza listę gości.

WARTOWNIK
Madame nie przyjmuje dzisiaj obywatela Fourès.

JEAN-NOËL
Madame Fourès jest moją żoną.

Wartownik podnosi wzrok. Dopiero teraz rozumie, z kim rozmawia. Za plecami Jean-Noëla ktoś szepcze:

GŁOS OFICERA

To on.

Jean-Noël patrzy na powóz, żołnierzy i dom opłacany przez armię. Cały Kair zna zakończenie jego małżeństwa. On poznaje je ostatni. Odpycha wartownika i wchodzi do środka.

41. WNĘTRZE. DOM PAULINE – DZIEŃ

Pauline rysuje przy otwartym oknie. Słyszy krzyk na dole, potem szybkie kroki. Drzwi otwierają się gwałtownie. Jean-Noël staje w progu. Pauline podnosi się. Przez moment patrzą na siebie jak dwoje ludzi, którzy nie wiedzą, czy jeszcze się znają.

PAULINE
Wróciłeś.

JEAN-NOËL
Widzę, że nie czekałaś.

PAULINE
Jean-Noël…

JEAN-NOËL
Anglicy przeczytali moje depesze. Wiedzieli, że są bezwartościowe. Wiedzieli nawet, po co naprawdę wysłano mnie do Francji.

Wskazuje dom.

JEAN-NOËL
Tylko ja nie wiedziałem.

PAULINE
Podejrzewałeś.

JEAN-NOËL
Prosiłem, żebyś popłynęła.

PAULINE
A przedtem powiedziałeś, że należę do ciebie.

JEAN-NOËL
Jesteś moją żoną.

PAULINE
Byłam nią również wtedy, kiedy przyjąłeś awans.

Jean-Noël rozgląda się po pokoju: suknie, obrazy, instrument, kosztowne meble.

JEAN-NOËL
Ile kosztowałem?

PAULINE
Nie mów tak.

JEAN-NOËL
Awans i podróż? Tyle wystarczyło, żeby kupić sobie moją żonę?

PAULINE
Mnie nikt nie kupił.

JEAN-NOËL
Więc wróć ze mną.

PAULINE
Nie.

JEAN-NOËL
Zostawimy Kair. Poproszę o przeniesienie. Możemy jeszcze—

PAULINE
Nie możemy.

Jego gniew na chwilę ustępuje rozpaczy.

JEAN-NOËL
Przepłynęłaś za mną morze.

PAULINE
A ty wróciłeś, żeby przypomnieć mi, że jestem twoją własnością.

Jean-Noël chwyta ją za ramiona.

JEAN-NOËL
Powiesz im, że jesteś moją żoną.

PAULINE
Puść mnie.

JEAN-NOËL
Powiesz to jemu.

PAULINE
Puść.

Pauline wyrywa się. Jean-Noël uderza ją otwartą dłonią. Zapada cisza. Pauline dotyka rozciętej wargi. Jean-Noël patrzy na własną rękę, jakby dopiero teraz zrozumiał, do czego była zdolna.

JEAN-NOËL
Spójrz, co oni ze mnie zrobili.

PAULINE
Nie oni.

Jean-Noël próbuje ponownie ją chwycić. Do pokoju wpadają wartownicy i Duroc. Obezwładniają go. Jean-Noël sięga ku pistoletowi, ale jeden z oficerów wykręca mu rękę.

OFICER
Nie wolno panu dotykać kobiety generała.

JEAN-NOËL
To moja żona!

Pauline patrzy na nich obu — męża mówiącego o własności i oficera przypisującego ją Napoleonowi.

PAULINE
Wyprowadźcie go.

JEAN-NOËL
Nie rozwiedziesz się ze mną! Żaden jego urzędnik nie unieważni tego, co zawarliśmy we Francji!

Żołnierze ciągną go ku drzwiom.

JEAN-NOËL
Pauline!

Odwraca się do niego. Przez moment znów jest człowiekiem, za którym przepłynęła morze. Potem widzi własną krew na palcach.

PAULINE
Nie wracaj.

42. WNĘTRZE. BIURO KOMISARZA SARTELONA – DZIEŃ

Na biurku stos formularzy, księga małżeństw i pieczęć Republiki. KOMISARZ SARTELON ogląda rozciętą wargę Pauline. Jean-Noël siedzi po drugiej stronie pod strażą.

SARTELON
Obywatelka żąda rozwiązania małżeństwa z powodu przemocy i zagrożenia życia.

JEAN-NOËL
Żąda tego Bonaparte.

SARTELON
Generała tutaj nie ma.

JEAN-NOËL
Nie musi być. Ma pana.

Sartelon zanurza pióro w atramencie.

SARTELON
Czy zaprzecza pan, że uderzył żonę?

Jean-Noël milczy.

SARTELON
Czy groził jej pan bronią?

JEAN-NOËL
Chciałem zabrać ją do domu.

PAULINE
Byłam w domu.

SARTELON
Czy chce pani wrócić do męża?

PAULINE
Nie.

JEAN-NOËL
Jesteśmy małżeństwem według prawa francuskiego. Egipt nie jest Francją.

SARTELON
Armia Republiki zabrała ze sobą jej prawa.

JEAN-NOËL
Francuski sąd wyśmieje ten papier.

PAULINE
Małżeństwo nie skończyło się na tym papierze.

Jean-Noël patrzy na ślad uderzenia. Sartelon przesuwa formularz w jego stronę.

SARTELON
Może pan podpisać albo odmówić. Procedura zostanie przeprowadzona w obu przypadkach.

JEAN-NOËL
Jak szybko?

SARTELON
Dzisiaj.

JEAN-NOËL
Dzisiaj?

SARTELON
Brutalność nie wymaga okresu namysłu.

Jean-Noël patrzy na drzwi. Za matową szybą widać sylwetkę Duroca.

JEAN-NOËL
Wszystko było przygotowane.

Pauline także dostrzega Duroca. Nie wie, czy procedura jest ochroną, czy kolejnym etapem planu Napoleona. Jean-Noël odsuwa formularz.

JEAN-NOËL
Nie podpiszę.

Sartelon zapisuje: „Obywatel Fourès odmówił podpisu”. Przykłada pieczęć.

SARTELON
Jakiego nazwiska chce pani używać?

Pauline odpowiada bez wahania:

PAULINE
Bellisle. Marguerite-Pauline Bellisle.

Sartelon wpisuje nazwisko do księgi. Jean-Noël wstaje.

JEAN-NOËL
We Francji nadal będziesz moją żoną.

PAULINE
We Francji może pan dochodzić swoich praw. Tutaj ja dochodzę swojego bezpieczeństwa.

Strażnik wyprowadza Jean-Noëla. Sartelon posypuje dokument piaskiem. Całe małżeństwo mieści się teraz między dwoma wpisami w urzędowej księdze.

43. PLENER. PRZED BIUREM / POWÓZ NAPOLEONA – DZIEŃ

Pauline wychodzi z budynku. W dłoni trzyma akt rozwodu. Przy ulicy czeka powóz Napoleona. On sam siedzi w środku. Żołnierze przed biurem salutują. Napoleon dostrzega rozciętą wargę Pauline.

NAPOLEON
Powinienem był tam być.

PAULINE
Był pan. W każdym mundurze, który go trzymał.

Napoleon nie odpowiada.

PAULINE
W biurze również.

NAPOLEON
Nie wydałem Sartelonowi rozkazu.

PAULINE
Nie musiał pan.

Napoleon wyciąga ku niej rękę.

NAPOLEON
Jesteś wolna.

Pauline patrzy na jego dłoń, powóz i salutujących żołnierzy.

PAULINE
Od którego z was?

Napoleon opuszcza rękę. Pauline wsiada do powozu bez jego pomocy. Powóz rusza. Żołnierze nadal salutują.

44. WNĘTRZE. NIEOFICJALNY DWÓR W KAIRZE – WIECZÓR

Dom Pauline jest pełen oficerów, uczonych, muzyków i francuskich kobiet. Pauline przesuwa krzesła, rozdzielając generałów.

PAULINE
Panowie wydają sobie rozkazy przez cały dzień. Wieczorem mogą porozmawiać z kimś innym.

Sadza Berthiera obok przyrodnika. Oficera kawalerii obok malarza. Ze ściany każe zdjąć tandetny obraz piramid.

DUROC
Nie podoba ci się?

PAULINE
Jesteśmy w Kairze. Nie musimy udawać, że jesteśmy w Egipcie.

Na jego miejscu zawiesza szkic miejscowej ulicy wykonany własną ręką. Pauline śpiewa krótką francuską pieśń. Potem czyta satyryczny wiersz o armii, która podbiła kraj, lecz przegrywa walkę z kurzem, muchami i winem palmowym. Oficerowie śmieją się. Nawet Berthier. Pauline szkicuje jego karykaturę i podaje ją dalej. Śmiech staje się swobodniejszy. Wojskowa kwatera zmienia się na chwilę w cywilny salon. Wchodzi Napoleon. Rozmowy cichną. Pauline nie przerywa rysowania.

NAPOLEON
Nie trzeba wstawać.

Nikt nie siada, dopóki Pauline pierwsza nie wróci na miejsce.

Napoleon obserwuje, jak kieruje wieczorem. Nie jest jego ozdobą. Tworzy przestrzeń, której on nie potrafiłby stworzyć rozkazem.

MŁODY OFICER

Za generałową!

INNY OFICER

Za Kleopatrę!

Wznoszą kielichy. Pauline spogląda na leżące przed nią zaproszenia. Podpisała je nazwiskiem BELLISLE. Na jednym z nich ktoś dopisał: „WIECZÓR U KLEOPATRY”. Jej odzyskane nazwisko przetrwało tylko kilka godzin. Pauline podnosi kielich.

PAULINE
Za tych, którzy pamiętają własne imiona.

Oficerowie biorą to za żart.

45. WNĘTRZE. PRYWATNE POKOJE NAPOLEONA – NOC

Pauline leży obok Napoleona. On przegląda jej szkic wykonany podczas wieczoru.

NAPOLEON
Narysowałaś mnie zbyt niskiego.

PAULINE
Rysuję to, co widzę.

NAPOLEON
Kleopatra powinna pochlebiać cezarowi.

PAULINE
Kleopatra miała własne królestwo.

NAPOLEON
Ty masz Kair.

PAULINE
Mam dom, który może mi pan odebrać jednym podpisem.

Napoleon odkłada szkic.

NAPOLEON
Żołnierze cię kochają. Nazywają cię generałową.

PAULINE
Nie jestem generałem.

NAPOLEON
Masz większy wpływ niż wielu z nich.

PAULINE
Dopóki śpię w tym pokoju.

Napoleon dotyka jej twarzy, potem przesuwa dłoń na brzuch.

NAPOLEON
Spóźnia się?

Pauline rozumie, że pytanie nie jest przypadkowe.

PAULINE
O kilka dni.

Napoleon podnosi się na łokciu.

NAPOLEON
Ile?

PAULINE
Cztery. Może pięć.

NAPOLEON
Zwykle jest regularna?

PAULINE
To przesłuchanie?

NAPOLEON
Pytam.

PAULINE
Jak generał.

NAPOLEON
Jak mężczyzna.

PAULINE
Mężczyzna zapytałby najpierw, jak się czuję.

Napoleon kładzie dłoń na jej czole, jakby dopiero teraz sobie o tym przypomniał.

NAPOLEON
Jak się czujesz?

PAULINE
Obserwowana.

Napoleon uśmiecha się, lecz nadal liczy w pamięci.

NAPOLEON
Nie mów jeszcze lekarzowi.

PAULINE
Nie ma mu czego mówić.

NAPOLEON
Może jest.

W jego głosie pojawia się czułość. Pauline widzi jednak, że nie jest skierowana wyłącznie ku niej.

NAPOLEON
Syn.

PAULINE
Albo córka.

Napoleon całuje ją w brzuch.

Nie odpowiada.

46. WNĘTRZE. PRYWATNE POKOJE NAPOLEONA – INNA NOC

Napoleon stoi przy stole. Przed nim kartka z kilkoma nazwiskami i datami. Pauline zapina suknię.

PAULINE
Co się stanie, jeśli urodzę syna?

Napoleon odwraca się. Czekał na to pytanie.

NAPOLEON
Rozwiodę się z Józefiną.

PAULINE
Tak po prostu?

NAPOLEON
Nic nie dzieje się po prostu. Józef przygotuje prawników. Dyrektoriat zostanie uprzedzony. Małżeństwo trzeba będzie rozwiązać bez publicznego skandalu. Zapisuje kolejne punkty.

NAPOLEON
Wrócimy do Francji osobno. Ty kilka tygodni po mnie. Później ogłosimy—

PAULINE
Co?

NAPOLEON
To, co będzie konieczne.

PAULINE
Małżeństwo?

NAPOLEON
Jeżeli okoliczności na to pozwolą.

PAULINE
Jeszcze przed chwilą pozwalały.

NAPOLEON
We Francji nie dowodzę wszystkim.

PAULINE
Tylko tutaj.

Napoleon rysuje na kartce linię między Kairem a Paryżem.

NAPOLEON
Syn zmieni sytuację. Dowiedzie, że mogę mieć dziedzica.

PAULINE
Pan.

NAPOLEON
My.

PAULINE
Powiedział pan najpierw „ja”.

Napoleon odkłada pióro.

PAULINE
A jeśli urodzę córkę?

Milczy odrobinę za długo.

PAULINE
A jeśli nie urodzę nikogo?

NAPOLEON
Urodzisz.

PAULINE
Skąd ta pewność?

NAPOLEON
Ponieważ tego chcę.

PAULINE
Józefina zapewne słyszała to samo.

Napoleon odwraca wzrok. Pauline obserwuje zapisany przez niego plan. Widnieją na nim słowa: ROZWÓD. POWRÓT. SYN. Nie ma jej imienia.

PAULINE
Miesiączka przyszła dzisiaj rano.

Napoleon nieruchomieje.

PAULINE
Nie jestem w ciąży.

NAPOLEON
To niczego nie przesądza.

PAULINE
Tym razem przesądza.

Napoleon składa kartkę.

NAPOLEON
Będzie następny raz.

Mówi to zbyt szybko. Podchodzi do Pauline i całuje ją w czoło. Gest jest czuły, ale już nieobecny.

NAPOLEON
Mam jeszcze odprawę.

Wychodzi z kartką. Pauline zostaje sama. Na stole pozostał odcisk atramentu przebijający z planu. Da się odczytać jedno słowo: SYN.

47. PLENER. REZYDENCJA / WYJAZD ARMII DO SYRII – DZIEŃ

Na dziedzińcu trwa przygotowanie do wymarszu. Adiutanci wnoszą mapy, broń i skrzynie. Za murami formują się kolumny wojska. Napoleon stoi przy stole z Pauline. Przed nimi leży sakiewka, księga rachunków i zapisane instrukcje.

