Wczoraj zadzwonił do mnie Benjamin Koralewski, obecny prezes Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki, który z powodzeniem kieruje pracami tego Towarzystwa już od kilkunastu lat. Otrzymałem propozycję, by w styczniu (23.01.2026 r.) odbyła się w GTPS-ie promocja mojej książki „Pomorscy harcerze wobec II wojny światowej i okupacji 1939-1945”. To ważna dla mnie książka, jej debiut miał miejsce w Ciechanowie w pierwszych dniach listopada ubiegłego roku. Propozycję Benjamina przyjąłem z wielką radością. Dziękuję.
Promocja będzie miała miejsce dopiero za dwa tygodnie, w związku z nią jednak już dziś pojawiła się w mojej głowie galopada myśli. GTPS, ileż to już lat? Pięćdziesiąt! Tak, w tym roku minie pięćdziesiąt lat moich związków z tym Stowarzyszeniem.
Do wstąpienia do GTPS-u namówiła mnie moja mama. Miałem wówczas dopiero dwadzieścia pięć lat, po wielu perypetiach kończyłem właśnie studia (przeniesienie z KUL na UG, małżeństwo, dziecko), choć magisterium jeszcze nie miałem, pisałem niewielkie opowiadania. Już wówczas marzyłem o tym, by moje życie związać z nauką, choć nie wiedziałem, że drogi życia mogą być aż tak kręte.
Złożyłem deklarację i zostałem przyjęty do grona Członków GTPS w 1976 roku, Dziś już nie pamiętam dokładnie, ale chyba w maju lub w początkach czerwca tego roku miało miejsce Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze. Jego miejscem nie był oczywiście obecny budynek GTPS-u. Ten udostępniono dopiero rok później. Wspomniane Zebranie odbywało się w lokalu dawnej kawiarni „Palowa” w Ratuszu Głównego Miasta. Ponownie ponaglany przez mamę (zawsze zachowywała się wobec nas, czterech jej synów, w sposób opiekuńczy, lecz ukrywając swój udział) udałem się na to spotkanie. Z ciekawością, ale i dumą przyglądałem się innym uczestnikom. Towarzystwo zrzeszało w swych szeregach znane postaci świata sztuki, szeroko pojętej kultury i nauki Gdańska. Jakież było moje zdziwienie gdy w momencie zgłaszania kandydatur do Sądu Koleżeńskiego padło między innymi i moje nazwisko (zgłosił je pan Janusz Hajdul, którego nie znałem wówczas osobiście, ale który był sąsiadem mojej mamy. Miała wówczas warsztat i sklep kaletniczy przy ulicy Lawendowej). Znacznie też później dowiedziałem się, że w ramach GTPS działała też moją ciocia (Tylicka, wówczas pracująca też jako księgowa w Operze Bałtyckiej).
Wstąpiłem więc do GTPS-u w dużej mierze poza swym udziałem. Późniejsze moje losy w ramach Towarzystwa były jednak już nad wyraz świadome, choć, co oczywiste, były tylko częścią innych moich aktywności, często zresztą wzajemnie połączonych. Na wspomnianym Walnym Zgromadzeniu wszedłem (o dziwo) w skład Sądu Koleżeńskiego, a w następnej kadencji zostałem wybrany na funkcję Zastępcy Członka Zarządu. Była wówczas taka funkcja, gdyż zakładano, że w czasie kadencji może dojść do odejścia jednego z Członków. Tak zresztą się stało i jeszcze w tej kadencji zostałem na krótko Członkiem Zarządu. Większego udziału w ówczesnych pracach GTPS-u jednak nie miałem. Szersza współpraca zaczęła się dopiero w 1979 roku. Pracowałem wówczas w Klubie Studentów „ŻAK” (wówczas z powodu remontu głównej siedziby przy Wałach Jagiellońskich, siedziba „ŻAK-a” mieściła się przy ulicy Długiej). Będąc w ŻAK-u wiceprezesem do spraw kultury organizowałem wówczas sesję naukową „Recepcja psychoanalizy w kulturze i sztuce XX wieku”. Uznaliśmy, że część dyskusyjną warto zorganizować w siedzibie GTPS-u (lokale „ŻAK-a” przy Długiej były zbyt skromne). W sesji brali udział wybitni naukowcy: z Warszawy prof. Andrzej Wierciński, Jerzy Prokopiuk oraz z Gdańska prof. Jan Tuczyński. Niestety, zainteresowanie publiczności było stosunkowo niewielkie, ale wykłady wspomnianych naukowców były bardzo istotne. Gdańsk znajdował się wówczas na uboczu polskiego życia intelektualnego (miałem porównanie z Warszawą, gdzie w „Remoncie” klub dyskusyjny prowadził mój przyjaciel z czasu lubelskich studiów, Cezary Staniszewski).
