Redaktora działu poezji bydgoskiego miesięcznika literackiego „Akant” Marka S. Podborskiego ( pod tym pseudonimem funkcjonuje poeta Marek Szypulski ) znam od 2021 r., kiedy nawiązałem kontakt z kierownictwem tego pisma i zacząłem drukować w nim swoje wiersze. On to wprowadził moje liryki na jego łamy. Podborski pseudonim przybrał prawdopodobnie dla odróżnienia się od noszącego to samo imię i nazwisko ( Marek Szypulski) pisarza starszego pokolenia (rocznik 1946) – prezesa Polskiego Funduszu Humanitarnego, z którym, należy podkreślić, nie pozostaje w żadnym pokrewieństwie. Po ponad czterech latach w dniu 2 czerwca 2025 r. otrzymałem od bydgoskiego poety przesyłkę, a w niej jeden egzemplarz jego nowego zbiorku poetyckiego zatytułowanego jednym wyrazem Szwank, zaciekawiającym już na początku potencjalnego czytelnika i budzącym niejednoznaczne domysły po lekturze tego dzieła.
Marek Podborski ( rocznik 1965 ) jest aktualnie autorem kilku książek. W 2015 r. wydawnictwo „Jama Art” Maciej Zwolanowski opublikowało jego książkę poetycką Abra KadaBrda BYDGOSZCZ. W 2018 r. to samo wydawnictwo wydrukowało jego zbiorek poetycki pod tytułem Dwa. W drugiej książce zostały przedstawione po raz pierwszy, jeśli chodzi o dorobek pisarski bydgoszczanina, dość liczne grafiki i rysunki jego utalentowanej córki Mileny Gazda–Szypulskiej. Podborski jest ponadto autorem znakomicie opracowanego almanachu Spiętrzenie, w którym przedstawiono wybór wierszy 33 autorów, drukujących swe utwory w „Akancie”, z okazji ukazania się trzechsetnego numeru tego znanego i cenionego pisma literackiego. Almanach ten został wydany przez Instytut Wydawniczy „ŚWIADECTWO” w 2021 r. w Bydgoszczy. Szatę graficzną stanowiły grafiki córki poety Mileny Gazda–Szypulskiej.
Po długim okresie, bo po 7 latach, niemal w połowie 2025 r. twórca z Bydgoszczy przedstawia czytelnikowi nowy tom poetycki Szwank wydrukowany przez „Magenta s. c. Poligrafia” w Bydgoszczy. Powyższe dzieło poetyckie liczy 206 stron, jest więc stosunkowo obszerne i liczbą wspomnianych stron przewyższa oba tomy poetyckie poety wydane wcześniej razem wzięte ( Abra KadaBrda oraz Dwa). Kto zapoznał się z trzema tomami poezji bydgoszczanina z radością musi stwierdzić, że książka Szwank jest najdojrzalszą pozycją w dorobku poetyckim Podborskiego, a pisarz ten stale rozwija swój warsztat poetycki. Projekt okładki do tego dzieła poetyckiego opracowała po raz kolejny córka autora Milena Gazda–Szypulska, zaś twórcą trzynastu – jak sam to poeta określił „zjawiskowych grafik” – jest światowej sławy rzeźbiarz i reliefista , profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Wincenty Kućma. Analizowany zbiorek poetycki składa się z dziesięciu rozdziałów i epilogu. Tytuły poszczególnych rozdziałów w kolejności to: Ucieleśnienie, Tryptyk, Zmagania o smoka, Ptaki i węże, Ballada o błędnym rycerzu, Wrastanie, Dzień Hioba, Pokój przechodni, Okna, Sady.
Po analizie zawartych tam wierszy, których lektura, jest nieraz niełatwa, przed każdym czytelnikiem wyłoni się zasadnicze pytanie, dlaczego pisarz nadał swojemu dziełu poetyckiemu tytuł Szwank.