NAPOLEON
Wystarczy na utrzymanie domu przez trzy miesiące. Jeżeli w mieście wybuchną zamieszki, pojedziesz do cytadeli.

PAULINE
Pojadę?

NAPOLEON
Eskorta będzie gotowa.

NAPOLEON wskazuje dokument.

NAPOLEON
Po zmroku nie powinnaś wychodzić bez ochrony. Nie przyjmuj nikogo ze sztabu bez wcześniejszego zawiadomienia. W razie choroby—

PAULINE
Mam zamknąć bramy, liczyć zapasy i czekać na odsiecz?

Napoleon dostrzega ironię.

NAPOLEON
Chcę wiedzieć, że jesteś bezpieczna.

PAULINE
Nie jestem garnizonem.

NAPOLEON
Nie. Garnizony wykonują polecenia.

PAULINE
Dlatego woli pan armie od kobiet.

Napoleon składa instrukcje.

NAPOLEON
Armia nie pyta, czy wrócę.

PAULINE
Ponieważ musi wierzyć, że pan wróci.

NAPOLEON
A ty?

PAULINE
Ja nie muszę.

Z dziedzińca dobiega sygnał do wymarszu.

Napoleon podaje jej sakiewkę.

NAPOLEON
Weź.

PAULINE
Potrafię utrzymać dom.

NAPOLEON
To nie zapłata.

PAULINE
W pańskich rękach wszystko staje się zapłatą albo rozkazem.

Napoleon zostawia pieniądze na stole.

NAPOLEON
W takim razie wydaj je, na co zechcesz.

Podchodzi do niej.

NAPOLEON
Będziesz czekać?

Pauline zamiera. Słyszała już to pytanie przy innym pożegnaniu.

PAULINE
Wróć. Wtedy zobaczymy, kogo zastaniesz.

Napoleon całuje ją. Krótko, bez świadków. Po chwili dosiada konia i przyłącza się do kolumny. Pauline obserwuje odchodzącą armię. Na stole za jej plecami pozostają pieniądze i instrukcje. Bierze sakiewkę. Instrukcje zostawia.

48. WNĘTRZE. LAZARET W KAIRZE – DZIEŃ / NOC

Pauline wchodzi do lazaretu z koszem bielizny. Uderza ją zaduch, jęki i odór ran. Na pryczach leżą żołnierze chorzy jeszcze przed wyprawą. Francuski CHIRURG pracuje przy rannym. Pomaga mu FATIMA, doświadczona egipska opiekunka.

CHIRURG
Jeżeli przyszła pani obejrzeć nieszczęście, drzwi są za panią.

PAULINE
Przyniosłam płótno.

CHIRURG
Proszę je położyć i wyjść, zanim ubrudzi pani suknię.

Pauline wysypuje zawartość kosza.

PAULINE
To nie wystarczy.

CHIRURG
Nic nie wystarcza.

Fatima rozrywa materiał na pasy. Pauline próbuje jej pomóc, ale robi je zbyt wąskie.

FATIMA
Szersze.

Pokazuje właściwy sposób.

Pauline poprawia. Palce wyszkolone przy tkaninach szybko znajdują odpowiedni rytm.

——

PÓŹNIEJ.

Pauline staje przed magazynierem lazaretu.

MAGAZYNIER
Nie mogę wydać więcej alkoholu ani płótna bez zgody sztabu.

Pauline kładzie na stole sakiewkę pozostawioną przez Napoleona.

PAULINE
W takim razie proszę je kupić.

MAGAZYNIER
To pieniądze generała?

PAULINE
Dał mi je do dyspozycji.

MAGAZYNIER
Na utrzymanie domu.

PAULINE
Dziś utrzymujemy przy życiu coś innego.

——-

NOC.

Kolejnych rannych przynoszą z posterunków i oddziałów wracających z Synaju.

Pauline podaje wodę młodemu żołnierzowi. Rozpoznaje człowieka, dla którego wcześniej zdobyła lekarstwo.

ŻOŁNIERZ
Generałowa.

PAULINE
Bellisle.

ŻOŁNIERZ
Bellilota.

Po raz pierwszy przydomek nie brzmi jak żart.

Na sąsiedniej pryczy gorączkujący WETERAN chwyta Pauline za rękaw.

WETERAN
W Jaffie ustawili ich rzędami.

CHIRURG
Nie mów.

WETERAN
Byli jeńcami. Mówili, że darowano im życie.

CHIRURG
On majaczy.

WETERAN
Strzelaliśmy godzinami.

Pauline patrzy na chirurga. Ten nie potwierdza. Nie zaprzecza. Z dalszej części sali rozlega się krzyk. Fatima odsłania szyję chorego. Pod skórą widać bolesny obrzęk.

CHIRURG
Wszyscy, którzy mieli z nim kontakt, zostają tutaj.

Jeden z pomocników cofa się. Pauline również odruchowo robi krok w tył. Fatima pozostaje przy chorym. Pauline patrzy na nią. Potem wraca do pryczy.

CHIRURG
Nie musi pani tego robić.

PAULINE
Wiem.

——

KOLEJNY DZIEŃ.

Pauline źle wiąże opatrunek. Ranny krzyczy.

PAULINE
Przepraszam.

FATIMA poprawia bandaż.

FATIMA
Powoli.

Pauline zaczyna od nowa.

——

KOLEJNA NOC.

Pauline zasypia na krześle z zakrwawionym fartuchem na sukni. Budzi ją żołnierz wołający matkę. Siada przy nim, ale nie mówi, że wszystko będzie dobrze. Trzyma go za rękę, dopóki krzyk nie cichnie. Przy drzwiach dwóch nowych rannych rozpoznaje ją.

PIERWSZY RANNY

Kleopatra?

DRUGI RANNY

Nie. Bellilota.

Pauline słyszy. Tym razem nie poprawia.

49. PLENER. KAIR – POWRÓT ARMII – NOC

Przy bramie miasta płoną pochodnie. Oficerowie ustawiają mieszkańców i żołnierzy wzdłuż drogi. Dobosze czekają z pałeczkami uniesionymi nad bębnami. Boczną ulicą, niemal bez światła, wprowadzani są ranni. Niektórzy idą podtrzymywani przez kolegów. Innych niosą na drzwiach i prowizorycznych noszach. Pauline stoi przy wejściu do lazaretu. Widzi, jak chorych kieruje się z dala od trasy oficjalnego przemarszu.

PAULINE
Dlaczego tędy?

OFICER
Główna ulica musi pozostać wolna.

PAULINE
Dla kogo?

Rozlegają się bębny.

Główną bramą wchodzi armia. Pierwsze szeregi mają oczyszczone mundury i rozwinięte sztandary. Za nimi jadą Napoleon, Berthier i wyżsi oficerowie. Napoleon jest wychudzony. Ledwo utrzymuje się w siodle. Kiedy tłum zaczyna wiwatować, prostuje plecy.

ADIUTANT podjeżdża do niego z projektem obwieszczenia.

ADIUTANT
„Armia powraca po zwycięskiej wyprawie, podczas której rozbiła wojska nieprzyjaciela…”

NAPOLEON
Nie „powraca”. „Wraca do Kairu po ukaraniu wrogów Egiptu”.

Adiutant poprawia.

BERTHIER
Ludzie będą pytać o Akkę.

NAPOLEON
Napiszemy o Jaffie i górze Tabor.

BERTHIER
A Akka?

NAPOLEON
Akka opóźniła marsz. Nie zatrzymała armii.

Napoleon dostrzega rannych znikających w ciemnej ulicy.

NAPOLEON
Niech bębny grają głośniej.

Dobosze przyspieszają. W tłumie ranny żołnierz próbuje zawołać:

RANNY
Akka nie padła!

Jego głos ginie w huku bębnów i wiwatach.

Napoleon dostrzega Pauline. Jej suknia jest prosta, na rękawie pozostał ślad krwi. Na moment maska zwycięzcy znika z jego twarzy. Pauline nie wiwatuje. Napoleon unosi dłoń do tłumu. Okrzyki stają się jeszcze głośniejsze. Wjeżdża na dziedziniec rezydencji. Dopiero gdy brama zamyka się za ostatnim oficerem, pochyla się nad końską grzywą. Duroc i stajenny zdejmują go z siodła.

50. WNĘTRZE. PRYWATNE POKOJE NAPOLEONA – NOC

Napoleon siedzi na brzegu łóżka bez kurtki i butów. Drży z wyczerpania. Pauline obmywa mu twarz. Woda w misce ciemnieje od kurzu.

NAPOLEON
Nie patrzyłaś na mnie jak pozostali.

PAULINE
Widziałam pozostałych.

NAPOLEON
Kogo?

PAULINE
Tych, których wprowadzono boczną ulicą.

Napoleon zamyka oczy.

PAULINE
Akka nie padła.

NAPOLEON
Nie.

PAULINE
W Jaffie rozstrzelano jeńców.

Napoleon otwiera oczy.

NAPOLEON
Gdybym ich uwolnił, wróciliby do walki. Nie miałem żywności, żeby ich prowadzić.

PAULINE
Nie pytam o uzasadnienie.

NAPOLEON
Wszyscy będą pytać.

PAULINE
Dlatego przygotował pan odpowiedź.

Pauline zmywa zaschniętą krew z jego skroni. Nie wiadomo, czy należy do niego.

NAPOLEON
Zaraza zabierała ich szybciej niż bitwy. Każdego ranka bałem się spojrzeć na własne ciało.

PAULINE
Bałeś się śmierci?

NAPOLEON
Nie.

Po chwili:

NAPOLEON
Bałem się, że to wszystko skończy się bez znaczenia.

Pauline odkłada zakrwawioną szmatkę.

NAPOLEON
Tysiące ludzi. Egipt. Syria. Okręty na dnie. Jeżeli nic z tego nie zostanie, będziemy tylko kośćmi zasypanymi piaskiem.

PAULINE
Może tak będzie.

Napoleon patrzy na nią.

NAPOLEON
To ma być pocieszenie?

PAULINE
Nie prosiłeś o pocieszenie.

NAPOLEON
Mogłabyś powiedzieć, że wróciłem zwycięzcą.

PAULINE
Wróciłeś.

NAPOLEON
To nie to samo.

PAULINE
Dzisiaj musi wystarczyć.

Napoleon odwraca głowę. Pauline przykłada mokrą tkaninę do jego karku.

NAPOLEON
Zbudowałem im zwycięstwo, zanim weszliśmy do miasta. Jutro będą je pamiętać lepiej niż odwrót.

PAULINE
A ty?

NAPOLEON
Ja muszę pamiętać obie wersje.

PAULINE
To będzie twoja kara.

Napoleon uśmiecha się słabo.

NAPOLEON
Jesteś okrutna, Pauline.

Po raz pierwszy od dawna używa jej prawdziwego imienia.

PAULINE
Nie. Przy stole masz ludzi, którzy mówią ci to, co chcesz usłyszeć.

Napoleon opiera czoło o jej ramię.

Nie jest generałem, który wrócił ze zwycięskiej kampanii. Jest chorym, przestraszonym człowiekiem.

NAPOLEON
Czekałaś?

PAULINE
Byłam tutaj.

NAPOLEON
To również nie jest to samo.

PAULINE
Nie.

Napoleon kładzie się. Pauline przykrywa go.

NAPOLEON
Zostań, dopóki zasnę.

PAULINE
Zostanę.

NAPOLEON
Nie przegrałem.

Pauline siada obok.

PAULINE
Nie musisz teraz zwyciężać.

Napoleon zamyka oczy. Jego oddech stopniowo się uspokaja. Z sąsiedniego pomieszczenia dochodzi głos adiutanta odczytującego przygotowane obwieszczenie:

ADIUTANT (O.S.)

„Armia Orientu powróciła do Kairu po zwycięskim ukaraniu wrogów Egiptu…”

Pauline nadal trzyma dłoń na czole Napoleona. On śpi. Publiczna wersja jego powrotu już zaczyna żyć bez niego.

51. WNĘTRZE. SZTAB W KAIRZE – DZIEŃ

Na stole leżą angielskie i francuskie gazety, przywiezione po wymianie jeńców. Są stare, pomięte, ale Napoleon czyta je z rosnącym skupieniem.

Na mapie Europy zaznacza utracone terytoria we Włoszech. Kolejne chorągiewki wyjmuje z miejsc, które sam wcześniej zdobył. Kléber stoi po drugiej stronie stołu.

KLÉBER
Koalicja odzyskała prawie całe Włochy. Dyrektoriat nie panuje nad własnymi generałami.

NAPOLEON
Wiem.

KLÉBER
Powiedziałeś to tak, jakbyś otrzymał dobrą wiadomość.

Napoleon składa gazetę.

NAPOLEON
Dobra wiadomość nie zawsze opisuje dobre wydarzenia.

KLÉBER
A armia tutaj?

Napoleon przechodzi do mapy Egiptu.

NAPOLEON
Ile dni zboża pozostało w magazynach?

KLÉBER
Nie pytam o zboże.

NAPOLEON
Ja pytam.

KLÉBER
Przy obecnym zużyciu — mniej niż miesiąc. Żołd zalega. Lazarety są pełne. Wieśniacy płacą kontrybucje drugi raz, bo pierwszy poborca nie zostawił pokwitowania.

NAPOLEON
Rozłożyć następny pobór na trzy raty.

KLÉBER
Następny?

NAPOLEON
Armia musi jeść.

KLÉBER
Kraj również.

Napoleon zapisuje liczbę na marginesie mapy.

KLÉBER
Nie mamy floty, posiłków ani pieniędzy. W Syrii straciliśmy ludzi, których nie możemy zastąpić. Co zamierzasz zrobić?

NAPOLEON
Zabezpieczyć Deltę. Uzupełnić magazyny. Sprawdzić stan portów.

KLÉBER
To terminy. Nie odpowiedź.

Napoleon nie podnosi wzroku.

KLÉBER
Zamierzasz wyprowadzić armię z Egiptu?

NAPOLEON
Najpierw muszę wiedzieć, co dzieje się we Francji.

KLÉBER
Wiesz. Francja przegrywa.

Napoleon wreszcie patrzy na niego.

NAPOLEON
Francja czeka.

Kléber rozumie, że rozmawiają już o innym polu bitwy.

Wychodzi.

Napoleon czeka, aż drzwi się zamkną.

NAPOLEON
Berthier.

Berthier podchodzi.

NAPOLEON
Jak szybko „Muiron” może wyjść w morze?

52. WNĘTRZE. DOM PAULINE – WIECZÓR

Pauline maluje przy lampie. Na płótnie powstaje widok ulicy w Kairze — nie piramidy, lecz ludzie, stragany, żołnierze i egipskie kobiety mijające francuski patrol. Napoleon siedzi obok z gazetą.

