Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

Putinowska teza o „jednym narodzie”: pogląd rasistowski i całkowicie bezpodstawny historycznie / Piotr Kotlarz

Marsz około 7000 osób machających nacjonalistycznymi flagami, skandujących antyimigranckie hasła i niosących duży transparent z napisem „Oddajmy Rosję Rosjanom” ( Вернём Россию русским ) w Moskwie, 4 listopada 2011 r. Domena publiczna. 
Wspólni przodkowie nie oznaczają wspólnego obywatelstwa. Podobieństwo genetyczne nie ustanawia granic państwowych. Gdy Władimir Putin powołuje się na biologię, aby odmówić Ukraińcom odrębności, próbuje przedstawić imperialną przemoc jako wykonanie rzekomego wyroku natury.
Według relacji Wirtualnej Polski z 24 października 2026 roku Putin ponownie przekonywał, że Rosjanie i Ukraińcy są jednym narodem. Tym razem jako uzasadnienie wskazał najnowsze badania genetyczne, nie podając jednak autorów, tytułu ani miejsca publikacji. Tak przedstawionego argumentu nie sposób zweryfikować. Nawet gdyby jednak wskazane badania istniały i potwierdzały znaczne podobieństwo badanych populacji, polityczny wniosek Putina nadal byłby bezpodstawny.
Genetyka może pomagać odtwarzać pokrewieństwo i wędrówki przodków. Nie rozstrzyga, kto ma prawo do własnego państwa. Między opisem pochodzenia a nakazem politycznego podporządkowania nie istnieje żaden naukowo uprawniony pomost.
Historycznie bezpodstawne jest zatem twierdzenie o odwiecznej, biologicznie przesądzonej jedności, która miałaby unieważniać odrębność Ukrainy. Wspólne elementy przeszłości istnieją. Roszczenie do władania sąsiadem z nich nie wynika.

DNA nie nadaje prawa do aneksji

Rasistowski charakter tej argumentacji polega na biologizowaniu wspólnoty politycznej: na przyznaniu domniemanemu pochodzeniu władzy nad ludzką tożsamością i prawami. Nie każde badanie podobieństwa populacji jest rasizmem. Rasistowska staje się jego polityczna interpretacja, gdy rzekoma wspólnota biologiczna służy odebraniu ludziom prawa do samodzielnego określania swojej przynależności.
Putin nie musi głosić wyższości jednej „rasy” nad drugą, aby posługiwać się logiką rasowego determinizmu. Wystarczy, że twierdzi: wasze pochodzenie przesądza, kim jesteście, a wasza własna odpowiedź nie ma znaczenia. W tej konstrukcji Ukrainiec deklarujący odrębność zostaje uznany za człowieka, który nie rozumie własnej natury. Kreml przyznaje sobie prawo do poprawienia jego tożsamości — również siłą.
Współczesna genomika rozróżnia pochodzenie genetyczne, etniczność i inne kategorie opisu ludności. Amerykański National Human Genome Research Institute ostrzega przed utożsamianiem społecznych klasyfikacji z odrębnymi jednostkami biologicznymi oraz przed historycznymi skutkami takich nadużyć. Istnienie statystycznych podobieństw i różnic między populacjami nie zamienia narodów w biologicznie zamknięte zbiorowości.
Nawet pełne rodzeństwo może mieć różne obywatelstwa i odmienne przekonania polityczne. Dlaczego odległe pokrewieństwo milionów ludzi miałoby pozbawiać ich podobnej wolności?

