[Od redakcji
Jest to naruszenie naszych zasad i zazwyczaj nie publikujemy komentarzy redakcyjnych przed artykułami opublikowanymi w „WOBEC”. Tym razem jednak poczułem, że jestem winien czytelnikom „WOBEC” wyjaśnienie. Natknąłem się na poniższy artykuł i komentarze pod nim przez przypadek. Szukając informacji o najwybitniejszych francuskich pisarzach XXI wieku natknąłem się na nazwisko Michela Houellebecqa. Wśród wielu o nim artykułów znalazłem i ten. Po przeczytaniu uznałem poniższy artykuł za bardzo ważny, zwłaszcza że i ja również często korzystam z Wikipedii (choć nie w celach artystycznych, lecz naukowych). Wikipedia jest ważnym, stale rozwijającym się i weryfikowalnym źródłem informacji. Jej zazwyczaj anonimowi autorzy są zobowiązani do podawania źródeł swoich informacji. Dziś możemy je znaleźć, korzystając ze sztucznej inteligencji, ale ona również podaje Wikipedię jako główne źródło odpowiedzi. Jednak korzystając z Wikipedii, zawsze powinniśmy zaznaczyć, czy cytowane informacje pochodzą właśnie z niej. W moich książkach i artykułach zawsze wspominam o tym w przypisach (również w ostatnio zamieszczonych „Dziejach Świata. Początki państwowości”). Uważałem to za oczywiste. Z drugiej strony żyjemy w czasach, w których informacje docierają do nas z wielu źródeł i stają się czymś powszechnym. Jak mają się do tego prawa autorskie? To pytanie ważne dla naukowców, jak widać również dla artystów.
Piotr Kotlarz]
XXXX
Od kilku tygodni przedmiotem debaty jest kwestia ponownego wykorzystania przez Michela Houellebecqa fragmentów artykułów z Wikipedii w jego powieści „ Mapa i terytorium ”.
Niedawne przyznanie Nagrody Goncourtów panu Houellebecqowi ponownie zwróciło uwagę na tę sprawę, a dzisiejsze doniesienia medialne są wynikiem działań blogera Florenta Gallaire’a, który argumentował, że powieść pana Houellebecqa, nie przestrzegając warunków ponownego wykorzystania licencji Creative Commons CC-BY-SA (licencji mającej zastosowanie do treści Wikipedii), podlega tym samym licencji CC-BY-SA i może być publikowana bezpłatnie w Internecie na podstawie tej licencji.
Ten argument, oprócz tego, że przez wiele tygodni pisało się o nim mnóstwo tekstu, nie zawsze słusznie, wywołał reakcję Flammariona, wydawcy Houellebecqa, który oświadczył, że podejmuje kroki prawne przeciwko Florentowi Gallaire.
Stowarzyszenie Wikimedia France, które wspiera i promuje projekt Wikipedia we Francji, jest od kilku dni regularnie kontaktowane w tej sprawie. W związku z tym postanowiło oficjalnie zająć stanowisko w tej sprawie, mając nadzieję na wyjaśnienie sytuacji i przesłanie uspokojenia nastrojów społecznych.
Problem wydaje się dotyczyć warunków ponownego wykorzystywania Wikipedii.
Przypomnijmy kilka zasad dotyczących Wikipedii:
-
Wikipedia nie jest autorem. Wikipedia jest dziełem zbiorowym pisanym przez wielu autorów, współtwórców, z których każdy ponosi odpowiedzialność za swoje teksty i czerpie z nich korzyści.
-
Fundacja Wikimedia przechowuje treści publikowane w Wikipedii i nie ponosi za nie odpowiedzialności redakcyjnej.
-
Wikimedia France nie jest gospodarzem Wikipedii. Jej rola ogranicza się głównie do wspierania i edukacji na temat Wikipedii.
Czym jest licencja na ponowne wykorzystywanie treści Wikipedii i co ona oznacza?
-
Za każdym razem, gdy współtwórcy Wikipedii zatwierdzą swój wkład, poddają go licencji Creative Commons CC-BY-SA umożliwiającej ponowne wykorzystanie .
-
W związku z tym autorzy zgadzają się, że ich prace mogą być powielane, modyfikowane, rozpowszechniane i przekazywane bez żadnych ograniczeń.
-
Jednak pod warunkiem, że autor zostanie wymieniony (autorstwo dzieła) i że wykorzystana ponownie treść będzie rozpowszechniana na podstawie tej samej licencji.
Chociaż Michel Houellebecq rzeczywiście wykorzystał w swojej powieści pewne fragmenty z Wikipedii, w jaki sposób miał podać ich autorstwo?
Flammarion, wydawca Michela Houellebecqa, wskazał, że zidentyfikowane „zapożyczenia” mieszczą się w kategorii krótkich cytatów dozwolonych przez prawo. Wikimedia France przypomina jednak Flammarionowi, że prawo (Kodeks Własności Intelektualnej, artykuł L122-5, paragraf 3a) wymaga, aby każde cytowanie tekstu z innego dokumentu było oznaczone. Jest to obowiązek prawny, a nie jedynie kwestia uprzejmości czy grzeczności.
Każde ponowne wykorzystanie wykraczające poza zakres krótkiego cytatu wymaga zgody autorów, która w przypadku tekstów w Wikipedii jest udzielana zgodnie z warunkami standardowej licencji. Jednak zgodnie z licencją Creative Commons CC-BY-SA ponowne wykorzystanie wymaga podania nazwiska autora i redystrybucji treści na tej samej licencji.
Michel Houellebecq powinien zatem co najmniej zaznaczyć na dole strony lub na końcu książki, że treść pochodzi z artykułu X lub Y w Wikipedii, i podać adres URL odpowiednich artykułów. Ułatwia to dostęp do listy autorów, którą można znaleźć w zakładce „Historia” u góry każdego artykułu w Wikipedii.
Rozwiązałoby to również problem licencji powieści Michela Houellebecqa: gdyby wskazano dokładnie, które treści powieści pozostają opublikowane na licencji CC-BY-SA, kwestie zgodności z warunkami ponownego wykorzystania stałyby się o wiele jaśniejsze, w szczególności gdyby można było odnieść ilość ponownie wykorzystanej treści do całej książki, a także do tego, w jaki sposób zostali wymienieni współautorzy Wikipedii.
Wątpimy, czy Florent Gallaire ma prawo jednostronnie decydować o tym, że powieść pana Houellebecqa może być rozpowszechniana na licencji Creative Commons CC-BY-SA. Ale kto może?
Osoby, które czują się pokrzywdzone przez pana Houellebecqa sposobem wykorzystania ich wkładów, mogą wystąpić na drogę sądową przeciwko niemu i/lub jego wydawcy. Wikipedia i Wikimedia France nie powinny zastępować autorów, ale Wikimedia France wypełnia swoją rolę, przypominając użytkownikom o warunkach ponownego wykorzystywania treści Wikipedii.
Podsumowując
Cieszymy się, że debata na temat wolnych licencji wkracza w sferę publiczną.
Cieszy nas, że zawartość Wikipedii jest ponownie wykorzystywana: została ona stworzona w tym celu, a jej celem jest zapewnienie powszechnego dostępu do wiedzy, co jest jednym z powodów, dla których jest ona udostępniana na wolnej licencji.
Mamy jednak nadzieję, że ta debata i podejmowane działania będą prowadzone w ścisłym poszanowaniu praw autorskich, zarówno praw autorskich pana Houellebecqa, jak i autorów Wikipedii. Szanując pracę każdego, można osiągnąć lepsze zrozumienie niewiarygodnego bogactwa, jakie niesie ze sobą korzystanie z wolnych licencji, co przyniesie korzyści wszystkim.
Z tego powodu Wikimedia France nie popiera inicjatywy Florenta Gallaire’a, który umieścił w Internecie wersję dzieła Michela Houellebecqa i udzielił jej licencji Creative Commons CC-BY-SA.
Licencje Creative Commons opierają się na prawie autorskim, aby dać każdemu swobodę dzielenia się swoimi dziełami intelektualnymi. Nie mogą być w żaden sposób wykorzystywane jako pretekst do naruszania praw osobistych autora. Nikt nie powinien brać prawa w swoje ręce; mamy do tego system prawny.
91 myśli na temat „ Wikipedia, Michel Houellebecq i prawa autorskie ” .
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej witryny udostępniana jest na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe.
Michel Houellebecq (wym. fr. [miˈʃɛl wɛlˈbɛk]), właśc. Michel Thomas (ur. 26 lutego 1956 na Reunionie) – francuski pisarz, eseista, poeta i autor piosenek.
Życiorys
Po ukończeniu szkoły średniej, którą zdał w wieku siedemnastu lat, kontynuował naukę w Paryżu, gdzie pięć lat później uzyskał kwalifikacje agronoma (ze specjalizacją w ekologii roślin)[1]. Od 2000 przebywał najpierw w Andaluzji, a następnie w Irlandii[2]. Wrócił do Francji w roku 2012[3].
Twórczość
Houellebecq odniósł sukces wraz z powieścią Cząstki elementarne w 1998 roku. Platformie, wydanej w 2001 roku, towarzyszył kontrowersyjny wywiad udzielony miesięcznikowi Lire. Houellebecq nazwał w nim islam „najgłupszą religią świata”[4]. Sama powieść – Platforma – dotyczy turystyki seksualnej do Tajlandii, i problematyka religijna nie zajmuje w niej głównego miejsca. Wywiad udzielony miesięcznikowi rozwijał jednak szczególnie wątek religijny, także w kontekście przejścia na islam matki autora. Wypowiedź Houellebecqa wywołała liczne protesty – wytoczono mu proces, w którym został oskarżony o nawoływanie do nienawiści rasowej i o islamofobię (jednym z oskarżycieli był zwierzchnik wspólnoty muzułmańskiej we Francji, Dalil Boubakeur). Pisarz bronił się twierdząc m.in., że jego postawa nie wyraża poglądów rasistowskich, jako że islam nie jest rasą lub cechą wrodzoną, ale religią, i można przestać być muzułmaninem[5]. Houellebecq wygrał proces, a trybunał paryski orzekł, że jego wypowiedź była dozwoloną krytyką religii i nie zawierała obrazy muzułmanów.
Publikacja Możliwości wyspy wiązała się dla niego z przejściem do innego wydawnictwa: opuścił Flammarion, gdzie wcześniej zatrudniono, zgodnie z jego sugestią, Frédérica Beigbedera na stanowisku dyrektora literackiego, i dołączył do autorów wydawnictwa Fayard, części dużej grupy medialnej Lagardère. Transfer ten połączony był z niespotykaną dotychczas na francuskim rynku księgarskim sumą pieniędzy. Mapa i terytorium została wydana ponownie przez Flammarion.
7 stycznia 2015 roku miała miejsce premiera powieści Soumission (Uległość), przedstawiającej fikcyjną opowieść z 2022 roku, gdzie prezydentem zostaje muzułmanin Mohammed Ben Abbes, który zamienia Francję w kraj wyznaniowy. Książkę jeszcze przed publikacją krytykowano za uczestniczenie w tworzeniu klimatu islamofobii[6]. Data jej premiery zbiegła się w czasie z zamachem na redakcję Charlie Hebdo w Paryżu. W zamachu tym zginął przyjaciel Houellebecqa, ekonomista Bernard Maris, który kilka miesięcy wcześniej opublikował esej pt. Houellebecq économiste[7]. Wydarzenia te sprawiły, że Houellebecq zrezygnował z promocji najnowszej książki i opuścił Paryż[8].
Kino
Cząstki elementarne (tytuł oryg. Elementarteilchen) zostały przeniesione na ekran w 2006 roku przez niemieckiego reżysera Oskara Roehlera. Adaptacją Możliwości wyspy Houellebecq zajął się osobiście. Film miał premierę we wrześniu 2008 roku. Spotkał się z bardzo niekorzystnym przyjęciem ze strony krytyków i publiczności[9].
[Hasło: Michel Houellebecq, Wikipedia, https://pl.wikipedia.org/wiki/Michel_Houellebecq]


Brakuje jednej informacji: najpoważniejszym problemem jest bez wątpienia plagiat tytułu, a raczej nielegalne skopiowanie i wykorzystanie tytułu stworzonego przez innego autora.
Rzeczywiście, „Mapa i terytorium” to dokładny tytuł, słowo w słowo, książki napisanej przez Michela Levy’ego i należycie zdeponowanej w Bibliotece Narodowej Francji. Houellebecq dowiedział się o tej książce od siostry autora, z którą w czasie jej publikacji był bliskim przyjacielem.
Kodeks własności intelektualnej (art. L112-4) wyraźnie stanowi, że „tytuł utworu umysłowego (…) podlega ochronie w taki sam sposób jak sam utwór”. To jest całkowicie jasne. To rażąca nieuczciwość.
Oryginalna książka Michela Levy’ego została wznowiona przez Editions 93. Przeczytaj pozytywną recenzję na stronie:
http://www.lexpress.fr/culture/livre/la-carte-et-le-territoire-un-titre-inspire_964066.html
Jednocześnie wielu autorów Wikipedii zupełnie nie przejmuje się prawami autorskimi. Nie ma dla nas znaczenia, czy nasza nazwa użytkownika lub adres IP są cytowane, czy nie. Nie publikuję w Wikipedii dla chwały. Nawet nie dla chwały mojej nazwy użytkownika (publikuję, używając swojego adresu IP).
Jestem całkowicie przeciwny prawu autorskiemu (przynajmniej w jego obecnym kształcie), które prowadzi do zbyt wielu nadużyć i, nawet bez niego, stanowi zagrożenie dla wolności i nie jest niezbędne do tworzenia – wręcz przeciwnie. Arcydzieła istniały przed prawem autorskim, więc nie jest ono niezbędne do tworzenia. Może wręcz szkodzić: arcydzieła Moliera czy La Fontaine’a nie mogłyby już dziś powstać. Autorzy dziś bardziej troszczą się o pieniądze niż o swoją sztukę.
Naiwnie wierzyłem, że wnosząc wkład do Wikipedii, zrzekam się swoich praw (choć jednocześnie byłem nieco zaskoczony, bo prawa moralne są, jak sądzę, niezbywalne) i że każdy może z nich korzystać. Byłoby o wiele lepiej (choć, przyznaję, nie lubię stron lustrzanych Wikipedii, które niczego nie tworzą, powielają artykuły do indeksowania przez Google i dodają reklamy).
Z drugiej strony, nie możemy zapominać, że pisząc artykuły, wszyscy trochę zapożyczamy: zdanie tu, zdanie tam. I nie zawsze podajemy źródła. Wikipedia jest właśnie tym: kompilacją. Albo prawie (reszta, w rzeczywistości, składa się z nowatorskich prac, które nie powinny się tam znaleźć). Więc, żeby potem rościć sobie prawa autorskie… Powinniśmy być trochę bardziej tolerancyjni, bo gdyby autorzy, od których ciągle zapożyczamy, zaczęli sprawiać kłopoty, mielibyśmy prawdziwy bałagan.
Tak się składa, że we Francji nie ma oddziału Creative Commons… a aktywni członkowie społeczności Creative Commons milczeli w tej sprawie. To naprawdę godne ubolewania.
Uważam, że jest to z Twojej strony dość aroganckie, że przedstawiasz swoją interpretację licencji CC BY SA, przyznając od razu naruszycielowi prawo, które pozostaje otwarte na dyskusję.