W 1982 roku w ramach GTPS-u została wydana pierwsza moja książeczka, wybór opowiadań „Gipsowe Głowy”. Nakład był niewielki, ale książka ta trafiła do księgarń. We Wrzeszczu, czy w Malborku widziałem ją nawet na wystawach. Wpływy z książki przyniosły nieco ponad 4 tys. złotych. Postanowiłem wówczas, że przeznaczę je na działalność GTPS-u. Postanowiliśmy, że będziemy kontynuować serię wydawniczą tomików poezji, prowadzoną wcześniej Grzegorza Borosa w ramach PWSSP (obecnie ASP). Serii, w której Grzegorz Boros ukazywał możliwość współpracy artystów plastyków i poetów, sam spełniał się w obu tych sztukach. W ramach nowej serii w GTPS-ie wydaliśmy bogato ilustrowany tomik wierszy Anny Bołt (wyboru w przeprowadzonym konkursie dokonał m.in. wielki poeta Stanisław Gostkowski), później powstały jeszcze dwa inne, bogate edytorsko tomiki.
Moja sytuacja rodzinna, kłopoty mieszkaniowe, praca, być może też kwestie polityczne, stan wojenny i inne wydarzenia, wszystko to powodowało, że na jakiś czas moja aktywność społeczna została nieco ograniczona, choć wciąż byłem członkiem GTPS-u.
Do bardziej aktywnych prac w ramach Towarzystwa włączyłem się dopiero gdzieś od 1994 roku. Miałem już wówczas dość skromny dorobek literacki, dziennikarski (przez jakiś czas byłem nawet wydawcą i redaktorem naczelnym niewielkiego pisemka „Socjaldemokrata Gdański”), czasami też pomagałem w działalności Mieczysława Preisa, bardzo aktywnego wówczas marszanda sztuki, który dzieła gdańskich i szerzej polskich twórców wystawiał nawet w Niemczech. Ponieważ wówczas często jeździłem do Niemiec (przewożąc meble dla firmy mojego brata), to przy okazji podejmowałem się transportu (za niewielką dopłatą) dla Mieczysława. Również z jego inicjatywy wstąpiłem do stowarzyszenia KIVANIS, które między innymi formami swej aktywności zajmowało się pomocą dla dzieci niepełnosprawnych. Organizowaliśmy dla nich wówczas tzw. Olimpiady w hali Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku, choinki dla dzieci niepełnosprawnych z Domu Opieki w Nowym Porcie, a za mojej kadencji zebraliśmy nawet środki na 10 wózków dla niepełnosprawnych dzieci, które wręczyliśmy im w Ratuszu Głównego Miasta (prezydenta zmieniano w KIVANISIE rokrocznie, gdyż to on miał w czasie kadencji zajmować się pracą organizacyjną, w tym pozyskiwaniem środków). Wspominam tu o Mieczysławie i jego aktywności, gdyż była ona niezwykła. Mieczysław Preiss to niezwykły społecznik. Zasłużony instruktor ZHP (Związku Harcerstwa Polskiego), który pełnił funkcję Komendanta Chorągwi Gdańskiej i Lubuskiej, będąc ważną postacią dla gdańskiego harcerstwa), niezwykle ważne są również jego zasługi w innych sferach aktywności społecznej.
