Brazylia: Jak CIA sfinansowała marsze katolickie, które utorowały drogę zamachowi stanu w 1964 roku / Thiago Domenici

0
103
Especial 200 anos do Senado Federal Tanques em frente ao Congresso Nacional (1964). Foto: Arquivo Público do DF
Especial 200 anos do Senado Federal Tanques em frente ao Congresso Nacional (1964). Foto: Arquivo Público. To zdjęcie zostało pierwotnie opublikowane w serwisie Flickr przez Senado Federal pod adresem https://flickr.com/photos/49143546@N06/53454039803. Zostało sprawdzone 12 lutego 2024 r. przez FlickreviewR 2 i potwierdzone, że jest licencjonowane na warunkach cc-by-2.0.

Tysiące ludzi, ściskających różańce i dolary z Waszyngtonu, utworzyło marsz, który utorował drogę zamachowi stanu w 1964 roku.

  • Niniejszy artykuł został pierwotnie opublikowany przez Agencia Publica, a jego tłumaczenie i redakcję przeprowadziła organizacja openDemocracy
13 marca 1964 roku, gdy w Rio de Janeiro zapadał zmrok, prezydent Brazylii João Goulart, znany jako Jango, zwrócił się do tłumu zgromadzonego na Dworcu Centralnym, aby ogłosić posunięcia, które miały zmienić bieg historii kraju.
Jego przemówienie, w którym skupił się na ograniczeniu zysków, jakie zagraniczne firmy z Brazylii mogłyby wysyłać za granicę, oraz na obietnicach reformy rolnej, odbiło się echem nie tylko na ulicach, ale także w biurach Brazylii, w siedzibach zagranicznych korporacji w kraju i na korytarzach Waszyngtonu.
João Goulart y su esposa Maria Thereza Fontella en el histórico mitin de la Central de Brasil, Río de Janeiro, 13 marca 1964João Goulart i su esposa Maria Thereza Fontella en el histórico mitin de la Central de Brasil, Río de Janeiro, 13 marca 1964 | Ujawnienie EBC
Goulart poruszał również tematy religii i polityki. Kilka dni wcześniej w mieście Belo Horizonte w południowo-wschodniej Brazylii, deputowany federalny Partii Pracy i szwagier prezydenta, Leonel Brizola, został powstrzymany przez grupę kobiet wymachujących różańcami jak tarczami przed tym, co postrzegały jako zagrożenie komunistyczne.
„Nie wolno wznosić różańców wiary przeciwko ludziom” – ostrzegał Goulart w swoim przemówieniu w Central de Brasil.
Odpowiedź na jego ostrzeżenie nadeszła niecały tydzień później, nie w formie cichych modlitw, lecz w postaci ryku pół miliona ludzi maszerujących ulicami São Paulo po południu 19 marca, w święto św. Józefa, patrona rodziny.
Marsz Rodzin z Bogiem o Wolność, którego nazwę zaproponowała zakonnica Ana de Lurdes, która uznała go za „akt wiary w czasach ciemności”, rozpoczął się o czwartej po południu na Praça da República i skierował się w stronę Praça da Sé, placu w sercu São Paulo, nad którym góruje neogotycka katedra miejska.
Demonstranci nieśli transparenty łączące w sobie religijną pobożność z zagorzałym antykomunizmem: „Matko Boska z Aparecidy, oświec reakcjonistów”, „Czerwony tylko na szmince”, „Zielony i żółty, bez sierpa i młota”.