To zadanie należy konkretnie do Creative Commons France.
Przepraszam: zły przycisk!
Gdzie wskazano, że obowiązkowe jest objęcie drugiego dzieła tą samą licencją? => krótki fragment z CC-BY-SA
4. Ograniczenie
Licencja udzielona w punkcie 3 powyżej jest wyraźnie poddana następującym ograniczeniom i ograniczona przez następujące ograniczenia:
[…]
2. Możesz rozpowszechniać lub publicznie wykonywać adaptację wyłącznie na warunkach: (i) niniejszej Licencji; (ii) późniejszej wersji niniejszej Licencji z tymi samymi Elementami Licencji co niniejsza Licencja; (iii) licencji Creative Commons (tej lub późniejszej wersji licencji), która zawiera te same Elementy Licencji co niniejsza Licencja (np. Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 US)); (iv) licencji zgodnej z Creative Commons.(…)
A odpowiadając na pytanie o firmę Microsoft, nakazano jej opublikowanie kodu źródłowego (w rozumieniu informatyki) oprogramowania rozruchowego wykorzystującego sprzęt na podstawie wolnej licencji (GNU/GPL, jeśli dobrze pamiętam).
Nie możemy żądać od pana Houellebecqa korzystania z utworów, których autorzy sami nie chcą chronić, a następnie krytykować go za to. => Dzieło, o którym mowa, jest chronione prawem autorskim. Licencja CC-BY-SA, na której umieszczono dzieło, zezwala jedynie na jego użytkowanie warunkowe.
Uwaga: Wikipedia nie udziela porad prawnych. Formalnie każdy artykuł należy do jego autora (autorów) i jest udostępniany publicznie na warunkach licencji CC-BY-SA.
=> To tylko przypomina nam, że:
1) Wikipedia nie jest wydawcą i że zgodnie z prawem francuskim autor jest _zawsze_ właścicielem swojego dzieła.
petit extr
Licencja udzielona w Sekcji 3 powyżej jest wyraźnie poddana następującym ograniczeniom i ograniczona przez następujące ograniczenia:
[…]
2. Możesz rozpowszechniać lub publicznie wykonywać adaptację wyłącznie na warunkach: (i) niniejszej Licencji; (ii) późniejszej wersji niniejszej Licencji z tymi samymi Elementami Licencji co niniejsza Licencja; (iii) licencji Creative Commons (tej lub późniejszej wersji licencji), która zawiera te same Elementy Licencji co niniejsza Licencja (np. Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 US)); (iv) licencji zgodnej z Creative Commons.(…)
@Mu
„2) Szanuje prawa autorskie i korzysta z licencji CC (oraz poddaje drugie dzieło tej samej licencji);”
Gdzie jest powiedziane, że obowiązkowe jest objęcie drugiego dzieła tą samą licencją?
Sprawdźmy, jak wygląda licencja CC-BY-SA gdzie indziej niż w Wikipedii.
W świecie oprogramowania fragmenty programu/kodu objęte licencją CC-BY-SA mogą być wykorzystywane pod warunkiem wskazania odpowiednich źródeł. Nie oznacza to w żadnym wypadku całkowitego skażenia reszty dzieła!
W przeciwnym razie Microsoft i inne firmy programistyczne musiałyby udostępnić wszystkie swoje prace na licencji CC-BY-SA już dawno temu.
To samo dotyczyłoby dzieła wspólnego, w którym wszyscy autorzy oprócz jednego decydują się na korzystanie z tradycyjnego prawa autorskiego. Autor, który zdecydował się udostępnić swoje dzieło na licencji CC-BY-SA, nie może w żaden sposób naruszać praw innych osób.
Jego osobisty wybór nie implikuje wyboru innych. Po prostu udziela on swojej pracy bardziej „swobodnej” licencji niż inni, aby ta praca mogła być ponownie wykorzystywana w sposób bardziej „swobodny”.
Dla przypomnienia:
http://fr.wikipedia.org/wiki/Creative_Commons
„Creative Commons (CC) to organizacja non-profit, której celem jest oferowanie legalnej alternatywy osobom, które nie chcą chronić swoich dzieł standardowymi prawami własności intelektualnej obowiązującymi w ich kraju, które są uważane za zbyt restrykcyjne[1]. Organizacja stworzyła kilka licencji, znanych jako licencje Creative Commons. Licencje te, w zależności od wybranej licencji, ograniczają jedynie niektóre (lub żadne) prawa do utworów, przy czym najbardziej restrykcyjne są prawa autorskie”.
ograniczyć tylko kilka praw (lub wcale)
Jeśli autor nie wskazał inaczej, można założyć, że „(brak)” jest uzasadnione.
Nie możemy jednak żądać, aby pan Houellebecq wykorzystywał dzieła, których sami autorzy nie chcą chronić, a potem go za to krytykować.
To byłoby zupełne absurdalne.
Jeśli jednak ktoś może udowodnić, że ta licencja jest rzeczywiście wirusowa, pozostanę otwarty na wszelkie dowody. (Jak mówią na blogach, moje myślenie jest napędzane przez Twoje.
)
Z poważaniem,
B. Major
P.S.
Strona umożliwiająca ponowne wykorzystanie artykułów z Wikipedii znajduje się tutaj:
http://fr.wikipedia.org/wiki/Wikip%C3%A9dia:Citation_et_r%C3%A9utilisation_du_contenu_de_Wikip%C3%A9dia
Wikipedia wykręca sobie kark:
Uwaga: Wikipedia nie udziela porad prawnych. Formalnie każdy artykuł należy do jego autora (autorów) i jest udostępniany publicznie na warunkach licencji CC-BY-SA.
To sprowadza nas z powrotem do wyboru autora, i tylko autora.
Niektóre licencje CC-BY-SA są bardzo bliskie bycia w domenie publicznej.
Dzień dobry,
Postaram się odpowiedzieć zwięźle, ale niekoniecznie w kolejności.
Po pierwsze, czym jest „prawo autorskie”? Znam Kodeks Własności Intelektualnej, a dokładniej zawarte w nim przepisy dotyczące praw autorskich.
Kodeks ten stanowi w tym przypadku, że tylko autor (lub posiadacz praw) może decydować, co dzieje się z jego dziełem (dotyczy to również dzieł wtórnych, które mogą zostać opublikowane wyłącznie za zgodą autora pierwszego dzieła), przy czym prawo to nie obowiązuje w pewnych wyjątkach, w tym w przypadku cytowania.
W naszym przypadku, zgodnie z kodeksem własności intelektualnej, istnieją (podsumowując) tylko dwie możliwości: albo zapożyczenia są cytatami, albo nie!
Jeśli są cytatami (co nie jest moją opinią):
kodeks własności intelektualnej określa, które „zapożyczenia” można uznać za cytaty, oraz jakie obowiązki ciążą na osobie cytującej utwór (w tym podanie źródła i autora cytatu).
Jeśli nie jest to wyjątek od prawa autorskiego (tj. nie jest to cytat):
decydentem jest autor. Tylko on może zezwolić na ponowne wykorzystanie swojego utworu.
W przypadku licencji Creative Commons (CC) autor decyduje, czy zezwolić na ponowne wykorzystanie utworu w określonych ramach.
Z tego wynika (jeśli nie dotyczy nas wyjątek od praw autorskich), że w przypadku dzieła objętego licencją CC:
1) możemy ponownie wykorzystać dzieło bez zgody autora, przestrzegając przy tym wszystkich warunków licencji (w tym warunku „wirusowości”);
2) możemy zwrócić się do autora z prośbą o udzielenie nam prawa do ponownego wykorzystania dzieła „poza licencją”;
3) „możemy” naruszyć dzieło.
Podsumowując to wszystko,
1) Szanuje prawa autorskie i cytuje zgodnie z kodeksem własności intelektualnej (podając źródło i autora);
2) Szanuje prawa autorskie i korzysta z licencji CC (oraz udostępnia drugie dzieło na tej samej licencji);
3) Szanuje prawa autorskie i nie korzysta z licencji CC (ale pyta o zgodę autorów).
Każdy inny sposób postępowania wydaje mi się nielegalny.
Uważam, że nie wybrał żadnej z tych opcji.
@Mu
Dzień dobry,
Podobnie, ten wyjątek od praw autorskich jest warunkowy w odniesieniu do autora(-ów) _i_ cytowanego źródła. Chociaż cytowanie autorów może okazać się trudne:
1) jest to obowiązek prawny (ostateczną decyzję o wykonalności pozostawiam sędziemu, jeśli zajdzie taka potrzeba);
2) samo źródło nie jest szczególnie trudne do cytowania.
Proszę o wybaczenie, ale gdzieś musiałem pominąć jakiś krok.
Ponownie zapoznaję się z licencją CC-BY-SA (jak wskazano i podsumowano (oraz częściowo przetłumaczono) na tej stronie):
http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/fr/
Gdzie wymagane jest podanie źródła?
Dlaczego jest to obowiązek prawny… w ramach licencji Creative Commons CC-BY-SA?
Ponownie czytam
#Uznanie autorstwa — należy podać nazwisko pierwotnego autora w sposób określony przez autora dzieła lub posiadacza praw, który udziela Ci tego pozwolenia (ale nie w żaden sposób sugerujący, że popierają Ciebie lub sposób, w jaki korzystasz z dzieła).
Wbrew temu, co czytałem tutaj i gdzie indziej, nie ma potrzeby używania kursywy ani cudzysłowów… w ramach Creative Commons CC-BY-SA.
Nie jest to określone! (A szczególnie trudne byłoby to do wdrożenia na przykład w przypadku zdjęć CC-BY-SA, które można by włączyć do własnego dzieła. Czy trzeba by je oprawić w czerwoną, niebieską lub żółtą ramkę?)
W przypadku cytowania fragmentu tekstu chronionego prawem autorskim, tak, prawo do cytowania może mieć zastosowanie. (Ponieważ celem jest tu zrównoważenie przytłaczającej mocy praw autorskich)
Ale na podstawie licencji CC-BY-SA… Nie jest to wskazane.
Houellebecq ma więc rację w tym punkcie.
W świetle tej refleksji i pierwszej przeszkody, uważnie przeczytajmy ponownie Ustawę o Ojcostwie, tak jak mógłby to zrobić prawnik z Flammarion, interpretując ją w kontekście CC-BY-SA.
„Należy podać nazwisko pierwotnego autora w sposób wskazany przez autora dzieła.”
W sposób wskazany przez autora dzieła
Jeśli zatem autor niczego nie wskazał, to dlatego, że nie życzy sobie, by o nim wspominano.
Nawet na liście autorów w Wikipedii oryginalny autor wykorzystanych artykułów niczego nie „wskazał”!
Zatem pan Houellebecq ma rację i całkowicie zgadza się z licencją CC-BY-SA!
Od początku do końca.
Nawet gdyby Wikipedia opracowała konkretny format cytowania, o ile autor nie wskazał go w preferowanej przez siebie formie, to pozostajemy w zgodzie z licencją CC-BY-SA, pozostawiając to pole puste, jeśli autor niczego nie określił!
QED.
Zdanie: „Michel Houellebecq powinien zatem przynajmniej wskazać na dole strony lub na końcu książki, że treść pochodzi z artykułu X lub Y w Wikipedii, a także podać adresy URL artykułów, o których mowa.”
… jest po prostu nadużyciem interpretacji CC-BY-SA, mającym na celu przerzucenie winy na Wikipedię.
Tak, stosowanie licencji CC-BY-SA, jak podsumowano w podanym linku, nie zobowiązuje nikogo do podjęcia jakichkolwiek działań, jeżeli pierwotny autor o to nie prosił.
To niesprawiedliwe, ponieważ Wikipedia (lub jej przedstawiciele) nie mogą z jednej strony domagać się uznania Wikipedii, a z drugiej strony pozostawiać autorom możliwość złożenia skargi i poniesienia kosztów oraz ryzyka związanego z procesem sądowym. Zwłaszcza że nie zapewnili autorom możliwości określenia, co chcą, aby licencja CC-BY-SA objęła ich dzieło.
Krótko mówiąc, należy przeanalizować kwestie dotyczące „podpisu” artykułu na Wikipedii.fr, szczególnie w kontekście licencji CC-BY-SA, aby zapewnić jego skuteczność.
Ponieważ dostrzegamy pełne znaczenie pierwotnego autora i jego prośby o licencję jego dzieła (w rzeczywistości to on jest właścicielem praw, a nie Wikipedia, i podobnie w przypadku dzieła chronionego prawem autorskim, to autor pozostaje właścicielem dzieła, a nie wydawca, który wynajmuje część praw na dany okres).
Jeśli autor nie poprosi o to na początku przy przesyłaniu swojej pracy do Wikipedii, nie można później zgłaszać żadnych roszczeń.
Wśród punktów do przejrzenia znajduje się również przetłumaczenie pozostałej części podsumowania licencji CC-BY-SA, a także następującej strony: http://fr.wikipedia.org/wiki/Wikip%C3%A9dia:Licence_Creative_Commons_Paternit%C3%A9-Partage_des_Conditions_Initiales_%C3%A0_l%27Identique_3.0_Unported
Tłumaczenia są konieczne, aby uniknąć sporów w stylu: „Nie znam języka angielskiego, więc po prostu stosuję przetłumaczoną część”.
Ponieważ zawiera kilka bardzo ważnych wyjątków, w tym:
„Z wyjątkiem przypadków, gdy Licencjodawca uzgodnił inaczej na piśmie lub gdy jest to dozwolone na mocy obowiązującego prawa, w przypadku powielania, rozpowszechniania lub publicznego wykonywania utworu, samodzielnie lub jako część adaptacji lub zbiorów, nie wolno zniekształcać, okaleczać, modyfikować ani podejmować innych działań naruszających godność lub reputację pierwotnego autora”.
Można to podsumować następująco: ponowne wykorzystanie utworu nie może naruszać jego godności, reputacji ani reputacji.
W kontekście doradztwa lub szkoleń dotyczących Wikipedii, ostatecznie jasno poinformujemy uczestników (kimkolwiek by oni byli, nawet moderatorami), że w Wikipedii będą oni sami odpowiadać przed prawem w przypadku, gdy ich artykuły (lub ich bezczynność) będą naruszać prawo, ponieważ ani Wikipedia, ani Wikimedia France nie ponoszą żadnej odpowiedzialności ani nie są reprezentatywne wobec autorów.
Podobnie jest w sieci – odpowiadasz za swoje działania i teksty.
Albo za swoją powolną reakcję.
I tutaj znów jest dużo pracy mediacyjnej i doradczej do wykonania.
Z poważaniem,
B. Major (który twierdzi, że Flammarion popełnił błąd; powinni byli wskazać zastosowanie CC-BY-SA, jak właśnie to zrobiłem, aby uniknąć nieproporcjonalnej reakcji F. Gallaire’a). Stawia to Wikimedia France w obliczu sprzeczności własnych żądań: albo Wikimedia France przyjmie rolę wydawcy i zastosuje francuskie prawo dotyczące cytatów – co byłoby sprzeczne z promocją CC-BY-SA i pociągałoby za sobą inne „polityczne” zobowiązania – albo może jedynie milczeć na temat swoich żądań, które nie powinny zastępować jej autorów.
Chyba że każdy wykorzystywał to dla własnej reklamy, kosztem autorów!… Kto powiedział: „Stare to samo, stare to samo
” ?
