Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

Teatry szkolne w Polsce na początku lat dwudziestych XX w. / Piotr Kotlarz

W przededniu odzyskania niepodległości na ziemiach polskich istniało około 1367 zespołów teatrów ludowych zrzeszonych w związkach i aż 846 zespołów niezrzeszonych. Niestety, nie zachowały się statystyki dotyczące zespołów szkolnych[1]. Uważa się jednak, że niemal od początku Rzeczypospolitej sceny młodzieżowe w szkołach były zjawiskiem dość powszechnym. Według Jędrzeja Cierniaka, już w 1923 roku sceny uczniowskie istniały w niemal każdej polskiej szkole, organizując mniej lub bardziej skromne przedstawienia teatralne[2].

Teatr szkolny rozwijał się spontanicznie, czasami kontynuując doświadczenia poprzedników, czasami zaś próbując – jak i inne zespoły teatru amatorskiego – naśladować teatr zawodowy. sięgająca czasów jezuickich tradycja teatru szkolnego wytworzyła dwie formy widowisk szkolnych: młodzież grała jeden dramat, poprzedzony czasem słowem wstępnym, albo też program składał się z wielu części: z przemówień, monologów, piosenek, „żywych obrazów”. W aktywności scen uczniowskich po odzyskaniu niepodległości nadal występowała duża różnorodność i brak koordynacji. W szkołach powszechnych wystawiano najczęściej z okazji zakończenia roku błahe komedyjki o niewielkiej wartości artystycznej, często banalne i rażące nachalnym dydaktyzmem. Bywały jednak działania znacznie bardziej ambitne. Na Lubelszczyźnie ukształtował się obyczaj łączenia uroczystego zakończenia roku szkolnego z przedstawieniami teatralnymi, które przygotowywała młodzież szkolna oraz starsi amatorzy. W Łukówku 30 czerwca 1918 roku dzieci pod kierunkiem nauczycielki odegrały jednoaktówkę „Wieś Racławice”, a dorośli „Dla szczęścia dziecka”. W Józefowie do uroczystości zakończenia roku szkolnego włączyło się Towarzystwo „Scena” wystawiając „Wieczór śmiechu” oraz sztukę „Radcy pana radcy” Michała Bałuckiego. W Udryczach teatr szkolny działał nawet podczas wakacji, wystawiając w 1918 roku w czasie majówki baśń fantastyczną „Wigilia św. Jana”[3].

W szkołach wszystkich stopni często organizowano uroczystości rocznicowe. W tym czasie do obchodów związanych z walką o niepodległość dodano nowe, poświęcone najnowszym rocznicom. W tej samej niezmienianej formie powtarzały się one nieraz w jednej szkole z roku na rok. Odzwierciedleniem tego nastawienia jest książka Marii Bogusławskiej „Rocznice narodowe”[4]. Odnosi się wrażenie, że autorka uważała, że jedyną propozycją repertuarową dla teatrów szkolnych powinny być inscenizacje z okazji obchodów rocznic[5].

Przykładowym przedstawieniem rocznicowym może być wieczór artystyczny zorganizowany w rocznicę Powstania Listopadowego w Chełmie przez uczniów Gimnazjum Miejskiego przy współpracy uczniów innych szkół średnich w dniu 28 listopada 1830 roku w sali Hotelu Centralnego. Dyrektor Ryniewicz wygłosił referat na temat emigracji polskiej po 1831 roku, po czym resztę wieczoru wypełniły popisy wokalno-deklamacyjne i przygotowane przez nauczycieli okolicznościowe przedstawienie zatytułowane „Dwie rocznice”. Autorzy przywiązywali dużą wagę do wartości wychowawczych, podkreślając jedność społeczeństwa polskiego. W kronice szkoły czytamy: Drugi obraz tej sztuki wprowadził na scenę przedstawicieli prawie wszystkich ziem polskich, a wiersze wygłaszane przez synów i córki Pomorza, Poznańskiego, Górnego Śląska, Krakowa, Lwowa, Warszawy, Wilna i Ukrainy wywarły na wszystkich ogromne wrażenie[6]. Nauczyciele i młodzież przygotowująca imprezy lub przedstawienia poświęcone obchodom rocznic powstań narodowych (zwłaszcza Listopadowego), mogli korzystać z pomocy licznych publikacji prasowych[7]. Projekty takich imprez oraz związane z rocznicami teksty drobnych utworów dramatycznych pojawiały się także w formie niewielkich książeczek, wydawanych w ramach popularnych serii wydawniczych[8].

Wśród nowych rocznic szczególnie uroczyście obchodzona była w szkołach rocznica Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości. I tu do popularyzacji rocznicy włączyła się prasa dziecięca i młodzieżowa oraz niektóre wydawnictwa publikując wiele propozycji przedstawień[9]. Równie uroczyście obchodzono rocznicę Trzeciego Maja[10].

Obok politycznych obchodzono również rocznice związane z życiem wielkich Polaków. Wspomniana wyżej szkoła w Chełmie urządziła np. w 1922 roku uroczystość w hołdzie Janowi Kochanowskiemu, w ramach której wystawiono „Odprawę posłów greckich”[11].

Oprócz imprez rocznicowych pretekstem do wystawiania przedstawień były też uroczystości innego typu, jak np. Tydzień Szkoły Powszechnej, Dzień Oszczędności, Dzień Matki, Święto Lasu, Święto Wiosny, Święto Pieśni, Andrzejki, Mikołajki, a nawet imieniny kierowników szkół. Obchodzono je w formie poranków lub wieczornic, na ich program składały się deklamacje wierszy, solowe lub zbiorowe śpiewy, referaty, obrazki sceniczne.

Maria Gerson-Dąbrowska, wskazując młodzieży propozycje treści widowisk, sugerowała następujące możliwości: 1. Ułożenie programu według pór roku, przez dobieranie odpowiednich komedyjek, wierszy, chórów lub tańców; 2. Wieczornice ilustrujące różne święta (Bożego Narodzenia – jasełka, szopki, choinki itp.; wieczornice Wielkanocne, Zielonoświątkowe); 3. Imprezy odwołujące się do zwyczajów i obrzędów ludowych; 4. Wieczornice poświęcone dziejom Polski (od legend o Wandzie i Kraku, przez wieczór Królowej Jadwigi, Kochanowskiego, powstania Kościuszkowskiego, szewca Kilińskiego, powstania listopadowego z 1830 roku, powstania z 1863 roku); 5. Wieczory baśni (obrazki sceniczne o treści bajecznej, ale też inscenizacja[12] wierszy i piosenek); 6. Wieczory śmiechu, humoru (wypełniane jednoaktówkami humorystycznymi, dialogami i monologami); 7. Obchody ku czci wybranego pisarza (Mickiewicza, Konopnickiej, Hoffmanowej); 8. Wieczory poświęcone rodzinnemu miastu. Gerson-Dąbrowska sugerowała, by w czasie owych wieczorów wykonawcy tworzyli obrazki sceniczne, uscenizowali pieśni i poezję, wprowadzali krótkie pogadanki, przezrocza, kinematograf, żywe obrazy, tańce, orkiestrę, chóry, muzykę na fortepianie i na skrzypcach, deklamacje na jeden głos i deklamacje chóralne[13].

