Marynarz z akordeonem na pokładzie „Parma”. Autorstwa Alan Villiers – originally posted to Flickr as A sailor and his accordion onboard the Parma, No restrictions, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6228639
Każda grupa zawodowa, występująca w każdym kraju, ma swoje specjalne słownictwo obejmujące nazwy związanych z ich pracą przedmiotów i wykonywanych czynności. Nazw części łodzi, jak i z resztą samego osprzętu żeglarskiego (w dodatku zapożyczonych bardzo często z języka holenderskiego i angielskiego) jest tak wiele, że młodzieży na początkowych kursach żeglarskich (teoretycznych) na ogół trudno w krótkim czasie opanować.
Przede wszystkim trzeba pamiętać, że grupa środowiskowa to przede wszystkim
grupa społeczna, czyli zbiór konkretnych ludzi, pomiędzy którymi zachodzą jakieś stosunki społeczne. Jedną z takich o to grup środowiskowych na świecie tworzą więc miłośnicy żeglarstwa.
Język współczesnego żeglarstwa przebył w swojej historii dosyć długą, a zarazem bardzo złożoną drogę zanim przybrał on obecnych kształtów. Składa się on głównie ze znanej nam powszechnie żeglarskiej poezji, obyczajów, a przy tym jakże charakterystycznego stroju, a przede wszystkim z nader rozsławionych na świecie szant, które wyrażają wszystko to co jest dla danej grupy najcenniejsze, najpiękniejsze, a zarazem to co jest przez nich również znienawidzone.
Szanty
Spróbujmy przyjrzeć się bliżej wspomnianym szantom. Mówiąc o nich i o pieśniach żeglarskich, należy bezwzględnie sięgnąć do początku ich historii, czasów wielkich żeglarzy jak Magellan, Kolumb czy nawet Drake.
Szanty to powstałe na przełomie XVIII – XIX w. pieśni pracy – na ogół rytmiczne i monotonne tak jak z resztą i czynności, podczas których były stawiane i zwijane żagle, wybieranie kotwicy, pompowanie wody z zęzy. Nazwa szant prawdopodobnie pochodzi od angielskiego czasownika chant czyli śpiewać monotonnie. Od nazwy pieśni pracy zostało też utworzone kolejne hasło, a mianowicie szantymen, kiedyś był to wysoko ceniony zawód, niekiedy łączony z profesją żeglomistrza, w dużym stopniu specjalistyczne zajęcie. To on bowiem musiał posiadać umiejętność prowadzenia ludzi i kierowania wspólnym wysiłkiem. Jak nikt inny musiał również znać wszystkie liny, węzły i cały takielunek (czyli ożaglowanie). Dziś jednak tego zawodu już nie ma, gdyż zniknął wraz z erą drewnianych żaglowców, którą zastąpiła era parowców. Dzisiaj na miano szantymena zasługuje jednak osoba, która pełna ogromnej pasji i szeregu własnych życiowych często poświęceń wykonuje żeglarskie utwory.
Jak wiadomo szanty są oczywiście przeróżne, tak z resztą w dziejach bywały rozmaite zajęcia żeglarskie. Obecnie można podzielić szanty na wolne i szybkie, na pieśni pracy i ballady-czyli pieśni kubryku. Ich muzyka jest niezwykle prosta, często widać w niej wpływy irlandzkie, szkockie czy celtyckie. Najczęściej spotyka się jednak rymy niepełne, oparte tylko na zgodności samogłosek, oraz rymy wewnętrzne. Do najpopularniejszych jednak środków stylistycznych zalicza się tutaj personifikację – czyli przypisywanie cech ludzkich żaglom lub łodziom. Równie często pojawia się też animizacja czyli nadawanie rzeczom nieożywionym cech istot żywych np. ryk fal, brzeg będzie nas witał, cichy szept morza.
Wersy szant bywają bardzo krótkie, zazwyczaj są czterogłoskowe i prawdziwe tzw. Tasiemce, liczące nieraz nawet dwadzieścia sylab. Mówiąc o szantach warto również zwrócić uwagę na narracje, która bardzo często zaczyna się dość gwałtownie i od razu wciąga słuchacza w ich akcję. Pełno jest w nich z resztą oklepanych zwrotów i określeń typu: morze jest słone, fale ryczą, żagle są białe. Jednakże nagłe zmiany scenerii oraz przejścia do narracji w pierwszej osobie ożywiają ponownie tekst i znowu zaostrzają uwagę słuchacza. W tekstach przewijają się także rozmaite tematy: tęsknota za lądem, morzem, ciężka praca, kobiety, wybitne postacie z historii jak Napoleon, generał Santa Ana, a także romantyczne miejsca jak Rio Grande czy Hilo.