PAULINE
W Paryżu chciałabym uczyć się naprawdę.

NAPOLEON
Naprawdę?

PAULINE
U malarza, który nie będzie mnie chwalił dlatego, że boi się pana obrazić.

NAPOLEON
Takiego trudno będzie znaleźć.

PAULINE
Znajdę.

Odkłada pędzel.

PAULINE
Chcę zobaczyć Luwr. Salony. Teatry. Malmaison.

Napoleon podnosi wzrok przy ostatnim słowie.

PAULINE
Podobno Józefina urządza tam ogród.

NAPOLEON
Józefina urządza wszystko tak, jakby rachunki nigdy nie miały nadejść.

PAULINE
Czy zamieszkamy w Malmaison?

Napoleon wraca do gazety.

NAPOLEON
W Paryżu jest wiele domów.

PAULINE
Nie pytałam o dom.

Napoleon milczy.

PAULINE
Co stanie się z Józefiną?

NAPOLEON
Nasze małżeństwo jest skończone.

PAULINE
Na papierze?

NAPOLEON
W rzeczywistości.

PAULINE
Wiem już, ile może być warta rzeczywistość bez właściwego papieru.

Napoleon składa gazetę.

NAPOLEON
Pokaż mi obraz.

PAULINE
Zmieniasz temat.

NAPOLEON
Chcę zobaczyć, jak przedstawiłaś Kair.

Pauline odwraca płótno w jego stronę.

NAPOLEON
Za dużo żebraków.

PAULINE
Stali tam.

NAPOLEON
Obraz nie musi pokazywać wszystkiego.

PAULINE
Właśnie dlatego chcę się uczyć. Żeby wiedzieć, czego ktoś nie chce pokazać.

Napoleon przygląda się jej. Nie wie, czy mówi jeszcze o obrazie.

PAULINE
Kiedy wrócisz do Francji, pojedziemy razem?

NAPOLEON
Kiedy wrócimy, wszystko będzie inaczej.

PAULINE
Najpierw powiedziałeś: „kiedy wrócisz”.

NAPOLEON
Teraz powiedziałem: „wrócimy”.

PAULINE
Tak.

Nie brzmi uspokojona.

53. WNĘTRZE. KWATERA DUROCA – NOC

Duroc siedzi przy biurku. Na stole leży wykaz miejsc na okrętach przygotowywanej flotylli. Przepisuje nazwiska: BONAPARTE. BERTHIER. MURAT. LANNES. MARMONT. MONGE. BERTHOLLET. DENON. BOURRIENNE. DUROC. Obok każdego umieszcza numer kajuty albo jednostki. Adiutant czeka przy drzwiach.

ADIUTANT
To wszyscy?

DUROC
Uczeni zabiorą tylko najważniejsze skrzynie. Reszta zostaje Instytutowi.

ADIUTANT
A dom obywatelki Bellisle?

Duroc podnosi wzrok.

ADIUTANT
Jej służba pytała, czy ma przygotować bagaż.

DUROC
Nie.

ADIUTANT
Czy generał jej powiedział?

DUROC
Nie pytaj.

Adiutant wychodzi. Duroc spogląda na wolny wiersz u dołu listy. Zaczyna pisać literę P. Zatrzymuje pióro. Na biurku leży zaproszenie od Pauline na kolację. Podpisała je własnoręcznie. Duroc zamazuje rozpoczętą literę. Atrament tworzy czarną plamę. Przepisuje listę od początku na czystej kartce. Nazwiska Pauline na niej nie ma. Duroc składa dokument i wkłada go do podróżnej teki. Następnie wyjmuje z szafy płaszcz na długą podróż.

54. WNĘTRZE. REZYDENCJA NAPOLEONA – DZIEŃ

Pauline idzie przez korytarz rezydencji. Dwóch żołnierzy wynosi skrzynię pełną map.

PAULINE
Dokąd je zabieracie?

PIERWSZY ŻOŁNIERZ

Do sztabu w Aleksandrii.

PAULINE
Całe archiwum?

Żołnierz wzrusza ramionami. W gabinecie ze ściany zniknęła mapa Europy. Pozostały po niej gwoździe i jaśniejszy prostokąt.

SEKRETARZ zamyka tekę z dokumentami.

PAULINE
Gdzie jest mapa?

SEKRETARZ
Aktualizują ją po otrzymaniu nowych gazet.

PAULINE
W Aleksandrii?

SEKRETARZ
Takie dostałem polecenie.

Pauline przechodzi dalej. Na korytarzu robotnicy niosą skrzynie oznaczone nazwiskami MONGE’A i BERTHOLLETA.

PAULINE
Uczeni przenoszą się do portu?

DRUGI ŻOŁNIERZ

Wysyłają zbiory do magazynu. Wilgoć je niszczy. Mija kolejną skrzynię. Na wieku widnieje napis: RYSUNKI. PRÓBKI. EGIPT. W kancelarii urzędnicy pakują rejestry kontrybucji i woreczki z monetami.

PAULINE
Dokąd jadą pieniądze?

URZĘDNIK
Do kontroli rachunków w Aleksandrii.

PAULINE
Żołnierze w lazarecie nie otrzymali żołdu.

URZĘDNIK
To inne rachunki.

Pauline zagląda do pokoju Duroca. Biurko jest puste. Brakuje ubrań, książek i podróżnej teki.

PAULINE
Duroc wyjechał?

SŁUŻĄCY
Na inspekcję.

PAULINE
Dokąd?

SŁUŻĄCY
Do Delty.

Pauline wraca do gabinetu Napoleona.

Każdy brak ma osobne wyjaśnienie. Dopiero razem układają się w przygotowanie do podróży, z której nie wraca się po kilku dniach. Napoleon wchodzi bocznymi drzwiami.

NAPOLEON
Szukasz mnie?

Pauline patrzy na puste ściany.

PAULINE
Jeszcze nie wiem.

55. WNĘTRZE. DOM PAULINE – WIECZÓR

Napoleon stoi przy oknie. Na ulicy czeka niewielka eskorta.

PAULINE
Duroc zabrał płaszcz.

NAPOLEON
W Delcie noce bywają chłodne.

PAULINE
Mapy również potrzebują świeżego powietrza?

Napoleon odwraca się ku niej.

NAPOLEON
Jadę na inspekcję portów i fortyfikacji. Rosetta, wybrzeże, Aleksandria. Kilka dni.

PAULINE
Dlaczego wszystkie odpowiedzi słyszę, zanim zadam pytanie?

NAPOLEON
Ponieważ wiem, o co zapytasz.

PAULINE
Kiedy wrócisz?

NAPOLEON
Za cztery dni. Może pięć.

Wyjmuje niewielki przedmiot owinięty w tkaninę. Podaje go Pauline. To niebieski, starożytny skarabeusz.

NAPOLEON
Denon znalazł go podczas wykopalisk.

PAULINE
Do kogo należał?

NAPOLEON
Do kogoś, kto nie żyje od dwóch tysięcy lat.

PAULINE
To nie znaczy, że należał do pana.

NAPOLEON
Teraz należy do ciebie.

PAULINE
Egipt nie przestaje być czyjś tylko dlatego, że nie znamy imienia właściciela.

Napoleon zamyka jej palce na skarabeuszu.

NAPOLEON
Pamiątka.

PAULINE
Po czym?

Napoleon nie odpowiada.

NAPOLEON
Przygotuj kolację na mój powrót.

PAULINE
Co mam podać?

NAPOLEON
To, co jedliśmy ostatnim razem.

PAULINE
Nie pamiętam.

NAPOLEON
Ja pamiętam.

Pauline patrzy przez okno. Przy powozie stoi Duroc w podróżnym płaszczu. Obok niego leży bagaż większy niż na kilkudniową inspekcję.

PAULINE
Napoleon…

Odwraca się ku niej.

Przez chwilę daje mu możliwość powiedzenia prawdy.

NAPOLEON
Tak?

Pauline zaciska dłoń na skarabeuszu.

PAULINE
Wróć przed kolacją.

NAPOLEON
Wrócę.

Całuje ją czule i długo. Pauline odwzajemnia pocałunek. Na kilka sekund uczucie okazuje się silniejsze od tego, co już rozpoznała. Napoleon wychodzi. Pauline otwiera dłoń. Krawędź skarabeusza odcisnęła się w jej skórze.

56. PLENER. ALEKSANDRIA – NABRZEŻE – NOC

Port jest niemal ciemny. Nie grają bębny, nie ma uroczystego pożegnania. W świetle osłoniętych latarni ładowane są ostatnie skrzynie. „MUIRON” i pozostałe okręty czekają na redzie. Napoleon podpisuje dokument na wieku skrzyni. Duroc trzyma pieczęć.

NAPOLEON
Rozkaz przejęcia dowództwa przez Klébera.

Podaje dokument kurierowi.

KURIER
Mam jechać do Rosetty?

NAPOLEON
O świcie.

KURIER
Generał Kléber ma się tam jutro z panem spotkać.

NAPOLEON
Zamiast mnie zastanie list.

Kurier patrzy na zapieczętowany dokument.

KURIER
Rozumiem.

Nie rozumie, ale salutuje.

DUROC
Proklamacja dla armii jest gotowa.

NAPOLEON
Ogłosić ją dopiero, kiedy wyjdziemy w morze.

DUROC
Jest w niej napisane, że nadzwyczajne okoliczności wymagają pańskiej obecności we Francji.

NAPOLEON
To prawda.

DUROC
Dyrektoriat pana nie wezwał.

NAPOLEON
Francja nie zawsze potrafi nazwać to, czego potrzebuje.

Przy trapie czekają Berthier, Monge, Berthollet i pozostali wybrani pasażerowie. Jeden z marynarzy upuszcza metalowe okucie. Huk niesie się po całym nabrzeżu. Wszyscy zamierają.

OFICER MARYNARKI

Ciszej.

Za murami portu tysiące pozostawianych żołnierzy śpią, nie wiedząc, że zmienia się ich dowódca. Napoleon oddaje Durocowi pieczęć Armii Orientu.

DUROC
Zostaje dla Klébera?

Napoleon patrzy na nią.

NAPOLEON
Zostawimy mu inną.

Chowa własną pieczęć do kieszeni i wchodzi do łodzi.

57. PLENER. ŁÓDŹ / „MUIRON” – NOC

Łódź odbija od nabrzeża. Wiosła zanurzają się niemal bezgłośnie. Napoleon siedzi obok Duroca. Naprzeciw nich pozostaje wolne miejsce. Napoleon patrzy na nie przez dłuższą chwilę.

NAPOLEON
Byłoby miejsce.

DUROC
Tak.

NAPOLEON
Nie pytasz dla kogo.

DUROC
Nie.

Napoleon spogląda na niknące światła Aleksandrii.

NAPOLEON
Gdyby była zwykłą pasażerką, można by ją ukryć.

DUROC
Pauline nigdy nie była zwykłą pasażerką.

NAPOLEON
W Paryżu nazwaliby ją dowodem.

DUROC
Na co?

NAPOLEON
Na Józefinę. Na Egipt. Na to, że zostawiłem armię dla własnej korzyści.

DUROC
Zostawia pan armię bez niej.

NAPOLEON
Ale bez niej mogę wybrać, jak opowiedzieć dlaczego.

Duroc milczy.

NAPOLEON
Ma pieniądze?

DUROC
Tak.

NAPOLEON
Dom?

DUROC
Tak.

NAPOLEON
Ochronę?

DUROC
Tak.

NAPOLEON
W takim razie nie zostaje bez niczego.

DUROC
Zostaje bez prawdy.

Łódź dobija do burty „Muirona”.

Napoleon podnosi się.

NAPOLEON
Prawdę można jej przekazać później.

DUROC
Później prawda będzie już tylko wiadomością.

Napoleon wchodzi na drabinkę. Duroc jeszcze przez chwilę patrzy na wolne miejsce. Potem podąża za nim. Żagle „Muirona” wypełniają się wiatrem. Egipski brzeg zaczyna znikać w ciemności.

58. WNĘTRZE. DOM PAULINE – JADALNIA – NOC

Stół nakryto dla dwóch osób. Płoną świece. Na środku stoi kolacja przygotowana zgodnie z prośbą Napoleona. Pauline poprawia położenie kieliszka. Mariam zagląda przez okno.

MARIAM
Nie ma powozu.

PAULINE
Droga z Delty jest długa.

Służący wnosi kolejne danie.

SŁUŻĄCY
Czekać z podaniem?

PAULINE
Jeszcze chwilę.

Mija czas. Wosk spływa po świecach. Jedzenie stygnie. Do drzwi puka MŁODY ADIUTANT. Jest zakłopotany.

ADIUTANT
Szukam obywatela Duroca. Zostawił dla mnie dokumenty?

PAULINE
Duroc jest z generałem.

ADIUTANT
Tak. Prawdopodobnie.

PAULINE
Gdzie?

ADIUTANT
Mówiono, że w Aleksandrii.

PAULINE
To część inspekcji.

ADIUTANT
Zapewne.

Adiutant dostrzega dwa nakrycia. Rozumie, że Pauline niczego nie wie.

PAULINE
A Berthier?

ADIUTANT
Wyjechał z nimi.

PAULINE
Na kilka dni?

Adiutant nie odpowiada.

PAULINE
Możesz odejść.

Po jego wyjściu Mariam patrzy na Pauline.

MARIAM
Zdjąć jedzenie?

PAULINE
Nie.

PAULINE siada przy stole.

PAULINE
Podgrzej je jeszcze raz.

MARIAM
A potem?

PAULINE
Potem zobaczymy.

Kolejna świeca wypala się do połowy. Nikt nie przyjeżdża.

59. WNĘTRZE. REZYDENCJA NAPOLEONA – GABINET / SYPIALNIA – NOC

Pauline wchodzi do rezydencji. Wartownik próbuje ją zatrzymać.

WARTOWNIK
Generał jest na inspekcji.

PAULINE
Wiem.

Mija go. Gabinet jest niemal pusty. Nie ma map Europy ani Egiptu. Zniknęły księgi szyfrów, prywatne listy i wszystkie dokumenty zapisane ręką Napoleona. Pauline otwiera szufladę. Brakuje papieru, piór, atramentu i laku. Człowiek wyjeżdżający na kilka dni nie zabiera całego sposobu prowadzenia korespondencji. W sypialni otwiera szafę. Nie ma mundurów galowych ani podróżnych. Zniknęły buty, płaszcze i kufer. Na stole pozostał jaśniejszy prostokąt po zabranej szkatułce. Pauline dotyka śladu w kurzu.

SŁUŻĄCY stoi w drzwiach.

PAULINE
Kiedy wyniesiono ostatnie rzeczy?

SŁUŻĄCY
Przed zachodem słońca.

PAULINE
Do Aleksandrii?

Służący spuszcza wzrok.

PAULINE
Odpowiedz.