Widowiska rocznicowe spotykały się z coraz częstszą krytyką pedagogów, coraz mniej entuzjastycznie były przyjmowane również przez uczniów, którym z tego powodu zarzucano nawet brak idealizmu. Nie znaczy to jednak, że z imprez takich rezygnowano i że nie było głosów przeciwnych. Jeszcze pod koniec lat trzydziestych Zofia Karłowska uznawała oskarżenia pod adresem przedstawień rocznicowych za krzywdzące; malejące zainteresowanie młodzieży tymi imprezami wynikało, jej zdaniem, po prostu z tego, że nie liczono się z upodobaniami i pragnieniem samodzielności uczniów. Młodzieży narzucano sposób wystawiania sztuki. Jako przykład Karłowska przytacza zdanie z broszury Julii Jaworskiej[14], w której autorka, choć uznawała doniosłość wyrabiania samodzielności ucznia, twierdziła jednak, że nauczyciel, mając zawsze głos decydujący, nie pozwoli dyskutować na temat sztuki, ani rozdawania ról[15].

Widowiska o charakterze rocznicowym i wieczornice wystawiano przez cały wspomniany okres; w większości szkół młodzież jednak znacznie chętniej wystawiała – publikowane jednostkowo lub w ramach serii wydawniczych – specjalnie dla niej pisane sztuki. Dowodem może być tu choćby zestawienie dokonane przez Edmunda Juśko. Omawiając szkolnictwo pod-stawowe lat 1918–1939 w powiecie tarnowskim, odnotował on przedstawienia dzieci w szkole im. Marii Konopnickiej w Tarnowie wymieniając wśród nich „Sen o Wiśle” i „Panny Szastalskie” (1918/19), w Zabłędzy wystawienie przez dzieci obrazu religijnego „Bernadetta” (1921), w Tuchowie spektakl „Baba Jaga” (1923) i w Biusztoszowej „3 Maj”, „W starym Dworze”, „Pan Majsterek”, „Lustracja u Pana Wójta” (1923/24), „Bolszewicy pod Warszawą” (1926/27). Z reguły przedstawienia te cieszyły się dużym uznaniem i znaczną frekwencją. Grano je dla środowiska, a szczególnie dla rodziców; miały pokazać umiejętności ich dzieci i zachęcić do współpracy ze szkołą. Oprócz rozwijania zainteresowania uczniów, dostarczania przykładów i wzorców wychowawczych oraz przeżyć artystycznych, uroczystości i imprezy miały także na celu zebranie pieniędzy na potrzeby szkolne: zakup pomocy naukowych, książek do biblioteki, pomoc dla biednych uczniów. Zbiórki pieniędzy, z powodu znacznego zubożenia społeczeństwa szczególnie na wsi, nie zawsze przynosiły wymierne efekty, w aspekcie wychowawczym uwrażliwiały jednak uczniów na pomoc potrzebującym[16].

Nie znajdujemy w omawianym okresie w teatrze szkolnym zbyt wielu przykładów sięgania do idei regionalizmu. Jednym z nielicznych jest sztuka podejmująca tematykę regionalną – „Nowa stodoła” Tadeusza Czap-czyńskiego[17]. Niestety, nie udało mi się znaleźć potwierdzenia, czy była wystawiana na scenach szkolnych.

Na rynku wydawniczym II Rzeczypospolitej już od lat dwudziestych pojawiały się liczne pozycje oferujące różnej objętości i jakości teksty sztuk teatralnych, obrazków scenicznych, bajek, składanek pieśni i wierszy. Ilość tych publikacji systematycznie rosła, wiele z nich było wydawanych w ramach licznych biblioteczek teatralnych[18]. Wśród serii wydawniczych do najbardziej popularnych należały: Biblioteczka Teatralna dla Dzieci i Młodzieży, Teatrzyk dla Dzieci i Młodzieży, Teatrzyk Wileński.

Jako jedna z pierwszych zaczęła ukazywać się Biblioteczka Teatralna Związku Teatrów Ludowych. Autorami wydawanych w niej zeszytów byli głównie Jędrzej Cierniak[19] i Jadwiga Turowiczówna[20]. W Bibliotece Teatrów Włościańskich ukazało się w ponad dwudziestu zeszytach wiele propozycji możliwych do realizacji w teatrze szkolnym – np. „Na muzyce”, „Obrazek ludowy”, „Dworek pod lasem”, „Nie zginęła..!”[21], czy „Kościuszko pod Racławicami”[22]. Około 1922 roku pojawiła się w sprzedaży salezjańska Biblioteczka Teatralna redagowana w dwóch mutacjach – z przeznaczeniem dla kół teatralnych męskich i teatrzyków żeńskich. Biblioteczka wydawała najczęściej pozycje o charakterze religijnym[23], ale zdarzały się również utwory o wymowie patriotycznej i podnoszące inne zagadnienia wychowawcze. Wydawcy publikowali osobno utwory przeznaczone dla młodzieży męskiej i osobno dla młodzieży żeńskiej. Wśród kilkudziesięciu zaprezentowanych sztuk wiele było autorstwa Franciszka Harazima[24]. W tym samym mniej więcej czasie powstał cykl Teatr dla Dzieci i Młodzieży zainicjowany przez wydawnictwo J. K. Żupańskiego. Zamieszczała tu swoje utwory przede wszystkim Maria Biliżanka. Wiele propozycji repertuarowych dostarczało wydawnictwo Teatrzyk dla Dzieci i Młodzieży, z którym współpracowali m.in. Maria Gerson-Dąbrowska[25], Maria Bogusławska[26], Maria Biliżanka, Paweł Wieczorek, Bronisława Ostrowska[27] i Artur Oppman (Or-Ot)[28]. W serii Teatrzyku Dla Dzieci i Młodzieży wydano opracowanie Julii Jaworskiej „O urządzaniu obchodów i przedstawień szkolnych”[29] i tejże autorki „Przedstawienia dla dzieci. Cz. 2. Obrazki sceniczne dla dzieci w wieku szkolnym”[30]. W wydawnictwie Teatrzyk dla Dzieci, Młodzieży i Ludu publikowali m.in. Michał Arct[31], Artur Oppman (Or-Ot)[32] i Maria Bogusławska[33].

