Autobus
w podmiejskim autobusie
tłok
grzeszne dusze upchane
w jeden przedział
życia krótkiego na kilka przystanków
tu każde słowo kurwa
dźwięczy jak
kurwa po prostu
pan obmacuje w tłoku
kobiecość okazyjnie, nieśmiało
pani zmęczona ustępuje miejsca
staruszce niechętnie
kierowca klnie, hamując gwałtownie
traktuje grzeszników
jak bydło co chwila
ten świat istnieje tu i teraz
codziennie do zrzygania
***
dziewiątego miesiąca
wygłodniały smutek
wypełznie powoli
kalecząc moje nie-dziewictwo
wyschnięta trawa życia
zabarwi się na czerwono a
bezzębna wiedźma połknie
łożysko czasu i przestrzeni.
Matka
wyrzuciłam twoje sukienki
zielona miała plamę uśmiechu
nie zdążyłaś poukładać zdjęć
dziadek Jan został w pudelku
po sandałach, które kupiłaś na wiosnę
stojąc przed lustrem przymierzyłam
twoje troski
babcia Emilia spogląda
z obrazu w salonie
„pasują ci do oczu”
ciągle nie wiem
jak zrobić zupę z suszonych śliwek
Stokrotki hrabiny Von Massow
Włochate bydło ustawiono w szeregu,
wypolerowano kopyta, wygładzono zmarszczki.
Kamienne krzyże wyprostowały
zgarbione plecy.
Vergiss mich nicht –
zachodnia starość nosi platynowe pasemka
i czarne perły.
Chorowite stokrotki o zaropiałych oczach
zamknięte w przerdzewiałej puszce
ustępują miejsca bezkrwistej wołowinie.
Trzynaścioro poetów
zabrakło ciszy
trzynaścioro poetów zagłuszyło ją oddechem
powietrze przepełnione lękiem ustało
wydech i delikatny tupot bosych nóg
drewniany pomost zamilkł
w oddali Rummel opija kolejne zwycięstwo Maxa Schmelinga
za przeszłość
ciężarna kotka przyczajona za drzewem
niemy świadek
woda stawu zapłakała z niemocy
posiadłszy tajemnicę poety upadłego
zabrakło ciszy
poranek i dwanaścioro poetów
zagłuszy Gacówkę oddechem
znów zabraknie ciszy
Karolina Odrosek
KAROLINA ODROSEK

