Obecność
jesteśmy transkrypcją istnienia
tym nieodwracalnym biegiem biologiczności
przynależni molekułom
porastamy warunkowość formy
bytujemy w indywidualnym procesie
obecności
Nieistotność
rozsypisko to całun ludzkości
porzucone bibeloty
traktaty
codzienne słowa
myśli
poprzednie istotności
to zbiorowe pogwałcenie indywidualności
dziedzictwa ogółu
Przywara
najwierniejsi to ci co nie przyobiecali
jednostki wyzbyte unikania spojrzeń
podgrzewania
symulowania nieobecności
czynności w duchu pokrzepienia
wszyscy ci co wolni od zaniechań
Życie
wiara w granicę dożywotności
uwalnia
wyzwala korelację
bytu materialnego z niewidzialnym
transcendencji
asymilację energii
z przetwornicą wzrastania
Zasadność
przyzwolenie dotykaniem sedna
amplituda faktów
pozorna autokontrola
echo informacji
zaprzeczenie nieomylności
uchylone fragmenty newsów
drążą etycznie
dewastują pozorność ukojenia
Ze zdarzeń
każdy ma swoją linie wzrastania
pełnie i niedostatek dosytu
ludzie to element mgły
pozornie przychodzący
zataczający parabolę
ciąg dochodzenia
z własną gamą pór bytu
człowiek to wytwór pięciolinii pamięci
kosmetycznej melodii istnienia
Lekkość odseparowania
obdarz siebie wewnętrznie tym
czego pozbawili cię stojący obok
szemrzący poza twoim ciągiem percepcji
twoja myśli osiągnie pełnię
nada znaczenie istnieniu
dojrzysz nieodkryte horyzontu wzlotu
nowe kręgi spostrzegania
Esencja
tradycyjność to peregrynacja
mgławica
przekopywanie dżungli nadbudowy
kulturowe odbicia
zdumienie i obgłaskiwanie dziedzictwa
sedno tych co po drugiej stronie istnienia
emanują amplitudą przeżyć
Ogrody
w ogrodach
falowanie
różnobarwność
muskanie
wirowanie
drganie
pełnia
Przebudzenie
to co powleka przebudzenie
zapomniany sen
świdrowanie neuronów
odkrywanie niemożności
zresetowanie
Ars poeta
nie ten co pisze wierszem
jest poetą
co pomieszkuje
w codzienności zdarzeń
a ten co niepostrzeżenie
z siebie
rozświetla niezauważalne
Pomosty
rozmawiałem ze Śliwiakiem
świst żelaza przerwał konwersację
poranny chłód
doskwierał naszym wywodom
od wstępu do układu pierwszego wersu
nagły pisk tramwajowych szyn
odszedł tam
gdzie Persefona
ogarnia tych
od niedokończonego wiersza
Filiżanka
ćmielowska
nawilżana codziennie
czytana wargami
śnieżnobiała
w tych samych dłoniach
od lat do dzisiaj
wierna
ubogacona
Zamglenie
przemija pamiętanie
melodie i zabarwienie dni
wzrasta mgła
dominuje na przedpolu przebudzenia
spojrzenie kontruje się od mlecznej ściany
głębokiej rosy
wzlot pary grzebieniastych ptaków
z autorskim niezawodnym pozycjonowaniem
Oko
w strefie plazmy płonie medytacja
wypala paciorki kontemplacji
w ziemi roje intencji
kanały myślowych erupcji
ogień
wielkie są źrenice uwalniające przemyślenia
niedookreślony wizerunek
bezkres
nieograniczoną powierzchnię ma strach
horyzont zdarzeń
miejsce w którym odnajdziesz siebie
Pokwitanie
pamięć to stawianie pytań
odkruszanie
powonienie przeszłości
znamię
pasmo niedosytu
krzyk wysychających źródeł
niwelowanie wiatru
to pozahoryzontalny wgląd
Ocean dwuznaczności
codziennie
otwieram okno mojej biblioteki
w zasadzie uchylam
szczelinuje przestrzeń
niedomkniętych dwuznaczników
Stefan M. Żarów