To Mieczysław Preis namówił mnie bym ponownie włączył się bardziej aktywnie w prace GTPS-u. Na Walnym Zgromadzeniu Członków w 1994 roku obu nas wybrano w skład Zarządu. Mieczysław Preis został Prezesem GTPS-u, ja jednym z wiceprzewodniczących.
Dzięki Mieczysławowi włączyłem się w prowadzenie Galerii PUNKT. Wspólnie z Mieczysławem zorganizowaliśmy wielką wystawę ceramiki „Szkoły Wrocławskiej”. Pamiętam, że eksponaty przywiozłem z Wrocławia i odwiozłem tam swoim rozsypującym się samochodem (półciężarówką DUCATO).
Nieco później podjąłem próbę prowadzenia Galerii PUNKT. Wystawiałem między innymi dzieła Erne Rozenstein, wybitnej przedstawicielki szkoły krakowskiej, a z Gdańska Mai Majewskiej i innych. Niestety, okazało się, że w owym czasie galeria GTPS-u była miejscem na tyle niedostępnym dla potencjalnych nabywców sztuki (lokal galerii mieści się na pierwszym piętrze), że z działalności tej musiałem zrezygnować. Przytłaczały mnie przy tym wówczas inne zadania.
Bodajże w 1995 roku postanowiłem powrócić w ramach GTPS-u do wydawanego, lecz zarzuconego kilka lat wcześniej (po przemianach 1989 roku) pisma „Autograf”. Zarabiałem wówczas nieźle wożąc w charakterze kierowcy meble do Hamburga wspomnianym wyżej DUCATO, dodatkowo pomogli mi sponsorzy. Między innymi znani wówczas gastronomicy państwo Lewandowscy, czy Jan Pisarski i wielu innych, nawet wspomniana Maja Majewska. Pismo to wydawałem (pod nazwą Autograf-post, później tylko Autograf) przez dwa lata, współredagując pierwsze numery wspólnie z Andrzejem Waśkiewiczem. Później to on został redaktorem naczelnym tego pisma. Istniało (już bez mego udziału) do lat dwudziestych XXI wieku osiągając stosunkowo wysoki poziom, promując kulturę naszego regionu.
Jedną z ważniejszych inicjatyw jakie zorganizowałem w ramach GTPS-u jeszcze w XX wieku była wielka sesja naukowa związana z obchodami 1000-lecia powstania Gdańska „Miejsca Gdańska w procesie powstawania narodowego państwa polskiego”. Sesja ta była moim pomysłem i byłem jej głównym organizatorem, ale powstała w dużej mierze dzięki wsparciu GTPS-u, w którym odbywały się imprezy towarzyszące (m.in. wystawa obrazów Mai Majewskiej). W sesji tej wzięli udział czołowi intelektualiści Gdańska, m.in. prof. Roman Wapiński, infułat Stanisław Bogdanowicz, prof. Andrzej Piskozub i z Polski, m.in. prof. Marian Dobrosielski. Zwieńczeniem sesji było opublikowanie wygłoszonych referatów w pozycji książkowej „Rozmyślania Gdańskie”, wydanej przez Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe. Książka ta jest jednym z nielicznych trwałych świadectw obchodów tamtej rocznicy, myślę też, że w istotny sposób włącza się do dyskusji na temat polskości Gdańska.
Przy okazji warto tu wspomnieć, że całą tą imprezę wsparli finansowo państwo Maria i Henryk Lewandowscy, którzy ponadto ufundowali dla wszystkich uczestników sesji (referentów i słuchaczy) obiady w swej restauracji „Gdańskiej” przy ul. Św. Ducha.
