Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

Mniejsze wojny w Etiopii: nędza, eskalacja konfliktu i nadużycia wojskowe w dolinie Omo / Lucie Buffavand

Baradhi Sekkil, mówca Me’en, bierze udział w debacie kończącej ceremonię pokojową Me’en-Mun w październiku 2023 r.
W obliczu zbliżającej się wojny na północy kraju, Etiopia ponownie grozi pojawieniem się na pierwszych stronach gazet, podobnie jak miało to miejsce w ostatnich latach z powodu wojen, powstań i przemocy między społecznościami, które szalały w jej górzystym sercu – w regionach Tigraj, Oromia i Amhara. W obliczu tak rozległej przemocy, konflikty dotykające mniejszości w regionach peryferyjnych prawdopodobnie pozostaną niezauważone, nawet bardziej niż zwykle. Mimo to opowiadają historię, która odzwierciedla stan całego kraju.
„Dlaczego zawsze pada, kiedy jest wojna? Spójrz, ostatnio padało, a teraz znowu…”
– „To Bóg płacze nad ludźmi, którzy zostali zabici”.
Dwóch mężczyzn z plemienia Me’en rozmawiało w małej chacie, wśród dziesiątek innych chat połączonych ze sobą w obozie założonym zaledwie kilka tygodni wcześniej. Ograniczał je podwójny płot z ciernistych krzewów i półkola kamieni po obu stronach bramy, chroniące mężczyzn przed otarciami o ziemię podczas czuwania. Następnego dnia niebo było wciąż zachmurzone, gdy dotarliśmy do miejsca, gdzie zastrzelono jedną z ostatnich ofiar wojny, a jej ciało pospiesznie pochowano pod cienką warstwą ziemi. W pobliżu grobu Baradhiego, wpływowego mówcy i znawcy rytuałów, syna zaklinacza deszczu, znaleźliśmy puste naboje po najeźdźcach z plemienia Mun, plastikową torbę z amunicją oraz tykwę, która eksplodowała w wymianie ognia po zabójstwie Baradhiego. Grupa mężczyzn z plemienia Me’en, która towarzyszyła mu w tropieniu Munów włóczących się w pobliżu jego domu, walczyła do północy, aby uniemożliwić wrogom zabranie ozdób i ubrań ich przyjacielowi. Rabusie Mun, którzy zasadzili się w norze guźca, ostatecznie uciekli bez szwanku.
Przemoc we wrześniu 2025 roku między Me’en i Mun – znanymi osobom z zewnątrz jako Bodi i Mursi – to najnowszy epizod wojny, która rozpoczęła się w 2023 roku. Me’en i Mun to rolnicy-pasterze zamieszkujący dolinę Omo w południowej Etiopii, liczący około 15 000 osób każda, mówiący różnymi, ale spokrewnionymi językami i utrzymujący przyjazne stosunki w czasie pokoju. W tej części doliny, gdzie niziny spotykają się z wyżynami, najczęściej powtarzającym się rodzajem konfliktu jest konflikt między mobilnymi rolnikami-pasterzami a osiadłymi rolnikami. W ostatnich latach doszło do niezliczonych epizodów przemocy między mieszkańcami nizin i gór. W kraju historycznie ukształtowanym przez polityczną dominację wyżyn, „pasterze” – których zmienne uprawy są lekceważone lub po prostu ignorowane – są nieuchronnie przedstawiani jako wichrzyciele przez administrację o agrarnym nastawieniu. Ich podstawowe potrzeby są ignorowane. Wojna Me’en-Mun nie była przewidywana przez lokalne władze, które nie zareagowały na jej treść. Me’en i Mun walczą z uderzającą regularnością: od połowy XX wieku wojna toczy się mniej więcej co 20 lat. Ich ostatniej wojny nie należy jednak sprowadzać do nieco