SŁUŻĄCY
Tak.

PAULINE
Na jaki statek?

SŁUŻĄCY
Nie wiem.

Pauline zamyka szafę. Nie pyta, kiedy Napoleon wróci.

60. WNĘTRZE. DOM PAULINE – JADALNIA – PÓŹNA NOC

Kolacja nadal stoi na stole. Sos zastygł. Świece są niemal wypalone. Pauline wchodzi. Mariam podnosi się. Pauline zdejmuje ze swojego talerza serwetę. Potem bierze niebieskiego skarabeusza i kładzie go przy pustym nakryciu Napoleona.

PAULINE
Zdejmij wszystko.

Służący zaczynają sprzątać. Mariam sięga po skarabeusza.

PAULINE
To zostaw.

Po chwili na stole nie ma już jedzenia, talerzy ani kieliszków. Pozostaje tylko skarabeusz i jedna płonąca lampa.

PAULINE
Zgaście pozostałe światła.

Dom pogrąża się w ciemności. Pauline siada przy pustym stole. Nie płacze. Nie krzyczy. Patrzy, jak błękitny przedmiot zabrany z egipskiego grobu odbija światło lampy. Prezent, podobnie jak obietnica powrotu, okazał się rzeczą odebraną komuś innemu.

61. WNĘTRZE. SZTAB KLÉBERA – ŚWIT

Kurier w zakurzonym mundurze kładzie przed Kléberem zapieczętowany pakiet. Kléber rozpoznaje pieczęć Napoleona. Łamie ją.

Czyta pierwszą stronę. Potem następną, coraz szybciej.

KURIER
Generał Bonaparte polecił dostarczyć dokument obywatelowi generałowi w Rosetcie.

KLÉBER
Miałem się z nim tam dzisiaj spotkać.

KURIER
Tak, generale.

KLÉBER
Tymczasem spotykam list.

Kurier nie odpowiada. Kléber czyta fragment dotyczący przejęcia dowództwa. Dalej znajdują się wykazy oddziałów, zapasów, zaległego żołdu i kontrybucji, które należy jeszcze ściągnąć.

KLÉBER
Zostawił mi armię w kopercie.

Drzwi otwierają się. Wchodzi Pauline. Nie czekała na pozwolenie.

PAULINE
Potrzebuję paszportu i miejsca na pierwszym statku do Francji.

Kléber odsyła kuriera gestem.

KLÉBER
Brytyjczycy blokują wybrzeże.

PAULINE
Jemu to nie przeszkodziło.

KLÉBER
Zabrał okręty wojenne, najlepszych oficerów i uczonych. Pani chce płynąć statkiem handlowym.

PAULINE
Tak.

KLÉBER
Mogą panią zatrzymać.

PAULINE
To moje ryzyko.

KLÉBER
Dopóki jest pani obywatelką znajdującą się pod ochroną armii, częściowo również moje.

PAULINE
Napoleon przekazał panu dowództwo nade mną?

Kléber spogląda na list.

KLÉBER
Nie. O pani nie napisał ani słowa.

Cios jest celny, choć Kléber natychmiast żałuje jego brutalności.

PAULINE
W takim razie nie ma pan podstaw, żeby mnie zatrzymywać.

KLÉBER
Mam podstawy, żeby nie wysyłać cywilnego statku pod brytyjskie działa.

PAULINE
Zostawił panów wszystkich.

KLÉBER
Panią również.

PAULINE
Armii zostawił przynajmniej dowódcę.

Kléber patrzy na dokument.

KLÉBER
Właśnie widzę, jak.

Pauline kładzie na biurku przygotowany wniosek.

PAULINE
Proszę go podpisać.

KLÉBER
Nie dzisiaj.

PAULINE
Z powodu blokady czy dlatego, że chce pan ukarać jego, zatrzymując mnie?

KLÉBER
Gdybym chciał go ukarać, znalazłbym skuteczniejszy sposób.

PAULINE
Każdy mężczyzna tutaj uważa, że można się mną posłużyć, żeby zranić innego.

Kléber przesuwa wniosek na bok.

KLÉBER
Dzisiaj nie wypłynie żaden statek.

PAULINE
Jutro wrócę.

KLÉBER
Spodziewałem się tego.

PAULINE
W takim razie proszę przygotować lepszą odpowiedź.

Wychodzi.

Kléber patrzy na dwa dokumenty: prośbę Pauline o wyjazd i list Napoleona nakazujący mu pozostać.

62. WNĘTRZE. KWATERA KLÉBERA – KOLEJNE DNI / WIECZORY

PIERWSZY DZIEŃ.

Pauline stoi przed biurkiem Klébera.

KLÉBER
Nie ma neutralnego statku, którego kapitan zgodziłby się zabrać francuską pasażerkę.

PAULINE
Nie pytał pan wszystkich.

Kładzie przed nim nazwisko amerykańskiego kapitana.

PAULINE
Ten się zgodzi.

Kléber czyta.

KLÉBER
Za odpowiednią cenę zgodziłby się przewieźć wielbłąda do Londynu.

PAULINE
Nie jestem wielbłądem.

KLÉBER
Wiem. Wielbłąd wzbudziłby mniej zainteresowania brytyjskiej marynarki.

——-

TRZECI DZIEŃ.

Kléber podpisuje rozkazy dotyczące dostaw zboża. Pauline czeka.

KLÉBER
Wioski w Delcie odmawiają następnych kontrybucji. Żołnierze są bez butów. W lazarecie znów pojawiła się zaraza.

PAULINE
Dlatego powinien pan pozwolić cywilom wyjechać.

KLÉBER
Dlatego nie mam okrętu, który mógłbym osłaniać dla jednej osoby.

PAULINE
Nie proszę o eskortę.

KLÉBER
Bonaparte również jej nie potrzebował. Zabrał to, co jeszcze ją zapewniało.

Podaje jej dokument.

KLÉBER
Mogę przydzielić pani dwóch żołnierzy do ochrony domu.

PAULINE
Nie.

KLÉBER
Po wyjeździe Bonapartego jego przyjaciele nie będą już tak uprzejmi.

PAULINE
A jego wrogowie?

KLÉBER
Tym bardziej.

PAULINE
Nie potrzebuję strażników. Potrzebuję paszportu.

——-

PIĄTY DZIEŃ – WIECZÓR.

Na stole stoją dwa kieliszki wina. Kléber nalał je wcześniej, ale żadne z nich nie pije.

PAULINE
Kapitan „Ameriki” przyjmie mnie na pokład. Statek płynie pod neutralną banderą.

KLÉBER
Brytyjska kula nie czyta bander.

PAULINE
Ja przeczytałam pańskie przepisy. Może pan wydać zgodę na własne ryzyko podróżnego.

KLÉBER
Przyniosła pani moje własne rozporządzenie?

PAULINE
Zaznaczyłam właściwy ustęp.

Kléber czyta podsunięty dokument.

KLÉBER
Bonaparte doceniał tę cechę?

PAULINE
Którą?

KLÉBER
Że nie pozwala pani mężczyznom dokończyć własnego kłamstwa.

PAULINE
Nie zawsze.

Kléber podpisuje kolejną petycję wojskową. Odkłada pióro.

KLÉBER
Mogę zapewnić pani dom, ochronę i pieniądze z mojej prywatnej kasy.

PAULINE
Dlaczego?

KLÉBER
Ponieważ Bonaparte nie powinien był zostawiać pani w ten sposób.

PAULINE
To jego odpowiedzialność.

KLÉBER
Nie jestem pewien, czy jeszcze ją uznaje.

PAULINE
Tym bardziej niech pan nie próbuje jej przejmować.

Kléber spogląda na Pauline z czymś pomiędzy złością a podziwem.

KLÉBER
Pani wizyty już wywołują rozmowy.

PAULINE
Proszę podpisać dokument. Przestanę przychodzić.

KLÉBER
Myśli pani, że wtedy przestaną mówić?

PAULINE
Nie. Ale przynajmniej nie będę musiała tego słuchać w Egipcie.

Kléber bierze paszport.

Wpisuje: MARGUERITE-PAULINE BELLISLE. ZEZWALA SIĘ NA PODRÓŻ NA POKŁADZIE NEUTRALNEJ JEDNOSTKI, NA WŁASNE RYZYKO. Przykłada pieczęć. Podaje dokument Pauline.

KLÉBER
Tylko to pani przyjmie?

PAULINE
Tylko po to przyszłam.

Bierze paszport. Kieliszki pozostają nietknięte.

PAULINE
Dziękuję, generale.

KLÉBER
Powodzenia, obywatelko Bellisle.

Pauline wychodzi. Jest późna noc.

63. PLENER/WNĘTRZE. KORYTARZ SZTABU / KOSZARY – NOC

Pauline zamyka drzwi kwatery Klébera. W ręku trzyma zapieczętowany paszport. Na korytarzu mija OFICERA. Oficer spogląda na drzwi, potem na późną godzinę.

OFICER
Długa narada?

PAULINE
Zbyt długa.

Odchodzi. Oficer schodzi do wartowni.

ŻOŁNIERZ
Kto był u generała?

OFICER
Kleopatra. Znowu prosiła o dokumenty.

ŻOŁNIERZ
Dokumenty. Tak to się teraz nazywa?

Oficer uśmiecha się, ale nie odpowiada.

——-

W KOSZARACH ten sam żołnierz gra w karty.

ŻOŁNIERZ
Kleopatra spędza wieczory u nowego dowódcy.

DRUGI ŻOŁNIERZ

Bonaparte zabrał wszystko oprócz niej.

TRZECI ŻOŁNIERZ

Kléber naprawił przeoczenie.

Śmiech.

——-

W KANCELARII sekretarz przepisuje list do przyjaciela we Francji. Pisze: „Madame Bellisle często odwiedza generała Klébera, podobno w sprawie wyjazdu”. Czyta zdanie. Dopisuje: „W sztabie mówią, że nowy dowódca odziedziczył po Bonapartem nie tylko armię”. Składa list.

——-

INNY SEKRETARZ adresuje kopertę. Zauważa zdanie i powtarza je siedzącemu obok urzędnikowi:

INNY SEKRETARZ

Kleopatra została kochanką Klébera.

To już nie brzmi jak żart ani przypuszczenie. Koperta trafia do worka z korespondencją przeznaczoną do Francji. Na worku widnieje napis: MARSYLIA.

64. WNĘTRZE. DOM PAULINE – NOC

Pauline siedzi przy biurku. Przed nią kilka zapisanych i podartych kartek. Na jednej widnieje: „Porzuciłeś mnie tak samo, jak porzuciłeś armię”. Pauline skreśla zdanie. Na następnej: „Okłamałeś mnie”. Także je skreśla. Bierze czysty arkusz. Pisze powoli.

PAULINE (V.O.)

Napoleon. Dowiedziałam się o twoim wyjeździe, kiedy nie wróciłeś na obiecaną kolację.

Zatrzymuje pióro. Nie zmienia zdania.

PAULINE (V.O.)

Nie pytam w tym liście, dlaczego wyjechałeś bez pożegnania. Proszę jedynie, abyś umożliwił mi wyjazd z Egiptu.

Pisze dalej.

PAULINE (V.O.)

Rozmawialiśmy o Paryżu, Malmaison i mojej nauce malarstwa. Dla mnie nie była to rozmowa prowadzona wyłącznie dla przyjemności wieczoru.

Oczy Pauline napełniają się łzami. Nie pozwala im spaść na papier.

PAULINE (V.O.)

Nie proszę o pieniądze ani dom. Proszę o możliwość połączenia się z tobą i usłyszenia od ciebie, co z naszych słów pozostaje prawdą.

Pauline dopisuje:

PAULINE (V.O.)

Generał Kléber wydał mi paszport. Będę próbowała odpłynąć pierwszym neutralnym statkiem. Jeżeli dotrę do Francji, zawiadomię cię o swoim przyjeździe.

Na końcu pisze: PAULINE BELLISLE. Przez chwilę rozważa dopisanie czegoś jeszcze. Nie pisze „Kleopatra”. Nie pisze „Generałowa”. Nie pisze „Twoja”. Składa list i pieczętuje. Mariam czeka przy drzwiach.

MARIAM
Odpowiedź przyjdzie?

PAULINE
Najpierw musi dojść pytanie.

Podaje list posłańcowi.

PAULINE
Do rąk generała Bonapartego.

POSŁANIEC
Gdzie?

Pauline zawaha się.

PAULINE
W Paryżu.

Po raz pierwszy adresuje list do człowieka, którego rzeczywistego miejsca pobytu nie zna.

65. PLENER/WNĘTRZE. AMERYKAŃSKI STATEK „AMERICA” / HMS „THESEUS” – DZIEŃ

„AMERICA” wychodzi z portu w Aleksandrii pod neutralną banderą. Pauline stoi przy burcie. Ma jeden kufer, szkicownik i paszport Klébera. Nie ukrywa się w mundurze. Tym razem opuszcza Egipt pod własnym nazwiskiem. Wybrzeże powoli znika. Pauline wyjmuje kopię listu do Napoleona. Czyta ostatnie zdanie, po czym chowa ją do szkicownika. Marynarz woła z masztu.

MARYNARZ
Okręt od północy!

Na horyzoncie pojawia się brytyjska fregata.

——

PÓŹNIEJ.

HMS „THESEUS” stoi przy burcie „Ameriki”. Brytyjscy marynarze przeszukują ładownię. BRYTYJSKI OFICER przegląda dokumenty pasażerów.

BRYTYJSKI OFICER

Marguerite-Pauline Bellisle.

PAULINE
Tak.

BRYTYJSKI OFICER

Obywatelka francuska. Przybyła do Egiptu z armią. Wyjeżdża za zgodą jej naczelnego dowódcy.

PAULINE
Generała Klébera.

BRYTYJSKI OFICER

Neutralny statek nie czyni francuskich pasażerów neutralnymi.

PAULINE
Jestem cywilem.

BRYTYJSKI OFICER

Była pani związana z kwaterą generała Bonapartego.

Pauline spogląda na kapitana „Ameriki”. To on musiał wyjaśnić Brytyjczykom, kim jest.

PAULINE
Czy jestem aresztowana?

BRYTYJSKI OFICER

Nie.

PAULINE
W takim razie płyniemy dalej.

BRYTYJSKI OFICER

Statek wróci do Aleksandrii.

PAULINE
Dlaczego?

BRYTYJSKI OFICER

Ponieważ nie zezwalam na przewożenie z Egiptu osób mogących mieć informacje o francuskiej armii.

PAULINE
Nie mam informacji wojskowych.

BRYTYJSKI OFICER

Ma pani informacje o generale Bonapartem. Obecnie mogą być równie cenne.

Pauline patrzy na brytyjską banderę.

PAULINE
Odesłaliście już do Egiptu mojego męża.

Oficer nie rozumie.