Wyjątkowo dużo materiału dostarczała zespołom szkolnym Biblioteczka Teatralna dla Dzieci i Młodzieży wydawana przez Spółkę Nakładową „Odrodzenie” we Lwowie. Publikowali dla niej najczęściej Bolesław[34] oraz Ewelina Eulenfeld[35], Irena Mrozowicka[36]. Serię „Teatr Szkolny i Domowy” uruchomiła w drugiej połowie lat dwudziestych spółka akcyjna Związku Nauczycielstwa Polskiego – Nasza Księgarnia. Autorkami utworów kierowanych do młodych odbiorców były uznane już wtedy pisarki dla dzieci, m.in. Ewa Szelburg-Zarembina („Czarodziejska lekcja”, „Zabawa jakich mało”, „Wyprawa po szczęście”, „Za siedmioma górami”, „Złoty sen”, „Najszczęśliwsza z sióstr”, „W noc Bożego Narodzenia”), Maria Juszkiewiczowa[37], Maria Gerson-Dąbrowska[38], Janina Porazińska[39] i Hipolita Gnoińska[40].

W Wilnie sztuki dla dzieci i młodzieży wydawał Teatrzyk Wileński, z którym współpracowali publikując sztuki rocznicowe i bajki m.in. Maria Reutt[41], Zdzisława Miłobędzka[42] i Bonifacy Wrzos[43]. Dużą aktywność wykazała Księgarnia św. Wojciecha w Poznaniu, która cyklicznie przygotowywała książeczki ze sztukami; np. w 1929 roku na rynku czytelniczym pojawiły się następujące tytuły: „Orlęta znad Wisły”, „Górą przemysł krajowy”, „W starej szkole nowy duch”, „Jedziemy na wystawę”. Od 1930 roku zaczęła funkcjonować Biblioteczka Teatralna wydawana nakładem tygodnika „Wiarus”. Drukowała ona teksty m.in. R. Sumienia („Bolszewicy pod Warszawą”), Jadwigi Turowiczówny („Inscenizowane pieśni ludowe”), A. Kowalskiego („Żywe pieśni”).

Na charakter wydawanych utworów często wpływały konotacje ideologiczne ich wydawców. Na przykład związane ze Zjednoczeniem Młodzieży Polskiej wydawnictwo Biblioteki Wieczornicowej przygotowywało osobne książeczki dla dziewcząt i chłopców[44], brało też pod uwagę wychowanie w duchu wartości chrześcijańskich[45].

Oprócz różnego rodzaju „biblioteczek” zapotrzebowanie na utwory sceniczne wydawnictwa starały się także zaspokajać publikując sztuki dla dzieci i młodzieży wybranych autorów indywidualnie[46]. Propozycje repertuarowe pojawiały się również na łamach prasy[47], w której obok niewielkich sztuk, obrazków scenicznych, dialogów i monologów zamieszczano też propozycje inscenizacji rocznicowych oraz informacje o obrzędach ludowych i propozycje imprez do nich się odnoszących[48].

W 1929 roku redakcja „Płomyka” dokonała wstępnej selekcji wydawnictw teatralnych dla dzieci i młodzieży i w broszurze „Co zagrać” opublikowała przegląd sztuk teatralnych dla dzieci. Wybrano około 80 utworów, wśród których na plan pierwszy pod względem liczby tekstów wysuwały się sztuki Marii Gerson-Dąbrowskiej, Ireny Mrozowickiej, Janiny Porazińskiej, Marii Reutt, Ewy Szelburg-Zarembiny, Marii Dynowskiej i Marii Bogusławskiej[49]. Teksty sztuk i propozycje inscenizacji zamieszczały też „Płomyczek” i „Moje Pisemko”. Najwięcej miejsca zajmowały w nich „sztuczki do od- grywania”, „obrazki” albo „żarty sceniczne”. Autorkami wielu z nich były: Julia Duszyńska, Janina Morawska, Maria Kownacka, Janina Porazińska, Zofia Roguska, Ewa Szelburg-Zarembina.

Zamieszczane na łamach pism drobne utwory dramatyczne często trafiały na podatny grunt. Listy do redakcji lub zamieszczane w pismach sprawozdania wskazują, że publikowane utwory były wykonywane przez młodzież[50]. Zdarzały się przypadki, że autorami sztuk byli uczniowie. W szkole im. Cecylii Plater-Zyberkówny w 1928 roku dziewczęta pracowały nad wystawieniem „Baltony” napisanej przez uczennicę Marynę Gniazdowską[51]. Tę formę aktywności popierał m.in. Stefan Papée, który proponował, by w celu upowszechnienia twórczości dramaturgicznej uczniów organizować konkursy międzyklasowe lub międzyszkolne. Jako przykład podawał konkurs na obrazek dramatyczny na temat ideałów młodzieży zorganizowany przez Kuratorium Okręgu Szkolnego Łódzkiego. W konkursie nagrodzono trzy utwory: pierwszy – „Ku Przyszłości” Światopełka Karpińskiego, w którym autor ukazał aktualną swobodę ucznia w polskiej szkole, przeciwstawiając ją sytuacji uczniów, którzy w czasach niewoli zmuszeni byli do pracy konspiracyjnej, drugi – „Trzeba nam wiary” Tadeusza Wawrzykowskiego, który odnosił się do bitwy pod Radzyminem oraz trzeci – „Polska żyje”. Dwa pierwsze z wymienionych były grane na scenie Teatru Szkolnego. Zdaniem Papéego temat konkursu był jednak zbyt trudny. Obrazki sprawiały wrażenie wymuszonej pracy na zadany temat[52].

Zdaniem Józefa Zbigniewa Białka najbardziej rozpowszechnionym gatunkiem w twórczości scenicznej w dwudziestoleciu międzywojennym dla dzieci była bajka, na drugim miejscu plasował się obrazek historyczny, a dopiero na końcu inscenizacja z życia współczesnego[53]. Białek podkreślał ponadto niski poziom tych utworów[54]. Na przewagę materiałów o charakterze baśniowo-fantastycznym zwracał także uwagę w 1935 roku Henryk Ładosz, który wydawane propozycje repertuarowe oceniał wyjątkowo surowo. Mamy tu setki, jeśli nie tysiące wszelkiego rodzaju „komedyjek”, z których trudno jest wybrać coś, coby nie było nacechowane ponurą banalnością, łopatologicznym moralizatorstwem, słabizną literacką, a przede wszystkim małą wartością sceniczną[55]. Nie był to głos odosobniony, w omawianym okresie literatura teatralna dla młodzieży spotykała się z dość częstą krytyką. Stefan Papée ostrzegał wręcz: starannie wystrzegać się należy wszelkich Bibliotek Teatrów Amatorskich czy Bibliotek Teatrów Włościańskich[56]. Jak uznali Iwonna i Grzegorz Michalscy, powszechnie sądzono, że niekorzystne tendencje, jakie obserwowano w twórczości teatralnej dla dzieci i młodzieży, były konsekwencją deklasacji literatury dla dzieci w ogóle[57]. Wytykano, że twórcy, którzy podejmowali się pisania dla młodzieży, traktowali tę sferę swej działalności literackiej marginalnie[58].

