wspomnienia
pulsują mi
w skroniach i
nadgarstkach
przepływają
mętną cieczą
gdy przełykam
kieliszek wódki
zostają. pod
paznokciami i
w kącikach ust
czujesz?
jakby głaz – ten sam
wiesz, o czym mówię
zdjęli – z serca i płuc
a w sercu – nic, nieznane
które domyka płuc ranę
duszność i kaszel i lęk
stoi – jak krzyż – u drzwi
stoi u drzwi i kołacze
gdy wymiotujesz – w krzyżu
rozpięty ponad czasem
gdzie jesteś
jestem ciałem
które tęskni i lęka
się i nie wiem, nic
już, nic, wszystkie
skrypty zawiodły i
wiem tylko, że ty
jesteś realna, choć
pozostajesz daleko
nie potrafię dosięgnąć
twej dłoni, twej twarzy
twoich bioder, nawet
cienia, który słońcem
wypala mój atak paniki
nad ranem
otulam się
w nocy – nocą
wieszam płaszcz
tuż obok, tęsknię?
nie, raczej nie, ja
przecież tam jestem
runął
zsunąłem się
pomału, zapadłem
ściskając poręcz
płytkiego oddechu
włożyłem słuchawki
by stłumić szloch
świata, który runął
gdy byłem w środku
teraz
uginają mi
się miesiące
wiotczeją
pod palcami
i wiotczeje
ciało, gdy
leżę na wznak
i widzę – nas
tykaniem zegara
Przemysław Kantorski
BIO

