Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

Druga szansa / Weronika Socha

Stałam w drzwiach szpitalnej sali niezdolna wykonać najmniejszego kroku. Wpatrywałam się w spokojną twarz mojej najlepszej przyjaciółki. Odetchnęłam głęboko, zebrałam resztę sił i podeszłam do łóżka. 

– Możesz do niej mówić – usłyszałam głos za sobą i aż podskoczyłam zaskoczona.

– Co? Przepraszam. Tak – bąkałam w stronę pielęgniarki, która podeszła do łóżka i coś zanotowała długopisem na trzymanych przez siebie kartkach. – Widziałam takie coś na filmach. W sensie, że do osoby nieprzytomnej się mówi.

– Pacjentka jest utrzymywana w śpiączce farmakologicznej.

– Tak. Rozumiem.

Pielęgniarka uśmiechnęła się do mnie i wyszła z sali.

– Prawie jak na filmie. Co Agata? – zapytałam, ale odpowiedziała mi cisza. – Teraz powinnaś poruszyć ręką, otworzyć oczy i razem byśmy się z tego śmiały.

Nic takiego jednak się nie wydarzyło. Aparatura, do której była podłączona wydawała delikatne pomruki i to było wszystko. 

– Wiesz, że ja nie wierzę w to co zrobiłaś? To jakiś błąd, pomyłka, koszmar – zamrugałam oczami powstrzymując nadpływające  łzy. – Wszyscy uważają, że planowałaś z sobą skończyć. Ja nie dopuszczam nawet takiej myśli. Kto jak kto, ale nie ty – bombardowałam ją słowami. – Agata, odezwij się proszę, obudź i wyjaśnij…  

Poznałyśmy się w pierwszej klasie liceum. Nie należę do chudych dziewczyn i pewnie dlatego nie chciały mnie w swojej „paczce” najbardziej znane w szkole dziewczyny – gwiazdy Instagrama i TikToka. Agata jest trochę grubsza niż ja i może to fizyczne podobieństwo przyciągnęło nas do siebie. Szybko okazało się, że mamy te same zainteresowania: filmy i książki. Nie miałam kompleksów na punkcie swojego wyglądu, ale Agata owszem. Ciągle stosowała diety, albo się głodziła. Próbowałam jej uzmysłowić, że przy wzroście 167 waga 60 kilogramów nie jest dramatem. Uważałam, że nie jesteśmy grube, a w człowieku liczy się wnętrze, charakter oraz jego czyny. Nie bardzo to do niej dochodziło. Gdy na zbliżający się półmetek Agata zaprosiła chłopaka z równoległej klasy, a on jej odmówił rzucając „A w co ty się ubierzesz? W worek? Z taką grubą nie będę się lansował” – coś w niej pękło. Widziałam jak walczyła ze łzami, odwróciła się od niego i odeszła. Ja stałam jak wmurowana, a wszystkie obelgi pod jego adresem przyszły mi do głowy wówczas, gdy poszedł do swoich kumpli. Próbowałam pocieszyć Agatę jak najbardziej potrafiłam. Tłumaczyłam, że też nie mam z kim iść, że najwyżej pójdziemy razem, bo to jest tylko półmetek, a nie studniówka. Możemy nawet nie iść, jeśli nie chce, ale sęk w tym, że ona od najmłodszych lat chodziła na tańce towarzyskie i była w tym naprawdę niezła. Lubiła tańczyć, a półmetek był świetną okazją do wytańczenia się za wszystkie czasy. 

Teraz leżała w szpitalnym łóżku nie reagując na moje słowa. Zastanawiałam się czy to,  że jej rodzice ostatnio często się kłócili mogło być powodem targnięcia się na swoje życie. Może to wszystko ją przerastało? To, że uważała się za grubą, kłótnie w domu? Myśli kłębiły się w mojej głowie, ale na żadne z zadanych pytań nie umiałam odpowiedzieć.