Dla mnie to wyraźny sygnał, że inicjatywa Gallaire’a była bardzo źle pomyślana; coraz częściej będzie się łączyć ze sobą kwestie związane z CC, Wikipedią i prawami autorskimi. Przeczytaj ten artykuł: http://www.actualitte.com/dossiers/1231-houellebecq-droit-auteur-contrefacon-defense.htm
@David Monniaux
Rozgłos jest prawdopodobnie zawsze mile widziany, w przeciwnym razie Coca-Cola nie zrobiłaby tego już dawno temu. Licencje Creative Commons, podobnie jak „wolne” oprogramowanie, takie jak Wikipedia, pozycjonują się jako ruchy pozytywne i korzystają albo z dobrej woli prasy, albo z jawnej propagandy, która wyolbrzymia ich znaczenie. Arogancja ich promotorów sięga tak daleko, że określają „własnościowe” oprogramowanie na Wikipedii jako „niemoralne”, powołując się na doktrynę Stallmana. Na Wikipedii nie ma neutralności, jeśli chodzi o promowanie jej ideologii. Ale to wszystko kwestia rozpędu; na razie wszystko jest w porządku, ale przy tak wielkiej ciszy, tak wielu kompromisach z uczciwością intelektualną, tak dużej tolerancji dla podejrzanych interesów w codziennym zarządzaniu Wikipedią, nie sądzę, aby było to trwałe w dłuższej perspektywie. Będą inteligentne projekty alternatywne, nie stworzymy Wikipedii 2.0, wiemy aż za dobrze, że to niemożliwe, będziemy kreatywni i przede wszystkim nie pozwolimy, aby Wikipedia stała się niekwestionowanym monopolem, co nie wchodzi w grę.
@Globule: Nie, poniżej pewnego poziomu sławy każda reklama jest dobrą reklamą.
Spójrz na Wikipedię: przez lata zniekształcana przez media, teraz znajduje się w pierwszej szóstce.
@David Monniaux
H. opiera się na gatunku literackim/stylu opartym na patchworku i w tym sensie rezonował z praktykami Wikipedii. Gdyby jego promotorzy byli bardziej natchnieni, promowaliby H. z humorem, intelektualnie, a nie jak prawniczy puryści, przyznając się do niewielkiego fragmentu jego powieści. Przekonaliby szyderców i wydawali się całkiem sympatyczni. Tak, tak, mówię, ale Wikipedia nie jest miejscem otwartym, beztroskim i przyjaznym. QED.
@David Monniaux
Słuszna uwaga o kosiarkach kukurydzy; miałem to samo. Różnica polega jednak na tym, że ekolodzy najpierw postępowali zgodnie z procedurami prawnymi i dopiero wtedy, gdy zdali sobie sprawę/zrozumieli, że prawo nie będzie przestrzegane, uciekli się do prowokacji, podczas gdy Gallaire nie zwrócił się do H. z żadnymi prośbami (i nawet nie ma do tego upoważnienia). Zgadzamy się również, że to kwestia polityczna, więc jest ważna. I jest to niezwykle niekorzystne dla licencji Creative Commons, więc osobiście bardzo się cieszę; każdy może cieszyć się małymi zwycięstwami w tej walce.
Nawiasem mówiąc, niektórzy uważają, że działania Michela Houellebecqa można uzasadnić artykułem L122-5 4 francuskiego Kodeksu Własności Intelektualnej (parodia, pastisz). Rozważałem to, ale parodia to nie kopia. To nowe dzieło, które czerpie inspirację z pewnych cech istniejącego dzieła (postaci, fabuła, wygląd itp.), ale podważa je, aby uzyskać efekt humorystyczny lub satyryczny. Nie widzę niczego nowego ani zabawnego w prostym kopiowaniu artykułu.
Na przykład Shamela jest parodią Pameli Richardsona, ale jest to nowe dzieło, w którym po prostu wykorzystano ponownie postacie, a nie kopiowano i wklejano.
@Globule: Kilkakrotnie pisałem, że moim zdaniem Gallaire stosuje strategię w stylu José Bovégo w odniesieniu do prawa autorskiego (widziałem też porównanie z Noëlem Mamère i jego małżeństwem osób tej samej płci): zrób coś, co najprawdopodobniej jest nielegalne, wymyśl absurdalny argument prawny, który w rzeczywistości opiera się na moralności, poczekaj na medialny szum i w ten sposób nagłośnij sprawę. Jeśli zostanie oskarżony, będzie ostatecznym męczennikiem.
Jego operacja PR odniosła ogromny sukces i uważam, że na pewno nie jest „podkulonym ogonem”.
Pytanie jednak brzmi, czy ta sprawa jest dobra, czy zła dla licencji Creative Commons. Gallaire najwyraźniej uważa, że to był dobry pomysł; moim zdaniem miał on również potencjał, by skończyć się problemami prawnymi, szybko przekształconymi przez media w stwierdzenie, że „wolne licencje nie są legalne we Francji”.
Krótko mówiąc. To wszystko polityka.
Wręcz przeciwnie, wykorzystaj to i wyjaśnij nam, jaką krzywdę odczuwasz, jeśli jeden z twoich artykułów (lub, co bardziej prawdopodobne, prostych wpisów) na Wikipedii zostanie splagiatowany bez podania twojego loginu. Jaki jest twój login na WP? Ja również jestem współautorem Wikipedii od 2004 roku, więc uwierz mi, wiem, o czym mówię. Osobiście byłem całkowicie niezainteresowany. Używałem 36 różnych nazw użytkowników i pisałem tysiące artykułów pod pseudonimem. Jak u licha ktoś może rozwijać ego pod pseudonimem? To przekracza moje pojęcie.
Hura!
Udało ci się w tak niewielu linijkach zaprzeczyć mojemu istnieniu, zaprzeczyć jakimkolwiek szkodom poza finansowym, zaprzeczyć moim przekonaniom (choć to logiczne, bo „nie mam imienia, nie istnieję”), przeinaczyć znaczenie moich słów (ale to pozostaje logiczne).
Jeśli nie masz nic przeciwko, od tej pory nie będę Ci odpisywał. Poza tym, czy ja w ogóle kiedykolwiek odpisałem, skoro jestem tylko jednym z „duchów internetu bez tożsamości”?
@Mu
Tak, moim zdaniem H. może trochę nagiąć zasady; jest pisarzem, a nie prezenterem telewizyjnym. Co więcej, cytując Wikipedię, zapewnił jej niesamowity rozgłos, co z pewnością procentuje dzisiaj. Współtwórcy Wikipedii nie ponieśli żadnej szkody; nie mają nazwy, nie istnieją, godzą się na bycie internetowymi duchami, bez tożsamości. Pozwala im to również unikać ryzyka, gdy szerzą swoją propagandę, podszywając się pod „neutralność” – ma to też swoje zalety. Weź odpowiedzialność, umieść pracę H. w sieci, jeśli jesteś wystarczająco odważny, i zaryzykuj rekompensatę H. za egzemplarze jego powieści, których nie sprzeda: zrozum, czym jest „szkoda”. Tak, możemy traktować siebie poważnie, ale to po prostu śmieszne. To, co jest wspaniałe w Wikipedii, to to, że przy tak dużej ilości dostępnych informacji nasi współtwórcy nawet nie wiedzą, w czym biorą udział – co za sukces! Agresywność to moim zdaniem wspaniała cecha, więc dlaczego walczę z Wikipedią? Bo bronię praw autorskich i wolności, po prostu dlatego, że nie mogę już znieść widoku autorów usuwanych z Wikipedii i deptanych przez kilku administratorów, którzy z roku na rok przyznają sobie coraz większą władzę i lekceważą WSZYSTKIE zasady ustanowione przez Jimmy’ego Walesa, począwszy od systematycznej ingerencji w treści redakcyjne podczas sporów edycyjnych. Walczę z Wikipedią, ponieważ uważam, że jest to przedsięwzięcie tłumiące wolność.
„Ale nie w kontekście jego twórczości pisarskiej, która nie wiąże się z poszanowaniem konwencji”. => Zatem, według ciebie, jego twórczość nie polega na poszanowaniu konwencji? Kierując się tą samą logiką, czy mam prawo pobrać jego twórczość i umieścić ją online na hiszpańskojęzycznym serwerze? Przecież moja twórczość również nie polega na poszanowaniu konwencji. I z tej perspektywy nie musisz dyskutować o zaletach umieszczenia książki w sieci.
-„Ale to jest traktowanie siebie śmiertelnie poważnie”_ => Czyż nie jest tak, że wszyscy mają rację?
_ „Czyli chodzi o promowanie licencji CC? Ilu autorów wie, czym one są?” => To właśnie jest wspaniałe w Wikipedii – ci, którzy chcą dowiedzieć się więcej o licencjach CC, mogą _swobodnie_ znaleźć tam informacje o CC.
_ „Moja odpowiedź brzmi nie” _ => to _twoja_ odpowiedź. Nie moja.
A teraz tylko pytanie (retoryczne): dlaczego jesteś taki agresywny? Nie pochwalasz Wikimedia? W porządku. Ignoruj ich, będziesz żył spokojniej.
Gallaire musiał skonsultować się z prawnikiem i zakończył swój występ z podkulonym ogonem…
http://www.lefigaro.fr/livres/2010/12/01/03005-20101201ARTFIG00589-houellebecq-n-est-plus-en-libre-acces-sur-le-net.php
@B. Major
@Mu
CC nie ma nic do zyskania, ale ci, którzy zrozumieli, że jest to podejście polityczne, które kwestionuje prawa autorskie zamiast wzbogacać je o nowe możliwości, odniosą ogromne korzyści poprzez podniesienie świadomości społecznej na temat zagrożeń, jakie niesie ze sobą ta nowa ideologia komunistyczna.
Czy zatem H. powinien był wspomnieć o WP? W ograniczonej logice tych, którzy służą wielkiemu ideałowi „wspólnego dobra ludzkości”, tak (ale nie w logice jego pisarskiej pracy, która nie wiąże się z przestrzeganiem konwencji). Ale to traktowanie siebie niezwykle poważnie i pokazuje, że współautorzy nie są tak bezinteresowni, jak się ich przedstawia. Co gorsza, większość z nich jest prawdopodobnie autentycznie bezinteresowna, ale inni, którzy bawią się polityką, jak Gallaire (przeczytaj jego biografię dwucyfrowego rewolucjonisty), czują się uprawnieni do dania im platformy i wierzą, że potrafią bronić ich interesów. Jakich interesów? Wygląda na to, że przynajmniej w Bistro, i chociaż wiemy, że wcale nie reprezentują współautorów WP, szczerze mówiąc, jesteśmy przeciwni reklamie, więc nie chodzi o pieniądze. Czy zatem problemem jest promocja licencji Creative Commons? Ilu współautorów w ogóle wie, co to jest? Ilu wie, że ich praca może być tak łatwo spieniężona? Dlaczego więc nie przeprowadzić ankiet i nie zapytać o ich opinie? Czy Wikipedia nie jest stroną społecznościową? Moja odpowiedź brzmi: nie. Wikipedia to strona, na której tysiące ludzi uczestniczy w całkowitej izolacji. Brakuje komunikacji, a kilka wpływowych osób wręcz zabrania komunikacji i udziału osobom zaangażowanym w zarządzanie stroną. Dlatego uważam, że Wikipedia zdradza obietnice złożone w pierwotnym projekcie Jimmy’ego Walesa. Wikipedia była projektem eksperymentalnym, który coś stworzył, ale zdamy sobie sprawę, że to coś jest projektem politycznym, atakującym autorów. H.W.A. jest pierwszym autorem, który został bezpośrednio zaatakowany; oni również znajdą obrońców.
Nie do końca podzielam ten punkt widzenia.
Po pierwsze, moim zdaniem CC nie ma na tym (wizerunkowo) nic do zyskania. Dlatego pozycja WMF jest, moim zdaniem, bardzo dobra.
Jeśli chodzi o wyjątek dotyczący cytowania, to pomijając fakt, że pozwoliłby on – w tym przypadku – każdemu wyjść z podniesioną głową, jest on bardzo ściśle regulowany przez Wskaźnik Cen Konsumpcyjnych i wciąż mam wątpliwości co do jego zastosowania w tym przypadku.
Cytat powinien być krótki (to jest jasne) i uzasadniony jego krytycznym, polemicznym, edukacyjnym, naukowym lub informacyjnym charakterem w kontekście dzieła, w którym został wykorzystany. Nie sądzę, żeby pasował do żadnej z tych kategorii, ale to tylko moja opinia.
Podobnie, ten wyjątek od prawa autorskiego jest warunkowy w odniesieniu do autora(-ów) _i_ cytowanego źródła. Chociaż cytowanie autorów może być trudne:
1) jest to obowiązek prawny (ostateczną decyzję o wykonalności pozostawiam sędziemu, jeśli zajdzie taka potrzeba);
2) samo źródło nie jest szczególnie trudne do cytowania.
Zakładając, że się nie mylę i przy zachowaniu wszelkich należnych zastrzeżeń, albo autor (M H.) naruszył prawa autorskie do utworu, albo postanowił uszanować prawa autorskie do wykorzystanych tekstów (wspomniani autorzy postanowili bowiem umieścić swoje „utwór” na licencji CC).
Oczywiście istnieją inne sposoby postępowania. W przypadku tego przestępstwa (naruszenia praw autorskich) to posiadacze praw (autorzy wykorzystanych artykułów) muszą podjąć kroki prawne. Nieukrywanie „zapożyczeń” w tekście, który skądinąd jest oryginalny, bez wskazania ich pochodzenia (na przykład poprzez podanie źródła), może być interpretowane jako swego rodzaju zaprzeczenie ich twórczości.
Chcę przez to powiedzieć, i to tylko moja opinia, że przypis odsyłający do wykorzystanych artykułów zostałby zinterpretowany jako podziękowanie dla autorów i ich pracy. Zamiast plagiatu, z pewnością zostałby odebrany jako uznanie, a nawet dowód integralności intelektualnej.
Bardzo podoba mi się ta dyskusja i elementy, które się z nią wiążą.
Doceniam pełną niuansów odpowiedź Wikimedia France, nawet jeśli powoływanie się na Houellebecqa w kwestii szacunku dla cytatu jest nieco mylące.
Z pewnością Houellebecq był nią związany, ale jeszcze bardziej jego wydawca. Wydawca z kolei musi zadbać o zgodność tekstu z różnymi przepisami obowiązującymi w danym kraju.
Jeśli Houellebecq popełnił błąd, jego wydawca nie wywiązał się należycie ze swojego zadania.
Poprawianie błędów i pominięć autora to zadanie redaktora.
Wydawca nie jest dostawcą hostingu.
Flammarion ponosi zatem wyłączną odpowiedzialność w tej sprawie.
(Zgodnie z informacjami podanymi tutaj: http://www.slate.fr/story/26745/wikipedia-plagiat-michel-houellebecq-carte-territoire , błąd jest oczywisty!)
Po przeczytaniu tego wpisu nasuwa się kolejne pytanie: czy jedno naruszenie prawa może prowadzić do kolejnych?
Odpowiedź jest jasna: nie, chyba że chcesz wdać się w zemstę, która zaszkodziłaby wszystkim. To, że jedno z twoich praw zostało naruszone, nie daje ci prawa do naruszania praw innych w ramach odwetu.
Poza przypadkami samoobrony, stanowisko to jest nie do obrony przed sądem.
Obawiam się, że F. Gallaire wkroczył na bardzo grząski grunt.
