Na przykład lalki
Szmaciane z włosami z włóczki
z namalowanymi oczami nosami i ustami
Odwiedzały się
Rozmawiały
Zmieniały sukienki
Urządzały wspólne gospodarstwo
Moja szybko zamieszkała na półce
pod książkami
Mogłam je już sama czytać
Nowe koleżanki miały ciekawe pomysły zabaw
intrygujące tematy rozmów
Lalka siostry zaczęła odwiedzać sąsiadkę
i jej lalki
Mówiła że teraz dużo lepiej się bawi
Dlaczego odstawiamy na margines
Odrzucamy
Zapominamy
Na przykład lalki
Margines
granica marginesu
nieprzebyta a za nią
lamenty starców
toną w strumieniu
ziębiącym ich stopy
świadomi błędów
stoją
jak drogowskazy
dla piszących
wypracowanie
życia
uczniowie
patrzą w inną stronę
Anioły na straganie
Z równoległego świata
przyleciały
W aureolach
wzorzystych szatach
Czekają na deskach na nabywców
Rozwiną nad nimi skrzydła
* * *
Bocianie gniazdo pod koniec sierpnia
to zrozumienie
i pogodzenie się
To tęsknota
i oczekiwanie
Nieznajomy patrzy na nie
Długo
spokojnie
Zgaduję
ma w sobie podobne
Z nadzieją
na znajomy szum skrzydeł
Sen poety
światła
setki spojrzeń
czatujących na jego wejście
setki uszu chwytających
każdy odcień ciszy
w którą wejdzie
z talią wierszy
i zagra
już postawili choć bezwiednie
najlepszych uczuć skarby wielkie
oni nie wiedzą
że czekają
na szulera
Operacja
poeta posiada
umiejętność operowania
słowem
chwyta lancet
i wbija go
w duszę
czytelnika
operacja
zawsze jest udana
pacjent
przeżywa
Odpoczynek
muzy śpią
pióro utknęło
w środku
metafory
porzucona paleta
usycha
z tęsknoty
fortepian wyszczerzył
klawisze
w bezgłośnym uśmiechu
cisza
jeszcze
nie słychać kroków
Łowy
pod berberysem
przyczaił się wiersz
w postaci żuka
nie widzę
jak długie są
czułki wersów
metafora
chyba lśni zielonkawo
jak malachit
a może jest czarna
ostrożnie
podsuwam kartkę
Poezja
Miłoszowe „trzy kropki
za przecinkiem
w których
poezja mieszka”
wrześniowym popołudniem
postawione są
na ścieżce pełnej
żółtego czasu
w kształcie liści klonu
a już od gór
pobrzmiewa głos
halnego wiatru
poezja nocy
Drzewa
Za zakrętem tłoczy się tłum młodych brzóz
Rosną szybko
Szybko
Trzeba wydostać się z cienia sędziwych sosen
Skrzypią coś o dawnych czasach
Monotonnie ostrzegawczo pouczająco
Powoli
Życie to pośpiech
W górę
Do słońca do swobodnego tańca z wiatrem
Halny szedł tuż nad nami
Ocalałe wybiją w słońce
Spod powalonej sosny
* * *
Chudy nastolatek co chwilę poprawia okulary lub włosy
ruch ręki wydobywa błyski
z wielkiego sygnetu na jego palcu
Chłopak podnosi głowę wyżej
Uśmiecha się
Leciutko
Duma i pewność siebie
nie potrzebują przesadnej manifestacji
Najważniejszy jest
ten błysk
Na odpustowym kramie leżą pierścienie
z zielonymi czerwonymi i niebieskimi oczkami
Zastanawiam się przelotnie
dlaczego wybrał kolor czerwony
* * *
byłem skałą samotną
chmury rozdzielałem głową
głosom wiatrów zmieniałem brzmienie
hartowałem się w objęciach błyskawic
na szerokiej dolinie daleko lśniła barwami
zmiennego nieba ruchliwa woda
płynęła do celu jakiegoś a może bez celu
wiedza taka skale nie była dostępna
w czas wielkich burz woda w dolinie
urosła ogromnie
szybkością i grzmotem chciała dorównać
burzom a może nie chciała
skądże to mogłoby być wiadome
kamieniowi choćby nawet górował
nad wszystkim dokoła
wody opadły a rzeka
(rzeka to nie jest imię lecz rodzaj istoty)
zmieniła trasę swego biegu
nie wiadomo dokąd
teraz jest u mojej podstawy
i mój obraz kładzie się na niej
wchodzi we mnie a ja w nią okruchami
co mają poznać cel wędrówki przyjaciółki mojej
odchodzącej ciągle i zawsze obecnej
Powrót
w gałęziach ulic różnorodność typów
gęsto od planów intryg i emocji
puchacze polują nocą
synogarlice rzucają pióra poetom
na dole monotonnie poćwierkują wróble
wysoko kołują sokoły
zamiany i przemiany wcale nie są rzadkie
(wczoraj orzeł zmienił się w papugę
a wrony zajęły miejsce gołębi)
przedzieram się przez ten labirynt
bez wielkich zdobyczy
(to dobrze bo idzie się lekko)
z włosami pokrytymi kurzem
z piaskiem w bucie
(ostry kamień już nie rani stopy)
nagle jasność i ogromna przestrzeń
drugi brzeg tuż przed linią horyzontu
(a gdy ją opuszczałem była małą strugą)
zanurzam się
nakrywam się falą
Danuta Sułkowska – pisarka, krytyk literacki; autorka 6 tomów wierszy, zbioru aforyzmów i sarkazmów, 2 powieści, książki popularnonaukowej. Redaktor naczelna Literata Krakowskiego. Liczne publikacje w prasie literackiej i innej. Mieszka w Starym Sączu.
Autor zdjęcia Danuty Sułkowskiej – Andrzej Walter