Historia ludności przeczy mitowi odwiecznej jednolitości

Dzieje ziem dzisiejszej Ukrainy są historią ruchu: migracji, osadnictwa, ucieczek przed wojną, deportacji, urbanizacji i zmieniających się granic. Nie przypominają dziejów odizolowanej populacji przechowującej przez tysiąclecie niezmienną „substancję narodową”.
Średniowieczna Ruś nie była współczesną Federacją Rosyjską ani państwem narodowym w dzisiejszym rozumieniu. Wspólne dziedzictwo Rusi nie ustanawia wyłącznego prawa Moskwy do jej sukcesji. Przenoszenie obecnych kategorii narodowych na średniowieczne wspólnoty dynastyczne i religijne prowadzi do anachronizmu.
Dzieje ludności ziem dzisiejszej Ukrainy współtworzyli Ukraińcy, Polacy, Rosjanie, Żydzi, Tatarzy krymscy, Niemcy, Grecy i inne społeczności, których rozmieszczenie oraz liczebność zmieniały się w kolejnych epokach. Polska obecność była szczególnie znacząca na zachodzie i Prawobrzeżu, ale obejmowała również miasta południa, między innymi Odessę, Chersoń i Mikołajów. Tę wieloetniczną rzeczywistość kształtowały migracje dobrowolne i przymusowe, zmiany granic, kolonizacja, asymilacja oraz represje. Nie sposób sprowadzić jej do historii jednej, niezmiennej wspólnoty biologicznej.
Donbas również nie stanowi dowodu na odwieczną rosyjskość. Rozwój kopalń i hut przyciągał robotników, w tym przybyszów z Rosji. Migracje przemysłowe XIX i XX wieku zmieniały proporcje ludności oraz język miast. To konkretne procesy gospodarcze i polityczne, a nie ujawnianie się jakiejś ponadczasowej biologicznej przynależności terytorium.
Jeszcze wyraźniejszy przykład stanowi Krym. Jego struktura ludnościowa ulegała zasadniczym zmianom wskutek emigracji Tatarów krymskich, napływu osadników, wojen i deportacji. Stalinowskie wysiedlenie Tatarów krymskich w 1944 roku oraz późniejsze osadnictwo należą do kluczowych wydarzeń tej historii. Przedstawianie późniejszego składu ludności jako dowodu odwiecznego prawa Rosji oznacza pomijanie przemocy, która współtworzyła ten skład.
Podobnej ostrożności wymaga opowieść o Rosji. Jej wieloetniczna rzeczywistość powstawała przez stulecia ekspansji, migracji i asymilacji. Trzeba przy tym rozróżniać etnicznych Rosjan od obywateli Rosji. Zacieranie tej różnicy pozwala przedstawiać państwo obejmujące liczne społeczności jako własność jednego, rzekomo biologicznego narodu.
Z historii migracji nie należy jednak wyprowadzać odwrotnej tezy: że Ukraińcy mają prawo do niepodległości, ponieważ są dostatecznie „inni genetycznie”. To byłoby przyjęcie kryterium Putina. Niepodległość nie wymaga certyfikatu biologicznej odrębności.

Naród ma historię, a wojna była jednym z jego współtwórców

Słowo „naród” nie oznaczało zawsze tego samego. W dawnej Rzeczypospolitej naród polityczny utożsamiano przede wszystkim ze szlachtą, podczas gdy większość mieszkańców pozostawała poza kręgiem pełnych praw politycznych. Nie był to model uniwersalny dla całej Europy, ale dobrze pokazuje historyczną zmienność pojęcia.
Nowoczesne rozumienie narodu nie powstało jednego dnia. Przełom końca XVIII wieku zmienił jednak zasadniczo język legitymizacji władzy. Rewolucja francuska wiązała suwerenność z narodem, a jednostkę przedstawiała jako obywatela. Deklaracja praw człowieka i obywatela z 1789 roku ustanawiała naród źródłem suwerenności. Nie opisywała go jako zbiorowości wyznaczonej badaniem pochodzenia.
Ideał równości od początku miał poważne ograniczenia. Konstytucja francuska z 1791 roku uzależniała uczestnictwo wyborcze od określonych warunków, w tym wieku i podatku; kobiety pozostawały wykluczone z praw wyborczych. Nie należy więc przedstawiać rewolucyjnego obywatelstwa jako natychmiast urzeczywistnionej powszechnej równości. Był to początek długiej walki o jej rzeczywisty zakres.
Z tym procesem ściśle wiązała się wojna. Rewolucyjna mobilizacja, zwłaszcza levée en masse z 1793 roku, upowszechniała ideę narodu pod bronią. Państwo żądało zaangażowania całej wspólnoty, a obrona porządku politycznego stawała się sprawą masową. Wojny rewolucyjne i napoleońskie rozpowszechniały nowe idee, a zarazem wywoływały opór przeciw obcej dominacji.
Wojna nie była jedyną przyczyną rozwoju narodów. Znaczenie miały także szkoła, druk, administracja, gospodarka i przemiany społeczne. Bywała jednak potężnym katalizatorem: rozszerzała mobilizację, tworzyła wspólną pamięć i zaostrzała granicę między własną wspólnotą a najeźdźcą. Potrafiła również wspólnoty rozbijać, wypędzać ludność i niszczyć ich wielokulturowy charakter.
Putin próbuje wykorzystać pojęcie narodu do uzasadnienia aneksji. W jego opowieści wspólnota pochodzenia ma odbierać sens granicy państwowej, a podbój staje się rzekomym przywracaniem jedności. Można jednak postawić przeciwną diagnozę: agresja, która ma wymusić wspólnotę, dostarcza kolejnych powodów do odrzucenia władzy agresora.