Zwłaszcza jeśli nie jest jednym z autorów omawianych artykułów i nie złożył skargi przeciwko Flammarionowi za naruszenie licencji CC-BY-SA.
W przeciwnym razie, jakim prawem przypisuje sobie przywilej reprezentowania pozbawionych praw autorów?
Co gorsza, jakim prawem pozwala sobie pozbawiać praw stronę przeciwną?
Obawiam się, że sam wpadł w pułapkę.
W istocie, jeśli dwóch sąsiadów kłóci się o swoje ogródki warzywne, nikt nie jest upoważniony do reprezentowania jednego z nich (z własnej inicjatywy) i plądrowania ogrodu drugiego.
Opierając się na tej zasadzie, sędzia może trzymać się faktów i nie przyznać mu racji w kwestii naruszenia praw autorskich na licencji CC-BY-SA, lecz przyznać mu rację w kwestii jawnego piractwa.
Nie wspominając już o tym, że licencja CC-BY-SA jest wadliwa tylko w jednym cytacie (pięć, jeśli dobrze rozumiem)… co nie będzie miało większego znaczenia w przypadku oskarżenia o piractwo. Flammarion może naprawić tę sytuację w dowolnym momencie w wersji cyfrowej lub w kolejnym przedruku.
Rozwiązanie, które mogłoby być eleganckie (i nadal może być), nawet z przeprosinami za ten „błąd”, podczas gdy szkody wyrządzone przez piractwo pozostaną.
I będą nadal karane.
Jednak ten „błąd” jest błędem tylko wtedy, gdy ktoś skontaktował się z Flammarionem. (jak określono w odpowiedzi Wikimedia France)
Powstaje zatem zasadnicze pytanie o reprezentatywność.
Kto jest uprawniony do wysłania tego listu?
Jeśli dobrze rozumiem powyższy wpis,
).
to nie jest to Wikipedia, która nie jest autorem.
Nie jest to również Fundacja Wikimedia, która jest dostawcą hostingu.
Nie jest to również Wikimedia France, która pełni jedynie rolę pomocniczą i edukacyjną (i której wcześniejsze rekomendacje, w domyśle, są bezwartościowe
Pozostają autorzy artykułów.
I tu wpadamy w pułapkę bez dna. (Która jest tu słabo reprezentowana przez sformułowanie: „Ale pod warunkiem, że autor zostanie zacytowany (autorstwo dzieła) i że ponownie wykorzystana treść będzie rozpowszechniana na tej samej licencji”).
Na Wikipedia.fr autorzy nie są wyraźnie wskazani (brak zakładki na stronie głównej)
i nie można ich łatwo zidentyfikować… Można znaleźć pseudonimy, adresy IP, boty…
Co więcej,
kto co otrzymał? Kto pełnił rolę twórcy?
– Ten, kto był inicjatorem?
– Ten, kto wszystko przepisał?
– Ten, kto tłumaczył?
– Ten, kto pełnił funkcję korektora? Jako moderator, odrzucając zmianę? Ten, kto dokonał największej edycji? Itp.
Nie wiemy.
Nie wiemy, kto jest „ojcem” artykułu!
To uniemożliwia Houellebecqowi ich wymienienie, nawet gdyby chciał!!! Bo który z nich priorytetowo traktować?
To samo dotyczy Flammariona.
W związku z tym prośba Wikipedii (lub Wikimedia France) o podanie źródła cytatu nie może zostać spełniona (a zatem nie może zostać zakwestionowana).
Ten sam błąd można znaleźć również w sformułowaniu „
Lecz pod warunkiem, że autor zostanie podany (autorstwo dzieła)…”.
Tylko że to musi być możliwe!
Musimy wiedzieć, kto jest „ojcem” każdego artykułu.
A ponieważ ani Wikipedia, ani Fundacja Wikimedia, ani Wikimedia France nie są autorami, nie mamy szczęścia. Jeśli pierwszy warunek nie może być spełniony, drugi też nie.
Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdybyśmy mieli jedno z następujących sformułowań:
„Ale pod warunkiem, że strona autorów zostanie zacytowana (autorstwo dzieła) i że ponownie wykorzystana treść zostanie rozpowszechniona na tej samej licencji”.
Albo nawet:
„Ale pod warunkiem, że grupa autorów zostanie zacytowana (autorstwo dzieła) i że ponownie wykorzystana treść zostanie rozpowszechniona na tej samej licencji”.
Zbiorem autorów mogłaby być Wikipedia, ale to oznaczałoby, że Wikipedia stałaby się przedstawicielem tego zbioru autorów.
Jednakże, jak wyraźnie zaznaczono w tym poście: Wikipedia nie jest ani autorem, ani redaktorem.
Wikipedia to dzieło zbiorowe, napisane przez wielu autorów, współautorów, z których każdy ponosi odpowiedzialność za własne teksty i czerpie z nich korzyści.
Dlatego, po tym wyjaśnieniu, nie można wskazać Wikipedii jako autora!
(wbrew temu, co przeczytałem w komentarzu)
Ani że Wikipedia nie może rościć sobie prawa do cytowania… Jakie prawa mogłaby mieć?
Co więcej, jeśli autorzy nie złożą skargi ani roszczeń, wątpię, aby można było powoływać się na licencję CC-BY-SA.
Czy w ogóle się z nimi skontaktowano?
Czy są za publicznym wyrażeniem sprzeciwu wobec sposobu, w jaki Houellebecq wykorzystał ich tekst(y)?
Czy w ogóle mogą się temu sprzeciwić?
Jak długi jest tekst?
Co jeszcze zabawniejsze, czego właściwie mogą żądać od wydawcy i autora?
Poza prawem do cytowania w książce! Zgodnie z licencją CC-BY-SA.
To jest wada licencji CC-BY-SA
Nadal sprawdzam link podany na początku wpisu, aby upewnić się co do warunków licencji CC-BY-SA.
# Uznanie autorstwa — musisz podać nazwisko pierwotnego autora w sposób określony przez autora dzieła lub posiadacza praw, który udziela Ci tego pozwolenia (jednak nie w sposób sugerujący, że Cię popierają lub aprobują sposób, w jaki korzystasz z dzieła).
Oczywiste pytanie: gdzie można znaleźć nazwisko autora oryginału na Wikipedii?
Gdzie jest ono „przypisane przez autora” (lub „w sposób określony przez autora”)?
A może nawet przez właściciela praw autorskich (którym, o ile dobrze rozumiem, nie jest Wikipedia)?
Czy jest choć jedno miejsce, które jasno wyjaśnia, jak cytować Wikipedię?
I dlaczego nie jest to wyjaśnione w tym poście, w sposób jasny i pouczający? ;-)))
Czytam dalej:
# Udostępnianie na tych samych warunkach — Jeśli zmienisz, przekształcisz lub dostosujesz tę pracę, możesz rozpowszechniać powstałą pracę wyłącznie na podstawie tej samej licencji.
Modyfikuj, przekształcaj, dostosowuj… a nie włączaj do większego obiektu, którego 99% stanowi „oryginalna” treść.
Włączenie jest zgodne ze standardową praktyką dotyczącą krótkich cytatów. Owszem, istnieje drobne niedopatrzenie dotyczące źródła. Nie wzbudziło to żadnych zastrzeżeń autorów, nawet po opublikowaniu pracy naszego klienta.
To właśnie chętnie powiedzą prawnicy Flammariona.
Milczenie oznacza zgodę.
Tak, na tym właśnie polega cały problem z reprezentatywnością.
Wikipedia, Fundacja Wikimedia i Wikimedia France nie reprezentują autorów.
Autorzy ci są zatem pozostawieni sami sobie, jeśli czują się pokrzywdzeni, jeśli mają na to ochotę i czas. I jeśli potrafią udowodnić autorstwo swojego tekstu! (Kolejna delikatna kwestia, ponieważ artykuł w Wikipedii może zostać znacząco zmodyfikowany i przepisany w dowolnym momencie… przez autorów tak przypadkowych, jak i efemerycznych, których „ojca” artykułu nie da się zidentyfikować).
Jak można zastosować CC-BY-SA bez wyraźnego wskazania autorstwa?
Jak Houellebecq/Flammarion śmią się do tego rościć? W czyim imieniu i na podstawie jakich praw?
To właśnie wywołuje uśmiech na mojej twarzy od początku tego wpisu.
Żądamy stosowania licencji CC-BY-SA, nie udostępniając do tego środków.
Zakładka „Uznanie autorstwa” na tym samym poziomie co „Pokaż historię”, a nie ukryta wśród mnóstwa opcji historii, wydaje mi się niezbędna… aby móc w prosty i oczywisty sposób uszanować licencję CC-BY-SA.
Tak, może to być adres URL do Wikipedii, ale nie jest to jedyny sposób na zachowanie zgodności z licencją CC-BY-SA.
Możemy również wskazać wszystkie użyte tytuły, wpisując „artykuł Wikipedii”, ponieważ wiemy, że możliwe jest znalezienie wszystkich autorów, zapoznając się z tymi artykułami.
A może, dokładniej, CC-BY-SA , cytując „ojca” artykułu. (Pierwszą osobę, która go napisała?)
Ponieważ wszystkie inne modyfikacje i adaptacje pochodzą z niego na licencji CC-BY-SA.
Zabawne, że ta ostatnia opcja, choć oczywista, nie została nawet wspomniana przez zespół Wikimedia France. A aspekt „uznania autorstwa” jest w zasadzie odrzucany przez Wikipedię na rzecz ducha współpracy.
Zanim zaczniemy czepiać się sąsiada, dobrze byłoby mieć jasność co do swojego stanowiska.
Z poważaniem,
B. Major
PS Chcę wyjaśnić, że zdecydowanie popieram ducha współpracy w Wikipedii i (po długich rozważaniach) uważam, że licencja CC-BY-SA nie jest odpowiednia dla Wikipedii. Duch współpracy wymaga licencji Collaborative Commons… która wciąż jest tworzona! Gwarantowałoby to, że artykuł nie będzie zależał od jednego autora (CC-BY-SA), ale będzie należał do wszystkich autorów Wikipedii (zbiorowe, wspólne dzieło). Umożliwiłoby to każdemu autorowi/współtwórcy Wikipedii wysłanie listu z żądaniem zaprzestania plagiatu do nieuczciwych plagiatorów, zapewniając tym samym szacunek dla pracy – niezbędnej w dobie internetu – społeczności Wikipedii.
@Mu
Widziałem przyszłość i opowiadam ci o tym małym jej fragmencie, który prawdopodobnie jesteś w stanie zrozumieć. Co do oskarżania kogoś o trolling zaraz po tym, jak krytykuje Wikipedię, nawet jeśli jest ona precyzyjna i uzasadniona, to typowa taktyka Bistro i nie jest to zbyt honorowe. Przyznajmy, że tym razem to forum nie uciekło się do cenzury; administratorzy Wikimedia nie mogą się mylić za każdym razem, więc od czasu do czasu oddajmy im honor.
Oczywiście nie chodzi tu o oczernianie pana Houellebecqa ani sugerowanie, że zawód pisarza jest, ogólnie rzecz biorąc, zawodem dla zamożnych. Powszechnie wiadomo, że w tej dziedzinie, podobnie jak w muzyce, tylko mniejszość otrzymuje bardzo wysokie zarobki.
Jednak, szczerze mówiąc, należy również zaznaczyć, że pan Houellebecq nie jest „zwykłym pisarzem” zarabiającym grosze – czego dowodem jest fakt, że przeprowadził się do kraju o korzystnych przepisach podatkowych i, jak sam wyjaśnia, uważa Francję za „hotel”. Nie będę więc współczuł jego sytuacji finansowej.
@Charlie Nestel
Całkowicie zgadzam się z obroną zarówno wolnych licencji, jak i twórczości (jak robi to większość zwolenników wolnego oprogramowania). Jednak te dwa elementy mogą czasami kolidować ze sobą i ważne jest, aby pamiętać, że wolne licencje nie są celem samym w sobie.
Zauważyłem, że w wypowiedzi Davida Monniaux nie było pogardy. Chciałem jedynie zwrócić uwagę, że w wielu dyskusjach wokół kontrowersji wokół Houellebecqa i Gallaire’a powszechne były uprzedzenia wobec pisarzy i że warto wyjaśnić sprawę tego zawodu, tak jak zrobił to autor cytowanego przeze mnie artykułu.
@Pleśń
„W przypadku kopiowania/wklejania, jeśli tekst nie jest zbyt długi, uważam, że podawanie źródła nie jest obowiązkowe”.
Artykuł L122-5
zmieniony ustawą nr 2009-669 z dnia 12 czerwca 2009 r. – art. 21:
„Po ujawnieniu dzieła autor nie może zakazać:”
(…)
3° Pod warunkiem, że nazwisko autora i źródło zostaną wyraźnie wskazane:
a) Analizy i krótkie cytaty uzasadnione krytycznym, polemicznym, edukacyjnym, naukowym lub informacyjnym charakterem dzieła, w którym zostały zamieszczone;
Odniesienie: http://www.legifrance.gouv.fr/affichCodeArticle.do?idArticle=LEGIARTI000006278917
Z poważaniem
PS: Wielu członków tzw. społeczności wolnego oprogramowania, o czym można przeczytać na pewnych listach, wyraża ukryte, a czasem nawet jawne, współczucie lub przyjaźń dla Michela Houellebecqa, którego, jako artystę, uznają za jednego ze swoich.
Choć podzielam ich wrażliwość, bez której nie byłaby możliwa (wolna) sztuka, to jednak różnię się od ich stanowiska – uważam, że pełne nienawiści wiadomości, które mogę tu przeczytać, i kłamliwe oświadczenia, które można przeczytać w prasie, zasługują na to, abyśmy bronili wolnych licencji i/lub wolnej dystrybucji.
To powiedziawszy, myślę, że jesteś trochę zbyt surowy wobec Davida Monniaux. W jego wypowiedziach nie ma ani krzty pogardy dla zawodu pisarza.
Charlie
@Globule: Rozmawiamy tu o plagiacie i naruszaniu praw autorskich, ty mówisz o administratorach Wikipedii, wyborach, neutralności poglądów, wszystkich tych kwestiach, które są z pewnością interesujące, ale nieistotne dla tej dyskusji.
@Moule: Podobnie jest z wizerunkiem informatyka czy niewykształconego „internetowego geeka” itp., który zakłóca dyskusję na te tematy i jest wykorzystywany przez niektóre grupy nacisku.
@David Monniaux
W przypadku tekstu kopiuj/wklej, jeśli jego długość nie jest zbyt długa, uważam, że podanie źródła nie jest obowiązkowe. Ostatecznie, jak sądzę, to sędzia musi ocenić, czy długość jest akceptowalna, czy nie (ale jeszcze do tego nie doszliśmy).
Myślę, że jesteś trochę zbyt surowy w drugiej części. W wielu dyskusjach na ten temat panuje przekonanie, że zawód pisarza jest bogaty i nieproduktywny, co prowadzi do negowania wartości jego pracy, a w konsekwencji praw autorskich.
Warto o tym pamiętać i rzucić wyzwanie temu przekonaniu.