Jak twierdzi Janaína Cordeiro, która w ramach swojego doktoratu z historii na Federalnym Uniwersytecie Fluminense badała działalność konserwatywnych grup kobiecych w tamtym okresie, to, co wydawało się spontaniczną demonstracją zaniepokojonych wierzących, było w rzeczywistości wynikiem o wiele bardziej złożonej organizacji i odbyło się w kontekście silnej polaryzacji politycznej.
„Pierwszy marsz odbył się w São Paulo i był pomyślany jako akt zadośćuczynienia za różaniec, który rzekomo obraził Jango na wiecu w Central de Brasil 13 marca” – wyjaśnia Cordeiro.
Te kobiety – gospodynie domowe z klasy średniej i nauczycielki szkół podstawowych – szybko się zorganizowały. „Były głównie gospodyniami domowymi, a jeśli miały zawód, to wiązał się on z pracą opiekuńczą, którą wówczas uważano za domenę kobiecą”.
Mujeres desfilan con una pancarta en la que se lee „Brasil no será una nueva Cuba” podczas pobytu una de las Marchas de la Familia con Dios por la Libertad, center 19 marca i 8 czerwca 1964Mujeres desfilan con una pancarta en la que se lee „Brasil no será una nueva Cuba” przez las Marchas de la Familia con Dios por la Libertad, center 19 marca i 8 czerwca 1964 | Dominio Publico
Zorganizowanie marszu zajęło zaledwie pięć dni, a wsparły go takie osobistości, jak poseł federalny Antônio Sílvio da Cunha Bueno z Partii Socjaldemokratycznej oraz wicegubernator São Paulo, Laudo Natel. W tym samym czasie gubernator São Paulo, Adhemar de Barros, zbierał fundusze od przedsiębiorców w siedzibie Federacji Przemysłu Stanu São Paulo, aby wyposażyć siły bezpieczeństwa i zapewnić porządek podczas wydarzenia.
Ostatecznie marsz przyczynił się do upadku rządu Goularta, demonstrując poparcie społeczeństwa dla wojskowego zamachu stanu, który doprowadził do jego obalenia niecałe dwa tygodnie później. Jednak dokumenty i zeznania byłego agenta Centralnej Agencji Wywiadowczej USA, Philipa Agee, wskazują, że ten marsz, i inne, które miały miejsce w kolejnych dniach, zostały zorganizowane nie tylko oddolnie przez gospodynie domowe, ale także przy wsparciu samej CIA.
CIA rzekomo nie tylko przekazała fundusze niektórym organizatorom – w tym Brazylijskiemu Instytutowi Akcji Demokratycznej, Instytutowi Badań i Studiów Społecznych, Kampanii Kobiet na rzecz Demokracji, Fraternal Urban and Rural Friendship oraz Brazylijskiemu Towarzystwu Wsi – ale także miała pomagać w planowaniu demonstracji. Uważa się również, że brazylijski sektor biznesowy finansował niektóre z tych grup.
W dokumencie dotyczącym marszów rodzinnych, sporządzonym przez Rodriguesa Matiasa i opublikowanym w 2002 r. przez magazyn Caros Amigos, stwierdzono, że „João Batista Leopoldo de Figueiredo, prezes Instytutu Badań i Studiów Społecznych, był jedną z kluczowych postaci w organizacji ruchu”.
João Batista Leopoldo de Figueiredo, prezydent IPES, que habría recibido apoyo CIAJoão Batista Leopoldo de Figueiredo, prezes IPES, que habría recibido apoyo CIA | Archiwum Narodowe