Zgodnie ze słownikiem języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego i słownikiem wyrazów obcych Władysława Kopalińskiego wyraz „szwank” w dawnej polszczyźnie oznaczał „raz, cięcie”, a obecnie symbolizuje „ ujmę, uszczerbek, szkodę, stratę, uszkodzenie, niekorzyść, krzywdę”. Szwankować znaczy: „nie być w porządku, nie funkcjonować prawidłowo”. Oba słowniki podają, iż słowo to pochodzi od niemieckiego wyrazu: „schwankung” – „chwianie się, wahanie się, niepewność”. Stosownie do słownika niemiecko–polskiego Buchmanna pod red. Marty Salamończyk i Katarzyny Wolak–Sadowskiej wyraz „schwankung” oznacza po polsku „wahanie”, zaś „schwank” stanowi w języku polskim przymiotnik: „chwiejny, niepewny” względnie „giętki”.
Wychodząc z tych założeń w mojej ocenie autor z Bydgoszczy wyraz „szwank” wprost odnosi do interpretacji przez czytelnika swoich wierszy. Tego, który pobieżnie zna się na literaturze i wyrobionego literacko. Po pierwsze chce przekazać miłośnikom książek, że jego wiersze nie są idealne i zwłaszcza dla nie obeznanego z poezją czytelnika mogą stanowić karkołomną lekturę. W tym sensie są niedoskonałe, dotknięte skazą, uszczerbkiem, są dla takiego bibliofila nie w porządku, wydaje się takiemu czytelnikowi, że nie zostały opracowane właściwie, nie funkcjonują prawidłowo w obiegu jako utwory poetyckie. Może on nawet uznać, że przynoszą ujmę autorowi. Drugiemu zaś z tych czytelników, który zada sobie trud i zagłębi się w treść jego wierszy, zrozumie ich wartość i dojrzałość, wskazuje poprzez tytułowy epitet „ giętki, niepewny” („szwank”), że jego język poetycki jest „giętki”, plastyczny i przesiąknięty wielosensem, zatem możliwa i sugerowana przez autora jest różnorodna interpretacja jego utworów. Występuje w nich bowiem rozwarstwienie znaczeń, a w związku z tym jednoznaczna interpretacja poszczególnych wierszy jest „niepewna”, zwykle opatrzona istotnym błędem, niedoskonałością. Sam poeta subtelnie podpowiada to spostrzegawczemu czytelnikowi na stronie trzeciej jedenastego numeru „Akantu” z 2025 r., pisząc o swoim tomiku poetyckim : „czemu ten papier szwankuje, wykręca się i niby ulega natłokiem w dekompresji znaczeń?” To zapewne miał na myśli również oryginalny twórca z Bydgoszczy, przekazując w liście elektronicznym do mnie kilka dni przed doręczeniem mi za pośrednictwem poczty książki, iż czytanie jego utworów w tym zbiorze poetyckim jest wskazane w kolejności „ od początku w kierunku zakończenia i niekoniecznie w całkowitej trzeźwości umysłu”.
Reasumując potencjalny czytelnik nie wszystko w zgłębianej książce poetyckiej musi zawsze rozumieć, ażeby bawić się słowem na serio, czy też z przymrużeniem oka. Ważne są bowiem także nie dające się wytłumaczyć na pierwszy rzut oka niedopowiedzenia, elementy i warstwy wiersza nadające się do różnorodnych interpretacji, tworzące przy tym zasadniczą trudność, a jednocześnie w sumie użytych środków stylistycznych sprawiające wrażenie misternie oszlifowanej całości. Nie trzeba do końca rozumieć wiersza, aby poczuć poezji moc. Treści jego są przekazywane bowiem w sposób pośredni, utajniony, zawoalowany, swoistym językiem ezopowym. Wszystko to prowadzi do przeżyć i emocji, świadczących o wartościach nieuchwytnych utworu ( imponderabiliach).
