Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

Wiersze / Zbigniew Michalski

 

W WIRTUALNYCH PRZESTRZENIACH

choć dotychczas
nie byłem nigdy na rykowisku
w wirtualnych przestrzeniach
czuję się niczym jeleń
pędzony przez hordę troglodytów
dla których prawda
to zmutowana lewacka propaganda
historia jest pełna nierządu
złotouste kłamstwo ma swoją moc

codziennie
pod naporem niewidzialnego wroga
przemierzam ścieżki hipokryzji
bez nadziei że znajdę wytłumaczenie
dlaczego człowiek schyłkowy
zadziera wysoko głowę,
ignorując cień, który rzuca
na tych, którzy wyciągają ręce

zamiast podać rękę koczującemu
pośrodku ostatniego skrawka nadziei
pragnącemu się wyrwać z piekła niedoli

płacącemu krwią za prolongatę marzeń
zmianę statusu
o sto osiemdziesiąt stopni

 

CODZIENNIE SPISUJĘ ODGŁOSY UMYSŁU

i mnie już ani trochę nie zdumiewa fakt
że człowiek zdemoralizowany
zrzuca swoje inwektywy na czyjeś serca
niczym wąż wślizguje się do sumień

jakby nieoczekiwanie zabrakło świętości
własnoręcznie mianuje siebie bogiem
chociaż ma za uszami himalaje hipokryzji
kamufluje prawdziwe zamierzenia

bowiem zna jedynie taką rzeczywistość
kiedy człowiek człowiekowi krwiopijcą
brat powstaje przeciwko bratu
zaś
Świętowita wielbi jako mentora,
jakby bożek mógł go nauczyć cnoty

codziennie spisuję odgłosy umysłu
aby obnażyć mizerię zakłamanych serc
mieszkańców naszego miasteczka
od wzlotów upadków i siedmiu boleści

punktuję durne wybryki przyjaciół sadła
podążających tanecznym krokiem
śladami samozwańczego herezjarchy
w rytm wybijany przez tępego sygnalistę

 

PTASZYNA

(ekfraza do obrazu Leila Ataya)

zamiast sceny ma skrawek gałęzi
lecz pląsa z werwą jakby wpadła w trans
wykonuje swój wdzięczny numer
zdana na katorgę przyciasnych baletek

sunie przed siebie księżna pośród ptaków
gracją i urodą boska primabalerina
połyskliwe światełka jej zielonych oczu
lustrują zrozpaczony płacz ciemności

podryguje ptaszyna szeleszcząc perłami
mimo iż ma kilka tysięcy powodów
aby odlecieć pośpiesznie poza horyzont
swych najskrytszych marzeń

opuścić krainę niespokojnych snów
zerwać jednym gestem wszelkie więzi
które odbierają jej resztki wolności
przedłużają pełne stresu życie

choć mogłaby być wolna jak ptak
przemierzać nie poznane dotąd kraje
pod niebem bardziej radosnym
cieszyć się każdym powiewem wiatru

 

MÓJ PATRIOTYZM

nie potrzebuję kwiecistych słów
by rozkołysały pokłady ufności jak flagę na wietrze
mój patriotyzm nie zakwasza umysłów ludzi
zbędnym patosem
ucieka daleko od pikników rautów pozerów
mieszka w słońcu i deszczu
pod naskórkiem drzew owocowych
przechodzi zawsze poważną metamorfozę
wraz z pierwszym mrozem
a także faktyczną zimą
pośrodku astronomicznej wiosny
nie potrzebuję uderzać w wysokie tony

posiadać kilku arystokratycznych przodków
aby pokochać śpiew słowika
sugestywne drżenie płochliwych osik
radosną kolorystykę łąk
nie potrzebuję fanfaronady

ani uroczystego koncertu ku pamięci
posiadania gwiazdy sławy
mój patriotyzm mieszka w soczystych malinach
z chruśniaku Leśmiana
mieszka w spojrzeniach pogodnych ludzi
zawsze i wszędzie ma ten sam sznyt optymizmu

