KSZTAŁTY ŚWIATA
Na początku byłem ręką
badałem kształty świata
wypukłość i wklęsłość
gładkość i szorstkość
powierzchownie poznawałem
istotę rzeczy
Potem stałem się głową
śledziłem nitki podziemnych grzybni
temperatury i ciśnienia tworzące burze
plątaniny kabli w drodze do eksplozji
pieniądze które nie zmieniają się w czas
Teraz jestem sercem
stoję w otwartej bramie
patrzę na sad pełen owoców
ciemny las brzeg morza
pełen horyzont spokoju
PAMIĘTAM
Pamiętam jak daremnie wkładałem
nasiona orzecha włoskiego w wilgotną glebę
żeby wyrosły z nich zwoje mądrości
nie pytałem jak żyć dodawałem dni
Pamiętam jak z puchu marzeń
tworzyłem niezwyciężone plany
czas nie przyspieszał bez pozwolenia
nie przypominał bólem o swoim istnieniu
Myślałem piekło mnie nie dotyczy
w tamten letni czas głos Janis Joplin
przeszywał warstwy mózgu zwątpieniem
życie jest tylko nieustannym pytaniem
Gestem proroka odkładałem codziennie
coś ważnego na później bo przecież był czas
czas skurczył się nagle i bezczelnie uciekł
nie mam już niczego co można odłożyć
NIE ZANIEDBUJ
Nie zaniedbuj drzewa bijącego w niebo szmaragdowej ważki wiszącej nad stawem bądź blisko pilnuj czasu który znika jakby go kradli złodzieje codziennie powtarzaj proste słowa odprowadzaj wzrokiem do ostatniej chwili życie to lekcja pożegnań
NIKT
Nie sądzi żeby nikt go nie sądził
życie jest łatwiejsze od myśli
pomiędzy chipsami i łykiem coli
w życiu liczy się tylko seks i żarcie
Po dniu prostym jak rozkład jazdy
wyjmuje z siatek kupione marzenia
właśnie była promocja na szczęście
do kolejnej nagrody za wierność
Bez pomysłu na dalej niż pojutrze
w porze niedzielnej oglądalności
siada przed cyfrowymi kolorami świata
podziwia piękno wolnej przyrody
Barwne owady w trawie bez chemii
sarny z oczami pełnymi naiwności
dostojne żubry przy paśniku w puszczy
głuszce z własnym przepisem na miłość
Drapieżnym ruchem otwiera butelkę
i wlewa w siebie przecenione wino
przed snem o dzikich przestrzeniach
przed snem na który go nie stać
STAROŚĆ
Starzeć się to takie niemodne
tego nie wypada robić rodzinie
oczekującej pełnych garści życia
Nie można pokazać w mediach
płaskorzeźb przeżyć wyrytych na skórze
doświadczenia zapisanego w pochylonym karku
jałowego zwiotczenia czasu nad przestrzenią
metronomu oddechu odliczającego koniec
Można pochylić się nad światem
oglądać ulotność czasu i materii
okularami zepsutego wzroku
cieszyć się chwilą
prezentem od kogoś bliskiego
NIEKTÓRZY
Przemykają wśród gałęzi czasu
jak rude wiewiórki w koronach drzew
niezdecydowani na codzienność
nieprzygotowani na wieczność
Odchodzą z czyjejś przyszłości
z mądrością która łasi się do nóg
do pamięci tak krótkotrwałej
jak siwa nić babiego lata
Niektórzy powinni żyć wiecznie
jak dostojne stare dęby
lub rozsiewać się jak pokorne brzozy
żeby świat nie musiał stale obumierać
RZECZY
Każdego dnia poznawałem rzeczy
bujany fotel wypełniał się dziadkiem
złocona papierośnica karmiła go
obłokami gryzącego dymu
laska szła z babcią krok w krok
sztywna i pewna siebie
Lewa rękawiczka ojca tęskniła za prawą
dla której po wojnie zabrakło ręki
ścierka matki podawała obiad
który parował oddechem zmęczenia
a po pracy uczyła dyscypliny
Rzeczy rozumiały się dobrze
ze swoimi ludźmi
szanowały swoje miejsce na ziemi
a potem odchodziły nagle
nie wiadomo dokąd
Leszek Wójcik
Leszek Wójcik: Urodziłem się w Krakowie w 1960 r., mieszkam w Lubaczowie. Jestem absolwentem geografii UJ i studium dziennikarskiego PAT. Pracuję jako pilot wycieczek i przewodnik turystyczny.
Wydałem 7 tomików poezji: Zmiana wymiaru (1992), Nazywanie (1994), Cokolwiek dalej (1999), Naprawiający dzwony (2007), Krakowska mgła (2013), Między innymi (2023), Gdzie się lęgną słowiki (2026).
Moje wiersze były publikowane w czasopismach literackich, były prezentowane w audycjach radiowych oraz tłumaczone na język angielski, niemiecki, francuski i grecki. Znalazły się też w kilkudziesięciu antologiach i almanachach. Jestem laureatem wielu ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów poetyckich, w tym m.in. konkursu im. Z. Herberta w Londynie (2008), „Dać świadectwo” (2012), konkursów Polish American Poets Academy w Wallington (2013), „O Złotą Metaforę” (2021), „O ludzką twarz człowieka” (2021, 2022), im. W. Pietrzaka (2022), im. W. Iwaniuka (2022, 2023), im. A. German (2023), im. S. Horaka (2024), im. J. I. Kraszewskiego (2025), im. W. Sebyły (2025, 2026), Exodus 2025 oraz o Małopolską Nagrodę Poetycką „Źródło” (2024, 2025). Jestem członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich i Polish American Poets Academy.
Autorska strona na Facebooku:
https://www.facebook.com/Leszek.Wojcik.poeta

