Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

Jak Ukrainki dźwigają ciężar życia na linii front / Kateryna Farbar

Wieś Hroza, w której 5 października 2023 r. rosyjska rakieta zabiła 59 osób|
Kateryna Farbar

Ponieważ mężczyźni albo są powołani, albo ukrywają się przed poborem, kobiety muszą godzić pracę i opiekę pod groźbą ostrzału.

Minął ponad rok, odkąd Ukraina odzyskała dużą część wschodniego obwodu charkowskiego.

Ale chociaż poczyniono pierwsze kroki w kierunku ożywienia gospodarczego, dziś społeczności na tym obszarze stoją w obliczu nowej rzeczywistości w obliczu rosyjskiego ostrzału: wsie i miasta w trakcie odbudowy, zamknięte instytucje publiczne, brak pracy i rosnąca liczba kobiet zamiast mężczyzn.

„Rozmawiając z kobietami, zrozumieliśmy, że są one ze swoimi dziećmi 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu: zamknięte są przedszkola, szkoły, wiele z nich straciło też pracę” – mówi Inna Awramenko, założycielka organizacji Greenland, która wspiera kobiety w Charkowie i Region. „Są w pułapce: muszą uczyć dzieci, wychowywać je, sprzątać dom; nie mają gdzie pójść z dziećmi, z wyjątkiem placu zabaw.

openDemocracy rozmawiało z przywódcami i lokalnymi mieszkańcami gmin Dvorichna, Shevchenkove i Savyntsi, które rozciągają się od północnego wschodu do południowo-zachodniego obwodu charkowskiego.

Społeczności najbardziej oddalone od linii frontu, jak np. Savyntsi, zdołały odbudować swoją infrastrukturę i już zaczynają myśleć o transformacji i przyciąganiu inwestycji. Jednak w przypadku społeczności znajdujących się najbliżej linii frontu, takich jak Dworichna, życie nadal polega na liczeniu strat i ofiar, ewakuacji i utrzymywaniu minimalnych środków ochronnych dla osób, które pozostają w swoich domach pod ostrzałem.

Dodatkowe obciążenia utrudniają życie kobie |Kateryna Farbar

Ciężary kobiet

Stan miast i wsi Charkowa różni się także w zależności od tego, czy gminy znajdowały się pod okupacją rosyjską, a także od ich odległości od linii frontu zarówno obecnie, jak i w przeszłości.

Strefa otaczająca miasto Kupiańsk, ważny węzeł strategiczny we wschodniej części obwodu charkowskiego, jest jednym z najniebezpieczniejszych obszarów frontu.

Gromada Szewczenki (ukraińska jednostka samorządu terytorialnego) na czele z Siergiejem Starikowem została wyzwolona spod okupacji 10 września 2022 r. Linia frontu jest oddalona o 50 km, przez co Szewczenko często znajduje się pod ostrzałem.

Starikow twierdzi, że główne zadania stojące przed Szewczenko to odbudowa budynków mieszkalnych i infrastruktury krytycznej, budowa schronów przeciwbombowych dla instytucji edukacyjnych oraz zapewnienie mieszkańcom pomocy humanitarnej.

Samo Szewczenko zostało poważnie zniszczone przez rosyjski ostrzał rok po wyzwoleniu przez armię ukraińską. Do tej pory tylko trzy szkoły z 11 w społeczności pozostały nienaruszone.

Liczba miejsc pracy w regionie znacznie spadła. Duże przedsiębiorstwa z powodu wojny zamykały się, przenosiły kapitał za granicę lub przenosiły się do bezpieczniejszych regionów Ukrainy. Przez lata, jakie upłynęły od wyzwolenia regionu, wielu wysiedleńców i uchodźców wróciło do swoich często zniszczonych domów. Dzięki zmobilizowaniu dużej liczby mężczyzn zauważalna jest zwiększona widoczność kobiet w życiu publicznym i miejscach pracy.

Przed wojną Szewczenko liczyło 12 500 mieszkańców. Dziś pomoc humanitarną w mieście otrzymuje 12 000 osób, w tym przesiedleńcy, z czego prawie 6 000 to kobiety, 4 000 to mężczyźni i 1700 to dzieci. Ponad 5000 osób to osoby starsze. Starikov twierdzi, że z tej społeczności zmobilizowano 250 mężczyzn.

Rzeczywiście, mężczyzn trudno policzyć, ponieważ wielu z nich nie zwraca się o pomoc humanitarną w obawie przed mobilizacją. „Niektórzy mężczyźni się ukrywają” – mówi Starikov.