@David Monniaux
Nie jest dobrym pomysłem wytaczanie wyświechtanych argumentów, takich jak fantazyjne przewidywania rychłego upadku Wikipedii czy twierdzenie, że ci, którzy się z tym nie zgadzają, są z konieczności rozgoryczeni lub wykluczeni z Wikipedii. Nie twierdzę, że Wikipedia zniknie wkrótce lub całkowicie, ale twierdzę, że pozytywne postrzeganie tego projektu przez opinię publiczną zmieni się radykalnie w krótkim czasie i że ludzie uświadomią sobie prawdziwe motywy stojące za jej powstaniem. Twierdzę, że te motywacje są dalekie od „humanistycznych”, a zatem wielu współtwórców będzie rozczarowanych i poczuje się oszukanych. Jestem teraz przekonany, że Wikimedia nigdy nie zrobi nic, aby uporządkować codzienne życie współtwórców. Niewielka klika administratorów, którzy uważają się za „dożywotnio wybranych”, będzie nadal organizować się w antagonistyczne frakcje i dążyć do zdobycia coraz większej władzy. Koncepcja „neutralności”, jakkolwiek niejasna i dyskusyjna, będzie nadal lekceważona, aby narzucić wizję współtwórcom, którym udało się zaskarbić sobie przychylność obecnych administratorów. Krótko mówiąc, wiesz to wszystko równie dobrze jak ja i nie chcesz na to pytanie odpowiedzieć, to twoja prerogatywa. Mówię po prostu, że granie w ukryciu to na dłuższą metę strategia skazana na porażkę. Nie znam dokładnego terminu, który zaszkodzi Wikipedii, ale jestem pewien, że za liczne drobne oszustwa, które już miały miejsce, przyjdzie zapłacić cenę.
@Moule: Artykuł zaczyna się od wyjaśnienia, że Houellebecq po prostu zaczerpnął fakty z Wikipedii i przepisał je we własnym tekście. To prawdopodobnie prawda w przypadku niektórych zapożyczeń, ale w przypadku muchy domowej kopiowanie i wklejanie jest rażące.
Autor niniejszego artykułu przyznaje również, że Houellebecq i jego wydawca mieliby trudności z udowodnieniem, że kopiowanie i wklejanie jest nieskuteczne:
Nikt nie jest zobowiązany do czynienia rzeczy niemożliwych i doskonale rozumiem, że pan Houellebecq nie chciał kopiować długiej listy pseudonimowych autorów, ale powinien przynajmniej podać źródło.
Poniższy tekst stanowi fragment potępienia spisku ekstremistów głoszących hasło „wszystko za darmo”, który przeanalizowałem na swoim blogu.
@David Monniaux
Ciekawy artykuł na stronie
http://www.actualitte.com/dossiers/1231-houellebecq-droit-auteur-contrefacon-defense.htm
autorstwa Mathiasa Lair Liaudet ze Związku Pisarzy.
Twierdzi, że kopie dzieł Houellebecqa nie stanowią naruszenia praw autorskich. Jego argumenty opierają się na długości cytowanego tekstu, a także na jego oryginalności.
Jestem pod wrażeniem. Stanowisko WMF wydaje mi się całkowicie jasne: dwaj główni bohaterowie tej „sprawy”, czyli pan Gallaire i pan H (a za jego pośrednictwem Flammarion), są winni. Popieram to stanowisko.
Podane szczegóły są… precyzyjne i, przynajmniej moim zdaniem, bardziej bezstronne niż na innych stronach, forach i podobnych platformach, z których korzystałem w tej sprawie.
@David M.: Co za cierpliwość! Przyznaję, że byłem zaskoczony, że niektóre posty nie zostały po prostu usunięte.
@Globule: Proponuję, żebyś po cichu zajrzał w przyszłość i przyszedł do nas i powiedział, co o niej myślisz, kiedy ją zobaczysz ^^. Tymczasem nie drażnij trolla. Cholera! Za późno!
@Globule: To wszystko jest całkiem możliwe, ale powinieneś wiedzieć, że wiele osób od dziewięciu lat przepowiada rychły upadek Wikipedii. Szczególnie pamiętam artykuł w „Le Monde” autorstwa niejakiego Francisa Marmandego, który twierdził, że to przejściowa moda, coś, o czym za kilka lat się zapomni; wręcz przeciwnie, kiedy nadeszła przewidywana data, to „Le Monde” było na skraju bankructwa. Trudno przewidzieć przyszłość.
@Pleśń
Wikipedia jest oficjalnie komputerową skorupą i twierdzi, że nie ponosi odpowiedzialności za nic, aby uniknąć potencjalnych pozwów ze strony niezadowolonych autorów, którzy są na tyle odważni, by domagać się rozliczenia. Wikipedia to abstrakcyjne „dzieło”, które nie zwraca zbytniej uwagi na swoich współpracowników. Niedawno mieliśmy nawet komentarze od administratora-wolontariusza o nicku „ironia”, który bardzo poważnie przeanalizował na IRC, że ostatecznie niewielu współpracowników dostarczyło zdecydowaną większość artykułów, a zatem, jego zdaniem, można było obejść się bez pozostałych. Mentalność osób z wewnątrz Wikipedii (głównie Bistro i administratorów) jest taka, że Wikipedia to dzieło, które wykracza poza jej założyciela, a nawet jej współpracowników. Uważam to za aroganckie i graniczące z kultem dryfowanie, które doprowadzi projekt do upadku. Czas pokaże, czy mam rację.
@Moule: Dzieła zbiorowe i dzieła wspólne to dwie szczególne kategorie dzieł intelektualnych w rozumieniu Kodeksu własności intelektualnej, z którym zachęcam do zapoznania się.
Kodeks ten określa również zasady postępowania w przypadku autorów pseudonimowych i anonimowych.
Duża część pracy prawnika polega na klasyfikowaniu faktów i sytuacji, czyli umieszczaniu ich w kategoriach zdefiniowanych przez prawo, które nie obejmuje każdego konkretnego przypadku ani nowej praktyki. Jastrow, który ma o wiele większą wiedzę w tych kwestiach niż ja, może w razie potrzeby udzielić więcej informacji.
@Globule: Wydaje się, że prawo jest dla ciebie wyjątkowo niejasne.
W prawie francuskim idee i fakty nie są chronione prawem autorskim. Jednak ich wyrażenie w tekście pisanym jest chronione.
W tekście naukowym lub edukacyjnym nie ma prawnego obowiązku podawania źródła prezentowanych informacji. Dobrą praktyką jest jednak umożliwienie czytelnikowi zapoznania się z oryginalnymi źródłami i ich weryfikacji. Dlatego w Wikipedii zdecydowanie zaleca się podawanie źródeł (wszelkie wątpliwe lub nieudokumentowane informacje mogą zostać usunięte bez powiadomienia).
W omawianym przypadku pan Houellebecq nie ograniczył się do zaczerpnięcia pewnych faktów, lecz skopiował i wkleił całe akapity, wprowadzając jedynie niewielkie zmiany w formie.
Chciałbym również zauważyć, że słownik encyklopedyczny Larousse’a nigdzie nie podaje nazwisk swoich autorów ani źródeł, z których korzystali.
@David Monniaux
Dziękuję za odpowiedź.
Zatem Twoim zdaniem Wikipedia jest dziełem umysłu, a nie dziełem zbiorowym? Czy te dwa terminy wykluczają się wzajemnie?
@Fredleborgne
Czy dobrze wykonany i niezawodny przekręt jest dla ciebie akceptowalny? Serio, skąd, twoim zdaniem, biorą się te wszystkie rzekomo dobrze udokumentowane artykuły w Wikipedii, ze zbiorowej pamięci wikipedystów? Gdzie są odnośniki do źródeł? Nigdzie. Przestańcie nas uważać za głupców. To tak jak z tymi ludźmi, którzy domagają się darmowej muzyki w internecie, bo udowodnienie nielegalnego pobierania jest praktycznie niemożliwe bez tworzenia biurokratycznych koszmarów pokroju HADOPI. Przedstawiciele Wikimedia mówią to otwarcie, a raczej prawie otwarcie: popierają promocję licencji Creative Commons i zgadzają się na „przemyślenie” (czytaj: zniesienie) prawa autorskiego. Jest oczywiste, że autorzy są i będą coraz bardziej poszkodowani. I tak, H. jest poszkodowany już dziś, a to dopiero początek frontalnych ataków.
@Moule: Czytam prawo i widzę obowiązek podawania „źródła” i „autora”. Chociaż rzeczywiście może być problem z wyborem autorów, nie ma problemu ze źródłem: wystarczy podać „Wikipedię”, tytuł artykułu i ewentualnie datę (z hiperłączem, to jeszcze łatwiejsze). Nie rozumiem, w jaki sposób trudność z podaniem autora miałaby usprawiedliwiać brak podania źródła.
Ustawa dotyczy również dzieł zbiorowych oraz dzieł autorów pseudonimowych lub anonimowych. Na przykład istnieje zbiór książek matematycznych podpisany przez Nicolasa Bourbakiego, pseudonim grupy, której dokładny skład jest nieznany, choć krążą o nim plotki. Kopiowanie tych dzieł z naruszeniem prawa autorskiego jest jednak zabronione.
Podobnie, prawo wyraźnie nie ogranicza definicji dzieła umysłu do dzieł artystycznych lub literackich, ale obejmuje również dzieła naukowe. Trudno mi zrozumieć, jak można argumentować, że artykuły w encyklopedycznym słowniku Larousse’a (często dość krótkie i pisane anonimowo) są chronione prawem autorskim, ale nie te w Wikipedii (które, nawiasem mówiąc, często są dłuższe).
Wreszcie, prawo nigdzie nie odnosi się do jakości dokumentów ani oryginalności prezentowanych w nich idei lub faktów, poza stwierdzeniem, że standardowe słowniki (pozbawione oryginalności idei i faktów) oraz powieści sensacyjne (niskiej jakości) są wyłączone z ochrony praw autorskich. Na szczęście, można by rzec: czy można sobie wyobrazić uzależnienie oceny prawnej od subiektywnej oceny, czy powieść jest dobra, czy nie?
Twierdzenie, że prawo zezwalałoby na „kolaże” wbrew prawom autorskim, jest nie do utrzymania. O ile wiem, kiedy raper (oczywiście można mu odmówić statusu artysty, ale wtedy wracamy do dyskusji o jakości) sampluje riff gitarowy (np. Sean „Puffy” Combs z Kashmir z Led Zeppelin), musi zapłacić tantiemy autorom i wykonawcom.
Krótko mówiąc, rozumiem zakaz powtarzania prostych i czysto faktograficznych zdań, takich jak „Paryż jest stolicą Francji” (czysto faktograficznych), ale nie rozumiem zakazu powtarzania opisu muchy w kilku akapitach.
@David Monniaux
Odpowiedź Flammariona (dlaczego wszędzie piszę Gallimard…?) na oskarżenia o plagiat w artykule w Slate:
http://www.slate.fr/story/26745/wikipedia-plagiat-michel-houellebecq-carte-territoire
Kończy się tak:
„Kiedy udało nam się zaobserwować te niezwykle rzadkie przypadki reprodukcji, zauważyliśmy, że samo źródło nie wskazywało tożsamości autorów”.
Wygląda więc na to, że Flammarion może również umiejscowić dyskusję w kwestii kwalifikacji autora.
@David Monniaux
Twoim zdaniem Houellebecq ponosi winę za brak cytowania źródeł. Przeciwny pogląd został przedstawiony w artykule, do którego link podałem w poprzednim poście.
Wydaje mi się, że odnosisz się do wyjątku od prawa autorskiego (cytat, pastisz, karykatura), który zezwala na kopiowanie, ale wymaga podania źródła.
Autor cytowanego przeze mnie artykułu wydaje się uważać, że nie mamy do czynienia z tym problemem, ponieważ kwalifikacja współpracowników Wikipedii jako autorów, a także sama natura Wikipedii (praca intelektualna, praca zbiorowa itp.), są problematyczne.
Tego rodzaju pomysły pojawiają się ostatnio w wielu artykułach, więc bardziej szczegółowa analiza prawna z Twojej strony byłaby interesująca.
@Jastrow Bardzo ciekawe. Termin „udzielenie praw użytkowania” wydaje mi się bardzo trafny (być może bardziej niż „dzierżawa”, ponieważ okres obowiązywania nie powinien mieć żadnych ograniczeń poza ograniczeniami ważności praw autorskich? Być może jednak argumentujesz, że prawo odstąpienia od umowy sprawia, że wszystko to jest bardziej niepewne niż w prawie anglosaskim).
Częściowo zgadzam się z Tobą, że stowarzyszenie WMfr może nie mieć odpowiednich kwalifikacji; w każdym razie ważne jest wyjaśnienie, że w żadnym wypadku nie chodzi o działanie *w imieniu* autorów publikacji.
@Moule Zakładając, że ten tekst jest napisany szczerze (a nie widzę powodu, dla którego miałby nie być), wydaje się nieco zagmatwany i dość oderwany od prawnych (i, ośmielę się powiedzieć, moralnych) realiów alternatywnych licencji.
Uważam jednak, że wszyscy powinniśmy pamiętać, jak imponująca (a nawet niepokojąca dla niektórych) potrafi być Wikipedia, biorąc pod uwagę ogromną liczbę osób, pracę i organizację, którą reprezentuje. To zrozumiałe i normalne (choć nieuzasadnione), że komentujący mają pytania, wątpliwości i je wyrażają.
Masz rację, „mogłoby to być interesujące”. Ale całe pytanie, dla małego zespołu takiego jak WM-fr, brzmi, ile zasobów (energii, czasu, motywacji) poświęcić na dialog z tymi ludźmi – a nawet wtedy, jeśli to w ogóle możliwe, bo dobra wola nie zawsze jest dzielona!
W przeciwnym razie podzielam Pańskie obawy, że (brak) oficjalnej reakcji wydawcy na to naruszenie praw autorskich stanowi godny ubolewania precedens dla (niestety, przewidywalnych) przypadków w przyszłości. Chciałbym jednak zauważyć, że powyższe stwierdzenie w żadnym miejscu nie wskazuje, jak Pan zdaje się sugerować, że wydawca „miał prawo do tego”. (W takim przypadku byłbym pierwszym, który by się bardzo, bardzo zdenerwował).
Pojawia się jednak fundamentalne pytanie, co niedawno zilustrowała sprawa N. Paleya: w jaki sposób możemy uspokoić opinię publiczną, co stale robimy, co do powagi i rzetelności prawnej wolnych licencji… bez systematycznego uciekania się do szczegółowych, technicznych i często zniechęcających wyjaśnień? (Dotyczy to problemu dziennikarzy omówionego powyżej).
@Moule: Co to jest gallimardias?
Twierdzisz, że złamanie prawa przez Gallimarda jest niepodważalne, ale mnie nie wydaje się to takie oczywiste. Blog „l’observatoire de wikipédia” oferuje analizę dającą do myślenia:
http://wikipedia.un.mythe.over-blog.com/article-le-dernier-houellebecq-pirate-a-cause-de-wikipedia-61901655.html
Autor tego bloga najwyraźniej nie ma o Tobie najlepszego zdania, ale jego analiza zasługuje na głębszą analizę.
Jeśli w końcu okaże się, że F. Gallaire nie tylko popełnił błąd, umieszczając książkę w sieci (co zgadza się większość zwolenników wolnego oprogramowania), ale także, że Gallimard miał prawo opublikować książkę z kopiami artykułów z Wikipedii, reputacja encyklopedii ucierpi.
Więc mam nadzieję, że jesteś pewien siebie.