„Kapłan CIA”

Historia irlandzkiego księdza, który uwierzył, że cud go ocalił, wyjaśnia również, w jaki sposób wiara stała się narzędziem amerykańskiej polityki zagranicznej.
Patrick Peyton, członek Zgromadzenia Świętego Krzyża, międzynarodowej wspólnoty Kościoła katolickiego, zaraził się gruźlicą podczas nauki kapłańskiej w Stanach Zjednoczonych. Po wyzdrowieniu przypisał swoje ocalenie wstawiennictwu Matki Bożej i modlitwie różańcowej. Od tego czasu Peyton poświęcił swoje życie promowaniu międzynarodowego ruchu religijnego, Krucjaty Różańcowej Rodzin, która stała się jednym z najbardziej wyrafinowanych instrumentów wpływu USA w Ameryce Łacińskiej w czasie zimnej wojny.
Ksiądz realizował filmy i programy radiowe, aby szerzyć kult różańca. W 1962 roku, po przybyciu do Brazylii, jego Rodzinna Krucjata Różańcowa stała się narzędziem dalekosiężnej mobilizacji politycznej przeciwko komunizmowi.
Tam Krucjatę przewodzili nie mężczyźni w garniturach i krawatach, lecz kobiety ze świeckich grup katolickich, które otwierały biura w Recife, Rio de Janeiro, Salvadorze, Paranie i Belo Horizonte, a następnie organizowały się w grupy, których liczebność szybko rosła.
Unia Obywatelska Kobiet rozpoczęła swoją działalność w 1961 roku w São Paulo, zakładając oddziały w głębi stanu, w Santos i innych miastach. Sześć miesięcy później w Rio de Janeiro powstała Kampania Kobiet na rzecz Demokracji, która szybko rozszerzyła swoje oddziały na inne dzielnice i miasta regionu.
Był jednak jeden kluczowy szczegół: wielu mężów, braci i krewnych tych kobiet było wojskowymi, biznesmenami związanymi z Instytutem Badań i Studiów Społecznych oraz Brazylijskim Instytutem Akcji Demokratycznej lub dyrektorami międzynarodowych korporacji.
Janaína Cordeiro zwraca uwagę, że chociaż kobiety odegrały w tym kontekście bardzo silną i ważną rolę przywódczą, to również te inne organizacje miały fundamentalne znaczenie. „Opierały się na tym, co wówczas nazywano „klasą produkcyjną”; opierały się na sektorach biznesu; opierały się na zorganizowanych związkach zawodowych, które również nawoływały do ​​marszu; opierały się na innych kościołach oprócz Kościoła katolickiego”.
Chociaż Marsze Rodzin z Bogiem i Wolnością były prowadzone przez grupy kobiece, a nie przez Krucjatę Różańcową Rodzin, to jednak wspierały one Krucjatę, która podsyciła antykomunistyczną retorykę skierowaną przeciwko Jango.
Historyczka Isabella Villarinho Pereyra, doktorantka Federalnego Uniwersytetu w Rio de Janeiro, podkreśla kluczową rolę, jaką ta organizacja religijna odegrała w zamachu stanu z 1964 roku.
„Marsze były rodzajem zbiorowego oczyszczenia dla tej grupy kobiet, które miały bardzo konkretny cel: ocalić Brazylię przed komunizmem” – wyjaśnia Pereyra. W tym kontekście „narracja walki z komunizmem toczonej nie tylko na froncie militarnym, ale także duchowym”.
Różaniec nie był jedynie symbolem religijnym. Był jedyną bronią zdolną uratować kraj. „Kobiety, które maszerowały, wierzyły, że czerpią z wszelkich możliwych form wsparcia, mobilizując nie tylko wiarę, ale także media, parafie, msze i struktury Kościoła katolickiego” – zauważa Pereyra.
Padre Patrick Peyton (a la derecha) z el gobernador de São Paulo, Adhemar de BarrosPadre Patrick Peyton (a la derecha) z gobernadorem w São Paulo, Adhemar de Barros | Imagen del fondo iconográfico del Archivo Público del Estado de São Paulo
To, że CIA finansowała organizatorów marszów, nie było przypadkiem; powiązanie między Rodzinną Krucjatą Różańcową a służbami wywiadowczymi zostało nawiązane przez Petera Grace’a, amerykańskiego biznesmena, którego firma chemiczna WR Grace & Co. prowadziła działalność w Brazylii i całej Ameryce Łacińskiej. Grace był osobistym przyjacielem ówczesnego dyrektora CIA, Alana Dullesa, i „gorliwym katolikiem”, mówi Pereyra.
Grace poznała ojca Peytona podczas rejsu statkiem do Europy i, pod wrażeniem jego pracy w szerzeniu wiary, stała się jego głównym sponsorem, a co ważniejsze, pośrednikiem w kontaktach z amerykańskimi służbami wywiadowczymi. To on zaproponował przeniesienie ruchu krucjatowego do Ameryki Łacińskiej, inicjatywę, która uzyskała wsparcie zarówno CIA, jak i Watykanu.
Jeden z najbardziej wymownych dokumentów ze śledztwa Pereyry pokazuje, że Grace wspominała o potrzebie spotkania ojca Peytona z CIA, co dowodzi, że powiązania między religią, światem biznesu i amerykańskim wywiadem nie były ani nieformalne, ani przypadkowe.
Watykan stanął wówczas w obliczu dwóch wyzwań w Ameryce Łacińskiej: niedoboru duchowieństwa i wzrostu ruchów lewicowych. Zbieżność interesów religijnych i celów geopolitycznych USA doprowadziła do powstania sojuszu w Brazylii, którego finansowanie pochodziło z Waszyngtonu, a wizerunek publiczny był religijny.
Duchowni, za pośrednictwem arcybiskupów i biskupów, ułatwiali kontakt z wiernymi, którzy stanowili podstawową bazę wsparcia ruchu.
Una Carta de 1961 Revela el vínculo entre la Cruzada del Rosario, Peter Grace i dyrektor CIA, Allen DullesKarta z 1961 r. ujawniona przez Cruzada del Rosario, Petera Grace i dyrektora CIA, Allena Dullesa | Archiwum generalne CIA