Ocena taka mogłaby być uznana za słuszną jeszcze w połowie pierwszej dekady dwudziestolecia. Należy zauważyć jednak, że z każdym rokiem rosła ilość publikacji sztuk teatralnych dla dzieci, podnosiła się też, choćby w wyniku dyskusji na ten temat na łamach prasy, ich jakość[59]. Zarówno Białek, jak i wcześniej Ładosz, w swoich ocenach pomijają pojawiające się w tym okresie coraz częściej – tak w ramach serii wydawniczych, jak też i na łamach prasy – utwory o charakterze religijnym[60].

Podobnie trudno zgodzić się z oceną Bolesławy Hajdukowicz, która po drugiej wojnie światowej na temat repertuaru teatrów szkolnych z okresu dwudziestolecia pisała: Pojawiały się książeczki w cienkich, kolorowych oprawach, małego formatu i z tandetnym drukiem, owe „komedyjki” pisywane anonimowo, przeważnie o szablonowej treści, beznadziejnie sentencjonalne. […] Bywał tam z reguły jakiś grzeczny chłopczyk i niegrzeczny chłopczyk, jeden cieszył, drugi martwił mamusię, bywała macocha, ciocia, pudel, trochę psikusów, trochę mniej lub więcej niby-zabawnych nieporozumień, które oczywiście kończyły się gładko – ot i wszystko. Jasne, że taka „komedyjka” nie tylko nie wprowadzała młodzieży w świat sztuki, lecz przeciwnie, impregnowała umysł młodzieży na wszelkie odczucie artystyczne, otępiała ją i paczyła[61]. Tak krytyczna ocena była zapewne zabiegiem mającym uwypuklić późniejsze dokonania reformatorów scen szkolnych, nie zmienia to jednak faktu, że była z gruntu niesprawiedliwa. Choćby tak pobieżny jak powyższy przegląd wydawnictw, autorów i tytułów sztuk pokazuje, jak ogromna była aktywność twórców i wydawców w tym zakresie. Wśród publikacji zdarzały się dziełka rzeczywiście bardzo słabe, wręcz grafomańskie, ale było też wiele utworów ciekawych i znaczących tak pod względem artystycznym, jak i z punktu widzenia pedagogicznego. Sztuki dla dzieci pisywali też uznani twórcy tego okresu. Coraz większa wiedza na temat psychologii dziecka i znajomość rzemiosła pisania dramatów powodowały, że część utworów osiągała wysoki poziom. Wiele z wydanych w tym okresie sztuk weszło na trwałe do repertuaru teatrów dla dzieci i teatrzyków szkolnych.

Gimnazja i licea – sztuki z „wielkiego repertuaru”

Bardzo trudno odtworzyć dziś repertuar sztuk grywanych w dwudziestoleciu międzywojennym przez młodzież szkół średnich. Nikt wówczas nie prowadził szczegółowej rejestracji tych przedstawień. Szczątkowe informacje znajdujemy na łamach prasy codziennej lub szkolnej, w pamiętnikach oraz artykułach z późniejszego okresu poświęconych temu tematowi.

Gimnazjalne programy szkolne z lat dwudziestych nie podejmowały tematu teatru szkolnego. We wskazówkach metodycznych dotyczących języka polskiego z 1923 roku znajdujemy tylko kilka sugestii dotyczących tego zagadnienia. Spornym też – choć w praktyce rozwiązanym – jest problem, czy uczniowie mają odgrywać dramaty. Najlepiej, gdy nauczyciel pozostawi to własnej inicjatywie młodzieży. Do zamierzeń takich należy odnosić się z życzliwością, nie zapominać jednak, że należyte przygotowanie przedstawienia scenicznego pochłania wiele sił młodych wykonawców; w każdym razie uczniowie ci sami nie powinni w ciągu roku zbyt wielu podejmować prób podobnych. Zazwyczaj nęcą młodzież rzeczy najtrudniejsze („Kordian”, „Warszawianka”[62]), i wskutek tego aż nazbyt często przedstawienia sceniczne stają się parodią właściwego wykonania i szkołą psucia smaku. O ile więc pewna klasa rwie się z zapałem do przedstawień scenicznych, co jest objawem naturalnym i miłym, wpływ nauczycielstwa powinien o tyle zaważyć na szali, by uczniowie wybierali utwory stosowne, nie za trudne, i by w wykonaniu nie było dysonansów[63].

Propozycje wykorzystania teatru szkolnego znajdujemy we wskazaniach praktycznych dla nauczycieli historii[64]. Henryk Mościcki pisze o teatrze szkolnym w dziale „Pomoce szkolne”. Utrzymuje, że wystawione w odpowiednich kostiumach i dekoracjach utwory teatralne silniej od powieści historycznych przemówią do wyobraźni ucznia. Podkreśla jednak, że warunkiem koniecznym jest właściwy dobór sztuk, możliwie wiernych pod względem tła dziejowego[65]. Proponuje: Anczyca „Kościuszkę pod Racławicami”, Bałuckiego „Kiliński”, Bełcikowskiego „ Mieczysław”, „Bolesław Śmiały”, „Piotr Skarga”, „Odsiecz Wiednia”, „Przekupka warszawska”, Felińskiego „Barbara Radziwiłłówna”, Juliana z Poradowa „Obrona Częstochowy”, Kozłowskiego „Wójt Albert”, „Taboryci”, „Jeniec Napoleona”, Kraszewskiego „Irydiona”, Morcinowskiej „Bartosz Głowacki”, Mickiewicza „Dziady”, Konfederaci Barscy”, Niemcwicza „Powrót posła”, Nowaczyńskiego „Dymitr Samozwaniec”, „Fryderyk Wielki”, Rapackiego „Marek Borkowicz”, Rydla „Królewski jedynak”, wszystkie utwory dramatyczne Słowackiego, Syrokomli „Kacper Karliński”, „Wyrok Jana Kazimierza”, utwory dramatyczne Szujskiego, Żeromskiego „Sułkowski”, Żuławskiego „Dyktator”. Z utworów literatury obcej Mościcki zalecał dzieła pisarzy starożytnych greckich i rzymskich, francuskich (Corneille’a, Moliera, Racina), angielskich (Szekspira, Byrona, Shelleya), niemieckich (Goethego, Schillera), rosyjskich (Mreżkowskiego). Mościcki uważał, że na scenach szkolnych można wystawiać wyjątki z dzieł wybitnych pisarzy, albo utwory specjalnie pisane dla młodzieży, np. Gerson-Dąbrowskiej „Łokietek w górach Ojcowa”, „Kazimierz i Rokiczyna”, „Żacy za Batorego”, „Pod murami Częstochowy”, „Legenda o królowej Kindze”, Marii Reuttówny „Trzeci maj”[66]. Do działu „Pomoce naukowe” Mościcki zaliczył też organizację obchodów narodowych i wieczornice historyczne. Jego zdaniem, oprócz rokrocznych obchodów Konstytucji 3 Maja, szkoły powinny organizować obchody związane z przypadającymi w danym roku rocznicami ogólnonarodowymi, bądź też lokalnego czy prowincjonalnego znaczenia. Uważał też za wskazane organizowanie „święta szkoły” w wybranym dniu związanym z jej patronem[67]. Zdaniem Mościckiego dużą wartość dydaktyczną i wychowawczą mają wieczornice, których tematem jest prezentacja wybranej epoki, np. „Wiek Zygmuntowski”, „Szkoła rycerska”, „Dwór Stanisława Augusta”. Proponowany przez Mościckiego repertuar obchodów ograniczał się do referatów, wykładów, deklamacji, śpiewu, pokazu slajdów i żywych obrazów[68].

