Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

Wiersze / Leszek Nord

 

Głód

masz mnie tylko w jedną stronę
nie będzie powrotu
najedz się mną na drogę

na resztę życia

nie zadzieraj wysoko głowy
nad nami nie ma nieba
świat ogarnięty mrokiem

napij się mnie jak wina
nachłeptaj jak pies
z kałuży pełnej mętnej wody

nie bądź przyczajoną sarną

która umyka w gęstwinę
na widok wyciągniętej dłoni
najedz się mną do syta

 

Światło

księżyc i światło to za mało
by ich światło
dało nam tutaj przeżyć

dlatego tak bardzo
lgniemy do siebie
do ciepłej krwi
biegnącej pod skórą

rozpalamy w oczach płomienie
dajemy znaki
wcale nie takie bezwiedne

dłoniom nie bronimy się dotykać
słowom zwodzić w pole

usta nasze nabrzmiałe
trudno je powstrzymać
kiedy są tak siebie głodne

 

Lato

długo baliśmy się
że z pestek zjedzonego jabłka
wyrośnie w nas drzewo

że liść włoskiego orzecha
między ustami w pocałunku
to za mało by nie czuć winy

że piorun wleci przez dziurkę od klucza
będzie jak żądło pszczoły
jak mara we śnie

potem przyszło lato
kiedy przestaliśmy bać się
czegokolwiek

słodycz jabłka ściekała nam po brodzie
kąpaliśmy się w morzu
rozgrzanym od burzy

nasz śmiech niósł się
po najdalsze brzegi

niech ten strach się zapomni

 

Ludożerca

nieustająco głodny ludzi
błysku ich zębów w uśmiechu
światła w oczach

spragniony dźwięków mowy
łakomy słodkiego ciepła
nienasycony bliskości

wciąż nienajedzony
jak pies ufnie
kładę głowę na kolanach

nikt nie jest na tyle zimny
bym nie chciał go roztopić

 

Nadzieja

jesteśmy w pełni usprawiedliwieni
którzyśmy dzień zaczynali
od porannej kawy

nic nie mogliśmy zrobić
nie da się zatrzymać lawy
kiedy wybucha wulkan

niech za nas zapamiętana będzie Sabreen
dziewczynka wyciągnięta z brzucha matki
przywalonej gruzami domu w Gazie

jej walka o oddech
niech to imię przypomina
nasze czasy

 

Jeże

oswoiłbym twoje jeże
jadłyby mi z ręki
tuptały radośnie na zawołanie

gdybyś tylko chciała

wciąż byłyby wolne
tuliłyby swoje kolce
albo jeżyły na zmianę

gdybyś tylko skinęła głową

karmiłbym je słodkim jabłkiem
orzechami z marzeniami
poił krystaliczną wodą

gdybyś tylko chciała taką wolność

 

Zachód

znowu nie zdążyłem z zachodem
zaszedł za horyzont
a mnie przy nim nie było

opuściłem też dzisiaj rzekę
z jej hałaśliwym kanionem
nie dotarłem na czas do ujścia

zostałem tam gdzie nic się nie dzieje
gdzie słońce nie świeci
woda związana lodem nie płynie

tylko w ciemnościach śnieg chrzęści
nikogo obok
kto dotrzymałby kroku

 

Zmierzch

jeszcze nie zapalam światła
patrzę przez okno
na nietoperze na tle nieba

uwijają się w locie
to ich czas
granica między nocą a dniem

każdego roku
jest ich tutaj coraz więcej
mnie mniej 

                             Leszek Nord

 

Leszek Nord – poeta, który debiutował już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku w prasie literackiej.
Publikował między innymi w „Radarze” i „Razem”. Po wielu latach przerwy powrócił z arkuszem poetyckim pod tytułem „13 wierszy”.
W 2014 roku ukazał się pierwszy tomik „Rozbitek”. Drugi tomik „ nic się tu nie ubiera w słowa” wyszedł w 2017. Wszystkie pozycje ukazały się nakładem Zaułka Wydawniczego Pomyłka.
W 2024 roku Fundacja Światło Literatury wydała kolejny tomik „Zwierzę”.
W ostatnim czasie nowe wiersze ukazywały się tłumaczone w języku norweskim i angielskim.
Leszek Nord dzieli swój czas pomiędzy rodzinnym Gdańskiem a daleką Północą. Od wielu lat pracuje na Spitsbergenie jako cieśla.
Pisze i fotografuje. Czerpie inspiracje z przenikającej zimnem pięknem Natury.
Exit mobile version