xxx
jeszcze mnie trwożą
wielkie zęby mamutów
podziwiam czaszkę sprzed tysięcy lat
z miną zwycięscy patrzę na ptaki
wypchane trawą
wiem że już nigdzie nie polecą
dlatego bez strachu podchodzę
przyglądam się ich nieruchomym oczom
jestem ciekawy kto pierwszy spuści wzrok
krzesło
krzesło
więcej niż klamka od drzwi
o wiele mniej niż stół
krzesło to tak jakby połowa stołu
albo stół na dwóch nogach
dom
zaczynam budować
od krzesła
xxx
przestraszna ćma leci
w kierunku ogniska
złowrogi instynkt
wpycha ją w ramiona
płonącego stosu
pozbawiona rozumu
od wieków składa się w ofierze
ustalonego porządku
milczenie
chociaż wydałem kilka
tomików wierszy
o których pisali przeważnie znajomi
miałem wieczory autorskie
publikacje i omówienia w prasie
tak naprawdę nigdy nie byłem poetą
brakowało mi potrzebnego szaleństwa
zawsze zatrzymywałem się w pół słowa
żeby nie powiedzieć całej prawdy
a przecież tylko Ona usprawiedliwia wszystko
nawet milczenie
xxx
kiedy milczenie uznano
za najbardziej wyrafinowany
sposób wypowiedzi
a bezruch
za oznakę najwyższej gotowości
kiedy wykrzyknik
zamienił się miejscami ze
znakiem zapytania
zrozumiałem że nadeszła pora
żeby opowiedzieć się
po którejś ze stron
Artur Tomaszewski