Czułam dziwną lekkość. Zastanawiałam się gdzie jestem. Nic mnie nie bolało, nie było mi zimno, ani ciepło. Jedyne co czułam, to ciężkie powietrze wokół mnie. Gdzie jestem? Próbowałam wołać, ale żaden dźwięk nie opuścił mojego gardła. Co się dzieje?

– Dzień dobry – powiedziałam, gdy mama Agaty otworzyła mi drzwi i natychmiast pożałowałam tych słów. Czy jakikolwiek dzień może być dobry, gdy twoje dziecko zrobiło coś takiego?

– Dzień dobry.

– Chciałam zapytać, czy mogę na chwilę dostać telefon od Agaty. Bo widzi pani – tłumaczyłam –  podobno dobrze jakby słuchała ulubionej muzyki, a w komórce ma swoją playlistę na Spotify i chciałam jej to włączyć, jak jutro ją odwiedzę. Udostępniłabym ją sobie.

– Czy ty wiedziałaś co chce zrobić? – zapytała pani Morgan pocierając opuchnięte oczy.

– Nie – zszokowało mnie jej pytanie. – Gdyby tak było, to z wszystkich sił odwiodłabym ją od tego pomysłu. 

– Tak. Pewnie masz rację. Przepraszam. Po prostu nie wiem dlaczego? Gdzie zawiniłam jako matka? Dlaczego ze mną nie porozmawiała, jeśli miała jakiś problem?

– Nie wiem. Mnie też nic nie mówiła. Sama nie umiem w to uwierzyć.

– Przyniosę Ci jej telefon – powiedziała wchodząc w głąb mieszkania. – Policja też go oglądała i nie znaleźli nic niepokojącego. Podobno teraz będą śledzić co oglądała na Instagramie, kto do niej pisał i tak dalej. Dużo rzeczy pozgrywali z jej telefonu.

Pani Morgan drżącą dłonią podała mi komórkę Agaty. Znałyśmy swoje piny więc bez problemu go odblokowałam i weszłam na aplikację.

– Dziękuję, że ją odwiedzasz. To wiele dla mnie znaczy.

– Nie ma problemu pani Morgan – odpowiedziałam. – Czuję, że wszystko będzie dobrze.

– Lekarze nie wiedzą w jakim stanie jest jej mózg – łzy popłynęły jej po twarzy. – Czasami mam wrażenie, że boją się ją wybudzić.

– Proszę być dobrej myśli. Nic innego nam nie zostało. Musimy być silni dla Agaty – odpowiedziałam przytulając ją.

Droga do domu ciągnęła się niemiłosiernie. Nie mieszkałyśmy daleko, ale miałam wrażenie, że minęło kilka godzin zanim dotarłam przed swój blok. Próbowałam się uczyć, ale nic nie wchodziło mi do głowy. Jutro sprawdzian z chemii, a ja wpatrywałam się w zeszyt i nie umiałam skupić uwagi na niczym. W końcu odłożyłam go na biurko i stwierdziłam, że pójdę spać. Może sen przyniesie mi ukojenie? Nie czytałam nigdy o interpretacji snów, ale mój był bardzo dziwny. Śniła mi się Agata. A któż by inny, skoro myślałam o niej przez cały dzień? Biegałyśmy po zielonej łące, na której rosło pełno niebieskich i fioletowych kwiatów. Nie było widać kresu tej polany, a kolory były tak soczyste i wyraziste jakby namalowane przez najlepszego malarza. Błękitne niebo bez najmniejszej chmurki i cudowne słońce, które delikatnie nas ogrzewało. Goniłyśmy się jak małe dzieci i dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że w tym śnie miałyśmy około dziesięciu lat. Nie znałam wówczas Agaty, bo jej rodzice przyprowadzili się do naszego miasteczka trzy lata temu i poznałyśmy się dopiero w liceum. Jej blond warkocze falowały na wietrze, a ona śmiała się do mnie i uciekała. Chociaż byłam szybsza niż ona, nie umiałam jej dogonić. Zawsze była krok przede mną. W pewnym momencie zatrzymała się gwałtownie odwracając w moją stronę.