W praktyce większość teatrów szkolnych w gimnazjach i liceach opierała swą działalność na graniu sztuk przeważnie z wielkiego repertuaru, należących do klasyki naszej i obcej, i osiągała nieraz doskonałe rezultaty. Przykładem niech tu będzie Gimnazjum im. Króla Władysława IV w Warszawie (na Pradze), gdzie pod kierunkiem nauczycieli podejmowano corocznie próby wznowienia repertuaru teatru staropolskiego, głównie sztuk pisanych niegdyś dla szkół. Nawiązywano zwłaszcza do tradycji Collegium Nobilium, zwracając szczególną uwagę na wychowanie obywatelskie. Pierwszym spektaklem tego teatru szkolnego (w 1922 roku) była „Tragedia Epaminondy” Stanisława Konarskiego. W 1923 roku pokazano „Mnicha” Józefa Korzeniowskiego, a w roku następnym komedie Aleksandra Fredry „Nikt mnie nie zna” oraz Piotra Baryki „Z chłopa król”. W 1925 roku znów wystawiono komedię XVIII-wieczną, tym razem „Dziwaka” Franciszka Bochomolca oraz współczesny dramat w trzech aktach „Poszedł” pióra Józefa Hełczyńskiego, profesora liceum i współzałożyciela tej sceny szkolnej. Reżyserem przedstawień był Stanisław Janowski[69]. Hełczyński po sukcesie pierwszej sztuki napisał za namową dyrektora Wacława Klossa kolejną, tym razem historyczną – „Rejtan”, która odzwierciedlała nastroje panujące w czasie sejmu rozbiorowego w 1772 roku. W 1927 roku pokazano IV część „Dziadów” Mickiewicza, uzupełniając wieczór „Wielką improwizacją”. W 1928 roku uczniowie gimnazjum przy współudziale uczennic praskiego gimnazjum żeńskiego im. Zofii Łabusiewicz-Majewskiej[70] wystawili „Zabobon, czyli Krakowiaków i Górali” Jana Nepomucena Kamińskiego. Po odejściu na emeryturę dyrektora Klossa aktywność tej sceny uczniowskiej nieco zmalała. Wystawiono jeszcze w 1929 roku sztukę Anczyca „Błażek opętany” i wyreżyserowaną przez ucznia Ryszarda Kuleszę sztukę „Stefan Batory pod Pskowem”, graną przez uczniów klasy IV, a w 1930 roku „sztuczkę” Marka Twaina „Człowiek, który redagował gazetę rolniczą”[71]. Widać na powyższym przykładzie, że aktywność scen szkolnych zależała w dużym stopniu od zaangażowania kadry pedagogicznej i dyrekcji szkoły.

W 1919 roku w Gimnazjum Męskim w Ostrowie Wielkopolskim młodzież pod kierunkiem nauczyciela dr. Józefa Jachimka wystawiła fragmenty „Dziadów” Mickiewicza i „Kordiana” Słowackiego, w 1921 roku „Jeńców” Rydla oraz w 1924 roku „Mnicha” Korzeniowskiego. W gimnazjum tym wystawiano też „Warszawiankę” Wyspiańskiego i „Pana Geldhaba” Fredry[72]. Sceny z „Kordiana” (w 1922 roku) i „Dziady” grali też uczniowie z Koła Dramatycznego Gimnazjum męskiego im. J. I. Kraszewskiego w Białej Podlaskiej, zrzeszeni w tym kole uczniowie grali ponadto „Zemstę” Fredry oraz „Skąpca” Moliera”[73].

Jak widać z powyższego, młodzież wciąż chętnie (choć mniej często niż w Galicji na przełomie XIX i XX wieku) sięgała po tzw. repertuar patriotyczny[74]. Na scenach szkolnych stosunkowo często pojawiały się „Dziady”. Wystawiono je – poza przytoczonymi wyżej przypadkami – np. w Sandomierzu (1919), Przemyślu (Fredreum 1920, 1921 i 1925), Nowym Sączu (kl. VII Gimnazjum I), Dąbrowie Górniczej (1921), Łomży (1922), Krakowie („Scena więzienna”, 1925 Gimnazjum im. B. Nowodworskieg ,w Gimnazjum św. Jacka)[75], czy Gimnazjum i Liceum im. Król Władysława IV w Warszawie (1927)[76]. Pod koniec lat dwudziestych fragmenty „Dziadów” wystawiła też młodzież z Koła Polonistów Gimnazjum Męskiego w Grodnie[77]. Najczęściej grano fragmenty z III części (scenę więzienną; w celi księdza Piotra; scenę u Senatora); z II części Dziadów grano scenę w kaplicy. IV część Dziadów wystawiła wspomniana powyżej młodzież z Gimnazjum w Nowym Sączu[78].

Na scenie „Sokoła” w Tarnobrzegu młodzież tamtejszej szkoły realnej dzięki wyjątkowym zamiłowaniom polonisty, Leona Barańskiego, wystawiła w latach 1920/21 i 19221/22 z pewnymi skrótami „Horsztyńskiego”, „Lillę Wenedę” i „Kordiana” Słowackiego, „Irydiona” Krasińskiego oraz „Dziady” Mickiewicza. Kostiumy częściowo wypożyczano z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, częściowo szyto we własnym zakresie. W przedstawieniach obok uczniów udział brali nauczyciele[79].

Widać z powyższego, że w poszukiwaniach repertuarowych wciąż aktualne były cele wychowawcze sformułowane jeszcze pod koniec XIX wieku (np. w statucie utworzonego w 1894 roku Towarzystwa Tomasza Zana) wzywające do rozbudzenia i pielęgnowania u młodzieży miłości i poczucia obowiązku względem Ojczyzny. Danie do jej usług ludzi gorących, ofiarnych, do najtrudniejszych prac obywatelskich gotowych, a w razie potrzeby do świętej walki o niepodległość Polski475[80]. Towarzystwa Tomasza Zana zrzeszały młodzież wielu szkół średnich, a młodzież z IV Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Warszawie próbowała sił wystawiając, graną po raz pierwszy w 1881 roku, komedyjkę Tomasza Zana „Gryczane pierożki”[81].