Dziś szanty towarzyszą żeglarzom najczęściej niewielkich rozmiarów żaglówek, jachtów czy podczas żeglarskich festiwali. Swe pierwotne znaczenie odnoszące się do ogromnego wysiłku zostało obecnie zmienione na hobby czy po prostu dobrą zabawę. I jak mówi jedno z najpopularniejszych powiedzeń żeglarzy: „(…) kiedyś był wiek drewnianych żaglowców i stalowych ludzi i niemalże na każdym kroku w żeglarskich miasteczkach Sailortown można było usłyszeć szantowe ballady. Obecnie mamy wiek stalowych statków, drewnianych ludzi, a pierwsze przysłowiowe skrzypce grają szantowe ballady”.
Żeglarska gwara
Gwara żeglarska składa się z przeróżnych, ale jakżr charakterystycznych i ogólnie znanych w tym środowisku powiedzeń, znaczeń i słów. I tak jak Fiddlers Green to przysłowiowa kraina szczęścia, tak do Hilo dusza żeglarza trafia dopiero po jego śmierci.
W tym środowisku kucharz to „szef” / „kuk”- kapitan – „stary”, „master” bosman. POTOCZNIE członkowie załogi mówią o kapitanie „stary” i to nie jest oznaka braku szacunku gdyż jest to określenie bardzo neutralne, choć akurat w tym przypadku nikt NIE zwraca się tak bezpośrednio do kapitana, ani w jego obecności…. „Bardziej młodzieżowi”, ci z pokolenia internetowego, czasami mówią „szef”, „boss”, „kierownik” „bos”, „bosiu”.
Tak samo słowo mostek to – „bridź”, magazynek bosmański na dziobie – „bak”, siłownia – „maszyna”, dzwig- „kran”, rzucić cumy – „let’s go”, przełączyć sprzęgło windy cumowniczej „kuplować/wykuplować'”, pręt do mocowania kontenerów „kość”, łózko – „kojo”, a kotwica – „żelazko”
Ten żeglarski żargon – mimo, że przez niektórych traktowany jako zachwaszczanie języka polskiego jest naszym zdaniem wybaczalny. Gorzej, gdy do naszego słownika przedostają się wyrazy powszechnie uznawane za obelżywe lub wulgarne. Zdarza się bowiem, że sternik wydając komendy zamiast przecinka stosuje znane słowo zaczynające się na „k”, a do załogantów zwraca się przez „ch”. Niekiedy podobnymi słowami „ozdabia” też burty swej łodzi.
Wbrew pozorom, gwara żeglarska jest dość logiczna. Czasowniki często pochodzą tutaj od rzeczowników. Na przykład „buchta” to lina zwinięta w określony sposób, a „zbuchtować” znaczy zwinąć linę w określony sposób. Knaga to specjalny uchwyt do mocowania lin, więc gdy słyszy się komendę „Zaknaguj cumę„, musisz zawiązać ją właśnie na tym uchwycie. Inne tego typu komendy to np. „zarefuj” – ref to kawałek żagla zwinięty tak, że zmniejsza się jego powierzchnia, np. gdy zbyt silny wiatr mógłby wywrócić jacht płynący pod pełnymi żaglami. Popularnym żartem z nowicjusza jest z kolei komenda „zarefuj kilwater„. Dowcip w tym wszystkim polega na tym, że pod dziwną nazwą „kilwater” kryje się pas zmąconej wody ciągnący się za łódką. Nie daj się więc tutaj nabrać!
Jeśli chodzi o same manewry stosowane podczas żeglugi, bardzo ważne, aby rozumieć komendy dotyczące żagli. Dwa podstawowe słowa to „Grot” i „Fok” Pierwsze to nazwa głównego, dużego żagla, rozpiętego wzdłuż masztu, fok natomiast jest żaglem pomocniczym, a jego mocowanie zazwyczaj znajduje się na sztagu (metalowa lina idąca od dziobu do topu – czubka masztu). Wybieranie to natomiast naciąganie liny, np. po to, by powierzchnia przypiętego do niej żagla była napięta. Gdy słyszy się „Luzuj”, należy popuścić linę, którą reguluje się napięcie żagla. Ta lina nazywa się szot, a osoba ją trzymająca – szotmen.
