Wojny ideologiczne XX wieku

0
49

Wojny ideologiczne XX wieku.

Przez wiele lat, ucząc w liceach historii, próbując w największym skrócie przekazać młodzieży istotę tego, co wydarzyło się w czasie II wojny światowej, wyjaśniałem im, że toczyła się wówczas walka o nowy model świata. Walka między faszyzmem (z jego nazistowską odmianą) i komunizmem, a demokracją. Przywoływałem wówczas też słowa Winstona Churchilla „Nigdy jeszcze w historii tak wielu, nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym”.  Tak wielu, czyli my wszyscy, tak wiele, to właśnie demokracja.

Tymczasem w książce Yuvala Noah Harari’ego „21 lekcji na XXI wiek” napotykam na taką oto wypowiedź:  Pod koniec XX wieku wydawało się, że wielkie ideologiczne bitwy między faszyzmem, komunizmem i liberalizmem zakończyły się druzgocącym zwycięstwem tego ostatniego. Można było sadzić, że ustrój demokratyczny, prawa człowieka i kapitalizm wolnorynkowy muszą podbić cały świat. Jak zwykle jednak historia skręciła w nieoczekiwanym kierunku i po upadku faszyzmu oraz komunizmu obecnie to liberalizm znalazł się w kropce. Dokąd zatem zmierzamy?

Później cześć I swojej książki Harari zaczyna od słów: Ludzkość traci wiarę w narrację liberalną, która przez ostatnie dekady dominowała w globalnej polityce, właśnie w chwili, gdy połączenie biotechnologii i technologii informacyjnej stawia przed nami największe wyzwania, jakie kiedykolwiek ludzkość spotykała na swej drodze.

W dwudziestym wieku toczyła się nie tylko ideologiczna, ale też toczyły się prawdziwe wojny o nowy model świata. Epoka imperializmu, monarchii absolutnych dobiegła kresu. Ideologowie, politycy, wojskowi… każdy, kto mógł i miał czas, by o tym myśleć, poszukiwali nowej formy organizacji państwa (pojawiali się nawet tacy, którzy uznali, że to samo państwo jest złem i próbowali takowego istotę podważyć). Po nieco ponad stu latach od swych narodzin w miarę silna stawała się również nowożytna idea narodu. Pamiętamy, że Francuzi określili się takim dopiero w 1789 roku.

Skoro nie monarchie, nie imperia, to jaki ustrój wprowadzić po klęsce imperiów, jaką zapoczątkowała I wojna światowa? Jaką przyjąć formę organizacji państw. Demokratyczne państwo narodowe, a może spróbować jednak przywrócić ideę imperializmu pod nowym szyldem, może przywrócić podział na panujących i poddanych.

Zauważmy, że zarówno faszyzm, jak i komunizm w istocie dążył do przywrócenia tych idei i podziałów. Tak zwany komunizm określam mianem „feudałkomunizmu”, by zrozumieć prawdziwe cele faszystów wystarczy przyjrzeć się modelowi jakie chciały tworzyć jego elity, wybrańcy – oficerowie SS, którzy już widzieli się jako przyszli panowie w nowych zamkach. Dziś ich marzenia, połączone z jakimś mistycyzmem, symbolami… mogą nas nawet śmieszyć. Wówczas niosły grozę, przynosiły wielu tragedię.

By zrealizować swe plany zarówno faszyści, jak i komuniści wprowadzili w swych państwach dyktatury. Ustroje polityczne oparte na rządach jednostek, które realizowały plany wąskich elit. Tam, gdzie systemy te przetrwały dłużej mogliśmy obserwować, że stopniowo przekształcały się w dziedziczne monarchie (np. Korea nazywana dziś państwem komunistycznym w zasadzie nie różni się od cesarstwa).

Może więc powinienem ucząc mych uczniów mówić im o tym, że II wojna światowa była walką  między dyktaturami, a demokracją? Byłoby to logicznie bardziej poprawne. Nie łączyłbym pojęć odnoszących się do ustroju z pojęciami odnoszącymi się do ideologii.