anachronicznej praktyki dwóch narodów, które pomimo ingerencji państwa, nadal uważają się za autonomiczne byty polityczne, które w razie wystarczającej prowokacji stosowałyby przemoc wobec sąsiadów. Ingerencja państwa na tych peryferiach Etiopii przybrała w ciągu ostatniej dekady szczególny obrót. Obecność państwa jest obecnie częściej reprezentowana przez kontyngent Etiopskich Sił Obrony Narodowej (ENDF) niż przez zespół agentów ds. rozwoju, niegdyś gorliwych ramion rządu pod rządami EPRDF na szczeblu lokalnym. Wzorce przemocy, tutaj, jak i gdzie indziej, ewoluowały pod wpływem zmian politycznych i gospodarczych na szczeblu krajowym. Znacznie bardziej śmiercionośna niż poprzednie wojny, niedawna wojna w Me’en Mun odzwierciedla skutki niedawnego państwowego projektu rozwojowego i wprowadzonych w nim zmilitaryzowanych rządów w epoce, w której normą stało się stosowanie przez państwo brutalnej siły.
Wojna Me’en-Mun z początku lat 70. (udokumentowana i przeanalizowana przez nieżyjącego już antropologa Davida Turtona) miała miejsce w czasie, gdy obecność państwa w dolinie była niezwykle słaba, a wojna przebiegała według pewnych konwencji, takich jak unikanie zabijania kobiet i dzieci, które mogły pozostać bezpieczne na obszarach uprawnych, podczas gdy mężczyźni atakowali obozy bydła. Podczas wojny pod koniec lat 90. mężczyźni nie angażowali się w duże i skoordynowane ataki, jak w latach 70., ale tylko w małe, spontaniczne naloty i kontrnaloty. Ta powściągliwość była rzekomo spowodowana obecnością państwa – posterunek policji założony w 1974 r. w Hanie, na terytorium Me’en, rozwinął się w małe miasteczko i ośrodek administracyjny. Chociaż nie pamięta się liczby ofiar śmiertelnych podczas poprzednich wojen, ludzie zgadzają się, że wojna z lat 20. XXI w. doprowadziła do stosunkowo większej liczby ofiar (17 Me’en i 15 Mun według raportu policyjnego), w tym kobiet, dzieci i osób starszych. To złamanie konwencji napędziło cykl odwetu. Kiedy w lutym 2025 roku sześć kobiet i dziewcząt z plemienia Me’en zostało postrzelonych przez Mun w drodze po wodę, ich krewni, mężczyźni, udali się do Mun, by pomścić ich śmierć z głębokim oburzeniem.
Kiedy odwiedziłem Me’en w 2017 roku, relacje między obiema grupami były już napięte. Kobieta z Me’en, odwiedzając swoją przyjaciółkę z Mun, została zabita przez inną Mun. Sąsiedzi pokrzywdzonego męża z Me’en przewidywali rychłą wojnę i nazwali ją „Wojną Kobiet”, ponieważ inne kobiety z Me’en zostały wcześniej zabite przez Mun. Chociaż zabójstwa między Me’en a Mun w czasie pokoju są zazwyczaj rozstrzygane poprzez wypłatę odszkodowania w postaci bydła, aby zapobiec eskalacji konfliktu, w tych przypadkach Mun nie ujawnił tożsamości zabójcy i nie wypłacił odszkodowania. Ostatecznie wojna nie wybuchła w 2017 roku. Jednak gdy w październiku 2023 roku małżeństwo z plemienia Me’en zostało zabite przez Mun na drodze do Jinki, dla Me’en było to o dwie śmierci za dużo: grupa mężczyzn z plemienia Me’en wyruszyła, aby zabić ośmiu Munów naraz (w tym kobiety i dzieci), wpędzając obie grupy w stan wojny, który miał trwać dwa lata, w trakcie którego po obu stronach zginęły dziesiątki osób.