Z pedagogicznego punktu widzenia wydaje mi się, że interesujące byłoby udzielenie przez Ciebie odpowiedzi punkt po punkcie. Jeśli chodzi o viralność, prawo do pastiszu, koncepcję pracy zbiorowej, ryzyko plagiatu na Wikipedii itd.
@vvillenave Odnosząc się do przypadków naruszenia praw autorskich Wikimedia Commons (WP) w prasie, niektórzy zaangażowani w sprawę współautorzy odrzucili pomysł podjęcia działań przez Fundację Wikimedia, podkreślając, że nigdy nie upoważnili jej do reprezentowania ich. Dlatego należy zachować ostrożność. Stowarzyszenia mają generalnie legitymację prawną do działania w obronie swoich interesów; nie dotyczy to Wikimedia Commons (WMFr). Obawiam się, że legitymacja prawna do pozwu jest w tym przypadku zbyt słaba. Działania WMFr wydają mi się mało uzasadnione prawnie i są niepożądane „politycznie”.
W prawie francuskim licencje to umowy bezimienne. Nie widzę innego sposobu, aby je traktować inaczej. Creative Commons wyjaśnia to w swoim FAQ dotyczącym prawa francuskiego ( http://fr.creativecommons.org/menu3/main_faqjur.htm ) i analizuje własne licencje jako umowy dzierżawy dóbr niematerialnych.
Trolle i ciekawe dyskusje współistnieją; przypomina to forum dyskusyjne.
@Charlie, pytanie o to, kto mógłby przejąć rolę FSF w przypadku innych dzieł intelektualnych, jest istotne. Nie znam odpowiedzi i zasługuje ona na obszerną dyskusję, ponieważ implikacje są liczne, zarówno z prawnego punktu widzenia (ryzyko kontra szanse, statut stowarzyszenia itp.), jak i z „logistyki” (zasoby ludzkie, zasoby finansowe), a nawet z medialnego punktu widzenia.
Byłbym bardzo zainteresowany Twoją opinią na ten temat. Czy uważasz, że organizacja taka jak Wikimedia France powinna podjąć się tego zadania?
~~~~ Christophe
@David Monniaux
„Wolne licencje to skomplikowany temat. Aby je zrozumieć, potrzebna jest znajomość ram prawnych prawa autorskiego, określonych w Kodeksie własności intelektualnej. Prawie wszyscy dziennikarze, z którymi współpracujemy, nie znają tych ram i nie zadają sobie trudu, by zapoznać się z prawem. Nie mają czasu na subtelności”.
Nie jestem pewien, czy nieporozumienie dziennikarzy (którzy są liderami opinii) wynika wyłącznie z braku znajomości ram prawnych prawa autorskiego.
Przekazują oni również ideologie i wyobrażenia, co wyraźnie widzieliśmy podczas debat w Zgromadzeniu Narodowym nad ustawą DADVSI, a następnie nad ustawą Hadopi, które zostały przyjęte dosłownie i/lub odwrotnie przez wybranych urzędników.
Twórcy wolnego oprogramowania mogą liczyć na wsparcie Fundacji Wolnego Oprogramowania, która czuwa nad obroną licencji wolnego oprogramowania.
Obecnie nic takiego nie istnieje dla autorów prac objętych licencją Wolnej Sztuki i/lub licencją swobodnej dystrybucji. I najwyraźniej, jeśli odwołam się do komunikatu prasowego Adrienne Alix,
głównym celem Wikimedia France jest przede wszystkim edukacja.
Wszystko zależy od tego, co rozumiemy pod pojęciem „pedagogika”.
Kto może żądać prawa do odpowiedzi i/lub sprostowania, gdy dziennikarz pisze, że „Wikipedia jest wolną encyklopedią, pisaną przez wolontariuszy. Innymi słowy, nie jest chroniona prawem autorskim”?
Adrienne Alix pisze:
„Osoby, które czują się pokrzywdzone przez pana Houellebecqa sposobem, w jaki wykorzystują ich wkład, mogą podjąć kroki prawne przeciwko niemu i/lub jego wydawcy. „Wikipedia” ani Wikimedia France nie powinny zastępować autorów”.
Jeśli chodzi o wolne oprogramowanie i powołujemy się na „Wyrok z dnia 16 września 2009 r. – Sąd Apelacyjny w Paryżu – Wydział 5 Izba 10 – RG nr 04/24298”, autorzy/współpracownicy oprogramowania VNC nie wystąpili publicznie; nie był to zatem proces o fałszerstwo.
Jednakże proces ten można uznać za „edukacyjny”, ponieważ Sąd Apelacyjny w Paryżu uznał, że „(…) sprawa nie była zgodna z warunkami licencji GNU GPL, gdyż firma EDU 4 usunęła pierwotne prawa autorskie VNC do własności dwóch plików, zastępując je własnymi, a także usunęła tekst licencji”.
Tak więc, pomijając różnice natury, które oddzielają dzieła funkcjonalne, takie jak oprogramowanie, od innych dzieł umysłu, to właśnie warunki wolnej licencji (w tym przypadku na mocy copyleft) Sąd Najwyższy w Paryżu uznał za ważne.
Wyzwaniem dla wszystkich społeczności zajmujących się oprogramowaniem, sztuką i wolną kulturą jest zatem kwestia edukacyjna.
I jedyne pytanie, które się nasuwa, brzmi: kto może pełnić tę samą rolę, jaką FSF France odgrywa w swojej dziedzinie (wolne oprogramowanie), w odniesieniu do innych dzieł intelektualnych (od artykułów w Wikipedii, po krótkometrażowe i pełnometrażowe filmy na licencji copyleft, wolną muzykę, wolną i/lub swobodnie rozpowszechnianą dokumentację edukacyjną itd.)?
Najlepsze życzenia dla wszystkich, którzy sprawiają, że lepszy świat jest możliwy.
Charlie
Oto zatem w końcu bardziej sensowna odpowiedź niż ta przyjęta przez media głównego nurtu, na przykład: „Udostępnianie całości dzieła za darmo jest przesadą”.
Potępienie Michela Houellebecqa przez władze Wikipedii jest faktem, pomimo braku solidarności wobec F. Gallaire’a i wymogu stosowania „zasad”, które są jasno określone dla każdego czytelnika Wikipedii.
Mogę się tylko cieszyć, ponieważ jako „Świadek” w sprawie Houellebecqa/Gallaire’a, poczucie winy tego pierwszego za odmowę przestrzegania zasad może się na nim zemścić. W kwestiach zasad nie ma podwójnych standardów: jest całkowicie rozsądne, że ktoś, kto ukradł jajko, nie powinien narzekać, gdy ktoś ukradnie wołu.
@Globule
Autorzy oszukani przez Wikipedię?
Dowód!
@globule Termin „plagiat” nie istnieje w prawie, które uznaje jedynie naruszenie praw autorskich. Można bezczelnie plagiatować autora, nie naruszając w żaden sposób praw autorskich. Mówimy tu o własności intelektualnej; proszę nie mieszać tych kwestii. Wszystko to zostało już wyjaśnione Tobie lub Twojemu koledze Altshift.
@vvilenave Przypominam sobie rażący przypadek plagiatu artykułu z Wikipedii autorstwa Le Figaro. Jeden z autorów zaangażowanych w tę sprawę stanowczo odrzucił wszelkie sugestie interwencji Fundacji Wikimedia w imieniu autorów, podkreślając, że nigdy ich do tego nie upoważnił. W sprawie Houellebecqa również nie widziałem, aby autorzy prosili o interwencję stowarzyszenia ani kogokolwiek innego. Dlatego osobiście byłbym bardzo ostrożny w tej sprawie. Niektóre stowarzyszenia mają legitymację prawną do działania; w tym przypadku nie dotyczy to WMFr, a ich legitymacja do pozwu wydaje mi się całkowicie niejasna.
W prawie francuskim licencja jest rzeczywiście umową; patrz FAQ dotyczące Creative Commons ( http://fr.creativecommons.org/menu3/main_faqjur.htm#1 ). Nie widzę innej możliwości analizy.
Odpowiadając na trzy dość interesujące wersy w poście Globule:
– przejście z GFDL na CC by-sa było moim zdaniem jednym z arcydzieł prawnych ostatniej dekady, a także pomnikiem solidności i solidarności między różnymi społecznościami wolnego oprogramowania.
– Wolna licencja nie jest umową. http://www.groklaw.net/article.php?story=20031214210634851 Termin ten jest używany (z pewnością nie bez powodu, choć wciąż muszę odkryć, co to znaczy) we francuskim tłumaczeniu licencji Creative Commons (oraz w CeCiLL), ale nie jest przypadkiem, że Wikipedia korzysta z wersji nieportowanej (co nie oznacza, że nie może ona mieć *wartości* umowy w świetle prawa francuskiego).
– Sądy same wielokrotnie potwierdzały ważność wolnych licencji w prawie francuskim. Prawa osobiste nigdy nie miały absolutnej przewagi, a tłumaczenia licencji Creative Commons opierają się właśnie na tej elastyczności.
– Powoływanie się tutaj na „prawa moralne” i hordy współpracowników, którzy czują się przez nie skrzywdzeni, czy na jakiś rodzaj „prawa do zniknięcia”… czy możemy to uznać za figurę retoryczną? (Zauważmy zresztą, że nikt tutaj nie próbuje odebrać ci tego prawa).
Tym samym /me wraca do karmienia swojej własnej farmy trolli.
@Globule: Myślę, że Altshift nie ma żadnych oporów przed udzielaniem się na wszelkich możliwych forach, nie wspominając o moich stronach dyskusyjnych na temat projektów Wikimedia itd.
Może moglibyśmy o tym porozmawiać z ludźmi, którzy faktycznie poruszają ten temat?
ALTSHIFT© prosi mnie o opublikowanie tego wpisu, ponieważ nie może tego zrobić na swoim komputerze.
Nie zapomnij wspomnieć o warunkach, na jakich Wikipedia i Fundacja Wikimedia, która ją hostuje, „szanują” autorów publikowanych artykułów?
1. Trzy hasła użyte przez Houellebecqa w książce *Mapa i terytorium* zostały pierwotnie opublikowane na licencji GNU i objęte licencją Creative Commons po wewnętrznym referendum, w którym uczestniczyło około 1% autorów Wikipedii z całego świata: czy autoryzacja autorów, którzy podpisali umowę licencyjną GNU przed zmianą licencji, została uzyskana imiennie? Czy fakt, że żaden z nich nie potępił tej zmiany, stanowi obecnie podpisaną akceptację?
Skoro umowa licencyjna GNU nie ma ograniczenia czasowego i niezależnie od podobieństwa treści między GNU a CC, czy zastępowanie jednej licencji drugą bez formalnej umowy respektuje prawa autorów i ich prawa?
2. Prawa moralne obejmują nie tylko prawo do poszanowania czyjegoś imienia i nazwiska oraz prawo do wycofania treści. Wszyscy współautorzy Wikipedii, którzy wnioskowali o usunięcie swoich wpisów z serwisu, spotkali się z pogardą z powodu braku odpowiedzi lub musieli wszcząć postępowanie prawne w celu uzyskania poszanowania swoich praw. Czy na tym polega poszanowanie praw autorskich?
3. Licencje Creative Commons, na podstawie których współautorzy Wikipedii muszą zamieszczać swoje prace, są traktowane jako umowy, których podpisanie i akceptacja następuje poprzez kliknięcie przycisku „PUBLIKUJ”. Aby jednak uniknąć naruszenia tych licencji i „wolnej kultury” w przypadku błędu w tłumaczeniu, nie istnieje oficjalne francuskie tłumaczenie tych licencji, a jedynie bardzo krótkie streszczenia… Prawo francuskie unieważnia umowy zawarte w języku innym niż język strony umowy: czy takie metody świadczą o najwyższym szacunku dla autorów artykułów Wikipedii, czy też wykorzystują ich łatwowierność i zaufanie do nieuczciwego pozyskiwania informacji podanych dobrowolnie?
4. Te umowy licencyjne, których charakter – czy to między Wikipedią a autorami artykułów, czy wyłącznie zobowiązania autorów – jest niejasny, wydają się, biorąc pod uwagę, że Wikipedia i Wikimedia twierdzą, iż nie ponoszą odpowiedzialności redakcyjnej, jedynie zobowiązaniami moralnymi podjętymi przez autorów, którzy mogą nawet nie znać języka angielskiego. Jeśli umowy te dotyczą wyłącznie autorów, mogą oni mieć świadomy wybór modyfikacji warunków umowy, a nawet poddania swojego wkładu regulacjom prawnym swojego kraju. Jednakże jest im to systematycznie odmawiane. Czy Fundacja Wikimedia nazywa to poszanowaniem autorów i ich praw?
5° Autorom treści na Wikipedii, którzy z X powodów chcą skorzystać ze swojego „prawa do zniknięcia”, które wprawdzie nie jest zdefiniowane prawnie, i chcieliby usunąć swoje dane osobowe, adresy IP, pseudonimy, imię i nazwisko ze stron Wikipedii, zaleca się systematyczne podjęcie działań wobec wymiaru sprawiedliwości stanu Floryda: czy jest to wyraz szacunku dla autorów i promowanie wolności?
6° Jeśli współautorzy muszą bezwzględnie objąć swój wkład licencją Creative Common, podpisując umowę po angielsku i bezkrytycznie, w jaki sposób Wikimedia lub autorzy mogą żądać, aby użytkownik, niezależnie od tego, czy po prostu konsultuje się z Wikipedią, czy też kopiuje kilka linijek tekstu, w swojej pracy, nawet jeśli może czytać i kopiować, co chce, bez żadnych zobowiązań umownych, przestrzegał jakichkolwiek zasad… zwłaszcza że zasady te nie obowiązują w rzeczywistym świecie?
Fakt, że Wikipedia i jej obrońcy muszą zmierzyć się z własnymi sprzecznościami i wziąć odpowiedzialność za wprowadzające w błąd stwierdzenia „Wikipedia, wolna encyklopedia”, powinien skłonić tę firmę do ponownego rozważenia swojej polityki komunikacyjnej i pokazania się wreszcie w prawdziwym świetle.
7. Wreszcie, Wikipedia nazywa swoich redaktorów UŻYTKOWNIKAMI, WSPÓŁPRACOWNIKAMI lub PEONES, ale nigdy autorami, mimo że wymóg zgłoszenia nawet najmniejszego błędnego przecinka do licencji CC tworzy prawa autorskie. Fakt, że współautorzy nigdy nie są nazywani „autorami”, jest całkowicie logiczny, biorąc pod uwagę, że zasady wymagają od nich gromadzenia, kompilowania, próbkowania i drobnej modyfikacji (w celu obejścia systemów praw autorskich) informacji znalezionych gdzie indziej (Panie Monniaux, to nie jest wykroczenie, nie… nie maskujemy TYLKO kradzionych samochodów na Wikipedii). Ale jeśli Wikipedia, całkiem słusznie, uważa swoich redaktorów-wolontariuszy za nieautorów, to jakim cudem prawdziwy autor, który przedrukowuje fragmenty artykułów z Wikipedii, miałby być zobowiązany do cytowania tych autorów lub linkowania do Wikipedii, tak jak robi to Google? Mimo że według Wikipedii nie są oni autorami, a ani Wikipedia, ani Wikimedia nie są wydawcami?