W ramach GTPS-u organizowałem lub tylko współorganizowałem i inne spotkania z naukowcami, m.in. z prof. Marią Szyszkowską w ramach promocji mojego eseju „Dostrzec sens dziejów”, w którym po raz pierwszy wystąpiłem przeciwko historiozofii marksizmu. Promocja tego eseju miała miejsce w GTPS-e (pamiętam że spotkałem się wówczas z atakiem gdańskiego marksisty, prof. Włodzimierza Lebiedzińskiego), a jego drugie wydanie zostało dostrzeżone przez Zarząd GTPS i otrzymałem za nie nagrodę Stowarzyszenia.
Moje związki z Gdańskim Towarzystwem Przyjaciół Sztuki obejmują też inne dziedziny sztuki. To w GTPS-e odbyła się premiera i trzy dalsze przedstawienia mojej sztuki „Deszcz” w reżyserii Beniamina Koralewskiego, tu odbyły się premiery dwóch moich monodramów „Tylko wolniej proszę” w reżyserii Beniamina Koralewskiego i „Drogi mi się zagubiły” o moim przyjacielu wielkim poecie i malarzu Mieczysławie Czychowskim.
W XXI wieku moje związki z GTPS-em były i są wciąż bardzo aktywne. Trzykrotnie byłem wybierany w skład Zarządu, pełniłem też funkcje wiceprezesa. Niestety, tak wiek, jak i moja aktywność w innych stowarzyszeniach i przy innych projektach, spowodowały, że postanowiłem swą aktywność w ramach Zarządu GTPS ograniczyć. Niemniej jednak nasza współpraca wciąż trwa. To nie tylko związki o charakterze organizacyjnym, ale przede wszystkim osobiste. Wzajemna pomoc, może nawet przyjaźnie. Bez takiej na przykład nie udałoby mi się dopiąć organizacji wielkiej imprezy z okazji 41 rocznicy powstania NSZZ SOLIDARNOŚĆ w gmachu Filharmonii Bałtyckiej w 2021 roku. Razem z Benjaminem Koralewskim, jego samochodem przewoziliśmy ciężkie bloki potrzebne do organizacji związanego z tą imprezą happeningu Mikołaja Harmozy oraz obrazów na wystawę. Benjamin Koralewski i Marta Jaszewska prowadzili ten wspaniały koncert (jest na YouTube). Taka współpraca miała miejsce i wcześniej przy równie ważnym koncercie, także powiązanym z rocznicą „Solidarności”, w Akademii Muzycznej w Gdańsku. Często zasięgam porad Benjamina w sprawach organizacyjnych, ma on – w moim odczuciu – wybitny zmysł reżyserski. Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie się wciąż rozwijać, choć w znacznym zakresie moje działania wiążę już dziś z innymi ośrodkami.
Tak, moje związki z GTPS-em liczą bardzo wiele lat i były bardzo aktywne. Tym bardziej się cieszę, że wciąż trwają. Mam też nadzieję, że trwać będą.
Zapraszam na promocję wspomnianej we wstępie tego artykułu książki „Pomorscy harcerze wobec II wojny światowej i okupacji 1939 – 1940”.
Przy okazji, czuję lekkie zażenowanie, może nawet wstyd, gdyż o harcerskiej aktywności Mieczysława Preisa przypomniałem sobie dopiero pisząc ten artykuł. A przecież to być może i jego aktywność w tej dziedzinie miała jakiś wpływ na powstanie mojej książki. Społecznikowska pasja Mieczysława, jego pochylanie się nad potrzebami bliźnich… to wartości, które również są ważne w działalności GTPS-u i w moim życiu. Myślę, że powinniśmy w jakiś sposób temat aktywności Mieczysława Preisa przypomnieć nieco bardziej.
Piotr Kotlarz