Mieszkańcy dolnego biegu rzeki Omo i okolic (mapa autorstwa Michaela Athansona i Kate Fayers-Kerr).

Przez ostatnie dwie dekady prowadziłem badania etnograficzne wśród plemienia Me’en i zrozumiałem wydarzenia głównie z ich perspektywy. W październiku 2025 roku wejście na terytorium plemienia Mun, aby poznać jego perspektywę, było nie do pomyślenia z powodu braku bezpieczeństwa, ale w mieście Hana mogłem omówić możliwe przyczyny wojny z urzędnikami rządowymi plemienia Mun. Wyrazili oni niezadowolenie ze swoich przywódców rytualnych. W relacjach z państwem Me’en i Mun uważali, że ich przywódcy rytualni mają moralne prawo do wydania zabójców lub złodziei spośród nich władzom stanowym. Me’en również zabili Munów na lata przed wybuchem wojny, ale ogólnie rzecz biorąc, byli bardziej skłonni do denuncjowania zabójców, prawdopodobnie dlatego, że lokalna administracja, z siedzibą główną na ziemi Me’en, miała do nich łatwiejszy dostęp niż ich południowi sąsiedzi, Munowie. Jednak ich względna izolacja nie przeszkodziła plemieniu Mun w uregulowaniu zabójstw Me’enów za odszkodowaniem w poprzednich latach, bez nacisków ze strony urzędników państwowych. Co powstrzymało przywódców rytuału Mun od ujawnienia tożsamości zabójców i zapobieżenia w ten sposób wojnie?
Donos na osoby z własnej grupy wobec władz jest równoznaczny z zerwaniem solidarności grupowej – stąd powierzenie tego niepopularnego zadania przywódcom rytualnym. Jednak obecne warunki mogły jeszcze bardziej utrudnić im realizację tego obowiązku. Oskarżenie, a następnie uwięzienie, to nie tylko pozbawienie wolności dla skazanych z Me’en i Mun: jest to również kosztowne. W więzieniach brakuje pożywienia, a rodziny więźniów regularnie podróżują, aby zapewnić im pieniądze uzyskane ze sprzedaży bydła. Nowe przepisy dotyczące ścigania kradzieży i zabójstw, zawarte w „Porozumieniu modalnym” administracji bezpieczeństwa strefy South Omo z 2013 roku, łączą ściganie prawne ze zwyczajowym odszkodowaniem w ustalonych terminach: osoba, która ukradła jedną krowę, musi zwrócić cztery, w tym skradzioną, a zabójca musi zapłacić 20 sztuk bydła. Co więcej, jako środek zapobiegawczy, mogło to jedynie zniechęcić ludzi do donoszenia na zabójców i złodziei. Rodzina skazanego może nękać donosiciela, aby zwrócił koszt – jako „cenę krwi”, gdyż uwięzienie jest formą tymczasowej śmierci społecznej.
Te ostatnie przepisy, nakładające wysokie odszkodowania na skazanych, są wdrażane w kontekście szybkiego zubożenia agropasterzy z Doliny Dolnego Omo. Pierwszy cios nastąpił w 2011 r., kiedy rząd rozpoczął rozwój plantacji cukru Kuraz po obu stronach rzeki Omo, megaprojekt pierwotnie planowany na 175 000 hektarów, który był częścią rządowej strategii rozwoju kierowanego przez państwo, mającej na celu uczynienie z Etiopii kraju o średnich dochodach. Najpierw Me’en, potem Mun stracili ziemię na rzecz plantacji trzciny cukrowej; ale najbardziej krytyczna strata nastąpiła w 2015 r., kiedy ukończono zaporę wodną Gibe III i uregulowano przepływ rzeki Omo: zniknęły coroczne powodzie, które użyźniały brzegi i umożliwiały obfite zbiory w szczycie pory suchej . Pozostałymi strategiami utrzymania były hodowla zwierząt i uprawa deszczowa. Aby zrekompensować brak zbiorów w porze suchej, agropasterze sprzedają bydło, aby kupić kukurydzę. Susza w 2022 roku wywarła coraz większą presję na gospodarstwa domowe, które musiały polegać wyłącznie na sprzedaży bydła. Sytuacja żywnościowa pogorszyła