Nie ma wątpliwości, że Flammarion opublikuje w cyfrowej wersji „Mapy i terytorium” linki do historii Wikipedii, choćby po to, by złagodzić napięcia. Jednak biorąc pod uwagę, że Wikipedia nie ponosi odpowiedzialności redakcyjnej, a autorzy tych wpisów prawdopodobnie, jak niektórzy z nich, wstydzą się, że wbrew swojej woli brali udział w takiej szaradzie, będzie to jedynie nadużycie reklamowe dla struktury, która twierdzi, że egzekwuje prawa autorskie, a której fanatyczni członkowie walczą o jej całkowite zniknięcie.
Czy ostatecznie nie byłoby lepiej, gdyby Wikimedia, Wikipedia i potencjalni autorzy wykorzystanych ponownie wpisów, niebędący robotami ani czcicielami Wiki, zadowolili się tym, że dostarczyli pracę szeroko rozpowszechnioną zgodnie z intencją wyrażoną przez Wikimedia, nawet jeśli jest ona uznawana za wzór literatury zerowego stopnia (w końcu osiągnięto neutralność!), zamiast rościć sobie prawo, pod fałszywymi pretekstami, do poszanowania nazwisk autorów, którzy prawdopodobnie pracowali naiwnie i w sposób całkowicie bezstronny?
Gdzieś przeczytałem, może w lokalnym barze albo na jakimś blogu, że artykuł o muchie domowej został poprawiony dzięki Houellebecqowi, ale bez względu na to, jak często konsultuję ten artykuł i jego historię, nie mogę znaleźć żadnej wzmianki o nazwisku Houellebecq. Skoro jednak wygląda na to, że jego powieść „Mapa i terytorium”, w której pomógł ulepszyć ten artykuł, jest teraz objęta licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach, Wikipedia powinna przynajmniej uszanować tę licencję i podać nazwisko autora, który umożliwił ulepszenie, nawet jeśli nie jest on powiązany z Wikipedią. Jeśli ktoś chce narzucić innym absurdalną logikę, może powinien zacząć od narzucenia jej sobie!
Czy będziemy musieli czekać na kolejną prowokację ze strony Gallaire’a, zanim ten jaskrawy plagiat fragmentu dzieła objętego licencją CC (wbrew jego woli) zostanie naprawiony?
Pani Przewodnicząca, czy chciałaby Pani, żebyśmy uwierzyli, że zwołała Pani nadzwyczajne posiedzenie zarządu za pośrednictwem telekonferencji wyłącznie w celu sporządzenia tego komunikatu prasowego ogłaszającego tak oficjalne, a zarazem mdłe stanowisko? No, proszę, odrobina przyzwoitości… Jaki interes ma Wikimedia France w interweniowaniu w tej sprawie, skoro w żaden sposób nie jest wydawcą artykułów, które zawiera? To zaskakujące! Ale mimo wszystko, przypominając wszystkim o prawach, które powinien był szanować Houellebecq, a których Wikipedia nie… trzeba mieć tupet, prawda! Co do trzech poprzednich, a jednak istotnych wpisów (zwłaszcza numeru 8, który pewien Alshift próbował tu opublikować), to dość pocieszające jest to, że je Pani ocenzurowała (a nie moderowała); to przynajmniej dowodzi, że to, co w nich napisano, trochę Panią zaniepokoiło.
@Adrienne: Dziękuję, zgubiłam link.
@Charlie Nestel: Wolne licencje to skomplikowany temat. Aby je zrozumieć, potrzebna jest znajomość ram prawnych prawa autorskiego, określonych w Kodeksie własności intelektualnej. Prawie wszyscy dziennikarze, z którymi współpracujemy, nie znają tych ram i nie zadają sobie trudu, żeby zapoznać się z prawem. Nie mają czasu na takie subtelności.
Aby osiągnąć poziom precyzji, o który prosisz, musisz zrozumieć, że ogólną zasadą jest wolność wypowiedzi, która jest ograniczona przez prawo autorskie, że autor ma prawo zezwolić na ponowne wykorzystanie lub go odmówić, że oprócz zezwoleń na ponowne wykorzystanie istnieją wyjątki prawne oraz że autor może udzielić praw poprzez „licencje”. Musisz również wiedzieć, że prawo dotyczy dzieł zbiorowych oraz autorów anonimowych lub pseudonimowych. To już około cztery razy więcej informacji, które dziennikarz może przyswoić w czasie, jaki ma na zebranie od nas informacji.
W takich okolicznościach nie jest złym pomysłem przekazanie prostego przesłania, na przykład: „Internet nie jest strefą bezprawia; prawo wymaga od Michela Houellebecqa prawidłowego cytowania wykorzystanych przez niego fragmentów”.
@Adrienne Alix
Jeśli to, co przeczytałem na stronie
http://www.slate.fr/story/26745/wikipedia-plagiat-michel-houellebecq-carte-territoire
jest wyczerpujący i prawdziwy, rozumiem zatem, dlaczego Adrienne Alix ograniczyła się do samej hipotezy prawdopodobnego naruszenia prawa do cytowania.
Całe to zamieszanie na nic, powiedziałbym?
Pozostaje jednak pytanie o całkowitą niewiedzę, czy wręcz zaprzeczanie istnieniu wolnych i/lub bezpłatnych licencji dystrybucyjnych, co ta sprawa po raz kolejny ujawniła.
Charlie
Cześć,
Uważam, że Twoje stanowisko jest bardzo niejednoznaczne.
Nie rozumiem, dlaczego przyjmujesz bezkrytycznie argumenty wydawcy Michela Houellebecqa, który cytuje cię obszernie, by poprzeć swoją wypowiedź, a sam ograniczasz się do hipotezy naruszenia prawa do cytowania.
Ani przez chwilę nie bierzesz pod uwagę innej hipotezy, czyli fałszerstwa.
Co do reszty, gdybyś nie był autorytetem moralnym, mógłbym się z tobą w dużej mierze zgodzić, a zapożyczenia Houellebecqa można by nawet uznać za hołd dla Wikipedii. Ale wydarzenie to przybrało nieoczekiwane rozmiary. Dziennikarka z „Le Point” napisała nawet artykuł, w którym stwierdza:
„Jednak Wikipedia jest wolną encyklopedią, pisaną przez wolontariuszy. Innymi słowy, nie jest chroniona prawem autorskim. Z prawnego punktu widzenia, a także w kwestiach własności intelektualnej, jeśli nie ma właściciela, nie ma powoda, a zatem nie ma pozwu”.
Nie jest to pierwszy raz, kiedy prawa autorskie do utworów udostępnionych na wolnych licencjach i/lub w ramach swobodnej dystrybucji zostały po prostu i bezceremonialnie naruszone.
Problem nie dotyczy już więc sprawy Houellebecqa/Gallaire’a, lecz poszanowania wolnych licencji i/lub wolnej dystrybucji.
Wciąż pamiętamy ustawę Hadopi i jej słynny katalog dzieł „chronionych”, jak gdyby autorzy dzieł udostępnionych na wolnych licencjach nie powinni być „chronieni” prawem autorskim.
Charlie
@David: Porównanie znajduje się na tej stronie: http://www.slate.fr/story/26745/wikipedia-plagiat-michel-houellebecq-carte-territoire
@Jastrow Moim zdaniem jest to krzywda moralna związana z całym projektem Wikipedii. Celem stowarzyszenia Wikimedia France (o ile dobrze rozumiem jego statut) jest
„
rozwój encyklopedii […], które charakteryzują się następującymi cechami:
* być swobodnie dostępne online za pośrednictwem Internetu i powiązanych technologii;
* posiadać wolne treści, udostępniane publicznie przez ich autorów na podstawie umowy o swobodnym dostępie, zgodnie z postanowieniami Kodeksu Własności Intelektualnej
” .
Innymi słowy, wydaje mi się, że gdy tylko treść Wikipedii jest wykorzystywana bez licencji, jest to sprzeczne z celem stowarzyszenia Wikimedia France i w związku z tym może wyrządzić mu (przynajmniej) szkodę moralną (odsyłam w szczególności do orzecznictwa Sądu Apelacyjnego w Rennes z listopada 2004 r. – nie mam pod ręką dokładnego odniesienia).
Następnie ustalenie, czy to stowarzyszenie, lub inne, ma podstawy do złożenia skargi… To znany dylemat (niedawny proces Hortefeux to zilustrował). Statut Wikimedia-fr nie wspomina wprost o takiej możliwości, ale wydaje mi się, że można ją wywnioskować z samych obiektów. Co więcej, nie jestem pewien, czy sędzia nie wziąłby pod uwagę samej specyfiki projektu Wikipedii (wielu autorów, bezinteresowność/non-profit…). W każdym razie, szkoda, że tak łatwo odrzucono możliwość podjęcia kroków prawnych (bez urazy).
Jeśli jest coś jeszcze, co pokazuje Twój przykład sprawy „Nędzników” (skoro wspominasz o apelacji, ale powinniśmy też mówić o kasacji), to to, jak bardzo nasi sędziowie (w większości) błądzą w kwestii praw autorskich, a konkretnie praw autorskich w dobie internetu i kultury remiksów. I rzeczywiście, nigdy nie twierdziłem, że takie kroki prawne można było podjąć lekkomyślnie, z pewnością wygranej (to samo można by powiedzieć o panu Gallaire, nawiasem mówiąc, choć bardziej prawdopodobne jest, że w przeciwnym kierunku).
A tak przy okazji, czy ktoś mógłby podać nam link do odpowiednich fragmentów Houellebecqa w odpowiednich artykułach Wikipedii? (Fragmenty te miałyby formę krótkich cytatów, mających na celu rzucenie światła na publiczną debatę prawną.)
@Jastrow
Dodajmy do tego fakt, że gdyby Wikimedia wszczęła taki pozew, nawet bez wygranej, można by go wykorzystać do wykazania, że organizacja ta nie jest jedynie zbiorem artykułów, jak twierdzi, ale uważa się za ich wydawcę, co pociąga za sobą dobrze znane konsekwencje w przypadku oskarżeń o inne… plagiaty. Jesteśmy zatem w grze oszustwa i pomieszania ról i obowiązków, w której możemy obawiać się, że ostatecznie jedynymi, którzy mają cokolwiek do stracenia, są prawdziwi autorzy, tacy jak H.
@vvillenave Nie możesz wnieść pozwu bez uzasadnionego interesu. Osobiście wątpię, aby sędzia uznał taki interes Wikimedia France w przedmiotowej sprawie. Wspominasz o „beneficjencie zewnętrznym”, ale beneficjencie czego? Stowarzyszenie nie ma mandatu do reprezentowania autorów Wikipedii. Przypomnijmy słynną sprawę kontynuacji „Nędzników”, w której Société des Gens de Lettres (Stowarzyszenie Literatów) zostało początkowo uznane za niedopuszczalne do pozwu, mimo że jego deklarowany cel wyraźnie wspomina o ochronie materialnych i moralnych interesów jego członków. Jego legitymacja procesowa została uznana w postępowaniu apelacyjnym, ale ten przykład wyraźnie pokazuje, że nie można wnieść pozwu tylko dlatego, że czujesz do sprawy pewną sympatię.
Globule: Mówiąc o „wartościowej dyskusji”, miałem na myśli, że mam nadzieję, że nie będę musiał ci odpowiadać. Skoro każdy ma swobodę wyboru swoich bitew, pozwolisz mi nie dzielić się twoją.
@vvillenave
Myślę, że nie do końca zrozumiałeś niuanse „modelu biznesowego” Wikimedia, który ma na celu nieujawnianie się jako „beneficjent zewnętrzny”, jak to ująłeś. Ale to nie jest tematem tego artykułu; może innym razem.
@David Monniaux
Rzeczywiście mam wiele żalów do wyrażenia. Nie codziennie można zwracać się do osób zarządzających Wikimedia France, a tym bardziej nie codziennie, aby oni znaleźli czas, żeby mi odpowiedzieć. Nie zdziwcie się więc, że trochę z tego korzystam.
Skupiając się na głównym temacie tego artykułu (który, moim zdaniem, jest nadal ściśle związany z samą naturą Wikipedii), mogę powiedzieć, jakie wrażenie na mnie wywiera. W przeciwieństwie do poprzedniego komentatora, uważam, że ma Pan całkowitą rację, dystansując się od pana Gallaire’a, ponieważ, mówiąc wprost, jego działanie jest niewłaściwe i może skutkować jedynie konsekwencjami prawnymi. Nie jest on autorem artykułów w Wikipedii „splagiatowanych” przez H., nie ma on większego prawa niż ktokolwiek inny, by brać prawo w swoje ręce; krótko mówiąc, to dziecinne zachowanie ze strony kogoś, kto jest ewidentnie niekompetentny, a prawdopodobnie nawet zupełnie nieświadomy kwestii prawnych.
Twoja odpowiedź jest co najmniej niejednoznaczna i ujawnia, że Wikipedia to coś więcej niż tylko encyklopedia Creative Commons. Wyczuwamy, że dystansujesz się od Gallaire’a w imię efektywnego promowania Creative Commons, co wyraźnie oznacza, że zasadniczo przynajmniej częściowo się z nim zgadzasz. Moim zdaniem powodem jest to, że Wikipedia/Wikimedia to również projekt polityczny, którego celem jest uzyskanie monopolu na wiedzę w sieci. To z pewnością naiwne, ale jednocześnie bardzo niebezpieczne dla praw autorskich, które prędzej czy później zaatakują prawdziwi winowajcy stojący za Wikimedia (czyli nie Ty, ale jej promotorzy w USA), lobbując na przykład w organizacjach publicznych (w zamian za widoczność w zamian za licencje Creative Commons). Jest to możliwe dzięki współudziałowi Google w sztucznym umieszczaniu każdego artykułu z Wikipedii na pierwszej stronie, nawet jeśli temat jest wyjątkowo niszowy i rzadko konsultowany. Nie można jednak oczekiwać, że ta niszcząca wolność polityka pozostanie bez sprzeciwu. Biorąc pod uwagę naturę Internetu, pojawią się inicjatywy inteligentniejsze niż ta Gallaire’a, które się jej sprzeciwią.
Z poważaniem,
Globule
„Sprawiedliwa walka, ale niewłaściwa broń”: to sformułowanie mogłeś wykorzystać w swoim komunikacie prasowym!
Żeby było jasne, moje stanowisko jest takie: powinieneś był natychmiast (zaraz po publikacji książki, o której mowa) złożyć pozew o naruszenie praw autorskich, jako „beneficjent trzeci”, aby publicznie i stanowczo potwierdzić swoją solidarność z autorami plagiatu. Z
pewnością nie miałeś środków i doskonale to rozumiem; jednak należało się obawiać, że ten brak środków mógłby zostać zinterpretowany jako brak „cojones”, by użyć tej eleganckiej terminologii.
Wydaje mi się, że takie działanie, choć niewątpliwie ryzykowne, nie obyłoby się bez korzyści: po pierwsze, z dużym prawdopodobieństwem zapewniłoby Ci poparcie „społeczności” w najszerszym tego słowa znaczeniu, której może brakować funduszy, ale z pewnością nie utalentowanych prawników. Po drugie, pozwoliłoby Ci postępować „właściwie”, zarówno z prawnego, jak i medialnego punktu widzenia: potwierdzając ważność wolnych licencji i szanując prawa _wszystkich_ autorów, „potężnych czy nędznych”, jak głosi legenda. Wreszcie, pozwoliłoby nam wszystkim uniknąć obecnej absurdalnej sytuacji, w której zasadniczo mamy wybór między poparciem aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa, który jest moralnie sprawiedliwy, ale ewidentnie nielegalny (z czym się godzę), a odrzuceniem inicjatywy pana Gallaire’a i w efekcie oddaniem przewagi jego najbardziej źle nastawionym adwersarzom (co właśnie robisz tutaj, nieśmiało „przypominając zasady, których Flammarion _mógł_ przestrzegać”).