Repertuar patriotyczny stopniowo jednak w teatrach szkolnych wystawiany był coraz rzadziej. Coraz częściej na scenach szkolnych wśród sztuk z tzw. wielkiego repertuaru pojawiają się i komedie. W Przemyślu z inicjatywy uczniów Gimnazjum im. Słowackiego i entuzjasty teatru, nauczyciela Rosego, powstała scena szkolna, na której w sezonie 1921/22 grano m.in.: „Skąpca” Moliera, „Zemstę”, „Śluby panieńskie”, „Pana Geldhaba” i „Damy i huzary” Fredry, „Chmury” Arystofanesa i „Powrót posła” Niemcewicza. Na scenie szkolnej Seminarium Żeńskiego wystawiono „Lillę Wenedę”

Słowackiego (1923), Szkoła im. św. Jadwigi wystawiła w 1924 roku baśń sceniczną „Zaczarowana fujarka”, w tym też roku uczniowie Gimnazjum. im. Słowackiego urządzili „Wieczór ku czci Wyspiańskiego”. W 1925 roku harcerki wystawiły sztuki „Świeczka zgasła” Fredry i „Zagłoba swatem” Sienkiewicza, w 1926 roku ta sama drużyna harcerska pokazała „Śluby panieńskie” Fredry w reżyserii nauczycielki (I. Kossowskiej), Szkoła im. św. Jadwigi wystawiła dwie baśnie, a gimnazjum żeńskie PP. Benedyktynek „Powrót posła” Niemcewicza. Seminarium żeńskie w tymże roku pokazało „Skąpca” Moliera w reżyserii uczennicy (A. Fischerówny). W 1927 uczennice tegoż seminarium wystawiły „Ślubu panieńskie” i „Godzien litości” Fredry, zaś Gimnazjum Męskie im. K. Budynowej baśń operową Engelberta Humperdincka „Jaś i Małgosia”, a w Gimnazjum Męskim im. Morawskiego z okazji 20 rocznicy śmierci Stanisława Wyspiańskiego grano „Wesele” w reżyserii J. Smołki i A. Skowronka[82]. W 1928 seminarium męskie wystawiło „Hetmana Żółkiewskiego” Brończyka, seminarium żeńskie: „Przygody Tomka Palucha” Zbierzchowskiego, a szkoła Konarskiego: „Baśń o królu Sałtanie”[83].

Do sztuk Fredry często sięgała młodzież szkół przemyskich. Podobnie było i w innych okręgach, np. 21 czerwca 1926 roku uczniowie Państwowego Gimnazjum IV im. Henryka Sienkiewicza w Krakowie w sali Kongregacji Dzieci Marji grali „Pana Geldhaba”, a dochód z przedstawienia przeznaczono na Rodzinę Sierocą[84]. Uczniowie z Koła Dramatycznego Gimnazjum Państwowego Męskiego im. Józefa Ignacego Kraszewskiego w Białej Podlaskiej (wśród członków koła były też trzy uczennice z gimnazjum żeńskiego) wy-stawili „Zemstę” (1925), „Dożywocie” i „Śluby panieńskie” Aleksandra Fredry[85]. „Zemstę” grała też młodzież gimnazjum w Gostyniu, która wystawiała ponadto „Laleczkę z saskiej porcelany” Gerson-Dabrowskiej i „Warszawiankę” Wyspiańskiego[86]. W Kaliszu w 1925 roku „Śluby panieńskie” wystawiła młodzież Samopomocy Państwowego Gimnazjum im. Adama Asnyka[87]. Do sztuk Fredry sięgała również młodzież seminariów nauczycielskich. W latach 1929–1932 amatorski teatr szkolny Seminarium Nauczycielskiego w Leśnej Podlaskiej pod kierunkiem Bronisława Lubicz-Nycza wystawił „Damy i Huzary” i „Zemstę”. Teatr ten grał w tym okresie ponadto komedię „Wicek i Wacek” Przybylskiego, obrazek sceniczny „Z kogucikiem”, przedstawienie „Zaczarowany flet” oraz inscenizacje utworów poetyckich – m.in. „Pana Tadeusza” Mickiewicza[88]. W Żebraczy na Śląsku dzieci szkolne wystawiły w 1919 roku sztuki noszące tytuły „Jarmark” i „Figlarz”, a Koło Polskiego Związku Szkolnego w Zabrzegu w 1921 roku „Zaczarowane koło” Rydla[89]. Chłopcy z Gimnazjum Toruńskiego grali kilka scen ze „Złotej czaszki” Słowackiego (1924), „Dożywocie” Fredry (1927), „Odprawę posłów greckich” Kochanowskiego (1930), fragmenty „Wesela” Wyspiańskiego (1932) i „Śluby panieńskie” Fredry (1938). Większość tych przedstawień powstała przy znaczącej pomocy reżyserów toruńskiego teatru. Role kobiece w tych spektaklach kreowały dziewczęta z Żeńskiego Gimnazjum Miejskiego[90].

W okresie tym z chęcią wystawiano również komedie Blizińskiego i wspominanego już wyżej Korzeniowskiego. W 1925 roku młodzież szkolna w Sarnach wystawiła „Karpackich Górali” Korzeniowskiego[91], w 1926 roku uczniowie z Koła Dramatycznego w Państwowym Gimnazjum w Jaworowie grali „Pana Damazego”[92], zaś uczniowie z Białej-Podlaskiej wystawili jednoaktówkę Korzeniowskiego „Doktór medycyny”[93]. Impreza przygotowana przez podlaską młodzież z Koła Dramatycznego obejmowała jeszcze inscenizację wiersza Kraszewskiego „Dziad i baba”, jednoaktówki Fredry „Świeczka zgasła” oraz inscenizację wesela ludowego[94]. W Wąbrzeźnie w 1925 roku w sali Dworu Wąbrzeskiego odbyła się zabawa Gimnazjalnego Koła Wioślarskiego „Vambresia”, na którą składał się koncert, przedstawienie komedii „Wąsy i peruka” i tańce[95]. Jednym z większych przedsięwzięć teatralnych było wystawienie na scenie szkolnej przez Koło Dramatyczne przy gimnazjum męskim w Bielsko Białej trzyaktowej komedii Kraszewskiego „Panie kochanku”, którą wykonano dla uczczenia pamięci pisarza[96]. sięgano również po repertuar klasyczny obcy. W 1925 roku uczniowie gimnazjum w Mławie wystawili „Cyda” Corneile´a[97], wspomniana wyżej młodzież z Białej Podlaskiej wystawiła „Skąpca” Moliera[98].

W Grodnie w roku szkolnym 1928/29 młodzież Państwowego Gimnazjum Męskiego w dniu św. Stanisława Kostki zagrała „Tarcyzjusza”[99], a na dorocznym Wieczorze Mickiewiczowskim inscenizowano „Grażynę”. Dochód z przedstawień przeznaczono na cele społeczne („Wyjątkową nędzę”), a z drugiego wieczoru na rzecz Polskiej Macierzy Szkolnej[100].