Aby uniknąć powołania, mężczyźni ci unikają podejmowania pracy, a ich nazwiska nie trafiają do oficjalnych rejestrów państwowych. Oznacza to, że kobiety i ich partnerzy często zostają razem w domu. Niektórzy spotykają się z przemocą domową, a wiele z nich opiekuje się dziećmi, które uczęszczają wyłącznie na zajęcia online. Te dodatkowe obciążenia utrudniają życie kobiet.

„Wszystko jest zniszczone”

W obliczu ostrzału i dużego ciężaru opieki cierpi stan psychiczny kobiet. Kobiety szukają sposobów na spędzenie czasu poza domem, ale na obszarze pierwszej linii frontu możliwości te są ograniczone.

Przydatne w tym zakresie są organizacje publiczne, które zapewniają bezpłatne porady psychologiczne lub zajęcia grupowe, takie jak terapia plastyczna lub wokalna.

Jedna z takich charkowskich organizacji, Grenlandia, która powstała w czerwcu tego roku, stała się miejscem, gdzie kobiety z okolicy znajdują powrót do zdrowia oraz wsparcie psychologiczno-prawne.

„Kiedy tu przychodzę, wracam do życia” – mówi 53-letnia Victoria, która uczestniczy w terapii śpiewem na Grenlandii.

Pochodząca z Wołnowachy niedaleko Mariupola Wiktoria przeprowadziła się do Charkowa z Krymu trzy lata temu. Cierpi na stres z powodu wojny i ciągłych ostrzałów i nadal opłakuje śmierć swoich rodziców w okupowanej przez Rosję Wołnowachy w marcu 2022 roku.

Kobieta sortuje datki w ośrodku humanitarnym w Szewczenkowie|Kateryny Farbar

Tetyana Honcharova, lat 46, która od ponad 20 lat pracuje w ośrodku kulturalnym Szewczenki, jest członkinią Rady Okręgowej Kupiańska. Jest także jedną z najbardziej aktywnych członkiń nieformalnego centrum humanitarnego im. Szewczenki, które powstało spontanicznie, gdy zaczęły napływać ciężarówki z pomocą humanitarną zarówno od rządu Ukrainy, jak i partnerów międzynarodowych.

Honcharova twierdzi, że wiele osób szukających pomocy w ośrodku humanitarnym nie ma pieniędzy na zakup żywności. Mieszkańcy Szewczenko często nie mają zarobków, sami pieką chleb i stać ich jedynie na mleko. We wszystkim innym, jak podpaski, ubranka, wózki i leki, liczą na ośrodek, który zatrudnia na stałe dziesięciu wolontariuszy.

Wolontariuszki przygotowują żywność dla wojska i zbierają dla nich inne rzeczy, takie jak małe torby, tablet do latania dronem i ciepłe ubrania. Inni ochotnicy, którzy pójdą na linię frontu, przekażą je ukraińskim wojskowym, którzy walczą w kierunku Kupiańska.

Kiedy rozmawialiśmy z wolontariuszką Tetyaną Pchelnyk, lat 61, stara kawiarnia – już wypełniona stosami ubrań i pudeł – była wypełniona ludźmi. Pchelnyk, nauczycielka w sierocińcu dla dzieci niepełnosprawnych, mieszka z rodziną w strefie stale narażonej na ostrzał.

„Kiedy tu przychodzę, piekę coś dla chłopców [żołnierzy] i czuję ogromną ulgę. Czuję, że trochę pomogłem” – powiedział Pchelnyk.

Mieszka z córką i zięciem oraz ośmioletnim synem. Od czasu ewakuacji dzieci z sierocińca, w którym pracuje, Pchelnyk przebywa na urlopie tymczasowym i otrzymuje dwie trzecie swojej pensji. Pieniądze ledwo wystarczą. Ale łzy w jej oczach nie są spowodowane tym: są skutkiem stresu psychicznego związanego z życiem na linii frontu.

„Przed wojną jeździliśmy na weekendy do Charkowa na spacer, ale teraz jesteśmy psychicznie związani z jednym miejscem” – powiedziała. „To bardzo przygnębiające. Boisz się, że kiedy wrócisz, nie będzie już domu, a w Charkowie jest niebezpiecznie”.

Lydia Shelyuh, 56 lat, kolejna wolontariuszka w ośrodku humanitarnym, która pracuje jako ochroniarz w lokalnym akademiku tej szkoły, płacze, gdy tylko zaczyna opowiadać o życiu w wiosce, która często spotyka się z ostrzałem.

„Dzieci boją się zostawać same w domu” – mówi.

Kolejną trudnością dla Shelyuh są rachunki za media, zwłaszcza za ogrzewanie gazowe, które pochłaniają prawie całą jej niewielką pensję.

Ludzie tacy jak Pchelnyk, Shelyuh i Honcharova żyją bardzo blisko wojny i czują, że mają obowiązek pomóc ukraińskiej armii. Wierzą, że ich działania przyspieszają dzień, w którym w ich społeczności znów zapanuje pokój.

Wnuk Shelyugha, dziesięcioletni Danyil, był świadkiem, jak jego ojciec cudem uniknął zatrzymania przez rosyjskich żołnierzy podczas okupacji Szewczenko.

Daniyil kocha piłkę nożną. Któregoś razu po powrocie z zachodniej Ukrainy, gdzie sytuacja jest w miarę spokojna, zaniepokoił się stanem własnej społeczności.

„Mój wnuk, kiedy wrócił, powiedział: «Ba, tam mieszkają ludzie»” – wspomina Shelyuh i płacze. „To mały piłkarz. Mówi, że chciałby tam grać w piłkę nożną i trenować. A tu nie ma nic – wszystko jest zniszczone.”

Szewczenko często znajduje się pod ostrzałem| Kateryna Farbar

Niezapomniany

Gmina Savyntsi została wyzwolona w kwietniu 2022 roku i poniosła mniejsze szkody niż inne społeczności obwodu charkowskiego. Znajduje się około 90 kilometrów od linii frontu i od września ubiegłego roku nie doświadczyło rosyjskiego ostrzału.

Oksana Suprun, szefowa administracji wojskowej Savyntsi, twierdzi, że jej najważniejszym priorytetem jest powrót ludzi do społeczności i odbudowa mieszkań. Szczególnie trudno jest dokończyć budowę mieszkań prywatnych – dodaje.

Przed wojną Savyntsi liczyło 10 200 mieszkańców. Dziś liczy około 7 000; od września ubiegłego roku do domów wróciło ponad 5 tys. osób. Większość populacji to osoby starsze, ponieważ młodsi mieszkańcy w wieku produkcyjnym odeszli, twierdzi Suprun, mimo że są dostępne miejsca pracy.

Suprun twierdzi, że szuka nowych sposobów rozwoju społeczności.

„Będziemy teraz przeprowadzać inwentaryzację gruntów, aby poznać nasz potencjał, a moim celem jest przyciągnięcie inwestorów, ponieważ mamy surowce mineralne, które byłyby interesujące dla inwestorów, aby tworzyć tu nowe przedsiębiorstwa” – powiedziała.

Valentina Mazurik (67 l.) z Savyntsi, przewodnicząca lokalnego związku wolontariuszy Berehynia, angażuje się w działalność wolontariacką od 2014 r. Dziś w jej związku pracuje ponad 80 starszych kobiet, które tkają siatki maskujące dla wojska, przygotowują dla nich żywność, i zbierać potrzebne rzeczy.

Dla kobiet Savyntsi i Shevchenko aktywizm, wolontariat i pomoc wojsku to jedyne sposoby na zaangażowanie się w działalność poza domem, nawiązanie kontaktów międzyludzkich i poczucie przydatności dla swoich społeczności.

Tymczasem Dvorichna jest pod ciągłym ostrzałem. Został w dużej mierze ewakuowany, ale 3500 z pierwotnych 16 500 przedwojennych mieszkańców pozostało zaledwie kilka kilometrów od aktywnych walk.

Halyna Turbaba (64 l.), wybrana na przywódczynię Dworczyńskiej Gromady od 2020 r., kieruje władzami lokalnymi głównie z Charkowa po tym, jak została ranna w rosyjskim ataku rakietowym na budynek administracyjny Dworichnej.

W czasie okupacji rosyjskiej Turbaba spędził prawie trzy miesiące w komisariacie rejonowym w Kupiańsku za odmowę współpracy z okupantami.

Turbaba jest niską kobietą o drobnej budowie ciała, która obecnie nie jest w stanie szybko chodzić. Straciła dom oraz wielu przyjaciół i krewnych, ale musi kontynuować pracę na swoim stanowisku. Podczas gdy innym społecznościom udało się już przywrócić podstawową infrastrukturę, a czasami nawet otrzymały fundusze z programów międzynarodowych na jej aktualizację, inne społeczności dopiero zaczynają się odbudowywać. Główną troską Turbaby jest to, aby jej społeczność nie została pozostawiona w tyle.

„Chcemy pozostać na mapie, aby o nas nie zapomniano” – powiedziała.

Kateryna Farbar
20 grudnia 2023, godz. 16.37

Ten artykuł został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 4.0 Międzynarodowe . Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące ponownej publikacji, skontaktuj się z nami. Aby uzyskać szczegółowe informacje na temat licencji, sprawdź poszczególne obrazy.

Link do artykułu: https://www.opendemocracy.net/en/odr/frontline-kharkiv-women-ukraine-villages/

Exit mobile version