Niewidzialna orkiestracja

Według badań Pereyry, CIA nie tylko finansowała marsze, ale także decydowała, dokąd powinny się one odbyć.
„Za każdym razem, gdy przybywali do miasta, organizowano kolacje z liderami biznesu i mediami. Nawiązywano kontakty ze stowarzyszeniami handlowymi i przemysłowymi oraz wysyłano liczne listy” – wyjaśnia.
Finansowanie nie pochodziło wyłącznie z CIA. Dofinansowania udzieliły również duże amerykańskie korporacje i brazylijscy przedsiębiorcy. Sojusz na rzecz Postępu, program współpracy gospodarczej USA z Ameryką Łacińską, zainicjowany w 1961 roku przez prezydenta Johna F. Kennedy’ego, stanowił dodatkowy kanał finansowania.
Wszystkie kampanie przesiąknięte były pewną narracją, frazą pojawiającą się w dokumentach z tamtych czasów: „Prawdziwej rewolucji dokonała twoja matka”. Ta konstrukcja dyskursywna pozwalała kobietom sprawować władzę polityczną bez konieczności jej rozpoznawania, a CIA mogła działać za pośrednictwem struktur religijnych i rodzinnych, unikając pozorów zewnętrznej interwencji.
Według Cordeiro strategia ta okazała się skuteczna: „Mobilizacja zalegalizowała zamach stanu [z 31 marca 1964 r.], który przedstawiono jako odpowiedź na żądania społeczne”.