Liryki Podborskiego to głównie wiersze białe, chociaż nie gardzi też rymami, jest to poezja nieraz w stylu dadaistycznym, ale charakteryzująca się nie tylko pięknymi metaforami, lecz i bogactwem innych figur stylistycznych. Urzekająca i dająca wiele do myślenia jest też charakterystyczna dla tego poety gra słów, słowotwórstwo, dzielenie wyrazów na odmienne znaczeniowo cząstki, celem poszukiwania wielosensów, pogłębienia polisemii poszczególnych zdań, słów, zabiegi związane z derywacją lub pokrewne. Takie dzielenie wyrazów na cząstki stosują w poezji oprócz pisarza z Bydgoszczy także niektórzy inni autorzy, zajmujący się eksperymentami związanymi z budową morfologiczną wyrazów, z reguły jednak sporadycznie. W przypadku lingwistyki Podborskiego dzielenie słów, stosowanie cezury (przerwy) wewnątrz nich, to zabieg formalno–semantyczny, kreatywna technika językowo–poznawcza, polegająca na rozdzieleniu wyrazu na mniejsze części, aby stworzyć nowe, często zaskakujące, intrygujące, czy humorystyczne znaczenie, a nieraz uzyskać efekt typograficzny. Jest to rodzaj zabawy słownej, wykorzystującej fonetyczną lub graficzną strukturę wyrazów, przy czym odbywa się to w przypadku jego wierszy z wyczuciem smaku i w sposób subtelny, podkreślający walory utworu, choć nieraz w sposób brawurowy.
Warto przypomnieć, że dadaizm polegał na buncie przeciw tradycyjnym normom i logice, rezygnacji z konwencji i estetyki na rzecz absolutnej swobody twórczej, absurdu, prowokacji i przypadkowości. Był to ruch artystyczno–literacki, który narodził się podczas I wojny światowej jako reakcja na chaos i bezsens wojny, proponując jako alternatywę „antysztukę”. Kluczowe jej elementy stanowiły m.in. prowokacyjne dzieła, kolaże, fotomontaże oraz użycie przedmiotów codziennego użytku, jako dzieł sztuki. Artyści świadomie odrzucali logikę i rozum, posługując się absurdem, dowcipem, ironią i nonsensem, aby oddać chaos rzeczywistości. Tytuł dzieła Podborskiego, jak już wielokrotnie w tej recenzji podniesiono, to Szwank, a słowo niemieckie „schwankung” ma jedno ze znaczeń – „rozchwianie”, co można także wykładać w duchu dadaistycznym jako rozchwianie rzeczywistości, jej chaos.
Poezja pisarza z miasta nad Brdą nacechowana jest semantyczną zwięzłością, ale jednocześnie ujawnia pełny wachlarz problemów egzystencjalnych, ból i tajemnicę istnienia. Słowa w jego utworach są pozornie zdyscyplinowane, a przez ich materię prześwituje głęboka, niejednoznaczna treść. Z przedstawionego w tym tomie wyboru wierszy za najcelniejszą piętnastkę, czyli tzw. perełki uważam: Taki sobie zwiad w borach, Letni parkiet, Gra na ty, Bogini, Zaśnij, Poświata, W pustelni, Kłęby, Na krawędzi ( czyżby nawiązanie do ostatniego zbiorku z 2024 r. Stefana Pastuszewskiego?) , Kosmo gram, Czarne pestki, Obieg (Podborski też uznał go za bardzo udany, skoro przedstawił w almanachu Spiętrzenie) , Przedtem, Udręczenia, Różo wiec.
