Site icon Miesięcznik internetowy WOBEC Piotr Kotlarz

 „Co naukowiec nastrajkuje?” Solidarność i Białowieża cz. 4 / Miłka O. Malzahn

Uwielbiam to pytanie: „Co naukowiec nastrajkuje?”. Jest głęboko humanistyczne i w zasadzie zamyka dyskusje. Pomiędzy światem systemowych zależności, mechaniką naszego funkcjonowania społecznego a światem nieskrępowanego myślenia – metafizyką naszego bycia w społeczności – nie ma prostej ścieżki. I są tacy, którzy te zależności lekceważą. Często jest to władza, która lekceważy… Było tak i w PRL-u…
Człowiek, jeśli nie da go się przeliczyć na pieniądze, jedzenie, pracę produkującą materialne dobra, jest mniej uchwytny.  Człowiek, który macha flagą, robi swoje, coś bardzo swojego, rozmawia o ideach, zmienia rzeczywistość mentalną swojego świata, realizuje swój sposób bycia w świecie – to istne “zagrożenie”! Czy moi rodzice, w latach 80 tych, aktywnie działając w małym, wiejskim, solidarnościowym środowisku byli tymi, którzy wcielają w życie swoją wolność – własną osobistą, pełną? Punkt widzenia mojego taty, Przemka, jest jasny  – niewiele wtedy mógł. Mama, Ela, uważa jednak, że w zasadzie ich rola polegała tylko na edukowaniu. Ona wcielała to w życie, także długo po narodzinach Solidarności, na rozmaitych płaszczyznach. Poza tym, należała do niedużego grona lokalnych naukowców a pracowała wtedy w białowieskim oddziale Państwowej Akademii Nauk. Tata, jako leśnik, produkował drewno. I, oddajmy sprawiedliwość ówczesnym porządkom, dbał o szeroko pojętą gospodarkę leśną.
Prawdę mówiąc, nigdy nie widziałam moich rodziców z flagami na ulicy.
Nagle przypominam sobie opowieść o bibule, która gdzieś jest schowana w naszym starych domu:
Taki konspiracyjny skarb wciąż jest do odnalezienia! Lecz – umówmy się – nie ma to żadnego znaczenia. Ile takich skarbów jest poukrywanych w całym kraju? Skarbów z różnych okresów niepokojów i lęków, i co one nam tak naprawdę mówią? Tani artefakt innej epoki, udowadniający, że władzy się obawiano oraz, że w imię uwalniających treści podejmowano ryzyko. Uwolnienie zaczynało się od wolnego wyrażania wolnych idei – pierwsza aktywowana strefa to głowa!
W gruncie rzeczy kampania o wolność wciąż jeszcze trwa, tylko wygląda inaczej. Na moment zmienię perspektywę. Fiodor Dostojewski napisał: Jedyna wolność, to zwycięstwo nad samym sobą.
Ot co.
A w tej opowieści jest mowa o nieżyjącym już artyście, szalenie barwnym człowieku — Leszku Wilczku. Przeciekawych osobowości we wsi wciąż nie brakuje.

Exit mobile version