-Nigdy bym tego nie zrobiła – powiedziała poważnie, a uśmiech zniknął z jej twarzy.

– Czego? – zdyszana przystanęłam krok przed nią.

– Nie odebrałabym sobie życia.

W tym momencie się obudziłam. Spocone włosy przylegały do czoła, a ja oddychałam głośno. Co miał znaczyć ten sen? Czy Agata umarła i dlatego mi się śniła? Wierzyłam w to, że nie zrobiła tego umyślnie. Nie wątpiłam w to ani minutę, chociaż wszystko wskazywało, że się mylę. Spojrzałam na zegarek była 5:10. Nie zmrużyłam już oka zaklinając w myślach czas i prosząc Boga, aby uratował Agatę.

W szkole przypominałam zombie. Podkrążone oczy, włosy w nieładzie i zupełny brak makijażu. Nie chciało mi się nic, a zwłaszcza rozmawiać z żądną sensacji młodzieżą, która podchodziła do mnie i zagadywała. Połowy osób nie znałam i nigdy z nimi nie zamieniłam ani słowa, odkąd zaczęłam chodzić do liceum. Czy oni wszyscy powariowali? Na lekcji wychowawczej przyszedł psycholog i rozmawiał z klasą na temat psychicznej przemocy oraz tego, jaki ma wpływ na człowieka. Nikt się nie odzywał. Pod koniec lekcji wychowawczyni powiedziała mi, że na długiej przerwie mam przyjść do pani dyrektor. Po przekroczeniu drzwi jej pokoju spostrzegłam nie tylko ją, szkolnego psychologa, ale również policjantkę. 

– Usiądź proszę Natalio – powiedziała wskazując mi wolne krzesło. – To jest pani Katarzyna Tworuszka i chciała zadać ci kilka pytań dotyczących Agaty. To nie jest przesłuchanie, więc nie bój się niczego. Rozmawiałam z twoją mamą i wyraziła zgodę na to spotkanie. Jeśli oczywiście chcesz, to mogę do niej zadzwonić i przyjedzie tutaj, aby być razem z nami.

– Nie – odpowiedziałam. – Nie jest to konieczne, a ja nie mam nic do ukrycia.

– W takim razie zacznijmy.

– Czy Agata mówiła ci coś, nawet w żartach, że chce się zabić? – zapytała pani policjantka.

– Nie. Jestem przekonana, że nie zrobiłaby tego. Za bardzo kocha życie. Ma plany, chce zdawać po maturze na Wydział Dziennikarstwa. Pisze świetne reportaże, wygrywa konkursy, nie tylko te organizowane w szkole, ale na poziomie powiatowym i krajowym. Nie umiem w to uwierzyć. To nie podobne do niej.

– Czy jest coś co mogło ją do tego skłonić?

– Ma kompleksy. Uważa, że jest gruba – zaczęłam. – Chciała iść na półmetek z jednym chłopcem, ale on ją obraził właśnie z powodu jej wagi czy wyglądu. 

– Możesz podać mi jego nazwisko?

– Nie chcę nikogo oskarżać – odgarnęłam nerwowo włosy opadające mi na czoło.

– Śledząc jej Instagrama zauważyliśmy, iż kilka osób oznaczyło ją jako „gruba i nieważna”. Wiesz coś na ten temat?

– Mówiła mi o tym. To dziewczyny z naszej klasy, BFF.

– Wyjaśnij mi to proszę – policjantka zaczęła notować coś w swoim zeszycie.

– Best Friends Forever. Tworzą grupę i tylko nieliczni mogą do nich należeć. Trzeba mieć modne ciuchy, dużo kasy i chodzić z nimi po galeriach. Oprócz tego fryzurę według najnowszych trendów,  masę obserwujących na Instagramie i TikToku. No i trzeba być chudym, dlatego nie chciały żebyśmy się z nimi przyjaźniły. W sensie ja i Agata. Nie miałyby wtedy tylu lajków. Nam naprawdę na tym nie zależało i z tego co wiem Agata też nie zabiegała o to, aby być w ich gronie. 