Dziś już znaczna większość społeczeństw przyjęła systemy demokratyczne. W niektórych państwach wprawdzie wciąż istnieją relikty poprzednich epok, ale procesy demokratyzacji życia wszędzie postępują (np. kwestia instytucji lordów w Wielkiej Brytanii. Na marginesie warto zaznaczyć, że jej mieszkańcy wciąż używają określenia UK.).

Coraz powszechniej przyjmowane są w świecie również Prawa Człowieka. Pamiętam jeszcze zaciekłe dyskusje dotyczące zagadnienia zniesienia kary śmierci. Dziś, gdy jej nie stosujemy, nasze życie wcale nie stało się bardziej niebezpieczne, większość z nas uznaje, że nie była konieczna. Wolność słowa, przemieszczania się… właściwie uważamy, że były nam dane zawsze… Własność, choć nie potrafiliśmy i często jest to niemożliwe, przywrócić jej tym, którzy ją bezprawnie utracili, ponownie uznana została za „świętą”.

Pojęcie kapitalizm wolnorynkowy jest w mojej ocenie bardzo nieprecyzyjne. Własność prywatna to również własność państwa, gminy, stowarzyszenia, Kościołów, spółek… jak i osób fizycznych. Jest uważana za „świętą”, ale powszechnie uznajemy też, ze istnieją takie kryteria jak tzw. dobro państwa, dobro społeczeństwa… ograniczamy ją prawem spadkowym (w różny sposób. W Polsce spadkobiercy w pierwszej linii nie płacą podatków, w wielu państwach bywa on dość wysoki). Swe zasady próbują narzucać różne korporacje międzynarodowe… ich interesy kłócą się często z interesami różnych państw… Walka interesów jest jednak rzeczą zrozumiałą, jej efektem powinien być zawsze jakiś kompromis. Nie dajemy się przecież naiwnie nabierać na jakieś narracje. Odnośnie takich, warto zauważyć, że najczęściej kapitał ma również przynależność państwową.

Każde państwo ustala własne prawa, zasady współżycia swych obywateli. W państwach demokratycznych często musimy podporządkować się w różnych kwestiach woli większości… Możemy się z taką wolą nie zgadzać, ale wówczas jedyną drogą powinno być przekonywanie innych do swych racji. Przecież mamy wolność słowa, dyskusji…  Nie sądzę, bowiem, by jakakolwiek większość pozwoliła sobie na to, by wprowadzane prawa mogły ograniczyć jej wolność. Czy istnieje inna, lepsza droga. Myślę, że nie. Niech nie próbują jej nam narzucać żadni ideologowie, nawet ideologowie liberalizmu. Być może liberałowie (ci, którzy za takich się uważają) dostrzegają, że ich narracja nie musi być jedyną… z drugiej strony wystarczy pamiętać, że mają tak jak wszyscy narzędzia i możliwości do tego, by innych do swej narracji (może raczej swych poglądów) przekonać.

Zwyciężyła demokracja, zwyciężyły Prawa Człowieka, zwyciężyło wiele wartości uznawanych dziś za liberalne: wolność słowa, przemieszczania się… wiele innych wolności . Jestem znacznie starszy od prof. Harari, a jednak patrzę w przyszłość z optymizmem. Może to z tego powodu, że właśnie w czasie mojego życia dostrzegałem jak zwyciężają te wartości. To moje pokolenie musiało walczyć już od lat szkolnych o nawet taki element wolności osobistej, jak prawo do długich włosów, do słuchania takiej, a nie innej muzyki. W latach siedemdziesiątych moje marzenia o własnej gazecie wydawały się wręcz bajeczne… nierealne, wariackie.

 Na początku wspomniałem jedną z maksym Churchilla, mało kto wie, że był on laureatem literackiej Nagrody Nobla”, zakończę  jego kolejną wypowiedzią: Demokracja jest bardzo złym ustrojem, ale dotąd ludzkość nie wymyśliła lepszego.  Trawestując to powiedzenie można stwierdzić, że demokracja jest najlepszym ustrojem, jaki ludzkość do tej pory wymyśliła.

                                                                                            Piotr Kotlarz

Cytaty pochodzą ze wstępu do książki „21 lekcji na XXI wiek” Yuvala Noah Harari.

Obraz Peggy und Marco Lachmann-Anke z Pixabay