PAULINE
Jean-Noëla Fourèsa. Jego statek zatrzymał „Lion”.

Brytyjski oficer przypomina sobie historię albo jedynie jej echo.

BRYTYJSKI OFICER

Widocznie państwa małżeństwo ma wyjątkowo mało szczęścia do naszej marynarki.

PAULINE
Nie jesteśmy już małżeństwem.

BRYTYJSKI OFICER

Wojna rzadko nadąża za zmianami w życiu prywatnym.

Oddaje jej paszport.

PAULINE
Jeżeli odeślecie mnie do Egiptu, spróbuję ponownie.

BRYTYJSKI OFICER

Tego dokument pani nie zabrania.

Oficer odchodzi.

——

„AMERICA” zawraca. Pauline stoi na pokładzie, patrząc na ponownie wyrastające przed nią wybrzeże Egiptu. Przy porcie mija niewielką jednostkę kurierską wychodzącą w morze. Marynarze przenoszą na nią worek z korespondencją do Europy. Ten sam worek, do którego sekretarz włożył list z wiadomością: „KLEOPATRA ZOSTAŁA KOCHANKĄ KLÉBERA”.

Pauline wraca do Egiptu. Historia o niej płynie do Francji.

66. WNĘTRZE/PLENER. „MUIRON” – MORZE – DZIEŃ / NOC

Na horyzoncie pojawiają się żagle. Marynarz na maszcie podaje kierunek. Oficerowie sięgają po lunety.

NAPOLEON
Brytyjczycy?

KAPITAN
Za daleko, żeby rozpoznać banderę.

NAPOLEON
Zmienić kurs. Bez sygnałów.

„Muiron” skręca. Załoga przygotowuje działa, lecz nikt nie wierzy, że fregata wygra starcie z większym brytyjskim okrętem. Napoleon obserwuje żagle, dopóki nie znikają.

——

NOC.

W kajucie leżą gazety zdobyte podczas postoju i rozmów z napotkanymi jednostkami. Napoleon czyta o klęskach Francji, kryzysie Dyrektoriatu i utracie Włoch. Bourrienne siedzi z piórem.

NAPOLEON
Pisz.

BOURRIENNE
Do Dyrektoriatu?

NAPOLEON
Najpierw wersję dla gazet.

Bourrienne czeka.

NAPOLEON
„Armia Orientu pozostaje zwycięska i bezpieczna pod dowództwem generała Klébera”.

BOURRIENNE
Bezpieczna?

NAPOLEON
Tak.

BOURRIENNE
Kasa jest pusta. Brytyjczycy kontrolują morze.

NAPOLEON
Dlatego trzeba napisać „bezpieczna”.

Bourrienne zapisuje.

NAPOLEON
„Nadzwyczajne okoliczności w Europie zmusiły generała Bonapartego do powrotu. Francja potrzebuje jego obecności bardziej niż Egipt”.

BOURRIENNE
Kto pana wezwał?

NAPOLEON
Wydarzenia.

BOURRIENNE
Nie można tego umieścić jako podpisu.

NAPOLEON
W takim razie podpisze mnie entuzjazm ludzi.

Napoleon przechadza się po ciasnej kajucie, ćwicząc ton.

NAPOLEON
Nie wróciłem z własnej woli. Nie opuściłem armii. Odpowiedziałem na potrzebę Francji.

DUROC stoi przy stole z plikiem papieru.

DUROC
Przygotować prywatne listy?

NAPOLEON
Do Józefa i Lucjana.

DUROC
Do Józefiny?

Napoleon spogląda na gazetę opisującą kryzys finansowy spółki związanej z Hippolytem Charlesem.

NAPOLEON
Po przybyciu.

Duroc czeka.

DUROC
Do obywatelki Bellisle?

Napoleon patrzy przez iluminator na czarne morze.

NAPOLEON
Z morza nie wysyła się listów do Kairu.

DUROC
Można je napisać.

NAPOLEON
Po przybyciu.

Duroc odkłada czysty arkusz. Napoleon wraca do przygotowywanego tekstu. Nie pisze do Pauline.

67. PLENER. FRANCUSKIE WYBRZEŻE – DZIEŃ

„Muiron” stoi na redzie Saint-Raphaël. Na nabrzeżu gromadzi się tłum. URZĘDNIK SANITARNY podpływa łodzią do fregaty. Nie wchodzi na pokład.

URZĘDNIK SANITARNY

Jednostka przybywa z Egiptu. Pasażerowie i załoga podlegają kwarantannie.

KAPITAN
Na jak długo?

URZĘDNIK SANITARNY

Do decyzji komisji sanitarnej. Nikt nie może zejść na ląd.

Z nabrzeża rozlega się pierwszy okrzyk:

GŁOS Z TŁUMU

Bonaparte!

Kolejne osoby rozpoznają sylwetkę Napoleona.

TŁUM
Bonaparte! Bonaparte!

Ludzie wsiadają do łodzi rybackich. Niektórzy płyną wpław ku fregacie.

BERTHOLLET
Jeżeli na pokładzie jest zaraza, za chwilę będzie również w mieście.

NAPOLEON
Za chwilę kwarantanna nie będzie już miała znaczenia.

URZĘDNIK SANITARNY

Generale, zabraniam panu schodzić na ląd!

Napoleon wchodzi do łodzi.

NAPOLEON
Proszę zatrzymać tłum.

Urzędnik patrzy na setki ludzi zajmujących nabrzeże. Nie ma siły, która mogłaby ich zatrzymać. Łódź dobija do brzegu.

Napoleon wysiada. Ludzie otaczają go, dotykają munduru, podnoszą dzieci, żeby mogły go zobaczyć.

GŁOSY
Zwycięzca spod Piramid!

Bohater Egiptu!

Bonaparte wrócił!

Nikt nie pyta o Akkę, Jaffę ani pozostawioną armię. DZIENNIKARZ przeciska się przez tłum.

DZIENNIKARZ
Generale! Dlaczego wrócił pan do Francji?

Napoleon odpowiada zdaniem przygotowanym na „Muironie”:

NAPOLEON
Francja mnie potrzebowała.

Dziennikarz zapisuje. Ktoś w tłumie powtarza:

GŁOS
Francja go wezwała!

Po chwili woła to już całe nabrzeże.

TŁUM
Francja go wezwała! Francja go wezwała!

Napoleon pozwala, by ludzie poprowadzili go przez miasto. Urzędnik sanitarny zostaje na nabrzeżu z dokumentem nakazującym kwarantannę. Pierwsza wersja wydarzeń już zwyciężyła.

68. PLENER/WNĘTRZE. DROGI FRANCJI / EGIPT – KOLEJNE DNI

Józefina wsiada nocą do powozu. Towarzyszy jej Hortensja.

JÓZEFINA
Jeżeli jest w Lyonie, spotkamy go przed Paryżem.

WOŹNICA
Przez Burgundię?

JÓZEFINA
Najszybciej.

Powóz rusza na południe.

——

Napoleon jedzie na północ. Na każdym postoju czeka kolejny tłum, delegacje i członkowie lokalnych władz. Berthier rozkłada mapę.

BERTHIER
Droga przez Bourbonnais jest krótsza.

NAPOLEON
Jedziemy.

——

Powóz Józefiny zatrzymuje się przy rozwidleniu. Drogowskaz: LYON – PRZEZ BURGUNDIĘ. Józefina wychyla się przez okno.

JÓZEFINA
Czy przejeżdżał tędy generał Bonaparte?

POCZTYNION
Nie, obywatelko.

JÓZEFINA
Jeszcze nie.

Każe jechać dalej.

——

Kilka godzin później Napoleon mija drogowskaz prowadzący ku tej samej miejscowości inną trasą.

NAPOLEON
Czy powóz Józefiny przejeżdżał tędy?

POCZTYNION
Nie widziałem.

Napoleon odczytuje brak wiadomości jako brak podróży.

——

EGIPT.

Pauline ponownie stoi przed Kléberem. Na biurku leży paszport zwrócony przez Brytyjczyków.

KLÉBER
Mówiłem, że mogą panią odesłać.

PAULINE
Odesłali.

KLÉBER
I chce pani próbować znowu.

PAULINE
Tak.

KLÉBER
Mogą zrobić to samo.

PAULINE
W takim razie wrócę po trzeci paszport.

Kléber przygląda się jej. Potem bierze dokument i przykłada nową pieczęć.

KLÉBER
Tym razem płynie pani z innym kapitanem.

PAULINE
Tym razem płynę do Francji.

KLÉBER
To nie zależy wyłącznie od pani.

PAULINE
Nic nigdy nie zależało wyłącznie ode mnie. A jednak wciąż tu stoję.

Kléber podaje jej paszport.

——

Powóz Józefiny jedzie na południe.

Powóz Napoleona jedzie na północ.

Pauline wchodzi po trapie na statek płynący ku Europie.

Trzy osoby są w drodze. Każda wierzy, że zmierza ku temu samemu związkowi.

69. WNĘTRZE. DOM PRZY RUE DE LA VICTOIRE – WIECZÓR

Drzwi otwierają się. Napoleon wchodzi do domu po raz pierwszy od wyprawy egipskiej. Służący czekają w szeregu. Napoleon patrzy za nich.

NAPOLEON
Gdzie jest Józefina?

ZARZĄDCA DOMU

Wyjechała, generale.

NAPOLEON
Dokąd?

ZARZĄDCA DOMU

Do Lyonu. Chciała wyjechać panu naprzeciw.

NAPOLEON
Którą drogą?

ZARZĄDCA DOMU

Przez Burgundię.

Napoleon spogląda na Berthiera.

BERTHIER
Minęliśmy się.

NAPOLEON
Wiedziała, że wracam?

ZARZĄDCA DOMU

Wyruszyła natychmiast po otrzymaniu wiadomości.

NAPOLEON
Natychmiast.

Powtarza to słowo tak, jakby oznaczało coś podejrzanego. Wchodzi do salonu. Na stoliku leżą rachunki związane z Malmaison, zaproszenia i listy.

NAPOLEON
Kto bywał tutaj podczas mojej nieobecności?

ZARZĄDCA DOMU

Wiele osób.

NAPOLEON
Hippolyte Charles?

Zarządca milczy. Napoleon nie potrzebuje odpowiedzi.

BERTHIER
Pojechała cię szukać.

NAPOLEON
Wiedziała, gdzie mieszkam.

Idzie na górę. W sypialni widzi puste miejsce po podróżnym kufrze Józefiny. Dotyka jej poduszki. Przez chwilę wygląda jak człowiek, który wrócił do domu. Potem zamyka drzwi na klucz.

70. WNĘTRZE. DOM PRZY RUE DE LA VICTOIRE – SALON / KORYTARZ – NOC

W salonie siedzą LUCIEN, JOSEPH i CAROLINE BONAPARTE. Napoleon stoi przy kominku.

LUCIEN
Powinieneś zakończyć to małżeństwo teraz.

JOSEPH
Nie dzisiaj.

LUCIEN
Właśnie dzisiaj. Jutro zaczynają się rozmowy o Dyrektoriacie. Nie może nad tobą wisieć Charles, jej długi i nieudane interesy.

CAROLINE
Nigdy nie była jedną z nas.

JOSEPH
To nie jest powód do rozwodu.

CAROLINE
Dla niej rodzina jest tylko kolejnym salonem.

LUCIEN
Potrzebujesz żony, która nie dostarczy przeciwnikom broni. I dziecka.

Napoleon patrzy w ogień.

DUROC stoi z boku. Wie, że w Egipcie została kobieta, której Napoleon także złożył obietnice.

LUCIEN
Francja przyjęła cię jak wybawcę. Nie pozwól, żeby jutro gazety pisały o zdradzonym mężu.

NAPOLEON
Nie będą.

Na ulicy zatrzymuje się powóz. Drzwi domu otwierają się. Józefina wchodzi w zakurzonym stroju podróżnym. Towarzyszy jej Hortensja.

JÓZEFINA
Napoleon?

Rodzina milknie. Józefina widzi ich twarze i rozumie, jaka rozmowa odbywała się przed jej przyjazdem. Napoleon wychodzi z salonu. Mija ją bez słowa i wchodzi na schody.

JÓZEFINA
Jechałam do Lyonu. Minęliśmy się.

Napoleon nie zatrzymuje się.

JÓZEFINA
Napoleon!

Na piętrze zamyka się w sypialni. Słychać przekręcany klucz.

71. WNĘTRZE. PRZED SYPIALNIĄ NAPOLEONA – NOC

Józefina stoi przed zamkniętymi drzwiami. Puka.

JÓZEFINA
Otwórz.

Cisza.

JÓZEFINA
Nie będę mówiła, że nic się nie wydarzyło. Nie uwierzysz mi, a ja nie chcę zaczynać od następnego kłamstwa.

Po drugiej stronie Napoleon siedzi na łóżku. Słucha.

JÓZEFINA
Skrzywdziłam cię. Wiem.

Napoleon zaciska dłonie.

JÓZEFINA
Ale pojechałam do Lyonu, żeby cię spotkać. Nie po to, żeby przed tobą uciec.

Opiera czoło o drzwi.

JÓZEFINA
Pamiętasz pierwszy dom? Nie mieliśmy pieniędzy. Ty pisałeś do mnie codziennie, a ja nie wiedziałam, jak odpowiadać na tyle miłości.

Jej głos się łamie.

JÓZEFINA
Nie umiałam wtedy być kobietą, którą we mnie widziałeś.

Cisza.

JÓZEFINA
Ty również nie wróciłeś tym samym człowiekiem.

Napoleon podnosi głowę.

JÓZEFINA
Eugeniusz pisał mi o Pauline.

Pierwszy raz imię z Egiptu pada w tym domu.

JÓZEFINA
Nie będę jej używać przeciwko tobie. Ale nie możesz zamknąć mnie tutaj w imię niewinności, której żadne z nas już nie ma.

Napoleon nadal milczy.

Łzy płyną po twarzy Józefiny.

JÓZEFINA
Jeżeli chcesz rozwodu, otwórz drzwi i powiedz mi to w twarz.

Czeka. Drzwi pozostają zamknięte. Józefina osuwa się na krzesło przy ścianie. Przez chwilę płacze bezgłośnie. Potem podnosi głowę. Rozumie, że sama nie otworzy tych drzwi. Zwraca się do służącego:

JÓZEFINA
Sprowadź Eugeniusza.

72. WNĘTRZE. PRZED SYPIALNIĄ / SYPIALNIA – PÓŹNA NOC

Eugeniusz stoi obok matki. Hortensja trzyma Józefinę za rękę.

EUGENIUSZ
Generale.

Napoleon słyszy jego głos po drugiej stronie drzwi.

EUGENIUSZ
Byłem przy tobie w Egipcie, kiedy doszły cię wieści z Paryża. Wiem, co zrobiła moja matka. Józefina podnosi wzrok.