Podobnie jak szczur lądowy, krew nelsona czyli ulubiony trunek żeglarzy, dusza morska, róża wiatrów, tawerna – bar żeglarski, wielorybki- sardynki, takie dziwne nazwy części pokładu jak jaskółka czy powiedzenia typu „oko na człowieka” lub „jedna ręka dla jachtu druga dla nas”, nie są chyba obce żadnemu wilkowi morskiemu.
Język żeglarzy
Język żeglarski jest często jedynym i niepowtarzalnym światem żeglarzy. Jest odrębny i specyficzny, a w dzisiejszych czasach zdołał się już bardzo mocno wpisać do naszej kultury. Łatwo można zauważyć ze w różnych zakątkach świata panują różne zwyczaj powitania z przepływającym obok nas jachtem. Doskonale można ukazać to na podstawie wielu zwyczajów panujących na południu jak i na północy Polski. Pływając po jeziorach Mazurskich można zauważyć charakterystyczny gest ręką machania do przepływającej obok nas jednostki, a na południu np. na jeziorze żywieckim oprócz charakterystycznego gestu ręką równie często można się spotkać z radosnym okrzykiem „Ahoj”. Ogólnie bowiem, wiadomo, że na pokładzie się przecież nie gwiżdże, a więc z tej formy zwrócenia na siebie uwagi żaden prawdziwy żeglarz nigdy nie skorzysta.
W gwarze żeglarskiej powstają również pewne słowa, których cechą jest narzucająca się trafność oraz dobitność. Jedno krótkie wyrażenie oddające istotę rzeczy, np. wieniec liści laurowych wokół znaku klubowego na czapce kapitańskiej to – „kapusta”. Zamiast np. mówić „statek radziecki” mówiło się „narzędziowiec” – z racji umieszczania sierpa i młota na kominie.
Osoby pływające po morzach i oceanach czy nawet wodach śródlądowych posługują się specjalistycznym słownictwem, wspomnianym żargonem żeglarskim. Jego znajomość może być przydatna także dla szczurów lądowych podczas lektury książek o podróżach żeglarskich jak „Pan i władca. Na krańcu świata”, „Dowódca Sophie” autorstwa Patricka O’Brian’a (przygody załogi HMS Surprise, część cyklu przygodowego). Warto wówczas wiedzieć, że fregata to chociażby żaglowiec o trzech lub więcej masztach z ożaglowaniem rejowym, galeon to duży statek handlowy lub wojenny o 3-4 masztach, długim dziobie i wysokich burtach, flibot – mały, szybki statek, brygantyna – żaglowiec z dwoma masztami: pierwszy ma ożaglowanie rejowe, drugi gaflowe, korweta – dawny wojenny statek żaglowy (albo współczesny okręt to zwalczania okrętów podwodnych i nawodnych), szkuner – statek od 2 do 7 masztów o ożaglowaniu skośnym, szalupa – większa wiosłowo-żaglowa łódź okrętowa, najczęściej otwarta, wożona na pokładzie statku, awizo – szybki statek pomocniczy, dziób – przednia część statku, rufa– tylna część statku, burta – bok statku.
Zakończenie
Żeglarze tworzą wyjątkową grupę w której nie ma podziału na ludzi gorszych czy lepszych, brak tutaj też podziału na grupy wiekowe. Nie jest ważne czy załogant ma 5 czy 50 lat, dlatego bardzo popularne stało się wyrażenie iż „wszelkiego rodzaju stwierdzenia pan czy pani pozostawia się za burtą” .Żeglarze tworzą bowiem wokół siebie niepowtarzalny klimat i dzięki urokowi przygody i szant zbierają coraz większe grono „wilków morskich” w swoich kręgach.
Bibliografia:
Mikołajko A. (2017). Szanty i ich muzyczno-edukacyjny charakter w środowisku marynarzy w erze wielkich żaglowców. Księgarnia Akademicka.
Paternoga R. (2024). 100 lat polskiego żeglarstwa. Narodowe Muzeum Morskie.
Urbańczyk A. (1988). Cisze i sztormy. Wydawnictwo Morskie.
Agnieszka Banaś