Zbiór poezji opracowany przez Podborskiego nie jest monotematyczny. Poświęcił swoją żonglerkę słowną wielu zagadnieniom. Warstwa szeregu utworów lirycznych ma charakter baśniowy, występują tu węże, smoki, szamanka, zmory, boginki, rusałka, prasłowiańskie święto Noc Kupały. W innych wierszach znajdują się liczne odniesienia do mitologii greckiej, np. Odyseusza , syren, cyklopów, Pandory, harpii, Hadesu, do czasów antycznych : Troi, wulkanu Wezuwiusza i Pompejów, do ptaków: ich poprzednika pterodaktyla, łabędzia, sowy, do postaci biblijnych: Hioba, Adama, Ewy, zaś w wierszu Czarne pestki do katastrofy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu na Ukrainie wiosną 1986 r.
Trudno byłoby w tak krótkiej recenzji poddawać analizie wszystkie perełki z książki poetyckiej bydgoszczanina. Wspomnieć można co najwyżej o tym przykładowo, aby unaocznić potencjalnemu czytelnikowi koloryt tych niełatwych wierszy i ich wieloznaczność . W rozdziale p. t. Ballada o błędnym rycerzu poświęconym bohaterowi powieści Miguela Cervantesa Don Kichotowi, jego słudze (giermkowi) Sancho Pansie i wybrance serca błędnego rycerza Dulcynei znamienny i misternie dopracowany jest m. in. utwór Bogini. W tym wierszu tytułowa bogini przedstawiona jest plastycznie jako żywioł nie do zatrzymania, istna furia: „Wstała/ bezruchem płynnym/ wypłukanym z łożyska/ złotonośnej rzeki pustyni/ Skinęła lekko głową/ w nieuchronnych oczach/ rozchyliła wargi/ zmową/ I zawołała las/ żeby się wyszumiał/ spojrzała na wodę/ by się pomarszczyła”. Niemniej na końcu wiersza ex abrupto została sformułowana zaskakująca puenta: „Tchnęła na chmury/ by się pokłębiły/ ci skała piorunami/ by wpaść w oko/ cyklonu”(!)(m. p. – S. T.).
Motyw bogini został także zaakcentowany przewrotnie m. in. w jednym z wierszy rozdziału Ptaki i węże, p. t. Letni parkiet. Przedstawiona tam jest, jakby w szalonym śnie, w czasie tańca jakaś kobieta–fatum, a tak charakteryzuje ją autor: „Ona jest rozhuśtanym tramwajem/ czerwonym/ lubieżnym krogulcem/ z piekłem w oczach/ bogini”.
Wymowne jest zakończenie wiersza, świadczące o skutkach spotkania tej kobiety fatalnej na parkiecie z okiełznanym przez nią, pozostającym pod jej urokiem mężczyzną: „Zamknie objęcia/ z amok nie w zaklęciach/ zszarpanych piór/ Scałuje go wprost zatańczy/ i zaraz urwie mu łeb/ całuje wręcz połyka/ Pijany sen niebo szczyka/ a didżej sam pluje/ na chleb”.
To czego poszukuje autor, tworząc tego rodzaju wieloznaczną poezję, a jednak intrygującą i zmuszającą do myślenia, w sposób wyrafinowany i niezwykle precyzyjny przekazał twórca z Bydgoszczy w wierszu Na krawędzi: „Próbuję wyzwolić się/ z syntetycznych wizji/ i formy spłowiałej/ Oto żyję w czasach ostatecznych/ rozstrzygnięć/ i szukam tej utraconej/ niewinności/ bezwiednej/ bezwiedzy”.
Wypada życzyć zatem autorowi z Bydgoszczy, aby dotarł lub zbliżył się do tej „bezwiednej bezwiedzy” i aby jego poszukiwania „utraconej niewinności” nie okazały się płonne oraz bezproduktywne.
Najnowsza książka poetycka Marka Podborskiego jest interesująca, zatem zachęcam do jej studiowania i powolnego smakowania w celu odnalezienia sedna rzeczywistości.
Marek S. Podborski, Szwank, Bydgoszcz 2025, projekt okładki: Milena Gazda-Szypulska, grafiki:
Wincenty Kućma, ss. 206.
Link do książki na stronie lubimyczytać: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5216557/szwank