EUGENIUSZ
Wiem również, że zraniła nie tylko ciebie. Pozwoliła, żeby o jej zdradach mówiła armia. Żeby mówili o nich ludzie, którym miałeś rozkazywać.

JÓZEFINA
Eugeniuszu…

EUGENIUSZ
To musi zostać powiedziane.

Po drugiej stronie drzwi Napoleon stoi nieruchomo.

EUGENIUSZ
Nie przyszedłem stawiać ci warunków. O nic nie proszę dla siebie. Jestem twoim żołnierzem i nim pozostanę, cokolwiek postanowisz.

Józefina patrzy na syna. W jego słowach nie ma groźby ani targu.

EUGENIUSZ
Ale nie potrafię udawać, że twój wyrok dotknie tylko jej.

HORTENSJA
Pierwszego ojca odebrała nam gilotyna. Ty dałeś nam drugi dom. Nazwisko, za którym stała przyszłość.

Hortensja zbliża się do drzwi.

HORTENSJA
Wiemy, komu to zawdzięczamy.

Krótka cisza.

HORTENSJA
Wiemy też, że jutro cały Paryż będzie patrzył na ten dom. Jeżeli mama wyjdzie z niego sama, jedni powiedzą, że nie potrafisz utrzymać własnej rodziny. Drudzy, że odrzuciłeś wszystkich, którzy stali za nią.

Napoleon spogląda na leżące na stole listy polityczne.

HORTENSJA
Przeciwnicy wykorzystają jedno i drugie.

Józefina uwalnia dłoń z uścisku córki. Wstaje.

JÓZEFINA
Nie będę zasłaniać się miłością.

Napoleon podnosi głowę.

JÓZEFINA
Kiedy się poznaliśmy, oboje wiedzieliśmy, czego potrzebujemy. Ja miałam nazwiska, salony, Barrasa i ludzi, którzy otwierali drzwi. Ty miałeś przyszłość, której oni jeszcze nie potrafili dostrzec.

Spogląda na Eugeniusza i Hortensję.

JÓZEFINA
Dałeś ją również moim dzieciom.

Podchodzi bliżej drzwi.

JÓZEFINA
Połączyliśmy dwa domy. Twój rósł dzięki moim wpływom. Mój dzięki twojemu nazwisku i zwycięstwom.

NAPOLEON
A kiedy byłem w Egipcie, ty pozwoliłaś, żeby śmiano się z tego nazwiska.

Józefina zamiera. Po raz pierwszy słyszą jego głos.

JÓZEFINA
Tak.

Nie próbuje się usprawiedliwiać.

JÓZEFINA
Czerpałam z naszego układu, a potem własną próżnością zaczęłam go niszczyć. Nie pomogłam ci, kiedy powinnam była chronić to, co razem zbudowaliśmy.

Napoleon zbliża się do drzwi, ale ich nie otwiera.

JÓZEFINA
Nie proszę, żebyś zapomniał. Ani żebyś mi dzisiaj przebaczył.

Cisza.

JÓZEFINA
Proszę, żebyś nie niszczył całego układu dlatego, że ja naruszyłam jego zasady.

Napoleon patrzy na listy. Nie chodzi już wyłącznie o zdradę. Po jednej stronie stoi klan Bonapartych. Po drugiej — nazwisko Beauharnais, salony Józefiny, jej kontakty i ludzie, którzy jeszcze mogą okazać się potrzebni. Między nimi Eugeniusz — pasierb i adiutant, który nie próbuje niczego dla siebie ugrać. Młody człowiek, którego lojalności Napoleon nie musi kupować. Napoleon nie pyta już, czy kocha Józefinę. Pyta, co utraci, jeżeli ją odrzuci — i jaką słabość zobaczy wówczas Paryż. Przekręca klucz. Drzwi uchylają się.

Józefina nie rzuca mu się w ramiona. Stoi przed nim, czekając na decyzję.

NAPOLEON
Nie przebaczyłem ci.

JÓZEFINA
Wiem.

NAPOLEON
Zostaniesz.

Józefina przyjmuje te słowa bez uśmiechu. Jak warunek nowej umowy. Napoleon spogląda na Eugeniusza.

NAPOLEON
A twoje miejsce jest przy mnie.

Eugeniusz pochyla głowę.

EUGENIUSZ
Tak, generale.

Nie brzmi to jak zwycięstwo. Brzmi jak przyrzeczenie. Napoleon otwiera drzwi szerzej.

NAPOLEON
Wejdźcie.

Józefina spogląda na dzieci.

NAPOLEON
Wszyscy.

Józefina, Eugeniusz i Hortensja wchodzą do sypialni. Napoleon zamyka drzwi. Nie jak mąż, który zapomniał o zdradzie. Jak człowiek, który postanowił ocalić sojusz.

73. PLENER/WNĘTRZE. RUE DE LA VICTOIRE – RANO

Józefina stoi przed lustrem. Służąca kończy układać jej włosy. Napoleon zapina mundur. Przez okno słychać tłum czekający przed domem.

JÓZEFINA
Czy ją kochałeś?

Napoleon wie, o kogo pyta.

NAPOLEON
Tak.

Józefina przyjmuje odpowiedź.

JÓZEFINA
Co jej obiecałeś?

NAPOLEON
Francję. Paryż. Możliwe małżeństwo.

JÓZEFINA
Syna.

Napoleon patrzy na nią.

JÓZEFINA
Znam cię.

Podchodzi i poprawia mu kołnierz.

NAPOLEON
To nie było to samo.

JÓZEFINA
Nigdy nie jest, kiedy cierpienie należy do kogoś innego.

Napoleon nie próbuje się bronić.

JÓZEFINA
Nie zapytam, dlaczego jej tu nie ma.

NAPOLEON
Została w Egipcie.

JÓZEFINA
Ty zdecydowałeś.

NAPOLEON
Tak.

Po raz pierwszy od powrotu nie ukrywa decyzji pod nazwą konieczności.

JÓZEFINA
W takim razie żadne z nas nie będzie dziś mówiło o winie.

Napoleon podaje jej rękę.

NAPOLEON
Francja musi zobaczyć nas razem.

JÓZEFINA
Francja zobaczy to, co jej pokażemy.

NAPOLEON
Potrafisz to robić równie dobrze jak ja.

JÓZEFINA
Dlatego otworzyłeś drzwi.

Między nimi pojawia się cień uśmiechu. Jest w nim dawna czułość i nowe porozumienie. Schodzą na parter. Służący otwiera drzwi domu. Na ulicy czekają mieszkańcy, dziennikarze i politycy. Napoleon wychodzi pierwszy. Zatrzymuje się i podaje Józefinie rękę. Józefina staje obok niego. Tłum wiwatuje.

DZIENNIKARZ zapisuje: „GENERAŁ BONAPARTE POWRÓCIŁ DO PARYŻA W TOWARZYSTWIE MAŁŻONKI”.

Napoleon i Józefina uśmiechają się do ludzi. Ich pojednanie jest prawdziwe. Obraz pojednania jest już polityką.

74. WNĘTRZE/PLENER. SAINT-CLOUD/ PARYŻ – DZIEŃ – MONTAŻ

Lucien Bonaparte, przewodniczący Rady Pięciuset, ogłasza rzekome zagrożenie spiskiem jakobinów. Deputowani otrzymują polecenie przeniesienia obrad do Saint-Cloud. Na ulicach pojawia się wojsko. Napoleon przyjmuje dowództwo nad oddziałami paryskimi. Oficerowie składają mu przysięgę.

——

W korytarzu Talleyrand czeka na wiadomość o rezygnacji Barrasa. Sieyès ma przygotowany powóz na wypadek klęski. Lucien rozdaje polecenia.

Napoleon wchodzi do Rady Starszych. Próbuje mówić o zagrożonej Republice, ale jego przemówienie rozpada się pod pytaniami deputowanych.

GŁOS DEPUTOWANEGO

A konstytucja?

NAPOLEON
Sami ją zniszczyliście!

——

RADA PIĘCIUSET.

Napoleon wchodzi w otoczeniu grenadierów.

Deputowani otaczają go.

GŁOSY
Precz z dyktatorem!

Poza prawem!

Niech wyjdzie wojsko!

Ktoś chwyta Napoleona za kołnierz. Ktoś inny popycha go ku drzwiom. Napoleon traci równowagę. Grenadierzy wyciągają go z sali. Na korytarzu próbuje odzyskać oddech. Jest blady, wstrząśnięty. Przewrót wymyka mu się z rąk. Lucien wychodzi do żołnierzy.

LUCIEN
Garstka deputowanych terroryzuje Radę i grozi generałowi!

Unosi miecz.

LUCIEN
Jeżeli mój brat wystąpi przeciwko wolności Francji, sam przebiję mu serce!

Żołnierze patrzą na Napoleona. Lucien stworzył dla nich wersję, w której nie rozpędzają parlamentu, lecz ratują Republikę.

MURAT
Grenadierzy, naprzód!

Żołnierze wchodzą do sali.

Deputowani uciekają między kolumnami i przez okna. Krzyk ustępuje odgłosowi wojskowych butów.

——

NOC.

Nieliczni pozostali deputowani podpisują dokument rozwiązujący Dyrektoriat. Na stole pojawiają się trzy nazwiska: BONAPARTE. SIEYÈS. DUCOS. Tymczasowi konsulowie.

——

KOLEJNE DNI.

Urzędnicy piszą nową konstytucję. Artykuły są poprawiane, przepisywane i przesuwane tak długo, aż władza Pierwszego Konsula staje się większa niż pozostałych. Napoleon podpisuje dokument. Drukarz układa czcionki:

PIERWSZY KONSUL — NAPOLEON BONAPARTE.

Maszyna drukarska rusza. Nie wygrał przewrotu sam. Lucien, wojsko, Talleyrand, Sieyès i zmęczenie Francji złożyły się na jego zwycięstwo. Na wydrukowanym dokumencie pozostaje tylko jedno nazwisko.

75. WNĘTRZE. PAŁAC KONSULARNY – DZIEŃ

Józefina przyjmuje polityków, wojskowych, bankierów i ich żony. Pamięta nazwiska, choroby dzieci i urazy, których Napoleon nie zauważa. Talleyrand rozmawia z człowiekiem, którego jeszcze niedawno unikał. Dawny stronnik Dyrektoriatu zostaje posadzony obok oficera popierającego przewrót. Józefina przesuwa się między grupami. Każdemu pozwala wierzyć, że jego obecność jest konieczna. Do salonu wchodzi Eugeniusz w mundurze. Wręcza Napoleonowi raport Gwardii Konsularnej.

NAPOLEON
Wszystkie posterunki obsadzone?

EUGENIUSZ
Tak, generale.

NAPOLEON
Pierwszy Konsul również może być generałem tylko raz dziennie.

EUGENIUSZ
W takim razie raport dla Pierwszego Konsula.

Napoleon przegląda dokument.

NAPOLEON
Dobrze, kapitanie.

Ich spojrzenia spotykają się. Żaden nie wraca do nocy zamkniętych drzwi. Lojalność Eugeniusza nie jest zapłatą za pojednanie z matką. Po jego odejściu Józefina podchodzi do Napoleona.

JÓZEFINA
Ufasz mu.

NAPOLEON
Nigdy nie wykorzystał zaufania, żeby czegoś zażądać.

JÓZEFINA
To rzadka cecha w tej rodzinie.

Spoglądają na Lucjana rozmawiającego z deputowanymi.

NAPOLEON
Ile osób przyszło?

JÓZEFINA
Wszyscy, których potrzebujesz. Oraz kilku przekonanych, że to ty potrzebujesz ich.

NAPOLEON
Niektórzy z nich głosowali przeciwko nam.

JÓZEFINA
Ty dajesz im urzędy. Ja sprawiam, że nie muszą się wstydzić, przychodząc po nie.

Napoleon obserwuje gości.

NAPOLEON
Wiesz, dlaczego jesteś mi potrzebna.

JÓZEFINA
Tak.

NAPOLEON
Nie obraża cię to?

JÓZEFINA
Nie bardziej niż ciebie świadomość, dlaczego ja potrzebuję ciebie.

Na chwilę splatają dłonie. Gest jest intymny, ale wykonany również dla obserwujących ich ludzi. Ich małżeństwo stało się instytucją szybciej niż nowy rząd.

76. PLENER/WNĘTRZE. PRZED PAŁACEM KONSULARNYM – DZIEŃ

Przed wejściem czeka tłum petentów. Oficerowie, dostawcy, wdowy, dawni politycy. Pauline wysiada z wynajętego powozu. Jest zmęczona podróżą i kwarantanną, lecz starannie ubrana. Niesie niewielką torbę i zapieczętowany list. Podchodzi do wartownika.

WARTOWNIK
Nazwisko?

PAULINE
Bellisle.

Wartownik szuka na liście.

WARTOWNIK
Madame Fourès?

PAULINE
Nie.

WARTOWNIK
Obywatelka nazywana w Egipcie „Kleopatrą”?

PAULINE
Marguerite-Pauline Bellisle.

Wartownik zapisuje.

WARTOWNIK
Cel wizyty?

PAULINE
Osobisty.

WARTOWNIK
Pierwszy Konsul nie przyjmuje spraw osobistych bez umówienia.

Pauline podaje list.

PAULINE
Proszę przekazać Durocowi.

Po chwili z pałacu wychodzi Duroc. Zatrzymuje się, widząc ją.

DUROC
Dotarłaś.

PAULINE
Nie wszystkim się to podobało.

DUROC
Brytyjczycy odesłali cię do Egiptu.

PAULINE
Za drugim razem nie zapytali.

Podaje mu list.

PAULINE
Do jego rąk.

Duroc bierze kopertę.

DUROC
Wie, że jesteś we Francji?

PAULINE
Pisałam.

DUROC
Mógł nie otrzymać listu.

PAULINE
Dlatego przyjechałam osobiście.

Spogląda na drzwi pałacu.

PAULINE
Jest tutaj?

DUROC
Tak.

PAULINE
Powiedz mu, że czekam.

Duroc wchodzi do środka z listem. Pauline pozostaje pomiędzy innymi petentami. Kobieta, która dzieliła prywatne pokoje wodza, musi teraz czekać na decyzję urzędnika.

77. WNĘTRZE. PAŁAC KONSULARNY – KORYTARZ/GABINET – DZIEŃ

Duroc idzie przez korytarz. Z salonu dochodzą głosy Józefiny i gości. W gabinecie Napoleon podpisuje nominacje. Duroc kładzie przed nim list.

DUROC
Pauline Bellisle czeka przed pałacem.

Pióro Napoleona zatrzymuje się nad dokumentem.

NAPOLEON
Od kiedy?

DUROC
Od kilku minut. W Paryżu jest od niedawna.

Napoleon dotyka koperty. Rozpoznaje pismo. Nie otwiera jej.