W okresie tym uczniowie gimnazjów stosunkowo rzadko sięgali do twórczości ludowej. Przykład Jędrzeja Cierniaka, wówczas nauczyciela Gimnazjum im. św. Wojciecha w Warszawie, który w tej szkole wprowadzał na scenę utwory ludowe[101], był raczej odosobniony. Obok sztuk pełnospektaklowych młodzież gimnazjalna wystawiała również przedstawienia składające się z inscenizacji drobnych utworów literackich i własnych pomysłów scenicznych. W 1926 roku młodzież z Koła Dramatycznego Gimnazjum Państwowego Żeńskiego i Męskiego w Białej Podlaskiej dała przedstawienie, w czasie którego pokazano jednoaktówki Korzeniowskiego „Doktor medycyny” i „Świeczka zgasła” Fredry, inscenizację wiersza Kraszewskiego „Dziad i baba” i wiejskiego wesela oraz przygotowany przez uczniów żart sceniczny dotyczący zbliżającej się matury[102].

Zdarzało się, zwłaszcza w szkołach kierowanych przez jezuitów w Wilnie i Chyrowie, że autorami sztuk byli nauczyciele tychże szkół. W Wilnie sztuki dla sceny szkolnej pisali m.in. o. Władysław Chmura, o. Władysław Zabdyr i o. Stanisław Mirek[103]. W gimnazjum tym w latach 1923–25 wystawiono sztuki „Wenancjusz”, „Św. Aleksy”, „Za Wisłę”, „Radziwiłł jedzie”, „Hermenegild”, w roku szkolnym 1925/26 oprócz tradycyjnych „Jasełek” komedyjki „Bolszewicy”, „Pan Pegaziński”, „Aktor bez zajęcia”, „Trafił Marek na Marka”, zaś w repertuarze poważniejszym „Ostatni dzień Flawiuszów”, trzy sceny z „Pana Tadeusza” i „Zwycięstwo Kasztelanica” (akcję tej sztuki oparto na tle działalności w Polsce św. Piotra Kanizego). W roku szkolnym 1926/27 w związku z wprowadzeniem święta Chrystusa Króla wystawiono osnutą na tle życia św. Stanisława Kostki „Noc błogosławioną”, a ponadto „Strachy” Drachenburga oraz „Makbeta” Szekspira w 23 obrazach. W roku szkolnym 1927/28 wystawiono sztukę „Dziesiąty pawilon” i scenę w podziemiach katedry z „Kordiana”, w tym też roku grano sztukę w 5 aktach ks. J. le Roy`a „Andaluma”, przedstawiającą działalność misjonarzy Afryce w końcu XIX wieku[104]. Z inicjatywy działającej w wileńskim gimnazjum jezuitów Sodalicji Mariańskiej wystawiano jeszcze w omawianym okresie i powtarzano w pierwszej połowie lat trzydziestych dramat „Daniel” Wyspiańskiego, dramat „Wenancjusz” i baśń dramatyczną „Złoty kwiat” o. Piotra Turbaka[105]. Wszystkie wystawiane w tej szkole sztuki musiały przedtem uzyskać akceptację władz szkoły; teatr szkolny jezuitów pozostawał wierny przepisowi Ratio Studiorum z 1599 roku, wykluczającemu granie ról żeńskich przez kobiety. W Chyrowie[106] większość wystawianych sztuk historycznych koncentrowała się na relacji Bóg-człowiek[107]. Jak widać, jezuici w kierowanych przez siebie szkołach, pod względem repertuaru, jak i przez zaangażowanie księży w działalność sceny szkolnej wyraźnie próbowali nawiązywać do swej tradycji, jakby nie dostrzegając, że przez ponad sto lat zarówno dramaturgia światowa, jak i pedagogika poczyniła znaczące postępy; warto jednak docenić ambicję zespołu teatru szkolnego jezuitów z Wilna, który miał odwagę podjąć się nawet wystawienia „Makbeta”. Podobnie i w innych szkołach prowadzonych przez zakony katolickie repertuar religijny pojawiał się stosunkowo często. Przedstawienia miały służyć pogłębieniu życia religijnego uczniów. Na przykład w szkołach Urszulanek w Tarnowie z okazji różnych rocznic kościelnych lub święta patronki zakładu a nawet imienin przełożonej urządzano wieczorki religijne, w czasie których niekiedy grywano przedstawienia (np. przedstawienie „Perły św. Urszuli”)[108]. W szkołach państwowych repertuar religijny pojawiał się rzadziej, organizatorami takich przedstawień były tu zazwyczaj młodzieżowe stowarzyszenia religijne (np. Sodalicja Mariańska).

Dobór repertuaru przez sceny szkolne spotykał się z krytyką. Kazimierz Zbierski podkreślał, że repertuar młodzieżowych scen szkolnych powinien uwzględniać zarówno wartości wychowawcze, jak i estetyczne. Występował on przeciwko graniu sztuk z wielkiego repertuaru. Bo czyż można sobie wyobrazić tak zgrany zespół młodzieży szkolnej, aby odtworzył „Śluby panieńskie” czy „Balladynę”, nie parodiując widowiska?[109] – pisał. Nie żądał jednak całkowitej rezygnacji scen szkolnych z arcydzieł litera-tury polskiej i obcej, postulował jednak, by grać wyłącznie ich celniejsze z punktu wychowawczego i estetycznego fragmenty. Autor ten postulował, by w repertuarze sięgać również do utworów ludowych[110]. Stefan Cybulski nie wdając się w szczególną polemikę zarówno z poglądami Zbierskiego jak i wcześniejszymi Komarnickiego czy Cierniaka bronił jednak prawa obecności na scenach szkolnych dramatu antycznej Grecji i Rzymu[111].

Jak widać na podstawie powyższego zestawienia spektakli scen uczniowskich szkół średnich, dyskusje prasowe nie miały większego wpływu na dobór repertuaru teatrzyków uczniowskich. Na scenach młodzieżowych w szkołach średnich starano się naśladować teatry zawodowe, z tym że repertuar dobierano kierując się przede wszystkim względami wychowawczymi. Sceny te często prezentowały wysoki poziom, czasami nawet zastępując, głównie na prowincji, teatry profesjonalne. Raz po raz jednak ujawniała się niedoskonałość szkolnych przedstawień wskazując, że próby naśladowania teatru zawodowego nie są drogą właściwą.