– A ten chłopak jak się nazywa?

– Norbert Kuna – myślałam, że odpuściła. – Chodzi do 2a. BFF to Julia, Karolina, Michasia i Sandra.

– Poda mi później pani ich dane – powiedziała policjantka do dyrektorki nie przerywając notowania.

– Tak jak mówiłam, nie chcę nikogo oskarżać. Nie mogę uwierzyć w to, że Agata targnęła się na życie z powodu takich bezwartościowych idiotów. To niej jest do niej podobne. 

– Dobrze. To byłoby na tyle – powiedziała policjantka delikatnie się uśmiechając. – Mam twój numer telefonu, zadzwonię gdybym miała jeszcze jakieś pytania.

– Jasne. Do widzenia – powiedziałam i jak najszybciej opuściłam pokój. Na słuchawkach włączyłam naszą wspólną, ulubioną piosenkę Olivii Rodrigo, jednak dopiero teraz odkryłam drugie dno jej słów. W głowie przetłumaczyłam sobie fragment, który idealnie opisywał sytuację Agaty i „chłopaka od półmetku”.

I może po prostu nie jestem tak interesująca
Jak dziewczyny, które miałeś wcześniej
Powiedziałabym, że złamałeś mi serce
Ale zepsułeś znacznie więcej
Teraz nie chcę twojego współczucia
Chcę tylko siebie z powrotem

– Dlaczego jestem tu sama?- przeraźliwy krzyk wyrwał się z mojej piersi.

– Dlaczego uważasz, że nie ma nikogo obok ciebie? – odpowiedział pytaniem na pytanie głos obok mnie.

– Kim jesteś?- zapytałam mrużąc oczy.

– A jak myślisz? Twoim Aniołem Stróżem.

– Nie widzę cię.

– To nie znaczy, że nie istnieję.

– Gdzie jestem i jak tu trafiłam?

– Nie pamiętasz? Połknęłaś tabletki.

Przerażenie chwyciło mnie za gardło. Czułam, że krew odpływa z mojej twarzy…

– Będzie jedynka, jak nic – powiedziałam do Agaty opadając na szpitalne krzesło. – Jak ty mi nie wytłumaczysz tej chemii, to nikt już tego nie zrobi. Poprawa za dwa tygodnie, bo babka jedzie do Warszawy z projektem z czwartą klasą. Nie masz więc za dużo czasu. Musisz się obudzić. Cała szkoła o tobie mówi, zagadują do mnie ludzie, których wcale nie znam. Nie chcę takiej popularności. Możesz wreszcie otworzyć oczy?

Brak odpowiedzi.

– Agata, ja nie wierzę, że to zrobiłaś. Śniłaś mi się – opowiedziałam jej wszystko. O łące pełnej kwiatów, warkoczach podskakujących na wietrze i tym, że obie miałyśmy po dziesięć lat.  – Puszczę ci twoją muzę, może poczujesz się lepiej – stwierdziłam grzebiąc w plecaku w poszukiwaniu komórki. – Twoja mama odchodzi od zmysłów. Gdy ostatnio przyszłam ze szkoły zastałam ją u mnie w domu. Rozmawiała z moimi rodzicami. Dowiedziałam się potem, że razem z twoim ojcem chcą iść na terapię małżeńską. Więc może nie dojdzie do rozwodu, o którym mi mówiłaś. Ale jakoś musisz ich wesprzeć, na przykład się obudzić. To byłoby miłe z twoje strony, taki prezent dla nas wszystkich.  

