IWAN BUNIN (1870-1953)
Родник
В глуши лесной, в глуши зеленой,
Всегда тенистой и сырой,
В крутом овраге под горой
Бьет из камней родник студеный:
Кипит, играет и спешит,
Крутясь хрустальными клубами,
И под ветвистыми дубами
Стеклом расплавлeнным бежит.
А небеса и лес нагорный
Глядят, задумавшись в тиши,
Как в светлой влаге голыши
Дрожат мозаикой узорной.
1900
Źródło
W głuszy zielonej i cienistej,
Gdzie rządzą wilgoć, mech i mrok,
Gdzie w parów schodzi górski stok,
Ze skały zimne źródło tryska:
Harcuje, kipi, spada, gna,
To wartko płynie, to się kłębi
Pod gałęziami starych dębów
Roztopionego strumień szkła.
I patrzą w niemym zamyśleniu
Niebiosa, drzewa, stoki gór,
Jak się świetlisty rodzi wzór,
Jak na wilgotnym drży kamieniu.
1900
przełożył Maciej Froński
На окне, серебряном от инея…
На окне, серебряном от инея,
За ночь хризантемы расцвели.
В верхних стеклах – небо яркосинее
И застреха в снеговой пыли.
Всходит солнце, бодрое от холода,
Золотится отблеском окно.
Утро тихо, радостно и молодо.
Белым снегом все запушено.
И все утро яркие и чистые
Буду видеть краски в вышине,
И до полдня будут серебристые
Хризантемы на моем окне.
Август 1903
Na oknie, srebrnym szronem pokrytym…
Na oknie, srebrnym szronem pokrytym,
Dywan złocieni zakwitł przez noc,
Lśni w górnych szybkach skrawek błękitu,
Zwisa z okapu śniegowy koc.
Wstaje już słońce, rześkie od chłodu,
Złocisty promień pada na szkło.
Ranek jest cichy, radosny, młody.
Gdzie spojrzeć – białe, puchowe tło.
Przez cały ranek jasnych i czystych
Będę kolorów oglądał grę,
I do południa jeszcze srebrzyste
Będą złocienie kwitły na szkle.
Sierpień 1903
przełożył Maciej Froński
Сквозь ветви
Осень листья темной краской метит:
Не уйти им от своей судьбы!
Но светло и нежно небо светит
Сквозь нагие черные дубы,
Что-то неземное обещает,
К тишине уводит от забот –
И опять, опять душа прощает
Промелькнувший, обманувший год!
1903-1905
Poprzez gałęzie
Jesień cień kładzie na ostatnie
Liście – wnet przyjdzie na nie czas!
Niebo prześwieca delikatnie
Przez nagich, czarnych dębów las,
Coś nieziemskiego nam przyrzeka,
Oddala od nas zmartwień tłok –
Znów mu wybaczam, niech ucieka
Ten oszukańczy, złudny rok!
1903-1905
przełożył Maciej Froński
Детская
От пихт и елей в горнице темней,
Скучней, стращней. Древнее есть что-то
В уборе их. И вечером красней
Сквозь них зари морозной позолота.
Узорно-легкой, мягкой бахромой
Лежит их тень на рдеющих обоях –
И грустны, грустны сумерки зимой
В заброщенных помещичьих покоях!
Сидиш и смотриш в окна из угла
И думаешь о жизни старосветской…
Увы! Ведь эта горница была
Когда-то нашей детской!
1903-1906
Pokój dziecinny
Od jodeł, świerków w izbie prawie mrok,
Jest smutno, straszno… i jest coś w ich szatach
Starczego. Bardziej, gdy zapada zmrok,
Poprzez nie krwista zachodu poświata.
Na rdzewiejące ściany pada cień
Wzorzystą, lekką frędzlą – aż do kąta –
I smutno gaśnie ten zimowy dzień
W ziemiańskich wnętrzach, których nikt nie sprząta!
Usiadłszy w rogu patrzysz w okna szkło,
O dawnym życiu myślisz z łezką w oku…
Przecież ta izba – nie poznajesz? – no,
To nasz dziecinny pokój!
1903-1906
przełożył Maciej Froński
Апрель
Туманный серп, неясный полумрак,
Свинцово-тусклый блеск железной крыши,
Шум мельницы, далекий лай собак,
Таинственный зигзаг летучей мыши.
А в старом палисаднике темно,
Свежо и сладко пахнет можжевельник,
И сонно, сонно светиться сквозь ельник
Серпа зеленоватое пятно.
1903-1906
Kwiecień
Mgła, półmrok, księżyc – dopiero co nów,
Blask ołowiany – dach blachą pokryty,
Szum młyna, w dali ujadanie psów
I nietoperza lot niesamowity.
Ogródek tonie w ciemności i tak
Świeżo i słodko pachnie tu jałowiec,
I sennie poprzez gałązki świerkowe
Przebija sierpa zielonkawy znak.
1903-1906
przełożył Maciej Froński
Роняя снег, проходят тучи…
Роняя снег, проходят тучи,
И солнце резко золотит
Умбрийских гор нагие кручи,
Сухой кустарник и гранит.
И часто в тучах за горами
Обрывки радуги цветут –
Святые нимбы над главами
Анахоретов, живших тут.
12 сентября 1917 года
Śnieg roniąc, wartko mkną obłoki…
Śnieg roniąc, wartko mkną obłoki,
Blask słońca płynne złoto wlał
W umbryjskie góry – w nagie stoki,
Suche zarośla, twardość skał.
W chmurach za nimi, kiedy świeci,
Często zakwita tęczy kwiat –
Tu żyli wszak anachoreci,
To nimb, po którymś świętym ślad.
12 września 1917 roku
przełożył Maciej Froński