 

ZA PODWÓJNĄ GARDĄ ZUCHWAŁOŚCI

są ludzie którzy nader pieczołowicie meblują
każdy centymetr swojego nieba
jakby bali się że ktoś skradnie im własność
wiją gniazdko za podwójną gardą zuchwałości

a później drżą z zimna jak liść podczas wichury
iż stracą bezpowrotnie skrzydła
które wyniosły ich wyżej niż sobie wymarzyli
nieustępliwie bronią świętości nad świętościami

celebrują w ukryciu trywialność chwil
podnoszą na piedestał tysiąc nieważnych spraw
galopują przez całe bezpłodne życie
lub też błąkają się bez celu po jego peryferiach

z bólem serca pokonują łagodne wiraże czasu
spętani strachem co będzie jutro
zachowują się jak tchórze w godzinie ostatniej
choć żaden włos nie spadł im z głowy

 

SŁODKA ZACHCIEWAJKA

nie chciałbym być nigdy rosyjską matrioszką
która ma wiele replik a pośrodku pustkę
tanią zdzirą na zamówienie co obgryza palce
karmi sutenera a także jego zachcianki

szaloną Panną Piggy ze słynnego widowiska
o tysiącu osobliwych przymiotów
błąkającą się wiele lat wśród pięknoduchów
z ideałami dla miernych i wiernych

wańką-wstańką nabzdyngoloną feministką
pozerką bez wykształconego kręgosłupa
kurą domową znoszącą złote jaja
outsiderką strzępiącą język przy byle okazji

królową Kleopatrą
głównodowodzącą pokaźnej armii gachów
której sława przetrwała do dziś
jakby była co najmniej ikoną wszechczasów

lecz chciałbym być księżną Dianą
podziwianą cesarzową wyjątkowych emocji
aby świat zapamiętał na zawsze
każdą najmniejszą frazę mojej determinacji

                                            Zbigniew Michalski

Zbigniew Michalski – Mielecki poeta, aforysta, redaktor pism literackich i animator kultury, członek ZLP- Oddziału Rzeszów, urodził się 11 września 1952 r. w Mielcu. Ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Janka Bytnara w Kolbuszowej. Zdobywał laury ogólnopolskich konkursów literackich w dziedzinie poezji, fraszki i aforyzmu. W wolnej Polsce współtworzył, wraz innymi znanymi osobami, mieleckie środowisko literackie jako założyciel i prezes Grupy Literackiej „Słowo” przy TMZM im. Wł. Szafera w Mielcu (2006-2016). Od kwietnia 2017 roku pełni funkcję prezesa Mieleckiego Towarzystwa Literackiego, będąc redaktorem „Dygresji”-Mieleckiego Rocznika Literacko-kulturalnego Nr 1-9. Debiutował tomikiem „Na pięciolinii życia” (2004). Wydał dotychczas: „Zakręty” (2008), „Jeszcze” (2009), „Schody” (2010), „Na przekór gwiazdom” (2016), „Balans bieli i czerni” (2018), „Circulus vitiosus” (2019), „Klangor złotych myśli” (2021), „Jaśminowe nuty”(2023) i „Selfie z milczącym aniołem” (2025). Jego poezja trafiła do 26. antologii poza Mielcem, a także wielokrotnie do czasopism literackich i regionalnych. Za zasługi dla kultury odznaczony odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”(2009), „Brązowym Krzyżem Zasługi” (2014), nagrodzony Nagrodą Zarządu Województwa Podkarpackiego (2016), Nagrodą „Znak Kultury” (2025), Nagrodą Honorową Zarządu Oddziału ZLP Rzeszów (2017,2022, 2024). Jego poezja była tłumaczona na język niemiecki i angielski.

Exit mobile version