Dziedzictwo feralnego marszu

Aby zrozumieć, w jaki sposób Krucjaty Różańcowe Rodzin, a później Marsze Rodzin z Bogiem o Wolność, znalazły podatny grunt w Brazylii, należy wziąć pod uwagę kontekst polaryzacji politycznej, która charakteryzowała początek lat 60.
Rząd Goularta stanął w obliczu silnej koalicji sił konserwatywnych i ultrareakcyjnych. Proponowane przez niego reformy głęboko rozczarowały konserwatywne sektory. Ograniczenia w przekazywaniu zysków za granicę dotknęły międzynarodowe korporacje. Reforma rolna przeraziła właścicieli ziemskich. Mobilizacja związków zawodowych i robotników, koordynowana przez Generalne Dowództwo Robotnicze, przeraziła burżuazję.
Na tle radykalizacji politycznej Krucjaty Różańcowe Rodzin stworzyły ramy, które pozwoliły sektorom reakcyjnym wyrażać swoje obawy w kategoriach religijnych i rodzinnych, a nie wyłącznie ekonomicznych lub politycznych.
Primera plana del Jornal do Brasil z tytułową acerca de la marcha w São PauloPrimera plana del Jornal do Brasil z tytułową acerca de la marcha w São Paulo | Archiwum Jornal do Brasil
Historyk Boris Fausto powiedział w 2019 r. w wywiadzie dla Agência Pública, że ​​marsz pokazał, iż zamach stanu cieszył się znacznym poparciem społecznym na obszarach miejskich, szczególnie wśród klasy średniej i wyższej, ale przestrzegł, że „istnieje ogromna przepaść między tym a uznaniem go za ruch reprezentujący całe społeczeństwo”.
Prasa, z nielicznymi wyjątkami, takimi jak gazeta Samuela Wainera „Última Hora”, odegrała kluczową rolę w kreowaniu klimatu strachu, wzmacniając dyskurs „czerwonego zagrożenia”. Na przykład „O Estado de S. Paulo” opublikowało manifest wzywający do marszu, otwarcie opowiadając się po stronie spiskowców.
„Nie było realnego zagrożenia ustanowieniem reżimu komunistycznego” – stwierdził Fausto. Istniała jedynie radykalizacja polityczna i spór o kierunek rozwoju kraju. Zamach stanu z 1964 roku, daleki od zwykłego „zamachu koszarowego”, był sojuszem cywilno-wojskowym, który zaskoczył siły demokratyczne i ustanowił się z absolutną siłą. Dyktatura, która trwała do 1985 roku, ujawniła prawdziwą naturę ruchu.
Kiedy Marsz Rodzinny zakończył się wczesnym wieczorem 19 marca, a w katedrze Sé odprawiano ostatnią mszę tego dnia, los rządu Goularta był przesądzony. Dwanaście dni później zamach stanu miał zostać sfinalizowany. Marsz zapewnił wojsku poparcie cywilne, którego potrzebowało do działania.
Pierwszy marsz w São Paulo stał się iskrą zapalną. W Rio de Janeiro marsz planowano na 2 kwietnia, ale zamach stanu przesunięto na 31 marca i odbył się on 1 kwietnia, przekształcając demonstrację w „Marsz Zwycięstwa”. Według najbardziej ostrożnych szacunków w marszu w Rio wzięło udział około 800 000 osób, podczas gdy w São Paulo liczba ta wyniosła 500 000.
Cordeiro podkreśla skalę tej mobilizacji: „Marsz w Rio był największy ze wszystkich. Od tamtej pory marsze te stały się świętem”. A zjawisko rozprzestrzeniło się po całym kraju: „najwyraźniej Brazylia maszerowała aż do września”.
Jak wspominał historyk Jacob Gorender w wywiadzie dla Agência Pública w 2017 r. na temat przedednia wojskowego zamachu stanu, atmosfera w marcu 1964 r. była elektryzująca.
Operacja Brat Sam, kierowana przez Waszyngton, umożliwiła Marynarce Wojennej i Siłom Powietrznym USA interwencję w Brazylii, gdyby zamach stanu napotkał zbrojny opór lub doprowadził do wojny domowej. Bezpośrednia interwencja nie była konieczna, ale obecność floty USA u wybrzeży Brazylii stanowiła gwarancję, że plan obalenia Goularta nie zawiedzie. Obalenie prawowitego rządu było priorytetem w logice zimnej wojny, w której retoryka „czerwonego zagrożenia” uzasadniała tłumienie wolności demokratycznych.
Jednak entuzjazm wielu uczestników wkrótce przerodził się w rozczarowanie. Sektory społeczne, które poparły upadek Goularta, wierząc w krótkotrwałą interwencję mającą na celu „przywrócenie porządku”, znalazły się w pułapce autorytarnego reżimu, który miał trwać 21 lat.
W ciągu czterech lat wielu z tych, którzy maszerowali z różańcami w dłoniach, ponownie wyszło na ulice, tym razem protestując przeciwko przemocy ze strony państwa. Dyktatura, która nastąpiła po prezydenturze Goularta, tłumiła wolności, zdziesiątkowała parlament oraz prześladowała i torturowała oponentów, a nawet ich zabijała, co pokazują dwa filmy z ostatnich lat: „ I’m Still Here” i „The Secret Agent ”.