– Ale jak? – słowa urywały mi się, czułam, że zaczynam się jąkać i brakowało mi powietrza. – Ja nigdy…

– Zrobiłaś to jednak… – głos był łagodny i  stanowczy zarazem. – Kiedy zaakceptujesz siebie? Dlaczego chcesz zmienić coś, co zostało stworzone z miłości? To jest piękne i bezcenne… Nikt nie ma prawa tego zmieniać…

– Przepraszam, że panią niepokoję. Przyszłam po podręcznik z polskiego. Jak pani wie kupiłyśmy jeden wspólny i nosi go zawsze Agata. Już ostatnio oberwało mi się od polonistki, że go nie mam. 

– Jasne, wejdź. 

Poczułam ciarki na plecach przekraczając próg jej pokoju. Wszystko wyglądało tak, jakby opuściła go tylko na chwilę. Mrugałam oczami, aby odgonić gromadzące się pod powiekami łzy. Miałam wrażenie, że Agata za chwilę wejdzie z dwoma kubkami herbaty, jak to miała w zwyczaju, gdy u niej byłam.

– Wezmę tylko tabletki – powiedziała pani Morgan. – Pójdę po szklankę wody – powiedziała kładąc fiolkę na półkę.

Wpatrywałam się w nią jak urzeczona. Czułam trybiki pracujące w moim mózgu. Zupełnie jak układanka z puzzli w momencie, gdy elementy zaczynają do siebie pasować.

– Czy mogę je zobaczyć? – zapytałam mamę Agaty, gdy ponownie weszła do pokoju.

– Jasne. To są moje tabletki na serce – odpowiedziała podając mi lekarstwo.

– Agata miała takie same. Kupiła suplement diety, który miał jej pomóc ograniczyć łaknienie, czy coś w tym sensie. Wyglądały tak samo…

Pani Morgan zbladła i na chwiejnych nogach poszła w stronę kuchni, a ja za nią. Otworzyła półkę i naszym oczom ukazał się flakonik praktycznie taki sam, różnił się jedynie paskiem i wielkością czcionki. Na każdym z nich pisało coś innego, ale wizualnie ciężko było je odróżnić.

– Ona pomyliła opakowania – wyszeptała pani Morgan osuwając się na krzesło.

 – To nie jest niebo, prawda? Piekło też nie. Więc gdzie jestem? W czyśćcu?

– Możesz to miejsce nazwać „Poczekalnią”, albo „Przestrzenią skłaniającą do myślenia”. Na ziemi jest tyle ważnych dla was –  ludzi spraw. Gonicie za wszystkim i za niczym jednocześnie. Myślicie, że żyjecie pełną piersią, a tak naprawdę dusicie się. Przejmujecie się sprawami, które tak naprawdę nie są istotne, a sens egzystencji ucieka wam pomiędzy palcami. Teraźniejszość już za chwilę będzie przeszłością. Weźmy na przykład twój wygląd. Uważasz, że jesteś gruba i nieatrakcyjna. Nie zaprzeczysz prawda?

Pokiwałam tylko głową wpatrując się w łunę światła.

-Miarą człowieka są jego uczynki – kontynuował głos.- Wrócisz do swoich rodziców, aby uczynić im radość. Będziesz spotykała się ze swoją przyjaciółką, bo wasze drogi zostały splecione. Nie będziesz już więcej wpatrywała się w swoją figurę, bo nie taki jest sens życia. Charakter człowieka i jego dobroć są istotą egzystencji, a nie jego fizyczność.

– Ale ja nie wiem jak mam wrócić- wyszeptałam.

– Ach, wy ludzie jesteście tacy niecierpliwi…

– Natalio! – słaby głos po drugiej stronie słuchawki sprawił, że ugięły się pode mną nogi. – Wybudzili Agatę, teraz lekarze ją badają. Ale poznała mnie, na razie ma problem z mówieniem, podobno to normalne po tym co przeszła. Chciałam żebyś wiedziała. Muszę kończyć, doktorka wyszła z jej pokoju. Potem zadzwonię – rzuciła szybko i się rozłączyła.