Jednym z istotnych problemów, na jakie napotykali uczniowie chcący realizować przedstawienia szkolne, była kwestia reżyserii. Wielu pedagogów sądziło, że aby urządzić udane przedstawienie, konieczne jest zatrudnienie reżysera. Przykładem jest opinia Marii Gerson-Dąbrowskiej, według której młodzież jest jeszcze zbyt niedoświadczona, by samodzielnie podołać zadaniu przygotowania widowiska lub wieczornicy. Proponowała, by rolę tę powierzyć nauczycielowi, jakiemuś znajomemu aktorowi lub starszemu koledze. Do zadań reżysera należało – jej zdaniem – ułożenie programu, rozdanie ról, obmyślenie koncepcji przedstawienia (ruch sceniczny itp.) oraz kierowanie próbami. Reżyser powinien też odpowiadać za sprawy organizacyjne, jak dobór i przygotowanie kostiumów oraz projekt i wykonanie dekoracji. Podkreślała, że reżyser w swej pracy powinien korzystać z pomysłów grających dzieci[112]. W praktyce reżyserami byli nauczyciele szkół, uczniowie, koledzy ze starszych klas, lub zatrudniani przez szkołę instruktorzy. Reżyserem sztuk we wspomnianym wyżej Gimnazjum im. Króla Władysława IV w Warszawie był przez kilka lat Stanisław Janowski, aktor Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego[113].

Teatr szkolny tego okresu borykał się z problemami dotyczącymi deko-racji i ubiorów teatralnych. Zdając sobie sprawę z trudności, na jakie napo-tykają animatorzy scen szkolnych, Związek Teatrów Ludowych w ramach Biblioteczki Teatralnej zaczął wydawać szereg tomików poświęconych tym zagadnieniom. Ukazały się w tej serii prace mi. in. K. Wysockiego, N. Skorodumowej, M. Gerson-Dąbrowskiej, T. Niemiry oraz M. Małkowskiego[114].

Artykuły na temat przygotowania kostiumów i dekoracji pojawiały się też w prasie dziecięcej i młodzieżowej[115]. Niewątpliwą pomocą w wystawianiu sztuk na scenach szkolnych były też pojawiające się wówczas prace teoretyczne dotyczące ich wymowy ideowej[116].

W celu pełniejszej charakterystyki działalności scen szkolnych tego okresu warto jeszcze wspomnieć o wydarzeniach z pogranicza teatru szkolnego, a mianowicie o „żywych obrazach”, które w pierwszych latach Drugiej Rzeczypospolitej wciąż były realizowane przez młodzież z kół teatralnych. Wystawiano je w czasie imprez plenerowych, zdarzało się, że były wystawiane w szkole.

Podobnie jak w szkolnym teatrze dramatycznym, tak i w przypadku żywych obrazów głównym problemem stającym przed realizatorami był repertuar. Maria Gerson-Dąbrowska proponowała, by twórcy tych scenek wzorowali się na obrazach lub fragmentach obrazów Matejki, Lessera, Gersona, Alchimowicza czy Grottgera. Jako temat wskazywała sceny z legend (Śmierć Wandy, Postrzyżyny u Piasta, Sen Leszka Czarnego), sceny z historii Polski (Chrzest Litwy, Powrót Kazimierza Odnowiciela, Sądy Kazimierza Wielkiego, Łokietek w Ojcowie, Wernyhora, Kościuszko pod Racławicami) oraz sceny z czasów powstań i wojen wzorowane na niektórych motywach z cyklu Grottgera Polonia i Lituania, („Przysięga”, „Bój”, „Na pobojowisku”, „Kuźnia”). Szukającym inspiracji w literaturze proponowała wystawianie obrazów z „Pana Tadeusza”, „Balladyny”, „Marii” Malczewskiego, „Starej baśni” Kraszewskiego, „Trylogii” Sienkiewicza, a także podejmowanie tematów historyczno-rodzajowych (np. Mickiewicz i Maryla, Cyganka wróżąca Józefowi Poniatowskiemu). Gerson-Dąbrowska podkreślała, że w wystawianiu żywych obrazów ważną jest kwestia doboru tła oraz oświetlenia, uważała, że należy korzystać z kurtyny (sugerowała jednak, by w miarę możliwości wystawiać „obrazy” na tle natury)[117]. Zauważamy jednak, że zarówno teoretyczne rozważania na temat tej formy działalności scen uczniowskich, jak i pokazy żywych obrazów były coraz rzadsze.

Powyższe przykłady ukazują, że w omawianym okresie aktywność teatralna w szkołach średnich była dość znaczna, aczkolwiek tylko w nielicznych zakładach działały stałe sceny (np. zakłady jezuitów w Chyrowie i Wilnie, Gimnazjum im. Władysława IV w Warszawie). W poszukiwaniach repertuaru dla scen uczniowskich owego okresu trudno dostrzec jakąś jednolitą linię[118]. Na scenach szkolnych pojawiały się utwory proponowane przez serie wydawnicze, ale młodzież wolała jednak sięgać do tzw. wielkiej literatury. Zauważamy pewną zmianę tendencji w stosunku do okresu sprzed odzyskania niepodległości. Wprawdzie wciąż sięgano po repertuar patriotyczny i wystawiano w całości lub we fragmentach dzieła polskich romantyków, znacznie częściej jednak wystawiano komedie. Warte podkreślenia są podejmowane wówczas próby powrotu do repertuaru z okresu staropolskiego i świadomość jego funkcji wychowawczych, obywatelskich. Niestety były to działania jednostkowe i nie spotykały się z szerszym odzewem.

Piotr Kotlarz

Bibliografia:

[6] Kronika Gimnazjum chełmskiego w czwartym 25-leciu jego istnienia, [w:] Księga pamiątkowa stulecia gimnazjum męskiego w Chełmie 1837–1937, słowo wstępne Andrzej Wantuch, Chełm 1937, s. 70.

[15] Cyt. za: Z. Karłowska, dz. cyt., s. 9.

[68] Por.: tamże, s. 100–102.

[72] Por.: Wielkopolska szkoła edukacji narodowej, przewodn. kol. red. W. Jakóbczyk, Wrocław 1970, s. 311 – 313. Warto zauważyć, że dążenie do wystawiania tzw. wielkiego repertuaru dominowało w tych ośrodkach miejskich, gdzie nie było scen zawodowych. Teatr szkolny (z różnym skutkiem) próbował wypełniać istniejąca lukę.

[91] Por.: W. W., W szkolnym świecie, „Iskry” 1925, nr 17, s. 286.

[92] Por.: Przedstawienie „Koła Dramatycznego” Państwowego Gimnazjum w Jaworowie, Dziennik Urzędowy Kuratorium Okręgu Szkolnego Lwowskiego 1926, s. 245.

[93] Por.: S., Kilka słów o przedstawieniu Kola Dramatycznego, „Młodzież Podlasia” 1926, nr 1–2, s. 6.

  1. Kryńskiej, Białystok 2004, s. 281–282.

[109] K. Zbierski, Teatr w szkole średniej, „Przegląd Pedagogiczny” 1926, nr 9, s. 241.

[116] Np. Z. Niemojewska-Gruszczyńska, Dziady drezdeńskie jako dramat chrześcijański, Warszawa 1920.

Obraz wyróżniający: Uczniowie w kostiumach teatralnych. Fotografia grupowa z 1930 r. Zbiory NAC on-line.

Exit mobile version