Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

Wiersze / Aneta Kozłowska

miłość dinozaura

chciałabym napisać wiersz o miłości
dobrej, jasnej, czułej
o buziaku znad „smacznego”
o kawie o 7 rano
(on lubi słodką więc dasz mu trochę siebie)
o sowskim kebabie i filmie
dopiero gdy dzieci zasną
i że niczym cebula
odkrywasz swe warstwy
dzień po dniu
orgazm po orgazmie
sam na sam w jacuzzi z kałuży

miło mi Cię poznać człowieku

i tak codziennie ze szczoteczką w ustach
mięta wypełnia wolne przestrzenie

na szczęście my się nie spieszymy
dinozaury mają się całkiem dobrze

ćma cieplna

zalęknione jeże nauczę odwagi
smutnym żukom pozwolę zamieszkać pod moimi pachami

usiądę na ciepłej piaskowej dupie
i stanę się tym czym bywam nocami

obok wyrośnie tęczowy batyskaf
będę wypełniać jego blady balast

nad ranem stanie nade mną fasola na tykwie
zaplącze mnie w ogień obwiąże jelitami

wygrzebie mi z brzucha wszystkie sny o niebie
wymiesza je z wiosną, ulepi bałwany

rozmowa 1

nie jestem kobietą bardziej niż ty, twoje biodra i kołysząca się łódka
mężczyzną bywam z rzadka
zapuszczam wąs lecz go wciąż golę
niekonsekwentnie dążę do niczego
ego straciłam przy dojrzewaniu w stadzie

nic mi nie pasuje
spodnie odstają w talii
te kolory podkreślają tylko ciebie pod oczami

nie uwierzysz
ale jestem wyższa i większa niż wyglądam
niczego nie widzisz

śpisz

pragniemy miłości a nie potrafimy rozmawiać
półgębkiem i półdupkiem załatwimy wszystko
nam zawsze będzie mało
chcemy wszystkiego
mamy chleb z solą i pół minuty dziennie

pamiętniki z wakacji

pewnego dnia się zakochałam
był wczesny wieczór
pulsowało we mnie miękkie ciepłe światło
lubiłam słuchać
co jest raczej rzadkie w świecie monologów
więc on mówił swoim niskim głosem
brzmiał jakby był dawno po maturze
ja słuchałam
jego szumu, piegowatej skóry i ukrytych znaczeń
najpiękniejsze wiersze snuł pomiędzy słowami

nie wiedziałam że był księżycem

od tamtej pory na nowo uczę się światła
zabrał też kilka nieodkrytych planet
i ulubioną książkę

tego ostatniego nie wybaczę

próby

rzucić to wszystko i zostać lasem
by móc oddychać
palcami
dotykać nieba
albo deszczem
by zmywać słone policzki
straszyć
kroplami zabieganych ludzi

rzucić to wszystko
by zobaczyć kto zostanie obok
kto pójdzie na wojnę
a kto nią jest

NieDoJa

jestem kobietą czy jestem człowiekiem
jestem – po pierwsze – człowiekiem
po drugie – kobietą
może odwrotnie?
bo jajniki inna wrażliwość kwiaty i matka
może jestem człowieczynią
(tak jest poprawnie politycznie)
moja matka była ojcem
ojciec miał delikatny środek
(był poetą hydraulicznym)
mając lat 20 z łatwością mogłam go przepić
matka nie krzyczała
ale pewnego dnia nie zrobiła obiadu dla ojca
poszła być kimś więcej niż matką i żoną
może człowiekiem?
ojciec nauczył się robić ogórki w słoikach i obiady praworządne
został swoją perfekcyjną żoną, panią domu, kucharką i córką
ja znalazłam w sobie syna
fizjonomię mam dziewczyńską
głowę nieco bardziej w lewo
często chodzę do tyłu żeby zmylić kroki
noszę kwiatki, sukienki i cycki, trampki, po brodzie spływa ostry kebab
mam tajemnicę: boję się feministek
one krzyczą i każą być łyse, mieć duże usta, bić chłopaków i nie wiem co
ja tego nie słyszę
nie rozumiem ich krzyków

jestem kobietą, człowiekiem, mężczyzną i dzieckiem
jestem sobą, tobą i twoim psem, kosmitą, nogą stołową, pękniętą gumą
jestem wszystkim, niczym i tym pomiędzy
jestem brzuchem tej doliny

jeśli jestem
bo jak zniknę, nie będę kobietą, człowiekiem ani psem
nie będę/nie/jestem

pozwólcie mi poszukać

                                           Aneta Kozłowska

Aneta Kozłowska: lat 32, publikacje: “Konstelacje”, “Aspekty 2016”, Bliza; kilka nagród za teksty poetyckie oraz prozatorskie.

Swój majątek w postaci tuzina kolorowych spódnic przepisała w spadku psu.            W poprzednim życiu mieszkała w hotelu Chelsea.

Niereformowalna marzycielka i romantyczka. Istne skaranie nie-boskie.

Exit mobile version