Tak, działania pana Gallaire’a mają bardzo małe szanse powodzenia (to mało powiedziane). Z drugiej strony, nie mniej prawdziwe jest to, że naruszenie praw autorskich przez H/Flammariona jest oczywiste i podlega ściganiu, które, w przeciwieństwie do jego działań, miałoby wszelkie szanse powodzenia. (Można zapytać, jakiemu celowi miałoby to służyć: dodaniu trzech niefortunnych adresów URL do przyszłych przedruków? Stworzenie precedensu? Sprawienie, że ludzie będą mówić o wolnych licencjach?)
Wydaje mi się, że „przynajmniej” (cytując ciebie), ty, podobnie jak wszystkie nieco oficjalne, sformalizowane i widoczne organy, które nie podjęły działań we właściwym czasie (powiedzmy: CC-fr, April itd.), ponosisz pewną odpowiedzialność za to, że niektórzy „gorący” poczuli się upoważnieni (a nawet wezwani) do podjęcia inicjatywy w sposób znacznie mniej roztropny, niż ty byś to zrobił. (Poza tym: w pewnym sensie mamy szczęście, że „dopadło” to kogoś takiego jak pan Gallaire, który, choć nie jest najroztropniejszy, posiada jednak pewien poziom wykształcenia i wiedzy prawniczej. Sytuacja mogłaby być _znacznie_ gorsza, gdyby zaangażowali się w nią inni gorliwi, których znam).
(P.S. Moje własne zastrzeżenie: napisałem do rms, gdy tylko się o tym dowiedziałem; zachęcił mnie do skontaktowania się z oryginalnymi autorami artykułów, o których mowa, ponieważ wydawało się to bardziej wiarygodne niż poleganie na wspomnianym systemie „zewnętrznym”. Nie zrobiłem tego, czując, że nie mam odpowiedniej „karmy” w społeczności Wikipedii – być może powinienem był. Wspomniał jednak również, że Wikimedia France może odegrać pożyteczną rolę – to pokazuje, jak bardzo spodziewałem się Twojej reakcji…)
Dziękuję Wam wszystkim trzem za wartościową dyskusję i za Wasze opinie.
@vvillenave: Rozumiem, że możesz odnieść wrażenie, że zajmujemy stanowcze stanowisko wobec F. Gallaire’a. Ale to tylko jeden z aspektów przesłania, które chcieliśmy przekazać.
Przesłanie jest potrójne:
– jasno określić warunki ponownego wykorzystywania treści Wikipedii (naprawdę czytamy na ten temat mnóstwo bzdur)
– przypomnieć autorom o ich prawach i obowiązkach, zarówno Houellebecqa, jak i współtwórców Wikipedii
– wyjaśnić, dlaczego nie popieramy F. Gallaire’a (który z pewnością walczy o sprawiedliwe idee – które podzielamy – ale niewłaściwą bronią), ponieważ rzeczywiście jesteśmy proszeni o wyrażenie naszej opinii.
Ważne jest, aby nie pozwolić, by ideały wzięły górę nad rozsądkiem, zwłaszcza gdy rozsądek podpowiada nam, że obecny problem nie jest odpowiednio rozwiązywany. Może się to wydawać surowe, nieuprzejme, tak, rozumiem to. Ale uważam, że jest to konieczne od czasu do czasu, właśnie jeśli chcemy utrzymać naszą wiarygodność w kontekście przyszłych zobowiązań. Nie chodzi o atakowanie go, ale o przedstawienie naszego stanowiska. Z jednej strony mówisz, że się tego spodziewaliśmy, a z drugiej, że nie powinniśmy osądzać Gallaire’a. To trochę sprzeczne. Albo wyrażamy swoją opinię (i rozumiem, że może być niepopularna), albo nie jesteśmy o nią proszeni.
Jeśli chcesz, kontynuujmy dyskusję!
(Wypowiadam się, podobnie jak David i Christophe, w charakterze osoby prywatnej. Opinia Zarządu została podana w poście).
Oczywiste jest, że chcesz skierować tę dyskusję, która dotyczy konkretnego przypadku i konkretnych kwestii prawnych, w stronę całościowej krytyki Wikipedii i dyskusji niezwiązanej z tematem.
Drogi Davidzie,
Na żądanie podam Państwu moją tożsamość i dane kontaktowe, aby pan Gallaire mógł podjąć przeciwko mnie kroki prawne, jeśli będzie chciał. Jednocześnie, jeśli chce uniknąć ośmieszenia, lepiej będzie poczekać na korzystny dla siebie wyrok sądu w sprawie jego włamania, co jest wysoce nieprawdopodobne.
Nie mam żadnych obaw co do przestrzegania prawa przez Wikimedia; struktura organizacji jest doskonale zaprojektowana przez prawników. Mówię o uczciwości intelektualnej, a to już inna kwestia. Dokładność publikowanych informacji jest tak duża, że ewidentnie widać, że to kopiowanie i wklejanie. Co więcej, zmiana kilku fraz nie zmienia faktu, że to plagiat, a rozmycie odpowiedzialności na tysiące współautorów to nic innego jak sprytny sposób na uniknięcie ewentualnego sporu prawnego. Wikimedia doskonale zdaje sobie z tego sprawę i wybrała status dostawcy hostingu, aby wyeliminować wszelkie ryzyko. Jest to tak prawdziwe, że nielegalne treści i tak są szybko usuwane, co jasno dowodzi, że Wikimedia nie potrzebowała tego środka.
A co z autopromocyjnymi banerami na każdej stronie witryny? Czy możesz wyjaśnić, dlaczego systematycznie odmawia się publikacji podobnych banerów ogłaszających wewnętrzne głosowania decyzyjne i wybory administratorów, o co proszono bezskutecznie? Powodem jest to, że Wikipedia jest organizacją antydemokratyczną, łamiącą własne zasady. Społeczeństwo jeszcze o tym nie wie, a Wikipedia nadal opiera się na swojej dobrej reputacji projektu „humanistycznego”. Nie sądzę, żeby to mogło potrwać dłużej. Za wszystkie te drobne kompromisy, jeśli chodzi o rygor i uczciwość, trzeba zapłacić cenę. Gallaire ujdzie mu to na sucho, jeśli wycofa się przed procesem Flammariona, ponieważ nie mają interesu w zrobieniu z niego męczennika. Wielu współpracowników ostatecznie opuści Wikipedię, gdy dowiedzą się więcej o wewnętrznych realiach organizacji.
Pozdrowienia,
Globule
@vvillenave:
(Mówię tu w swoim własnym imieniu.)
Wygląda na to, że sugerujesz, że Wikimedia France nie miałaby odwagi wesprzeć działań prawnych w obronie wolnych licencji, nawet gdyby mogło im się to udać.
Moim zdaniem (wartym tyle, ile jest warte, możecie równie dobrze uznać mnie za niekompetentnego) jest to, że gdyby wymiar sprawiedliwości zajął się tą sprawą, wydałby wyrok na niekorzyść Florenta Gallaire’a.
Wyobraźcie sobie konsekwencje. Gdyby uprościć, zniekształcić, rozszerzyć itd., ta decyzja sądu zostałaby publicznie wyjaśniona jako „wolne licencje nie mają żadnej wartości we Francji” lub nawet „można swobodnie wykorzystywać treści Wikipedii bez żadnych zobowiązań”. Krótko mówiąc, skutki byłyby katastrofalne.
Można by powiedzieć, że to, że Florent Gallaire nie ma prawa „wziąć prawa w swoje ręce” w sprawie, która go nie dotyczy, nie oznacza, że wolne licencje są generalnie „nieważne”. To prawda; ale bądźcie spokojni, tak właśnie będzie to przedstawiane w mediach. Ostatecznie byłoby to działanie kontrproduktywne.
Zastrzeżenie: wypowiadam się w swoim własnym imieniu.
Nie widzę, w czym stanowisko stowarzyszenia byłoby hipokrytyczne.
Tak, stowarzyszenie nie popiera działań pana Gallaire’a. To celowy wybór. W żadnym wypadku nie oznacza to braku wsparcia dla współpracowników. Wręcz przeciwnie. Wikimedia France nie popiera działań o niejasnych podstawach prawnych (w przeciwieństwie do naruszeń licencji oprogramowania). Jednakże, i to jest nasza rola, powtarzamy, że Flammarion naruszył prawo, wykraczając poza warunki licencji Creative Commons, nie podając nazwisk oryginalnych autorów. Ten argument jest niepodważalny.
Podsumowując, w 2010 roku Wikimedia France wypełniła swoją rolę wspierania i promowania wolnej wiedzy poprzez udział w konferencjach, podnoszenie świadomości organizacji kulturalnych (sympozjum pod koniec tygodnia) i partnerstwa merytoryczne z instytucjami (BNF, Muzeum w Tuluzie itp.).
Jeśli chodzi o ideę, że rola edukatora jest „drobna”, to stanie się ona faktem w dniu, w którym wszystkie organizacje kulturalne zrozumieją konsekwencje udostępniania swoich treści za darmo. Do tego czasu uważam tę rolę za kluczową dla realizacji celów Wikimedia.
Powtarzam, to jest mój osobisty punkt widzenia.
Choć zgadzam się z apelami o spokój i niebranie prawa w swoje ręce, to wydaje mi się, że w tym stwierdzeniu uderzające jest to, czego w nim brakuje.
– Brak solidarności? Wikimedia nie jest autorem, nie jest nawet (w przypadku Wikimedia France) dostawcą hostingu: więc kim ty jesteś? Od miesięcy (bo cała ta afera nie zaczęła się od Nagrody Goncourtów) wszyscy współautorzy i tak zwane „wolne” społeczności zwracały na ciebie wzrok, i jeśli dobrze rozumiem, bez żadnego uzasadnionego powodu. My, niezależnie od tego, czy jesteśmy wikipedystami, czy nie, współautorami, czy po prostu obywatelami, mieliśmy prawo oczekiwać przynajmniej symbolicznego znaku solidarności wobec wolontariuszy, którzy każdego dnia dobrowolnie poświęcają swój czas i talent projektowi Wikipedia, prestiżowemu projektowi, którego WY jesteście sztandarowymi obrońcami. Ci współautorzy zasługują na szacunek, nie tylko ze strony modnych bazgrołów, ale przede wszystkim wasz: w tym oświadczeniu nie ma nawet śladu takiego szacunku.
– Brak odwagi? Niewątpliwie ma Pan wiele powodów (prawnych i innych), by zdystansować się od potencjalnie niebezpiecznej inicjatywy pana Gallaire’a. Ale posunięcie się do wydania oświadczenia, którego głównym celem, jak się wydaje, jest jego obalenie, jest, jak by to ująć, zaskakującym odwróceniem wartości. O ile wiem, nigdy nie twierdził, że działa w Pana imieniu; każdy może postrzegać go jako niebezpiecznego terrorystę, bohatera lub „pożytecznego idiotę”, ale jeśli chodzi o „słowa pojednawcze”, nie mogę pozbyć się (bardzo nieprzyjemnego) wrażenia, że nieskończenie ważniejsze jest dla Pana uspokojenie prawników panów H. lub Flammariona niż uczciwych współpracowników/przyjaciół „Le Libre”, którzy, czy Panu się to podoba, czy nie, mogliby mieć w tej sprawie coś do powiedzenia.
– Brak zasobów? Oczywiste jest, że znalazłbyś się w całkowicie niezrównoważonej i potencjalnie katastrofalnej sytuacji, gdyby podjęto przeciwko tobie jakiekolwiek kroki prawne. Tylko mała sugestia: dlaczego po prostu się do tego nie przyznać? Twój brak zasobów (finansowych, ludzkich, prawnych) nie jest tajemnicą i z pewnością skorzystałbyś na wykazaniu się odrobiną dobrej woli i uczciwości intelektualnej. Ta sytuacja przypomina mi jednak liczne przypadki naruszeń licencji Wolnego Oprogramowania (głównie w branży oprogramowania), gdzie sądy niezmiennie uznawały ważność wspomnianych licencji ze szkodą dla podmiotów prywatnych, często nawet potężniejszych niż jakiś wydawca książek. Zakładając, że zaangażowałbyś się w jakąkolwiek batalię prawną, nie jest wykluczone, że prawo (i Wolne Oprogramowanie) nie zwyciężyłoby. Nie twierdzę, że powinieneś był tak zrobić, ta decyzja należy wyłącznie do ciebie — jednak przynajmniej uznaj wartość (odwagę lub lekkomyślność, w zależności od przypadku) inicjatywy podjętej przez kogoś innego niż ty sam.
Krótko mówiąc, moje rozczarowanie jest wielkie, po miesiącach oczekiwania; spóźniony komunikat prasowy, który, nawet jeśli ukrywa się (bardzo kiepsko) za dyplomatycznym i „edukacyjnym” alibi (co leży w pańskiej roli, ale w rzeczywistości jest to bardzo skromna rola), nie może sprawić, że zignorujemy jego prawdziwą naturę jako próby zatuszowania.
Jasne, że wszyscy zasługujemy na coś o wiele lepszego, a ty najbardziej.
Drogi Globule,
Przypomnę Ci o kilku rzeczach. Określenie kogoś mianem „przestępcy” bez wcześniejszej karalności może narazić Cię na zarzuty o zniesławienie. Blog naszego stowarzyszenia nie ma na celu rozpowszechniania zniesławiających stwierdzeń.
Odnośnie książek „systematycznie grabieży” przez autorów Wikipedii, chciałbym poznać Państwa analizę prawną. Jeśli chodzi o kopiowanie tekstów z książek bez zgody autorów, są one bezlitośnie usuwane z Wikipedii po ich wykryciu lub zgłoszeniu. Jeśli chodzi jedynie o kopiowanie faktów lub idei, proszę pamiętać, że idee są swobodnie udostępniane i nie podlegają prawu autorskiemu.
Jeśli ci się to nie podoba, nie mogę nic zrobić. Takie jest prawo.
Czy współautorzy Wikipedii cytują autorów książek, które systematycznie plagiatują? Ten artykuł tylko połowicznie dystansuje się od działania, które jest niewątpliwie nielegalne, ponieważ polityka Wikimedia zmierza do ostatecznego zniszczenia praw autorskich. Debata wokół procesu [cenzura] Gallaire’a zacznie uświadamiać opinii publicznej zagrożenia związane z organizacją Wikipedia-Wikimedia.
@DC
Co więcej, „ilość ponownie wykorzystanych treści w stosunku do całej książki” to pojęcie dość niejasne. Przydatne byłoby doprecyzowanie kryteriów, w kontekście Wikipedii i licencji CC-BY-SA, stosowanych do odróżniania utworów zależnych od utworów oryginalnych.
Dobry punkt, może poza stwierdzeniem, że „kwestia, czy ta licencja jest wirusowa, byłaby omawiana spokojniej”. Wydaje mi się, że koncepcja wirusowości wymaga dokładniejszego wyjaśnienia.
Opublikowano dniaprzez Radę Dyrektorów
Powyższy artykuł publikowany był pierwotnie na stronie Wikimedia France
Link do artykułu: