Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

Wraz z zawieszeniem broni w Strefie Gazy nadzieja wiąże się z ukłuciem wątpliwości / Nour ElAssy

Palestyńczycy reagują na doniesienia o porozumieniu o zawieszeniu broni z Izraelem w Deir al-Balah w centralnej Strefie Gazy, 15 stycznia 2025 r.

 

„Widzieliśmy już, jak świat składał obietnice, które potem były łamane przez te same siły, które nadal nas rozdzielają”.

Kiedy to piszę, dźwięki wokół mnie to chaotyczna symfonia celebrujących strzałów i śpiewów z ulic, mieszająca się ze śmiechem moich siostrzenic i siostrzeńców w dziwnym poczuciu radości. Wstrzymujemy oddech, niepewni, co czuć, ponieważ w Gazie radość jest rzadkim luksusem, który wiąże się z ukłuciem wątpliwości. 
Taka jest nasza rzeczywistość: trzymamy się najsłabszej nadziei – nadziei zrodzonej z niepewnej obietnicy zawieszenia broni, które właśnie ogłoszono po ponad 15 miesiącach wojny. Ale czujemy też ciężar historii. Każde poprzednie zawieszenie broni w Strefie Gazy było kruche, ulotne. Widzieliśmy już, jak świat składał obietnice, tylko po to, by zostały złamane przez te same siły, które wciąż nas rozdzierają. 
Tym razem, gdy świat patrzy, wiemy, że stawka jest niemożliwie wysoka, ponieważ tyle już wycierpieliśmy i jak rozpaczliwe są nasze warunki życia. Warunki umowy są jasne: korytarze humanitarne umożliwiające pomoc, wymiana więźniów i całkowite zakończenie przemocy. 
To nie są tylko porozumienia polityczne – to koła ratunkowe dla nas w Gazie, gdzie niemal wszystko zostało zniszczone, odcięto prąd i wodę, a my zostaliśmy zmuszeni do życia bez jedzenia. To porozumienie jest różnicą między przetrwaniem a większym cierpieniem.
Ale przyszłość pozostaje niejasna. Wiemy, że zawieszenie broni nie jest trwałe i może zostać zerwane w każdej chwili. 
Przez 15 miesięcy żyliśmy w stanie ciągłej niepewności. Każdy dzień był bolesnym oczekiwaniem na kolejną bombę, kolejny cios dla naszego kruchego istnienia. Ale dziś jesteśmy na rozdrożu. Myśl o zakończeniu tej wojny – o ponownym swobodnym oddychaniu – jest tak bliska, a jednocześnie tak odległa. Byliśmy już w tym miejscu, staliśmy na skraju nadziei, tylko po to, by zobaczyć, jak się rozpada.
Nour ElAssy/TNH
Biwakowanie pod namiotami podczas nieznośnego zimna w Strefie Gazy tej zimy.

Zawieszenie broni to dopiero początek 

Nauczyliśmy się na własnej skórze, że zawieszenie broni to dopiero początek. To szansa na oddech, żałobę i odbudowę. Ale nie wymaże traumy, spustoszenia ani ogromnej straty, którą ponosimy. Około 90% mieszkańców Gazy zostało przesiedlonych. Całe miasta leżą w ruinach, ale duch naszego ludu pozostaje niezłomny. 
W popiołach marzymy o sadzeniu nowych nasion, o znalezieniu drogi powrotnej do jakiegoś pozoru normalności. Ale ten sen nawiedzają cienie naszych zniszczonych domów, zabici mężczyźni, którzy zostawiają swoje żony jako wdowy, zabici rodzice, którzy zamieniają swoje dzieci w sieroty, i 15 miesięcy horroru i traumy, które musieliśmy znosić. Jak świętujemy, skoro straciliśmy tak wiele?
Mimo to w Deir al-Balah w centralnej części Gazy – gdzie moja rodzina mieszka  od ponad roku po wysiedleniu z naszego domu w mieście Gaza – atmosfera jest elektryzująca. Jest tu ponad milion przymusowo przesiedlonych ludzi. Widzę matki pakujące swoje torby, wypełniające je ubraniami i trudnymi wspomnieniami. Ich dzieci mają iskierki w oczach na myśl o powrocie do szkoły, zobaczeniu sąsiadów, którzy zostali na północy, i ponownym bawieniu się na podwórku lub znanych ulicach bez strachu, że pocisk lub pocisk może zakończyć ich życie. 
Smutną prawdą jest, że wiele z tego, do czego mają nadzieję powrócić, zostało zniszczone. Pamiętam wywiad z matką, która straciła męża w ataku lotniczym i teraz samotnie wychowuje czwórkę dzieci. Jej oczy były pełne smutku, ale jej słowa były buntownicze: „Nie obchodzi mnie, czy mój dom zniknie. Będę mieszkać w namiocie na ruinach, dopóki to tam urodziły się moje dzieci. To tutaj należy moje serce”.
Siła w jej głosie zostaje ze mną. To odporność, która nas definiuje, która pozwala nam iść dalej, nawet gdy wszystko inne jest rozdarte.
Potem jest Ahmed, 76-letni mężczyzna wysiedlony z Beit Hanoun w Północnej Gazie, która została niemal całkowicie wyludniona i zniszczona. Powiedział: „Nie mogę zapomnieć o drzewie oliwnym przed naszym domem. To wszystko, co mi zostało w pamięci”. 
W obliczu takiej straty wszyscy szukamy czegoś, czego moglibyśmy się trzymać. To nie tylko drzewo, to część domu – symbol wszystkiego, co nam zabrano i wszystkiego, co mamy nadzieję odbudować.
Pewien ojciec, którego dzieci zginęły w ataku rakietowym, gdy bawiły się na ulicy, powiedział: „Oddałbym wszystko, aby odbudować sytuację i upewnić się, że przyszłość moich dzieci nie będzie zdeterminowana przez blizny wojny”.
Te słowa, odzwierciedlające ból wszystkich, którzy kogoś stracili, przypominają nam, że zawieszenie broni nie jest końcem – to początek. Prawdziwa praca dopiero nadejdzie. 