Osunęłam się na ścianę i pozwoliłam łzom spływać po twarzy. Z wdzięcznością spojrzałam w błękitne niebo uśmiechając się szeroko.

– Dzięki, że we mnie nie zwątpiłaś, gdy wszyscy to zrobili – powiedziała Agata słabym głosem kilka dni później. Na twarz wracały jej kolory i uśmiechała się delikatnie. – Mama powiedziała mi o tym, jak wpadłaś na to, że pomyliłam flakoniki. 

– Ma się ten rozum, co nie? – odwzajemniłam uśmiech. – Ale więcej mnie już nie strasz. Z twojego powodu mam do poprawki sprawdzian z chemii, więc radzę ci się szybko kurować. Przez pewien czas byłyśmy bardzo popularne w szkole, ale wcale mi to nie odpowiadało. Na szczęście teraz pojawił się nowy temat plotek i dali nam spokój.

– Jaki?

– Podobno ktoś z czwartej klasy ukradł auto dyrektorce i po przejechaniu kilku kilometrów zaparkował go przy markecie. Sprawdzają monitoring itp. Nie znam szczegółów, ale przynajmniej nam dali spokój. Mówiłam ci o tym, że mi się śniłaś? – zapytałam. 

– Tak. Słyszałam już tę historię, ale nie wiem gdzie.

– Opowiadałam ci ją, gdy byłaś nieprzytomna – zrobiłam zdziwioną minę. – Nikomu więcej o tym nie mówiłam. 

– Ja też muszę opowiedzieć ci coś dziwnego. Nie wiem czy to był sen, ale tak bardzo realistyczny. Byłam w pewnym miejscu, ale nie było to nieba, ani piekło. Coś tak jakby pomiędzy. Nie było żadnego tunelu, tylko ciężkie powietrze, a ja miałam wrażenie, że jestem zupełnie sama i zapomniana. Wtedy usłyszałam głos, ale najdziwniejsze jest to, że nikt obok mnie nie stał. 

– Kto to był?

– Anioł Stróż. Przynajmniej tak się przedstawił. Nie widziałam żadnej postaci, jedynie głos.

Zrobiłam wielkie oczy i z uwagą słuchałam opowiadania Agaty. To było coś niesłychanego, ale wiem, że takie rzeczy się zdarzają. Wprawdzie Agata nie widziała żadnego tunelu, ale przecież czegoś tam doświadczyła.

– I wiesz co? – zapytała pod koniec moja przyjaciółka. – Robię sobie przerwę od tych wszystkich głodówek. Nie znaczy to jednak, że zacznę się objadać chipsami i opijać Coca-Colą. Spróbuję regularnie jeść, aby pilnować wagi z tym, że nie tak bardzo obsesyjnie jak dotychczas. 

Uśmiechnęłam się szeroko. Może trzeba było tego wszystkiego, aby doszła do tych wniosków? O samobójstwach wśród młodzieży jest bardzo głośno. Młodzi ludzie nie radzą sobie w świecie, gdzie konieczne jest bycie idealnym. Popularność jest mierzona ilością obserwujących, wyświetleń i stanu konta. Zamknięcie spowodowane pandemią było przysłowiowym „gwoździem do trumny”. Cieszę się z tego, że Agata nie była kolejną osobą, która podwyższyła niechlubną statystykę. Czekały ją badania kardiologiczne, ale wszystko wskazywało na to, że wyszła z tego bez szwanku. Jednakże bogatsza w doświadczenie zaznane po tamtej stronie. Zaczęłam się również zastanawiać nad moim Aniołem Stróżem. Nie wątpię w to, że istnieje i jest gdzieś obok mnie. Czy w moim życiu nastanie taki dzień, że będę go potrzebowała i wówczas zobaczę? Może tak kieruje moimi krokami, że nie będzie to konieczne? Po prostu jest i czuwa? To przecież wystarczy. 

Weronika Socha

 

Obraz wyróżniający: Obraz Stefan Schranz z Pixabay

Exit mobile version