NAPOLEON
W jakim jest stanie?

DUROC
Przeżyła dwie podróże, brytyjską blokadę i kolejny wyjazd z Egiptu.

NAPOLEON
Pytałem, czy czegoś potrzebuje.

DUROC
Spotkania.

NAPOLEON
Poza tym.

DUROC
Nie powiedziała.

Napoleon odsuwa list.

NAPOLEON
Znajdź dla niej dom. Nie w centrum, ale blisko Paryża. Stały dochód, powóz, służba.

DUROC
Chce zobaczyć ciebie.

NAPOLEON
Jean-Noël może ponownie zakwestionować rozwód. Zapewnij jej ochronę prawną. Nikt nie może jej niepokoić ani usuwać z domu.

DUROC
Napoleon.

NAPOLEON
Pierwszy Konsul nie może przyjąć każdej osoby, która wróciła z Egiptu.

DUROC
Ona nie przyjechała do Pierwszego Konsula.

NAPOLEON
Nie ma już nikogo innego.

Duroc patrzy na zapieczętowany list.

DUROC
Mam jej powiedzieć, że nie chcesz jej widzieć?

NAPOLEON
Powiedz, że spotkanie jest niemożliwe.

DUROC
To nie jest odpowiedź na jej pytanie.

NAPOLEON
To jedyna odpowiedź, jaką może otrzymać.

Duroc bierze dokument z warunkami zabezpieczenia Pauline. List zostaje na biurku, nadal zamknięty.

78. WNĘTRZE. PAŁAC KONSULARNY – GABINET – CIĄG DALSZY

W progu pojawia się Józefina. Widziała wychodzącego Duroca. Dostrzega kopertę. Na adresie widnieje nazwisko: BONAPARTE. Pod nim podpis nadawcy: BELLISLE.

JÓZEFINA
Przyjechała.

NAPOLEON
Tak.

JÓZEFINA
Przyjmiesz ją?

NAPOLEON
Nie.

Józefina podchodzi do biurka.

JÓZEFINA
Kobieta, która przepłynęła morze za mężem, a potem dwukrotnie próbowała wydostać się z Egiptu za tobą, nie przyjechała po pieniądze.

NAPOLEON
Otrzyma dom, dochód i bezpieczeństwo.

JÓZEFINA
To nie są rzeczy, po które przyjechała.

NAPOLEON
Zadowoli się tym, co otrzyma.

Józefina patrzy na niego uważnie.

JÓZEFINA
To samo myślałeś o mnie, kiedy zamknąłeś drzwi.

NAPOLEON
Ty miałaś dzieci.

JÓZEFINA
Ona przyjechała sama.

Napoleon odwraca wzrok.

JÓZEFINA
Boisz się jej?

NAPOLEON
Nie.

JÓZEFINA
W takim razie boisz się tego, co przypomina.

NAPOLEON
Egipt musi pozostać zwycięstwem. Nie historią o generale, który wysłał męża na morze, przejął jego żonę, a potem porzucił oboje.

JÓZEFINA
To jednak nadal ta sama historia.

NAPOLEON
Nie dla Francji.

Józefina dotyka listu, lecz go nie bierze.

JÓZEFINA
Nie będę ci mówiła, żebyś ją przyjął. Nie jestem bezinteresowna.

NAPOLEON
Wiem.

JÓZEFINA
Ale nie nazywaj pieniędzy miłosierdziem. Płacisz za ciszę.

NAPOLEON
Płacę za jej przyszłość.

JÓZEFINA
Bez pytania, jakiej przyszłości chce.

Napoleon bierze kolejny dokument do podpisu.

JÓZEFINA
Naprawdę wierzysz, że zadowoli się tym, co otrzyma?

NAPOLEON
Każdy w końcu się zadowala.

JÓZEFINA
Nie. Niektórzy tylko przestają prosić.

Wychodzi. Napoleon zostaje z nieotwartym listem.

79. WNĘTRZE. PRZED PAŁACEM KONSULARNYM – DZIEŃ

Duroc wychodzi do Pauline. Po jego twarzy poznaje odpowiedź, zanim zaczyna mówić.

DUROC
Pierwszy Konsul nie może cię dzisiaj przyjąć.

PAULINE
Dzisiaj?

Duroc nie odpowiada.

PAULINE
Rozumiem.

DUROC
Polecił zapewnić ci dom, stały dochód i ochronę prawną. Jean-Noël nie będzie mógł…

PAULINE
Nie przyjechałam rozmawiać o Jean-Noëlu.

DUROC
Napoleon chce, żebyś była bezpieczna.

PAULINE
Przed kim?

Duroc milczy.

PAULINE
Przed mężem? Przed biedą? Przed nim? Czy przed tym, co mogłabym powiedzieć?

DUROC
To nie ja podjąłem decyzję.

PAULINE
Ale to ty ją przyniosłeś.

Spogląda na drzwi.

PAULINE
Czy odmowa również jest rozkazem?

Duroc nie potrafi odpowiedzieć.

PAULINE
Powiedział moje imię?

DUROC
Tak.

PAULINE
Które?

DUROC
Pauline.

To na moment ją zatrzymuje.

DUROC
Mogę poprosić jeszcze raz.

PAULINE
Nie.

DUROC
Przyjechałaś z tak daleka.

PAULINE
Właśnie dlatego nie będę błagać przed ostatnimi drzwiami.

Odwraca się.

DUROC
Co mam mu przekazać?

PAULINE
Nic. Już zdecydował, co otrzymam. Nie potrzebuje mojej odpowiedzi.

Idzie do powozu. Nie ogląda się na pałac.

80. WNĘTRZE. PAŁAC KONSULARNY – DZIEŃ

Napoleon zostaje sam. Otwiera list.

Czyta:

PAULINE (V.O.)

Nie przyjechałam prosić, żebyś do mnie wrócił. Przyjechałam, ponieważ w Kairze powiedziałeś, że wrócimy razem.

Napoleon podchodzi do okna.

PAULINE (V.O.)

Jeżeli tamte słowa należały tylko do Egiptu, powiedz mi to sam. Nie chcę domu ani pieniędzy zamiast odpowiedzi.

Na dziedzińcu Pauline wsiada do powozu.

NAPOLEON otwiera okno.

Mógłby ją zawołać.

PAULINE (V.O.)

Nie podpisuję się Kleopatra ani Generałowa. Przyjechała Pauline Bellisle.

Powóz rusza. Duroc wraca do gabinetu.

DUROC
Mogę ją zatrzymać.

Napoleon patrzy, jak powóz przejeżdża przez bramę.

NAPOLEON
Nie.

Nie odchodzi od okna, dopóki Pauline nie znika za rogiem. Z salonu dobiega głos Józefiny witającej kolejnych gości. Napoleon składa list. Umieszcza go w szufladzie z dokumentami dotyczącymi Egiptu. Zamyka ją na klucz.

81. WNĘTRZE. KANCELARIA / BIURO PRAWNE – DZIEŃ – KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ

Jean-Noël siedzi przed PRAWNIKIEM.

Na biurku leżą:

– francuski akt małżeństwa,

– rozkaz wysłania go z Egiptu,

– potwierdzenie przechwycenia statku przez Brytyjczyków,

– egipski dokument rozwodowy,

– odpis awansu.

PRAWNIK
Małżeństwo zawarto we Francji. Rozwód zatwierdził komisarz wojskowy w okupowanym kraju, podczas gdy pan odmówił podpisu.

JEAN-NOËL
Tak.

PRAWNIK
Możemy podważyć jego ważność.

JEAN-NOËL
Chcę to zrobić.

PRAWNIK
Chce pan odzyskać żonę?

Jean-Noël patrzy na dokument rozwodowy.

JEAN-NOËL
Nie.

PRAWNIK
W takim razie czego pan żąda?

JEAN-NOËL
Żeby zapisano, co się wydarzyło.

PRAWNIK
To znaczy?

JEAN-NOËL
Mój przełożony wysłał mnie z bezużytecznymi depeszami. Zabronił zabrać żonę. Kiedy wróciłem, mieszkała w domu opłacanym przez armię. Kilka godzin po naszej kłótni jego urzędnik rozwiązał małżeństwo.

PRAWNIK
Uderzył pan żonę.

JEAN-NOËL
Tak.

Nie próbuje zaprzeczać.

JEAN-NOËL
Za to odpowiadam ja. Ale nie za wszystko, co wydarzyło się wcześniej.

Prawnik przegląda papiery.

PRAWNIK
Pozew wymieni nazwisko Bonapartego.

JEAN-NOËL
Wtedy był generałem.

PRAWNIK
Teraz jest Pierwszym Konsulem. Ludzie stojący na czele państwa nie mają przeszłości jako osoby prywatne.

JEAN-NOËL
Właśnie dlatego trzeba ją zapisać.

PRAWNIK
Jeśli sąd odmówi?

JEAN-NOËL
Są gazety.

Prawnik odkłada dokumenty.

PRAWNIK
To już nie będzie sprawa rozwodowa.

JEAN-NOËL
Nigdy nią nie była.

82. WNĘTRZE. BIURO FOUCHÉGO – DZIEŃ

Joseph Fouché siedzi za biurkiem. Przed nim leży dossier Pauline. SEKRETARZ kolejno podaje dokumenty.

SEKRETARZ
Skarga Jean-Noëla Fourèsa. Odpis rozkazu kurierskiego. Akt rozwodu wydany przez Sartelona. Rachunki domu obywatelki Bellisle w Kairze. Koszty powozu i służby.

FOUCHÉ
Listy?

SEKRETARZ
Kilka kopii. Większość prywatnej korespondencji generała Bonapartego zniknęła.

FOUCHÉ
Pogłoski?

Sekretarz podaje list napisany przez urzędnika ze sztabu Klébera.

SEKRETARZ
Obywatelka Bellisle wielokrotnie odwiedzała generała Klébera. Według autora listu wieczorami.

FOUCHÉ
W jakiej sprawie?

SEKRETARZ
Paszportu i zgody na wyjazd.

FOUCHÉ
Co napisano dalej?

SEKRETARZ
Że nowy dowódca odziedziczył po Bonapartem nie tylko armię.

FOUCHÉ
Dowody romansu?

SEKRETARZ
Nie ma.

Fouché bierze czystą kartkę przeznaczoną na urzędowe streszczenie.

FOUCHÉ
Proszę dopisać: „Po odpłynięciu generała Bonapartego obywatelka Bellisle związała się z jego następcą, generałem Kléberem”.

SEKRETARZ
„Związała się” może oznaczać wiele rzeczy.

FOUCHÉ
Właśnie dlatego jest właściwe.

SEKRETARZ
A jeśli to nieprawda?

FOUCHÉ
Odwiedzała go?

SEKRETARZ
Tak.

FOUCHÉ
Otrzymała od niego dokumenty i ochronę?

SEKRETARZ
Tak.

FOUCHÉ
Żołnierze o tym mówili?

SEKRETARZ
Tak.

FOUCHÉ
Nie wymyślamy więc wydarzenia. Porządkujemy dostępne informacje.

Sekretarz zapisuje zdanie.

FOUCHÉ
Jeżeli Fourès opowie swoją historię, Pierwszy Konsul uwiódł żonę podwładnego i wykorzystał armię, żeby usunąć męża.

Wskazuje dopisane zdanie.

FOUCHÉ
Jeżeli opowiemy ją my, ambitna kobieta kolejno szukała ochrony dwóch dowódców.

SEKRETARZ
Która wersja jest prawdziwa?

FOUCHÉ
Dla państwa prawdziwa jest ta, którą można obronić najdłużej.

Fouché zamyka oryginalny list żołnierza w dossier. Przed sekretarzem pozostaje czysty urzędowy odpis. Żart powtórzony w koszarach stał się faktem zapisanym przez państwo.

FOUCHÉ
Przygotować ugodę dla Fourèsa. Jeżeli odmówi, sprawdzić, które gazety zechcą go wydrukować.

SEKRETARZ
A obywatelka Bellisle?

FOUCHÉ
Zabezpieczyć jej dochód.

SEKRETARZ
I obserwować?

Fouché zamyka teczkę.

FOUCHÉ
Oczywiście.

83. WNĘTRZE. SALON JÓZEFINY / KORYTARZE ADMINISTRACJI – WIECZÓR / DZIEŃ

Salon Józefiny jest pełny, lecz nie zatłoczony. Ludzie stoją w grupach, których skład zmienia się niemal niezauważalnie. Każdy chce zostać dostrzeżony, nikt nie chce wyglądać na zabiegającego o uwagę. Józefina rozmawia z żoną deputowanego i dwoma oficerami. Jeden z nich, zbyt pewny życzliwości gospodyni, pochyla się ku niej.

OFICER
Czy to prawda, że egipska Kleopatra po odpłynięciu generała Bonapartego natychmiast znalazła sobie jego następcę?

Józefina nie przestaje się uśmiechać.

JÓZEFINA
W Egipcie każdy nowy dowódca dziedziczył armię, długi i — jeśli wierzyć panom — tę samą kobietę.

Śmiech.

JÓZEFINA
Bardzo wygodny system dziedziczenia. Zwłaszcza dla tych, którzy nie muszą przedstawiać dowodów. Odwraca rozmowę ku muzyce. Towarzystwo podąża za nią, ale dowcip pozostaje.

RÓWNOLEGLE – WN. BIURO ADMINISTRACYJNE – DZIEŃ

Jean-Noël siedzi naprzeciw urzędnika. Na stole leży przygotowane porozumienie.

URZĘDNIK
Pańskie koszty zostaną zwrócone. Zachowa pan stopień i prawo do należnych świadczeń. W zamian wycofa pan roszczenia wobec obywatelki Bellisle i nie będzie publicznie podważał egipskiego rozwodu.

JEAN-NOËL
Rozwód był nielegalny.

URZĘDNIK
Dlatego prosimy pana jedynie o zaprzestanie sporu, nie o zmianę poglądów.

Jean-Noël dostrzega wśród papierów notatkę o Kléberze.

JEAN-NOËL
„Związała się z generałem Kléberem”.

URZĘDNIK
Tak wynika z raportów.

JEAN-NOËL
Przychodziła po paszport.

URZĘDNIK
Raporty mówią, że przychodziła wieczorami.

JEAN-NOËL
Wieczorem także wydaje się paszporty.

Urzędnik zamyka teczkę.

URZĘDNIK
W sądzie świadkowie opowiadają, co widzieli. Dokumenty mówią, co zostało zapisane.

Jean-Noël patrzy na miejsce przeznaczone na podpis.

JEAN-NOËL
Nie podpiszę, że kłamałem.

URZĘDNIK
Nikt tego od pana nie żąda.

Chwila.

JEAN-NOËL
Żądacie tylko, żebym przestał mówić prawdę.

Urzędnik nie zaprzecza. Jean-Noël dopisuje przed podpisem: „bez uznania ważności rozwodu”. Podpisuje.