Wola obywateli nie jest własnością Kremla

W grudniu 1991 roku ponad 90 procent uczestników ogólnoukraińskiego referendum poparło niepodległość. Większość opowiedziała się za nią również na Krymie. Był to akt polityczny obywateli, którego nie może unieważnić opowieść o przodkach.
Nie oznacza to, że poglądy mieszkańców nigdy się nie zmieniają. Oznacza natomiast, że ich swobodnego wyrażania nie można zastępować głosowaniami organizowanymi przez państwo okupujące. Zgromadzenie Ogólne ONZ w rezolucji ES-11/4 potępiło tak zwane referenda z 2022 roku i próbę bezprawnej aneksji czterech ukraińskich regionów.
Rosyjski język używany w domu nie jest zgodą na rosyjskie zwierzchnictwo. Pokrewieństwo nie stanowi pełnomocnictwa do reprezentowania cudzej woli.

Obywatel zamiast narodu — pod warunkiem precyzji

Dlatego opowiadam się za zastępowaniem w języku ustrojowym nieostrego pojęcia narodu pojęciem wspólnoty obywateli. Przenosi ono uwagę na konkretne osoby, ich prawa, obowiązki i udział w sprawowaniu władzy. Takie rozwiązanie ma już wyraźny punkt oparcia w polskiej Konstytucji, której preambuła określa Naród Polski jako wszystkich obywateli Rzeczypospolitej.
Nie jest to jednak prosta zamiana słów. Naród oznacza zbiorowość, obywatel — osobę, obywatelstwo — więź prawną z państwem. Trzeba również odróżniać posiadanie obywatelstwa od możliwości wykonywania wszystkich praw politycznych. Dziecko może być obywatelem, choć nie głosuje. Cudzoziemiec i bezpaństwowiec zachowują prawa człowieka mimo braku obywatelstwa danego państwa.
Porządkowania wymaga także język nabywania obywatelstwa. Ius sanguinis, zwyczajowo nazywane prawem krwi, oznacza zasadniczo przekazywanie statusu prawnego przez rodzica, nie badanie DNA. Niemcy nie stosują dziś po prostu „prawa ojca”: znaczenie może mieć obywatelstwo matki albo ojca, a prawo przewiduje również nabycie obywatelstwa przez urodzenie w Niemczech po spełnieniu ustawowych warunków.
Nie istnieje też jeden anglosaski model bezwarunkowego prawa ziemi. W Wielkiej Brytanii samo urodzenie na jej terytorium zasadniczo nie wystarcza do automatycznego nabycia obywatelstwa; znaczenie ma między innymi status rodziców.
Podobnie należy oddzielić żydowską przynależność religijną od obywatelstwa Izraela. Izraelskie Prawo Powrotu obejmuje, pod określonymi warunkami, również dzieci, wnuki i małżonków Żydów. Sprowadzanie tego porządku do „pochodzenia po matce” miesza różne kategorie prawne i religijne.
Potrzebujemy więc jasnych definicji i sprawiedliwych reguł prawnych: nabywania obywatelstwa, naturalizacji, ochrony przed bezpaństwowością i udziału mieszkańców w życiu publicznym. Sama zmiana słownika nie wystarczy, jeśli państwo nadal będzie dzieliło ludzi na bardziej i mniej uprawnionych według pochodzenia.
Ukraińcy nie muszą udowadniać Putinowi, że mają innych przodków. Mają prawo odmówić mu władzy nad swoim państwem. Odpowiedzią na imperialną mitologię powinno być pierwszeństwo wolnego człowieka i wspólnoty obywateli przed roszczeniami władcy. Żaden wynik badania genetycznego nie daje prawa do aneksji.

                        Piotr Kotlarz

Polemika z artykułem: Putin z kuriozalną tezą o Ukraińcach. Powołał się na „badania genetyczne”. Czytaj więcej na https://wydarzenia.interia.pl/ukraina-rosja/news-putin-z-kuriozalna-teza-o-ukraincach-powolal-sie-na-badania,nId,23562920#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Artykuł powstał przy współpracy z narzędziami AI – ChatGTP

Exit mobile version