Więcej niż cisza karabinów

Odbudujemy się, uleczymy i będziemy domagać się sprawiedliwości – choć prawdziwa sprawiedliwość byłaby wtedy, gdyby ludobójstwo okazało się jedynie koszmarem, z którego możemy się obudzić, a nie rzeczywistością, w której musieliśmy przetrwać. 
Nie jesteśmy naiwni. Wiemy, że pokój wymaga czegoś więcej niż milczenia o broni. Wymaga odpowiedzialności i zobowiązania Izraela i Hamasu, aby nigdy więcej nie dopuścić do tego, by to się powtórzyło.
Pokój w Gazie jest zawsze kruchy. Ale będziemy się trzymać, bo nie mamy innego wyboru.
Zebranie części i odbudowa będą trudne, ale robiliśmy to już wiele razy. Tym razem będzie trudniej ze względu na zniszczenie gospodarki i całkowite zniszczenie domów, szkół, szpitali, dróg, elektrowni i wszystkiego innego. 
Mimo to każdej nocy śniło mi się, że ta wojna się skończy. Słyszeliśmy od sąsiadów z miasta Gaza, że ​​nasz dom wciąż stoi. Nie mogłem znieść myśli, że mógłbym go stracić. Stawiałem tam pierwsze kroki i świętowałem ukończenie liceum. Marzę o powrocie do swojego pokoju i naprawieniu zniszczonych części domu. 
Stoimy na skraju nadziei, ale wiem, że nie należy wierzyć, że to już koniec. Pokój w Gazie jest zawsze kruchy. Ale będziemy się trzymać, bo nie mamy innego wyboru. To jest nasza prawda, nasze błaganie, nasze niezachwiane pragnienie przyszłości, w której nasze dzieci będą dorastać bez strachu, bez wojny i bez ech przeszłości, które je prześladują.
Niech to będzie początek czegoś prawdziwego. Niech świat usłyszy naszą historię, poczuje nasz ból i stanie z nami w dążeniu do pokoju – nie jako ulotnej iluzji, ale jako czegoś, co może trwać.
Dla mnie oznaczałoby to życie bez ciągłego strachu przed utratą kogoś, kogo kochasz. Oznaczałoby to: możliwość bezpiecznego zasypiania w nocy bez myślenia, że ​​dach nad głową może cię zabić; koniec z sierotami; koniec z wdowami; powrót do naszego prostego, ciepłego życia; ludzie mogący odbudować swoje biznesy i kariery; możliwość pracy nad naszą traumą – możliwość ponownego oddychania po ponad 15 miesiącach wstrzymywania oddechu. 

Redakcja: Eric Reidy.

Poetka i pisarka mieszkająca w Strefie Gazy w Palestynie

  • 16 stycznia 2025

Link do artykułu: https://www.thenewhumanitarian.org/opinion/first-person/2025/01/16/ceasefire-gaza-hope-comes-sting-doubt

The New Humanitarian relacjonuje wydarzenia z serca konfliktów i katastrof, o których niewiele innych mediów pisze. Jesteśmy podekscytowani, gdy nasza praca może dotrzeć do nowych odbiorców. Więc śmiało, kradnij nasze rzeczy. Większość artykułów można bezpłatnie przedrukować na podstawie licencji Creative Commons (CC BY-NC-ND 4.0).

Exit mobile version