RÓWNOLEGLE – WN. KORYTARZ ADMINISTRACJI – DZIEŃ

Duroc idzie obok Pauline. Nie próbuje nadać rozmowie pozorów przypadkowego spotkania.

DUROC
Po ponownym małżeństwie roszczenia Fourèsa stracą praktyczne znaczenie. Otrzyma pani stały dochód, dokumenty podróży i prawo do rozporządzania przyznanym majątkiem.

PAULINE
A mąż?

DUROC
Rozważane jest dla niego stanowisko konsularne.

Pauline zatrzymuje się.

PAULINE
Dla przyszłego męża.

DUROC
Tak.

PAULINE
Którego jeszcze nie znam.

Duroc wytrzymuje jej spojrzenie.

PAULINE
A jeśli odmówię?

DUROC
Fourès może wznowić postępowanie. Płatności nadal będą zależały od decyzji urzędu. Pańs
twa… pani sytuacja prawna pozostanie niejasna.

Przejęzyczenie nie uchodzi jej uwagi.

PAULINE
Chciał pan powiedzieć: moja sytuacja pozostanie użyteczna.

Duroc nie odpowiada.

SALON JÓZEFINY – WIECZÓR

Oficer powtarza dowcip komuś, kto nie słyszał rozmowy.

OFICER
Podobno w Egipcie kolekcjonowała kolejnych generałów.

Pierwsza wersja już się zmieniła.

84. WNĘTRZE. SALON / BIURO DUROCA – DZIEŃ

Niewielki salon przylegający do biura Duroca. Miejsce wystarczająco eleganckie, żeby spotkanie nie wyglądało jak przesłuchanie, i wystarczająco urzędowe, żeby nie pomylić go z zalotami. Pauline stoi przy oknie. Wchodzi PIERRE-HENRI RANCHOUP, około czterdziestki, były oficer. Dobrze ubrany, ale bez wojskowej demonstracyjności. Lekko utyka — być może skutek dawnej służby, być może zwykłe zmęczenie. Duroc przedstawia ich sobie.

DUROC
Obywatel Ranchoup pochodzi z szanowanej rodziny. Służył w armii. Obecnie pozostaje w stanie spoczynku.

RANCHOUP
Brzmi to dostojniej niż „bez zajęcia”.

Pauline po raz pierwszy przygląda mu się z zainteresowaniem.

DUROC
Rząd potrzebuje ludzi w placówkach konsularnych. Rozważane jest stanowisko wicekonsula w Santander.

PAULINE
Po zawarciu małżeństwa.

DUROC
Obie sprawy mogą zostać rozstrzygnięte równocześnie.

RANCHOUP
Proszę nie mówić o urzędzie jak o dodatku do posagu. To ja jestem dodatkiem do urzędu.

Duroc nie jest pewien, czy Ranchoup właśnie mu pomógł, czy utrudnił zadanie.

DUROC
Zostawię państwa na kilka minut.

Wychodzi. Drzwi zamykają się. Pauline i Ranchoup pozostają naprzeciw siebie jak dwoje ludzi przyprowadzonych do stołu negocjacyjnego.

85. WNĘTRZE. SALON – CIĄG DALSZY

PAULINE
Wie pan, kim jestem?

RANCHOUP
Wiem, jak nazywają panią inni.

PAULINE
Nie o to pytałam.

RANCHOUP
W takim razie nie wiem.

Pauline siada.

PAULINE
Czy będzie pan próbował zostać moim właścicielem?

Ranchoup nie udaje zaskoczenia.

RANCHOUP
Człowiek przyjmujący urząd w prezencie nie powinien udawać właściciela czegokolwiek.

PAULINE
Ładna odpowiedź.

RANCHOUP
Przygotowałem ją po drodze. Zakładałem, że zapyta pani o pieniądze.

PAULINE
O pieniądze zapytam później.

Ranchoup siada naprzeciw niej.

PAULINE
Chcę własnego rachunku. Własnej korespondencji. Pracowni. Prawa do podróżowania bez pańskiego pozwolenia, kiedy urząd nie będzie wymagał wspólnego wyjazdu.

RANCHOUP
Zgoda.

PAULINE
Nie zna pan jeszcze sum.

RANCHOUP
Pani pyta o zasady. Sumy łatwiej poprawić.

PAULINE
A jeśli nie urodzę dzieci?

Ranchoup przez moment zastanawia się nad odpowiedzią.

RANCHOUP
Nie otrzymałem polecenia przedłużenia dynastii.

Pauline prawie się uśmiecha.

RANCHOUP
Jeżeli przyjdą, będziemy je wychowywać. Jeżeli nie — nikt nie będzie liczył dni w pani kalendarzu.

To zdanie trafia głębiej, niż Ranchoup może wiedzieć.

PAULINE
Nie obiecuję miłości.

RANCHOUP
Mnie także jej nie obiecano w nominacji.

PAULINE
A czego pan oczekuje?

RANCHOUP
Żebyśmy nie upokarzali się wzajemnie dla cudzego widowiska. Resztę możemy ustalić bez świadków.

Pauline wstaje.

PAULINE
To najuczciwsze zaloty, jakie mi złożono.

RANCHOUP
Nie jestem pewien, czy były to zaloty.

PAULINE
Dlatego były uczciwe.

86. WNĘTRZE. MIESZKANIE PAULINE – WIECZÓR

Pauline siedzi sama przy stole. Przed nią leżą trzy dokumenty: propozycja finansowa, zarys małżeńskiego porozumienia i informacja o możliwej nominacji Ranchoupa. Obok kartka podzielona kreską na dwie części. Po jednej stronie Pauline zapisała: „Nazwisko. Dokumenty. Dochód. Pracownia. Podróż”. Po drugiej: „Małżeństwo. Milczenie. Przyzwoitość”. Długo patrzy na ostatnie słowo. Skreśla je i pisze: „Ich spokój”. Otwiera szkatułkę. Wewnątrz leży drobny egipski prezent Napoleona. Nie wyrzuca go. Zamyka szkatułkę i odkłada ją na dno szuflady. Wyciąga czystą kartkę.

Pisze do Duroca: „Przyjmuję propozycję pod warunkami przedstawionymi obywatelowi Ranchoupowi. Moje pieniądze, korespondencja i praca pozostają moją własnością”. Zawiesza pióro. Dopisuje: „Nie zgadzam się na używanie w dokumentach określenia «Kleopatra»”. Podpisuje: PAULINE BELLISLE. Przyciska list dłonią, jakby sprawdzała trwałość atramentu. Tym razem wie, z czego składa się układ. I właśnie dlatego może go wybrać.

87. WNĘTRZE. URZĄD / KANCELARIA – DZIEŃ

Urzędnik czyta dokument przed przekazaniem pieniędzy i potwierdzeń prawnych. Pauline siedzi obok Ranchoupa. Duroc stoi nieco dalej.

URZĘDNIK
„Obywatelka Pauline Fourès, zwana Kleopatrą Bonapartego…”

Pauline wyciąga rękę.

PAULINE
Proszę.

Urzędnik niechętnie podaje jej dokument. Pauline skreśla „Fourès, zwana Kleopatrą Bonapartego”. Nad linią zapisuje: „Marguerite-Pauline Bellisle, rozwiedziona Fourès”. Urzędnik pochyla się nad kartką.

URZĘDNIK
Nie może pani poprawiać formuły identyfikacyjnej.

PAULINE
Właśnie ją poprawiłam.

URZĘDNIK
W aktach figuruje pani inaczej.

PAULINE
Od dziś jest inaczej.

URZĘDNIK
Dokument przygotowano na podstawie wcześniejszych zapisów.

PAULINE
Wcześniejsze zapisy przygotowano na podstawie cudzych potrzeb.

Wskazuje miejsce przeznaczone na podpis.

PAULINE
Jeżeli państwu potrzebny jest mój podpis, musi najpierw poprawnie zapisać moje nazwisko.

Urzędnik spogląda na Duroca. Duroc po krótkim wahaniu kiwa głową. Urzędnik stawia parafę przy poprawce i przyciska pieczęć. Pauline podpisuje dokument: PAULINE BELLISLE. Ranchoup obserwuje ją bez próby ingerencji. Urzędnik przekazuje jej papiery i sakiewkę. Pauline bierze dokumenty. Sakiewkę pozostawia przez chwilę na stole, jakby chciała rozdzielić jedno od drugiego. Dopiero potem zabiera również pieniądze.

88. WNĘTRZE. URZĄD STANU CYWILNEGO / PAŁAC KONSULARNY – DZIEŃ – MONTAŻ RÓWNOLEGŁY

URZĄD STANU CYWILNEGO

Niewielka sala. Kilku świadków. Pauline i Ranchoup stoją przed urzędnikiem.

URZĘDNIK STANU CYWILNEGO

Obywatelka Marguerite-Pauline Bellisle, rozwiedziona Fourès…

Pauline słyszy swoje nazwisko. Nie poprawia go.

PAŁAC KONSULARNY

Wielka sala przyjęć. Ministrowie, dyplomaci, oficerowie. Napoleon czeka przed otwarciem drzwi. Józefina poprawia mu kołnierz munduru.

NAPOLEON
Jest dobrze.

JÓZEFINA
Będzie dobrze, kiedy przestaniesz się ruszać.

Ich spojrzenia spotykają się w lustrze. Jest w nich znajomość, zmęczenie i doskonałe zrozumienie wspólnego interesu.

URZĄD STANU CYWILNEGO

Ranchoup podpisuje akt. Przesuwa pióro ku Pauline. Nie podaje go jak właściciel. Po prostu pozostawia je w jej zasięgu. Pauline podpisuje spokojną ręką: PAULINE BELLISLE. Niżej, zgodnie z prawem, dopisuje nowe nazwisko.

PAŁAC KONSULARNY

Odźwierni otwierają drzwi.

ODŹWIERNY
Pierwszy Konsul i obywatelka Bonaparte!

Napoleon podaje Józefinie rękę. Wchodzą razem w światło sali.

Oklaski.

URZĄD STANU CYWILNEGO

Urzędnik ogłasza zawarcie małżeństwa.

Nie ma oklasków. Ranchoup lekko skłania głowę Pauline.

RANCHOUP
Obywatelko Ranchoup.

PAULINE
Jeszcze się do tego nie przyzwyczajajmy.

RANCHOUP
Nie zamierzałem.

W innym biurze dokument z podpisem Jean-Noëla zostaje opatrzony pieczęcią i wsunięty do akt. Jego samego nie widzimy. Dwa małżeństwa i jedno małżeństwo zakończone administracyjnym ruchem.

89. WNĘTRZA. DRUKARNIA / BIURO FOUCHÉGO – DZIEŃ

Maszyna drukarska uderza miarowo. Robotnik podnosi pierwszą odbitkę. Bonaparte przedstawiony jest na niej w Egipcie: spokojny, zwycięski, większy od otaczających go żołnierzy. Następna odbitka. I następna. Pod ryciną tekst o uratowanej armii, zdobytej chwale i powrocie koniecznym dla ocalenia Francji. Głos kobiety z salonu nakłada się na stukot prasy.

GŁOS KOBIETY

Najpierw Bonaparte, potem Kléber.

GŁOS MĘŻCZYZNY

Podobno zawsze wybierała naczelnego dowódcę.

Kolejne odbitki odkładane są na stos.

BIURO FOUCHÉGO

Sekretarz porządkuje dokumenty w teczce oznaczonej:

BELLISLE, PAULINE — FOURÈS — EGIPT

Wewnątrz znajdują się rachunki, kopie listów, raporty o wizytach u Klébera, skarga Jean-Noëla, akt jego wycofania oraz dokument małżeństwa Pauline z Ranchoupem. Na wierzchu sekretarz kładzie notatkę: „Sprawa uregulowana”. Fouché przegląda zawartość po raz ostatni.

FOUCHÉ
Do archiwum.

Sekretarz wiąże teczkę sznurkiem.

DRUKARNIA

Stos odbitek rośnie. Ten sam Bonaparte. Ta sama pustynia. To samo zwycięstwo. Setki razy.

90. WNĘTRZE. PRACOWNIA PAULINE – DZIEŃ – PÓŹNIEJ

Jasne, spokojne pomieszczenie. Na ścianach wiszą studia twarzy, dłoni i tkanin. Nie ma egipskich ozdób. Nie ma munduru. Zamknięta szkatułka stoi na wysokiej półce, niemal niewidoczna. Pauline siedzi przed lustrem w prostej sukni. Rysuje własny portret. Nie odmładza się. Nie wygładza rysów. Nie dodaje biżuterii. Na obrazie powstaje twarz kobiety patrzącej bez ukłonu i bez prośby. Ranchoup zatrzymuje się w drzwiach. Nie wchodzi, dopóki Pauline nie podniesie wzroku.

RANCHOUP
Mogę?

Pauline kiwa głową. Podchodzi do obrazu, ale zachowuje dystans.

RANCHOUP
Jaki będzie miał tytuł?

Pauline patrzy na niedokończony portret.

PAULINE
„Pauline Bellisle”.

RANCHOUP
Bez nazwiska po mężu?

PAULINE
Nazwisko po mężu mam w dokumentach.

Bierze ołówek.

PAULINE
Na obrazie wystarczy moje.

Ranchoup przyjmuje odpowiedź. Poprawia zasłonę, wpuszczając więcej światła, i odchodzi. Powraca odległy rytm drukarskiej prasy. Uderzenie. Odbitka. Uderzenie. Odbitka. Pauline podpisuje portret: PAULINE BELLISLE Dźwięk ołówka miesza się z pracą maszyny. Setki identycznych wizerunków Napoleona przeciw jednemu obrazowi narysowanemu własną ręką. Pauline podnosi oczy znad kartki. Patrzy prosto na widza. Prasa milknie. Pozostaje skrobanie ołówka.

KONIEC

Piotr Kotlarz 

© 2026r. Piotr Kotlarz. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Nota o powstaniu scenariusza

 Scenariusz powstał na podstawie autorskiej koncepcji, treatmentu, drabinki scen, kwerendy historycznej i kolejnych redakcji autora. W pracach wykorzystano system sztucznej inteligencji ChatGPT firmy OpenAI jako narzędzie dramaturgiczne, badawcze i redakcyjne: do porządkowania materiału, sprawdzania ciągłości, proponowania wariantów scen, rozwijania dialogów oraz oznaczania miejsc wymagających kwerendy. Sztuczna inteligencja nie była traktowana jako źródło historyczne, a jej propozycje podlegały selekcji, zmianom i decyzjom autora. Koncepcja filmu, perspektywa interpretacyjna, wybór zdarzeń, ocena postaci oraz odpowiedzialność za ostateczny kształt scenariusza należą do autora. Praca nad tą wersją została ukończona w sierpniu 2026 roku,