się do tego stopnia, że ​​pod koniec 2022 roku dziesiątki Munów umierały na leiszmaniozę, chorobę związaną z niedożywieniem . Zgłaszane są również odra, ospa wietrzna i cholera . Bydło nie radzi sobie lepiej: z powodu ograniczeń w przemieszczaniu się przez państwowe plantacje, regularnie padają ofiarą epizootii. Tak jak lokalne władze wstrzymały kampanie szczepień w Me’en i Mun, ich służba weterynaryjna również wstrzymała leczenie bydła na co najmniej sześć lat, powołując się na obawy dotyczące bezpieczeństwa swoich pracowników i niewystarczający budżet; tymczasem ekspansja buszu doprowadziła do wzrostu populacji muchy tse-tse, zwiększając liczbę przypadków trypanosomatozy u bydła. W rezultacie Me’en i Mun muszą przeznaczać znaczną część sprzedaży bydła na zakup leków dla bydła od prywatnych handlarzy. Z tych wszystkich powodów ich stada systematycznie się zmniejszały w ostatnich latach.
Od początku rozwoju cukrowni w regionie Kuraz przemoc narasta. Me’en i Mun zareagowali na zabójstwa swoich mieszkańców, których sprawcami były pojazdy wjeżdżające na nowe asfaltowe drogi, mordując ich użytkowników w ramach zemsty, na co rząd odpowiedział operacjami wojskowymi. Obecność wojskowa była stała – jednostki ENDF, stacjonujące w różnych częściach regionu, najwyraźniej chronią państwowe plantacje. „Porozumienie modalne” z 2013 roku miało na celu zapewnienie rozwoju regionu, wprowadzając nowe przepisy dotyczące ścigania i kontroli zbrojeń. W 2019 roku operacja wojskowa poszła o krok dalej, obejmując przymusowe rozbrojenie. Zabicie około 40 mieszkańców Me’en (w tym kobiet, dzieci i osób starszych) podczas operacji zmusiło Me’en do przekazania ponad 500 sztuk broni. Mun również zostali rozbrojeni, ale tylko w północnej części – do południa nie można było dotrzeć pojazdami. Będąc jedyną grupą w regionie, która została całkowicie rozbrojona, Me’en stopniowo się zbroili, ponownie poprzez sprzedaż bydła. Doniesienia o niespotykanych dotąd kradzieżach bydła w Me’en świadczą o rozpaczliwej sytuacji wielu ludzi.
Pracownicy rządu Mun, podobnie jak mówcy Mun na spotkaniach publicznych, podkreślali nieustanne kradzieże bydła, których doświadczali z Me’en – a zabójstwa Me’en, które nie zostały odszkodowane, równie dobrze mogły być kontynuacją relacji już napiętych przez kradzież. Kilka tygodni przed zabójstwem Baradhiego we wrześniu 2025 roku, Mun udał się na terytorium Me’en, aby szukać skradzionego bydła i został zabity przez Me’en, gdy wrócił z pustymi rękami – preludium do kolejnych zabójstw odwetowych. Nie był to pierwszy raz od 2023 roku, gdy kradzież bydła ponownie rozpaliła wojnę. Wcześniej przybrała ona bardziej złożony obrót, angażując trzecią grupę: pod koniec 2022 roku, rabusie Suri z zachodniej części doliny Omo splądrowali bydło z Mun, ale zostali zatrzymani przez Me’en, gdy przechodzili przez ich terytorium. Gdy Mun w końcu odzyskał swoje bydło, które zostało wysłane do różnych gospodarstw Me’en, aby ułatwić im hodowlę, zauważyli, że część z niego zniknęła i oskarżyli Me’en o kradzież.
W tym, jak i w innych przypadkach, plemiona Me’en i Mun radzą sobie bez pomocy lokalnej administracji, która ma niewielką motywację do interwencji w społeczeństwie, którego siła polityczna jest praktycznie zerowa. Po wybuchu wojny między plemionami Me’en i Mun w 2023 roku, gdy Mun odpowiedział na pierwszy atak Me’en, administracja zorganizowała ceremonię pokojową, w której Mun uczestniczyli niechętnie, gdyż uważali, że liczba ofiar śmiertelnych działa na ich niekorzyść. Podczas publicznej debaty kończącej ceremonię, obserwowanej przez urzędników państwowych, Baradhi wyraził wspólny żal rolników i pasterzy – dotyczący podwójnych standardów rządu:
„Kiedy jedna z naszych kobiet zginęła [z ręki Mun], nie chcieliśmy wojny i zwróciliśmy się do rządu. Nic nie zrobił! Niedawno zginęła inna młoda kobieta. Poszliśmy i zwróciliśmy się do rządu; nic nie zrobił! Kiedy dziś ginie Góral, to dziś się mobilizuje. A my [Me’en] działamy szybko. Kiedy dziś Mun zabija Górala, rząd szybko się zbiera i rusza do Mun. Kiedy my [Me’en i Mun] walczyliśmy wczoraj, rząd czekał w nieskończoność! Gdyby pomógł wcześniej, czy dziś byliby ludzie martwi? Wiele osób zginęło. Zwróciliśmy się do rządu. Gdyby sprawa tych zabójstw została rozwiązana, czy kraj nie byłby spokojny? Rządzie, ty ponosisz odpowiedzialność za tę wojnę”.
W konfliktach, w których pasterze walczą z rolnikami, Me’en i Mun obserwowali szybką reakcję rządu i jego systematyczne stawanie po stronie rolników, oskarżając agro-pasterzy o bycie jedynymi podżegaczami przemocy. Jednak gdy Me’en i Mun są w konflikcie ze sobą, rząd nie interweniuje, aby wcześnie załagodzić przemoc. „Dla nich to jak walka pawianów ze sobą” – wyjaśniał Me’en, doskonale zdając sobie sprawę z pogardy – jeśli nie otwartego rasizmu – jaką żywią do nich urzędnicy. Me’en i Mun dzielą swój dystrykt ( woreda Sala-Mago ) z osiadłymi rolnikami: Dime na wschodnich wyżynach i osadnikami Konso sprowadzonymi z ich zagrożonej brakiem bezpieczeństwa żywnościowego ojczyzny w ramach rządowego programu z początku lat 2000, aby osiedlić się na pastwiskach Me’en w porze suchej. Mun są również sąsiadami Aari, dużej grupy rolników górskich. Mimo że plemiona Me’en i Mun są liczniejsze niż Dime, brak systemu szkolnictwa dostosowanego do życia pasterskiego oznacza, że ​​nie posiadają one jeszcze licznej, wykształconej elity. Lokalna administracja jest zdominowana przez robotników ze społeczności rolniczych lub pochodzenia północnego, co lepiej służy interesom rolników niż rolników i pasterzy. Nie podejmuje się żadnych działań w celu rozwiązania konfliktu między Me’en i Mun, zanim przemoc wybuchnie. Tymczasem lokalni urzędnicy dają się zwieść syrenom „rozwoju korytarza”, projektu rozwoju miasta, zainicjowanego po raz pierwszy pod koniec 2022 roku przez rząd federalny w stolicy. Na szczycie listy priorytetów administracji woredy Sala-Mago znajduje się budowa latarni ulicznych wzdłuż drogi przecinającej busz od miasta Hana do mostu nad rzeką Omo. Podążając śladami wielu etiopskich miast, które przeprowadziły kosztowne renowacje, ta pozornie odległa część kraju jest jaskrawym odbiciem postawy panującej w centrum, gdzie Addis Abeba przechodzi lifting, podczas gdy na rozległych obszarach Etiopii szaleją konflikty.
Tak jak rząd centralny wielokrotnie stosował brutalną siłę do tłumienia grup rebeliantów, tak władze lokalne, gdy cykle odwetu między Me’en i Mun trwają, uciekają się do tego, co stało się ich domyślnym trybem interwencji: wysyłania ENDF. „Teraz rząd, w ramach swojej „operacji”, po prostu strzela do ludzi bez żadnego zastanowienia” – powiedział były pracownik rządowy. W listopadzie 2025 roku, gdy wojna Me’en-Mun wciąż nie została rozstrzygnięta, wojsko podpaliło domy w Mun, paląc żywcem starszych mieszkańców, i zastrzeliło cztery osoby; w grudniu ENDF zastrzeliło również czterech Me’en. Podczas operacji