Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

Koniec wartości zachodnich / Patrick Gathara

Statue of Liberty seen from the Circle Line ferry, Manhattan, New York

Statua Wolności, symbol wartości zachodnich. By William Warby – originally posted to Flickr as Statue of Liberty, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=106103924

Ten moment nie jest aberracją; jest odsłonięciem.

Moja zmarła babcia, Eunice Nyawira, nie była wielką fanką idei „zachodnich wartości”. Nie mogła tego pojąć. Jako chłopka-rolniczka w środkowej Kenii, urodzona u zarania kolonializmu, widziała wiele trudności, w tym niedobory żywności, które czasami wymagały uciekania się do pomocy żywnościowej dostarczanej przez Zachód. Jednak zaciekle sprzeciwiała się poglądowi, że ta forma dobroczynności była czymś innym niż praktyki społeczne, których była świadkiem w młodości, opowiadając mi o spichlerzach, które były odkładane po każdych żniwach dla biednych i niepełnosprawnych.
Dla mojej babci pomysł, że potrzeba obcej ideologii, aby troszczyć się o bezbronnych, był absurdalny. Z jej doświadczenia wynikało, że dbanie o „mniej szczęśliwych” było normalne. Nie była to nawet „dobroczynność” w zachodnim humanitarnym sensie, gdzie pomoc często wiąże się z warunkami, rozgłosem i dynamiką władzy. Raczej wynikała z obowiązku bycia częścią społeczności.
Zachodni humanitaryzm, który ignoruje cierpienie i bezdomność na własnym progu, na rzecz zbawicielstwa za granicą, przerażałby ją, zwłaszcza gdy towarzyszy temu bicie się w piersi i infantylizacja społeczności, którym udzielana jest pomoc. Pogląd, że Zachód w wyjątkowy sposób skodyfikował moralność, że wymyślił wartości leżące u podstaw demokracji, praw człowieka i humanitaryzmu – zamiast jedynie opracować dla nich konkretne formaty – wydałby się jej głęboko wadliwy, jeśli nie wręcz nieuczciwy.
I miała rację. Afrykańczykom, Azjatom czy Latynosom nigdy nie brakowało wartości, które były kodowane jako „zachodnie”. Mieli po prostu inne ramy do ich wyrażania, ramy, które nie wymagały spektaklu życzliwości ani polityki zależności i dominacji. Zachód, przeciwnie, spędził wieki, posługując się swoją domniemaną wyższością moralną jako narzędziem imperium, uzasadniając kolonializm, przymus ekonomiczny i interwencję militarną pod sztandarem szerzenia cywilizacji i praw człowieka. Jak zauważył Roberto Belloni w swoim artykule z 2007 r. The Trouble With Humanitarianism, „gdy Zachód zostanie moralnie wyniesiony do sfery prawa i rozsądku, użycie siły militarnej w imię ochrony wyższych wartości moralnych jest łatwiejsze do poparcia”.
Termin „wartości zachodnie” – podobnie jak jego odpowiednik „wartości afrykańskie” – w rzeczywistości zawsze był bardziej bukłakiem niż winem. Zamiast kodyfikacji poszczególnych wartości, jest to rama do legitymizacji i uzasadniania działań państw zachodnich (lub afrykańskich). Czy tolerancja jest „wartością zachodnią”, skoro na przykład to kolonializm wprowadził homofobię do wielu społeczeństw afrykańskich, a następnie zakodował ją jako „kulturę afrykańską”?
Globalny porządek pod przywództwem Zachodu zawsze opierał się na selektywnej moralności, podkreślając znaczenie praw człowieka, gdy było to wygodne, i ignorując je, gdy było to niewygodne.
Dzisiaj odpowiedź na morderczą kampanię Izraela w Strefie Gazy obnażyła pustkę zachodniej postawy moralnej. Rządy, które kiedyś pouczały świat o prawach człowieka, teraz usprawiedliwiają masowe zabójstwa i czystki etniczne. Instytucje, które twierdziły, że stoją za prawem międzynarodowym, teraz starają się chronić sojuszników przed odpowiedzialnością. Te same kraje zachodnie, które nałożyły sankcje na Rosję za zbrodnie wojenne na Ukrainie, odmawiają nawet nazwania działań Izraela w Strefie Gazy po imieniu: ludobójstwo.
Hipokryzja jest oszałamiająca. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i znaczna część Unii Europejskiej nie tylko zablokowały znaczące działania w Organizacji Narodów Zjednoczonych, ale także aktywnie umożliwiły atak Izraela, dostarczając broń, ochronę dyplomatyczną i wsparcie ekonomiczne. Jednocześnie kryminalizowały protesty, cenzurowały dziennikarzy i groziły organizacjom humanitarnym za śmiałość wytykania ich współudziału. Co zatem pozostało z tak zwanego zachodniego zaangażowania na rzecz wolności słowa, demokracji i praworządności?
Ten moment nie jest aberracją; to odsłonięcie. Globalny porządek kierowany przez Zachód zawsze działał na podstawie selektywnej moralności, podnosząc prawa człowieka, gdy było to wygodne, i odrzucając je, gdy było to niewygodne. Globalne Południe wiedziało o tym od dawna, doświadczając z pierwszej ręki rzeczywistości stojącej za tą retoryką. Od wspieranych zamachem stanu reżimów w Ameryce Łacińskiej po programy dostosowań strukturalnych, które zubożyły narody afrykańskie, od dewastacji Iraku po trwającą grabież kongijskich minerałów, „wartości zachodnie” konsekwentnie okazywały się mniej związane z zasadami, a bardziej z władzą.
Co zatem będzie dalej? Ponieważ zachodnie roszczenie do autorytetu moralnego jest nie do uratowania, być może, jak wierzyła moja babcia, odpowiedź nie leży w poszukiwaniu nowych ram ideologicznych u potężnych narodów. Raczej w odzyskaniu tego, co nigdy nie zostało naprawdę utracone – etyki solidarności, odpowiedzialności i sprawiedliwości zakorzenionej w naszym wspólnym człowieczeństwie i uznającej doświadczenia i wartości tych, którzy zostali poddani imperium, wyzyskowi i wojnie.
Upadek „wartości zachodnich” jako ram zaangażowania międzynarodowego nie jest zatem kryzysem; jest to okazja do stworzenia nowych ram, w których etyka nie jest dyktowana przez geopolitykę i nie jest uważana za narzędzie kontroli. Być może moja babcia miała rację od samego początku. Świat nigdy nie potrzebował „wartości zachodnich” – tylko powrotu do prawdziwych wartości, które wielu już miało.

Starszy redaktor ds. opowiadania historii w sposób inkluzywny

Powyższy artykuł ukazał się pierwotnie na stronie The New Humanitarian

Link do artykułu: https://www.thenewhumanitarian.org/opinion/2025/04/08/end-western-values

The New Humanitarian relacjonuje wydarzenia z serca konfliktów i katastrof, o których niewiele innych mediów pisze. Jesteśmy podekscytowani, gdy nasza praca może dotrzeć do nowych odbiorców. Więc śmiało, kradnij nasze rzeczy. Większość artykułów można bezpłatnie przedrukować na podstawie licencji Creative Commons (CC BY-NC-ND 4.0).

Exit mobile version