Początek wakacji tradycyjnie wiąże się z rozpoczęciem tzw. sezonu ogórkowego. To czas w naszym życiu polityczno-społecznym, w którym nie dzieje się zbyt wiele, a media skupiają się raczej na duperelach, a nie istotnych tematach. Klasycznym przykładem artykułu sezonu ogórkowego, który po dziś dzień święci triumfy i stał się nieodłącznym elementem memosfery polskiej, jest notka prasowa, jaka ukazała się 21 sierpnia 2010 r. w Gazecie Wrocławskiej. „Libacja na skwerku” składała się z zaledwie dwóch zdań – mimo to od lat rocznica tego wydarzenia jest celebrowana.
Przede wszystkim jednak chciałbym sprostować informację, jaka pojawiła się w moim poprzednim tekście. Napisałem bowiem, że Odnówmy Europę (liberałowie europejscy) wyprzedzili konserwatystów, zajmując trzecie miejsce. Jednak po ogłoszeniu ostatecznych wyników wyborów we wszystkich krajach unijnych okazało się, że Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy wyprzedzili Odnówmy Europę i to właśnie oni zamknęli podium.
Wracając do kwestii zasadniczej – czyli rzeczonych ogórków i skwerowych libacji – można odnieść wrażenie, że rok 2024 przyniesie tu pewną odmianę. W zeszłym roku miejsce sezonu ogórkowego zajęła kampania parlamentarna, rozciągająca się na wiele miesięcy. W 2021 r., gdy już miały ukazać się artykuły o cenach warzyw, kleszczach itd., do polskiej polityki powrócił Donald Tusk – i tym samym zapewnił mediom paliwo na następne miesiące. Wszystko wskazuje na to, że i w te wakacje polityka będzie krzyczała do nas z nagłówków gazet. Bo, choć dopiero co zakończył się trójskok wyborczy, wciąż pojawiają się nowe tematy.
Choćby ostatnia niedziela (23.06) – Rada Krajowa Razem zebrała się, by dyskutować o przyszłości Koalicyjnego Klubu Lewicy. Widmo rozwodu z Nową Lewicą, o którym wspomniałem tydzień temu, przybrało niezwykle widzialną formę. Ostatecznie zapadła decyzja, że Razem zostaje, będą negocjacje i dopiero w razie ich fiaska powróci wariant z opuszczeniem klubu. Samo posiedzenie Rady wywołało drobną awanturę na lewicy parlamentarnej. Przedstawiciele Nowej Lewicy natychmiast zaczęli krytykować Razem jako tę formację, która ustawiła się w wygodnej pozycji recenzenta, odmawiając jednocześnie przyjęcia odpowiedzialności, jaka wiąże się z wejściem do rządu.
Ponadto panika związana z paktem migracyjnym i „hordami islamskimi” – jak migrantów nazywa prawica i część centrum – nie tylko sprawiła, że rasistowskie szambo wybiło. Stała się również politycznym paliwem dla niemal wszystkich formacji. Rząd postanowił zaproponować nowelizację ustawy Kodeks karny, która w praktyce znosi jakąkolwiek odpowiedzialność za użycie broni wobec osób podejrzanych o nielegalne przekroczenie granicy. Spotkało się to z niewielkim protestem w zeszłą środę pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.
Ciągnąca się dyskusja na temat jednopłciowych związków partnerskich również dostarcza emocji. Głównym hamulcowym jest – jakżeby inaczej – Polskie Stronnictwo Ludowe, które negocjuje ostro z Katarzyną Kotulą, ministrą ds. równości. Póki co ludowcom udaje się wybijać tej ustawie zęby – najprawdopodobniej nie zostanie w niej uwzględniona możliwość przysposobienia dzieci. Oprócz tego PSL domaga się wyraźnego rozróżnienia urzędowego zawarcia małżeństwa w urzędzie stanu cywilnego od – wciąż tylko potencjalnego – zawarcia związku partnerskiego. Jest to o tyle fascynujące, że zdecydowana większość krajów UE wprowadziła albo równość małżeńską albo przynajmniej jednopłciowe związki partnerskie. Polska natomiast wlecze się za Unią, jakby była kulawa i nie mogła nadążyć. Problemem nie jest bowiem religia ani przekonania światopoglądowe – Polska jako kraj jest przecież neutralna zarówno światopoglądowo, jak i religijnie. Nie ma również przeszkód konstytucyjnych, co wskazała prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, pierwsza Rzeczniczka Praw Obywatelskich i była sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego. W filmie dokumentalnym „Artykuł 18” – którego tytuł odnosi się do sławetnego artykułu Konstytucji, który sankcjonuje „ochronę i opiekę”, jaką państwo ma roztaczać nad małżeństwami różnopłciowymi – stwierdziła: „Z tego przepisu wynika, że małżeństwo hetero znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. I nie powiedziane jest nic, ale to nic więcej”. Również wyborcy rządzącej koalicji w większości opowiadają się za możliwością zawarcia legalnych związków przez osoby tej samej płci. Sprzeciw ludowców wynika więc albo z błędnego przekonania, iż ich elektorat się im sprzeciwia, albo – co uważam za bardziej prawdopodobne – z osobistych przekonań posłów i posłanek tegoż ugrupowania.
Do tego już za chwilę we Francji, kraju-liderze Unii Europejskiej, odbędą się wcześniejsze wybory parlamentarne. Nie do końca zrozumiała decyzja prezydenta Emmanuela Macrona o skróceniu kadencji władz ustawodawczych przyniesie nam jednak polityczną rozrywkę na miarę Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Wszystko wskazuje póki co na to, że partia Macrona, czyli liberałowie, nie uzyskają większości. Jeśli tak będzie – prezydent będzie zmuszony koegzystować z wrogim premierem.
Trwająca wojna w Ukrainie, a także sytuacja na Bliskim Wschodzie – nie mówię tylko o izraelskich działaniach w Gazie, ale również o groźbie wojny izraelsko-libańskiej – nie zostanie przecież zastopowana ze względu na wakacje. Nie będę się rozpisywać na ten temat – po pierwsze, nie ma na to tu miejsca, po drugie, są osoby, które lepiej znają temat. Jednak nie można tego pomijać.
Nie zanosi się więc na to, byśmy uświadczyli kolejnego spokojnego sezonu ogórkowego. Będzie to raczej lato przeplatane różnorakimi wydarzeniami polityczno-społecznymi (tak krajowymi, jak i europejskimi i międzynarodowymi). Dla kibiców politycznych walk to zapewne miód na serce; dla osób obojętnych – ciąg dalszy męczących/irytujących/nieinteresujących nagłówków w mediach.
Christian Kobluk
Obraz wyróżniający: Kindergarten in Dnipro after the attack. Wikimedia Commons, darmowe repozytorium medialne.

