Wiersze /  Ryszard Wasilewski

0
807

 

konszachty z Euterpe

to ty zaprojektowałaś
moją izbę wytrzeźwień
z przemilczeń
i pustego słowa

nie przewidziałaś w niej kuchni
bo chyba uważasz że powinienem być
ciągle głodny
przecież ssanie to początek wiersza
którego wypełnieniem jest wejście
w wielkie brzuchy miasta
i przechodzenie na czerwonym
wśród grzebiących w kubłach

czasem mówimy sobie tylko
dzień dobry
bo ty nadal próbujesz mnie namawiać
na wzniosłe strofy
naiwnie wierząc
że wśród licencjonowanych handlarzy
miotaczami ognia
płomienne poematy mogą wpłynąć
na dalsze losy świata

ale ja już doświadczyłem
w naszej kaplicy pod wezwaniem
świętego przymierza
wszystkich
przeciw wszystkim
i w nowych krucjatach
które prowadzą pod łukiem triumfalnym
wprost w daty w nagrobkach

wielu takim
którzy szlochem o ścianę
język zbezradniał
a ty wciąż na tym swoim flecie
przygrywasz do ballad i romansów

to nie są dobre czasy
dla takich ja ty
wrażliwców

 

granice poznania

1
któregoś wieczoru
syci
próbowaliśmy wyjść
poza granice poznania

zanosiło się na długą rozmowę
o prawybuchu
czy był początkiem wszechrzeczy
a co było wcześniej
być może rozproszona świadomość
jest tą sprawczą siłą
Demiurgiem w chłodnych kalkulacjach
lub jak kto woli Pantokratorem
który sprawdza
i osądza

a kiedy zaczęliśmy rozprawiać o powodach
zaglądać za horyzont zdarzeń
i dociekać ile w nas
na obraz i podobieństwo
zawyły syreny
więc z plecakiem z zawartością na przetrwanie
do schronu
który wszystkich nie pomieści
więc dokąd
gdy spuszczono psy

2
wśród nielicznych
ktoś skulony w kącie
kto w modlitwie coraz bardziej znikał
szeptał
Auschwitz i Hiroszima to tak bliska śmierć

a my patrząc w gwiazdy
wciąż nie wiemy
jak daleko
to już za daleko

czym jest czarna dziura
która w każdym z nas

3
a potem cisza
i harmonia sfer

 

 

future simple?

któregoś dnia bez daty
gdy czujemy się jak znoszony płaszcz
na wieszaku
kiedy płatami łuszczą się plany
a zużyte słowa pozbawiają złudzeń
bogatsi o kilka rozmów
z algorytmem
coraz mniej naszych
choć się odsłaniamy
i nic nie przesądza
i nic nie zaprzecza
my osobliwość
człowiek

niepewny
kto kogo wyłączy

 

niektóre pożytki z AI ?

w molochach przeżuwających wszystko
na strawną papkę
z cv podrasowanym
na użytek korpo
wchodzą na skróty
tam gdzie ktoś rozstrzyga
i uznają za swoje

kombinacje cyfr
listę zapożyczeń i życzeń
przepuszczają przez algorytm
oczekując podpowiedzi
jak podetrzeć
zafajdane życie

 

czekamy na siebie

w zmieniającym się tle zdarzeń
pulsujących dniach
niekiedy bywa nieruchome czekanie
aż ktoś
kto nie ogranicza
nie zabrania
naciśnie klamkę
wejdzie
i powie wprost
– wiem kim jesteś
ale o tobie niewiele
tyle że razem
nie bywamy posłuszni
ślepnącemu światu
choć jest w nas
to co u Norwida
kto ze źródła pije
musi uklęknąć i pochylić czoło”

 

 

sąsiedzi przez zburzoną ścianę

chciałbym się z tobą zadomowić
w wieloprzestrzennym
pełnym dziur i wybrzuszeń
który potrzebuje naszej obecności
bez pragnień pod dyktando
obok tych którzy żyją z sobą
ale się nie zżyli

zadomowić się
bez ryglowania w hasłowych algorytmach
pozbawionych wielości znaczeń
tęsknot
nadziei
oczekiwań

wzajemnie chronić się
przed sobą
kiedy palec wskazujący
jest wciśnięty w pięść

 

zagrożenia

nie udało się nadać wartości słowom
z wielu znaczeń wydobyć jedno
jednakowe dla wszystkich
żeby nawet ci
za mało biali
mogli bez obaw okazać pragnienia

nie mogło się udać
w obszernej
półotwartej celi
gdzie jesteśmy klucznikami
i wykluczonymi zarazem
bo ci którzy frymarczą strachem
sprawili że potok słów
staje się u nich zwykłym ściekiem

a przecież musimy przejść
przez wlokące się chwile sprawdzania
samych siebie
nadzieje
pomyłki
porażki
nie rozbiegać się
by razem odkryć że w wielu z nas
jest to co niewyrażalne
pojemniejsze od słów

 

nagięcie – reszta to konsekwencja

po tłocznych targowiskach
gdzie można wszystko
po przystępnych cenach

po tyglu wartości
sacrum i profanum
kogo na stos
a kogo na ołtarze
i na jednych mieć tyle
by zawsze milczeli
a innych opłacić
tym co komuś wzięto

w algorytmach AI
gdy to czego pragniesz
tylko jej projekcją

pamiętaj kim jesteś
stój prosto

 

* * *

być może pojawiliśmy się
z jakichś głębszych struktur
z planem lekcji
z dzwonkami na przerwy
i nie chcemy być nikim
bywać jakkolwiek
odczuwać mniej więcej

wciąż próbujemy
odnajdywać się w tłumie

a kiedy przychodzi
czas podsumowań
i ważenia plonów
móc patrzeć na siebie
bez odruchów wymiotnych

                             Ryszard Wasilewski

 

Ryszard Wasilewski – poeta i satyryk. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji UŁ.
Jego utwory są publikowane w pismach literackich i na portalach internetowych w kraju oraz Serbii, Macedonii, Chorwacji, Słowacji, Belgii i Hiszpanii; Są także zawarte w kilkudziesięciu antologiach; między innymi w Antologii Poetów Polskich 2016, Intalniri– Poeci Ukrainy i Polski oraz World Poetry 2022.
Wiersze i aforyzmy R. Wasilewskiego były przekładane na języki angielski, chorwacki, kirgiski, niemiecki, macedoński, serbski, słowacki, włoski i rumuński. W Rumunii ukazał się wybór wierszy i aforyzmów Rugi in vant, pod auspicjami tamtejszej Biblioteki Narodowej, zaś w Serbii wybór wierszy Nesanica (bezsenność).
Zdobywał liczne nagrody w wielu znaczących konkursach poetyckich i satyrycznych. Bywa jurorem konkursów literackich.
Odznaczony, między innymi, brązowym medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis.
Liryka, satyra i aforyzmy, są zawarte w 21 dotychczas opublikowanych książkach. Jest także autorem tekstów piosenek wykonywanych przez kilku bardów i chóry.
Członek Związku Literatów Polskich (aktualnie arbiter Głównego Sądu Koleżeńskiego) i Gdańskiego Klubu Poetów.