w 2019 roku stosowano metody tortur, zazwyczaj zmuszając ludzi do stania na słońcu przez cały dzień; ale pojawiły się doniesienia o jeszcze bardziej makabrycznych metodach w związku z niedawną kampanią ENDF, takich jak zmuszanie ludzi do picia wrzącej wody, aż do wymiotów krwią. Wojsko, odpowiedzialne za władzę wykonawczą w dystrykcie, najnowszym rozkazem jest zmuszenie Me’en i Mun do osiedlenia się w dużych wioskach. W ten sposób, jak głosi uzasadnienie, złodziej będzie łatwo rozpoznawalny w przypadku zgłoszenia zaginięcia jednej krowy.
Osadnictwo zostało już wymuszone na Me’en i Mun, których agropasterskie źródło utrzymania opiera się na rozproszonych osadach i sezonowych migracjach. W 2011 roku Etiopska Korporacja Cukrowa zaprojektowała trzy wioski obok plantacji cukru, gdzie Me’en otrzymały nawadniane działki pod uprawę kukurydzy, wraz z infrastrukturą, taką jak pompy wodne, młyny i szkoła. Pompa wodna się zepsuła, nauczyciele się nie pojawili, działki były za małe, pastwiska były za daleko i ostatecznie kilka lat później wszyscy wrócili do swoich dawnych domów. Plany, które pomijały konsultacje z zaniepokojoną ludnością, były dalekie od rzeczywistości na miejscu. Wojsko próbuje teraz wymuszonego osiedlenia bez wspierającej infrastruktury, w szczycie pory suchej, gdy wypas bydła jest najbardziej intensywny. Ten cel sygnalizuje pogłębiające się pogrążanie się w delirium bezpieczeństwa.
Zanim wydarzenia przybrały jeszcze gorszy obrót, w małej chacie ufortyfikowanego obozu deszcz delikatnie padał na żałobę ludzi. Jakby myśląc na głos, jeden z mężczyzn powtórzył przemówienie Baradhiego wygłoszone podczas ceremonii pokojowej – które z perspektywy czasu wydawało się upiornie prorocze, zapowiadając jego własną śmierć:
„Kiedy ludzie walczą, gdyby tylko urzędnicy państwowi przyszli wcześniej… Ale czekają długo, a kiedy w końcu przychodzą, wielu ludzi już nie żyje. Mówią, że ziemia należy do rządu, więc powinien interweniować. Gdzie ona jest?”
Rzeczywiście, chociaż reakcja władz lokalnych na zabójstwa między Me’en i Mun zawsze była powolna, usługi państwowe, takie jak pomoc weterynaryjna, są obecnie niedostępne na terenach Me’en i Mun, częściowo z powodu obaw o bezpieczeństwo w związku z trwającymi konfliktami, które same w sobie są podsycane przez rozpad źródeł utrzymania spowodowany zakrojonymi na szeroką skalę projektami rozwojowymi i wycofaniem się władz lokalnych. To błędne koło jest skazane na dalsze pogłębianie się, jeśli nic nie zostanie zrobione, aby je przerwać. Jednak biorąc pod uwagę, że reakcja państwa opiera się w tak dużym stopniu na sile militarnej i ignoruje najpilniejsze potrzeby ludzi, zmiana wydaje się mało prawdopodobna.

Lucie Buffavand

Lucie Buffavand jest antropolożką społeczną, obecnie związaną z Institut des Mondes Africains we Francji. Większość badań terenowych przeprowadziła wśród Me’en, ludu rolniczo-pasterskiego zamieszkującego dolinę Omo w Etiopii. Jej praca koncentruje się na kształtowaniu tożsamości, praktykach kształtowania miejsca, osiedlaniu się, budowaniu państwa, reprezentacjach religijnych i kulturze materialnej.

Powyższy artykuł był pierwotnie opublikowany na stronie African Arguments.

Link do artykułu:

Ethiopia’s Smaller Wars: Destitution, Conflict Escalation, and Military Abuses in Lower Omo

Artykuły ze strony African Arguments są licencjonowane na podstawie licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe.

Exit mobile version