Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

Wiersze /   Laura Alszer

Dreszczem na skórze

ciii
podejdź bliżej
staję naga przed tobą
nie odwracaj oczu
dawno zgubiłam wstyd
poliż wzrokiem

ciii
świetliki
układają litery w wersy
gasną dreszczem na skórze
obnażona wierszem
na wierzch nakładam
siebie dla ciebie

na stos
na stos

popiół rozbłyśnie jak brokat

 

Pod jaśminowym krzewem

chodź
pojedziemy nad jezioro
rozłożymy koc
pod jaśminowym krzewem

nasz śmiech zadzwoni w lesie
spłoszy wiewiórki
nakarmię cię arbuzem
później z palców zliżę sok

niedźwiedzie zakołyszą gałęziami
uciekną
spadnie jaśminowy deszcz
i tak lekko

płatki pogłaszczą policzek
jak palce
gdy chwycisz moją twarz
jaśminowo będą pachnieć pocałunki

 

Na pięćdziesiątym trzecim piętrze

w wielkich miastach
wieżowce sięgają chmur
na pięćdziesiątym trzecim piętrze
układam się do snu

próżno patrzę przez okno
za szczęściem

szczęście jest tu

 

Brazylijskie słońce

nawet pająki nie tkają
sieci tak miękkich
jak jego włosy
w których brazylijskie słońce
przegląda się leniwie
uśmiecha

pszczoły
zgubiły drogę do ula
bo żaden miód
nie jest tak słodki
jak jego usta
a żadne futro tak miękkie
największa pokusa

w jego ustach
wszechświat schował gwiazdy
otulam się nimi
garściami zrywam
wcieram w skórę
jak nektar
językiem smakuję

w jego rękach
kociak ociera się i mruczy
w rytmie bicia mojego serca
jestem miękka
duża
a jednak maleńka

w oczach skrył grzechy
całego piekła
zagubiona szukam drogi
uciekam
kalecząc stopy
spadam w przepaść

nie ma powrotu
nie ma

wtulona w jego tatuaże
czekam
na odrobinę ciepła
palcami krążę po liniach
mój ideał
patrzy z jego lustra
śmieje się
a ja nie mam powietrza

nie potrafię oddychać
odkąd się uśmiecha
w piersi czuję
najmniejszy ruch jego ust
wygięcie tak subtelne
jak babie lato
czuję w trzewiach
nikt tak pięknie nie wymawiał
mojego imienia

jego głos mnie wypełnia
krąży we krwi
w sutkach
karmi mnie tym brzmieniem
wbijam w słowa
wygłodniałe palce
chwytam ustami

wdycham
brazylijskie słońce
nigdzie nie świeci jaśniej
niż w jego uśmiechu

 

Byłam książką w twoich rękach

przez chwilę byłam w twoich rękach
jak książka którą czytałeś uważnie
strona po stronie
delikatnie drażniłeś palcami
rozbierałeś litera po literze

a ja traciłam oddech
moja szyja twój ulubiony rozdział
gięła się ulegle w pragnieniu
więc trzymałeś ją mocno
nie chciałeś puścić
ale trzeba było zmienić kartkę

gdy doszedłeś do piersi
z zachwytu rozlałeś kawę
przywarłeś do nich ustami
trzepotały skrzydłami serca

przez chwilę byłam w twoich rękach
ale każda książka ma swój koniec
na zakurzonej półce

 

Dziewczynka z Instagrama

już nie pamiętam o co poszło
może o deszcz
co rozpuścił ostatnią wiadomość
może o słońce
świecące do zaślepienia oczu
do wypalenia rozsądku
i naskórka

mój charakter udźwignie
tylko Pudzian
i ty
choć nie jesteś tak wielki
siłą mięśni
możesz unieść nawet gniew

bierzesz mnie na ręce
robię się coraz mniejsza
coraz młodsza
jestem dziewczynką z Instagrama
pokazującą fucka

od ścian odbija się twój śmiech

 

                                        Laura Alszer

Laura Alszer — pseudonim literacki. Zadebiutowała w 2024r. w miesięczniku „e-kreatywni”. Publikowała również m.in. w „Ypsilon”, „Akancie”, „e-elewatorze”,. Jej wiersze można usłyszeć w Radio MagMa. Współautorka antologii Niosąc pomoc Emilowi (2025).

 

Exit mobile version