Proza
Róża. Patrzę na nią słyszę spokój
Czas zatrzymał się
Umilkł głuchy na mnie świat
Jestem tu i teraz z kwiatem
Nie dociera do mnie natrętna myśl
Czy aby na pewno przed wyjazdem zamknąłem okno
Czy zamek przekręcony dwa razy
Czy aby na pewno nie muszę jutro iść do pracy
Nie ma tego, dziś jestem daleko
Larwa prozy przepoczwarzyła się w lirykę
Krzyk świata w zapach białej róży
A pęd życia w jej piękno
Upajam się tą ogrodowa chwilą
I staram się nią nie upić
Gdzieś tam do głowy puka przeświadczenie
Że ten motyl zaraz umrze
I to okno znów będzie problemem
A mnie znów nawiedzi larwa prozy
2.VIII.2024
Błogość
Stojąc na wzgórzu
W chłodnym wietrze
Zamykam oczy i oczyszczam umysł
Wylewam z głowy wszystko co złe
Nasycam się ciszą
Otwieram oczy, pojmuję niebo
Unoszę się z lekka
Nie zadaję sobie ludzkiego pytania
„Czy to się dzieje”
Dotykam rękoma przestrzeni
Słońce muska mą twarz
A ja?
Może już jestem w niebie
29.V.2025
Światłość
Gdy Ciebie widzę respekt mnie ogarnia
Na duszę spływa spokój
Jestem sam Wiem
Ale z Tobą nie jestem osamotniony
Siła i zarazem lekkość są ze mną
Widzę wszystko tam hen ponad obłokami
Tam zobaczę wszystko czego nie widziałem
Dowiem się wszystkiego czego nie wiedziałem
Spotkam się z wszystkimi których kochałem
Z tymi którzy zawsze są przy mnie w duchu
Tak będzie tam
Ale teraz… teraz wpatruje się w twoje oblicze
W tym skromnym budynku
Gdzie nie poczuje ludzkiego oddechu
I proszę tak bardzo proszę
Daj siłę i moc
Abym stanął kiedyś na górze
I krzyknął kocham was
10.V.2020
Podnieś
Podnieś mnie
Tak bardzo tego pragnę, potrzebuję
Tęskno mi za tym wszystkim co proste
Gdzie nie trzeba błądzić w gęstwinie duszy
Proszę przyjdź, niech w sercu znów zagości wieczny maj
Pójdziemy wtedy pod rękę w aleje kwitnącego bzu
Towarzyszyć nam będą tajemne zaklęcia przyrody
I nic poza tym
Wiem że tego ci potrzeba
Gdziekolwiek teraz jesteś
Na pustyni przy oazie życia
Wiara tli się we mnie
Nadaje sens i siłę do walki
Kiedyś nie wiadomo gdzie i jak odnajdziemy się
Nie w pijanym świecie
Ale w anielskiej rzeczywistości
Będzie nam tak dobrze…
Odlecimy wspólnie na tle pełni księżyca
Niczym Mistrz i Małgorzata
Tam gdzie nie zagraża krwawy pazur snu
A w płomiennym uścisku odnajdziemy pokój
10.V.2020
On
Co można odnaleźć w ciszy
Rozbiegającej się po polach samotności
Pustkę nieprzeżytego dnia
Czy może owoc obfitości i kontemplacji
W mroku tej drogi odnaleźć można dar
Nie płonące żarem nieczyste pożądanie
Chodzi tu o coś więcej
O ciepło ukryte w przyjacielskim uścisku
Kiedy oślepniesz gnany pychą
A żywot twój przykryje ból
Tylko on ci pomoże
Przyjdzie, pocieszy, wysłucha
Zapłakanego z braku sił i miłości
On będzie trwać przy tobie
Niczym wytrawny strażnik
Nie zlęknie się złapać za rękę
Gdy wokół demony
4.XII.2020
Filip Ogłuszka