Autorstwa Thiago Domenici

Brazylijski zamach stanu z 1964 r. ( portGolpe de estado no Brasil em 1964 ) był obaleniem brazylijskiego prezydenta João Goularta przez wojskowy zamach stanu trwający od 31 marca do 1 kwietnia 1964 r., kończący Czwartą Republikę Brazylii (1946–1964) i zapoczątkowujący brazylijską dyktaturę wojskową (1964–1985). Zamach stanu przybrał formę wojskowego buntu, ogłoszenia wakatu na stanowisku prezydenta przez Kongres Narodowy 2 kwietnia, utworzenia junty wojskowej (Naczelnego Dowództwa Rewolucji) i wygnania prezydenta 4 kwietnia. Na jego miejsce, Ranieri Mazzilli , przewodniczący Izby Deputowanych , przejął do czasu wyboru przez Kongres generała Humberto de Alencara Castelo Branco , jednego z przywódców zamachu stanu.
Demokratycznie wybrany wiceprezydent w 1960 roku, Jango, jak nazywano Goularta, objął władzę po rezygnacji prezydenta Jânio Quadrosa w 1961 roku i Kampanii Legalności , która udaremniła próbę wojskowego zamachu stanu, mającą na celu uniemożliwienie jego inauguracji. Za jego rządów kryzys gospodarczy i konflikty społeczne pogłębiły się. Ruchy społeczne, polityczne, robotnicze, chłopskie i studenckie, a także niższe rangą wojskowi, zjednoczyli się po stronie „podstawowych reform” zaproponowanych przez prezydenta Goularta. Napotkał on narastający sprzeciw elit, miejskiej klasy średniej, znacznej części korpusu oficerskiego sił zbrojnych , Kościoła katolickiego i prasy, które oskarżały go o zagrażanie porządkowi prawnemu kraju, zmowę z komunistami , wywoływanie chaosu społecznego i osłabianie hierarchii wojskowej. W trakcie swojej kadencji Goulart stawił czoła licznym próbom wywierania presji na rząd i destabilizacji go, a także spiskom mającym na celu jego obalenie. Relacje Brazylii ze Stanami Zjednoczonymi uległy pogorszeniu, a rząd amerykański sprzymierzył się z siłami opozycji i ich działaniami, wspierając zamach stanu. Goulart stracił poparcie centrum, nie zdołał uzyskać akceptacji reform w Kongresie i w końcowej fazie rządów polegał na naciskach ze strony ruchów reformatorskich, aby przełamać opór legislatury, co doprowadziło do kulminacji kryzysu politycznego w marcu 1964 roku.
31 marca w Minas Gerais wybuchł bunt , dowodzony przez grupę oficerów wojskowych wspieranych przez niektórych gubernatorów. Wojska lojalistyczne i rebelianci przygotowywali się do walki, ale Goulart nie chciał wojny domowej. Lojaliści początkowo mieli przewagę, ale masowe dezercje osłabiły pozycję militarną prezydenta. Udał się on kolejno z Rio de Janeiro do Brasilii, Porto Alegre, w głąb Rio Grande do Sul, a następnie do Urugwaju, gdzie udał się na wygnanie. Do 1 kwietnia przywódcy zamachu stanu kontrolowali większość kraju, zabezpieczając Rio Grande do Sul 2 kwietnia. Wczesnym rankiem 2 kwietnia Kongres ogłosił wakat na stanowisku Goularta, gdy ten wciąż znajdował się na terytorium Brazylii. Działania mające na celu obronę jego prezydentury, takie jak wezwanie do strajku generalnego, okazały się niewystarczające. Podczas gdy niektóre grupy społeczne z zadowoleniem przyjęły samozwańczą „rewolucję” wojska, inne spotkały się z dotkliwymi represjami. Klasa polityczna spodziewała się szybkiego powrotu rządów cywilnych, lecz w kolejnych latach władzę przejęła autorytarna, nacjonalistyczna i proamerykańska dyktatura.
Historycy, politolodzy i socjologowie przedstawili różne interpretacje tego wydarzenia, postrzegając je zarówno jako ustanowienie dyktatury wojskowej, jak i kulminację powtarzających się kryzysów politycznych w Czwartej Republice Brazylii, podobnych do tych w latach 1954, 1955 i 1961. Na arenie międzynarodowej zamach stanu był częścią zimnej wojny w Ameryce Łacińskiej i zbiegł się z kilkoma innymi przejęciami władzy w regionie.

[Hasło: Brazylijski zamach stanu z 1964 roku, Wikipedia, https://en.wikipedia.org/wiki/1964_Brazilian_coup_d’état]